Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
144.802.667 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7269 tekstów. Zajęłyby one 28656 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2408 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Kiedy oglądamy zasady panujących na świecie religii, nasuwa się wniosek, że są wytworem wyobraźni chorego człowieka".
 Kultura » Lingwistyka

Feministyczny głos przeciw feminizacji form męskich [1]
Autor tekstu:

O dylematach na temat psychologów, psycholożek i psycholożków

Nazwy wielu zawodów, które przez lata były dominowane przez mężczyzn, są rodzaju męskiego: fizyk , biolog , chemik , matematyk , filozof , pedagog , psycholog , medyk , minister , sędzia itd. Wraz z powoli postępującym równouprawnieniem, wiążącym się również z tym, że kobiety zaczęły przenikać niedostępne dla nich sfery życia, pojawił się problem, czy nadal określać nazwy zawodów w formie męskiej, czy tworzyć dla nich formy żeńskie. Skoro jest lekarz i lekarka , to może być fizyk i fizyczka , psycholog i psycholożka , itd. W końcu nie chcemy, żeby nasze córki decydowały się przeciwko obieraniu zawodu fizyka, na tej podstawie, że nazwa fizyk jest rodzaju męskiego. Ponadto wprowadzenie form żeńskich jest pewnego rodzaju nobilitacją dla kobiet, wchodzących w sfery dotąd im niedostępne. Zostają one w ten sposób dostrzeżone – właśnie jako kobiety. A my – zmuszeni do gimnastyki językowej – zmuszeni jesteśmy dostrzec ten właśnie fakt, że to poważny profesjonalista i kobieta.

Jestem feministą, jak każdy trzeźwo myślący człowiek, który rozumie sytuację kobiet. Jestem jednak przekonana, że w interesie polskiego feminizmu leży sprzeciwienie się feminizacji (choć nie feminizowaniu) w szczególności nazw zawodów. [ 1 ] Do tematyki podchodzę przede wszystkim w płaszczyźnie logiczno-filozoficznej. Postaram się pokazać, że pewne pozornie niewinne manewry językowe mogą mieć niepożądane konsekwencje dla ról, jakie zrewidowane pojęcia odgrywają we wnioskowaniach.

Feminizowanie a feminizacja

Warto jednak, po pierwsze, wyraźnie odróżnić feminizowanie form męskich – tj. proces pojawiania się form żeńskich takich, jak psycholożka , filozofka – od programów feminizacji form męskich, gdzie w taki czy inny sposób normuje się formy żeńskie, uznając je np. za jedyne poprawne w stosunku do kobiet. Niżej rozważę rozmaite możliwości norm językowych – skrytykuję też związane z nimi programy feminizacji. Krytyka ta jednak nie dotyczy procesu feminizowania języka polskiego.

Feminizowanie jest procesem już toczącym się – jest zatem pewnym faktem językowym, od którego wydaje się nie być odwrotu. Ponadto jest to proces wartościowy, który – obok badań języka – skłania nas do refleksji nad rozmaitymi formami, w jakich przejawia się prześladowanie kobiet. [ 2 ] Nie można – jak sądzę – wątpić w to, że nasz język jest spuścizną po naszych (m.in.) seksistycznych przodkach. Nie można też wątpić w to, że odkrywanie różnych aspektów mniej lub bardziej zakamuflowanej dyskryminacji kobiet jest procesem ważnym i wartościowym.

Warto się natomiast również zastanowić, dokąd ten proces miałby prowadzić – jak w świetle refleksji feministycznej powinien wyglądać język polski. Jako feminiści stoimy bowiem nie tylko przed faktem seksizmu języka polskiego (nie jedynego w tej klasie oczywiście), a naszym zadaniem jest nie tylko odkrywanie niedostrzeżonych aspektów jego seksizmu, ale mamy też pewne zadanie praktyczne – musimy odpowiedzieć na pytanie „Co dalej?”. Jedną z możliwości byłoby zaproponowanie takiej wersji języka polskiego, która seksistowska by nie była, która byłaby w każdym razie mniej seksistowska. Takimi propozycjami są programy feminizacji omawiane niżej. Inną z możliwości byłoby np. odkrycie, że język polski jest z natury seksistowski i że w związku z tym stajemy przed wyborem albo pogodzenia się z tym faktem (proponując pewne językowe manewry uświadamiające ów seksizm), albo zamiany tego języka na jakiś inny. Propozycji anihilacji języka polskiego nie będę rozważać.

Maskulinizacja, ultrafeminizacja, feminizacja

Wyróżnić możemy trzy stanowiska (maskulinizacja, ultrafeminizacja, feminizacja) w dwóch formułach: twardej i miękkiej.

Katarzyna Bochenek(M) Maskulinizacja (formuła twarda). Dopuszczalne są jedynie formy męskie. Proces feminizowania należy nie tylko zatrzymać, ale cofnąć. Niedopuszczalne byłyby nawet dość powszechnie przyjęte formy żeńskie: lekarz (nie: lekarka ), kucharz (nie: kucharka ), sekretarz (nie: sekretarka ), nauczyciel (nie: nauczycielka ).

(U) Ultrafeminizacja (formuła twarda). Dopuszczalne są jedynie formy żeńskie. Zarówno w odniesieniu do mężczyzn, jak i do kobiet wolno używać jedynie nazw: lekarka (nie: lekarz ), sekretarka stanu (nie: sekretarz stanu ), premierka (nie: premier ), nauczycielka (nie: nauczyciel ).

(F) Feminizacja (formuła twarda). Mają obowiązywać dwie formy: męska – dla mężczyzn; żeńska – dla kobiet. Wykroczeniem językowym byłoby określać kobietę mianem psychologa , wolno byłoby o niej mówić tylko psycholożka , tak jak wykroczeniem językowym byłoby określać mężczyznę mianem psycholożki – wolno byłoby o nim mówić tylko psycholog .

Wszystkie twarde formuły oparte są na założeniu, że musimy wybrać jedną poprawną formę nazw – albo rodzaju męskiego, albo rodzaju żeńskiego. Możliwe są jednak jeszcze stanowiska mniej restryktywne dopuszczające obie formy: męską i żeńską. W takiej zmiękczonej formule każdy mógłby mówić o sobie filozof czy filozofka w zależności od "widzimisię", albo – co bardziej prawdopodobne – od kontekstu.

Zanim jednak tego typu kompromis, polegający na zawieszeniu norm językowych, wyda nam się ponętny, warto uświadomić sobie, że jest on jednak tylko pozornym kompromisem, co łatwo demaskuje np. następujące pytanie: „Czyim "widzimisię" kierować się przy wpisywaniu zawodu w oficjalnych dokumentach?”. Wydaje się innymi słowy, że nawet jeżeli zmiękczyć normy o dopuszczenie od nich odstępstw, to jakieś normy muszą obowiązywać jako normy domyślne. Możemy zatem wyróżnić trzy formuły miękkie:

(M') Maskulinizacja (formuła miękka). Podstawową formą (zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn) jest forma męska: nauczyciel akademicki , psycholog itp. Jest to również forma oficjalna – występująca we wszelkich oficjalnych dokumentach. Dopuszczona jest jednak forma żeńska, która stosowana jest wówczas, gdy podkreśla się fakt, że pewna osoba jest kobietą. Można również powiedzieć nauczycielka akademicka , psycholożka itp.

(U') Ultrafeminizacja (formuła miękka). Podstawową formą jest forma żeńska: nauczycielka akademicka , psycholożka itp. Dopuszczona jest jednak forma męska. Można o mężczyźnie również powiedzieć nauczyciel akademicki , psycholog itp.

(F') Feminizacja (formuła miękka). Podstawową formą dla kobiet jest forma żeńska (nauczycielka akademicka , psycholożka itp.), natomiast podstawową formą dla mężczyzn jest forma męska: nauczyciel akademicki , psycholog itp. Dopuszczone są jednak odstępstwa. Można o kobiecie powiedzieć nauczyciel akademicki , psycholog itp. A w śmielszej wersji można sobie wyobrazić, że o mężczyźnie wolno byłoby powiedzieć nauczycielka akademicka , psycholożka itp.

Trzy stanowiska – ultrafeminizacji w formule twardej (U) i miękkiej (U') oraz maskulinizacji w formule twardej (M) – można odrzucić od razu. Przeciwko pierwszym dwóm przemawiają względy pragmatyczne, przeciwko trzeciemu względy feministyczne.

Najpoważniejszym argumentem przeciwko programom ultrafeminizacji jest ich radykalizm, który wiązałby się z – na razie dla nas nawet niewyobrażalną – rewolucją językową. [ 3 ] Omawiając niżej dwie mniej radykalne propozycje będę podkreślać, jak niewielkie niby zmiany w języku mogą mieć zupełnie niezamierzone konsekwencje w szczególności ze względu na rolę, jaką pojęcia odgrywają we wnioskowaniach. Sądzę, że trudno nam sobie wyobrazić konsekwencje tak radykalnych posunięć.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
„There´s probably no god…” ciąg dalszy
Krótki wstęp do historii sztuki nowoczesnej

 Zobacz komentarze (31)..   


 Przypisy:
[ 1 ] W tekście tym zajmuję się przede wszystkim nazwami zawodów, a nie innymi przejawami seksizmu w języku polskim. Nie jestem też przeciwnikiem jakichkolwiek ingerencji w nasz język i zwyczaje językowe. Bywają sytuacje, w których taka ingerencja jest nieodzowna. Wiele pisano i mówiono o ewidentnym seksizmie podręczników (por. np. Karwatowska, Szpyra-Kozłowska 2005, s. 106-119). Posłużę się przykładem bliskim. Moje córeczki – jak wiele dziewczynek – korzystały ze skądinąd bardzo dobrych podręczników i kart pracy nauczania początkowego Wesoła szkoła , które są jednak adresowane obecnie wyłącznie do chłopców. Moje dzieci nauczone w szkole, że zadania należy wykonywać dokładnie tak, jak życzy sobie tego pani, ew. podręcznik – odczytawszy polecenie „Powiedz w kilku zdaniach, co robiłeś wczoraj (np. Odrabiałem lekcje z matematyki)” podawały takie zdania, jak: „Czytałem książkę o Harrym Potterze”, „Bawiłem się z chomikiem”, „Upiekłem z mamą ciasteczka”. Potrzeba było sporo tłumaczenia, by je przekonać, że powinny napisać zdania w swoim imieniu jako dziewczynki. Nie jest też prawdą, że nie miały żadnych argumentów za swoim stanowiskiem – wielokrotnie w kartach pracy uzupełniały zdania w rodzaju „Kupiłem wczoraj…” brakującym rzeczownikiem. Nie wątpię, że pozostało w nich poczucie zazdrości, że chłopcy mogą wykonać to zadanie tak, jak „należy”. – A wystarczy przecież po prostu używać rodzajów gramatycznych zamiennie, bądź też drukować wersje kart pracy osobno dla dziewczynek, osobno dla chłopców, bądź też… Opcji z pewnością jest więcej, a niewątpliwie potrzeba uwrażliwienia na te kwestie. Opowiadając się przeciw feminizacji w niniejszym tekście czynię to – po pierwsze – jako feministka, która przynajmniej chce być uwrażliwiona na problem seksizmu językowego, a – po wtóre – po wieloletnich przemyśleniach. W trakcie pisania tego tekstu zmieniałam główną tezę trzykrotnie, co nie zdarzyło mi się do tej pory jeszcze nigdy. Byłoby głębokim nieporozumieniem, gdyby zasadniczą myśl tego tekstu odebrać po prostu jako obronę status quo i zanegowanie feministycznych diagnoz przejawów seksizmu w języku.
[ 2 ] Bardzo dobry przegląd rozmaitych form seksizmu w języku polskim można znaleźć w pracy Karwatowskiej i Szpyry-Kozłowskiej [2005]. Wcześniej dostępna też była praca magisterska Anny Falkiewicz, Płeć w języku polskim .
[ 3 ] Warto jednak podkreślić, że z logicznego punktu widzenia obie formuły ultrafeminizacji są symetryczne względem obu formuł maskulinizacji. Określam je nieco niesymetrycznie używając przedrostka „ultra” tylko dlatego, że stanowią one jednak dużo bardziej poważne odstępstwa od przyjętej praktyki. Nie znaczy to jednak, że takie propozycje się nie pojawiają. Stanowisko takie propaguje (na gruncie języka niemieckiego) lingwistka feministyczna Luise F. Pusch (por. Leszczyńska [2001]).

« Lingwistyka   (Publikacja: 08-07-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Katarzyna Paprzycka
Ur. 1967. Profesor filozofii, wykłada epistemologię w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Studia z filozofii ukończyła na Uniwersytecie Harvarda, doktorat z filozofii działania obroniła w Instytucie Filozofii Uniwersytetu w Pittsburgu. Uczyła się również w prestiżowym walijskim United World College of the Atlantic. Następnie wykładała filozofię na Uniwersytecie w Południowym Missisipi. W 2005 r. obroniła rozprawę habilitacyjną pt. "O możliwości antyredukcjonizmu" na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje obecnie jako adiunkt w Zakładzie Epistemologii IF UW (specjalizacje: filozofia umysłu, filozofia psychologii, filozofia nauki, epistemologia, logika). Redaktor naczelny serii książkowej Poznań Studies in the Philosophy of the Sciences and the Humanities (Amsterdam, New York: Rodopi). Mama Kalinki i Ani.
 Strona www autora
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6662 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365