Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.581.221 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 582 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"To, że jesteśmy krajem katolickim, nie znaczy, że nie możemy być państwem o standardzie demokratycznym z rozdziałem od Kościoła. Inaczej zostaniemy stłamszeni przez Kościół, który coraz więcej chce, chce i chce, i będzie bronił swoich przywilejów. (...) jak lewica rządzi, to Kościół najwięcej ciągnie."
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Angela Merkel według Stefana Korneliusa [1]
Autor tekstu:

Postanowiłem dowiedzieć się czegoś o najpotężniejszej kobiecie świata (nie trzeba wielokrotnie cytowanego Forbesa, by stwierdzić fakt, że nawet gdyby Merkel była dużo słabszym politykiem niż jest, to jako szefowa rządu RFN jest skazana na bycie kobietą nr. 1) i odkryłem, że dopiero co w Polsce, a konkretnie w Poznaniu, wydano tłumaczenie jej biografii autorstwa Stefana Korneliusa (ur. 1965), niemieckiego dziennikarza kształconego w Bonn i Londynie, pracownika redakcji „Sterna" i jej korespondenta w Waszyngtonie (1996-1999), autora kilku książek , m.in. wydanej w 2007 roku biografii Ala Gore’a.

W Niemczech wydano w 2013 roku co najmniej 6 biografii Merkel, więcej niż kiedykolwiek przedtem. Prawdopodobnie dlatego, że kryzys większości gospodarek Europy, i relatywnie lepsza na tym tle sytuacja Niemiec, dały pani kanclerz większą jeszcze władzę niż dotychczas. To, że Niemcy Merkel przepisują dziś kurację odchudzające innym gospodarkom nie podoba się np. we Francji, gdzie zwłaszcza prawicowa „Le Figaro" pisze o presji pangermanów tj. Niemców i ich sojuszników, którzy dają Francji wybór, albo Francja się do nich przyłączy, albo zostanie częścią pogardzanego południa, w Anglii z kolej lewicowy „New Statesman" uważał Merkel za zagrożenie dla ładu międzynarodowego podobne do tego jakie stanowią Ahmadinedżad czy Kim Dzong Un, i porównuje ją do Nerona rzępolącego na lutni gdy płonie Rzym. „The Economist" uznaje Merkel za hamulcową gospodarki UE. Javier Cercas martwi się, skalą niechęci do Merkel w Madrycie i Europie południowej, podobnie Soros. Niemcy dzięki gospodarce opartej na eksporcie także do Rosji i Azji radzą sobie lepiej niż kraje południa UE, które mają zbyt wielkie koszty produkcyjne. Wielu jednak podziwia i dopinguje Merkel w jej polityce antykryzysowej (s. 12-14).

Merkel w młodości podziwiała rosyjską kulturę, ale marzyła o USA, po upadku muru, została działaczem małej partii DA, mniej egalitarnej niż SPD, do której sympatii nigdy nie czuła. DA związała się potem z DSU i CDU — wielkim graczem z Zachodu (s. 36). Wschodnie pochodzenie Merkel, doprowadza czasem do nieporozumień i awantur, jak na przykład kiedy okazało się, że rozumie rok 1968 zupełnie inaczej niż np. Wessi — Joschka Fischer, którego uważa — choć nie mówi tego wprost, bo na to jest zbyt ostrożna — za warchoła (s. 43-44). Merkel, przynajmniej według Korneliusa, nie znosi demagogii i warcholstwa, jako naukowiec a ściślej fizyk, preferuje spokojną rzeczową dyskusję najlepiej w kameralnym gronie. Nawiasem mówiąc może to właśnie tak irytuje ludy południa lubiące toczyć pianę o byle co, w końcu rozmowa Włochów o sporcie, dla Anglika może wydawać się kłótnią. Podobnie Merkel, jak wielu niemieckich polityków bardzo wysoko ceni ONZ i międzynarodowe starania o poprawę warunków ekologicznych, tym bardziej, że jako minister środowiska była gospodynią konferencji ekologicznej w Berlinie (s. 55-56). Konferencja ta zorganizowana w 1995 roku zmusiła nawet wierzgające USA do podporządkowania się decyzjom o zmniejszeniu emisji zanieczyszczeń. Merkel została z kolej skonfrontowana z arogancją i szyderstwami delegacji chińskiej, która nie omieszkał wobec niej dać wyraźnie do zrozumienia, że wszystkie decyzje ma w głębokim poważaniu (s. 58), stąd m.in. jej daleko posunięta nieufność wobec Chin. Co do Francji, Merkel jest ostrożniejsza od frankofilskiej ekipy Kohla (von Kleaeden, Polenz, Laschet), nie bije pokłonów przed trójkolorową flagą jak zwykł to robić Kohl (s. 98).W 2004 roku UE usłyszała o Merkel, kiedy przeforsowała Barroso na szefa KE (s. 64), bo w przeciwieństwie do liberalnego Guya Verhofstadta był konserwatystą, ale nie aż takim jak proponowany przez brytyjskich Conservatives — Chris Patten.


Kornelius S., Pani kanclerz. Angela Merkel
przeł. Ewelina Twardoch, Wydawnictwo Filia Poznań 2013.

Jeśli wierzyć Korneliusowi inspiracją dla Merkel są opery Wagnera, zwłaszcza zawarty w wielu z nich element nieuchronności pewnych nieprzyjemnych zdarzeń (s. 68), na które trzeba być gotowym. Merkel nie lubi szumu i maczyzmu, preferuje spokój i pokorę (s. 75), nie lubi bogatych pozerów (stąd niechęć do Berlusco i Sarko). Wolność, cnota na jaką pani kanclerz najczęściej się powołuje, uważa Merkel za bycie wiernym sobie, fundament odpowiedzialności, radości z sukcesów czy różnorodności, oraz warunek rozwoju indywidualizmu i społeczeństwa. Choć jest szefową partii chadeckiej, a więc konserwatywno-podobnej i jest ewangeliczką (córką pastora), nie waha się powoływać np. na oświecenie, czy na słowa o wolności wygłaszane przez Willego Brandta (s. 82). Z powodu powoływania się na wolność polubiono ją w USA, szczególnie, że odnosi ona wolność do własnych doświadczeń życia w NRD, a nie tylko do pięknych haseł. W Chinach już drażnią, jej przepowiednie, że Chińczycy zaczną obok dobrobytu domagać się więcej wolności. Chiny jednak fascynują ją jako kraj, gdzie 8 ludzi decyduje o wszystkim (s. 89). Merkel uznaje negatywną i pozytywną wolność za komplementarne. Podczas awantury o karykatury Mahometa stanęła po stronie liberałów, wielokrotnie podkreśla, że żadne różnice kulturowe nie mogą być uzasadnieniem, dla braku poszanowania dla wolności (s. 90). Wiele sympatii zyskała u mnie ogłaszając publicznie, że multikulturalizm to projekt nieudany. Merkel broni wolności i Zachodu, przypominając losy cywilizacji, które zniknęły z powierzchni ziemi. W 2011 roku katastrofa elektrowni jądrowej Fukushima I, spowodowała, że Merkel (fizyk) przestała uważać energię atomową za bezpieczną (s. 112), nie był to jednak populistyczny zabieg (w Niemczech energia atomowa jest dość mało popularna), lecz zmiana zdania.

Zdaniem Korneliusa Merkel, woli zajmować się polityką zagraniczną niż wewnętrzną, ale jej poparcie dla USA wynikało głównie dlatego, że to Bush potrzebował przyjaciół, podobnie jak Chirac i Blair, a nie ona. Najlepszy dowód, że nie kopiuje się w RFN amerykańskich rozwiązań. Merkel, ani nie naśladuje amerykańskich metod prezydenckich, ani nie wprowadziła w Niemczech zasad bezpieczeństwa narodowego, choć rozważał to jej doradca Christoph Heusgen (s. 96). Rosję traktuje ostro, zwłaszcza w porównaniu ze Schroederem, kazała się Putinowi tłumaczyć po śmierci Politkowskiej (s. 98). Merkel nie mówi, że jest dumna (stolz) z bycia Niemką, lecz używa słowa zadowolona (zufrieden), nie uważa Niemców, ani za złych, ani cudownych, ale zadowolona jest z demokratycznych i liberalnych przemian w kraju. Konserwatywne skrzydło w CDU nie lubi jej za wiele rzeczy, w tym i tego typu rozważania (s. 100). Lubi przypominać o wkładzie cudzoziemców, np. hugenotów w historię jej rodzinnych Prus i całych Niemiec. Jeśli chodzi o USA, to Merkel kocha wartości na jakich ten kraj jest zbudowany, lecz martwi ją, że Amerykanie sami zapominają o nich. Biuro kanclerskie Merkel działa według wzorców brytyjskich, dzięki łaskawej zgodzie Blaira, Thomas de Maiziere obserwował przez kilkanaście dni jak robią to pracownicy londyńskiej kancelarii premiera na bardzo podstawowym poziomie, kto z kim rozmawia, jak wydawane są polecenia, i kto ma dostęp do premiera (s. 104). Inaczej niż np. Frank Steinmeier (SPD), Merkel woli przyjąć Dalejlamę niż uspokajać Chińczyków (s. 108). Od 2009 roku CDU współrządziło już nie z SPD, a z liberałami z FDP (sojusz czarno-żółty), i pomysłowość Guido Westerwellego, miała więcej sprawiać kłopotów Merkel, niż ostrożne vota separata Steinmeiera. Oboje co prawda byli przeciw poparciu inwazji na Libię w 2011 roku (s. 112), co zresztą w Londynie, Paryżu i Waszyngtonie wywołało stare lęki przed niemiecką Sonderweg (koncepcją rozwoju Niemiec jako odrębnej drogi od drogi liberalnego Zachodu), ale już pomysły szefa liberałów by wycofać arsenał nuklearny USA z Niemiec, czy jego poparcie dla greckich „utracjuszy", za jakich się ich uważa w Niemczech podzieliły ich. Z czasem jednak sojusz stał się coraz ściślejszy. Następny szef liberałów Philipp Roesler też potrafił zaskoczyć np. propozycją powołania Joachima Gaucka na prezydenta po dymisji Wulffa, bez konsultacji z Merkel (s. 116). Pani kanclerz nie kontroluje więc wszystkiego i nie ma takiego zamiaru.

Merkel ceni USA, i lubi rozmawiać w Berlinie z Amerykanami (s. 129) ale nie bezkrytycznie, uważa, że kraj ten ma problemy z samoświadomością i świadomością swej roli w świecie (s. 127). Ceni Hilary Clinton i dopingowała ją przeciw Obamie, który jest dla niej zagadką, ceni też Condoleezzę Rice, zwłaszcza jako naukowca. USA są dla Merkel zbyt konserwatywne, „przesunięte na prawo", stąd unika ona zwodniczych analogii z Europą, nie lubi Tea Party, którzy dla niej są jedynie burzycielami, i stanowią jeden z tych zupełnie „nieeuropejskich elementów" Ameryki, bezwzględnych i radykalnych. Ceni tradycję Reagana, ale wybiórczo, ma mu za złe to, że w 1986 roku w Reykjaviku odrzucił pomysł Gorbaczowa , by drastycznie ograniczyć nuklearne arsenały (s. 132), zupełnie jakby chciał, by zimna wojna trwała wiecznie, wtedy miała zwątpić na chwilę, czy USA faktycznie dobrze reprezentują zachodnie ideały. Jednak uznała za równie głupie zachowanie Schroedera w 5 sierpnia 2002 roku, gdy na placu operowym w Hanowerze, krytykował nieodpowiedzialną amerykańską „przygodę" iracką (s. 135). Zdaniem Merkel, a także Edmunda Stroibera (szefa CSU), było niepotrzebne dzielenie Europy na wrogie obozy, i niepotrzebną demonstrację słabości Zachodu wobec Iraku (Merkel uważa, że wie jak myślą dyktatorzy). W lutym 2003 roku „Washington Post" opublikował jej wypowiedź, w której skrytykowała Schoredera i francuskie pohukiwania na Polskę. Miało to wielkie znaczenie, ponieważ od wyborów 2000 roku w USA, Ameryka stała się neokonserwatywną dziuplą niepojmowalną dla większości Niemców (s. 141). Krytykowała jednocześnie USA za Guantanamo i to uspokoiło UE, że Merkel nie stała się neokonserwatystką. W 2008 roku wbrew Bushowi odmówiła poparcia dla stowarzyszenia Gruzji i Ukrainy z NATO (Bushowi wystarczało, że są antyrosyjskie, Merkel zwróciła uwagę, że są zbyt niestabilne politycznie); Bush był w szoku, a Putin zaskoczony i wdzięczny (s. 145). Merkel lubiła dość Busha, ale jego familiarność i wiejskość zbijała ją nieco z tropu, unikała jednak wszystkich sytuacji, które cuchnęły zimną wojną. Obama z kolej wzbudzał u niej nieufność, z powodu talentu oratorskiego. Kornelius przypuszcza zazdrość; Merkel bowiem nie jest wielką mówczynią (s. 148). Dodatkowo można wspomnieć, że w RFN to typowe, że politycy mówią poniżej swych możliwości oratorskich, bo pełna pasji oracja kojarzy się z Hitlerem… Szkoda, że Kornelius tego tematu nie porusza. Analityczność i introwertyzm zbliża ich do siebie, choć z drugiej strony nie lubi jak ktoś generalizuje, że Bush to samo zło, a Obama wszystko co najlepsze. W każdym razie introwertyzm Obamy, i jego niebycie w polityce zagranicznej, nie stanowiły dla niej aż takiego szoku jak dla szefów innych państw UE, którzy brali z początku jego rezerwę za wyraz niechęci politycznej (s. 149). W 2011 roku jednak Obama nadał Merkel Medal Wolności USA. W 2007 roku Niemcy zastosowały pewien trick, kiedy NATO domagało się większej niemieckiej obecności w Afganistanie, wysłały samoloty Panavia Tornado, które wymagały obsługi naziemnej (zamiast piechoty — s. 162), w Niemczech dość dużym problemem była wojna bez wypowiedzenia wojny, stąd ta rezerwa. Inne też były jej zapatrywania na „arabską wiosnę", niż mieli Amerykanie, Francuzi (uważała, ze Sarkozy szuka po prostu poklasku wewnątrz kraju), czy jej koalicjant FDP (Westerwelle porównywał „wiosnę" z jesienią narodów 1989 roku, dla niej podobieństwa były minimalne — s. 171). Co ciekawe, Merkel dość długo wierzyła, że USA również nie poprą ataku na Libię (s. 173), nie była zachwycona, że w tej sprawie Niemcy skończyły w jednym obozie z Rosja i Chinami, mimo iż znalazły się tam także demokratyczne Indie i Brazylia.


1 2 Dalej..
 Zobacz komentarze (8)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 10-11-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9411 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365