Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.539.630 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 572 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii
Artur Patek, Jan Rydel, Janusz J. Węc (red.) - Najnowsza Historia Świata tom 4 1995-2007
Katarzyna Sztop-Rutkowska - Próba dialogu. Polacy i Żydzi w międzywojennym Białymstoku

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Marcin Kruk - Człowiek zajęty niesłychanie

Złota myśl Racjonalisty:
"Dzisiejszemu światu jest potrzebna nie tyle energia termojądrowa, ile raczej energia zamknięta w ludzkim sercu, którą trzeba wyzwolić."
« Ludzie, cytaty  
Spotkanie z Profesorem Andrzejem Nowickim [4]
Autor tekstu: M. Agnosiewicz i A. Nowicki, Andrzej Rusław Nowicki

Z tego dowiedziałem się, że kiedy było ostateczne decydujące głosowanie: „Za bogiem czy przeciwko Bogu", bo wyrok śmierci na Łyszczyńskiego tak był sformułowany, że kto jest „za Bogiem", to głosuje za karą śmierci dla Łyszczyńskiego, kto jest „przeciwko Bogu", głosuje za tym, żeby wyroku śmierci nie wykonywać. No więc okazało się, że trzech ludzi odważyło się głosować „przeciwko Bogu". Giełgud, Piaseczyński i Pociej. Nikt o tym nie wiedział. Następnie, kto wiedział, że do Łyszczyńskiego są materiały w archiwach czterech miast włoskich: Wenecji, Florencji, Neapolu, Rzymie [ 16 ]? Nikt nie wiedział, kiedy się Łyszczyński urodził. Pisano czasem w encyklopediach dawnych: Około 1634 roku. Ja podałem: Urodził się dokładnie 4 marca 1634 roku w Łyszczycy.

Byłem w tej Łyszczycy, Białorusini witali mnie tam jak króla. Tak się czułem jak Batory pod Pskowem. W ogóle Białoruś niezwykle mi się podobała. Wygłaszałem tam referat o filozofii Łyszczyńskiego. Ale referatem, pionierskim referatem, który mnie zaskoczył rzeczywiście nowym słowem w sprawie Łyszczyńskiego, był referat przewodniczącego kołchozu. Mówił on tak: Słyszeliśmy tutaj, że był filozofem, że był wolnomyślicielem, słyszeliśmy o tym, ile zagranicznych książek czytał, słyszeliśmy o tym jak wykształconym człowiekiem był, dowiedzieliśmy również, że z bronią w ręku bronił ojczyzny przed Szwedami, przed Rakoczym, przed Moskwą. Ale nikt dotąd nie powiedział o sprawie najważniejszej: że Łyszczyński był dobrym gospodarzem! Przecież my tutaj w tym kołchozie, żyjemy w majątku, który należał do Łyszczyńskiego. Naszą ambicją jest, żeby tak jak ten majątek Łyszczyńskiego promieniał na cały kraj poziomem gospodarki, żeby teraz nasz kołchoz tak promieniał na całą Białoruś. Okazało się jeszcze, że Łyszczyński był dobrym gospodarzem.

Byłem przy odsłonięciu kamienia. Jest wiersz na tym pamiątkowym kamieniu w Łyszczycy. Wiersz Łyszczyńskiego w dwóch językach: łacińskim i białoruskim. A oryginał znajduje we Florencji. Jak to się stało? Otóż poseł wenecki miał obowiązek podawać przede wszystkim wiadomości o charakterze wojskowym i politycznym, czyli podawać ile i w jakim mieście jest armat, ile i w jakim mieście jest wojska, jakie traktaty Polska zawarła? Wiadomo, że zawarła traktat Grzymułtowskiego z Rosją, ale jakie były tajne klauzule tego traktatu? Poseł Alberti wysyła tekst traktatu i tekst tajnych klauzul. A skąd miał? To tez wyświetliłem. Bezpośrednio od Sobieskiego, bo Sobieski uważał, że jeżeli tajne służby wykryją szpiega, to głupotą byłoby tego szpiega zabijać czy wsadzać do więzienia. Lepszy jest szpieg o którym wiemy, że jest szpiegiem, niż szpieg o którym nie wiemy, że nas śledzi. Jak wiemy, to jest dobrze, bo teraz my będziemy go karmić tym, co ma przekazać do Wenecji. I umiejętnie podsuwał mu rozmaite dokumenty. Więc okazało się, że nie był taki głupi ten Sobieski, a nawet niektórym szpiegom płacił, żeby dobrze o nim pisali, żeby pokazywano go jako bohatera spod Wiednia, żeby Europę poinformować o osiągnięciach Polski. No więc Wenecja to wiadomo jaką prowadziła dyplomację. A Florencja? Wielkiego księcia Florencji informacje o polskim uzbrojeniu nic nie obchodziły, informacje o traktatach jakie Polska zawiera nic go nie obchodziły. Ale pisał na przykład: Jaki zespół teatralny przyjechał do Warszawy? I poseł musiał donosić: jaki zespół, jacy aktorzy, jakie sztuki wystawiano itd. Proces ateisty się toczy. A to bardzo ciekawe! Chciałbym wszystko o nim wiedzieć. Podobno to jest poeta. Przyślij mi jego wiersze. No i poseł przysyła wielkiemu księciu wiersz, który sobie Łyszczyński po łacinie napisał — projekt nagrobka. Rzeczywiście przepiękny wiersz. I teraz jest w Białorusi, w przekładzie na język białoruski: Nie wierz mędrcom, bo nawet mędrcy, którzy znają prawdę, kłamią, dlatego że są przekonani, że lud trzeba utrzymywać w ciemnocie, w wierze w Boga, w wierze, że władza króla i władza szlachty nad chłopami została ustanowiona przez Boga, i tak wymysłem, fikcją wiary w Boga lud utrzymywany jest w niewoli. A tak mocno trzyma się swoich kajdan, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z jego uciemiężenia, zostaliby ukamienowani przez sam lud. Przepiękne myśli zawarte są w tym wierszu Łyszczyńskiego.

Jeśli chodzi o Łyszczyńskiego moja pozycja jako najlepszego znawcy jest bezsporna.

Popiersie Vaniniego znajdujące się w Ogrodzie w Lecce (południowa Apulia)Jeśli chodzi o pozycję znawcy Vaniniego, to ja oceniam to tak. Od 1965 roku do 1980 byłem najlepszym znawcą Vaniniego. Dziś jest na pewno lepszym znawcą ode mnie człowiek, który był na moim odczycie we Włoszech i w czasie odczytu podjął decyzję, że poświęci się Vaniniemu. Francesco Paolo Raimoindi, który zresztą napisał książkę o mnie po włosku [ 17 ]. Zapraszał mnie wielokrotnie do siebie. Jako dyrektor gimnazjum nazwał je: Liceum Państwowe im. Vaniniego. Zorganizował wielką uroczystość, bo zamówił rzeźbiarza, Minonniego, który zresztą jest nauczycielem rysunku w tej szkole. A na odsłonięcie tego dzieła ja zostałem zaproszony, żeby dokonać odsłonięcia.

Jeśli chodzi o Bruna to konkurencja jest tu znacznie większa, dlatego że Brunem zajmuje się cały świat. Naliczyłem dwadzieścia kilka krajów, które piszą o Brunie. W roku 2000 były konferencje i sympozja ku czci Bruna w Japonii, w Chinach, w Ameryce Południowej. Wobec tego trudno być tym najlepszym znawcą Giordana Bruna, ale znajdować się w pierwszej piątce, to można i jestem w tej piątce. Oczywiście uznaję wyższość Aquilecchii nade mną. On naprawdę zna każdy przecinek. Kiedy opublikował niedawno recenzję z innego wydania, to wymienia tam wszystkie przecinki, których brak, drobne pomyłki literowe itd. Znalazł także poważniejsze rzeczy, np. nieznane teksty Bruna.

Wiadomo, że aby książka została dobrze przyjęta, żeby władze pozwalały ją kolportować, trzeba w przedmowie odwołać się do tych ludzi panujących wysoko na świecznikach, którzy będą protektorami tej książki. Tak to robił Bruno, tak to robił Vanini i inni. Ale nieszczęście się stało: książka ukazała się w księgarniach a w dwa dni później ten najważniejszy faworyt został uwięziony jako zdrajca kraju i zmienia się cały rząd. Wobec tego, co zrobić w takiej sytuacji? Trzeba było wszystkie przedmowy wydrzeć, nową przedmowę napisać i nową wkleić. A z tej starej przedmowy został tylko jeden egzemplarz. Oczywiście nie w Anglii tylko we Francji, do Paryża się dostał. Giordano Bruno pracował w ambasadzie francuskiej, więc od razu ten pierwszy egzemplarz dał ambasadorowi, a ambasador przesłał do Paryża, a potem się zmienił tam rząd. Zwykle jest tak, że jak ktoś ma pierwsze wydanie jakiegoś dzieła, to już nie zagląda do innych egzemplarzy tego pierwszego wydania, bo zakłada, że wszystkie są takie same. Mnie inni profesorowie mówili, że skoro miałem już sto dwadzieścia egzemplarzy dzieła Vaniniego, to po co tracę czas na sprowadzanie kolejnego z Kopenhagi, żeby zobaczyć to samo? Nie, każdy egzemplarz jest inny. Przede wszystkim każdy miał innych właścicieli, ci właściciele podpisywali się, pieczątki stawiali, są dedykacje, są uwagi na marginesach. Każdy egzemplarz żyje czymś. I nagle z Kopenhagi przychodzi egzemplarz z inną kartą tytułową. Jest napisany niby ten sam tekst, ale inny rysunek na karcie tytułowej, inne czcionki. W Kopenhadze nie wiedzieli, że mają taki unikalny egzemplarz. A potem była jeszcze większa sensacja: skąd się wzięła ta karta tytułowa? Otóż rozmawiam we Wrocławiu z historykami bibliotekoznawstwa i oni mówią: my mamy katalogi sygnatur drukarskich, a to jest znajome, to się szybko odnajdzie. Jest, w Legnicy, drukarnia Sartoriusa. Czyli dzieło Vaniniego zostało przewiezione przez sito rozmaitych cenzur, zakazów. Żeby przewieść trzeba było zerwać kartę tytułową, ale ten, co przewoził, zanotował sobie jaki był tekst. Potem w Legnicy tekst został wydrukowany a drukarnia dała swój znak.

To jest jedno z największych moich odkryć. W bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego. Mieli, jeszcze za czasów niemieckich, książkę Sancheza, którą autor zadedykował Giordano Bruno. Były tylko domysły, ja też wysuwałem taki domysł, że być może w Tuluzie się spotkali, ale nie było wiadomo. Tymczasem okazuje się, że nie tylko się spotkali, ale Sanchez ofiarował mu książkę a Bruno zrobił uwagi rękopiśmienne na marginesach do tej książki. Tego dnia stałem się sławny, bo telewizja wrocławska przyjechała do zakładu, szaleli wtedy.

Drugim aspektem pracy uniwersyteckiej jest nauczanie i kontakt ze studentami. Czy w związku z tym coś szczególnie zapadło Profesorowi w pamięć?

Przeegzaminowałem kilka tysięcy studentów, wśród nich również cudzoziemców, więc o tych cudzoziemców mam już pewną opinię ukształtowaną. Na przykład egzaminowałem dwudziestu kilku emigrantów greckich, którzy studiowali filozofię. Pytałem ich tylko o filozofię grecką i postawiłem na 27 studentów 25 dwój i 2 tróje. Po czym przyszła do mnie delegacja towarzystwa emigrantów greckich, pytając dlaczego jestem takim wrogiem greków? Ja mówię tak: Przede wszystkim nie do mnie powinniście przyjść, ale z nimi porozmawiać, ich zapytać o to, co oni zrobili. Przecież cały świat jest zakochany w kulturze greckiej. Jeśli do tych Greków odnosimy się z sympatią, to ze względu na Platona, Arystotelesa itd., więc jak zobaczyłem, że Grecy przychodzili do mnie zdawać egzamin z historii filozofii, to pytałem ich wyłącznie o filozofię grecką. I proszę sobie wyobrazić, że nikt z tych 27 nie potrafił mi wyliczyć tytułów dialogów Platona. Nie mówię wszystkich, ale chociaż ze dwa. Więc mówię: Jak Grek odważa się przyjść na egzamin i nie wiedzieć jakie dialogi napisał Platon? Nie muszę dodawać, że nie umieli nic sensownego o filozofii Platona powiedzieć. Na co oni liczyli, że o co ja ich zapytam, czym mnie mogą olśnić, jaką wiedzą, jeżeli o Platonie czy Arystotelesie nic nie wiedzą? Ale powiedziałem im, że wobec tego, iż zarysował się pewien konflikt, ja bardzo proszę, żeby ich delegat był na egzaminie poprawkowym. Chciałem ich się pytać tylko o filozofię grecką, ale na egzaminie poprawkowym będą mieli dwa pytania: jedno z filozofii greckiej, a drugie z innego obszaru. Jeżeli, mówię jednak, o Platonie, Arystotelesie czy Epikurze nic sensownego nie będą umieli powiedzieć, to dostaną po raz drugi dwójkę i to w sposób zasłużony i to nie tylko jako nieuki. Ja mogę ich uważać tylko za nieuków, ale to towarzystwo powinno uważać, że oni w ten sposób dają swój wyraz lekceważenia dla własnej kultury narodowej.


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Filozof Nowicki
Kocham to, co jeszcze nie istnieje... Rozmowa z Profesorem Andrzejem Nowickim

 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 16 ] "Diamentowe serce". Listy Włochów o polskim ateiście Kazimierzu Łyszczyńskim w archiwach Florencji i Wenecji, Fakty i Myśli, nr 24 (148) z 16-31 grudnia 1964. Zob. też: L. Brywczyński, Diamentowe serce. Dramat jednego życia w jednym akcie.
[ 17 ] F. P. Raimondi, Andrzej Nowicki filosofo e storico della filosofia, Taurisano 1992.

« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 15-10-2004 Ostatnia zmiana: 23-10-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Rusław Nowicki
Ur. 1919. Filozof kultury, historyk filozofii i ateizmu, italianista, religioznawca, twórca ergantropijno-inkontrologicznego systemu „filozofii spotkań w rzeczach". Profesor emerytowany, związany dawniej z UW, UWr i UMCS. Współzałożyciel i prezes Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli oraz Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Założyciel i redaktor naczelny pisma "Euhemer". Następnie związany z wolnomularstwem (w latach 1997-2001 był Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Polski, obecnie Honorowy Wielki Mistrz). Jego prace obejmują ponad 1200 pozycji, w tym w języku polskim przeszło 1000, włoskim 142, reszta w 10 innych językach. Napisał ok. 50 książek. Specjalizacje: filozofia Bruna, Vaniniego i Trentowskiego; Witwicki oraz Łyszczyński. Zainteresowania: sny, Chiny, muzyka, portrety.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 52  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: W chiński akwen... Wolność w Hongloumeng
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3680 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365