Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
184.079.572 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 4026 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Lucas L. Grabeel - Homo Sanctus. Opowieść homokapłana

Złota myśl Racjonalisty:
"Sursum corda, ale nie wyżej mózgu."
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Obsesja posłuszeństwa [2]
Autor tekstu:

- Tak Panie,… wydaje mi się, że potrafię.

- Słucham więc uważnie — Bóg zaczął nawijać na palec swój długi siwy wąs, nie spuszczając z niej wzroku.

Kobieta spojrzała na mężczyznę, jakby w nim szukając otuchy, ale jego przerażona mina świadczyła, że najchętniej zapadłby się pod ziemię. Zerknęła więc na archanioła i wydało jej się, że w jego wzroku dostrzega zachętę i aprobatę. Uśmiechnęła się więc blado, przełknęła z trudem ślinę i zaczęła mówić:

- Ta próba dotyczyła nas — ludzi i miała wykazać czy wybierzemy drogę przykazań bożych, czy własną drogę poznania,… a więc i błądzenia jednocześnie. Miała ona rozegrać się pomiędzy Stwórcą a jego stworzeniem… i gdyby zachować te warunki, miałbyś prawo Panie powiedzieć, iż nie sprostaliśmy jej — odrzuciliśmy dobrowolnie twoje przykazanie, a co za tym idzie i ciebie także.

Bóg przyglądał się kobiecie z tajemniczym uśmiechem, z lekka kiwając głową, jakby zgadzał się z tym co dotąd powiedziała.

- Ale tak się nie stało: do tej próby został włączony cud natury — mówiący wąż, notabene twoje Panie dzieło,… który przyczynił się do tego, iż w perfidny sposób, oszukując i zwodząc nas, spowodował, że jej wynik stał się dla nas niekorzystny.

Szatan nie wiedzieć czemu zaczerwienił się i spuścił głowę.

- Nie sugeruję Panie, iż to ty posłużyłeś się nim, aby nas pognębić. Nie! Nie uważam, abyś był aż takim hipokrytą, /teraz z kolei na obliczu Boga pojawił się jakby rumieniec wstydu/, ale jednocześnie jestem przekonana, że nie możesz pozostawić tego udając, że wszystko jest w porządku! Przecież nigdy nie będziesz miał pewności czy sami — bez tej niespodziewanej ingerencji jednego z twoich stworzeń, dopuścilibyśmy się tego czynu, prawda? — wyraźnie położyła nacisk na słowa „niespodziewanej" i „twoich". Bóg chrząknął znacząco i spojrzał na Szatana, ale ten miał wzrok wbity w ziemię. Kobieta mówiła dalej:

- Uważam zatem, iż w tej sytuacji nie możesz nas Panie ukarać, ponieważ warunki próby zostały zmienione w trakcie jej trwania, a to co się stało nie było wynikiem wyłącznie naszej winy. Ale jeśli mimo wszystko uczynisz to, można przypuszczać, iż tak naprawdę nie zależało ci na wyniku bezstronnym i sprawiedliwym, ale na takim właśnie jaki nastąpił! A to już świadczyłoby, iż ten wąż nie znalazł się tam przypadkowo...

Bóg wstał gwałtownie.

- Dość tego! Bacz kobieto co i do kogo mówisz! — rzekł groźnie, głosem nie znoszącym sprzeciwu.

— Panie, w imieniu swoim, swego partnera, a także naszych potomków, domagam się powtórzenia tej próby — ale tym razem w uczciwych warunkach, bez żadnych mówiących węży czy też innych sztuczek! Skoro jesteś sprawiedliwy, za jakiego każesz się uważać, musisz zgodzić się na to! Proszę cię Panie! — i oboje padli przed Bogiem na kolana, pochylając pokornie głowy.

Bóg stał chwilę patrząc na nich z góry, a następnie odwrócił się i odszedł bez słowa. Szatan pobiegł za nim. Dobiegł ich jeszcze głos kobiety:

- Panie! Czy tak właśnie ma wyglądać twoja sprawiedliwość?!

Stwórca szedł szybko ścieżkami ogrodu Eden, jakby chciał najprędzej oddalić się od źródła głosu, a dwa kroki za nim, biegł prawie Szatan. W pewnej chwili Bóg stanął tak gwałtownie, aż archanioł wpadł na niego z impetem. Odwrócił się z groźną miną.

- Przepraszam Panie — wyjąkał Szatan , rozcierając sobie nos.

- Czy to ty im wszystko wygadałeś?! — spytał Bóg głosem, od którego archaniołowi ścierpła skóra na plecach.

- Nie Panie! Ja tylko odpowiedziałem kobiecie na parę pytań,… ale wcale nie związanych z tym tematem. — Bronił się bez przekonania.

- Wcale nie związanych z tym tematem! — przedrzeźniał go Bóg. — I według ciebie ona sama domyśliła się reszty?!

Szatan rozłożył bezradnie ręce.

- Nie wiem.. Naprawdę nie wiem, Panie — pociągnął głośno nosem.

- .… że też na nikim nie można polegać! — zirytował się Stwórca.

Mrucząc coś jeszcze do siebie, odwrócił się i ruszył dalej.

Szli jakiś czas w milczeniu, aż ciekawość Szatana wzięła górę.

Spytał Boga: — Panie, czy nie będzie nadużyciem twojej cierpliwości, jeśli spytam, co zamierzasz zrobić?

- Będzie! — odrzekł Bóg krótko, nie odwracając się.

Znów zapanowało milczenie, słychać było tylko chrzęst kroków na żwirowej ścieżce i ciężki oddech archanioła. Po jakimś czasie ponowił pytanie:

- Panie,… powiedz co zamierzasz zrobić w tej sytuacji?

Bóg stanął i zwrócił ku niemu swe oblicze.

- Jeśli już koniecznie musisz wiedzieć, to nic! Absolutnie nic! — odparł spokojnie. Szatan uniósł brwi ze zdziwieniem.

- Jak to nic? Nie powtórzysz tej próby?! — wyjąkał.

- Nie! A po co?! — odparł Bóg takim tonem, jakby mówił: - Mnie zadowala jej wynik!

Archanioł przyglądał się Bogu zdziwiony i zaszokowany zarazem. W końcu nie wytrzymał i wybuchnął:

- Ale przecież ona ma rację! Gdyby nie to kuszenie przez węża, jest mało prawdopodobne, aby ludzie sami zdobyli się na ten czyn! I z ich punktu widzenia twój osąd Panie i towarzysząca mu kara nie są sprawiedliwe.

— A z mojego punktu widzenia — są! — uciął Bóg dyskusję z groźnym błyskiem w oku. — A swoją drogą, trzeba będzie coś zrobić, aby kobiety w przyszłości miały nieco mniej rozumu — pomyślał Bóg i położywszy ciężką dłoń na ramieniu archanioła, dodał:

- Tobie zaś, radziłbym nie angażować się w to uczuciowo, bo możesz źle na tym wyjść, mój drogi!

Szatan przygarbił się nieco, ale odparł:

- Ale przecież nie możesz tego Panie, tak pozostawić! Ludzie będą mówić, iż jesteś niesprawiedliwy,… że poddajesz ich próbom moralnie dwuznacznym.

- Nie martw się! — przerwał mu Bóg. - Pomyślałem i o tym: ponieważ to ty wygadałeś się zbytnio, do ciebie będzie należało przypilnowanie, aby żadne słowo z tej ostatniej rozmowy z ludźmi, nie znalazło się w ani jednej ze świętych ksiąg człowieka,.. po prostu: nie przyprowadziłeś ich do mnie zanim wyruszyli na ziemię, zrozumiano?! - powiedział Bóg wolno i z naciskiem, patrząc na archanioła porozumiewawczo.

Ten, aż otworzył usta ze zdumienia.

- Ależ to genialnie proste! — zawołał z entuzjazmem.

- No widzisz! — ucieszył się Bóg i poklepał go po plecach.

Ale kiedy szli dalej w milczeniu, archanioła naszły jednak pewne wątpliwości.

- Ale przecież ludzie i tak kiedyś na to wpadną, że Bóg ich oszukał w gruncie rzeczy,… że wynik tej próby nie mógł być inny, niż zaplanowany przez Boga! Czyż jego wszechmoc i wszechwiedza na to nie wskazuje? Czyż to nie sam Bóg mawiał nieraz: - Czy może się kto sprzeciwić temu co ja zamierzam zdziałać? — co wtedy będzie? Jak zareaguje Bóg? Przecież tej prawdy nie uda mu się zataić na wieki! - rozmyślał tak Szatan, drepcząc w milczeniu obok Stwórcy.

O naiwny!

Nie domyślał się jaka potęga tkwi w religii, w sile przekonywania kapłanów! Bóg wiedział co robi „powołując" stan kapłański, dlatego może spać spokojnie. Oni już potrafią właściwie zatroszczyć się o to stado bezwolnych owieczek i poprowadzić je właściwą drogą. Drogą wytyczoną odgórnie; jedyną możliwą, jedynie dobrą i jedynie sprawiedliwą.

Dlatego też po dzień dzisiejszy, nikt nie stanął w obronie człowieka i nie zastanowił się dlaczego wszechmocny — bądź co bądź — Bóg, postąpił tak niesprawiedliwie — bo karząc człowieka, nie wziął pod uwagę, że został on skuszony przez jego stworzenie oraz tak głupio — bo nakazał rozmnażać się ludziom o zdegenerowanej naturze, a więc z każdym pokoleniem powiększać ilość zła na świecie.

I nie przez wieki, ale przez tysiąclecia wszyscy obarczają winą stworzenie, choć to jego Stwórca ponosi całkowitą winę za zaistniały stan rzeczy. Obarcza się winą glinę, za to, że garncarzowi nie udały się garnki,… bo takiej bezmyślności nauczają człowieka kapłani — ci niekwestionowani „znawcy" natury boskiej.

I ponoć także ludzkiej,… ale to już chyba lekka przesada.

— k o n i e c -


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ofiara Abrahama
O-błędna droga czyli Errare humanum est

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (3)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 25-10-2003 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2834 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365