Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
184.067.381 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 4016 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jedna z najsmutniejszych lekcji płynących z historii ludzkości brzmi: Jeśli oszukiwano nas przez wystarczająco długi czas, to mamy tendencję do odrzucania jakichkolwiek dowodów na występowanie tego oszustwa. Nie jesteśmy zainteresowani odnalezieniem prawdy. Oszustwo nas pochłonęło. Po prostu zbyt bolesne byłoby przyznanie się nawet przed samym sobą, że zostaliśmy oszukani."
 Światopogląd » Sceptycyzm, agnostycyzm » Credo sceptyka

b. Boskie atrybuty [1]
Autor tekstu:

Skoro już wiadomo, iż poznawanie /albo poszukiwanie/ Boga swym własnym rozumem /byle był naturalny/, nie jest przestępstwem, proponuję zacząć ten pierwszy krok od określenia jego atrybutów. Bo rozważając o Bogu, nie określiwszy wpierw jaki on jest, byłoby taką samą głupotą /albo obłudą/, jak domaganie się od społeczeństwa przestrzegania wartości chrześcijańskich, bez wyraźnego ich zdefiniowania. Ale ja tej głupoty nie popełnię !

Zacznę od określenia bożych atrybutów /cech/, bo według mnie jest to klucz do zrozumienia całej religii. Czy może być w religii coś ważniejszego od właściwego poznania Boga ? Od określenia jaki On jest ? I czy nie od tego właśnie powinno się zaczynać wszelkie polemiki na Jego temat ? Czyż nie powinno się wpierw Boga poznać, by dopiero potem próbować Go zrozumieć ?

William Herschel tak powiedział:
-"Prawdziwa nauka wyjaśnia tak dalece atrybuty Boga, iż ateizm staje się absurdem". No proszę ! Co prawda, nie wiem jaką naukę miał na myśli p. William /może scholastykę ?/, ale uważam podobnie jak on: absurdem są wszelkie dysputy o Bogu, jeśli nie określi się wpierw jasno i wyraźnie jakie posiada on cechy i jeśli nie spróbuje się zrozumieć jakie niosą one ze sobą konsekwencje. Jeśli się tego nie uczyni, efekty widać w polemikach: każdy ma inny wizerunek Boga, choć wszyscy uważają, iż mówią o tym samym, jedynym Bogu /stąd też biorą się wypowiadane czasem publicznie „złote myśli" typu: -"Bóg jest nieskończenie miłosierny, kto go krytykuje poniesie karę"/, ale to tylko taka luźna dygresja. A więc do dzieła !

Do czytania Pisma Św. przystąpiłem z takim wizerunkiem Boga, jaki mi pozostał po lekcjach religii w szkole podstawowej: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego* dał, aby każdy kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne". /Przy słowie „jednorodzony" umieściłem gwiazdkę, bo tak naprawdę to Jahwe — a chyba On jest uznawany za prawdziwego Ojca Jezusa ­ miał już jednego Syna: Aszima /lub Aszam/, z boginią Anat, którego to reforma monoteistyczna w VI w. p.n.e. pozbawiła Go, włącznie z małżonką – to tak dla ścisłości/.

To też z takim Bogiem spodziewałem się „spotkać" podczas lektury tej zacnej księgi. Zamiast Niego, ze Starego Testamentu wyłania się następujący wizerunek Boga:

— Jest On: zapalczywy, porywczy, okrutny, krwawy, niesprawiedliwy, małostkowy, nie wszechmocny /chociaż miał w zwyczaju tak o sobie mawiać/, nie przewidujący skutków swych czynów /czyli nie wszechwiedzący/, karzący za byle przewinienia, ba! wręcz lubujący się w karaniu, oraz rzucaniu wyszukanych przekleństw, gniewny, materialny, lubiący woń palonej ofiary /jakby nazwać tę cechę ?: ekscentryczny koneser kulinarny ?/, autor rozróżniania swych stworzeń na „czyste i nieczyste”, lubiący przechadzki po rajskim ogrodzie w czasie powiewu wiatru, bezlitosny, obłudny /stosujący niezmiennie filozofię Kalego: czyli potępiany przez Kościół relatywizm moralny/, wykonawca czyichś praw, czyniący cuda na pokaz, zawistny i zazdrosny, mściciel, apodyktyczny, zmienny, posiadający bardzo specyficzne poczucie humoru — jednym słowem plemienny Bóg Izraelitów – Jahwe.

Każdy kto zna Pismo Św. Wie doskonale, iż te wszystkie cechy Boga Jahwe mają tam uzasadnienie i na każdą z nich można znaleźć konkretne przykłady. Ktoś, kto nie czytał Biblii /mam na myśli te 4% Polaków — niekatolików/, może uważać ten wizerunek za obrazoburczy. Wystarczy jednak przeczytać pięć pierwszych ksiąg, aby się przekonać, iż oddałem sprawiedliwie Bogu /Jahwe/ co boskie, niczego od siebie nie dodając, mogłem najwyżej coś pominąć. Taki jest więc wizerunek Boga — Ojca zawarty w samym jego Słowie, skierowanym do człowieka. Czy jest to ten sam Bóg, który tak bardzo ukochał człowieka, że swego Syna wydał na ofiarę odkupienia za jego grzechy ? Hmm… Trudno byłoby mi w to uwierzyć. Ale nie uprzedzajmy faktów.

W Nowym Testamencie zawarty jest taki oto wizerunek Syna Bożego: mający swój początek i koniec na ziemi, nie znający przyszłości /a więc także nie wszechwiedzący/, materialny, nie wszechmocny, czasem miłosierny, a czasem mściwy, czasem mówiący o miłości, a czasem płonący nienawiścią, czasem mówiący o potrzebie tolerancji, a czasem nietolerancyjny, porywczy i gniewny, czasem przebaczający, a czasem okrutny, podlegający prawom pisanym, czyniący cuda /prymitywne jak na Boga, prócz miejscowości z której pochodził/, dobry, wyrozumiały i litościwy - ale nie dla wszystkich. Jednym słowem — Jezus Chrystus Syn Boży.

Powinienem tu dopisać: Bóg chrześcijan, ale każdy, kto zna historię chrześcijaństwa i katolicyzmu, wie doskonale, iż Jezus stawał się stopniowo pełnoprawnym Bogiem, dopiero od Soboru nicejskiego w 325 r, a zażarte spory chrystologiczne trwały jeszcze parę wieków, zanim wykształciły się zręby doktryny chrześcijańskiej. Jednym słowem — jego boskość /jak i jego matki/ wykształtowała się w procesie historycznym, na pierwszych siedmiu soborach powszechnych. Tyle na temat naszego Boga można dowiedzieć się z Biblii, czyli z samego Słowa Bożego, skierowanego do człowieka /oprócz tych ostatnich paru linijek, dotyczących historii chrześcijaństwa/.

Czy to jest już pełny wizerunek naszego Boga? Logicznie biorąc powinno tak właśnie być; skoro ludzie dostali od Boga jego przesłanie, całą informację o nim winniśmy czerpać z tego dokumentu. Bo tylko on daje nam gwarancję obcowania z Prawdą /uważa się przecież, iż pisali to Słowo Boże ludzie „natchnieni” przez Boga/. A jednak myliłby się ten, kto by tak myślał ! Otóż jest jeszcze uzupełnienie /coś jakby suplement/ wizerunku naszego Boga; a to przez dogmat o Trójcy Św. /mówiący, iż jest jeden Bóg, ale w trzech osobach: Ojciec, Jego Syn i Duch Święty/, a także w pismach największych myślicieli chrześcijańskich, zwanych Doktorami i Ojcami Kościoła. Wynika z nich, iż Bóg jest:
-Wszechmocny, wszechwiedzący, nieskończony w czasie i przestrzeni, /bez początku i bez końca/, jedyny, nieskończenie miłosierny, idealnie sprawiedliwy sędzia, stworzyciel wszystkiego; nawet praw rządzących Wszechświatem, transcendentalny, niematerialny, niezmierzony, jest prawdą i mądrością, wszechobecny, niezmienny sprawca zmian, najwyższe dobro, nieomylny, absolutna inteligencja, jest miłością, z siebie i w sobie najszczęśliwszy, ocean spokoju, jest światłością wiekuistą, jest początkiem, trwaniem i końcem wszelkich rzeczy, życiem prawa i porządku, władcą moralności, istotą najwyższą i jedyną, podobną do siebie, niepodobną do wszystkich rzeczy pozostających poza nim, które są tylko Jego stworzeniami, istotą samoistną, absolutnie nieskończoną, która zawsze była i zawsze będzie, dla której nie ma nic przeszłego, ani nic przyszłego /jest zawsze teraz/, która jest wszelką doskonałością pod każdym względem, istotą niepojętą — jednym słowem: Bóg — Ideał — Absolut. Jeśli niczego nie pominąłem /a to jest możliwe, gdyż trzeba korzystać z wielu źródeł, aby dowiedzieć się jaki ten nasz Bóg jest/ dopiero teraz wyłania się w miarę pełny wizerunek naszego Boga.

Pierwsza wątpliwość jaka mi się nasuwa w kontekście tych bożych cech:
Czy to możliwe, iż te trzy charakterystyki opisują jednego i tego samego Boga ? Czy Bóg Jahwe, Jezus i Absolut: są tym samym Bogiem ? Niemożliwe ! Po wnikliwym przeanalizowaniu tych bożych atrybutów /Boga Jahwe, Jezusa i Absolutu/, widać, że wykluczają się one wzajemnie, a najwyraźniej jest to dostrzegalne w kontekście atrybutów Boga Absolutu. Jednak Bóg Absolut ze swoimi cechami najbardziej jest godny miana prawdziwego Boga /szczególnie wtedy gdy człowiek jest świadom niewyobrażalnego wręcz ogromu Wszechświata — jego dzieła przecież/, ale z kolei Bóg Jahwe opisany jest w Starym Testamencie, a Jezus w Nowym. Więc za Boga Jahwe doszło do grzechu pierworodnego, a za Jezusa do zbawienia człowieka. Są to jedne z głównych dogmatów naszej religii. Musimy zatem pójść na kompromis i uznać /albo uwierzyć/, że nie mamy do czynienia z trzema różnymi bogami, ale z jednym jedynym, którego tylko człowiek „odbierał" /widział/ tak różnie w różnych czasach. Zatem jeśli już znamy boże atrybuty /cechy/, nadszedł już czas na próbę zrozumienia naszego Boga.

Zacznę od momentu najbardziej brzemiennego w skutki w dziejach ludzkości: od upadku pierwszych ludzi, czyli od grzechu pierworodnego. Dlaczego do niego doszło ? Jak w ogóle mogło do niego dojść ?

Cofam się do spisu cech Boga Absolutu /ktoś może spytać: -„A dlaczego nie do Jahwe? Przecież to on jest opisany w St. Testamencie” Wyjaśniam, iż jest to pozorna niekonsekwencja; proszę jeszcze raz uważnie przeanalizować i porównać cechy tych „trzech" bogów: tylko jeden z nich jest bogiem nieskończonym o niczym nieograniczonych możliwościach, a także doskonały pod każdym względem. Jest Ideałem Boga, a zatem Bogiem prawdziwym /w moim zrozumieniu/. Jeśli ktoś potrafi wierzyć w Boga ułomnego, który nie jest świadom skutków swych czynów /dlatego żałował, że stworzył ludzi na ziemi/, w Boga który musi przekonywać się co niesie ze sobą przyszłość, by potem reagować na nią, w dość ograniczony sposób, jak na Boga przystało, który musi stosować się do praw natury, albo do prawa pisanego człowieka, w Boga, który modli się do Boga — to można mu tylko pozazdrościć łatwości wiary. Ja — niestety – tego nie potrafię.

Dlatego uważam, iż jedyny Bóg /z tych trzech opisów/ godny miana prawdziwego Boga — to Bóg Absolut. I tylko w niego mógłbym uwierzyć jako Stwórcę Uniwersum. Więc proszę się nie dziwić, iż to wyłącznie do jego cech będę się odwoływał niezmiennie. A więc cofam się do cech Boga Absolutu i widzę wyraźnie:
Bóg jest wszechwiedzący. Co to oznacza ? Oznacza to wiedzę o wszystkim i w każdym czasie. Można to ująć inaczej /tak jak to opisał kard. John Henry Newman/: Bóg jest istotą, dla której nie ma nic przeszłego ani nic przyszłego. Jest zawsze teraz. Czy jest to w ogóle możliwe do wyobrażenia sobie ? Czy człowiek, który jest, ograniczony do przeżywania chwili obecnej — świadomość tego co minęło pozostaje w jego ulotnej pamięci, a tego co będzie — w ogóle nie wie; może to sobie tylko mgliście wyobrazić, z dużym błędem niepewności… Czy człowiek jako istota ograniczona czasem i przestrzenią, potrafi wyobrazić sobie /a więc także i zrozumieć/ istotę, która swą świadomością ogarnie i początek, i koniec naszego Wszechświata i jednocześnie jest w każdej chwili jego istnienia ?!

Wyobraźmy sobie, iż każdą chwilę naszego życia zapamiętujemy w 100%, i to na stałe, tak jak właśnie ten moment, który przeżywamy w chwili obecnej. Efekt tego byłby taki, iż całe nasze życie byłoby odbierane z taką samą intensywnością odczuć, jak chwila obecna. Więc całe nasze życie działoby się dla nas teraz. Naszą świadomością bylibyśmy naraz w każdym jego momencie. Jeśli przemnożymy to przez całą wieczność i przez cały Wszechświat — i jeśli potrafilibyśmy sobie wyobrazić to wszystko — mielibyśmy już mgliste wyobrażenie o Istocie zwanej Bogiem. Z tą jednak różnicą, iż On nie jest tylko obserwatorem tej wielo­wymiarowej rzeczywistości, ani jej biernym uczestnikiem — lecz jest jej kreatorem o nieskończonych możliwościach jej tworzenia i wpływu na nią. Wiem, że ta analogia jest mocno niedoskonała, a na jej przeszkodzie stoi niemożność wyobrażenia sobie ogromu Wszechświata i wieczności; człowiek chciałby żyć wiecznie, ale nie zdaje sobie sprawy czym jest ta wieczność. Oto wschodnia przypowieść, która w obrazowy sposób przybliża nam ten mało mówiący termin:
— „Na wielką górę, która jest cała z diamentu, raz do roku przylatuje maleńki ptaszek i o jej szczyt czyści sobie dziobek. Kiedy zetrze ją do końca… minie jedna sekunda wieczności". Piękna analogia, nieprawdaż ?


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
c. Upadek człowieka
a. Wiara i rozum

 Zobacz komentarze (15)..   


« Credo sceptyka   (Publikacja: 19-05-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 292 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365