Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.454.969 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1687 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Na pracowników kształcą nas specjaliści, na ludzi - amatorzy.
 Tematy różnorodne » PSR » Ceremonie humanistyczne

W obronie rytuałów przejścia [1]
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Marcin Pierzchała

Szczerze i głęboko wierzę w wartość świętowania kolejnych etapów życia, takich jak narodziny, ukończenie studiów, ślub, zawarcie związku partnerskiego, rocznica, przejście na emeryturę czy śmierć. Wierzę także, że takie niezwykłe wydarzenia powinny być upamiętniane „rytuałem przejścia". Cieszą mnie przyjęcia z okazji narodzin dziecka, jak i śluby, które potrafią wzruszyć mnie swoim pięknem. Miło wspominam również uroczystość ukończenia studiów przez moje dzieci, a potem przez wnuki. Świętowałem też niejedno przejście na emeryturę. Na jednym z takich przyjęć mój kolega z Trinity College (gdzie wykładałem wiele lat temu) powiedział zgromadzonym, że gdyby wiedział, że cieszy się taką sympatią, to nigdy by nie zrezygnował! Takie wydarzenia mogą być całkowicie świeckie, zupełnie pozbawione otoczki religijnej.

Za szczególnie istotne uważam oddawanie czci zmarłym, którzy byli nam bliscy. Należy udać się na pogrzeb lub ceremonię żałobną i wesprzeć pogrążonych w smutku najbliższych. Śmierć jest naturalnym końcem życia. Bywa niespodziewana, przedwczesna, tragiczna i pełna cierpienia. Dla niektórych jest to doświadczenie niezmiernie smutne, ale nie pozbawione cichej godności.

Kolejne etapy życia oznaczają zmianę statusu, sytuacji, są to znamienne punkty zwrotne. Dla niewierzących śmierć jest ostatecznym końcem pozbawionym złudzeń. Jak najbardziej odpowiednie jest również opłakiwanie bohaterów danej społeczności, takich jak Abraham Lincoln czy Martin Luter King w Stanach Zjednoczonych, czy słynny XIX-wieczny pisarz Victor Hugo, którego odejście uczczono w Paryżu wspaniałą procesją. Także tacy filozofowie-humaniści jak John Dewey czy Sidney Hook zostali po śmierci publicznie uhonorowani.

Każdemu zmarłemu należy się hołd społeczności, której kiedyś był częścią. W swoim życiu zdarzyło mi się wiele razy uczestniczyć, lub nawet prowadzić uroczystości pogrzebowe świeckich humanistów i wolnomyślicieli. Zazwyczaj ciało zmarłego było najpierw wystawione na widok publiczny w domu pogrzebowym, a potem następował pogrzeb. Były to bez wyjątku chwile wielkiego żalu i smutku, ale i pewnego pocieszenia i pojednania, zwłaszcza dla krewnych i przyjaciół zmarłego, który nie widzieli się od bardzo dawna.

Według mnie dorośli powinni pozostawiać instrukcje dotyczące preferowanego przez nich rodzaju pochówku. Wielu świeckich humanistów życzy sobie, żeby ich zwłoki zostały skremowane. Jeszcze za życia informują oni krewnych, co powinni zrobić z ich prochami. Pochowanie, umieszczenie w urnie, czy rozrzucenie prochów może odbyć się „bez świadków" lub podczas uroczystości upamiętniającej zmarłego (memorial service), którą mogą odprawić jego najbliżsi i przyjaciele przed lub kilka tygodni po jego śmierci. Ta przerwa między kremacją a ceremonią daje żałobnikom czas na pogodzenie się z rzeczywistością i na refleksję nad życiem zmarłego. Przy organizacji nabożeństwa pogrzebowego możliwa jest również pomoc humanistycznego celebranta (eupraxsopher). Także możliwe jest stworzenie całkowicie własnej ceremonii, wzbogaconej o odpowiednią poezję i muzykę. Ponadto zazwyczaj żałobnicy przygotowują mowy i dzielą się swoimi wspomnieniami o zmarłym.

Opowiadane są wzruszające historie i anegdotki, czasem zabawne, przywołujące śmiech i łzy na wspomnienie tych wszystkich cech i osobliwości charakteru zmarłego. Praktycznie dla wszystkich świeckich humanistów, którzy mieli okazję uczestniczyć w takiej ceremonii, było to przeżycie znaczące, pozbawione archaicznych modlitw do Boga, w którego nie wierzą, mamiących obietnicą zbawienia. Nabożeństwa o charakterze świecko-humanistycznym są zupełnie inne od ponurych tradycyjnych pogrzebów, pełnych rozpaczy i przesądów, gdzie rzędy ubranych na czarno żałobników, stając wobec nieznanego, drżą na myśl o śmierci.

Świeccy humaniści pojmują skończoność ludzkiej egzystencji, zdają sobie sprawę z tego, że życie, choć przemijające, jest w swej istocie dobre. Wierzą w uszlachetniającą wartość tego wspólnego wyrazu miłości i sympatii, jaką jest uczczenie pamięci zmarłego.

Będąc świeckim humanistą nie wyobrażam sobie, by w takich chwilach nie zebrać się z najbliższymi, krewnymi, przyjaciółmi i kolegami. Podobnie jak wszyscy inni także niewierzący muszą stanąć twarzą w twarz ze śmiercią. Oni również potrzebują wsparcia i podniesienia na duchu. Empatia i współczucie pomagają zregenerować się emocjonalnie. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy wolnomyśliciele zdecydowanie potępiają podobne ceremonie. Czują się wystarczająco rozgoryczeni hipokryzją nabożeństw religijnych, którym brak znaczenia i wiarygodności. Oczywiście mogą oni pozostawić wyraźne instrukcje, że nie życzą sobie ceremonii lub uroczystości upamiętniającej ich osobę. Takiego stanowiska nie podzielają ci, którzy w ceremonii pogrzebowej widzą szansę na choć częściowe ukojenie żalu. W każdym razie wielu (o ile nie większość) świeckich humanistów odczuwa potrzebę uczestniczenia w świeckich „rytuałach przejścia". Wiele społeczności humanistycznych na całym świecie, na przykład „Rada na rzecz Świeckiego Humanizmu", patronuje podobnym uroczystościom.

Uważam, że takie podejście jest wyjątkowo ważne i warte uwagi. Dzięki niemu krewni i znajomi zmarłego mają szansę zwolnić tempo życia, przystanąć na chwilę, by dostrzec kim ta osoba dla nich była. Rozpacz po czyjejś śmierci jest bez wątpienia doświadczeniem osobistym. Jednakże podzielnie się swoim żalem może ułatwić przetrwanie tych jakże trudnych chwil. Każdy zmarły jest osobą wyjątkową, zajmującą specjalnie miejsce w pamięci ludzi, którzy go znali, kochali, lub, być może, bali czy nienawidzili. Ceremonia o charakterze świecko-humanistycznym jest wspaniałą okazją do emocjonalnego „katharsis". Śmierć w zapomnieniu jest, moim zdaniem, okropnym zaniedbaniem pamięci zmarłego, zdradą jego moralnego dziedzictwa i dorobku życia. Dlatego właśnie uważam, że powinno się upamiętniać odejście każdej istoty ludzkiej; czy to żony czy męża, rodzica czy dziecka, kolegi z pracy czy przyjaciela. Niezależnie od tego, czy dany osobnik był znany czy nieznany, czy był nauczycielem czy gosposią, urzędnikiem czy ogrodnikiem, poetą czy naukowcem, każdy był istotą wartościową i godną, której śmierć nie powinna przejść bez echa.

Ruch świecko-humanistyczny oferuje alternatywne, nie-religijne, moralno-estetyczne „rytuały przejścia". W pozostałej części tego eseju pragnę opisać przebieg pewnych ceremonii i uroczystości, w których brałem udział.

Sara Kurtz (1903-1998)

Moja matka, Sara, zmarła w wieku 95 lat mając za sobą spokojne życie. Wpierw mieszkała w New Jersey i Nowym Jorku, a swoje ostatnie lata spędziła w domu emeryta na Florydzie. Urodziła się w Waterbury, w stanie Connecticut. Jej rodzice przeprowadzili się do Newark, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Poślubiła mojego ojca mając zaledwie 17 lat.

Moja mama była zapaloną czytelniczką „Free Inquiry" (z pewnością dlatego, że byłem jego redaktorem) i została świecką humanistką. Mówiła, że humanizm oznacza czynienie dobra i wzajemną pomoc przy każdej okazji. Uwielbiała grać w mahjong i tańczyć (gdy miała 94 lata zabrałem ją na tańce i bawiliśmy się świetnie!). Była bardzo aktywną kobietą i, tak jak ja, nie potrzebowała więcej niż 5-6 godzin snu. Gdy była w domu emeryta, narzekała na ciągle zmniejszającą się liczbę mieszkańców płci męskiej. Zmarła po krótkiej chorobie. Na szczęście nie cierpiała.

Sara, ostatnia z rodu, została pochowana obok innych członków rodziny w pewnym odległym mieście w New Jersey (Mój ojciec miał siedmiu braci i jedną siostrę). Pogrzeb, pozbawiony charakteru religijnego, prowadziłem ja sam. Praktycznie wszyscy obecni byli niewierzący, choć szwagier mojej mamy (dla mnie wujek Henry), spontanicznie odmówił jakąś modlitwę. Wspomniałem kilka kluczowych momentów w życiu mojej matki, odczytałem parę wierszy i kilka fragmentów z Roberta Ingersolla. Następnie poprosiłem, aby ci, którzy mieli na to ochotę również powiedzieli coś z głębi serca. Wszyscy, zarówno wnuki jak i dzieci mojej mamy, zgodnie wspominaliśmy jej czułe pocałunki i uściski. Opowiadaliśmy, jak ważna była dla nas jej mądrość i troska.

Moim motto zawsze było „Przytulanie się jest gwarantem trwałości rodziny!". Po pogrzebie udaliśmy do pobliskiego hotelu na obiad. Ponownie, pośród czułych uścisków, daliśmy upust naszym emocjom i wspomnieniom. Było to radosne spotkanie, choć również zaprawione kroplą goryczy. Zdałem sobie z tego sprawę, gdy dotarło do mnie jak szybko zmniejsza się ta rodzina, a przecież kiedyś liczyła ponad sto osób.

Kilka miesięcy później, specjalnie dla tych, którzy nie mogli zjawić się na pogrzebie, odprawiliśmy podobną uroczystość w „The Center for Inquiry" w Amhrest (stan Nowy Jork). Tym razem zasadziliśmy świerk mający symbolizować miłość jaką darzyliśmy Sarę oraz potrzebę nowego początku.

Doris Doyle (1926-2000)

Wyjątkowo wymowna i poruszająca była uroczystość poświęcona pamięci Doris Doyle. Od roku 1971 Doris była redaktorką naczelną wydawnictwa Prometheus Books, potem została również redaktorką prowadzącą dwumiesięcznika „Skeptical Inquiry". Doris zapadła na chorobę Lou Gehriga (stwardnienie zanikowe boczne), przez którą została praktycznie całkowicie sparaliżowana. Przez kilka miesięcy była pod respiratorem. To były okropne chwile dla niej, dla jej męża i całej rodziny. Za każdym razem, gdy brakowało prądu jej życie było w niebezpieczeństwie, więc awaryjne zasilanie musiało być ciągle w pogotowiu. Doris była pierwszorzędną i bardzo sumienną redaktorką. Zawsze mogliśmy liczyć na jej uczciwą, obiektywną opinię. Była wspaniałą osobą, pełną wdzięku i z charakterem.

Jako że Doris zmarła śmiercią niezasłużoną i tragiczną, jej rodzina zdecydowała, że przy kremacji będzie obecnych tylko kilka najbliższych jej osób. Natomiast koledzy Doris z „The Center for Inquiry" zorganizowali trzy miesiące później uroczystość ku jej pamięci, na którą zaproszono jej męża i dzieci. Forma uroczystości była otwarta: było czytanie poezji i wspólne wspominanie zmarłej. Wszystko to pozostawiło w sercach ludzi, którzy ją znali i cenili wspaniałe uczucie radości. Rodzina, koledzy i koleżanki Doris byli niezmiernie wdzięczni za ten hołd oddany jej pamięci. Choć Doylowie byli niewierzący, wszyscy czuliśmy, że należy w jakiś sposób wyrazić podziw i uczucia, jakie żywiliśmy wobec tak szlachetnej kobiety. Więc zasadziliśmy kolejny świerk u wyjścia „The Center for Inquiry", ażeby przypominał nam o niej za każdym razem, gdy wchodzimy lub wychodzimy z ośrodka. W tym „Ogrodzie Spokoju" (jak go nazwaliśmy) drzew nie przestaje przybywać.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Pogrzeby humanistyczne w Norwegii
Za ślub humanistyczny… do więzienia


« Ceremonie humanistyczne   (Publikacja: 12-11-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Paul Kurtz
Ur. 1926. Filozof amerykański, czołowy działacz ruchu wolnomyślicielsko-racjonalistycznego, organizator, wydawca oraz intelektualista. Emerytowany profesor filozofii Uniwersytetu Stanowego Nowy Jork w Buffalo, założyciel i przewodniczący Committee for the Scientific Investigation of Claims of the Paranormal (CSICOP), Council for Secular Humanism, Center for Inquiry oraz największego wydawnictwa świeckiego humanizmu - Prometheus Books. Jest także redaktorem naczelnym największego magazynu wolnomyślicielskiego - Free Inquiry. Dawniej stał na czele International Humanist and Ethical Union (IHEU), federacji zrzeszającej organizacje humanistyczne z całego świata. Jest laureatem wielu nagród oraz autorem ponad trzydziestu książek tłumaczonych na wiele języków (w tym polski), które kształtują fundamenty ideowe tysięcy ludzi na całym świecie.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Manifest neohumanistyczny
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5619 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365