Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
190.472.565 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Wojna na Ukrainie skończy się w 2022?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 659 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Dlatego - uwzględniając wszystkie zastrzeżenia, jakie uczyniłby filozof nauki odnośnie pojęcia prawdy, która w nauce nigdy nie jest ostateczna i zawsze podlega weryfikacji - musimy powiedzieć, że teoria ewolucji jest po prostu prawdziwa.
 Światopogląd » Etyka świecka

Moralność pod mikroskopem [2]
Autor tekstu:

Moralny realizm

Wróćmy znów do meritum: moralności. Choć moralność nie może wynikać z rachowania korzyści, nie może ona jednak być oderwana od życia. System reguł etycznych pozostający w rażącym rozdźwięku z rzeczywistością, z naturą ludzką, zamienia się w groteskę moralności i jako sprzeczny z prawem naturalnym nie nadaje się do zastosowania ani nie zasługuje na pozytywne wartościowanie. Uwarunkowanie reguł moralnych życiem — moralny realizm — nie oznacza jednak schlebiania naszym zachciankom, pragnieniom. Moralność jest bowiem zawsze jakimś podniesieniem poprzeczki dla nas, czymś co zmusza nas do pracowania nad sobą i hamowania naszych popędów i impulsywności.

Mówiąc, iż jest to zarazem postępowanie zgodne z moją naturą, wskazuję na to, iż punktem wyjścia nie jest ani abstrakcja, ani transcendencja, ani rachowanie zysków i strat, lecz to co każdemu z nas „dała Matka Natura". Punktem wyjścia moralności nie jest wychowanie religijne ani kontemplacja filozoficzna, lecz nasza konstytucja neurobiologiczna. Cóż nam po Dekalogu, kiedy urodzimy się z „niewłaściwym" poziomem neuromodulatorów? Można mieć intelekt dorównujący Kantowi, acz bez możliwości zrozumienia wzniosłości imperatywów kategorycznych. I wtedy nie pomogą nawet egzorcyzmy samego Jana Pawła II, choć amygdalotomia uczyniłaby prawdziwą rewolucję w zachowaniu kogoś takiego.

Predyspozycje do moralności są więc przez nas niejako otrzymane bez zasługi i fakt wiary bądź nie w dany system religijny czy filozoficzny ma co najwyżej drugorzędne znaczenie. Nie oznacza to jednak, że moralne postępowanie jest prostą pochodną np. naszych genów. Brak przyrodzonych przeszkód dla moralności naszego postępowania, umożliwia jedynie w pełni świadome ukształtowanie systemu rygorów moralnych jakimi wzbogacimy bądź nie nasze życie i dopełnimy nasze człowieczeństwo.

Przeciętna konstytucja intelektualno-emocjonalna człowieka jest w stanie nadawać postępowaniu znamiona moralności. Samoistnie jest to dalekie od systematyczności i konsekwencji, stąd wielu uznaje potrzebę zawieszenia nad człowiekiem kija i marchewki z jakiegoś systemu religijnego. Nie podzielam tego przekonania. Choć obserwuje się, iż religijność czasami łączy się z moralnością, jednak nie jest to ani zasadą, ani też nie wiadomo czy religijność jest dla tej moralności źródłem natchnienia.

Nie mam natomiast wątpliwości, że ponadprzeciętna konstytucja intelektualno-emocjonalna nie potrzebuje stymulatorów tego typu. Świadomość głębokiej wspólnoty jaka łączy istoty żywe, czy całokształtu zjawiska pt. Życie [ 6 ], połączona z poczuciem własnej godności (wrażliwość humanistyczna) oraz wynikającego z tego stawiania sobie wyższych niż przeciętnie wymagań, same w sobie stymulują do wychodzenia poza ramy własnego egoizmu, napawają pewną pokorą i uwrażliwieniem na nieco szerszy kontekst naszego życia. Taka perspektywa, takie stanowisko, taka mentalność są przeze mnie postrzegane nie tylko jako wyraz mądrości, ale i czegoś co daje poczucie spełniania swego człowieczeństwa.

Nie jest to bynajmniej proces uzasadniania „prawdziwej moralności", lecz opis zjawiska rodzenia się i kształtowania wyższej moralności u jednostek, dla których postrzeganie życia wyłącznie przez pryzmat prostej korzyści własnej i niezdolność postępowania i wartościowania pozbawionego tej korzyści są małostkowością i degradowaniem swego człowieczeństwa. Panuje mniemanie, iż dla nadania człowieczeństwu prawdziwej wartości musi być ono pojmowane jako coś transcendentnego względem natury, tymczasem jest ono wartością wyższą i stymulującą również w kontekście ewolucyjnego rozwoju życia, czyli czegoś jak najbardziej naturalnego.

To właśnie rodzi w nas najsilniejszą potrzebę kreacji pewnych wzorców swego postępowania i swej egzystencji w przemyślany i spójny system norm moralnych. Jednostki „słabe duchem" nie są w stanie zrozumieć pojęcia kreacji wzorców, czyli czegoś co kształtujemy samodzielnie i co ma oparcie i źródło w nas samych. Uważają one, że wzorce i poprzeczki mogą być ustanawiane jedynie z zewnątrz przez kogoś innego, najpewniej jeszcze przez kogoś „nie z tego świata". W sobie samym nie są bowiem w stanie dostrzec wystarczająco silnych powściągów przed pobłażaniem sobie i schlebianiem własnym słabościom. Jedno z niewielu zdań jakie cenię w Ewangelii, a jakim poprzez odpowiednie odniesienie można wyrazić naturę motywowania ludzi „silnych duchem", brzmi: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują."

Racjonalista wyznaje jednak realny system moralny, czyli, jak wspomniałem, zakotwiczony w życiu, w rzeczywistości. Osobiście nie tylko odrzucam mętny ewangeliczny nakaz wszechmiłości jako kompletnie nieadekwatny do natury ludzkiej, (co wzorcowo zresztą ukazały nam dzieje chrześcijaństwa), ale i trudno jest mi przypisać jemu przymiot moralności. Stanowił on zawsze dobrą pobudkę do moralizatorstwa, ale nigdy, albo tylko sporadycznie, był natchnieniem postępowania, nawet wśród tych, którzy otwarcie się z nim identyfikowali. Poprzeczka ustawiona za wysoko odbiera chęć do prób podskakiwania. Wolimy wówczas siąść pod nią i podziwiać jej niebotyczną wzniosłość.

Ewangeliczna wszechmiłość ma się wyrażać adekwatnym postępowaniem, czyli czynieniem innemu tego czego byśmy chcieli dla siebie, bez względu na to co od niego otrzymujemy. Nakaz bezwzględnego czynienia dobra abstrahuje więc od tego czy ów ktoś wywdzięcza się nam podzięką czy policzkiem. Oczywiście Ewangelia swoją mocą mało którego chrześcijanina była w stanie przekonać do tego aby w sposób tak otwarty wyrzec się wszelkiego rozsądku.

Prawo naturalne, z którego wywodzą się normy moralne, Wolter charakteryzował następująco: "Prawem naturalnym jest to, co natura przykazuje wszystkim ludziom. Wychowałeś dziecko, winno ci ono szacunek, jako swemu ojcu, wdzięczność jako swemu dobroczyńcy. Masz prawo do płodów ziemi, którą uprawiałeś własnymi rękami. Dałeś i otrzymałeś słowo, winno być ono dotrzymane. W żadnym razie prawo ludzkie nie może się opierać na czymś innym niż na prawie natury. Zasadą wielką, zasadą powszechną obu tych praw jest na całej ziemi: Nie czyń drugiemu co tobie nie miło". Owa „wielka zasada" jest znacznie roztropniejszą podstawą moralną.

Najbliższa natomiast, moim zdaniem, moralnemu realizmowi jest maksyma Konfucjusza: "Odpłacaj dobrocią za dobroć, ale sprawiedliwością za zło". Jeśli tylko odpłacania sprawiedliwością za zło nie postrzegamy jako nakazu bezwzględnej wendetty, odpłaty, zemsty, która nie dopuszcza aktu łaski, przebaczenia, to ta konfucjańska zasada stanowić może fundament konkretyzacji całego naszego systemu moralnego, który wzbogaca się nadto zdolnością do bezinteresownych aktów czynienia dobra.

Swoje krótkie rozważania ogólne nad moralnością chciałbym zakończyć i podsumować słowami Cycerona: „Aliści wszystko, co cnotliwe, bierze swój początek w jednej z czterech jej części: wywodzi się bądź z dokładnego poznawania i z roztropności; bądź z przestrzegania zasad współżycia ludzkiego, przyznawania każdemu, co mu się należy, i sumiennego wykonywania zawartych umów; bądź z wielkości i siły wzniosłego i nieugiętego ducha; bądź wreszcie z zachowania ładu i umiaru we wszystkim, co robimy i mówimy, w którym to postępowaniu przejawia się umiarkowanie i wstrzemięźliwość." [ 7 ]


1 2 

 Zobacz także te strony:
Totalizm moralny Jana Pająka
Na początku była moralność...
Relatywizm etyczny Biblii
Nauka moralna Jezusa
Amoralność w zachowaniu Jezusa
Moralność pierwszych chrześcijan
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Na początku była moralność...
Normy moralne

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 6 ] Czy troska o przyrodę, o Matkę Ziemię, ma znamiona moralne?
[ 7 ] M. T. Cicero, O państwie. O prawach. O powinnościach. O cnotach, przekł. W. Kornatowski, Warszawa 1960, s.334.

« Etyka świecka   (Publikacja: 16-01-2004 Ostatnia zmiana: 26-08-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 959  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Oceanix. Koreańczycy chcą zbudować pierwsze pływające miasto
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3203 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365