Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
192.354.238 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 W jakiej walucie masz kredyt?
złoty
euro
frank
innej
już spłaciłem/am
nie mam
  

Oddano 63 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Koncepcje religijne podlegają wyłącznie sile inercji własnej tradycji i autorytetowi aktualnych zwierzchników odpowiednich instytucji wyznaniowych, ci zaś nie są bynajmniej zainteresowani w rozszerzaniu sfery wpływów rozumu.
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Moja "rozmowa" z Antony Flew [5]
Autor tekstu:

PM -Jacy ci filozofowie rozbrajająco bezpośredni. Tak jest i … już. Umysł po pielgrzymce to wyłonił. 

AF — Prawa przyrody stanowią problem dla ateistów, ponieważ są głosem rozumu słyszanym za pośrednictwem mechanizmów materii. 

PM -Problem? Są sprzymierzeńcem. To bardzo logiczne mechanizmy. Ten „głos rozumu", jak się domyślam, ma być dowodem na istnie Boga i stad mają być problemem. Nie czuję żadnego problemu w związku z istnieniem i działaniem praw przyrody. 

AF — „Nauka opiera się na założeniu, że świat jest na wskroś racjonalny i logiczny na wszystkich poziomach", powiada Paul Davies, bodaj najważniejszy interpretator nauki współczesnej. 

PM -Tak, rozumiem. Dla filozofów trzeba naukę interpretować. To oczywiste bo jest niekompatybilna. Sugeruję montaż odpowiednich interface w ich komputerach. Zaoszczędzą dużo czasu. A Davies — interpretator nie będzie żył wiecznie. 

AF — "Ateiści twierdzą, że prawa [przyrody] istnieją bez powodu i że wszechświat jest w ostatecznym rachunku niedorzeczny. 

PM -Nie spotkałem takich twierdzeń. To co ja wiem, to nie jest problem istnienia lub nie [powodu] ale istnienia [mechanizmów], które znamy jak również takich, których jeszcze nie znamy. Czy przypadkiem to nie jest próba zasugerowania powodu-przyczyny-Boga? Ta niedorzeczność też jest mi obca. Mam więc już trzy pojęcia do zweryfikowania (rzekomy problem z prawami natury, bezpowodowość i niedorzeczność). Ktokolwiek wskaże źródło będę wdzięczny bo Sir Antony Flew się nie pofatygował. 

AF — Naukowcy przeświadczeni o istnieniu Umysłu Boga nie opierają się na samych argumentach i rozumowaniu sylogistycznym. Roztaczają wizję rzeczywistości, jaka wyłania się z pojęciowego rdzenia nauki współczesnej i narzuca racjonalnemu umysłowi. Wizję tę uważam za urzekającą i nieodpartą. 

PM -Zgodzę się, że „nie opierają się na samych argumentach", „roztaczają wizję" i że jest ona „urzekająca". Natomiast tę „nieodpartość" podważa wiele milionów ludzi. Natomiast w sylogizmach celują! Przecież nie znam bardziej ekwilibrystycznie wyrafinowanej metody badawczej. 

AF — „Im bardziej badam wszechświat i zastanawiam się nad detalami jego architektury", pisze fizyk Freeman Dyson, „tym więcej znajduję dowodów na to, że wszech- świat w pewnym sensie wiedział, że przyjdziemy". Innymi słowy, prawa przyrody zdają się tak skonstruowane, aby skłonić wszechświat do wytworzenia i podtrzymania życia. Jest to...

 PM -Myślenie „pod tezę". Wszyscy wiemy pod jaką. Prawda? A ja wolę myśleć bez tezy. Uznaję, że prawa jakkolwiek powstały (bo też na razie nikt nie wie jak) są odpowiednie dla naszego zaistnienia. Gdyby były nieodpowiednie — żaden z tych filozofów nie zabierałby mi teraz czasu a i tego ekranu by nie było i tych pikseli, które układają się w literki, słowa, zdania, twierdzenia, domniemania, … Nie. Nie mam tezy. Czekam na dalsze osiągnięcia nauki. Nie „nauk" filozoficznych, które najpierw muszą pozakładać wiele, ustalić (niejawnie) punkt docelowy swych rozważań a potem mozolnie podążać i „odkryć" wiadome już na początku upragnione, oczekiwane przez tradycję — bóstwo. 

AF — Weźmy najbardziej podstawowe prawa fizyki. Obliczono, że gdyby wartość jednej z podstawowych stałych — na przykład szybkości światła bądź masy elektronu — była choćby minimalnie inna, to w ogóle nie byłoby możliwe powstanie planety, na której mogłoby wyewoluować ludzkie życie. 

PM -Dlaczego rozpatrywać ten problem tak egoistycznie — pod kątem planety Ziemia i człowieka? Inna postać jakiegokolwiek parametru praw fizyki, faktycznie, spowodowałaby wygenerowanie innego wszechświata. Ale to, że nas by akurat w nim nie było nie oznacza, że nie mógł by zaistnieć. Gdyby porzucić antropocentryzm łatwo sobie wyobrazić inny obraz wszechświata z innymi istnieniami. Kto wie — może nawet logiczniej urządzony. 

AF — Domniemaniem konkurencyjnym w stosunku do idei boskiego projektu jest teoria wieloświata. (Będę jednak dowodził, że istnienie wieloświata wcale nie usuwa pytania o boską Przyczynę.) Jednym z najwybitniejszych zwolenników idei wieloświata jest kosmolog Martin Rees. 

PM -Rees twierdzi, że można to wyjaśnić za pomocą hipotezy głoszącej, że istnieje wiele „wszechświatów" różniących się prawami i stałymi fizycznymi i że nasz wszechświat należy do podzbioru wszechświatów sprzyjających pojawianiu się złożoności i świadomości. W takiej sytuacji precyzyjne dostrojenie nie byłoby zaskakujące. Proszę Cię Antony — rozróżnij naukową HIPOTEZĘ od Twojego DOGMATU, do którego wciąż ciążysz, promujesz, i którym wszystko wyjaśniasz, negujesz. Rees mówi, że „gdyby tak było to nie byłoby to zaskakujące" a nie mówi, że tak jest a nie inaczej. Rozumiesz tę różnicę wobec Twojego: „będę dowodził"? Tak działa nauka. Jest wiele hipotez, które podlegają sprawdzaniu. Jeśli jakaś hipoteza nie jest jeszcze potwierdzona — Ty ją kwestionujesz, bo nie potwierdzona. A więc NIE KWESTIONUJESZ tylko stwierdzasz fakt. Widzisz ten zabieg? A następnie na takiej podstawie stwierdzasz coś w rodzaju: „Wobec tego jedynie boska przyczyna!". 

AF — "Szaleństwem jest postulowanie istnienia biliona (nie powiązanych przyczynowo) wszechświatów w celu wyjaśnienia cech jednego wszechświata, gdy wystarczyłoby założyć istnienie jednej istoty (Boga)" [Swinburne]. 

PM -Proste i oczywiste dla filozofa. 

AF — A zatem niezależnie od tego, czy żyjemy w wieloświecie, czy nie, musimy wyjaśnić pochodzenie praw przyrody, a jedynym przekonującym wyjaśnieniem tego jest boski Umysł. 

PM -No właśnie. Nie mówiłem? Zatoczyliśmy koło. 

AF — Jednak badania nad początkami życia stawiają nas przed o wiele poważniejszym wyzwaniem filozoficznym. 

PM -Wyzwania filozoficzne generują sami filozofowie. A filozofowie teizmu wyłącznie po to aby w sposób mniej lub bardziej zręczny rzucać nas w objęcia Pana. 

AF — Badania te prowadzą z reguły naukowcy, którzy rzadko zwracają uwagę na wymiar filozoficzny swych odkryć.

 PM -No i broń ich Panie Boże przed takimi zapędami. 

AF — Andy Knoll, profesor biologii na Harvardzie i autor Life on a Young Planet: The First three Billion Years oj Life, powiada tak: Jeżeli spróbujemy podsumować, mówiąc po prostu, co w ostatecznym rozrachunku wiemy na temat głębokiej historii życia na Ziemi, o jego pochodzeniu i etapach kształtowania się, jakie wyłoniły zjawiska biologiczne, które dzisiaj nas otaczają, to chyba musimy przyznać, że błądzimy po omacku. Nie wiemy, jak się zaczęło życie na tej planecie. Nie wiemy, kiedy dokładnie się zaczęło, nie wiemy, w jakich okolicznościach. 

PM -Zacytowałeś Antony Andy’ego w jakim celu? Bo to są oczywiste stwierdzenia. 

AF — Jedynym zadawalającym wyjaśnieniem pochodzenia „wewnętrznie celowego i rozmnażającego się" życia, jakie istnieje na Ziemi, jest nieskończenie inteligentny Umysł. 

PM -Tego się spodziewałem. Ale skąd to krygowanie się. Powiedzmy szczerze — chodzi Ci o Boga przecież. Ale to nie skromność. Chcesz aby to sobie dopowiedział czytelnik i był przekonany, że to on sam to wywnioskował. 

AF — W The Presumption of Atheism i innych pismach ateistycznych dowodziłem, że sam wszechświat i jego najbardziej podstawowe prawa musimy traktować jako uniwersum ostateczne. 

PM -No popatrz! Jaki z Ciebie był ateista? Skoro z głębi podświadomości wychodzi Ci takie „uniwersum ostateczne". Co to ma być? Odpowiem: tęsknota za dogmatem! Bowiem dla ateisty — realisty nie ma rzeczy ostatecznych. Wszystko podlega krytyce, badaniu i zmianie jeśli okaże się to uzasadnione. 

AF — Jednak w większości wspomnianych wyżej dyskusji nie uwzględniałem odkryć współczesnej kosmologii. Obydwie moje główne książki antyteologiczne napisałem w istocie wiele lat przedtem, nim opracowano kosmologię Wielkiego Wybuchu i wysunięto argument precyzyjnego dostrojenia stałych fizycznych. 

PM -No proszę. Właśnie potwierdziłeś, że można i trzeba zmienić zdawałoby się całkiem eleganckie hipotezy. Ale to tylko (i nadal) hipotezy z dużym ładunkiem czynnika już udowodnionych składowych. Dlaczego to precyzyjne dostrojenie przypisywać Najwyższemu? Wiadomo. Kolejne dokonania nauki i doprecyzowanie mechanizmów kosmologii ponownie filozof dopasuje do swej niezmiennej tezy. Jestem o to spokojny. 

AF — W rezultacie w latach osiemdziesiątych XX wieku zacząłem się znów zastanawiać nad tymi sprawami. Przyznałem wówczas, że ateiści muszą być zakłopotani najnowszymi wynikami kosmologii, ponieważ jawią się one jako dowód naukowy tego, czego według Tomasza z Akwinu nie sposób dowieść filozoficznie, a mianowicie, że wszechświat miał początek. 

PM -Co w tym dziwnego, że filozoficznie nie da się dowieść? Filozof przecież ma wytrych. Sprawdzoną metodę pomijania krytyki. Bo filozof wie, że krytyka jest nieunikniona więc uwzględniając ją nie dokona postępu we wnioskowaniu. A to z kolei grozi nie dojściem za swego życia do Celu. 

AF — Było dla mnie jasne, że ateiści uznają, iż kosmologia Wielkiego Wybuchu wymaga po prostu wyjaśnienia fizycznego — jeżeli nawet nie sposób liczyć na to, że człowiek kiedykolwiek zdoła do niego dotrzeć. Jednocześnie rozumiałem jednak, że wierzący mogą tak samo zasadnie zacząć się powoływać na kosmologię Wielkiego Wybuchu jako świadectwo potwierdzające ich wcześniejsze przekonanie, że „na początku" wszechświat został stworzony przez Boga. 

PM -"zacząć się powoływać" — O tym właśnie mówiłem. Jest elastyczność ale tylko po to aby dojść do tej samej od wieków konkluzji. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu!. 

AF — Ale ewentualne konsekwencje teologiczne niepokoiły nie tylko ateistów, ... 

PM -To żart. Prawda? Ateista niepokojący się o teologiczne konsekwencje to możesz być na przykład Ty, Antony, w poprzednim wcieleniu. 

AF — Jak już wspomniałem, teoria wieloświata nie wydała mi się dobrym rozwiązaniem. Utrzymywałem, że postulowanie istnienia wielu wszechświatów jest wyjściem iście desperackim. 

PM -Jaka tu desperacja? Jedna z wielu koncepcji, które muszą być formułowane aby kiedyś wyławiać te lepiej udokumentowane jako bardziej prawdopodobne. Wprawdzie zrezygnowałeś Sir Antony Flew ze studiów psychologicznych ale tak podstawowe pojęcie jak projekcja jest Ci z cała pewnością znane. Rzucasz więc własną desperację na Bogu Ducha (nie)winnych ateistów. 


1 2 3 4 5 6 Dalej..
 Zobacz komentarze (12)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 13-09-2012 Ostatnia zmiana: 14-09-2012)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Mądry
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Moja''rozmowa'' z Royem Abrahamem Varghesem
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8339 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365