Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.014.665 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7350 tekstów. Zajęłyby one 29000 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3529 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom II

Złota myśl Racjonalisty:
Najważniejsze, to przeżyć życie pogodnie, korzystając z racjonalnej lewej półkuli mózgu, a nie tej prawej, instynktownej, która sprowadza cierpienie i tragedie.
 Społeczeństwo » Socjologia

Polskie dylematy aspołecznego kolektywisty [2]
Autor tekstu:

Analogiczny dymorfizm postaw odnieść można również do stosunku polskiego społeczeństwa względem Kościoła rzymsko-katolickiego, łączącego w sobie właściwie bezwarunkowe uwielbienie przy jednoczesnym bardzo wybiórczym posłuszeństwie [ 13 ].

Wróćmy jednak do zagadnienia tworzonych przez Polaków grup o charakterze kolektywnym. Socjolog Mirosława Marody stwierdza, iż na problematykę polskiego indywidualizmu/kolektywizmu należy patrzeć przez pryzmat trudności, jaką sprawia Polakom budowanie tożsamości zbiorowej. Polacy, choć zasadniczo będący indywidualistami, są też kolektywistami, choć w bardzo specyficznym, konformistycznym znaczeniu. Wiążą się bardzo silnie z różnymi typami grup i liczą się z opinią „innych", właśnie do tych grup należących. Identyfikacja ta ma jednak — stwierdza Marody — „bardziej wyeksponowany wymiar negatywny niż pozytywny, jest budowana bardziej na tym, żeby nie zostać uznanym za "onych", niż na poczuciu jedności z „my". Grupę „my" często rozdzierają wewnętrzne spory, ale jest ona natychmiast spajana, jeśli tylko pojawi się jakiekolwiek podejrzenie, że granica między „my" i „oni" mogłaby zostać zamazana" [ 14 ].

Zjawisko to - pisze badaczka — aczkolwiek w historii odegrało pozytywną rolę, chroniąc społeczeństwo przed obcą władzą i opresyjnym systemem politycznym, obecnie utrudnia mu funkcjonowanie, ponieważ jest „absolutnie kontrproduktywne": „współczesna rzeczywistość, konstruowana zadaniowo, wymaga od jednostki gotowości do podjęcia współpracy z ludźmi, którzy mogą mieć poglądy zupełnie odmienne od jej własnych. Przy zwielokrotnieniu różnic, wynikających z istniejących podziałów, okazuje się, że bardzo trudno znaleźć grupę ludzi gotową do współdziałania" [ 15 ]. Poczucie wyalienowania wobec istniejącej sytuacji społeczno-politycznej prowadzi do zjawiska tzw. „onizmu", o którym Wiesław Władyka pisze, iż zdaje się ono "być już stałym składnikiem zbiorowej i indywidualnej psychiki Polaków i jeśli nawet słabnie — w porównaniu choćby z epoką PRL, gdy zalęgło się na dobre — to cofa się bardzo powoli, zasilane przez nowe społeczne doświadczenia i przeświadczenia. Konstrukcja jest prosta. 'Oni' są wszystkiemu winni, 'Oni' nam urządzili świat, w którym nie jest nam dobrze, a sami mają się świetnie, zdecydowanie lepiej niż 'My'" [ 16 ].

Tak samo negatywne społecznie, jak „onizm", jest zjawisko odwrotne, związane z przezwyciężaniem tzw. społecznej obcości poprzez mechanizm familiaryzacji, polegający na „prywatyzowaniu" "obcej" osoby i włączaniu jej do zakresu „my". Jak podkreśla Marody, prowadzi to do prywatyzowania relacji publicznych, a co za tym idzie podnosi prawdopodobieństwo pojawienia się takich zachowań, jak "reagowanie altruizmem krewniaczym w grupach niezwiązanych pokrewieństwem, ale — wydawałoby się — pragmatycznymi relacjami. Choćby telefon do kolegi z tej samej partii: słuchaj, coś na ciebie mają…". Szczególnym „walorem" polskiego życia społecznego jest więc, i zapewne długo pozostanie, przemieszanie ze sobą sfer publicznej i prywatnej, które w społeczeństwach zachodnich zostały stosunkowo dawno temu wyraźnie i trwale rozdzielone [ 17 ].

Polacy posiadają więc bardzo silną potrzebę przynależności do wybranych grup społecznych lub przynajmniej nie bycia przez te grupy poczytanym za członka grup „innych", „obcych", „wrogich". Motto Polaków mogłoby brzmieć: bądź sobą, ale nie za cenę popadnięcia w ostracyzm. Ich postępowanie wydaje się być doskonałym przykładem na to, jak harmonijnie połączyć lojalność wobec „swoich" z nakazami własnego sumienia. Własne potrzeby i aspiracje są dla nich ważniejsze niż poczucie wspólnoty nawet z grupą, z którą się najsilniej utożsamiają i raczej nie poświęcą własnego szczęścia dla jej dobra. Równocześnie jednak odczuwają na tyle silne poczucie lojalności wobec niej, że gotowi są ją wspierać i bronić z dużym wysiłkiem i poświęceniem, nawet wbrew całemu światu i wbrew własnemu sumieniu. W życiu codziennym są z reguły zewnątrzsterownymi, wyznającymi dualizm moralny partykularystami, głównym punktem odniesienia jest dla nich grupa, z którą się utożsamiają, nie zaś uniwersalny, abstrakcyjny system wartości — lub może raczej oba te pojęcia zlewają się dla nich ze sobą tak, iż Polacy raczej nigdy nie przeżywają rozdarcia między lojalnością wobec „swoich" a nakazem sumienia, jeśli tylko „swoi" nie zagrażają ich własnym interesom, a mogliby ukarać ich ostracyzmem i napiętnować jako zdrajców. Co więcej, lojalność czy konformizm wobec własnej grupy jest przez Polaków traktowany jako manifestacja ich indywidualizmu i rękawica rzucona „innym", „obcym" i „wrogom". Stąd też nienawiść do „ptaków, kalających własne gniazdo", potępianie donosicielstwa oraz uważanie za zjawisko naturalne nepotyzmu i kumoterstwa, o ile tylko przynosi ono korzyści własnej osobie. Ale także utożsamianie się z sukcesami i porażkami poszczególnych sławnych reprezentantów własnego narodu, szczególnie zaś solidaryzowanie się z ich krzywdą lub nieszczęściem, oraz silne poczucie wspólnoty w obliczu przełomowych, dramatycznych dla narodu momentów historii lub obrony pewnych wartości, takich jak Bóg, Honor, Ojczyzna, poczucie jedności w sytuacji zagrożenia oraz zbiorowego tryumfu albo ekstazy [ 18 ].

Na kolektywne aspekty polskiego zaprogramowania kulturowego zwraca również uwagę np. pisarz Tomasz Jastrun, wskazując na charakteryzujące Polaków bogate życie towarzyskie oraz „gęstość" kontaktów międzyludzkich, które z drugiej strony cechuje jednak „indywidualistyczna" niechęć do odgórnej regulacji, nieumiejętność współpracy, skłonność do pracy samodzielnej, opartej głównie na improwizacji, a nawet bałaganie. Poza tym — stwierdza Jastrun — Polacy nie posiadają ściśle odgrodzonej sfery prywatnej, ich osobiste granice są niejako porozrywane a tym samym mają skłonność, by wkraczać u innych na te tereny, które np. dla narodów germańskich są czysto prywatne, równocześnie zaś uważają za straszną opresję naruszanie cudzej prywatności przez państwo [ 19 ].

Podobna sytuacja rysuje się na gruncie zawodowym. Marta Antosik, właścicielka firmy zajmującej się „obsługą" obcokrajowców w Polsce, z wykształcenia antropolog kultury, analizując relacje między działającymi w Polsce niemieckimi pracodawcami a ich polskimi podwładnymi stwierdza, iż Niemcy obserwują u swoich polskich pracowników swoisty kolektywizm i solidaryzm pracowniczy połączony z brakiem lojalności wobec firmy i zaniedbywaniem jej interesów na rzecz korzyści własnych (indywidualizm) lub któregoś z kolektywów, do których dany pracownik należy. Charakterystyczna jest tu przytoczona przez autorkę wypowiedź jednego z Niemców: „Nieumiejętność rozróżnienia i oddzielenia prywatności od interesów i sfery zawodowej to duży problem. Stąd biorą się te wszystkie "załatwiania po znajomości". Czy tak trudno jest zrozumieć, że jeśli firmie nie będzie wiodło się dobrze, a nie będzie się wiodło, jeśli tylko właścicielom zależeć będzie na sukcesie, to pracownik straci miejsce pracy?" [ 20 ].

Wśród zagadnień, tradycyjnie poruszanych w polskich dyskursach dotyczących zaprogramowania na indywidualizm, pominiętych jednak w rozważaniach Hofstede, warto zasygnalizować choćby najbardziej charakterystyczne, związane z brakiem umiejętności tworzenia grup społecznych typu Gesellschaft - refleksyjnych, opartych na umowie społecznej i racjonalnym dążeniu do wyznaczonych celów. Zdaniem Juliana Ochorowicza, Polaków cechuje „osobnictwo", brak spójności duchowej oraz potrzeby braterstwa na co dzień, niezdolność do współpracy w ramach rozumnie zorganizowanych, zbiorowych działań, które są mocną stroną np. Niemców. Polacy znają tylko związki czasowe, posiadające paradoksalnie pewne cechy związków typu Gemeinschaft: konfederacje albo grupy awanturnicze, tworzone ad hoc, celem „zajazdu", wymierzenia zemsty albo zabawy, nie utrzymują natomiast trwałych stowarzyszeń, powstałych dla przeprowadzenia wspólnych celów długoterminowych [ 21 ]. Są bierni — zarówno „w sobie", jak i na zewnątrz, zaś wyjątkowe jednostki, zdradzające temperament czynny, spotykają się częściej z opozycją niż uznaniem. Polacy nie znoszą bowiem despotyzmu, chyba że jest on zamaskowany („despota" nagina się do form parlamentarnych, we wszystkim radząc się kolegów) lub stosowany w sytuacjach „odświętnych" [ 22 ]. Polska niezdolność do porozumienia i współpracy jest wręcz przysłowiowa: „U nas w Polsce, jak kto chce", „Ten do Sasa, ten do lasa", „Co głowa to rozum", „gdzie 3 Polaków tam 4 partie" [bo przynajmniej jeden będzie miał 2 zdania, jedno na co dzień, drugie od święta, nie dostrzegając, że są one ze sobą sprzeczne], „Gdzie gromada, tam strzała daremnie nie wpada", „Człowiek przepada — żyje gromada", „Nie było nas — był las; nie będzie nas — będzie las", „Na spółki płakały jaskółki", „I diabeł spółki nie chciał", „Najlepsza spółka: mąż i żonka", „Najlepsza spółka z własną kieszenią", „Co się źle złącza, dobrze się rozwodzi".

Podobnie uważa Jan Prokop, sugerując, iż Polacy na gruncie państwowym i ogólnonarodowym tworzą raczej wspólnotę typu Gemeinschaft niż Gesellschaft. Stwierdza on, że cechuje ich „stadność" i przechodzący wręcz w tchórzostwo konformizm [ 23 ], połączone z nieodpowiedzialnością i skłonnością do oskarżania o wszystko „innych", „onych" [ 24 ]. Również socjolog Edmund Lewandowski powołując się na zdanie politologa Mirosława Karwata pisze, że nad życiem publicznym w Polsce ciąży syndrom Kmicica — konformistyczne naśladowanie słów, gestów i czynów akceptowanych w danym środowisku [ 25 ]. Poza tym, Polacy przejawiają, wiążący się z zewnątrzsterownością, brak poczucia odpowiedzialności za własny los, charakterystyczny niegdyś dla chłopów pańszczyźnianych i hulaszczej szlachty. Pozbawieni tradycji solidnej pracy na własny rachunek [ 26 ], są jak riesmanowski „samotny tłum", przywykły przed upadkiem komunizmu do ciepła przednowoczesnej gromady; „tłum", dla którego lekarstwem przeciw samotności jest myślenie w kategoriach przynależności do polskiego narodu, wspólnotowy charakter wiary katolickiej [ 27 ], piętnowanie zachowań egoistycznych i zaniku wyższych wartości; a także tradycjonalizm i konserwatyzm, charakterystyczne dla silnego unikania niepewności, uosabiane przez Matkę Polkę, posiadającą moralny obowiązek przekazywania kultury narodowej, strzeżenia godności swego narodu i patriotycznego wychowywania dzieci w obronie przed wynarodowieniem, traktowanym jako przejaw głębokiego moralnego upadku [ 28 ].


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wartości męskie i kobiece w polskim zaprogramowaniu kulturowym
Co wolno wojewodzie... O dystansie władzy w Polsce słów kilka

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 13 ] A. Kaczorowski, Ach, ci Polacy, „Polityka" 2005, nr 17, s. 8. Fakt ten powiązany jest również z wysokim współczynnikiem dystansu władzy.
[ 14 ] W. Kożusznik, Ja, my, oni, „Sprawy Nauki" 2005, nr 3.
[ 15 ] W. Kożusznik, op. cit.
[ 16 ] W. Władyka, Onizm, „Polityka" 2003, nr 45, s. 85, za: A. de Lazari, Polskie i rosyjskie „zaprogramowanie kulturowe" (szkic problemu), [w:] Polacy i Rosjanie. Przezwyciężanie uprzedzeń, Łódź 2006, s. 148.
[ 17 ] W. Kożusznik, op. cit.
[ 19 ] T. Jastrun, Polska — Szwecja, tak daleko, tak blisko, [w:] Narody i stereotypy, red. T. Walas, Kraków 1995, s. 201-202.
[ 20 ] M. Antosik, Pracodawcy niemieccy — zderzenie lęków i nadziei, [w:] Między piekłem a rajem. Problemy adaptacji kulturowej uchodźców i imigrantów w Polsce, red. M. Ząbek, Warszawa 2002, s. 208-209.
[ 21 ] J. Ochorowicz, O polskim charakterze narodowym, Lublin 1986, s. 62-63.
[ 22 ] Ibidem, s. 71.
[ 23 ] J. Prokop, op. cit., s. 169.
[ 24 ] Ibidem, s. 28-32.
[ 25 ] E. Lewandowski, Pejzaż etniczny Europy, Warszawa 2004, s. 324.
[ 26 ] J. Prokop, op. cit., s. 69-70.
[ 27 ] Ibidem, s. 75-78.
[ 28 ] Zob. J. Prokop, Universum polskie, Universitas 1993, s. 23, za: J. Nowicki, Polacy i Francuzi — miłość (prawie) doskonała, [w:] Narody i stereotypy, red. T. Walas, Kraków 1995, s. 169.

« Socjologia   (Publikacja: 28-02-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Magdalena Żakowska
Doktorantka na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego. Pisze pracę doktorską poświęconą m.in. tematyce "zaprogramowania kulturowego" Polaków, Rosjan i Niemców.

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Wartości męskie i kobiece w polskim zaprogramowaniu kulturowym
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4615 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365