Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.094.573 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7281 tekstów. Zajęłyby one 28729 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3383 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że próba przełamania tej kultury uniżoności nie ma sensu, że jej złamanie wymagałoby pogwałcenia tabu, że ten język to świat, z którego nie daje się uciec, świat czapki miętoszonej w ręku w obliczu proboszcza, policjanta, urzędnika, świat niewiary w partnerstwo, w którym idea społeczeństwa obywatelskiego jest groteską."
« Społeczeństwo  
Oby to nie był nasz złoty wiek [1]
Autor tekstu:

Im lepiej nam się powodzi tym mocniej zamartwiamy się, o naszą przyszłość. Niepokój ten powoduje, że dajemy się nabierać na słowa różnych proroków katastrof. Koniec świata miał nastąpić już niezliczoną ilość razy — za każdym razem otrzymywaliśmy niespodziewaną prolongatę na dalsze istnienie. Pal licho, jeżeli to koniec świata ogłaszany przez ruchy religijne — to stary i oklepany mechanizm integrowania ludzi w grupie w obliczu niebezpieczeństwa. Mało osób już się na to nabiera. Zdecydowanie gorzej jest, kiedy takie proroctwa poparte są rzekomym lub prawdziwym autorytetem naukowym.

Alf — kosmita z produkowanego w latach osiemdziesiątych serialu, zadzwonił do telewizji zaniepokojony losem mrówek ze swojego ogrodu. W efekcie został zaproszony do programu o ludziach, którzy nie mają większych problemów. Wydaje mi się, że czasami zachowujemy się jak powyższy kosmita. [ 1 ]

Nuklearny Armagedon

Społeczeństwa zachodnie po II wojnie światowej zajęły się odbudową dobrobytu. Czynnikiem, który mógł przerwać ten wysiłek było zagrożenie trzecią wojną światową. Nie był to temat wydumany, ponieważ rosły arsenały nuklearne mogące realnie zakończyć istnienie gatunku ludzkiego. Okazało się jednak, że strategia zbrojenia się przyniosła dobry skutek. Na tyle skutecznie zaszachowano się wzajemnie, że konflikt zbrojny został powstrzymany. Fakt, że broń jądrowa wynaleziona w super tajnym programie Manhattan została bardzo szybko wykradziona przez Rosjan stawia w bardzo niekorzystnym świetle wszelkiego rodzaju teorie spiskowe, mówiące o tajnych technologiach przejętych przez rząd amerykański od np. istot pozaziemskich lub wymyślonych przez genialnych, acz szalonych naukowców. Czy mogła istnieć bardziej tajna technologia od broni jądrowej? Czy przepis na bombę A nie powinien być najbardziej strzeżoną tajemnicą na ziemi i niebie? Czy Związek Radziecki, najgorszy wróg, nie powinien być ostatnim miejscem gdzie ta technologia mogła trafić? Niedoskonałość ludzka nie zna granic. Zazwyczaj tajemnice przestają być tajemnicami. To tylko kwestia czasu, kiedy ktoś, z głupoty, dla poklasku lub z chęci zysku sypnie. Wojna jądrowa była chyba jednym z najbardziej uzasadnionych powodów do obaw, jakie trapiły ludzi. Dało to wyraz w wielu przejawach kultury od literatury do filmu. Charakterystycznym przykładem tego jest powieść „Ostatni brzeg" Nevila Shute’a (1957) i jej błyskawiczna ekranizacja z 1959 roku. Strach przed zagładą nuklearną, był chyba jedynym uzasadnionym problemem, którym należało się przejmować. I przejmowano się. Na nasze szczęście nie zastosowano recept proponowanych przez pokąsanych heglowsko apologetów jednostronnego rozbrojenia.

Strachy na lachy

Z powodu wdrukowanego w ludzi o sytych brzuchach poczucia winy, społeczeństwa zachodnie łatwo dawały sobie wmówić, że dobrobyt może się gwałtownie załamać. James Bond bez przerwy musiał walczyć z podłymi typami, które chciały zniszczyć „świat, który znamy". Oto, czego baliśmy się najbardziej:

Na pierwszym miejscu wymieniłbym niszcząca technologie. Lęk, uzasadniony przez ewentualną zagładę nuklearną skupił się na bogu ducha winnych robotach, które w naszej wyobraźni, wymykały się spod kontroli swoim twórcom. Strach istniał pomimo tego, że już 1942 roku Izaak Asimow stworzył błyskotliwe prawa robotyki, które jeżeli by były wdrukowane w rdzeń programów owych istot powinny skutecznie zabezpieczyć ludzi przed przykrymi konsekwencjami posiadania automatycznej służby domowej. Jeżeli oswoiliśmy roboty, to czy nie powinniśmy się bać nowych cudów technologii — komputerów? Przykładem tego myślenia jest „Odyseja kosmiczna 2001" (1968). Lęk przed androidami i cyborgami- ni to ludźmi ni to robotami przeniknął do kultury masowej. W 1982 roku miał swoją premierę film „Blade runner" nakręcony na motywach powieści Philipa K. Dicka z 1968 roku. Najbardziej znany cyborg, który został gubernatorem to oczywiście „Terminator" (1983) [ 2 ].

Wszystkie te powieści i filmy opowiadają o przyszłości, której już doświadczyliśmy a jakoś nie pamiętam, żeby robot do mnie strzelał. Z komputerem czasami się zdarzają się problemy, ale takie, które były poza granicą wyobraźni autorów SF.

Prawdziwym kłopotem, który pojawił się w rzeczywistości był wzrost bezrobocia wśród nisko wykwalifikowanej siły roboczej, zastąpionej przez precyzyjne maszyny. Jednak po kilku dziesięcioleciach nikt już nie pamięta o wizjach masowych protestów wśród niebieskich kołnierzyków, które przypominałyby te z początków rewolucji przemysłowej. Poradziliśmy sobie z tym bez trudu. Technologia, która przynosi nam gigantyczne korzyści nie wydaje się już groźna. Przyzwyczailiśmy się już do szybkich zmian. Mimo to nadal sporo osób uważa, że można zarazić się wirusem komputerowym. A nowym terminem, który wzbudza emocje jest biotechnologia.

Zanieczyszczenie. To niebywałe, że w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ludzie uważali, że ich dzieci i wnuki będą gustowały w mieszkaniu wśród ścieków i na śmietniskach. Radziecka agentura sprzedawała społeczeństwom zgniłego zachodu, wizję zachłannego kapitalizmu, który dla zysku jest w stanie zdegradować środowisko do spalonej ziemi i wyssać z niej wszystkie soki. Był nawet taki radziecki film SF, w którym kosmonauci odkrywają nową planetę z przyrodą zniszczoną przez zachłanny kapitalizm. Oczywiście radzieccy gieroje niszczą kapitalizm i wprowadzają komunizm, który jak powszechnie wiadomo tak dba o środowisko naturalne, że aż boli. Co dziwniejsze, w latach 70-tych, w polskich szkołach podstawowych uczono, że misją człowieka jest walka z naturą! Tymczasem zachodni przemysł rozwijał energooszczędne technologie (z chęci zysku oczywiście), przy okazji mniej szkodzące środowisku, a sowiecka gospodarka nadal korzystała z tego, co udało się wywieźć armii czerwonej z podbitych Niemiec. Na szczęście okazało się, że nikt nie chce mieszkać w pobliżu ścieku i śmietnika. Szczególnie, kiedy społeczeństwa stawały się coraz bogatsze i bardziej wymagające w stosunku do ofert agentów nieruchomości. Ludzie i świnie w większości nie lubią załatwiać potrzeb fizjologicznych pod siebie, więc dbają o czystość. Z tym, że człowiek ma narzędzia do tego by sprzątać, a świnia musi zadowolić się tym, co zostało jej dane do dyspozycji przez właściciela.

Przeludnienie i Głód. Niepokoje z tym związane to ostatnie tchnienie eugeniki i braku zaufania, że ludzie, posiadając możliwości techniczne wybiorą komfort i dostatek. Perspektywa posiadania własnego domku z ogródkiem jest zdecydowanie bardziej atrakcyjna niż zamieszkanie w familoku. Dlatego Hans, John i Francois bardzo poważnie podchodzili do wizji namiotów na własnym podwórku i gromady dzieci o nieokreślonym pochodzeniu etnicznym kradnących im jabłka. Perspektywa przeludnienia rozpatrywana była w kontekście Chin, a przeludnienia i głodu w aspekcie krajów Afryki.

Podejrzewam tu ukryte podteksty rasistowskie, których nikt nieśmaił wyartykułować. Głód w Afryce oczywiście wystąpił i był bardzo fotogeniczny. Nie został jednak spowodowany brakiem żyznych gleb, lecz polityką władz dopiero, co powstałych państw, które z niedostatku pożywienia uczyniły skuteczny i okrutny sposób rządzenia. Etiopia pewnie na zawsze będzie się mojej generacji kojarzyć z głodem i dziećmi z wielkimi spuchniętymi brzuchami. Tak naprawdę jest to kraj o pięknej i bujnej przyrodzie, którego żyzne ziemie są w stanie bez problemu zapewnić pożywienie mieszkańcom pod warunkiem, że nie będzie nimi rządzić ktoś pokroju Mengystu Hajle Marjama - czarnego Stalina. Problem przeludnienia Chin, zachód pozostawił miejscowym komunistom, którzy już nie z takimi wróblami dawali sobie radę.

Pomysł, że przeludnienie może dotknąć bogate państwa zachodu wydawał się być dość abstrakcyjny, mimo to działał na wyobraźnię. W 1966 roku powieść Harrego Harisona Make room, make room w Polsce znaną pod tytułem „Przestrzeni, Przestrzeni" otrzymała najbardziej prestiżową nagrodę Nebula w dziedzinie literatury SF. Na podstawie tego tekstu powstał w 1973 film „Soylent Green". Powieść i film opowiada o tym, co dziać się będzie w Nowym Jorku w 1999 roku. A dziać się ma źle: Przeludnienie, głód, eutanazja i proszę usiąść - powszechny kanibalizm.

Różni inżynierowie społeczni próbują termin przeludnienie mocno powiązać ze wzrostem populacji ludzkiej. Owszem ludzi jest coraz więcej, ale na razie dajemy sobie z tym radę. Z pomocą przychodzi jak zwykle technologia. Wzrasta produkcja żywności dzięki wydajniejszym metodom upraw i gatunkom roślin. Hodujemy zdrowe, dobrze przyrastające zwierzęta (m.in. dzięki szczepieniom i antybiotykom), a przed nami perspektywy modyfikacji genetycznych, które wbrew czarnym wizją za pewne przyniosą więcej korzyści niż problemów. Nie brakuje również, tak jak prognozowano ziemi uprawnej. Wręcz przeciwnie, doszliśmy do absurdalnej sytuacji, w której w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej płaci się za zaniechanie uprawiania pól.

No dobrze, a co zrobić w przypadku gdyby pojawił się w końcu szalony naukowiec, który za pomocą modyfikacji genetycznych, chciałby „zniszczyć świat, jaki znamy"? Muszę uspokoić: po pierwsze musiałby to być zespół szalonych naukowców. Po drugie taki zespół, a nawet cały kraj szalonych naukowców, wojskowych, polityków już istnieje, w Korei Północnej, ale póki, co za bardzo nam nie szkodzi.

Wyczerpanie się surowców naturalnych. Czy ktoś pamięta jeszcze Klub Rzymski? To bardzo ciekawe ciało ukonstytuowane w 1968 roku, które za pomocą metod naukowych postanowiło prognozować jak będzie wyglądał przyszły świat. Za pieniądze przemysłowców hojnie łożących na jego istnienie, zatrudnili najlepszych ekspertów i wyszło im to, co opisywałem powyżej, a ponadto, że wszystkiego zabraknie. Zapasy złota miały się skończyć już w 1982 roku. Srebra w 1985. Mam głębokie przekonanie, że wkrótce po publikacji tych prognoz owe metale znacznie podrożały. Nieźle można było na tym zarobić — tak, że przemysłowcom opłacało się sponsorować ten projekt. Złoża cyny i rtęci miały się wyczerpać w 1985 roku. Cynku w 1990. Miedź i ołów 1993. I najważniejsze gaz i ropa naftowa miały zniknąć z naszego globu w1994 roku. Raport z prac Klubu Rzymskiego pojawił się w formie bestsellera z 1972 roku pt. Granice wzrostu. Na początku lat 70-tych państwa OPEC zafundowały światu kryzys naftowy. Nie z powodu braku surowca, lub dbałości o przyszłe pokolenia, lecz wykorzystując ropę naftową, jako broń w walce z Izraelem i jego sojusznikami. W odpowiedzi prezydent Ford zasugerował państwom arabskim, że: „w historii różne kraje toczyły wojny o zasoby naturalne, jak woda czy żywność". Komunikat został zrozumiany i Amerykanie od marca 1974 roku mogli znowu tankować swoje pożeracze paliw. O tamtego czasu poważnie zaczęto zastanawiać się nad alternatywnymi źródłami energii dla ludzkości. W 1977 roku Klub Rzymski opublikował kolejny przebój księgarski pt. Ludzkość w punkcie zwrotnym, a w 1979 roku kinematografia australijska zaistniała globalnie produkując dzieło „Mad Max". Może to właśnie, dlatego w Australii wymyślono metodę przerabiania plastiku z powrotem na paliwo?


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nie ma przyjaźni między nauką i religią
A bogu krzyż na drogę

 Zobacz komentarze (21)..   


 Przypisy:

« Społeczeństwo   (Publikacja: 12-10-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Terlecki
Z zawodu marketingowiec. Z wykształcenia inżynier zootechniki, technik analityki medycznej. Z zamiłowania aikidoka z PFA (Polskiej Federacji Aikido)

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Rozwój Osobisty. A co to?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 669 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365