Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.619.789 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 590 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Przedziwne, że ludzie gotowi są sprzedać nie temu, kto najwięcej daje, tylko temu kto najwięcej obiecuje."
« Ludzie, cytaty  
Homo viator [1]
Autor tekstu:

Tomy z serii Cuda Polski są zapisem przeszłości. Zupełnie niedawnej, a tak odległej. Kryta słomianą strzechą kurna chałupa z Wołosatego zachowała się tylko na fotografii. Autorem zdjęcia był młody wówczas etnograf Roman Reinfuss. Ani autor książki, ani fotograf się nie spodziewali, że kilkanaście lat później wszystkie zabudowania tej bojkowskiej wsi pacyfikowanej przez Ludowe Wojsko Polskie w odwecie za działania UPA strawi ogień. I że podłożą go żołnierze w rogatywkach z orłem bez korony.

Pod koniec lat trzydziestych Ossendowski koncentruje się na tematach krajowych. Miesiące spędza na podróżach po Podkarpaciu, Huculszczyźnie i Podolu, poluje na dzikie ptactwo na Polesiu. Felietony z włóczęg po puszczach i rozrzuconych na ich krawędziach miastach i miasteczkach drukował „Kurier Ilustrowany" i „Kurier Warszawski". Zebrane i uporządkowane, w ozdobnych, pięknie oprawnych tomach wydał Wegner w serii Cuda Polski. Polesie, Huculszczyzna, Karpaty i Podkarpacie, Puszcze polskie. Dziś są rarytasami bibliofilskim rozchwytywanymi na aukcjach antykwarycznych. Chyba właśnie ta seria przeważyła szalę uznania i sympatii dla ich autora w pokoleniu naszych ojców i dziadów. Tak wzruszająco, pięknie i prawdziwie, z takim znawstwem i miłością dziejów, przyrody, obyczajów ludowych panujących w poszczególnych regionach ziemi ojczystej pisał tylko sto lat przed nim Wincenty Pol.

W posłowiu wydawcy kolejnego reprintu krajowego Huculszczyzny (były i zagraniczne) sędziwy prof. Reinfuss po przeszło pół wieku od pierwszego spotkania z autorem ma do niego zastrzeżenia, że zbyt słabo ujawnia swój stosunek do Hucułów i Czarnohory i że zwiedzał te tereny uzbrojony w pisma polecające, szlakiem starannie przygotowanym przez lokalne władze administracyjne. Nie zyskały akceptacji uczonego również wzmianki o Gotach, w Karpatach zbytnie fantazjowanie i bezzasadne kojarzenie różnych wniosków z wykopalisk archeologicznych i pozostałości po wojowniczych Dakach w duszach pokuckich garncarzy.

Puszcze polskie ukazały się w 1938 r. Nakład wydrukowano w Zakładach Graficznych Biblioteki Polskiej w Bydgoszczy. Drugie wydanie wykonał 15 lat później Zakład Foto-Litograficzny Z. Jaworskiego z Londynu. Autorką Posłowia o leśnych oddziałach Armii Krajowej wywieszających tablice z napisami: NIEMCOM WSTĘP WZBRONIONY — była Zofia Kossak. Mieszkała w Trossel Farm w Kornwalii. W lasach Zamojszczyzny w rejonie Kozłówki zakaz był respektowany. Posłowie zawiera zdanie: „Front się zbliżał. Czerwona Armia, rzekomo sojusznicza, wchodziła na ziemie polskie. Oddziały leśne wspomagały ją walcząc z Niemcami wzdłuż całej granicy, ujawniały się dumnie, i ginęły bez śladu, zlikwidowane przez nowego wroga". Oczywiste, że w PRL książka trafiła na indeks dzieł zakazanych. Celnicy rekwirowali ją na granicy.

Zdjęcie zamieszczone na 104. stronie wydania autor podpisał: „Na szlaku wielkiej wojny". Przedstawia niedużą, parometrowej zaledwie wysokości, kamienną piramidę. Gładkie ściany spojone cementem tworzą graniastosłup o dość wyraźnie zarysowanych krawędziach. Co spowodowało, że już w czasie okupacji hitlerowskiej pan Antoni, opowiadając kolejny raz w gronie znajomych o swoich dalekowschodnich przeżyciach, wspomniał, że piramida stoi w stepie za Bajkałem, u źródeł Amuru, i że ukrył w niej woreczek zawierający diamenty ważone na funty, nie wiadomo. Wieść rozeszła się szeroko pantoflową pocztą. Za rozpracowanie tematu wzięli się krajowi eksperci różnej maści. Niestety nie wiedzą, że podobnych piramid nikt nigdy na terenie Bargi i Mandżurii nie budował. Wzgórki kultowe, po mongolsku zwane owoo, mają zupełnie inny kształt. Najczęściej podróżni, aby zyskać przychylność miejscowych duchów, usypują je na górskich przełęczach z zebranych w stepie kamieni. Nad nimi ustawiają parę drewnianych drągów, do których przymocowują dłuższe lub krótsze fragmenty tkanin i wstążek, przeważnie niebieskich i białych. Na ofiarę mogą być przeznaczone drobne pieniądze, kilka papierosów, urwany guzik, łuska po wystrzelonym naboju. Niedawno dostałem od niego list. Był w Sylwanowicach nieopodal Grodna, w pobliżu polskiej granicy. Na cmentarzu parafialnym odnalazł tam piramidę w stanie rozpadu. Też z łupanego kamienia spajanego cementem. Zdjęcie na 104. stronie książki Ossendowskiego zrobiono na terenach dzisiejszej Białorusi, niedaleko od Sopoćkiń. Nazwisko jego autora wymieniono wśród autorów wielu innych fotografii ilustrujących ten tom.

W dniu Święta Niepodległości, 11 listopada 1935 r., Prezes Rady Ministrów nadał Antoniemu Ferdynandowi Ossendowskiemu Złoty Krzyż Zasługi po raz pierwszy.

Jest członkiem redakcji „Łowcy Polskiego" i nadal poluje z pasją. O rezygnację poprosi dopiero pod koniec roku w związku z objęciem stanowiska naczelnego redaktora „Wiadomości Warszawskich". Zebranych w czasie kresowo-podkarpackich włóczęg materiałów starczy na zapełnienie stałej rubryki „felietonu prowincjonalnego" w „Kurierze Warszawskim" jeszcze przez wiele miesięcy.

W maju 1936 r. zwraca uwagę korespondencja z powiatu leskiego, „który był arcy-rewolucyjny, a teraz o tyle spokojny i państwowo usposobiony". Mowa tu oczywiście o krwawo stłumionym przez wojsko i policję buncie chłopskim noszącym w czasach PRL nazwę „powstania leskiego".

Z biegiem lat poglądy polityczne pana Antoniego stawały się coraz bardziej zachowawcze. 27 grudnia 1938 r., z nakazu wojewody wileńskiego skonfiskowano cały nakład redagowanego przez Józefa Mackiewicza „Słowa" za opublikowanie przedmowy Ossendowskiego do książki Bunt rojstów. Użył w niej zwrotu: „Zakucie przez policję w kajdany rybaków…" to się ówczesnej władzy nie podobało. Tuż przed wybuchem wojny współpracuje z „Płomyczkiem", czasopismem dla dzieci. Jego redakcyjną koleżanką jest Wanda Wasilewska.

Burza przeszła, jednakże czujemy lęk i niepokój, zupełnie jakby zawierucha miała się lada chwila rozpętać. Paul Valery

Przybycie do Paryża p. Ferdynanda Ossendowskiego, którego nazywają Robinsonem Crusoe dwudziestego wieku i którego pierwsze dzieło przetłumaczone na język francuski Przez kraj bogów, ludzi i zwierząt wszyscy krytycy jednogłośnie uznali za książkę niezwykłą, najbardziej pasjonującą relację z podróży jaką czytali w życiu, nie może przejść niepostrzeżenie.

Mieliśmy szczęście spotkać się z p. Ossendowski, człowiekiem, który widział żywego Buddę, mieliśmy też równie wyjątkową okazję doprowadzić do spotkania p. Ossendowskiego z trzema osobistościami francuskimi, które wydają się najbardziej właściwe, aby przeciwstawić/stawić czoło zaprezentować swoje doktryny i ich wiedzę o jego doświadczeniach, i aby ocenić w świetle pojęć zachodnich niewiarygodną sumę obserwacji, jakie zgromadził podczas swej dramatycznej wędrówki prze Azję. Wymienią historyka Azji, p. René Grousseta' p. Jacques'a Maritain'a, filozofa katolickiego, któremu w dużej mierze zawdzięcza się odnowę tomizmu w tym kraju, oraz p. René Guénona, hinduistę, którego rozmyślania zostały zawarte w wyjątkowej książce Wstęp do doktryn hinduistycznych, który w tym dniach publikuje książkę dotyczącą kwestii nurtujących świadomość europejczyków Wschód i Zachód.

Leon Walkowicz, prezes Polsko-Amerykańskiego Towarzystwa Historycznego, pisywał listy na zielonkawym papierze z nadrukiem Veterans Civic Organization of Chicago. Na środku arkusika widnieje znak wodny — jest to wizerunek rannego żołnierza podtrzymywanego przez kolegę. W papierach pisarza odnalazłem tylko jeden list prezesa, w którym prosi o zdjęcie z dedykacją dla Polonii amerykańskiej. Podał adres: General Heodq arters 1930 N Fairfield Avenue Chicago, Illinois. Pół wieku później wysłałem pod tym adresem list z zapytaniem. Ku memu zdumieniu już po paru dniach dotarła do mnie odpowiedź. Żona zmarłego w 1958 r. adresata zawiadomiła, że „his books, photos, documents and historical memorabilia was donated to the Loyola University".

Leon Walkowicz, reporter i redaktor, historyk i działacz kulturalny, gorący zwolennik polityki Sikorskiego, wydał w 1953 r. książkę pt. Dzieje uniesień serdecznych a rzeczywistość dzisiejsza. Zawierała ostry atak na przedwrześniowe rządy w Polsce, bowiem autor zdaniem niektórych recenzentów „szargał świętości, podlizywał się komunistom". W konserwatywnych kołach Polonii chicagowskiej zawrzało. Zaczęły się napaści prasowe, bojkot towarzyski. Wrzawa ucichła dopiero po śmierci. Liczący ponad 500 pozycji zbiór prywatnej korespondencji Walkowicza z lat 1932-1958 z wybitnymi osobistościami, 27 tomów rękopisów i pokaźną bibliotekę, gdzie niemało było białych kruków, wdowa przekazała Cudahy Library w Chicago. Dalsze poszukiwania nie stanowiły już żadnego problemu. Wystarczyło przeprowadzić krótką rozmowę z br. Michaelem Grace opiekującym się kolekcją specjalną. Prawie natychmiast otrzymałem pakiet odbitek kserograficznych.

W archiwum Walkowicza korespondencję z Ossendowskim otwiera bilet wizytowy zawierający informację o przesłaniu w październiku 1935 r. eseju Duch Paderewskiego oraz przeszło pół roku późniejsze podziękowanie za album wydany dla uczczenia pamięci pianisty-prezydenta, w którym się znalazł wspomniany artykuł. W autografie Ossendowskiego liczącym zaledwie dwie stroniczki tekstu, o „duchu Paderewskiego" jest mowa tylko raz lub dwa. Znacznie więcej uwagi natomiast poświęcono w nim syberyjsko-mongolskim perypetiom autora i konsula polskiego w Uliasutaju", Stanisława Błońskiego, mieszkającego później w San Francisco. Błoński pojawia się zresztą jeszcze parokrotnie, w 1938 r. przesyła Ossendowskiemu wiele materiałów dotyczących Kalifornii.

Prezes Walkowicz był inicjatorem wydania księgi pamiątkowej również ku czci Sienkiewicza. I tu nie zabrakło wypowiedzi pana Antoniego: „Henryk Sienkiewicz, przeciwko któremu ten i ów rozpoczynał niedawno niegodny napad, był i pozostanie największym budzicielem naszego narodu w dobie upadku ducha, klęski, bierności, zwątpienia i niewiary. Trylogia — toć szkoła charakterów, to — namiętny, władny krzyż: sursum corda!, to wiara niezłomna w moc zbiorowych sił, to — hasło miłości i wierności dla Ojczyzny, to — zastrzyk żywej krwi męskiej, co kryje w sobie siew ofiarności, bohaterstwa i niezbędnej w okresach "Potopów" nienawiści, gdyż sercem miękkim i litościwym któż przekona zwierzę ludzkie — drapieżne i podstępne, to wreszcie — cement najtrwalszy do połączenia w jedną bryłę powaśnionych, niesfornych, niezdyscyplinowanych, swawolnych odłamów społeczeństwa — bądź nikczemnych, bądź nierozumnych i ślepych, bądź zbrodniczo zarozumiałych i egoistycznych. Takie właśnie skarby dał Polsce wielki mistrz i wielki, gorący patriota — pisarz, myśliciel, znawca dusz i serc ludzkich, jeden z największych Polaków. Niechże sława imienia jego żyje wiecznie we krwi i myślach wszystkich pokoleń polskich!".


1 2 3 Dalej..


« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 02-05-2015 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Stanisław Michałowski
Pisarz, podróżnik, niezależny publicysta, inżynier pracujący przez wiele lat w Kanadzie przy budowie rurociągów, b. doradca Sejmowej Komisji Gospodarki, b. Pełnomocnik Ministra Ochrony Środowiska ZNiL ds. Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery Karpat Wschodnich; p.o. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów; członek Polskiego Komitetu FSNT NOT ds.Gospodarki Energetycznej; Redaktor Naczelny Kwartalnika "Rurociągi". Globtrotter wyróżniony (wraz z P. Malczewskim) w "Kolosach 2000" za dotarcie do kraju Urianchajskiego w środkowej Azji i powtórzenie trasy wyprawy Ossendowskiego. Warto też odnotować, że W.S.M. w roku 1959 na Politechnice Warszawskiej założył Koło Stowarzyszenia Ateistów i Wolnomyślicieli.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 49  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kaukaz w płomieniach
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9841 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365