Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.457.256 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 905 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Mam nadzieję, że po roku 2000 będziemy wychowywać nasze dzieci w wierze w ludzkie możliwości, a nie w Boga".
 Filozofia » Historia filozofii » Filozofia starożytna

Spór o Pitagorasa [2]
Autor tekstu:

Czy Pitagoras został ubóstwiony?

PitagorasAndrzej Kosela zarzucił mi: "Pitagoras nigdy tak naprawdę nie został deifikowany przez swoich potomnych, a co dopiero za życia. To jest nonsens, pokazujący jak małą tak naprawdę wiedzę autor posiada o Pitagorasie i o filozofii, którą on reprezentował. Jeśli już, to był on uważany za jednego z największych filozofów i mędrców w historii świata, obok Hermesa, Zoroastra, Ostanesa, Orfeusza, Platona czy Arystotelesa, ale nigdy za boga." Nie wiem co autor słów rozumie poprzez deifikację, ale jeśli nie możemy mieć pewności co do wiarygodności opinii neopitagorejczyków o Pitagorasie, to nie mamy powodów, aby nie wierzyć im, że traktowali Pitagorasa jako boga, boga w ludzkiej postaci, boską istotę — jeśli tak pisali. A pisali. Z faktu jego deifikacji biorą się właśnie tak bujnie produkowane legendy na temat Mędrca Samijskiego: wszystkie jego cuda (częściowo podobne do cudów Jezusa), zdolności, proroctwa i inne zmyślenia. Przecież nawet przy wyjątkowo dobrej woli trudno jest uznać, że cała ta hagiografia to po prostu symbole. Trudno się zgodzić z tezą, że Pitagoras był traktowany podobnie jak Platon czy Arystoteles. Ci traktowani byli jako niezwykli mędrcy, ale nigdy nie dostąpili wątpliwego zaszczytu ubóstwienia (chyba że za to uznać średniowieczny skostniały arystotelizm chrześcijański z nabożną czcią traktujący pisma Arystotelesa). Pitagoras, podobnie jak Empedokles czy Jezus, został przez swych wyznawców deifikowany. Przy określonym pojmowaniu ubóstwienia można uznać, że Pitagoras nie dostąpił tego zaszczytu, lecz była to z pewnością deifikacja analogiczna do tego co spotkało Jezusa (tym bardziej, że w niektórych ewangeliach jest on „mniej boski" niż Pitagoras w niektórych pismach pitagorejskich).

Ze świadectw jakie nam pozostały wiemy, jakie znaczenie miała w pitagorejskiej szkole formuła, za pomocą której przedstawiano uczniom myśli Pitagorasa: „On tak powiedział" [ 2 ]. To formułka dla wiedzy w randze dogmatu z pieczęcią boskiego Pitagorasa. U Apulejusza znajdujemy taki fragment: "...zanurzywszy się w ich falach siedmiokroć razy — bowiem tę liczbę boski ów Pitagoras zalecił jako szczególnie się przy świętych obrzędach nadającą." [ 3 ]

W Żywocie Pitagorasa (2 poł. III w. n.e.) Porfiriusz tak pisał o jego uczniach z miast greckich na południu Italii: "Zajęli oni, wzniósłszy miasta, tę część Italii, którzy wszyscy nazywają Wielką Grecją, przyjąwszy od Niego prawa i ustawy, traktując je jak boskie nakazy, wbrew którym nie godzi się czynić niczego. Ci również dobra swoje uczynili wspólnymi i zaliczyli Pitagorasa w poczet bogów. Dlatego wszyscy spośród nich — ilekroć zamierzali przekazać komuś coś z niewypowiedzianych tajników Jego nauk, z czego wyprowadzali liczne wnioski dotyczące natury rzeczywistości — [wymieniali] tak zwaną arcyczwórkę (tetraktys), na którą przysięgali, przywołując na świadka Pitagorasa jak boga." Dalej pisze Porfiriusz: "Opowiada się zresztą niezliczone, jeszcze bardziej zadziwiające i boskie historie o tym mężu, zgodnie i jednogłośnie poświadczone. By rzec krótko, nikt nie uchodził za większego i sławniejszego. Są przechowywane w pamięci [ludzi] sprawdzone przepowiednie [Pitagorasa] o trzęsieniach ziemi, jak i to, że potrafił odwrócić epidemie i powściągnąć gwałtowne wiatry i grad, jak też uciszać fale rzeczne i morskie, by przyjaciele mogli bezpiecznie płynąć." Podobnie pisze Jamblich, wedle którego Pitagoras miał być czczony w Krotonie jak bóg. [ 4 ]

Do procesu deifikacji mógł zresztą przyczyniać się sam Pitagoras, bo wiele wskazuje na to, że już za swego życia gorliwie dbał o swój „boski" image. Było to jednak, jak się zdaje, nietypowe podejście do boskości jak na ówczesne czasy i kulturę, przeto zniekształcenia były czymś zupełnie naturalnym. Pitagoras miał bowiem w dążeniu do prawdy widzieć drogę upodobniania się ludzi do Boga, wznoszenia się na drabinie doskonałości. Interesująco pisze o tym Steiner: „Lud czuł się dobrze ze swoimi bogami; Pitagoras zaś musiał odesłać tych bogów do królestwa tego, co niedoskonałe. W tym też należy doszukiwać się "tajemnicy", o której mówi się w związku z Pitagorasem i której nie wolno było zdradzić niewtajemniczonemu. Polegała ona na tym, że jego myślenie musiało przypisywać duszy ludzkiej inną przyczynę niż boskie dusze religii ludowej. Do tej „tajemnicy" sprowadzają się ostatecznie liczne ataki, których doświadczył. (...) Tak jak dusza w tonach muzyki przeżywa stosunki liczb, tak Pitagoras wczuwał się w duchowe współżycie ze światem, które rozum może wypowiedzieć w liczbach; przecież dla tego, co dane w przeżyciu, liczby nie są niczym innym niż tym, czym dla przeżycia muzycznego są znalezione przez fizyków liczby odpowiadające stosunkom dźwiękowym. Dla Pitagorasa miejsce mitycznych bogów zajęła myśl; ale przecież — przez odpowiednie pogłębienie — dusza, która za sprawą myśli oddzieliła się od świata, znowu odnajduje swoją jedność ze światem." [ 5 ]

Nawet jeśli przyjmiemy, iż sam Pitagoras usiłował takiej właśnie deifikacji dostąpić, to czymś nieuniknionym musiało być, że wielu jego uczniów, zwłaszcza akuzmatyków, musiało w nim widzieć boga w sensie właściwym dla swej kultury, mniej wysublimowanym. Dzisiejszy obraz Jezusa w świecie chrześcijańskim jest właśnie takim „akuzmatyckim" przykładem prymitywnego wypaczenia zjednoczenia z bóstwem o jakim opowiadało ówcześnie wielu nauczycieli stojących na czele sekt o wschodnich korzeniach.

Rytuały wtajemniczenia

Pisząc o rytuałach, jakie się wiążą z wiedzą ezoteryczną, nie miałem bynajmniej na myśli jej zdobywania poprzez owe rytuały. Rytuały w tej dziedzinie wiążę z wtajemniczeniami co można chyba utożsamić z tzw. ceremoniami przejścia (do nowego życia). Oznaczają one symboliczne nowe narodziny i ich funkcją jest odciśnięcie piętna psychicznego na adepcie, aby tym wyraźniej odczuł cezurę jaka zachodzi w jego życiu. Pitagorejczyków kręgu wewnętrznego można przedstawić także jako tych z części „zaksiężycowej", którzy wyszli poza pełną chaosu część „podksiężycową". W wielu, jeśli nie we wszystkich szkołach ezoterycznych, opuszczenie wewnętrznego kręgu lub zdrada wiąże się także z ceremonią wyjścia, na ogół symbolizującą śmierć. "Czcigodna szkoła pitagorejska wznosiła cenotafy odstępcom od swej nauki, uważając ich za trupy" — pisze adept ezoteryzmu chrystiańskiego, Orygenes [ 6 ]. Ci, którzy po wtajemniczeniu wrócili do normalnego życia bądź zostali wydaleni [ 7 ], mieli usypywany symboliczny grób. Rytuały nie będą więc wiązać się tylko z ezoteryką misteryjną, choć istotnie nie są chyba nieodzowne w ezoteryce jako takiej.

Symbolika

Pitagoras i uczniowie — „Szkoła ateńska" Rafała SantiPisząc, iż „badania związane z liczbami miały u pitagorejczyków zasadniczo naukowe podłoże w zdrowym sensie tego słowa" nie miałem na myśli, iż zajmowali się czystą matematyką. Napisałem „zasadniczo naukowe", czyli zdaję sobie doskonale sprawę, iż zajmowali się także symboliką, swoistą semantyką liczb (nie przypisując im wszelako magicznych właściwości, jak sobie interpretują współcześni szarlatani). Gdybym twierdził, że zajmowali się czystą matematyką, to nie określiłbym ich systemu numerozofią. Symbolikę nie uważam za szarlataństwo (choć może w nie się przerodzić). „Symbol jest pośrednikiem pomiędzy pojęciem i jego odbiciem w głębinach psychiki i ducha ludzkiego" (Gentili). Dlatego też nie można wychodzić od symbolu, lecz od badania. Uważam za błędne stwierdzenie mojego polemisty, iż "Prawdziwa droga naukowa to właśnie symbolika, a z niej dopiero wypływa praktyka". Jeśli symbolika jest właściwie wykorzystywana, może sprzyjać poznaniu czy pełnić inne pozytywne funkcje. Ale w tych rozważaniach nad symboliką liczb nie możemy z rozpędu zagubić znaczenia czystej, zdrowej nauki, matematyki, z jaką ściśle zespolili swoją numerozofię.

Zobrazujmy to pewnym faktem: jeśli wychodzimy od symbolu i symbol jest „prawdziwą wiedzą", to jeśli znamy „twierdzenie Pitagorasa", jeśli nie mamy wątpliwości, że jest ono poprawne, że prawidłowo opisuje rzeczywistość, a zatem może być dobrą podstawą do dalszych rozważań symbolicznych, po cóż nam u licha jeszcze szukać dowodu tego twierdzenia? On w żaden sposób nie zmieni naszej wiedzy symbolicznej. Tymczasem pitagorejczycy mieli „twierdzenie Pitagorasa" a zasłynęli jego udowodnieniem. Odrzućmy spekulacje, iż dowód też przejęli od Egipcjan. Pitagorejczycy szukali dowodów! Na tej podstawie twierdzę, iż można łatwo przewartościować znaczenie ich symboliki. Symbolika nie była trzonem ich wiedzy, nie była wszystkim (choć można przyjąć, że u akuzmatyków tak było, podobnie jak i u neopitagorejczyków, którzy nie dokonywali odkryć naukowych). Kosela pisze: "Pitagorejczycy nie przeprowadzali eksperymentów naukowych; była to sekta oparta na pewnej bardzo specyficznej i zamkniętej doktrynie, bazującej na symbolicznej matematyce, geometrii, muzyce i astronomii". Nie można się z tym zgodzić. Czyż ich odkrycia w „arytmetyce stosowanej", jak zwali muzykę, mogły być dokonane bez eksperymentów? To zapewne tylko wierzchołek góry lodowej.

O zredukowanie elementu symbolicznego i mistycznego nauki o liczbach polemista oskarża współczesnych „ekspertów", rysując przy tym diametralnie odmienny od współczesnego starożytny model nauki. Nie jest to prawdą. Już przecież wielki grecki matematyk Euklides (IV-III p.n.e.), który zebrał i spisał zasady odkryte przez pitagorejczyków, zostawił na boku ich teorie mistyczne. Matematyk czy fizyk nie musi przecież zajmować się symboliką. W dzisiejszym świecie, symbolicznym czy metaforycznym podejściem do prawd naukowych powinni zajmować się przede wszystkim filozofowie, którzy mogą tworzyć nad nauką jej metafizyczną nadbudowę. Filozofowie są dziś oderwani na ogół od prawd naukowych, tkwiąc w swych światach pełnych oderwanych od rzeczywistości idei. Pitagorejskie zespolenie nauki i filozofii legło w gruzach. Filozofowie współcześni powinni próbować je odbudowywać.


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Bractwo pitagorejskie
Pitagorejska ezoteryka racjonalna

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 2 ] Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, Warszawa 1968, f. 8,46; Cyceron, O naturze bogów, 1,10; Orygenes, Przeciw Celsusowi, Warszawa 1977, I,7.
[ 3 ] Apulejusz, Metamorfozy albo złoty osioł, tłum. E. Jędrkiewicz, Warszawa 1976.
[ 4 ] Cyt. za: Porfiriusz, Jamblich, Anonim, Żywoty Pitagorasa, oprac. J. Gajda-Krynicka, Wrocław 1993, s. 10, 13, 35.
[ 5 ] R. Steiner, „Zagadki filozofii w zarysie historycznym", tłum. D. Domagała, Gnosis.
[ 6 ] Orygenes, Przeciw Celsusowi, Warszawa 1977, II,12; III,51.
[ 7 ] Ponoć Hippokrates z Chios (ok. 470 — ok. 410 r. p.n.e.), który miał wymyślić rozumowanie poprzez sprowadzenie do absurdu, jako starzec został wygnany ze szkoły pitagorejskiej, gdyż „brał pieniądze za przedstawianie geometrii".

« Filozofia starożytna   (Publikacja: 27-12-2004 Ostatnia zmiana: 07-02-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 934  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Niemiecko-amerykański spór o Polskę
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3850 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365