Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.184.242 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7331 tekstów. Zajęłyby one 28936 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 485 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Człowiek to jedyne zwierzę które się rumieni. I jedyne, które ma za co.
 Kościół i Katolicyzm » Organizacja i władza » Kler

Geneza i paradoksy teizmu [5]
Autor tekstu:

Czy to naprawdę może mieć jakiekolwiek znaczenie dla Stwórcy całego wszechświata? Boga, który zna całą przyszłość swoich stworzeń? Jakoś nie mogę w to uwierzyć...Więc jeśli nie Bogu, to komu służy liturgia? Myślę, że najbardziej służy kapłanom; poprzez nią odgrywają spektakl (misterium) tajemnicy. Obcowania z czymś nadludzkim; z nadnaturalnym Bytem, z którym mają kontakt i poprzez określone czynności zwracają na siebie jego uwagę (wiedza ezoteryczna?). Aż trudno uwierzyć, iż ten starannie wyreżyserowany teatr, angażujący wszystkie zmysły odbiorców, robi na wiernych nieodparte wrażenie aż do dnia dzisiejszego.

Jakie więc były początki liturgii? Jak doszło do jej powstania? Okazuje się, iż bardzo prozaiczne: wynik rywalizacji lokalnego bóstwa z lokalną władzą. A wiec; jeśli w pałacu króla (lub innego władcy) były kobierce, świeczniki, kandelabry, witraże — to w świątyni również powinny one być, jako oznaka „ważności" bóstwa i jego potęgi. W pałacu zapalano po uczcie wonne kadzidła (prawdopodobnie po to, by zneutralizować inne „naturalne" zapachy biesiadników) — w świątyniach również zaczęto stosować ten zwyczaj, choć trudno racjonalnie wytłumaczyć potrzebę tej czynności chyba, że uznać, iż Bóg lubi tego rodzaju zapachy i są mu miłe.

Przed wejściem do pomieszczeń pałacowych zostawiano obuwie — w świątyniach również przyjęto ten zwyczaj (w islamie dotąd przestrzegany) . Ciekawa jest historia ablucji; wstępując na komnaty królewskie dokonywano ablucji przynajmniej częściowej (ręce, twarz i stopy), później gdy zwyczaj ten wszedł na stałe do religijnych zachowań, zamieniono go ze względów praktycznych na obmywanie dłoni i stóp, a jeszcze później jedynie na zanurzeniu dłoni. Współczesne umoczenie końców palców przy wejściu do kościoła, jest szczątkową pozostałością dawnego zwyczaju dokonywania całkowitych ablucji, przed wejściem do miejsca uważanego za święte (również ze względu na przebywającą tam władzę).

Noszenie dostojnika kościelnego w lektyce pod baldachimem jest ściągnięte z etyki dworskiej. Wyszukane stroje, bogato haftowane ornaty (ubiory dokładnie takie same jak u kapłanów Mitry), wysokie stożkowe nakrycia głowy, bogato rzeźbione i zdobione trony, na których zasiadają dostojnicy kościelni, przepych złoceń, misternych ozdób — wszystko to ma służyć jednemu: wywrzeć jak największe wrażenie na gawiedzi (o pardon: na wiernych). Aby swym bogactwem i przepychem zademonstrować „ważność" władzy świeckiej jak i tej duchowej, której się służy, gdyż od wieków tak się utarło, że władza i bogactwo stały się synonimem. Są po prostu nierozdzielne.

Specyfika liturgii polega zatem na demonstracji władzy jednych ludzi, nad innymi ludźmi, za pomocą środków i symboli przyjętych przez obie strony. Jest to teatr władzy odgrywany ku uciesze wszystkich zainteresowanych, nic poza tym. Ludzie jednak od dawna tak zostali uwarunkowani, iż wierzą, że podczas takich spektakli spotykają się z Bogiem, i że jest on obecny podczas tych obrzędów, a oni dotykają „tajemnicy bytu". Jak daleko odeszliśmy od swych odległych przodków, którzy przy akompaniamencie bębnów i piszczałek, tańczyli rytualny taniec przy ognisku, wystrojeni w rytualne maski, pióra i ubiory ze skór, oraz naszyjniki z kłów i pazurów dzikich zwierząt?

Uważam, iż nie dalej jak o krok; nie pali się już ogniska wokół którego tańczono, a leśną polanę i kamienne ołtarze zastąpiły mury świątyni. Reszta pozostała prawie taka sama. Bóg ponoć wszechmocny i wszechwiedzący (znakomita większość wierzących, nawet nie potrafi wyobrazić sobie i zrozumieć konsekwencji tych bożych atrybutów, powtarzając je przy każdej nadarzającej się okazji), a jednak trzeba mu się w taki osobliwy sposób przypodobać! Chociaż rytuał tych religijnych zachowań wywodzi się z szamanizmu, z okresu kiedy człowiek wierzył, że tajemnicze moce można przebłagać szczególnym, wymyślonym do tego celu zachowaniem — we współczesnym Kościele nic nie stracił na aktualności i atrakcyjności, a pewno zyskał na popularności.

PARADOKS ATRYBUTÓW BOGA

Na koniec tej układanki z „prawd" religijnych pozostawiłem najbardziej paradoksalny problem teologiczny: atrybuty Boga. Każdy kto używa rozumu zgodnie z przeznaczeniem, zauważy z łatwością, że z cechami Boga musi być chyba coś nie tak; niektóre z nich wzajemnie się wykluczają, inne znów są sprzeczne z działalnością Boga opisaną w Starym Testamencie, natomiast jeszcze inne są z kolei ze wszystkim sprzeczne: ze Starym jak Nowym Testamentem, oraz nauczaniem Kościoła kat., jak i jego historią (którą ponoć osobiście kieruje Duch Święty). Czemu więc wizerunek Boga, który z założenia jest Prawdą Absolutną, nie tylko jest wewnętrznie sprzeczny, ale też sprzeczny z jego Słowem, oraz jego dziełem, nie mówiąc już o sprzeczności z rozumem?

Odpowiedź jest prosta; dlatego tak jest, gdyż atrybuty Boga (jak i wszystkich innych bogów) były tworzone pod konkretne potrzeby jego kapłanów (religii a później Kościołów) i w relacji do okoliczności, którym należało stawić czoła, czyli zapanować nad nimi w sposób ideowy. Jak to wyglądało w praktyce? Np. w książce „Sto dowodów na istnienie Boga" jej autor ks. bp. dr Z. J. Kraszewski pisze: "Jest dogmatem wiary, że Bóg utrzymuje w istnieniu wszystkie rzeczy stworzone. Dogmat ten został określony na Soborze Wat. I przeciwko deistom, którzy uważają, że Bóg-Stwórca, po akcie stworzenia całkowicie opuścił świat i nim się więcej nie zajmuje. Przeciwko temu błędowi /../ Sobór Wat. I zdecydowanie oświadcza: Bóg przez swoją Opatrzność, opiekuje się wszystkim co stworzył".

Natomiast aby zasymilować teorię ewolucji i wpasować ją w ramy religijne, ustanowiono:"Teologowie uczą powszechnie, że istnieje współdziałanie Boże /../ Św. Hieronim i św. Augustyn bronią bezpośredniego współdziałania Bożego /../ przeciw pelagianom /../ Bóg współdziała w także w akcie fizycznym grzechu". Dalej tak napisano: "Jest dogmatem wiary, że Bóg opiekuje się całym stworzeniem i prowadzi rzeczy stworzone swoją Opatrznością. Sobór Wat. I przeciwko fatalizmowi, deizmowi i materializmowi, orzekł: „Wszystko co stworzone, Bóg swoją Opatrznością strzeże i prowadzi, kierując od początku do końca mocno i rozrządzając wszystko w słodyczy" /../ Ojcowie Kościoła bronią Opatrzności Bożej przeciwko fatalistom pogańskim, astrologom, dualizmowi gnostyckiemu i manichejskiemu. Natomiast: "Sobór Trydencki potępił jako heretycką opinię Kalwina, dotyczącą tego tematu". Koniec cytatów.

Na powyższych przykładach widać mechanizm kreowania wizerunku Boga przez jego kapłanów; odbywało się to przy okazji tworzenia dogmatów dotyczących prawd wiary (wiele z nich pominąłem, jak np., te związane z gnostycyzmem, arianizmem, nestorianizmem, manicheizmem, itd.). Można więc śmiało przyjąć tezę, iż na każdą nową herezję (czyli odmienny punkt widzenia od tego, który był oficjalnie przyjęty i uznawany za prawdę), kapłani odpowiadali dodaniem Bogu takiej cechy, która by uniemożliwiła istnienie owej herezji. Jakie są konsekwencje takiego działania kapłanów? Przede wszystkim brak spójności pomiędzy poszczególnymi atrybutami — było nie było - jednego i tego samego Boga. Jego wizerunek jest pełen wewnętrznych sprzeczności, a efekt tego nieprzemyślanego dodawania mu atrybutów przy różnych okazjach jest żenująco infantylny.

Wynika bowiem z niego, iż Bóg teizmu jest osobą,.. a jednocześnie wypełnia sobą całe swoje dzieło (czyli wszechświat). Jest on jeden, jedyny,.. ale w trzech osobach nie tożsamych ze sobą („Ojciec nie jest Synem. Syn nie jest Duchem Św., a ten nie jest Ojcem", z dogmatu o Trójcy Św.). Jest on wszechmocny (albo wszechmogący co na jedno wychodzi),.. ale wszelkie jego działania opisane w Starym Testamencie wcale na to nie wskazują. Jest on wszechwiedzący, czyli wie nieskończenie wcześniej o wszystkim, cokolwiek ma się wydarzyć w jego dziele,.. a jednocześnie nie przewidział, że wąż skusi pierwszych ludzi w raju,.. że karząc ich (miedzy innymi) nakazem rozmnażania się ze skażoną grzechem naturą, spowoduje, iż niebawem będzie żałował, że ludzi stworzył, więc podejmie bezlitosną decyzję o potopieniu wszystkiego co żyje na ziemi. Chociaż jest nieskończenie miłosierny ponoć. Nie przewidział też, że „odrodzona" po potopie ludzkość z osobników mających grzeszną naturę, powtórzy dokładnie sytuację sprzed potopu. Jest Bogiem miłującym swe stworzenia (Ojcem wszystkich ludzi),.. ale wybrał sobie jeden naród spośród wielu i roztaczając nad nim opiekę, nakazał mu napadać na inne narody, mordować je i grabić, nie oszczędzając nikogo; ani kobiet, ani dzieci, ani nawet zwierząt.

Jest Bogiem wszechmocnym (czyli ma nieskończone i niczym nie ograniczone możliwości),.. a jednak naprawę przywrócenia początkowego ładu w swym dziele, powierzył jedynemu Synowi, który składając męczeńską ofiarę ze swego życia (ale tylko swojego ziemskiego wcielenia), miał odkupić winy i grzechy ludzi i zbawić tych, którzy w niego uwierzą. Zatem Bóg sam z siebie, złożył tę ofiarę sobie, aby przebłagać/przekupić siebie za swe nieudane stworzenie — człowieka. Należy jeszcze dodać, iż Syn boży był przeznaczony na odkupiciela i zbawiciela grzesznej ludzkości, już na długo przed tym, zanim świat został stworzony i zanim pierwsi ludzie „przeciwstawili" się Bogu w raju, dostępując tym samym upadku i popadając w tzw. grzech pierworodny. O czym to świadczy?

Od tego czasu każdy człowiek rodzi się z naturą skażoną skłonnościami do czynienia zła i nieprawości, więc nie może być dobry sam z siebie, bez pomocy Boga. Dlatego ten — aby pomóc ludziom — obdarza ich swą łaską, bo tylko dzięki niej mogą być dobrzy. Problem w tym, iż nie można sobie absolutnie niczym zasłużyć na ten przywilej (dobrych uczynków Bóg w ogóle nie bierze pod uwagę), gdyż obdarza nim kogo chce i kiedy chce, człowiek nie ma na to żadnego wpływu. Mimo to na końcu dziejów, każdy z nas ma stanąć przed bożym Sądem Ostatecznym, gdzie będzie sądzony za to co czynił w życiu,.. pomimo, że nie miał innej możliwości jak tylko tej, by się urodzić z grzeszną naturą, która go wiodła przez życie raczej drogą zła, niż dobra, a także nie miał wpływu na to, czy Bóg go obdarzy swoją łaską, dzięki której mógłby być dobry i nie grzeszyć w życiu.

Od razu dodam, iż owa osławiona wolna wola, którą Bóg obdarzył ludzi, też na nic jest im przydatna, bo bez jego łaski i tak będą wybierali raczej zło niż dobro, zgodnie zresztą ze swymi wrodzonymi skłonnościami (tak przynajmniej twierdzą teolodzy). Wszystko to mieści się w pojęciu doskonałej bożej sprawiedliwości, który to atrybut jest ponoć jednym z ważniejszych , jakie cechują Boga teizmu. To jeszcze nie koniec; religia twierdzi, iż wina leży po stronie człowieka (niewłaściwie korzysta z wolnej woli), a miłujący go Bóg robi wszystko aby pomóc mu w tej pożałowania godnej sytuacji.. ale Sobór Wat. I orzekł coś zupełnie innego:


1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
 Zobacz komentarze (13)..   


« Kler   (Publikacja: 01-10-2012 Ostatnia zmiana: 08-10-2012)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8397 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365