 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-06-2012 12:23 | AgataRączka (116 punktów) | Problem z "ateistami"
3 na 11 | Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" . właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..#331 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . > Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości. Oczywiście trzeba by wówczas pobawić się definicjami i okiełznać boskie atrybuty.> >>>Oczywiście od tego powinno się zacząć dyskusję aby nie tracić czasu na zgadywanie co kto ma na myśli. Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?> Moim zdaniem może to być tak:> bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.No i co dalej? Istnieje sobie "cosik" w "niewiadomo" jakiej formie i w żaden sposób jego istnienia doświadczyć nie można.To jak może nas interesować jego istnienie i jak jego jakiekolwiek atrybuty mogą dla nas mieć jakiekolwiek znaczenie? Przecież to całkowita bzdura - od początku do końca. Naukę (science) interesuje tylko "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", gdyż tylko ona poddaje się bezpośrednim lub pośrednim (za pomocą narzędzi) badaniom. W tej rzeczywistości nie natrafiono na najmniejszy ślad zarządzającej światem (a choćby i najmniejszym wpływem na rzeczywistość) inteligencji. Jedyną znaną inteligencją we wszechświecie jest inteligencja zwierząt z człowiekiem na czele. Miłego dnia. @@@ . |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >> Więc co to jest Twoim zdaniem ten bóg?> > Moim zdaniem może to być tak: bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.> Obecnie już wiemy, że inteligentna świadomość wymaga złożonego przetwarzania informacji w skomplikowanym urządzeniu takim jak mózg lub komputer. Wszechpotężna, wszechobecna i wszechwiedząca świadomość zapewne wymagałaby niebywale większej komplikacji urządzenia przetwarzającego taką informację. Co miałoby zatem być tym urządzeniem?Nie wiem. Ale to niczego nie zmienia w kontekście toczonej tutaj dyskusji o niemożliwości wykluczenia istnienia "nadrzeczywistosci" (jak to nazywa Bogusławski), boga, czy dowodów na ich istnienie. Tak samo mało prawdopodobne jest istnienie takiego boga, jak też urządzenia pzetwarzajacego takie ilości informacji. Tak zdefiniowany bóg może przetwarzać informacje w sposób nam w ogóle dzisiaj nieznany. Rozumiem, że Twoje pytanie sugeruje, że taki bóg nie może istnieć, bo nie ma urządzenia które może przetwarzać posiadane przez niego informacje? Ale przecież faktycznie nie wiemy nic. Nie wiemy jak jest wszechobecny, w jaki sposób potrafi być wszechpotężny, a skoro nie wiemy tego, nie wiemy jak przetwarza informacje i nie wiemy jakiego urządzenia potrzebuje, jeśli w ogóle potrzebuje. Z resztą ja nie mam zamiaru udowadniać jego istnienia, bo tego nie da się zrobić. Próbuję tylko pzrekazać swój punkt widzenia na temat postawy racjonalnej. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.> No i co dalej?> Istnieje sobie "cosik" w "niewiadomo" jakiej formie i w żaden sposób jego istnienia doświadczyć nie można.A nie może tak być? Czy 5 tys. lat temu nie istniał elektron, którego nie można było w żaden sposób (wtedy) doświadczyć? Istniał. Co zatem Pana tutaj dziwi? > To jak może nas interesować jego istnienie i jak jego jakiekolwiek atrybuty mogą dla nas mieć jakiekolwiek znaczenie? Przecież to całkowita bzdura - od początku do końca. Naukę (science) interesuje tylko "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", gdyż tylko ona poddaje się bezpośrednim lub pośrednim (za pomocą narzędzi) badaniom. W tej rzeczywistości nie natrafiono na najmniejszy ślad zarządzającej światem (a choćby i najmniejszym wpływem na rzeczywistość) inteligencji. Jedyną znaną inteligencją we wszechświecie jest inteligencja zwierząt z człowiekiem na czele.A dlaczego nie powinno nas interesować jego istnienie? Skoro jest 3xWszech, to zna nas, nasze potrzeby, można go o coś poprosić, czyż nie? To nie jest wystarczający powód aby się nim interesować i jego atrybutami? Naukę interesuje obiektywnie istniejąca rzeczywistość, a ta jest niezależna od obserwatora, czyli jeśli obserwator jest za głupi aby fragment tejże dostrzec, to ona istnije sobie niezależnie od tego czy obserwator ją widzi, czy też nie, prawda? Oczywiste jest, że nie dostrzeżono do tej pory śladów zarządzania światem (nie wiem dlaczego bóg akurat miałby nim zarządzać), ani innej inteligencji (poza zeimskiej), co nie oznacza, że nie istnieją. Rozumiem, co Pan chce powiedzieć, prawdopodobnie to, że zajmowanie się takim bogiem z punktu widzenia nauki nie ma sensu. I ja się z tym zgadzam. Co nie wpływa na moją ocenę tego, że mimo to może on istnieć, i może kiedyś znajdziemy dowody na jego istnienie, chociaż szanse na to widzę niewielkie. |
#334 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Moim zdaniem może to być tak:> >bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.> Definiowanie niezdefiniowanym? Nie może być tak.Wydaje mi się, że większość rozumie pojęcia niesmiertelny, wszechoobecny.... Ale masz rację dla porządku powinno być określone co rozumiemy pod tymi pojęciami. > >Niczego takiego nie sugeruję, jest oczywiste że racjonalista/ateista sam z siebie nie formułuje twierdzeń o nieistnieniu boga, tylko odnosi się właśnie do tego co twierdzą teiści. A jak ma się odnieść? Chyba tak właśnie, że w świetle aktualnej wiedzy nie może mieć innego zdania jak tylko takie, że boga nie ma (czyli musi mieć właśnie takie zdanie). "Musi" znaczy nie ma innego wyjścia w świetle aktualnej wiedzy. Co tu Ciebie drażni? Słówek się czepiasz?> Nie czepiam się słówek tylko kwestii fundamentalnych w sporach z teistami, którzy ochoczo i buńczucznie formułują zdanie: "Twierdzisz, że boga nie ma? Udowodnij!".Ja, jak widzisz nie formułuje takich zdań, a rozmawiamy ze sobą, a nie z bliżej nieokreśloną grupą teistów. Wyjaśniłem co miałem na myśli pisząc "musi", wydaje mi się, że to jasne. > A najlepiej odnosić się właśnie do tego co mówią teiści i mieć zdanie, że ich twierdzenia to bzdety bez pokrycia, a nie że boga nie ma.Co to znaczy odnosić się do tego, że to są bzdety, a nie że boga nie ma? Chyba po to aby teistom utrudnić dyskusję. To nie zmienia jednak stanu rzeczy, że racjonalista powinien mieć swoje zdanie w sprawie istnienie boga. Z racjonalnego punktu widzenia jest ono oczywiste. > Jak można mieć zdanie na temat istnienia czegoś co nie wiadomo co to jest?Określenie co już można uznać za wiadome, a co nie, jest umowne. Można zdefiniować boga i mieć zdanie na temat czy istnieje czy nie. Oczywiście można żądać coraz to nowych cech do zdefiniowania, uznając, że skoro nie wiemy, to nie można powiedzieć czy istnieje. Ilość cech konieczna do takiego określenia też jest umowna. Możesz jednak wziąć sobie Jahwe (jest chyba sporo literatury na ten temat) i wyrobić sobie zdanie czy istnieje czy nie. A możesz określić boga bardziej ogólnie (jak ja to zrobiłem na potrzeby dyskusji) i też ocenić czy istnieje czy nie lub może istnieć. Nikt Ci nie każe udowadniać swojego poglądu, bo wiadomo, że dowód powinien leżeć po drugiej stronie. Ja uważam, że nie można wykluczyć istnienia boga, co próbowałem wykazywać, w dodatku wynika to wg mnie z postawy racjonalnej. I nic więcej. Nikomu nie każę wierzyć w boga, modlić się, czy w ogóle nim się zajmować. Próbuję tylko uzasadnić swój pogląd (a dostzregam kilka osób na forum, które w tym wzgledzie są bliskie mojemu poglądowi i nie należą do osób podejrzewanych o fideizm) i zrozumieć przeciwny, który mówi o pewności (100%) nieistnienia boga. Nie ma w tym żadnych pułapek na ateistów, ani żadnej ukrytej ideologii fideistycznej, jest to po prostu jakiś pogląd. Ale przyzwyczaiłem się do tego ciągłego stosowania argumentu ze stereotypu. Tymczasem ja sam zamieszkuję swoją szufladę. |
#335 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . Istnieje sobie "cosik" w "niewiadomo" jakiej formie i w żaden sposób jego istnienia doświadczyć nie można.> A nie może tak być? Czy 5 tys. lat temu nie istniał elektron, którego nie można było w żaden sposób (wtedy) doświadczyć? Istniał.No cóż jeżeli Pan nie odróżnia poziomu nauki sprzed pięciu tysięcy lat od dzisiejszej to trudno z Panem rozmawiać. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,474426#w475843> Co zatem Pana tutaj dziwi?Nic! Racjonalny ateizm, to bardzo rzadka przypadłość. 750 milionów - według najbardziej optymistycznych wyliczeń - odrzuca wiarę w jakiegoś tam boga: www.google(*)jVPoAsJsImjJizUsUBbAQg&cad=rja , a według mojego optymizmu może 10% z tego wie dlaczego. Stanowi Pan zdecydowaną większość. > >>>To jak może nas interesować jego istnienie i jak jego jakiekolwiek atrybuty mogą dla nas mieć jakiekolwiek znaczenie? Przecież to całkowita bzdura - od początku do końca. Naukę (science) interesuje tylko "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", gdyż tylko ona poddaje się bezpośrednim lub pośrednim (za pomocą narzędzi) badaniom. W tej rzeczywistości nie natrafiono na najmniejszy ślad zarządzającej światem (a choćby i najmniejszym wpływem na rzeczywistość) inteligencji. Jedyną znaną inteligencją we wszechświecie jest inteligencja zwierząt z człowiekiem na czele.> A dlaczego nie powinno nas interesować jego istnienie?Dla mnie to oczywistość. Interesować należy się tylko tym co istnieje, a każde istnienie pozostawia jakieś ślady w "istniejącej obiektywnie rzeczywistości". > Skoro jest 3xWszech,Co jest? Co w trzech? Co wszech? Znowu Pan bredzi? > to zna nas, nasze potrzeby, można go o coś poprosić, czyż nie?Modli się chłop do słupa, a słup stoi jak cielec, a módl się Pan do woli o wszystko na co ma Pan tylko ochotę i tak przy okazji zajrzyj Pan do statystyki "religijność a wykształcenie". Mądry Bóg sam wie co dla niego dobre. > To nie jest wystarczający powód aby się nim interesować i jego atrybutami?Tak, miliardy wierzą, a dziesiątki (może i setki) miliardów wierzyło i interesowało się się boskimi atrybutami. Może i Pan. Tylko czego cierpi Pan od nas? My tu w większości jesteśmy racjonalistami i chcemy nimi pozostać. Ewangelizatorów nie potrzebujemy. > Naukę interesuje obiektywnie istniejąca rzeczywistość, a ta jest niezależna od obserwatora,To prawda. > czyli jeśli obserwator jest za głupiGłupota dotyczy konkretnych ludzi, a nie metodologii naukowej, w którą wpisana jest weryfikacja. Jeżeli obserwator jest za głupi na naukę - to szuka odpowiedzi w religii i ją tam znajduje. "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".> aby fragment tejże dostrzec, to ona istnije sobie niezależnie od tego czy obserwator ją widzi, czy też nie, prawda?Nie rozumiem - co Pan rozumie przez "fragment"? Fragment - wyjątek, kawałek, wycinek, urywek, szczątek, wyimek, część, element, cząstka, partia.Tak, rzeczywistość jest poznawalna, ale jeszcze dalece nie poznaną. Co wcale nie znaczy, że każdą dziurę można Bogiem zapychać. www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf> Oczywiste jest, że nie dostrzeżono do tej pory śladów zarządzania światem (nie wiem dlaczego bóg akurat miałby nim zarządzać), ani innej inteligencji (poza zeimskiej), co nie oznacza, że nie istnieją.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,506804#w508518www.racjon(*).php/s,506804/z,0/d,10#w509033Mnie tam wszystko jedno jakie są atrybuty tej bzdury i co miałby robić, ale dla średnio inteligentnych jest wystarczająco dużo naukowych przesłanek aby taką koncepcję odrzucić. > Rozumiem, co Pan chce powiedzieć, prawdopodobnie to, że zajmowanie się takim bogiem z punktu widzenia nauki nie ma sensu.Nie wcale tego nie chcę powiedzieć. Uważam, że z ludzkiego punktu widzenia taką bzdurą nie warto się zajmować. Natomiast czym innym są przeróżne fantastyczne koncepcje w ludzkich głowach, gdyż one znacząco wpływały i wpływają na rzeczywistość. > Co nie wpływa na moją ocenę tego, że mimo to może on istnieć, i może kiedyś znajdziemy dowody na jego istnienie, chociaż szanse na to widzę niewielkie.Co za "ON"? Nie wiadomo co i nie wiadomo jak istniejące? Żaden bóg i żadna nadrzeczywistość nie może istnieć! Nie ma na to nawet najmniejszych szans. Nie istnieje taka dziura w "obiektywnie istniejącej rzeczywistości", w której to "cosik" mogłoby się zmieścić! Ani teoretycznie, ani praktycznie! Udowodniła to nauka na przeróżne sposoby, tak zupełnie przy okazji - wcale Bogiem i bogami się nie zajmując. Po prostu nie istnieją już takie dziury, w które Bóg by się mógł zmieścić, ale z wiarą nie ma dyskusji i nie mam żadnych kontrargumentów dla Pańskiej wiary. Wierz Pan sobie w co chcesz, tylko racjonalistom daj Pan już spokój. Miłego dnia. @@@ . |
#336 10 na 10 | maruda (5550 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.> No i co dalej?> Istnieje sobie "cosik" w "niewiadomo" jakiej formie i w żaden sposób jego istnienia doświadczyć nie można.> To jak może nas interesować jego istnienie i jak jego jakiekolwiek atrybuty mogą dla nas mieć jakiekolwiek znaczenie? Przecież to całkowita bzdura - od początku do końca. Moim zdaniem to co robi Brzostowski jest zwyczajnym trollingiem. On specjalnie, prawdopodobnie nawet nieświadomy tego zabawia się, napędzając nas tą swoją "nieporadnością zdefiniowania boga". Nie można poważnie traktować interlokutora który twierdzi, że ma na kolanach zamknięte pudełko, a w nim ukryte zwierzątko. Równocześnie nic nie chce powiedzieć ani o pudełku, ani o zwierzątku. Nie ma nawet pewności co do faktu czy w tym pudełku cokolwiek jest. Powiem więcej, nie mamy nawet żadnej poszlaki że to pudełko faktycznie istnieje, co podważa całą zabawę z pudełkiem. Pomimo tego Brzostowski każe nam wierzyć że tam w tym pudełku coś może być. To kolejna odsłona fidelistycznego bełkotu, mówiąc kolokwialnie oszustwa. |
gegebege (231 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | > Jak znam całą historię ludzkości Gratuluję bogatej wiedzy!  |
#338 8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Wydaje mi się, że większość rozumie pojęcia niesmiertelny, wszechoobecny....Nie obchodzi mnie co Ci się wydaje, że większość rozumie. Ty jesteś rozmówcą i Ty nie rozumiesz co mówisz, bo nie umiesz tego wyjaśnić. > Ale masz rację dla porządku powinno być określone co rozumiemy pod tymi pojęciami.Nie dla porządku, ale dla samej istoty komunikacji definiuje się pojęcia. A przywoływane przez Ciebie pojęcia w odniesieniu do świata poza fantazją nie znaczą nic. > Ja, jak widzisz nie formułuje takich zdań, a rozmawiamy ze sobą, a nie z bliżej nieokreśloną grupą teistów.Formułujesz równie dziwne zdania nafaszerowane równie pustymi słowami w równie jałowym poznawczo celu. > Wyjaśniłem co miałem na myśli pisząc "musi", wydaje mi się, że to jasne.A ja wyjaśniłem dlaczego Twoje "musi" jest chybione. > Co to znaczy odnosić się do tego, że to są bzdety, a nie że boga nie ma?Bo podważanie twierdzeń teistów, wykazywanie, że to bzdety to jest co innego, niż twierdzenie, że nie istnieje coś co nie wiadomo co to jest. Ty masz jakieś teistyczne naleciałości, bo ciągle wykonujesz pseudointelektualne manewry by postulować możliwość istnienia czegoś czego nie potrafisz rozumnie zdefiniować. > Chyba po to aby teistom utrudnić dyskusję.O tak! Mówienie konkretnie i na temat to dla teistów wielkie utrudnienie! Oni się czują jak ryba w wodzie kiedy mogą bełkotać swoje na swoich warunkach. > To nie zmienia jednak stanu rzeczy, że racjonalista powinien mieć swoje zdanie w sprawie istnienie boga.Czyli czego konkretnie? > Z racjonalnego punktu widzenia jest ono oczywiste.Znajdź się najpierw w tym racjonalnym punkcie widzenia, a dopiero potem mów co stąd oczywiście widać. > Określenie co już można uznać za wiadome, a co nie, jest umowne.Tu jedna strona uzurpuje sobie prawo orzekania co wiadome jest, nie ma mowy o umowie. > Można zdefiniować boga i mieć zdanie na temat czy istnieje czy nie.Można zdefiniować , powiadasz? No i jest zdefiniowane: bóg to postać z opowieści religijnych. To Brzostowski i fideiści przeróżni usiłują stworzyć pozory definiowania boga jako elementu czy cechy świata rzeczywistego. I przez tysiąclecia, aż do tej pory nie udało wam się takiej definicji sprokurować. > Oczywiście można żądać coraz to nowych cech do zdefiniowania, uznając, że skoro nie wiemy, to nie można powiedzieć czy istnieje. Ilość cech konieczna do takiego określenia też jest umowna.Nie rozumiem co mówisz i założę się, że Ty też nie. > Możesz jednak wziąć sobie Jahwe (jest chyba sporo literatury na ten temat) i wyrobić sobie zdanie czy istnieje czy nie.Znam kilka wersji Jahwe i bez cienia wątpliwości mogę stwierdzić, że takie coś to postać fikcyjna - zgodnie z rozumną definicją boga. > A możesz określić boga bardziej ogólnie (jak ja to zrobiłem na potrzeby dyskusji) i też ocenić czy istnieje czy nie lub może istnieć.Twoje "bardziej ogólne" ble ble powstaje na potrzeby Twoje, a nie na potrzeby dyskusji. I ciągle nie wiadomo czemu miałbym przypisać cechę istnienia bądź nieistnienia.... > Nikt Ci nie każe udowadniać swojego poglądu, bo wiadomo, że dowód powinien leżeć po drugiej stronie.Dowód jest obowiązkiem tego kto wysuwa jakieś twierdzenia. Także przy twierdzeniu o prawdopodobieństwie istnienia czegoś tam...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#339 10 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> A dlaczego nie powinno nas interesować jego istnienie? Skoro jest 3xWszech, to zna nas, nasze potrzeby, można go o coś poprosić, czyż nie? To nie jest wystarczający powód aby się nim interesować i jego atrybutami?Czym/kim się interesować? Konstruktem myślowym o odgórnie przypisanych mu przez człowieka atrybutach, wziętych z sufitu, bo nie z rzeczywistości przecież? Kogo/co chcesz o coś prosić? Dzieło imaginacji? Pewnie, że rzeczonym tworem można się interesować, ale jako postacią literacką i zjawiskiem socjologicznym oraz psychologicznym. Ale rozpatrywanie możliwości jego realnego istnienia na podstawie jakichś "trzechwszech", z palca wyssanych, to grube nieporozumienie. Od tego jest teologia, niech się w to bawi. Niech się tym zajmuje literaturoznawstwo, kulturoznawstwo, socjologia, psychologia, a może i psychiatria w końcu też. Inne nauki nie muszą i nawet nie powinny. |
#340 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . Bogusławski:Jak znam całą historię ludzkości, to zawsze decydował człowiek, a że udawał i opowiadał, iż ma różnych mocodawców i różne maski przybierał, to już zupełnie inna sprawa. Jednych interesują fakty, a innych bajeczki. W bajdach (mitach) zawsze ktoś się znajdzie, jak nie bóg to jakiś demon, a to słabość w pięcie, a to we włosach. > >>> Jak znam całą historię ludzkości> Gratuluję bogatej wiedzy!  Dziękuję - Szanowny Panie Gegebege! Ponieważ mnie Pan pochwalił, to jeszcze sam dorzucę. Jestem na wiedzę otwarty i poza teologicznym bełkotem rozumiem to, co inni piszą. Szkoda, że Panu i jego religijnym przyjaciołom nie jest to dane. Niewiele rozumiecie z tego co piszą inni i stale klepiecie to samo. ( Niech Pan zapyta swojej polonistki jak należy zrozumieć moją wypowiedź.) Dawno Pana nie gościliśmy - co mądrego Pan ostatnio przeczytał? Niech się Pan podzieli z nami wrażeniami z lektury. Miłego dnia. @@@ . |
#341 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Moim zdaniem to co robi Brzostowski jest zwyczajnym trollingiem.Moim zdaniem też, ale to nie tylko Pana Brzostowskiego dotyczy. Mamy tu cała grupkę dyskutantów, którzy przez całe lata klepią to samo i wszelkie racjonalne argumenty spływają po nich jak woda po kaczce. Myślę, że dyskusje, gdy zejdą na ewidentny poziom bzdury powinny być przerywane, ale nie obu stronom, tylko tej, która brednie wypisuje. Choć, z drugiej strony nie należy zapominać, że czasem głupia wypowiedź może być inspiracją do mądrej odpowiedzi i czegoś ciekawego się dowiadujemy. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#342 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > .. Ja uważam, że o ile bóg istnieje jest częścią przyrody, nie ma żadnej "nadnaturalnej" rzeczywistości.(..) > Moim zdaniem może to być tak:> bóg - inteligentna świadomość w dowolnej formie: nieśmiertelna, wszechpotężna, wszechobecna, wszechwiedząca.Jak "część przyrody" może wiedzieć natychmiast o odległych miejscach? W jaki sposób byłaby obecna we wszystkich innych częściach i jednocześnie pozostawać częścią? Czy wszechmoc to coś podobnego do mocy "zbioru wszystkich zbiorów"? Sugerujesz, że niektóre z żyjących gatunków nigdy nie wymrą? |
#343 1 na 3 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | > rozumiem to, co inni piszą. Szkoda, że Panu i jego religijnym przyjaciołom nie jest to dane. Niewiele rozumiecie z tego co piszą inniPan znowu to samo  > (jak należy zrozumieć moją wypowiedź.)Wiem, jak Pan chciał, aby Pana wypowiedź była zrozumiana. Cytat:Jak znam całą historię ludzkości Moją uwagę zwróciło to, że napisał Pan o znajomości " całej historii ludzkości". Mimo swojej niewątpliwie dużej wiedzy, całą historię wszystkich ludzi to zna Pan w nikłym stopniu. W zestawieniu z Pana niesłychanie wysokim mniemaniem o sobie wydała mi się ta Pańska wypowiedź bardzo zabawna. Z drugiej strony, nie chcę czepiać się słówek ani być posądzonym o brak sympatii do Pana, dlatego kończę rozmowę na ten temat. > Dawno Pana nie gościliśmyJak zwykle myli się Pan. Jestem tu częstym gościem, jednak od długiego czasu nic nie piszę. Dopiero ta Pańska wypowiedź wzbudziła we mnie taką radość, że zrobiłem wyjątek. > co mądrego Pan ostatnio przeczytał?Jeśli ograniczyć się do tego portalu, czytam tu wiele interesujących postów bardzo inteligentnych ludzi o imponującej wiedzy; ze szczególną przyjemnością te spośród nich, które cechuje szacunek dla osób o odmiennych poglądach. > Miłego dnia.Nawzajem. |
#344 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . Cytat:>Gratuluję bogatej wiedzy! Dziękuję - Szanowny Panie Gegebege! Ponieważ mnie Pan pochwalił, to jeszcze sam dorzucę. Jestem na wiedzę otwarty i poza teologicznym bełkotem rozumiem to, co inni piszą. Szkoda, że Panu i jego religijnym przyjaciołom nie jest to dane. Niewiele rozumiecie z tego co piszą inni i stale klepiecie to samo. (Niech Pan zapyta swojej polonistki jak należy zrozumieć moją wypowiedź.) > >>>rozumiem to, co inni piszą. Szkoda, że Panu i jego religijnym przyjaciołom nie jest to dane. Niewiele rozumiecie z tego co piszą inni> Pan znowu to samo  Z zażenowaniem stwierdzam, że intelektualny poziom znakomitej większości fideistów z naszego forum stoi w miejscu, a u niektórych, to nawet się cofa. Osobiście bardzo z tego powodu ubolewam, gdyż najbardziej wartościowa jest wymiana zdań pomiędzy mądrymi ludźmi o odmiennych poglądach. > Wiem, jak Pan chciał, aby Pana wypowiedź była zrozumiana.To jak Pan jest mądrym, to po co Pan głupiego udaje? > Moją uwagę zwróciło to, że napisał Pan o znajomości "całej historii ludzkości". Mimo swojej niewątpliwie dużej wiedzy, całą historię wszystkich ludzi to zna Pan w nikłym stopniu.Sformułowanie - "ja znam" - w żadnym stopniu nie mówi o stopniu tej znajomości i np stopień znajomości może być nawet znikomym. ( Raczej odwołuję się tu do znajomości mojego poziomu przez znających moje wypowiedzi czytelników). Zastanawiam się nad tym co piszę i staram się być komunikatywnym, a że nie wszyscy mnie rozumieją, to już naprawdę nie moja wina. Może tak "po chłopsku" Panu wytłumaczę: Historia ludzkości nie historią wszystkich poszczególnych "człowieków" - tylko syntezą dziejów całej ludzkości. > W zestawieniu z Pana niesłychanie wysokim mniemaniem o sobie wydała mi się ta Pańska wypowiedź bardzo zabawna.No cóż ja biedny mogę na to? Pamiętam - chyba w piątej klasie szkoły podstawowej - dwóch moich kolegów pobiło się, gdyż jeden drugiego nazwał - arystokratą. To forum dla racjonalistycznej inteligencji, a nie dla niedouczonych ćwierćinteligentów. Mam bardzo kiepską opinię o swoim poziomie intelektualnym, ale tu ważne jest zestawienie. Kogo z kim chciałby Pan tu zestawić? > Z drugiej strony, nie chcę czepiać się słówek ani być posądzonym o brak sympatii do Pana, dlatego kończę rozmowę na ten temat.Tak, Pan należy do wierzących i dlatego wierzy Pan, że przedstawił dostateczne argumenty. Gratuluję. > >>>Dawno Pana nie gościliśmy> Jak zwykle myli się Pan. Jestem tu częstym gościem, jednak od długiego czasu nic nie piszę.Ja nie robię za świętego ducha i odnoszę się tylko do tego co bezpośrednio doświadczam. Zakładałem, że Pan gdzieś istnieje, tylko nie mając nic sensownego do powiedzenia niczego na naszym forum nie mówi, a więc nie gości Pan na naszych łamach. Znowu ta znajomość języka polskiego. > Dopiero ta Pańska wypowiedź wzbudziła we mnie taką radość, że zrobiłem wyjątek.Cholera u kogo radość wzbudza tekst, którego nie rozumie? Ciekawe? > >>>co mądrego Pan ostatnio przeczytał?> Jeśli ograniczyć się do tego portalu,A dlaczego tylko do portalu. Portal - to co najwyżej uzupełnienie. > czytam tu wiele interesujących postów bardzo inteligentnych ludzi o imponującej wiedzy;Ja też - mamy tu pełną zgodę! > ze szczególną przyjemnością te spośród nich, które cechuje szacunek dla osób o odmiennych poglądach.A przypadkiem coś się Panu nie pomyliło. Szacunek dla ludzi z szacunkiem dla głupoty. Mam ogromny szacunek dla odmiennych od moich poglądów, ale pod warunkiem, że są one racjonalnie uargumentowane i ogromną pogardę dla ludzkiej głupoty, szczególnie tej zadufanej we własne racje. Wszelakich depozytariuszy jedynie słusznej prawdy. Pseudointelektualnego bełkotu utytułowanych durniów. Wprost uwielbiam dziurawienie tych nadymanych teologiczno-filozoficznym pustosłowiem balonów. Miłego dnia. @@@ . |
#345 2 na 2 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Cholera u kogo radość wzbudza tekst, którego nie rozumie? Ciekawe?<Ale piękny cios....prawy sierpowy -prosto w brodę  Choć odpowiedź oczywista, ale nie wyartykułowana to ja odpowiem Panie Andrzeju : u głupola! SJP: głupol - człowiek mało inteligentny, nierozgarnięty, bezmyślny, głupi Ukłony.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|