Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.049.768 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 577 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kogo Zeus zechce zgubić, pozbawia go mądrości
 Państwo i polityka » Doktryny polityczne i prawne

Krytyka pozytywizmu prawniczego u Gustava Radbrucha [1]
Autor tekstu:

Jednym z zasadniczych problemów pojawiających się w każdej teorii prawa stanowią moralne implikacje prawa stanowionego. Żadna teoria prawa nie może obyć się bez założeń o charakterze moralnym, nawet koncepcjom opartym na pozytywizmie prawniczym leży u podstaw określony światopogląd bądź ideologia. W rzeczywistych sytuacjach życiowych konflikt między prawem a moralnością ukazuje się jako kolizja między zewnętrznie ustanowionym porządkiem prawnym (prawo pozytywne) a prywatnymi wyobrażeniami danej osoby o tym, co jest moralnie słuszne. Za osobę można rozumieć rzeczywistego bądź potencjalnego ustawodawcę, sędzię jako współtwórcę prawa w praktyce, bądź też pojedynczego obywatela. Każda z tych osób stoi przed podjęciem decyzji, czy i w jakim stopniu powinna bądź chce przestrzegać określonych norm prawa pozytywnego. Działanie może być w tym względzie legalne, jeżeli nie narusza istniejącego prawa, może jednak jednocześnie zostać ocenione z moralnego punktu widzenia za niepoprawne. Innymi słowy, nawet jeśli ustanowiony porządek prawny jest porządkiem przymusowym i musi być przestrzegany, obowiązek posłuszeństwa może zostać zakwestionowany, gdy osoba podejmująca czyn nie zgadza się w sensie moralnym z tymże porządkiem.

„Mocny" wariant pozytywizmu prawniczego[1], który zaprzecza jakiemukolwiek związkowi między prawem a moralnością, nie bierze pod uwagę faktu, że ustawy, które uznaje za obowiązujące, zawsze mają swoje źródło w założeniu konkretnej moralności, niezależnie od tego, jaka ona jest. Dla zwolenników takiej filozofii prawa istnienie praw podstawowych i praw człowieka musi się wydać problematyczne, te stanowią bowiem wyjątkowy przypadek prawa, gdyż nie są koncypowane w ramach pozytywizmu prawniczego, ale właśnie jako etyczno-normatywne regulacje. Nawet jeżeli można stwierdzić, że każdy pozytywny porządek prawny jest ogólnie rzecz biorąc ze względu na swoją pozytywność funkcjonującym i skutecznym systemem norm, to jego koncepcja wyraźnie dochodzi w tego typu przypadkach do własnych granic.

Gustav Radbruch, jeden z najważniejszych niemieckich filozofów prawa XX. wieku, był w okresie Republiki Weimarskiej zdecydowanym zwolennikiem pozytywizmu prawniczego. Po doświadczeniu narodowego socjalizmu zdystansował się od swojej pierwotnej teorii prawa. Z tego tła historycznego wynika jego charakterystyczny zwrot ku prawu naturalnemu, który doprowadził go do sformułowania słynnej i brzemiennej w skutkach tezy, według której nieprzestrzeganie stanowionego prawa jest w szczególnych warunkach uzasadnione i pożądane, a która jest dzisiaj znana pod nazwą „Formuła Radbrucha". W swoich wcześniejszych rozważaniach przypomina on Hansa Kelsena, twórcę dzieła o nazwie „Czysta teoria prawna", który ugruntował filozofię prawa bez odwołania do postulatów natury moralnej i społecznej. Przedmiotem nauk prawnych powinny być wedle tej filozofii jedynie normy prawne. Normy obyczajowe czy moralne należy systematycznie oddzielać i rozpatrywać w ramach etyki. W ten sposób treści prawa stanowionego są akjologicznie obojętne. [2]

Można w przypadku Kelsena i wczesnego Radbrucha mówić o degradacji prawa naturalnego: żądania, by ustanowione prawo odpowiadały moralnym wyobrażeniom o tym, co jest sprawiedliwe, są niesłuszne, bowiem istnieją różne systemy sprawiedliwości wynikające z faktu, iż ludzie w różnych epokach historcznych i w różnych częściach świata intepretują we właściwy sobie sposób to, co jest dobrem bądź złem, co jest sprawiedliwe bądź niesprawiedliwe itd. Relatywizm moralny prowadzi w tym przypadku do podziału dziedziny prawa i moralności. Dla Kelsena każdy funkcjonujący prawny porządek musi zostać uznany obiektywnie za obowiązujący porządek normatywny. To oznacza, że nie można odmówić ważności żadnemu prawu stanowionemu z uwagi na treść jego norm. Oczywiście żadna wersja prawa naturalnego nie może się pogodzić z tym poglądem, bowiem prawo naturalne zakłada właśnie, iż istnieją porządki prawne, które nie mogą zostać obiektywnie uznane za dopuszczalne.

Interesujący jest rozwój filozofii prawa u Gustava Radbrucha na tle historycznym pozytywizmu prawniczego dominującego w Republice Weimarskiej i w III Rzeszy. W roku 1932 w swojej „Filozofii prawa" Radbruch jest zdecydowanym zwolennikiem tego kierunku. Po doświadczeniu narodowego socjalizmu gruntownie zmieni swoje stanowisko i dokona próby rehabilitacji prawa naturalnego. Kelsen inaczej: w pełni przeredagowanym i poszerzonym wydaniu „Czystej teorii prawa" pisze on w 1960 roku następujące słowa: „Wciąż natrafia obiektywna, opisująca jedynie swój przedmiot nauka prawa na zaciekły opór wszystkich tych, którzy (...) nadają prawu określoną treść, to znaczy którym się wydaje, że potrafią określić prawo sprawiedliwe i tym samym miarę wartości dla prawa pozytywnego. W szczególności na nowo odżyła metafizyka o prawie naturalnym występuje z tymi roszczeniami przeciwko pozytywizmowi prawniczemu". Radbruch mógłby się podpisać pod tymi słowami w przedmowie do swojej „Filozofii prawa" z 1932 roku. W tamtym czasie był on przedstawicielem tegoż pozytywizmu prawniczego, w którym idea sprawiedliwośći była wprawdzie uwzględniona, ale której — jak się potem okazało — poświęcono zbyt mało uwagi. To, że od przestrzegania ustanowionego prawa istnieją uzasadnione i wskazane wyjątki, stało się dla Radbrucha jasne dopiero po zbrodniach dokonanych w majestacie prawa totalitarnego państwa.

Nauki prawne definiują pojęcie prawa metodą indukcji z poszczególnych przejawów prawa. Ponieważ pojęcie jest jednak ogólne, abstrakcyjne i konieczne, wymaga on filozoficznej spekulacji. Według Radbrucha istnienie wszelkiego prawa ma służyć wartości bądź idei prawa. Tą jest nic innego jak idea sprawiedliwośći, która ma charakter absolutny, i wokół której wszelkie prawo musi się orientować a priori. Nie chodzi mu przy tym (jak w przypadku pary słów „prawda" i „prawdomówność") o to, co sprawiedliwe w sensie działania zgodnego ze cnotą i moranością, ale o samą obiektywnie istniejącą ideę sprawiedliwości.[3] W idealnym porządku społecznym wszyscy obywatele państwa są traktowani równo przez prawo. Równość w zakresie prawa jest najbardziej fundamentalną cechą manifestującej się idei sprawiedliwości.

Radbruch definiuje w swoim dziele z 1932 roku ideę prawa najpierw jako ideę sprawiedliwości. W dalszej części tekstu dodaje on do niej celowość jako narzędnie do usunięcia problemu prawnej równości. Jeszcze dalej dochodzi trzeci element, a mianowicie żądanie ogólnie ważnej, nie cierpiącej żadnego wyjątku zasady pewności prawa.[4] Niespodziewanie dla czytelnika uznaje Radbruch pewność prawa za najważniejszy składnik idei prawa. Pewność prawa oznacza tyle, co zapewnienie istnienia porządku prawnego. Jest to żądanie ku pozytywności prawa oraz postulat porządku, który ma ustanowić pokój. W tym sensie pewność prawa ma uchronić przed stanem anarchii. [5] Obowiązujące prawo pozytywne jest gwarancją nienaruszalności prawa: jest ono ugruntowane na „porządku, który nadaje koniec wojnie wszystkich przeciwko wszystkim". [6] Z wielkich zadań, jakie ma do spełnienia prawo, realizacja pewności prawa jest o największym znaczeniu. Radbruch mówi o „absolutnym priorytecie spełnionego przez każde prawo pozytywne postulatu pewności prawa".[7] Z tej teorii obowiązywania powstaje określony obraz sędziego, który ma za zadanie przy wydawaniu wyroku pytać jedynie o jego zgodność z prawem, a nie o zgodność ze sprawiedliwością. Sędzia ma zawsze orzekać według obowiązującego prawa, co służy spełnieniu zasady pewności prawa. Nawet jeżeli Radbruch jest zdania, że wszystkie trzy składniki idei prawa są istotne, a w przypadku konfliktu między nimi nie pozostaje inna możliwość jak decyzja wynikająca z sumienia poszczególnej osoby[8], to ta zasada nie odnosi się do sędziego, jest on bowiem na służbie pewności prawa. Powstaje pytanie, w jaki sposób bezwyjątkowe przestrzeganie obowiązującego prawa może być możliwe dla sędziego w wymiarze moralnym. Radbruch argumentuje, iż idea sprawiedliwości wypełnia się w pracy sędziego już w momencie, gdy ten wydaje wyrok zgodny z prawem. Tylko w tym sensie sędzia jest sędzią sprawiedliwym.

Tego typu przekonania czynią Radbrucha zadeklarowanego pozytywistę. Jego zdaniem ustaniowionemu prawu należy się moc, nawet jeśli to prawo nie potrafi normatywnie udowodnić swojej ważności. Nie cierpiąca wyjątku koncepcja prawa pozytywnego wynika z niemożności ugruntowania prawa naturalnego. Prawo pozytywne jest konstytuowane przez instancję władzy. Radbruch powołuje się przy tym na Kanta, według którego ten, kto dysponuje wystarczającą władzą, by zakończyć stan natury, ma również prawo rządzenia. Widoczna jest ta zasada w przypadku rewolucyjnych ruchów, których obietnice zawsze dotyczą chęci ponownego ustanowienia i utrzymania „spokoju i porządku".

W myśleniu Radbrucha, zdecydowanego pozytywisty prawniczego, dokonuje się po doświadczeniu narodowego socjalizmu zasadnicza zmiana. W roku 1946 publikuje on słynny esej o tytule "Stanowione bezprawie a prawo ponad prawem stanowionym"[9], w którym dystansuje się od swojej pierwotnej filozofii. Tezę określaną w literaturze mianem „Formuła Radbrucha", według której złamanie „nieznośnie niesprawiedliwego" przepisu prawa jest uzasadnione, można rozpatrywać w historycznym kontekście. Poprzez rewizję swoich własnych przekonań Radbruch podął próbę wyjaśnienia przeszłości i zechciał wziąć udział w tworzeniu przyszłości niemieckiego prawa. Teza pozytywistyczna lat trzydziestych doprowadziła bowiem w wyraźny sposób do popełnienia „jednego z największych kłamstw w historii" w obrębie filozofii prawa.[10] Radbruch czuł się zmuszony do sięgnięcia po koncepcję prawa ponadpozytywnego. Powrót do prawa naturalnego w sensie zbioru norm, które zobowiązują do przestrzegania bez jednoczesnej konieczności ich uzasadnienia, jest przez niego postrzegana jako jedyna alternatywa dla dominującej wcześniej koncepcji. Dla zwolennika pozytywizmu prawniczego możliwość „stanowionego bezprawia" jest wykluczona. Radbruch zauważa jednak teraz, że „pozytywizm nie jest w ogólne w stanie własną mocą uzasadnić ważność prawa", potrzebne jest do tego odwołanie do klasycznego prawa naturalnego. Radbruch żąda, by nauki prawne znowu oddały się refleksji „tysiącletniej wspólnej mądrości antyku, chrześcijańskiego średniowiecza i epoki oświecenia, iż istnieje wyższe prawo aniżeli to stanowione." [11] Przypadek Radbrucha jest w ten sposób przykładem odnowy myśli prawa naturalnego w niemieckiej filozofii prawa po upadku nazistowskiego reżymu.[12]


1 2 Dalej..


« Doktryny polityczne i prawne   (Publikacja: 05-04-2014 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Adam Gałamaga
Główne zainteresowania: filozofia polityki i prawa, prawa człowieka, filozofia dialogu.

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 1  Pokaż tłumaczenia autora
 Poprzedni tekst autora: Moralne i polityczne ugruntowanie praw człowieka
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9624 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365