Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
200.675.442 wizyty
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 360 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kissinger w książce "O Chinach" wspominał swoją rozmowę z premierem Chin z 1972: - Panie premierze, co sądzi pan o skutkach Rewolucji Francuskiej? Chińczyk zamyślił się, po czym odparł: - Za wcześnie, aby oceniać.
« Felietony i eseje  
Powrót [2]
Autor tekstu:

Nieskończona powierzchnia oceaniczna przywodzi na myśl pewne skojarzenia z Absolutem: doskonałym, nieograniczonym w żaden sposób Pierwszym Bytem, postulowanym przez filozofów, niezgłębionym i nieprzekraczalnym dla ludzkiej myśli. Jeśli takowy jest — a najpewniej jest tylko złudzeniem, jak horyzont, który potrafimy dostrzec, ale który w rzeczywistości obiektywnej nie istnieje — powracamy do początku tego akapitu.

Czy można pokochać Absolut? Chyba tak, chociaż rozsądnie jest założyć, że będzie to miłość nieodwzajemniona. A jeszcze rozsądniej jest wyznaczyć dla niej bezpieczne granice.

***

Kiedy nastaje wieczór, na wschodzie zapala się w swoim sekwensie trzech błysków latarnia Stilo. Potężny snop światła omiata widnokrąg.

Kiedyś statki były z drewna a ludzie ze stali, teraz jest na odwrót, jak głosi popularne swego czasu morskie powiedzenie. Rzeczywiście, w dobie zaawansowanej technologicznie automatyki, kiedy to wielkie jednostki od portu do portu prowadzone są przez komputery i wszechobecną elektronikę korzystającą z systemów nawigacji radarowej i satelitarnej, coraz dokładniejsze, obliczane przez potężne klastry obliczeniowe prognozy pogody, katastrofy morskie wielkich jednostek spowodowane pogodą praktycznie nie mają już miejsca, a jeśli się zdarzają, z reguły spowodowane są rażącym złamaniem zasad bezpieczeństwa. Wielkie jednostki towarowe bardziej przypominają pływające hotele z saunami, siłowniami i salami projekcyjnymi niż siermiężne masowce sprzed kilkudziesięciu lat a mostek kapitański kojarzy się raczej z dyspozytornią stacji kolejowej niż pełnym drewna, mosiądzu i niklu starodawnym sznytem kapitańskiego warsztatu. Dlatego to wszystkie niemal kraje posiadające szkoły morskie posiadają żaglowce, na których adepci tego fachu mają jedyną szansę poznać tradycję morską i kształcić swój charakter w bezpośrednim zetknięciu z materią lin, żagli oraz desek pokładu. Tam mogą poczuć wiatr i kołysanie otwartego morza, nie amortyzowane stabilizatorami uprzyjemniającymi wycieczki pływających statków-miast pełnych podchmielonych, rozochoconych ostrym powietrzem mieszczuchów, prowadzonych przez oficerów w nienagannie białych mundurach, brylujących wśród rozchichotanych pasażerek i wzbudzających zawistne spojrzenia brzydszej połowy pasażerów. Prawdziwych „wilków morskich" pozostało dziś już niewielu: ostatnią ich enklawą są kutry rybackie, które na morzach naszej strefy klimatycznej, aby dać zarobić muszą wychodzić w morze niezależnie od pogody, o ile nie szaleje wyjątkowo paskudny sztorm.

Morze wyznacza olbrzymi obszar kultury. Tysiącami książek opisujących fakty i fikcje, przesyconymi rumem marynarskimi opowieściami, pamiątkarską masówką w nadmorskich kramach i marynistycznymi obrazami, legendami o „Latającym Holendrze" i budzącymi grozę prawdziwymi historiami do dziś niewyjaśnionych zdarzeń, jak los załogi „Mary Celeste". To romantyka i wielka przygoda, zatopione skarby i piraci, korsarze i bukanierzy, Robinsonowie bezludnych wysp i Odyseusze szukający drogi do swojej Itaki. To również historia, najczęściej nigdzie nie zapisana, jednostkowych ludzkich losów, heroizmu odkrywców i podróżników a także zwykłej podłości, chciwości i okrucieństwa wielkich kompanii handlowych, które niewiele różniło od niegodziwości morskich rzezimieszków. To hańba niewolnictwa i statki transportujące ludzi w warunkach gorszych niż bydło. To tragedia wojen prowadzonych na wodzie i niewypowiedziane cierpienia tysięcy bezimiennych marynarzy, którzy spoczęli w głębinach wszystkich oceanów, szaleństwo kapitanów i bunty załóg. Morze, poprzez to, że ci, którzy panują na nim, panują nad światem wyznaczyło standard, dzielący państwa na dwie kategorie: te, które są na nim obecne i wszystkie pozostałe.

Stąd to widok fal Bałtyku, czystego piasku plaż, kołyszących się na wydmach traw mają również znaczenie symboliczne, przywołując wyrok historii, przesuwający Polskę z powrotem w piastowskie granice. Dostęp do morza, który stał się jednym z najważniejszych postulatów odradzającego się po zaborach państwa polskiego, stał się zarzewiem najstraszliwszej z wojen, w której państwo niemieckie postanowiło utrwalić germański charakter „Morza Wschodniego" i usunąć z jego brzegów polską kulturę, dokonując masowych wysiedleń ludności i eksterminacji inteligencji Pomorza. Tysiące ofiar, zabitych w tych zbrodniczych działaniach i później, w krwawych i ciężkich walkach na Wale Pomorskim czy wokół Kołobrzegu sprawiają, że morze to nigdy nie stanie się tylko turystycznym towarem sprzedawanym amatorom letniej kanikuły. Na zawsze pozostanie też obowiązkiem i zadaniem. Wezwaniem, aby nie zapomnieć tych, dzięki którym powróciliśmy na jego brzeg. I uszanować tę nagrodę, dla której walczyli ci, którym nie dane było zanurzyć stóp w jego chłodnych wodach.

***

Widziałem cię w huraganie, kiedy wiatr niósł piasek grubą na dwa metry smugą, siekąc nim aż do bólu po odkrytym ciele. Widziałem cię w żarze lata stulecia, kiedy południowy wiatr przyniósł czterdziestostopniowy upał, a zapach żywicy w nadbrzeżnych lasach był tak intensywny, że jedna iskra mogła wywołać wielki pożar. I widziałem, jak się do nas uśmiechnęłoś, podczas zachodu słońca, przy wyjątkowo spokojnym i czystym powietrzu, gdy ostatni rąbek dziennej gwiazdy przybrał soczyście zielony, intensywnie szmaragdowy kolor. Zielony promień, opisywany w legendach morskich i wyglądany przez podróżników cud natury, świetlisty diadem czasu.

Pozdrawiam cię. Bądź nam zawsze łaskawe.

Obserwowałem ludzi, których wciąż przyciągasz: leżących, maszerujących, biegnących, zakochane pary i samotnie przemierzających mokry piasek pod zorzami wieczornego nieba. Myślałem o tych, którzy kiedyś marzyli o tobie i o innych, którzy całe niemal życie spędzając na żegludze marzyli o zamieszkaniu w głębi lądu, gdzie wiatr nigdy nie przynosi oceanicznych woni. O świadectwach ludzkiej potęgi, dla których stałoś się właściwym tłem: pancernikach najeżonych trzystumilimetrowymi działami i supertankowcach, gigantycznych platformach wiertniczych i odrzutowcach, które kiedyś niskim pułapem przelatywały wzdłuż tych plaż oznajmiając ogłuszającym łoskotem silników swoją gotowość do walki...

...zrozumiałem wtedy, jak śmieszne są to wszystko błahostki, kiedy popatrzyłem na młodego człowieka, który zatrzymał się w bezpiecznej odległości od spokojnego przecież morza, w pół drogi między drewnianą rampą zejścia a wodą i patrzył uśmiechnięty w dal. Na jego twarzy malował się wyraz szczęścia. Jego towarzyszka, piękna dziewczyna o szlachetnej urodzie i troskliwym, łagodnym spojrzeniu była już bardzo zmęczona i — chociaż zrazu nalegał — nie popchnęła wózka, na którym siedział, bliżej wody.

I tak stali tam razem, jak co roku, a morze, jak to morze, śpiewało swoją odwieczną, nieskończoną pieśń.


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (13)..   


« Felietony i eseje   (Publikacja: 05-10-2013 )

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ziemowit Ciuraj
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: W hołdzie pamięci ofiar Hiroszimy i Nagasaki
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9319 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365