 |
Ojkofobiczny pseudoracjonalizm Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2016 13:04 | VonM (709 punktów) | Ojkofobiczny pseudoracjonalizm
2 na 4 | Temat ten można by poruszyć zarówno na forach katolickich, albo też radykalnie antyteistycznych, mianowicie chodzi mi o zjawisko, które można zaobserwować już od dawna. Bo o ile krytyka religii jest z wielu względów zrozumiała, o tyle zachowania niektórych środowisk lewicowych, uzurpujących sobie termin "racjonalizm" tylko z powodu zajadłej krytyki autochtonicznej religii, przy jednoczesnej dużej sympatii, wręcz wywyższaniem religii obcej i nazywaniu jej krytyki mową nienawiści, bynajmniej racjonalne nie są. Zjawisko to szczególnie nasiliło się wskutek kryzysu z uchodźcami, kiedy osoby uważające się za apologetów świeckiego państwa wręcz oczekują stawiania w Europie meczetów, a protesty przeciwko wprowadzaniu szariatu nazywają mową nienawiści. Te same środowiska zazwyczaj we wszystkich innych niż swoje poglądach dopatrują się presji światopoglądowej KK, popadając w sprzeczność wewnętrzną kiedy sprzeciwowi wobec ideologii kwestionującej empiryczny dorobek genetyki (gender) przypinają religijną łatkę.
Jakie są przyczyny takich zachowań? Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Genetyka nie równa się gender | "Te same środowiska zazwyczaj we wszystkich innych niż swoje poglądach dopatrują się presji światopoglądowej KK, popadając w sprzeczność wewnętrzną kiedy sprzeciwowi wobec ideologii kwestionującej empiryczny dorobek genetyki (gender) przypinają religijną łatkę".
Czy mógłby Pan klarowniej wyjaśnić relację jaka zachodzi w powyższym passusie między genetyką a gender?
|
|
 | | VonM (709 punktów) | Odp: Genetyka nie równa się gender | >Czy mógłby Pan klarowniej wyjaśnić relację jaka zachodzi w powyższym passusie między genetyką a gender?
Płeć zakodowana jest w łańcuchu DNA.
|
|
|  | | Arminius (25555 punktów) | Konflikt | OK. Czyli genetyka przeczy przesłaniu gender o płci kulturowej czy społecznej?
|
|
| |  | 1 na 1 | Puszek Okruszek (73 punktów) | Odp: Konflikt | > OK. Czyli genetyka przeczy przesłaniu gender o płci kulturowej czy społecznej?Może inaczej - nie tylko genetyka, lecz cały dorobek nauk biologicznych. Nie musimy rozmawiać o genotypie, lecz przede wszystkim fenotypie, czyli organizmie. Jakie są anatomiczne różnice miedzy babą a chłopem, chyba nie muszę Koledze tłumaczyć.  Mózgi oraz umysły mężczyzn i kobiet także znacząco różnią się od siebie jako że ewoluowały dla rożnych potrzeb gatunku. Jest mnóstwo ciekawej literatury na ten temat, pisanej jeszcze w latach 90.
|
|
|  | 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | Odp: Genetyka nie równa się gender | >Płeć zakodowana jest w łańcuchu DNA.
Kiedyś uważano, ze za determinację płci odpowiada jedna z par chromosomów. XX - to kobieta, XY - to mężczyzna.
Dzisiaj wiemy już, ze jest co najmniej kilkanaście kombinacji chromosomów płci u człowieka. Szkolny podział na XX-ówki i XY-ków to tylko jedno wielkie uproszczenie, do niektórych jednak - jak widac - to nadal nie dociera. Cóż, kiedyś byli tacy, do których nie docierało, ze Ziemia jest okrągła.
|
|
| |  | 1 na 1 | VonM (709 punktów) | >Cóż, kiedyś byli tacy, do których nie docierało, ze Ziemia jest okrągła.
Czyli spór światopoglądowy powraca do pytania czy bardziej prawdopodobne jest dzieworództwo czy męskorództwo. A tak na serio, mogę się dowiedzieć, w jaki sposób z dwóch argumentów/silnia może powstać kilkanaście kombinacji? Jakoś tego matematycznie nie ogarniam, a jestem bardziej ścisłowcem niż humanistą.
|
|
| | |  | 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | >mogę się dowiedzieć, w jaki sposób z dwóch argumentów/silnia może powstać kilkanaście kombinacji? Jakoś tego matematycznie nie ogarniam, a jestem bardziej ścisłowcem niż humanistą. Poszukaj czegoś na temat aberracji chromosomowych, zespole Swyera, zespole Klinefeltera, itd. Szukajcie, a znajdziecie.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Poszukać | "Poszukaj czegoś na temat aberracji chromosomowych, zespole Swyera, zespole Klinefeltera, itd. Szukajcie, a znajdziecie".
Ale po co mamy to szukać, skoro wszystko jest takie oczywiste i Pan to wszystko wie? Proszę się podzielić tą wiedzą, tak oczywistą z innymi forumowiczami. Przecież nie jest Pan samolubem? Chyba że jest pan filistrem, który rzuca parę pseudowyszukanych terminów, bez podania żadnych linków - i opatruje tę swoją żenadę kabotyńskim "szukajcie a znajdziecie". Pan też powinien poszukać - przede wszystkim zasad rzetelnego debatowania.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | Odp: Poszukać | >Pan też powinien poszukać - przede wszystkim zasad rzetelnego debatowania. Aby debatować, to trzeba najpierw mieć z kim, bo wtedy taka wymiana myśli może być ciekawa. Mnie pańskie poglądy tylko brzydzą. Prostowanie bredni i oczywistych kłamstw nie jest debatą, ale tym chcącym może posłużyć pomocą do samodzielnego kształcenia. Wtedy lepiej dociera.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Dwie płcie | "Aby debatować, to trzeba najpierw mieć z kim, bo wtedy taka wymiana myśli może być ciekawa. Mnie pańskie poglądy tylko brzydzą. Prostowanie bredni i oczywistych kłamstw nie jest debatą, ale tym chcącym może posłużyć pomocą do samodzielnego kształcenia. Wtedy lepiej dociera".
To raczej pański arogancki ekskluzywizm jest obrzydliwy. A fakt, iż Pan tego w ogóle zdaje się nie dostrzegać zaświadcza o pańskiej pysze.
Co więcej, właśnie powodowany najpewniej owa pychą głosi Pan oczywiste brednie, stawiając takie zarzuty innym. Napisał Pan bowiem:
"Kiedyś uważano, ze za determinację płci odpowiada jedna z par chromosomów. XX - to kobieta, XY - to mężczyzna.Dzisiaj wiemy już, ze jest co najmniej kilkanaście kombinacji chromosomów płci u człowieka.Szkolny podział na XX-ówki i XY-ków to tylko jedno wielkie uproszczenie, do niektórych jednak - jak widać - to nadal nie dociera. Cóż, kiedyś byli tacy, do których nie docierało, ze Ziemia jest okrągła".
Płcie są dwie, a jeżeli Pan sądzi, iż z tego co jest napisane wyżej wynika iż jest wiele płci - to kreuje Pan brednię kwalifikowaną. Poproszony o wyjaśnienia bliższe odwołuje się Pan do kabotyńskiej sentencji "szukajcie z znajdziecie", indagowany nadal, prycha Pan, iż "prostowanie bredni i oczywistych kłamstw nie jest debatą". Pan zabiera głos po to aby coś komuś przekazać czy też czegoś się samemu dowiedzieć, czy też po to aby dowartościowywać swoje kalekie ego poprzez rozdawanie na prawo i lewo pozamerytorycznych kuksańców?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Marcin Ruthemann (79 punktów) | Odp: Dwie płcie |
>Płcie są dwie, a jeżeli Pan sądzi, iż z tego co jest napisane wyżej wynika iż jest wiele płci
Skoro to takie proste, to jakiej płci jest osobnik z jądrami i jajnikami?
|
|
11 na 11 | romaro (25211 punktów) | Odp: Ojkofobiczny pseudoracjonalizm | >Bo o ile krytyka religii jest z wielu względów zrozumiała, o tyle zachowania niektórych środowisk lewicowych, uzurpujących sobie termin "racjonalizm" tylko z powodu zajadłej krytyki autochtonicznej religii, przy jednoczesnej dużej sympatii, wręcz wywyższaniem religii obcej i nazywaniu jej krytyki mowy nienawiści, bynajmniej racjonalne nie są.
"Religia autochtoniczna" - Czy masz na myśli wierzenia słowiańskie?
Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą. Racjonalizm nie jest domeną jakiegokolwiek środowiska.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą. Racjonalizm nie jest domeną jakiegokolwiek środowiska.
Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie. Jednak ludzie rodzą się też bez wielu umiejętności, dodawać nie potrafią, filozofować i srają pod siebie ...
A potem mądrzeją, zaczynają sami się podcierać, poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi. Tylko część nadal nie wierzy, to margines. Nie ma się jednak czym szczycić, że rodzimy się ateistami i niektórzy nimi pozostają, bo skoro większość potem zaczyna wierzyć, to znaczy istnieje ryzyko, że ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie".
Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm, tylko że teizm wynika z obserwacji świata, a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa).
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
|  | 2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | >>Ludzie rodzą się niewierzący. Bo nic nie wiedzą np. o Świętym Mikołaju. >A potem mądrzeją (..), stając się wierzącymi. Tylko część nadal nie wierzy, to margines. A niektórzy już nie wierzą. > ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie". To samo powiesz o niewierzących w Świętego Mikołaja?
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>>Ludzie rodzą się niewierzący. >Bo nic nie wiedzą np. o Świętym Mikołaju. Muszę Cię zmartwić, ale znam wielu ateistów, którzy trochę wiedzą o Świętym Mikołaju i nie przszkadza to w ogóle być ateistą. >>A potem mądrzeją (..), stając się wierzącymi. Tylko część nadal nie wierzy, to margines. >A niektórzy już nie wierzą. Tak, to jeszcze mniejszy margines. >> ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie". >To samo powiesz o niewierzących w Świętego Mikołaja?
W Świętego Mikołaja nie ma sensu wierzyć lub nie wierzyć, bo wiadomo jak jest.
Wy, ateiści twierdzicie, że skoro człowiek rodzi się ateistą, to ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy", a Wy - mądrzejsi. Tymczasem powszechnie wiadomo, że człowiek gdy się rodzi, jego umysł jest "pusty", dopiero życie uczy go, dzięki obserwacji i własnemu rozumowi poznaje świat i oakzuje się wtedy, że większość ludzi jdnak wierzy w Boga. A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze? To jest jedyna możliwa uprawdopodobniona odpowiedź.
Gdyby bowiem, wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i wsszyscy nie mieli by zmysłu odczuwania Boga, to pojęcia boga by w ogóle nie było. No bo niby jak miałby powstać?
A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | tarkos (10757 punktów) | > W Świętego Mikołaja nie ma sensu wierzyć lub nie wierzyć, bo wiadomo jak jest.Świat w ogóle nie jest prezentem z zaświatów? > ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy"Pierwotny nie znaczy automatycznie lepszy (chyba że nie ma żadnego postępu), ale dorosłemu nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, choćby przedwieczne i wsparte religią, bo "wiadomo jak jest". > a Wy - mądrzejsi.To niewykluczone.  > A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze?Mnie z pewnością brakuje - nie potrafię nawet wymienić wszystkich bóstw, w które nie wierzę.  > A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.Tak jest - jedni wierzą w Świętego Mikołaja, a inni nie. >
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >W Świętego Mikołaja nie ma sensu wierzyć lub nie wierzyć, bo wiadomo jak jest.> Świat w ogóle nie jest prezentem z zaświatów?Nie istnieją żadne zaświaty, wszystko co istnieje gdziekolwiek jest realne. > > ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy"> Pierwotny nie znaczy automatycznie lepszy (chyba że nie ma żadnego postępu), ale dorosłemu nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, choćby przedwieczne i wsparte religią, bo "wiadomo jak jest".no właśnie nie bardzo wiadomo... bo od tysięcy lat ludzie jednak wierzą... > > a Wy - mądrzejsi.> To niewykluczone.  To tylko projekcja. > > A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze?> Mnie z pewnością brakuje - nie potrafię nawet wymienić wszystkich bóstw, w które nie wierzę.  Nie przejmuj się, przecież to nieważne ile ich jest. No chyba że zalezy Ci na ilości niewiary... > >A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.> Tak jest - jedni wierzą w Świętego Mikołaja, a inni nie.Słusznie, wierzą głównie dzieci, a te jak ustalilismy są ateistami. To dość normalna droga rozwoju: najpierw dzeicko rodzi sie ateistą, potem wierzy w Mikołaja, a potem mniej więcej w tym samym czasie przestaje wierzyć w Mikołaja i zaczyna swaidomie wierzyć w Boga.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | tarkos (10757 punktów) | > Nie istnieją żadne zaświaty, wszystko co istnieje gdziekolwiek jest realne.Zaskakująca deklaracja - to wszyscy teiści i fantaści byliby realistami? > >>nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, (..) bo "wiadomo jak jest".> no właśnie nie bardzo wiadomo... bo od tysięcy lat ludzie jednak wierzą...Jedynie w niektóre wizje wierzą, zwłaszcza we "własne" ('wgrane' w dzieciństwie) - w mnóstwo cudzych bogów nie wierzą. > >> a Wy - mądrzejsi.> >To niewykluczone.  > To tylko projekcja.To tylko żart. > przecież to nieważne ile ich jest.Dla ateistów nieważne. Teiści też się chyba nie martwią, czy odrzucając inne bóstwa, nie pomijają czegoś ważnego. W sumie faktycznie ilość nie gra tu roli (między setką bogów, a jednym większą widać różnicę, niż między jednym, a żadnym) - każdy jest po trosze ateistą.  > najpierw dzeicko rodzi sie ateistą, potem wierzy w Mikołaja, a potem mniej więcej w tym samym czasie przestaje wierzyć w Mikołaja i zaczyna swaidomie wierzyć w Boga.Widocznie nie przestają wierzyć w Dziadka Mroza, tylko inaczej go nazywają. >
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Nie istnieją żadne zaświaty, wszystko co istnieje gdziekolwiek jest realne.> Zaskakująca deklaracja - to wszyscy teiści i fantaści byliby realistami?Raczej nie. To, że ludzie sobie coś wymyślają, to nie znaczy, że to istnieje. Gdydby jednak istniało - np piekło, byłoby realne, bo nie ma rzeczy których nie ma. > >>>nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, (..) bo "wiadomo jak jest".> >no właśnie nie bardzo wiadomo... bo od tysięcy lat ludzie jednak wierzą...> Jedynie w niektóre wizje wierzą, zwłaszcza we "własne" ('wgrane' w dzieciństwie) - w mnóstwo cudzych bogów nie wierzą.Słusznie piszesz. Z tego wynika, że wszyscy są ateistami... Poważnie jednak, wiara w boga jest uniwersalna, występuje w prawie wszystkich kulturach. Różni się tak jak różnią się domy z Afryki, Ameryki, Azji. > >>> a Wy - mądrzejsi.> >>To niewykluczone.  > >To tylko projekcja.> To tylko żart.Wiem. > > przecież to nieważne ile ich jest.> Dla ateistów nieważne. Teiści też się chyba nie martwią, czy odrzucając inne bóstwa, nie pomijają czegoś ważnego. W sumie faktycznie ilość nie gra tu roli (między setką bogów, a jednym większą widać różnicę, niż między jednym, a żadnym) - każdy jest po trosze ateistą.  No właśnie. > > najpierw dzeicko rodzi sie ateistą, potem wierzy w Mikołaja, a potem mniej więcej w tym samym czasie przestaje wierzyć w Mikołaja i zaczyna swaidomie wierzyć w Boga.> Widocznie nie przestają wierzyć w Dziadka Mroza, tylko inaczej go nazywają.Po prostu dorośli ludzie zadają sobie pytania egzystencjalne, i dochodzą do stosownych wniosków.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > >Świat w ogóle nie jest prezentem z zaświatów?> Nie istnieją żadne zaświaty, wszystko co istnieje gdziekolwiek jest realne."Zaświaty" to przecież termin odnoszący się w wierzeniach religijnych do miejsc, które nie są możliwe do zaobserwowania za pomocą naszej percepcji, czyli w szerokim kontekście są to miejsca, zlokalizowane poza naszym Wszechświatem. W chrześcijaństwie konkretnie chodzi oczywiście o niebo, piekło i czyściec. I nie zaprzecza to ich realności (ale to już w odniesieniu indywidualnym chyba należy traktować). > >> ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy"> >Pierwotny nie znaczy automatycznie lepszy (chyba że nie ma żadnego postępu), ale dorosłemu nie wypada wierzyć we wszystkie bajania, choćby przedwieczne i wsparte religią, bo "wiadomo jak jest".> no właśnie nie bardzo wiadomo... bo od tysięcy lat ludzie jednak wierzą...Przytaczanie tego "koronnego" argumentu każdorazowo przy podobnych dyskusjach w celu podkreślenia, że "coś w tym jest", "jakby ludzkość się myliła, to już dawno byśmy wiedzieli" (czy inaczej rozumianego materiału dowodowego, poszlak) nadal, jak mniemam, nie wiąże się z chwilą zastanowienia, czy rozbrajająca naiwność tego stwierdzenia nie rzutuje na całość prezentowanej linii rozumowania. Trudno, idzie się przyzwyczaić, ale zrozumienia taka logika się nie doczeka... Tysiące lat cywilizacji, której postęp wyznaczany był przez sprowadzanie w mierzonych pokoleniami odstępach czasu pamiątek w postaci marchewek, ziemniaków czy kukurydzy z odkrywanych nowych kawałków świata, nowego sposobu układania kamola na kamolu w celu schowania się przed deszczem i mrozem, czy zorientowaniem się, że zamiast łazić codziennie po wodę można wykopać rów i zaprosić rzekę pod dom. Były też przejawy dalekosiężnego spoglądania w przyszłość i bicia na alarm, że świat rozwija się w zbyt szybkim tempie i niebawem transport zostanie sparaliżowany, bo zabraknie siana dla koni ciągnących tyle dorożek. Rewolucyjne odkrycia dotyczące Ziemi przez Kopernika i Magellana też były poprzedzone tysiącami lat wiary ludów całego świata w fakty, które ostatecznie okazały się nieprawdą. Oddajmy więc należny szacunek fundamentom współczesnych cywilizacji, ale przestańmy utożsamiać ich skrojony do ówczesnych możliwości dorobek naukowy i równie bogaty wachlarz przesądów z potencjałem naszych fizyków, biologów, medyków, antropologów, chemików i pozostałych przedstawicieli współczesnej nauki. > Słusznie, wierzą głównie dzieci, a te jak ustalilismy są ateistami. To dość normalna droga rozwoju: najpierw dzeicko rodzi sie ateistą, potem wierzy w Mikołaja, a potem mniej więcej w tym samym czasie przestaje wierzyć w Mikołaja (...)... i uczy się od rodziców, dziadków i uśmiechniętej zakonnicy, że w niebie mieszka Bóg, by w następstwie mijających lat w oparciu o doświadczenia, poznanych ludzi i przemyślenia własne pojęcie wiary i Boga coraz silniej akceptować i samemu rozwijać, lub pojawiające się wątpliwości coraz śmielej i częściej poddawać krytycznej i racjonalizującej wszelkie aspekty religii ocenie, by ostatecznie we właściwym dla siebie czasie stać się osobą niewierzącą. Teraz jest rzetelniej. 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
| | |  | 9 na 9 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Wy, ateiści twierdzicie,
To jest bardzo nieuprzejma maniera, traktować rozmówcę nie jako jednostkę, lecz jako przedstawiciela jakiegoś tłumu. Owszem, ludzie należą do różnych kategorii i czasem można przedstawić poglądy charakterystyczne dla danej kategorii. Tylko, że jedynym poglądem, który łączy wszystkich ateistów jest pogląd, że Boga nie ma. Mówiąc "Wy, ateiści, twierdzicie, że nie ma Boga" - nie popełnisz błędu. Mówiąc "wy, ateiści, twierdzicie, że cokolwiek innego" - chromolisz w bambus.
>że skoro człowiek rodzi się ateistą, to ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy", a Wy - mądrzejsi.
Ja tak nie uważam. Z pierwotności ateizmu nie wynika jego lepszość. Gorszość zresztą też nie.
>Tymczasem powszechnie wiadomo, że człowiek gdy się rodzi, jego umysł jest "pusty", dopiero życie uczy go, dzięki obserwacji i własnemu rozumowi poznaje świat i oakzuje się wtedy, że większość ludzi jednak wierzy w Boga. A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze? To jest jedyna możliwa uprawdopodobniona odpowiedź.
Możliwa jest na pewno, ale dlaczego jedyna? Większość czy mniejszość - to są wartości zmienne. W Polsce większość ludzi wierzy w Boga, w Czechach mniejszość. Czy komuś brakuje czegoś? Czy naród tak wybrakowany nie powinien tego braku jakoś odczuwać, wykazywać w czymś? Tymczasem turysta np. z Chin podróżując przez Czechy i Polskę, nie zorientuje się po niczym, w którym kraju się znajduje. Wszystko działa i wygląda podobnie. Więc może jednak żadnego talentu nikomu nie brakuje, tylko brakuje albo pewnej tradycji w otoczeniu (jak w państwie zateizowanym), albo brakuje chęci do podporządkowania się tej tradycji (jak np. w Polsce)?
>Gdyby bowiem, wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i wszyscy nie mieli by zmysłu odczuwania Boga, to pojęcia boga by w ogóle nie było. No bo niby jak miałby powstać? >A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.
W latach 60. w Polsce większość ludzi paliło papierosy. Człowiek rodził się niepalący, a potem zazwyczaj zaczynał kurzyć. Czy z tymi, którzy jednak nie zaczynali - albo zaczynali, a potem kończyli - było coś "niehalo"? Czy niepalącemu brakuje talentu do palenia? Czasem może tak być, że człowiek jest biologicznie uodporniony na uzależnienie, ale jeśli nawet tak bywa, to jest rzadkość. Zazwyczaj, może po prostu brakuje mu motywacji, skoro to nie jest już modne? Przeciętny człowiek ma naturalny "talent" do uzależnienia się od nikotyny. Z tego, że taki talent posiada, wcale nie oznacza, że ma on wartość przystosowawczą i jest czymś potrzebnym. Większość ludzi nieuzależnionych po prostu nie zaczęła palić, więc tego talentu nie miała okazji rozwijać, co nie znaczy, że go nie mają. Myślę, że większość ateistów jest zupełnie zdolna do wiary. Po prostu nie mają żadnej motywacji, aby z tej zdolności korzystać.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Wy, ateiści twierdzicie, >To jest bardzo nieuprzejma maniera, traktować rozmówcę nie jako jednostkę, lecz jako przedstawiciela jakiegoś tłumu. Owszem, ludzie należą do różnych kategorii i czasem można przedstawić poglądy charakterystyczne dla danej kategorii. Tylko, że jedynym poglądem, który łączy wszystkich ateistów jest pogląd, że Boga nie ma. Mówiąc "Wy, ateiści, twierdzicie, że nie ma Boga" - nie popełnisz błędu. Mówiąc "wy, ateiści, twierdzicie, że cokolwiek innego" - chromolisz w bambus. Cóż, nie jesteśmy wolni od generalizacji. A bez nich często się po prostu nie da rozmawiać. Mam też nadzieję, iż Twoja wrażliwość na generalizacje, będzie równie duża, gdy to mnie będą szufladkować tutaj na forum. Jakoś od 10 lat doznaję takiego szufladkowania i prawie nikt słowa nie wypluje z siebie na ten temat. I mam taki pogląd, że Wy - ateiści, jesteście bardzo wrażliwi gdy Was generalizują i zupełnie macie w nosie gdy generalizują teistów. Zastrzegam - są wyjątki. >>że skoro człowiek rodzi się ateistą, to ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy", a Wy - mądrzejsi. >Ja tak nie uważam. Z pierwotności ateizmu nie wynika jego lepszość. Gorszość zresztą też nie. No, tak. >>Tymczasem powszechnie wiadomo, że człowiek gdy się rodzi, jego umysł jest "pusty", dopiero życie uczy go, dzięki obserwacji i własnemu rozumowi poznaje świat i oakzuje się wtedy, że większość ludzi jednak wierzy w Boga. A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze? To jest jedyna możliwa uprawdopodobniona odpowiedź. >Możliwa jest na pewno, ale dlaczego jedyna... >W latach 60. w Polsce większość ludzi paliło papierosy... >Przeciętny człowiek ma naturalny "talent" do uzależnienia się od nikotyny... >Po prostu nie mają żadnej motywacji, aby z tej zdolności korzystać. Brak TEGO talentu to jedyna uprawdopodobniona odpowiedź. Z prostych przyczyn. Nie ma generalnie różnic w poziomie inteligencji pomiędzy teistami i ateistami. Każdy raczej człowiek, spotyka się z zagadnieniami egzystencjalnymi. Ludzie próbują sobie wyjaśnić wiele rzeczy. Teiści "rozpoznają", że prawdopodobnie istnieje jakiś bóg, że musi istnieć. Teiści i ateiści mogą czytać te same książki, a i tak teista "widzi" w tym świecie boga, a ateista nie. I koniec. Z mojej perspktywy - teisty, istnienie boga jest oczywiste, w dodatku, w moim przypadku, to teizm racjonalny, także ja prawie wiem, że On istnieje, choć równie silnie wiem, jak wierzę. Zatem w mojej ocenie brakuje Wam pewnego zmysłu do spostrzeżenia tego, co ja "widzę". I ja nie mogę tego inaczej ocenić. Wg mnie ateiści są jak ślepcy. Nie piszę tego aby obrazić, tylko aby uzmysłowić Ci swój sposób myślenia i patrzenia na te sprawy. > Wzruszają mnie nutrie.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | ZaKotem (8733 punktów) | >Jakoś od 10 lat doznaję takiego szufladkowania i prawie nikt słowa nie wypluje z siebie na ten temat. I mam taki pogląd, że Wy - ateiści, jesteście bardzo wrażliwi gdy Was generalizują i zupełnie macie w nosie gdy generalizują teistów. Zastrzegam - są wyjątki.
Ja zaś mam taki pogląd, że przeciętny człowiek jest bardzo wrażliwy, gdy chodzi o niego samego, trochę mniej, gdy chodzi o ludzi podobnych jemu, a zupełnie niewrażliwy w stosunku do innych. Może i są wyjątki, ale osobiście nie spotkałem.
>Brak TEGO talentu to jedyna uprawdopodobniona odpowiedź. Z prostych przyczyn. Nie ma generalnie różnic w poziomie inteligencji pomiędzy teistami i ateistami. Każdy raczej człowiek, spotyka się z zagadnieniami egzystencjalnymi. Ludzie próbują sobie wyjaśnić wiele rzeczy.
Jeśli próbuje robić to całkiem samodzielnie, to wychodzą mu włochate duchy i krystkonizmy, które tylko on sam rozumie. Człowiek bardziej psychotypowy korzysta przede wszystkim z dorobku innych. Nasz własny rozum realizuje się poprzez wybór, co z dorobku innych ludzi uznamy za mądre, a co za głupie. A to w dużej mierze zależy od środowiska, w którym przebywa.
>Teiści "rozpoznają", że prawdopodobnie istnieje jakiś bóg, że musi istnieć. Teiści i ateiści mogą czytać te same książki, a i tak teista "widzi" w tym świecie boga, a ateista nie. I koniec. Z mojej perspktywy - teisty, istnienie boga jest oczywiste, w dodatku, w moim przypadku, to teizm racjonalny, także ja prawie wiem, że On istnieje, choć równie silnie wiem, jak wierzę. Zatem w mojej ocenie brakuje Wam pewnego zmysłu do spostrzeżenia tego, co ja "widzę".
Mówiąc "zmysł " mamy zawyczaj na myśli jakąś naturalną zdolność do postrzegania. Jeśli jest ona naturalna, jak wytłumaczyć, że mogą istnieć na jednym kontynencie społeczeństwa nieróżniące się rasowo, niewiele różniące się kuoturowo, a w których rozmieszczenie statystyczne tego "zmysłu " jest radykalnie odmienne? To tak, jakby np. Akurat na Litwie co drugi człowiek był daltonistą. Takie rzeczy się nie zdarzają. Możliwe są dwa wyjaśnienia tego zjawiska: - nie ma żadnego zmysłu, tylko pewien przekaz kulturowy, lokalna tradycja. - wszyscy (lub prawie wszyscy) ludzie taki "zmysł Boży" mają, tylko niektórzy z niego korzystają, a inni nie, a to, czy warto z niego korzystać, zależy od lokalnych zwyczajów.
>I ja nie mogę tego inaczej ocenić. Wg mnie ateiści są jak ślepcy. Nie piszę tego aby obrazić, tylko aby uzmysłowić Ci swój sposób myślenia i patrzenia na te sprawy.
Rozumiem twoje spojrzenie na te sprawy, natomiast z punktu widzenia ateisty jest tak, że teiści doznają pewnego złudzenia, które zazwyczaj nie przeszkadza w normalnym życiu, ale też nie pomaga, w przeciwieństwie do prawdziwych zmysłów. Człowiek pozbawiony jakiegoś zmysłu, nawet mniej ważnego, jak węchu, zawsze jest jakoś upośledzony, pewne rzeczy, które innym przychodzą bez trudu, jemu nie wychodzą bez wsparcia. Na przykład nie rozpozna zepsutego żarcia i łatwiej się zatruje. Tymczasem trudno wskazać taką rzecz, którą wszyscy wierzący robią bez wysiłku, a wszyscy niewierzący z trudnością. Skoro ateizm nie powoduje żadnych trudności w życiu (pomijając oczywiście trudności wynikające z nietolerancji w jakiejs grupie ludzi, ale takie same trudności będzie miał wierzący w coś nietypowego albo wierzący w społeczeństwie ateistycznym), mozna wnioskować, że jednak wiara nie jest zmysłem oddziałujacym z otoczeniem, tylko złudzeniem, efektem ubocznym rozumu.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Jakoś od 10 lat doznaję takiego szufladkowania i prawie nikt słowa nie wypluje z siebie na ten temat. I mam taki pogląd, że Wy - ateiści, jesteście bardzo wrażliwi gdy Was generalizują i zupełnie macie w nosie gdy generalizują teistów. Zastrzegam - są wyjątki.> Ja zaś mam taki pogląd, że przeciętny człowiek jest bardzo wrażliwy, gdy chodzi o niego samego, trochę mniej, gdy chodzi o ludzi podobnych jemu, a zupełnie niewrażliwy w stosunku do innych. Może i są wyjątki, ale osobiście nie spotkałem.Przypomnę Twój wpis: > >Wy, ateiści twierdzicie,> To jest bardzo nieuprzejma maniera, traktować rozmówcę nie jako jednostkę, lecz jako przedstawiciela jakiegoś tłumu...Znaczy, że jak Kali kraść, to dobrze, a jak Kalemu źle. > Jeśli próbuje robić to całkiem samodzielnie, to wychodzą mu włochate duchy i krystkonizmy, które tylko on sam rozumie. Człowiek bardziej psychotypowy korzysta przede wszystkim z dorobku innych...Wy, ateiści korzystacie z dorobku innych: teistów, ateistów, a boga nie "łapiecie". Poza tym samodzielność w myśleniu, to raczej cnota niż grzech. > >Teiści "rozpoznają", że prawdopodobnie istnieje jakiś bóg, że musi istnieć. Teiści i ateiści mogą czytać te same książki, a i tak teista "widzi" w tym świecie boga, a ateista nie. I koniec. Z mojej perspktywy - teisty, istnienie boga jest oczywiste, w dodatku, w moim przypadku, to teizm racjonalny, także ja prawie wiem, że On istnieje, choć równie silnie wiem, jak wierzę. Zatem w mojej ocenie brakuje Wam pewnego zmysłu do spostrzeżenia tego, co ja "widzę".> Mówiąc "zmysł " mamy zawyczaj na myśli jakąś naturalną zdolność do postrzegania...Jak zwał, tak zwał, chodzi o pewną zdolność do postrzegania boga. Słowo "zmysł" jest znane, w polskim słowniku ma też takie znaczenie: sjp.pwn.pl/sjp/zmysł;2546816"zdolności w jakiejś dziedzinie". > Jeśli jest ona naturalna...A jaka ma być? > Możliwe są dwa wyjaśnienia tego zjawiska:> - nie ma żadnego zmysłu, tylko pewien przekaz kulturowy, lokalna tradycja.> - wszyscy (lub prawie wszyscy) ludzie taki "zmysł Boży" mają, tylko niektórzy z niego korzystają, a inni nie, a to, czy warto z niego korzystać, zależy od lokalnych zwyczajów.Zmysł, to pewna zdolność do. Wykorzystanie zmysłu nie determinuje to, czy warto z niego korzystać. W Polsce przecież warto z niego korzystać, kiedyś też było warto czyż nie? A niektórzy mimo to nie wierzyli. Wniosek zatem jest dość oczywisty. > >I ja nie mogę tego inaczej ocenić. Wg mnie ateiści są jak ślepcy. Nie piszę tego aby obrazić, tylko aby uzmysłowić Ci swój sposób myślenia i patrzenia na te sprawy.> Rozumiem twoje spojrzenie na te sprawy, natomiast z punktu widzenia ateisty jest tak, że teiści doznają pewnego złudzenia, które zazwyczaj nie przeszkadza w normalnym życiu, ale też nie pomaga, w przeciwieństwie do prawdziwych zmysłów. Człowiek pozbawiony jakiegoś zmysłu, nawet mniej ważnego, jak węchu, zawsze jest jakoś upośledzony, pewne rzeczy, które innym przychodzą bez trudu, jemu nie wychodzą bez wsparcia. Na przykład nie rozpozna zepsutego żarcia i łatwiej się zatruje. Tymczasem trudno wskazać taką rzecz, którą wszyscy wierzący robią bez wysiłku, a wszyscy niewierzący z trudnością. Skoro ateizm nie powoduje żadnych trudności w życiu (pomijając oczywiście trudności wynikające z nietolerancji w jakiejs grupie ludzi, ale takie same trudności będzie miał wierzący w coś nietypowego albo wierzący w społeczeństwie ateistycznym), mozna wnioskować, że jednak wiara nie jest zmysłem oddziałujacym z otoczeniem, tylko złudzeniem, efektem ubocznym rozumu.To co piszesz wskazuje, na zupełny brak rozumienia teistów i wg naszego, teistycznego spojrzenia - kompletne oderwanie od rzeczywistości. Otóż kolego, tak jak posaidanie tego zmysłu nie przeszkadza w normanlnym życiu, tak i nie pomaga. Wiara w boga, to relacja nie z tej Ziemi normalnie. A Ty próbujesz to zrozumieć mocno stąpając po ziemi i cały czas odwołujesz się do zmyslów w sensie biologicznym. Zmysł wiary w boga, to jak umiejętność np kochania drugiej osoby. Dzieci, które nie doznały w dzieciństwie takiego uczucia nie rozumieją o co w ogóle chodzi i nie potrafią czesto kochać jako dorosli. Ateiści przypominają takich właśnie ludzi (chodzi wyłącznie o analogię, nie o to że ateiści nie potrafią kochać) jeśli chodzi o wiarę w boga.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | >>>Jakoś od 10 lat doznaję takiego szufladkowania i prawie nikt słowa nie wypluje z siebie na ten temat. I mam taki pogląd, że Wy - ateiści, jesteście bardzo wrażliwi gdy Was generalizują i zupełnie macie w nosie gdy generalizują teistów. Zastrzegam - są wyjątki. >>Ja zaś mam taki pogląd, że przeciętny człowiek jest bardzo wrażliwy, gdy chodzi o niego samego, trochę mniej, gdy chodzi o ludzi podobnych jemu, a zupełnie niewrażliwy w stosunku do innych. Może i są wyjątki, ale osobiście nie spotkałem. >Przypomnę Twój wpis: >>>Wy, ateiści twierdzicie, >>To jest bardzo nieuprzejma maniera, traktować rozmówcę nie jako jednostkę, lecz jako przedstawiciela jakiegoś tłumu... >Znaczy, że jak Kali kraść, to dobrze, a jak Kalemu źle.
Nie bardzo widzę, gdzie tu Kali kraść. Kali mówić, że nieładnie jest generalizować, i Kali starać się tego samemu nie robić. Staram się rozmawiać z tobą jako z tobą, na podstawie tego, co sam piszesz, a nie z jakimś moim wyobrażeniem ogólnego wierzącego (a owszem, mam takie wyobrażenie). Jeśli ktoś robi taką rzecz wobec mnie, czuję się nieco urażony. Jeśli ktoś takiego niecnego uczynku dopuszcza się wobec ciebie, również tego nie pochwalam, natomiast przyznaję, że nie rzucę ci się wówczas na odsiecz niczym święty Jerzy, gdyż, nie ma co ukrywać, wcale nie kocham cię tak samo, jak samego siebie. Czy to czyni mnie hipokrytą? Chyba w jakimś szerszym znaczeniu, niż normalne.
>>Jeśli próbuje robić to całkiem samodzielnie, to wychodzą mu włochate duchy i krystkonizmy, które tylko on sam rozumie. Człowiek bardziej psychotypowy korzysta przede wszystkim z dorobku innych... >Wy, ateiści korzystacie z dorobku innych: teistów, ateistów, a boga nie "łapiecie". Poza tym samodzielność w myśleniu, to raczej cnota niż grzech.
Samodzielność w myśleniu, w sensie ścisłym, jest niemożliwa. Człowiek jako dziecko umieszczony na bezludnej wyspie nie wymyśli nic mądrzejszego, niż małpa. Ludzie myślą, bo uczą się od innych ludzi. Ci, co uczą się od większej ilości ludzi, są uważani za mądrzejszych od takich, co uczą się tylko od kilku, i to podobnych. Jeżeli ktoś czegoś "nie łapie" to może oznaczać to brak w jego rozumie, ale może to też oznaczać bezsensowność tego, co ma "złapać". Powszechność czy rzadkość "łapania" nie ma tu nic do rzeczy.
>>Jeśli jest ona naturalna... >A jaka ma być?
No, sztuczna? Może być złudzeniem. Może być tak, że niektórym ludziom wydaje się, że widzą więcej niż inni, ponieważ nauczyli się, że warto tak mówić. Jak człowiek wciąż sobie coś wmawia, to może uwierzyć, że to prawda.
>Zmysł, to pewna zdolność do. Wykorzystanie zmysłu nie determinuje to, czy warto z niego korzystać. W Polsce przecież warto z niego korzystać, kiedyś też było warto czyż nie?
No właśnie to jest dyskusyjne, czy warto, i nie przytoczyłeś żadnego argumentu za tym.
>To co piszesz wskazuje, na zupełny brak rozumienia teistów i wg naszego, teistycznego spojrzenia - kompletne oderwanie od rzeczywistości. Otóż kolego, tak jak posaidanie tego zmysłu nie przeszkadza w normanlnym życiu, tak i nie pomaga. Wiara w boga, to relacja nie z tej Ziemi normalnie. A Ty próbujesz to zrozumieć mocno stąpając po ziemi i cały czas odwołujesz się do zmyslów w sensie biologicznym. Zmysł wiary w boga, to jak umiejętność np kochania drugiej osoby.
Ale umiejętność kochania drugiej osoby jest właśnie biologiczna, i ma wyraźną wartość przystosowawczą. Ułatwia stosunki społeczne, i w ogóle różne stosunki. Upraszcza wychowywanie dzieci. Są ludzie, którzy takiej zdolności nie mają, i zazwyczaj nie najlepiej idzie im w życiu. Jeśli umiejętność wiary nie ma znaczenia, to nie może być naturalna, bo ewolucja nie tworzy zdolności bez sensu. Może być raczej niepraktycznym wykorzystaniem naturalnej i przydatnej zdolności, jaką jest zdolność - i skłonność - do korzystania z autorytetów i kierowania się regułami. Ale do tego ateiści też mają zdolność. Oczywiście, teista zazwyczaj powie, że wiara jest właśnie nienaturalna, bo nie jest tworem ślepego doboru naturalnego, ale została dana przez samego Boga. Jednak to tym bardziej wymaga wyjaśnienia, po co Bóg miałby dawać ludziom zdolność, która im do niczego nie służy. Chyba, że służy jemu. A to już zaawansowana zagwozdka teologiczna: po co Bóg stworzył wiarę? A z tego pytania wynika kolejne: Po co Bóg stworzył ateistów?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Znaczy, że jak Kali kraść, to dobrze, a jak Kalemu źle. >Nie bardzo widzę, gdzie tu Kali kraść... Czy to czyni mnie hipokrytą? Chyba w jakimś szerszym znaczeniu, niż normalne. Czyni w tym sensie, że będąc na portalu o określonym profilu wykazujesz dużą wrażliwość odnoszacą się do generalizowania Ciebie, a prawdopodobnie ignorujesz zupełnie takie zachowania u innych. Przy czym ignoorujesz je tym chętniej, tym baridzej jesli dotyczą Twoich przeciwników w dyskusji. Cóż to jest jak nie hipokryzja. >Samodzielność w myśleniu, w sensie ścisłym, jest niemożliwa. Człowiek jako dziecko umieszczony na bezludnej wyspie nie wymyśli nic mądrzejszego, niż małpa. Podważyłeś właśnie teorię ewolucji, może Nobla dostaniesz, kolego.
>Ludzie myślą, bo uczą się od innych ludzi. Ci, co uczą się od większej ilości ludzi, są uważani za mądrzejszych od takich, co uczą się tylko od kilku, i to podobnych. Słusznie, co nie odbiera im cnoty samodzielnego myślenia. >Jeżeli ktoś czegoś "nie łapie" to może oznaczać to brak w jego rozumie, ale może to też oznaczać bezsensowność tego, co ma "złapać". Powszechność czy rzadkość "łapania" nie ma tu nic do rzeczy. Słusznie, poza tym że jednak powszchność "łapania" uprawdopodabnia że tak jest jak większość "łapie". >>>Jeśli jest ona naturalna... >>A jaka ma być? >No, sztuczna? Może być złudzeniem. Może być tak, że niektórym ludziom wydaje się, że widzą więcej niż inni, ponieważ nauczyli się, że warto tak mówić. Jak człowiek wciąż sobie coś wmawia, to może uwierzyć, że to prawda. Miałem na myśli to, że nie ma innych zdlnosći niż naturalne, wszytkie jeśli istnieją są naturalne. Kwestia tego, czy prowadzą do zgodnych z rzeczywistością spostrzezeń do inna sprawa.
>>Zmysł, to pewna zdolność do. Wykorzystanie zmysłu nie determinuje to, czy warto z niego korzystać. W Polsce przecież warto z niego korzystać, kiedyś też było warto czyż nie? >No właśnie to jest dyskusyjne, czy warto, i nie przytoczyłeś żadnego argumentu za tym. >>To co piszesz wskazuje, na zupełny brak rozumienia teistów i wg naszego, teistycznego spojrzenia - kompletne oderwanie od rzeczywistości. Otóż kolego, tak jak posaidanie tego zmysłu nie przeszkadza w normanlnym życiu, tak i nie pomaga. Wiara w boga, to relacja nie z tej Ziemi normalnie. A Ty próbujesz to zrozumieć mocno stąpając po ziemi i cały czas odwołujesz się do zmyslów w sensie biologicznym. Zmysł wiary w boga, to jak umiejętność np kochania drugiej osoby. >Ale umiejętność kochania drugiej osoby jest właśnie biologiczna, i ma wyraźną wartość przystosowawczą. Ułatwia stosunki społeczne, i w ogóle różne stosunki. Upraszcza wychowywanie dzieci. Są ludzie, którzy takiej zdolności nie mają, i zazwyczaj nie najlepiej idzie im w życiu. podałem przykład kochania drugiej osoby, bo jest to najbliższy "magiczny" przykład, który mógłbym przywolać, aby podać jakąkolwiek analogię do wiary w boga. Z powodu miłości ludzie potrafią umrzeć, oddać życie za konietę/ mężczyznę. >Jeśli umiejętność wiary nie ma znaczenia, to nie może być naturalna, bo ewolucja nie tworzy zdolności bez sensu. Może być raczej niepraktycznym wykorzystaniem naturalnej i przydatnej zdolności, jaką jest zdolność - i skłonność - do korzystania z autorytetów i kierowania się regułami. Ale do tego ateiści też mają zdolność. Nie istnieją umiejętności nienaturalne, wszystko co istnieje jest realne (naturalne).
Znowu próbujesz wyjaśnić zjawisko wiary, racjonalnie - czyli ewolucją, a tak się nie da. To typowy błąd ateistów: próba wyjaśniania racjonalnie, tego co jest aktualnie poza zasięgiem. Wiara ma znaczenie, bo np w chrześcijaństwie daje szansę na życie wieczne. To jest przrcież kompletna bzdura dla racjonalisty. Dlatego tak trudno o porozumeinie. >Oczywiście, teista zazwyczaj powie, że wiara jest właśnie nienaturalna, bo nie jest tworem ślepego doboru naturalnego, ale została dana przez samego Boga. Jednak to tym bardziej wymaga wyjaśnienia, po co Bóg miałby dawać ludziom zdolność, która im do niczego nie służy. Chyba, że służy jemu. A to już zaawansowana zagwozdka teologiczna: po co Bóg stworzył wiarę? A z tego pytania wynika kolejne: Po co Bóg stworzył ateistów?
Ja mam tutaj inne zdanie. Wiara jest jak najbardziej naturalna, realna, bo też i Bóg taki jest. I znowu piszesz z pozycji racjonalisty. Wiara jest przecież w sposób oczywisty potrzebna - do życia wiecznego, ale nie ma pozytywnego znaczenia dla życia tutaj. Co więcej, raczej przeszkadza tutaj niż pomaga. Bóg nie stworzył wiary, ani ateistów. Bóg powołał człowieka do życia, dał mu wolną wolę i informację o sobie, o swoich poglądach na świat i na relacje z nim (mi najbliższe jest chrześciajństwo). I teraz Ty decydujesz: wierzysz lub nie, mając do dyspozycji swoje talenty. Jeśli masz ów zmysł (zdolność) wiary, możesz zostać świętym lub dobrym chrześcijaninem, jeśli masz go w stopniu ograniczonym też możesz zostać chrześcijaninem, ale przy większym wysiłku. Nad zdolnościami, umiejętnoęściami można pracować. Ateiści nie mają tych umiejętności i nie chcą nad nimi pracować.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Znowu próbujesz wyjaśnić zjawisko wiary, racjonalnie - czyli ewolucją, a tak się nie da.Jak się nie da, jak się da. tekstoteka(*)poglądu-religijnego...pdfwww.nomos.(*)is_tresci_Sikora_przedmowa.pdfwww.psycho(*)/1230-psychologia-religii.htmlA poniżej doktorant z Wydziału Filozofii na KUL mgr. Adam Kubiak podejmuje z katolickiego punktu widzenia krytykę takich poglądów: "PROBLEMATYCZNOŚĆ EWOLUCYJNEGO WYJAŚNIANIA GENEZY WIARY RELIGIJNEJ".www.google(*)CNH9fCZQPwg7gOxi9QUWOz6julJoJg> To typowy błąd ateistów: próba wyjaśniania racjonalnie, tego co jest aktualnie poza zasięgiem.Tyle tylko, iż prób racjonalnego wyjaśniania wiary religijnej podejmowali się nie tylko ateiści: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,511985#w515491www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,332808#w333111www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,635357#w636898A nawet można powiedzieć, iż wśród nich ateistami bardzo niewielu było. > Wiara ma znaczenie, bo np w chrześcijaństwie daje szansę na życie wieczne.Tyle, tylko, iż wiara jest niedyskutowalna, gdyż nikt wierzacego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Wierzyć zaś można prawie we wszystko i ilość wiar jest niepoliczalna. > To jest przrcież kompletna bzdura dla racjonalisty. Dlatego tak trudno o porozumeinie.Co jest kompletną bzdurą dla racjonalisty? Przedmioty/podmioty wiary? Tak, bardzo często, ale nie jest bzdurą sama wiara, która jest poważnym problemem, tak poznawczym, jak i przyczyną podejmowania decyzji. www.racjonalista.pl/forum.php/s,641034#w641090www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,656589#w656863> Ja mam tutaj inne zdanie.Od ponad ośmiu lat. > Wiara jest jak najbardziej naturalna, realna,Oczywiście, jest jedną z postaw poznawczych. > bo też i Bóg taki jest.Oczywiście, jako przedmiot wiary. > I znowu piszesz z pozycji racjonalisty.To przecież naturalne, iż ludzie piszą z własnych pozycji, chodzi tu o przedstawienie merytorycznych argumentów zdolnych przekonać innych. > Wiara jest przecież w sposób oczywisty potrzebna - do życia wiecznego, ale nie ma pozytywnego znaczenia dla życia tutaj.To jest niedyskutowalny pogląd wierzących, na który brak jest racjonalnych argumentów. > Co więcej, raczej przeszkadza tutaj niż pomaga.Mnie się wydaje i potwierdza to socjologia religii, iż jest odwrotnie, ale sprzeczać się nie będę. > Bóg nie stworzył wiary, ani ateistów.Co to jest "Bóg"? Bóg nie stworzył niczego, gdyż jest wytworem ludzkiej wyobraźni. To ludzie tworzą bogów. > Bóg powołał człowieka do życia, dał mu wolną wolę i informację o sobie, o swoich poglądach na świat i na relacje z nim (mi najbliższe jest chrześciajństwo).Opowiada Pan tu o swojej religii, w którą Pan święcie wierzy i całkowicie wolno tak Panu, ale na racjonalistycznym forum dla obrony własnych poglądów należy przedstawiać pod krytyczny osąd czytelników merytoryczne, racjonalnie uzasadnione, argumenty, a Panu przez ponad osiem lat nic takiego się nie udało. > I teraz Ty decydujesz:Tyle tylko, iż praktyka temu przeczy. Najwięcej katolików rodzi się w katolickich rodzinach, a muzułmanów w islamskich: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> wierzysz lub nie,Najczęściej w 99% w zależności od tego jak zostałeś w dzieciństwie ukształtowany. > mając do dyspozycji swoje talenty.Nawet talenty są tu wtórne jeżeli środowisko nie pozwoli na ich rozwinięcie. > Jeśli masz ów zmysł (zdolność) wiary, możesz zostać świętym lub dobrym chrześcijaninem, jeśli masz go w stopniu ograniczonym też możesz zostać chrześcijaninem, ale przy większym wysiłku.Możliwe, iż procesie ewolucyjnym wykształcił się w nas jakiś tam "gen wiary": www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,641034#w641221 Ale nie jest on całkowicie determinującym nasze postawy. > Nad zdolnościami, umiejętnoęściami można pracować.Czy można to najlepiej zaobserwować na faktach. Rzadko komu udaje się wyrwać spod religijnego jarzma. > Ateiści nie mają tych umiejętności i nie chcą nad nimi pracować.Znowu używa Pan słowa, którego znaczenia Pan nie rozumie. Ludzi niewierzących w żadne bzdury od urodzenia jest tak niewielka garstka, iż spokojnie można ją pominąć w rozważaniach. Reszta dochodzi do swojego światopoglądu w racjonalnym procesie, a wówczas postaw odrzucających możliwość jakiekolwiek istnienia jakiejkolwiek nadprzyrodzoności jest wiele. Na przykład ja nie jestem żadnym ateistą, gdyż uważam, iż nieracjonalnym jest zaprzeczania istnienia nieistniejącego. Idea Boga do zrozumienia rzeczywistości nie jest mi w najmniejszym stopniu potrzebną, a ci którzy twierdzą inaczej niech po prostu dowody na to "inaczej" przedstawią. Panu - pomimo wielu usiłowań - jeszcze się to nie udało. www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> To co piszesz wskazuje, na zupełny brak rozumienia teistów i wg naszego, teistycznego spojrzenia - kompletne oderwanie od rzeczywistości.Nie zgadzam się z Panem, zdecydowanie nie wszyscy teiści są kompletnie oderwani od rzeczywistości. Wielu z nich stara się swoje irracjonalne poglądy wynikające z religijnej wiary zracjonalizować, aby nie szukać daleko może poczytał by Pan sobie coś z dorobku księży Życińskiego i Hellera. > Wg mnie ateiści są jak ślepcy. Nie piszę tego aby obrazić, tylko aby uzmysłowić Ci swój sposób myślenia i patrzenia na te sprawy.Nie piszę po to aby Pana obrazić, ale czy zetknął Pan się kiedyś z osobami w stanie psychozy? Ich świat - będący wynikiem chorego mózgu - jest znacznie bardziej realnym od całej doświadczanej rzeczywistości. Według mnie racjonalni ateiści to ludzie pozbawieni, w większym lub mniejszym stopniu, patologii mózgu nazywanej wiarą religijną. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680953#w681339> Otóż kolego, tak jak posaidanie tego zmysłu nie przeszkadza w normanlnym życiu, tak i nie pomaga.Jakiego zmysłu? Zmysły - zdolność odbierania bodźców zewnętrznych. Na każdy ze zmysłów składają się odpowiednie narządy zmysłów, w których najważniejszą rolę odgrywają receptory wykształcone w kierunku reagowania na konkretny rodzaj bodźców oraz odpowiednie funkcje mózgu.U człowieka, wyróżnia się 5 podstawowych zmysłów oraz pozostałe które są zaliczane do dotyku 1. wzrok 2. słuch 3. smak 4. węch 5. dotyk oraz zmysły somatyczne - związane z receptorami w skórze. Dawniej zaliczano je do dotyku. Dzisiaj wiadomo, że składają się z wielu różnych receptorów.> Wiara w boga, to relacja nie z tej Ziemi normalnie.Wiara w to, iż się odczuwa, bądź posiada to czego inni nie mają, to tylko patologia i zupełnie niewielkie jest tu znaczenie, iż bardzo powszechna. > A Ty próbujesz to zrozumieć mocno stąpając po ziemi i cały czas odwołujesz się do zmyslów w sensie biologicznym.Proszę o dowód - poza wiarą - iż takie zmysły istnieją. Próby zrozumienia wierzących można dokonywać czytając dorobek ludzi o najwyższym autorytecie wśród wierzących, którzy się na te tematy wypowiadają. > Zmysł wiary w boga, to jak umiejętność np kochania drugiej osoby. Dzieci, które nie doznały w dzieciństwie takiego uczucia nie rozumieją o co w ogóle chodzi i nie potrafią czesto kochać jako dorosli.Opowiada Pan dalej bajeczki próbujące zracjonalizować bzdurne poglądy religijne. Za umiejętności odczuwania uczuć odpowiedzialne są neurony lustrzane w naszym materialnym mózgu, a nie żaden zmysł wiary w Boga, czy też zmysł kochania. > Ateiści przypominają takich właśnie ludzi (chodzi wyłącznie o analogię, nie o to że ateiści nie potrafią kochać) jeśli chodzi o wiarę w boga.Szkoda, iż pomimo - miedzy innymi - moich wysiłków, tak niewiele Pan wie o ateistach. Ale o postawach religijnych też Pan wie niewiele i ciągle tylko baje, to co mu się wydaje, a jest tyle wspaniałych dzieł na te tematy. > Śmieszą mnie lemingi.Tak, rozumiem. Są ludzie, których wszystko czego zrozumieć nie potrafią, to chichra. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > Wy, ateiści twierdzicie, że (...) ateizm jest jakoby pierwotny wobec teizmu, "lepszy", a Wy - mądrzejsi.My, wy, oni... Może ograniczę się do "ja", bo łunych i onych nie ma jak o zdanie spytać, a szkoda, bo wiedzą najlepiej. Katolicy, z którymi przy stosownych okazjach poruszało się tematy egzystencjalne, nie widzą mi się jako gorsi, lepsi, mądrzejsi czy głupsi, co najwyżej z rozczarowaniem dochodziłam do wniosku, że osoby wierzące często bezrefleksyjnie się swoich przekonań chwytają i przez chwilę nawet nie zamierzają spojrzeć na siebie i swoje wierzenia z zastanowieniem. Nie wiem, czy wynikało to np. z obawy przed poczuciem ewentualnego zwątpienia, czy z trudności w odpowiedzeniu sobie na pytania dotyczące chociażby tego, jak wiara się w nich kształtowała. Szacunek natomiast budziły dwie koleżanki, które wierzące były nie tylko w deklaracjach, ale wyraźnie potwierdzały ten fakt postępowaniem, charakterem i w kontaktach z innymi osobami. Rozmowa z ateistą nie była przez nie odbierana jako front walki poglądów i prób podkopywania przekonań jednej ze stron, gdy wątek ocierał się o jakieś etyczno-religijne problemy, o swój światopogląd i jego obronę się nie martwiły. Jeśli więc już jakiś teizm czy ateizm ma być lepszy, to myślę, że po prostu każdy przemyślany światopogląd, za którym stoi osoba wraz ze swoimi przekonaniami jest w jakimś stopniu lepszy od zapożyczonego zbioru dobranych haseł do którego nie wiadomo jak się odnieść, a chronologia jednego względem drugiego przydać się może, ale do napisania leksykonu. > Tymczasem powszechnie wiadomo, że człowiek gdy się rodzi, jego umysł jest "pusty", dopiero życie uczy go, dzięki obserwacji i własnemu rozumowi poznaje światSkoro umysł jest pusty i wypełnia się w wyniku obserwacji, to chyba można przyjąć, że wrzucić tam można cokolwiek, choćby i same bzdury. > oakzuje się wtedy, że większość ludzi jdnak wierzy w Boga. A zatem może to z Wami jest coś "niehalo"? Może Wam brakuje "talentu" (choć wolę termin - zmysłu) do obserwacji swiata w tym obszarze? To jest jedyna możliwa uprawdopodobniona odpowiedź.To kto, w co i gdzie wierzy w największym stopniu jest uwarunkowane kulturowo. Amerykanie w większości popierają ustrój demokratyczny, Rosjanie w większości popierają ustrój "putinowski". Którzy są "niehalo", a którzy "halo"? Chińczycy w większości popierają ustrój komunistyczny z wolnym rynkiem, obok tego są społeczeństwem, gdzie ponad połowa obywateli to ateiści. Obecnie stanowią prawie 20% populacji światowej, a rodzinę 2+1 upgrade'owali do 2+2. Jak myślisz, co utalentowani zmysłowo zaobserwują za, powiedzmy, 100 lat i później? > Gdyby bowiem, wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i wsszyscy nie mieli by zmysłu odczuwania Boga, to pojęcia boga by w ogóle nie było. No bo niby jak miałby powstać?Szczypta psychologii, kilka kropel socjologii i jakiś odpowiednio dobrany drag dla stłumienia zmysłu odczuwania Boga (u Ciebie pewnie bardzo wyczulony, więc przy pierwszym zetknięciu się z tymi naukami może wykoślawić tworzące się nowe połączenia neuronowe i skierować wszystkie do ośrodka wiary, a to trwale może uniemożliwić poprawne korzystanie z tych dwóch dziedzin, nie mówiąc o tym jednym eksperymencie) i przy odrobinie wysiłku powinieneś otrzymać jakąś wstępną koncepcję, która skrótowo i ogólnie tłumaczy, jak to się stało że dawno temu pomysłowi preateiści wymyślili pojęcie Boga. Inne propozycje, bez opierania się o takie interdyscyplinarne gimnastyki umysłowe, są zwykle w miarę łatwo odgadywane przez przeciętnego ucznia, gdy zaczyna podejrzewać, że Biblia (autor, miejsce, czas, materiał pierwszego wydania niepoprawionego oraz kolor atramentu/grubość dłutka nieznana) opisująca wielopokoleniowe dialogi stwórcy z człowiekiem, rozpoczęte od przedstawienia się, może genezę pojęcia Boga za bardzo upraszczać. Człowiek to pomysłowa małpka, odkrył ogień, koło, siłę wyporu, atom, zbudował komputer, wymyślił krasnoludki i podróże w czasie, więc nie wiem, skąd obiekcja, że pojęcie Boga akurat mogło być zbyt trudne.  > A gdydby wszyscy którzy się rodzę byli ateistami (a tu jest zgoda między nami) i część nie miała by zmysłu odczuwania Boga, to byli by na świecie ateisci i teiści. I tak właśnie jest.Ponieważ odrzucanie teorii naukowych przed ich wstępnym rozpoznaniem niesie ze sobą potencjalne ryzyko (aczkolwiek tu chyba bliskie zeru) utraty zdrowia lub życia przez istniejącą lub mającą dopiero w wyniku tego odkrycia się narodzić dyscyplinę naukową, zobligowana jestem do powstrzymania się od pochopnej krytyki i życzenia sukcesu nad dalszą pracą naukową. I nie podlegający dyskusji jest fakt, że ta teoria, którą masz, która jest Twoja, jest Twoja i ta teoria należy do Ciebie i posiadasz ją. 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą. Racjonalizm nie jest domeną jakiegokolwiek środowiska. > Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie.Czy były prowadzone badania niemowląt w tym zakresie? A co z "genem wiary"? www.psycho(*)/1230-psychologia-religii.htmlwww.nomos.(*)is_tresci_Sikora_przedmowa.pdfMało interesująca jest tu słuszność. Liczą się fakty i ich zrozumienie. > Jednak ludzie rodzą się też bez wielu umiejętności, dodawać nie potrafią, filozofowaćAle rodzą się w przeróżnych rodzinach, gdzie dostają się pod proces socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> i srają pod siebie ...Można się tylko do tego ograniczyć jeżeli tylko tyle z fascynującego okresu dorastania się rozumie. Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych. Na przykład w początkowym okresie dzieci stosują równoczesną niewerbalną obróbkę informacji, dominującą u małp człekokształtnych i niektórych wyższych ssaków. > A potem mądrzeją,Zdecydowanie nierówno. > zaczynają sami się podcierać,Nie wszyscy na tym poziomie pozostają i niektórzy - choć rzadko - zaczynają też samodzielnie myśleć. strebski.d(*)t/texts/philosophy/Religia.pdf> poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi.Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.  Po głęboko wierzących każda racjonalna argumentacja spływa jak woda po kaczce. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,668549#w670474> Tylko część nadal nie wierzy, to margines.Tak, margines, ale bardzo znaczący margines: www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,137407#w152088www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,649399#w649969> Nie ma się jednak czym szczycić, że rodzimy się ateistami i niektórzy nimi pozostają, bo skoro większość potem zaczyna wierzyć, to znaczy istnieje ryzyko, że ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie".Rzeczywiście nie widzę powodu do zaszczytu z powodu samego urodzenia, choć już urodzenie się w rodzinie osób wykształconych, z otwartą postawą wobec poznania i zrozumienia świata, to już zaszczyt. Nie, nawet zdecydowanie nie wszyscy mający sprawne mózgi po urodzeniu mogą je zgodnie z posiadanymi talentami je rozwinąć. Znakomita większość już w dzieciństwie ma zakładane intelektualne homonta wiary i nie dostrzegam żadnych powodów do szczycenia się tym. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,680953#w684170> Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm,Tak, mądrość i głupota są takim samym naturalnym stanem umysłu, tyle tylko, iż do racjonalnego ateizmu trzeba dojść samemu, a teizm otrzymuje się w rodzinnym prezencie. > tylko że teizm wynika z obserwacji świata,Myślę, iż nawet koń by się uśmiał z tego stwierdzenia: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833Przez dziesięć lat nie udało się tu Panu nawet tylko zdefiniować "Boga", a więc o czym Pan tu mówi? www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670576www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670626> a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa).Ateizm - po pierwsze to jest epitetem określającym niewierzących w tego samego boga co epitetujący, a po drugie to intelektualnych form odrzucenia istnienia jakiejkolwiek nadprzyrodzoności jest wiele: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110 i tylko niewiele wiedzący, a mocno ograniczeni własną wiarą w jedynosłuszność własnych poglądów usiłują je wrzucić do tego samego wora. > Śmieszą mnie lemingi.A dla mnie różni głupcy z braku merytorycznych argumentów epitetujący swoich oponentów wcale nie są śmieszni. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > .> Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą. Racjonalizm nie jest domeną jakiegokolwiek środowiska. > >Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie.> Czy były prowadzone badania niemowląt w tym zakresie? A co z "genem wiary"?> www.psycho(*)/1230-psychologia-religii.html> www.nomos.(*)is_tresci_Sikora_przedmowa.pdf> Mało interesująca jest tu słuszność. Liczą się fakty i ich zrozumienie.Liczą się fakty i logiczne myślenie. Otóż nikt nie zakłada z góry, że ludzie rodzą się, filozofami, klerykałami, malarzami, bo do tego trzeba wykonać okresloną czynność umysłową i/lub działanie, do którego noworodek nie jest zdolny. Nie ma zatem podstaw aby zakłądać, że ktokoliwek rodzi się teistą. Ciężar dowodu leży na tych którzy tak twierdzą, na tych którzy twierdzą iż noworodek jest teistą, malarzem, klerykałem. Ja, nie znam dowodów potwierdzających tezę iż noworodki są teistami. Stąd wynika, zgdonie z racjonalnym oglądem świata, iż są ateistami. > > Jednak ludzie rodzą się też bez wielu umiejętności, dodawać nie potrafią, filozofować> Ale rodzą się w przeróżnych rodzinach, gdzie dostają się pod proces socjalizacji:no to zdecyduj się Pan, czy wg Pana rodzą się ateistami czy nie? > >i srają pod siebie ...> Można się tylko do tego ograniczyć jeżeli tylko tyle z fascynującego okresu dorastania się rozumie.[url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/d,6/s,530080#w530450] [color=blue]Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji...No to rodzą się ateistami czy nie? > >A potem mądrzeją,> Zdecydowanie nierówno.Ja nie mam takich dolegliwości. > > zaczynają sami się podcierać,> Nie wszyscy na tym poziomie pozostają i niektórzy - choć rzadko - zaczynają też samodzielnie myśleć.> >poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi.> Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.Fakty są takie, że człowiek rodzi się głupi, potem dorasta, uczy się. Wszyscy rodzą się ateistami, a większość ludzi gdy dorasta wierzy w Boga. Potrafi pan z tego wyciągnąć wniosek? > Po głęboko wierzących każda racjonalna argumentacja spływa jak woda po kaczce.Podobnie jest w przypadku ideologicznych antyklerykaów i lemingów. Widać taka cecha głęboko wierzących i głupich. > > Tylko część nadal nie wierzy, to margines.> Tak, margines, ale bardzo znaczący margines:Zależy jak zadać pytanie w badaniu. > Rzeczywiście nie widzę powodu do zaszczytu z powodu samego urodzenia..."homonto wiary"? A tak ładnie pisał Pan o socjazliacji... Każde dziecko otrzymuje jakieś homonto światopoglądowe > >Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm,> Tak, mądrość i głupota są takim samym naturalnym stanem umysłu, tyle tylko, iż do racjonalnego ateizmu trzeba dojść samemu, a teizm otrzymuje się w rodzinnym prezencie.Ach, to już nie rodzimy się ateistami? Tak, jak do racjonalnego ateizmu, tak i do racjonalnego teizmu można dojść samemu i dostać to w prezencie, zależy jak mocno się homonto wcisło... > > tylko że teizm wynika z obserwacji świata,> Myślę, iż nawet koń by się uśmiał z tego stwierdzenia:Podobnie jak noworodek, tak i koń nie jest zdolny do bycia teistą, bo wymaga to myślenia. Natomiast noworodek, koń, mucha, taboret, wszyscy są ateistami. > Przez dziesięć lat nie udało się tu Panu nawet tylko zdefiniować "Boga", a więc o czym Pan tu mówi?Mi się udało, tylko Pan nie może pojąć że określanie czzegokolwiek i definiowanie jest uzależnione od poziomu dostępnej wiedzy na dany temat. Przez to niektóre definicje są bardzo ogólne i oczekiwanie aby były wystarczajace dla Pana akurat, jest tylko przejawem hipokryzji. > > a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa).> Ateizm - po pierwsze to jest epitetem określającym niewierzących w tego samego boga co epitetujący,Mógłby Pan rozwinąć tę wiekopomną myśl. > a po drugie to intelektualnych form odrzucenia istnienia jakiejkolwiek nadprzyrodzoności jest wiele: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110 i tylko niewiele wiedzący, a mocno ograniczeni własną wiarą w jedynosłuszność własnych poglądów usiłują je wrzucić do tego samego wora.Dobre, dobre... naprawdę dobre... Wg Pana antyklerykalizm jest formą odrzucenia istnienia nadprzyrodzoności? Koń by się uśmiał. > >Śmieszą mnie lemingi.> A dla mnie różni głupcy z braku merytorycznych argumentów epitetujący swoich oponentów wcale nie są śmieszni.A ja tak się śmieję, razem z koniem, mimo że ateista!
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie. Czy były prowadzone badania niemowląt w tym zakresie? A co z "genem wiary"?www.psycho(*)/1230-psychologia-religii.htmlwww.nomos.(*)is_tresci_Sikora_przedmowa.pdf Mało interesująca jest tu słuszność. Liczą się fakty i ich zrozumienie.> Liczą się fakty i logiczne myślenie.Niech będzie. > Otóż nikt nie zakłada z góry, że ludzie rodzą się, filozofami, klerykałami, malarzami, bo do tego trzeba wykonać okresloną czynność umysłową i/lub działanie, do którego noworodek nie jest zdolny.Tak i mnie się zdaje. > Nie ma zatem podstaw aby zakłądać, że ktokoliwek rodzi się teistą.Ja też tak sądzę, ale moje rozumienie faktów i logicznego myślenia nie pozwala mi "zakłądać, że ktokoliwek" rodzi się ateistą? > Ciężar dowodu leży na tych którzy tak twierdzą,Zgoda! > na tych którzy twierdzą iż noworodek jest teistą, malarzem, klerykałem.To proszę się do nich o dowody zwrócić. > Ja, nie znam dowodów potwierdzających tezę iż noworodki są teistami.Ja też nie i nigdzie tak nie twierdzę. > Stąd wynika, zgdonie z racjonalnym oglądem świata, iż są ateistami.Więc to Pańskie stwierdzenie, a że "ciężar dowodu leży na tych którzy tak twierdzą", to proszę o dowody, iż jest tak właśnie i o to wyżej poprosiłem: Czy były prowadzone badania niemowląt w tym zakresie? > Jednak ludzie rodzą się też bez wielu umiejętności, dodawać nie potrafią, filozofowaćAle rodzą się w przeróżnych rodzinach, gdzie dostają się pod proces socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> no to zdecyduj się Pan, czy wg Pana rodzą się ateistami czy nie?Przecież wyraźnie i po polsku napisałem. Może Pan sobie to powolutku kilka razy przeczytać. > i srają pod siebie ...Można się tylko do tego ograniczyć jeżeli tylko tyle z fascynującego okresu dorastania się rozumie. Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych. Na przykład w początkowym okresie dzieci stosują równoczesną niewerbalną obróbkę informacji, dominującą u małp człekokształtnych i niektórych wyższych ssaków. > No to rodzą się ateistami czy nie?Przeczytał Pan co wyżej napisałem? Zdecydowanie sądzę, iż nie. No, chyba że nie jest Pan w stanie niczego zrozumieć co wykracza poza Pańską wiarę, a nawet i jej samej nie za bardzo. > A potem mądrzeją, Zdecydowanie nierówno.> Ja nie mam takich dolegliwości.Czy musi Pan to podkreślać? Przecież to forum dla inteligentnego czytelnika. > zaczynają sami się podcierać, Nie wszyscy na tym poziomie pozostają i niektórzy - choć rzadko - zaczynają też samodzielnie myśleć.> poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi. Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.> Fakty są takie, że człowiek rodzi się głupi, potem dorasta, uczy się. Jak ktoś się głupi urodzi to głupim umiera, tylko sprawne mózgi o dużym, a co najmniej średnim intelektualnym potencjale można rozwijać. Odwrotnie jest znacznie łatwiej i sprawne mózgi można przytępiać. > Wszyscy rodzą się ateistami, a większość ludzi gdy dorasta wierzy w Boga. Potrafi pan z tego wyciągnąć wniosek? Po głęboko wierzących każda racjonalna argumentacja spływa jak woda po kaczce.> Podobnie jest w przypadku ideologicznych antyklerykaów i lemingów.Takie zwierzęta istnieją tylko w Pańskiej wyobraźni, a wymyślonym przez się stworom może Pan przypisywać takie cechy jakie Pan sobie wymyśli. > Widać taka cecha głęboko wierzących i głupich.Pełna zgoda. > Tylko część nadal nie wierzy, to margines.Tak, margines, ale bardzo znaczący margines: www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,137407#w152088www.racjon(*).php/z,0/d,19/s,649399#w649969> Zależy jak zadać pytanie w badaniu.Oczywiście! Dlatego bardzo powątpiewam w sondaże, a opieram się na badaniach uczonych o uznanym dorobku. > Nie ma się jednak czym szczycić, że rodzimy się ateistami i niektórzy nimi pozostają, bo skoro większość potem zaczyna wierzyć, to znaczy istnieje ryzyko, że ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie". Rzeczywiście nie widzę powodu do zaszczytu z powodu samego urodzenia, choć już urodzenie się w rodzinie osób wykształconych, z otwartą postawą wobec poznania i zrozumienia świata, to już zaszczyt. Nie, nawet zdecydowanie nie wszyscy mający sprawne mózgi po urodzeniu mogą je zgodnie z posiadanymi talentami je rozwinąć. Znakomita większość już w dzieciństwie ma zakładane intelektualne homonta wiary i nie dostrzegam żadnych powodów do szczycenia się tym. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,680953#w684170> "homonto wiary"? A tak ładnie pisał Pan o socjazliacji...sprzedajem(*)o-jarzmo-uprzaz-na-woly,420946Jeżeli Pan pisze, iż ładnie - to znaczy, iż znowu Pan nic z tego nie zrozumiał. > Każde dziecko otrzymuje jakieś homonto światopoglądoweWielka bzdura. Niech Pan jeszcze raz sobie przeczyta mój post: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041Można i wiele dzieci jest kształtowanych w otwartości i ciekawości na świat. Pozwalając aby przy naszej pomocy same sobie kształtowały swój światopogląd. Pisałem o tym wielokrotnie na naszym forum. CDN .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: > Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm, Tak, mądrość i głupota są takim samym naturalnym stanem umysłu, tyle tylko, iż do racjonalnego ateizmu trzeba dojść samemu, a teizm otrzymuje się w rodzinnym prezencie.> Ach, to już nie rodzimy się ateistami?Wszystko się Panu pieprzy. Oczywiście, iż nie rodzimy się ateistami, a gdzie ja twierdziłem, że rodzimy się ateistami. Znowu Pan nie przeczytał wypowiedzi, do której się odnosi albo nic z niej nie zrozumiał. > Tak, jak do racjonalnego ateizmu, tak i do racjonalnego teizmu można dojść samemu i dostać to w prezencie, zależy jak mocno się homonto wcisło...Opowiadać Szanowny Panie, to można wiele. Ja zdecydowanie wolę opierać się na badaniach naukowych. Bardzo proszę o masowe przykłady ludzi ukształtowanych w dzieciństwie w postawie racjonalistycznej, którzy by doszli do postawy fideistycznego teizmu. Racjonalny teizm jest oksymoronem, choć wśród teistów, przynajmniej niektórzy, potrafią zachować wiele racjonalizmu: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,635645#w636621> tylko że teizm wynika z obserwacji świata,Myślę, iż nawet koń by się uśmiał z tego stwierdzenia: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833> Podobnie jak noworodek, tak i koń nie jest zdolny do bycia teistą, bo wymaga to myślenia.Co najlepiej ilustruje Pański przykład. > Natomiast noworodek, koń, mucha, taboret, wszyscy są ateistami.No, cóż na Pańskim poziomie intelektualnym jest to argument nie do odparcia. Gorzej, iż na taki poziom coraz więcej Polaków schodzi. Przez dziesięć lat nie udało się tu Panu nawet tylko zdefiniować "Boga", a więc o czym Pan tu mówi?www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670576www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670626> Mi się udało,Tak, Panu się udało: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,691610#w697349> tylko Pan nie może pojąć że określanie czzegokolwiek i definiowanie jest uzależnione od poziomu dostępnej wiedzy na dany temat.www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635645#w635811> Przez to niektóre definicje są bardzo ogólne i oczekiwanie aby były wystarczajace dla Pana akurat, jest tylko przejawem hipokryzji.( sjp.pl/hipokryzja) To nawet najbardziej zacietrzewiony cietrzew zauważy jak Pańska wiedza i zdolności intelektualne górują tu nad ogólnym poziomem naszego forum, nie mówiąc nawet o niedouczonym Bogusławskim. > a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa). Ateizm - po pierwsze to jest epitetem określającym niewierzących w tego samego boga co epitetujący, a po drugie to intelektualnych form odrzucenia istnienia jakiejkolwiek nadprzyrodzoności jest wiele: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110 i tylko niewiele wiedzący, a mocno ograniczeni własną wiarą w jedynosłuszność własnych poglądów usiłują je wrzucić do tego samego wora.> Mógłby Pan rozwinąć tę wiekopomną myśl.Bez żadnego problemu - co najmniej - na kilka postów, ale po co? Gdy Pan i tak tego co piszę bezpośrednio lub linkuję nie czyta. Robiło to na naszym forum - co najmniej - kilkudziesięciu forumowiczów - co najmniej - kilkaset razy. Można się zapoznać z dorobkiem prof. Andrzeja Nowickiego - największego polskiego znawcy historii ateizmu. www.racjon(*)as.Aspazja.Diagoras.Protagoraswww.racjon(*)arzenie.Sokratesa.o.bezboznoscMożna też z dorobkiem z tego portalu (i nie tylko) red. Mariusza Agnosiewicza. Moim zdaniem wypada też cokolwiek wiedzieć na temat określeń, których się używa. > Dobre, dobre... naprawdę dobre... Wg Pana antyklerykalizm jest formą odrzucenia istnienia nadprzyrodzoności?No cóż to otwarte forum i każdy może pisać co mu się tylko żywnie podoba aby tylko regulaminu w interpretacji moderacji przestrzegał. Nic nie poradzę na to, iż biorą tu w rozmowach ludzie, których możliwości rozumienia są bardzo ograniczone: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,695554#w696032www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,682903#w683212> Koń by się uśmiał.> Śmieszą mnie lemingi.A dla mnie różni głupcy z braku merytorycznych argumentów epitetujący swoich oponentów wcale nie są śmieszni.> A ja tak się śmieję, razem z koniem, mimo że ateista!Czy tu jest potrzebnym jeszcze jakikolwiek komentarz dla inteligentnego czytelnika? Dla tych trochę mniej inteligentnych też nie jest potrzebnym, gdyż oni swoje i tak zawsze lepiej wiedzą. Oni - podobnie do Pana - na wszelką argumentację są całkowicie teflonowi i wszystko co przeczy ich wierze spływa po nich jak woda po kaczce. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,564273#w566043www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,635357#w638556Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | |
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > >homonto> Jeśli myślimy o tym samym przedmiocie, to nazywa się on "chomąto".> sjp.pwn.pl/sjp/chomato;2448428.htmlCóż, ten nie robi błędów, kto nie pisze. Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje posty, a nie czyta Bogusławskiego. On to bowiem napisał jako pierwszy z błędem, zatem, jak sądzę, gdyby koleżanka czytała Bogusławskiego, to by i jemu uwagę zwróciła. No chyba, że to rodzaj solidarności antyklerykalnej...
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Cóż, ten nie robi błędów, kto nie pisze.Wszyscy robimy błędy. Językowe zdarzają się nawet językoznawcom - jak przyznał się do tego kiedyś prof. Doroszewski, ale pomiędzy zrobieniem błędu, a "sadzeniem byka na byku" jest ogromna różnica. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,691610#w697625> Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje posty, a nie czyta Bogusławskiego.Może i czyta, ale jej umknął, gdyż merytoryczna treść była ciekawa? > On to bowiem napisał jako pierwszy z błędem, zatem, jak sądzę, gdyby koleżanka czytała Bogusławskiego, to by i jemu uwagę zwróciła. No chyba, że to rodzaj solidarności antyklerykalnej...A tu właśnie zaprezentował Pan poziom chrześcijańskiej moralności. Wszyscy winni tylko nie Pan Brzostowski? Jak ja popełniłem błąd, to nie należało go powtarzać, tylko napisać poprawnie i mi go ewentualnie wytknąć, a nie teraz, gdy został Panu wykazany zwalać winę na Bogusławskiego. @@@ .
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) |
> On to bowiem napisał jako pierwszy z błędemPrzepraszam. Umknęło mi. Ale mam nadzieję, że się przydało moje wyjaśnienie  Obu Panom. > Cieszę się jednak, że koleżanka czyta moje postyA czytam, czytam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . On to bowiem napisał jako pierwszy z błędem> Przepraszam. Umknęło mi.> Ale mam nadzieję, że się przydało moje wyjaśnienie Obu Panom.Podziękowałem i przeprosiłem, ale przydało to mi się tym razem tylko średnio, gdyż już swój błąd wcześniej zauważyłem, a bardzo nie lubię tkwić w błędzie. Bardzo proszę o dalsze wytykanie mi błędów, gdyż ich wytykanie mądrym ludziom zawsze jakąś tam korzyść przynosi. sprzedajem(*)o-jarzmo-uprzaz-na-woly,420946www.racjon(*)m.php/s,691610/z,0/d,3#w697251www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,691610#w697625www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,691610#w697708Jeszcze raz przepraszam i serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.>  Analogiczne zdjęcie mózgu religiantskiego by się tu przydało... Czy mikroskop elektronowy już by 'chycił'? Drobner, fotoamator
|
|
| | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.> > Analogiczne zdjęcie mózgu religiantskiego by się tu przydało...Aha... to jest foto mózgu ateistycznego! Dobrze rozumiem kolego Drobner?
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | |  | 3 na 3 |
| | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Niestety Drobner, oryginał był taki:
"Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie. Jednak ludzie rodzą się też bez wielu umiejętności, dodawać nie potrafią, filozofować i srają pod siebie ...
A potem mądrzeją, zaczynają sami się podcierać, poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi."
Tak przekształcony mózg, musi być od urodzenia Drobner...
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Niewiele można uczynić, gdy mózg jest już mocno ukształtowany.> Analogiczne zdjęcie mózgu religiantskiego by się tu przydało...> Czy mikroskop elektronowy już by 'chycił'?Z tym jest trochę gorzej. Jak na razie mamy tylko takie możliwości: Od lat 70. zaczęto wprowadzać wciąż udoskonalany system tomografii komputerowej CAT opartej na promieniach X (Roentgena). Od połowy lat 80. uczeni dysponują dwoma nowymi instrumentami badającymi funkcjonowanie żywego mózgu. Są to: tomografia emisji pozytonu PET oraz obrazowanie funkcji rezonansu magnetycznego fMRI. Podczas przeprowadzania badań PET, które wymagają zastosowania radioaktywnego izotopu tlenu-15, którym znakuje się tlen bądź glukozę, można obserwować pracę mózgu wtedy, gdy się odbywa, a nadal dopracowywana metoda wprowadzenia do neuroprzekaźników radioaktywnych atomów pozwala śledzić drogi impulsów nerwowych. Aparatura fMRI wykorzystuje właściwości protonu cząsteczki elementarnej jądra atomu wodoru. Pozwala to na precyzyjne pomiary niewielkich zmian wewnątrz pola magnetycznego w miejscu lokalizacji protonu.
Choć metody te dotychczas stosuje się głównie w medycynie klinicznej, to należy sądzić, że w niedalekiej przyszłości pozwolą one uzyskać najwyższej dokładności mapy i lepiej zrozumieć zasady funkcjonowania mózgu. Zastanawiając się nad budową oraz funkcjami mózgu i jego poszczególnych obszarów musimy mieć świadomość, iż jest on strukturą o najwyższym stopniu złożoności znaną człowiekowi. Dlatego droga do jego pełnego poznania jest jeszcze daleka. A korzystając z tej znanej dotychczas technologii daje się odczytać tylko poniższy obraz.  Który - jako cud - nie podaje się naukowej interpretacji. @@@ . @@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 |
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > A korzystając z tej znanej dotychczas technologii daje się odczytać tylko poniższy obraz.> Który - jako cud - nie podaje się naukowej interpretacji.Muszę przyznać, że nie znałem Pana z tej strony. Nie, nie... w porządku... ładne zdjęcie, choć nie sądziłem, że Pan aż taki przystojny. Doradzam jednak rezygnację z tej boskiej fobii, bo na dłuższą metę taki stan jest groźny.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Muszę przyznać, że nie znałem Pana z tej strony. Nie, nie... w porządku... ładne zdjęcie, choć nie sądziłem, że Pan aż taki przystojny.Łoj sili się Pan na dowcip. Jeszcze żyłka dowcipu Panu pęknie. Przecież jeżeli nawet badanie wykazałoby mi brak mózgu, to by tam się jakiś "leming", czy "ideologiczny antyklerykał" objawił, a nie "Bóg" zaślepiający pustogłowie. Zresztą pyskówka to dla Pana odpowiedni poziom, gorzej gdy rozmowa do meritum przychodzi. > Doradzam jednak rezygnację z tej boskiej fobii, bo na dłuższą metę taki stan jest groźny.A cóż biedny pan Brzostowski może komukolwiek doradzać w tym zakresie, gdy on nawet nie ma pojęcia o tym w co sam wierzy. Zna słowo "bóg", trochę mitów i żadnej racjonalnej definicji stwora, w którego wierzy tu przez dziesięć lat nie potrafił przedstawić. Nie mam żadnej fobii Boga, czy bogów zajmuję się tymi ludzkimi stworami od ponad półwiecza i wiem o nich sporo. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,663351#w663789@@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >. >>Muszę przyznać, że nie znałem Pana z tej strony. Nie, nie... w porządku... ładne zdjęcie, choć nie sądziłem, że Pan aż taki przystojny. >Łoj sili się Pan na dowcip. Jeszcze żyłka dowcipu Panu pęknie. U mnie dowcip idzie "bez napinki", swobodnie. Ale o Was się boję, patrzę tak na ten ateistyczy mózg co to Pan fotkę podrzucił, i mam obawy, czy to dłużej pociągnie. >Przecież jeżeli nawet badanie wykazałoby mi brak mózgu, to by tam się jakiś "leming", czy "ideologiczny antyklerykał" objawił, a nie "Bóg" zaślepiający pustogłowie. Nie da się zaślepić pustogłowia. Tego nawet Bóg nie potrafi. >Zresztą pyskówka to dla Pana odpowiedni poziom, gorzej gdy rozmowa do meritum przychodzi. A kto tutaj najwięcej pyskuje i de facto ucieka od meritum? >> Doradzam jednak rezygnację z tej boskiej fobii, bo na dłuższą metę taki stan jest groźny. >A cóż biedny pan Brzostowski może komukolwiek doradzać w tym zakresie, gdy on nawet nie ma pojęcia o tym w co sam wierzy. Zna słowo "bóg", trochę mitów i żadnej racjonalnej definicji stwora, w którego wierzy tu przez dziesięć lat nie potrafił przedstawić. Ogólną definicję przedstawiłem. Tyle tylko, że ideologiczne antyklerykały takiej nie lubią, bo im nie pasuje do ich świata. Bo wtedy bóg taki mógłby istnieć. Żądają hipokryci definicji szczególowej, a takiej nie ma, stąd wyciągają wniosek że i Boga nie ma, skoro nie ma defincji. Biedny ludzie, myślą, że brak definicji czegoś, determinuje nieistnienie tego czegoś. >Nie mam żadnej fobii Boga, czy bogów zajmuję się tymi ludzkimi stworami od ponad półwiecza i wiem o nich sporo. Pan zna postacie z literatury, a nie Boga.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Muszę przyznać, że nie znałem Pana z tej strony. Nie, nie... w porządku... ładne zdjęcie, choć nie sądziłem, że Pan aż taki przystojny.Jak, wyraźnie nie napisane kogo karykatura przedstawia, to można próbować odwrócić i uważać to nawet za dowcipne. Łoj sili się Pan na dowcip. Jeszcze żyłka dowcipu Panu pęknie.> U mnie dowcip idzie "bez napinki", swobodnie."Koń jaki jest, każdy widzi" > Ale o Was się boję, patrzę tak na ten ateistyczy mózg co to Pan fotkę podrzucił, i mam obawy, czy to dłużej pociągnie.Przecież jeżeli nawet badanie wykazałoby mi brak mózgu, to by tam się jakiś "leming", czy "ideologiczny antyklerykał" objawił, a nie "Bóg" zaślepiający pustogłowie.> Nie da się zaślepić pustogłowia. Tego nawet Bóg nie potrafi.Też tak sądzę i widać to na fotce. Wystarczy przyjrzeć się uważnie. Zresztą pyskówka to dla Pana odpowiedni poziom, gorzej gdy rozmowa do meritum przychodzi.> A kto tutaj najwięcej pyskuje i de facto ucieka od meritum?www.racjon(*)m.php/s,696610/z,0/d,1#w696742www.racjonalista.pl/forum.php/s,680999#w681070> Doradzam jednak rezygnację z tej boskiej fobii, bo na dłuższą metę taki stan jest groźny.A cóż biedny pan Brzostowski może komukolwiek doradzać w tym zakresie, gdy on nawet nie ma pojęcia o tym w co sam wierzy. Zna słowo "bóg", trochę mitów i żadnej racjonalnej definicji stwora, w którego wierzy tu przez dziesięć lat nie potrafił przedstawić.> Ogólną definicję przedstawiłem.Gdzie i kiedy? Tu: www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,30#w670626> Tyle tylko, że ideologiczne antyklerykały takiej nie lubią, bo im nie pasuje do ich świata.Jakiej definicji: www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,470429#w472599 Krasnoludek, krasnal, skrzat - przyjazna ludziom istota pojawiająca się często w literaturze polskiej i zagranicznej, szczególnie w baśniach. Krasnoludki wyglądem przypominają małych ludzi. Przeważnie są przedstawiane w szpiczastych czerwonych czapeczkach, od koloru których pochodzi ich polska nazwa. Występują zarówno w baśniowej tradycji polskiej, jak i innych narodów europejskich.> Bo wtedy bóg taki mógłby istnieć.Dobre sobie! Wielki Bóg zależny od małej definicji. > Żądają hipokryci definicji szczególowej, a takiej nie ma, stąd wyciągają wniosek że i Boga nie ma, skoro nie ma defincji.(Dalej Pan nie rozumie słowa hipokryta.) Gdzie, kto kiedy żądał od Pana definicji szczegółowej. Ja kilkakrotnie prosiłem o definicję racjonalną, czyli poddającą się weryfikacji. Przecież wielki Bóg nie musi się w żadnych dziurach przed ludźmi chować i udawać, iż Go nie ma, gdy jest. Próby takich definicji wielokrotnie zweryfikował tu pan "Fizyk". Ale gdy Pan to czytał to się tylko chichrał. > Biedny ludzie, myślą, że brak definicji czegoś, determinuje nieistnienie tego czegoś.Nie, "biedny ludzie myślą", iż jak sobie coś wymyślą to znaczy, że to istnieje także poza ich fantazją. Nie mam żadnej fobii Boga, czy bogów zajmuję się tymi ludzkimi stworami od ponad półwiecza i wiem o nich sporo.> Pan zna postacie z literatury, a nie Boga.Dokładnie tak, tyle tylko, iż z przeróżnej literatury, począwszy od pięknej, a skończywszy na poważnych dziełach teologiczno-filozoficznych największych religijnych autorytetów. Oczywiście jak każdy zaślepiony wiarą Pan i tak wie lepiej, a jedynym Pańskim argumentem jest "tak bo tak". Jak ja w coś wierzę, to inaczej być nie może. > Śmieszą mnie lemingi.Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra. Tak reaguję na głupotę.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Śmieszą mnie lemingi. Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra. >Tak reaguję na głupotę. Nareszcie rozumiem czemu śmiech Pana nie odstępuje.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >. >> Śmieszą mnie lemingi. >Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra. >>Tak reaguję na głupotę. >Nareszcie rozumiem czemu śmiech Pana nie odstępuje. Człowiek inteligentny nie jest w stanie zrozumieć głupoty, pozostaje m.in. śmiech. Dlatego, gdy mi smutno, czytam fR, tyle tu lemingów, że nie sposób już po 5 minutach lektury mieć zły humor. Coraz częściej bawią mnie też pańskie posty.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Śmieszą mnie lemingi.Biedny ten Pan Brzostowski, czego zrozumieć nie potrafi, a jest tego ogrom, to zaraz się chichra.> Tak reaguję na głupotę.Nareszcie rozumiem czemu śmiech Pana nie odstępuje.> Człowiek inteligentny nie jest w stanie zrozumieć głupoty, pozostaje m.in. śmiech.Jakoś nie mam większych kłopotów ze zrozumieniem Pana i Pańskich ideowych przyjaciół i to według Pana jest dowodem mojego braku inteligencji? Tak jak to, iż Pan moich wypowiedzi nie potrafi zrozumieć i tylko się chichra ma być dowodem istnienia Pańskiej? To ma być ten inteligentny, sensowny i logiczny wywód PiS-owskiego chrześcijanina? > Dlatego, gdy mi smutno, czytam fR, tyle tu lemingów,Mam inne odczucie. Choć samodzielnie myślącej inteligencji jeszcze tu sporo, to jej ilość teraz drastycznie się zmniejszyła, natomiast przybyło bardzo dużo forumowiczów o Pańskim sposobie myślenia z Panu podobnym poziomie wiedzy. Po wyborach dostał Pan tu spore wsparcie. > że nie sposób już po 5 minutach lektury mieć zły humor.Każdy ma inne poczucie humoru: wiadomosci(*)py,wid,18161352,wiadomosc.html i co innego go śmieszy. > Coraz częściej bawią mnie też pańskie posty.Dziwne, ale ja dostrzegam, iż coraz mniej Pan rozumie ich zawartość, gdyż zupełnie nie potrafi Pan odnieść się do ich treści i nie atakuje merytorycznie zawartych w nich moich poglądów, tylko mnie osobiście. No, cóż jak widać to Pański poziom reakcji na głupotę oraz Pańskie poczucie humoru. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | nie karmię troli
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ogólną definicję przedstawiłem. Tyle tylko, że ideologiczne > antyklerykały takiej nie lubią, bo im nie pasuje do ich świata. > Bo wtedy bóg taki mógłby istnieć. Żądają hipokryci definicji szczególowej
Panie Brzostowski, odpowiedziałby Pan na moje pytanie zamiast młócić 1000 razy przemłóconą złośliwostkami słomę z kimś, kogo Pan niedawno bez ogródek ku obopólnemu zadowoleniu ignorował? Moje pytanie było konkretne. Czekam na odpowiedź, w nieskończoność nie będę. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >> Ogólną definicję przedstawiłem. Tyle tylko, że ideologiczne >> antyklerykały takiej nie lubią, bo im nie pasuje do ich świata. >> Bo wtedy bóg taki mógłby istnieć. Żądają hipokryci definicji szczególowej >Panie Brzostowski, odpowiedziałby Pan na moje pytanie zamiast młócić 1000 razy przemłóconą złośliwostkami słomę z kimś, kogo Pan niedawno bez ogródek ku obopólnemu zadowoleniu ignorował? >Moje pytanie było konkretne. Czekam na odpowiedź, w nieskończoność nie będę. A gdzie jest to pytanie? Dawaj Pan, bo w tym wątku nie widzę, a jak było w innym to widocznie zagubiłem.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | |
|
|  | 2 na 2 | Dyshia (307 punktów) | > >Ludzie rodzą się niewierzący. Ateizm jest naturalnym stanem umysłu, innymi słowy, każdy człowiek w pierwszych dniach swego życia jest ateistą, ale jeszcze nie racjonalistą.> Ludzie rodzą się niewierzący, słusznie.> A potem mądrzeją, zaczynają sami się podcierać, poznają świat, uczą się i większość wierzy w Boga, stając się wierzącymi. Tylko część nadal nie wierzy, to margines. Nie ma się jednak czym szczycić, że rodzimy się ateistami i niektórzy nimi pozostają, bo skoro większość potem zaczyna wierzyć, to znaczy istnieje ryzyko, że ateiści niczego się po prostu nie nauczyli o świecie i są na etapie "srania pod siebie".Czytam i się zastanawiam, skąd tu taka "ponadświatopoglądowa" zgoda wobec sądów nowonarodzonego człowieka... Może dlatego, że kwestia omawiana jest pobieżnie na boku głównego wątku, a może dlatego, że nieważne, jak brzmi teza, ale ważne jest, jak się ją potem w dyskusji wykorzysta, nie dociekam, ale milcząco czytać dalej nie uda mi się, no bo może czegoś nie rozumiem. Chyba (prawie?) każdy teista jest skłonny zgodzić się, że po świecie nie dreptał ani jeden ateista, zanim z odczytaną z gwiazd teorią wszystkiego wróżbita albo objawioną prawdą teista nie zaczął napotkanym, "srającym pod siebie" osobnikom wykładać tego, czego się właśnie dowiedział. Osobnik oniemiał z niedowierzania, ale uwierzył (no bo jak z kimś tak mądrym dyskutować) albo czym prędzej unieszkodliwił celnym przyłożeniem z maczugi, a ciało spalił, żeby unicestwić potencjalne źródło zaraźliwej choroby. Jeśli więc tylko przyjąć, że płód nie przysłuchuje się rozmowom "z zewnątrz" o Bogu, postaciach z bajek, przewidywaniach cyganki odnośnie płci i kariery (płodu) po narodzinach, to ateistą się nie urodzi. Dopiero w wyniku organizowania mu szczęśliwego dzieciństwa wszelka fantastyka i sposób jej przedstawiania zaczynają naginać nieświadome mitów tego świata dziecko ku jednej lub drugiej postawie. Pogląd, kto i czego się nauczył, może już zostawię na potrzeby kolejnej wypowiedzi... > teizm wynika z obserwacji świataLudzie idąc tą samą drogą różne rzeczy widzą i różne potrafią wysnuwać wnioski.  Dla mnie teizm to widok modlących się ludzi, nabożnych uczestników mszy, przygnębiających lub promieniujących miłością ołtarzy, krucyfiksów i portretów zagarniających przestrzeń ścienną w domach. Rodzina, dom, społeczeństwo i wspólne obrzędy, a świat trzyma się od tego z daleka. Ponad tym wszystkim zwykle znajduje się jeszcze instytucja babci, która gdy tylko u swojego wnuczęcia usłyszy powtarzane pod nosem "siała baba mak" czy "puszek okruszek", z zapałem przystępuje do realizacji swojej najistotniejszej misji wychowawczej, czyli uczy bezrozumnego recytowania "paciorków", ilustrując tym sposobem najskuteczniejszą metodę późniejszej wieloletniej "teizacji".
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
| |  | 6 na 6 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Chyba (prawie?) każdy teista jest skłonny zgodzić się, że po świecie nie dreptał ani jeden ateista, zanim z odczytaną z gwiazd teorią wszystkiego wróżbita albo objawioną prawdą teista nie zaczął napotkanym, "srającym pod siebie" osobnikom wykładać tego, czego się właśnie dowiedział.
To zależy, jak zdefiniujemy ateizm. Jeśli ateizmem nazywamy ODRZUCENIE wiary w bogów, to oczywiście do ateizmu potrzebna jest po pierwsze rozwinięta świadomość, po drugie, istniejące już w kulturze pojęcie bóstwa. A jeśli ateizmem nazywamy po prostu NIEWIARĘ w bogów, to ateizm jest brakiem pewnej idei, a nie ideą. W takim sensie ateistą jest niemowlę, albo i pies (chociaż, pies go tam wie).
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | |  | | Dyshia (307 punktów) | > To zależy, jak zdefiniujemy ateizm.Do niczego innego jak do definicji właśnie się tu starałam odwołać i spodziewałam się, że w takim kontekście ateizm się tu pojawia. Definicja się zmienia, ale domyślnie przyjęłam, że jestem na bieżąco. Jak potwierdziłeś moje przypuszczenia przebrnęłam (tracąc poczucie czasu  ) przez trudną do oszacowania ilość stron po naszemu i nie po naszemu, szybkie przeanalizowanie kilku definicji oczywiście dało odpowiedź, że to jest teraz wersja obowiązująca, a mojej uwagi nie zwrócił przy ostatniej kontrolnej wizycie taki niepozorny i zrozumiały przymiotnik jak antropologiczny.  No, ale to oczywiście trwało chwilę, potem długie przerzucanie opracowań, średniej wartości pogaduszek w innych miejscach, wycinków z prac naukowych itp. na tematy religioznawstwa i pokrewne nie obdarowało mnie terminem odnoszącym się swym znaczeniem do pojęcia braku jakiejkolwiek religijności, zabobonów i filozofowania o życiu i świecie. W naszej PWN znalazłam lakonicznie zdefiniowaną "bezreligijność" i na tym koniec... Nie pojmuję, czy nie było potrzeby wprowadzenia nowego pojęcia przy wszystkich ateizmach, nonteizmach i kolejnych by sprecyzować np. poglądy całkowicie odizolowane od wszelkich form nadprzyrodzoności i praktykowanych obrzędów, jak u przywołanego psa? Nie było takiej potrzeby, bo człowiek zawsze jak nie w totem, to w Odyna, inne bożki, reinkarnację i zapętlony świat wierzył? Jak nie ma, to przydałoby się jakiś w końcu ładny rzeczownik ustalić, kotom nie mam jak ich perfekcyjnie świeckiej i skoncentrowanej na empirycznym postrzeganiu rzeczywistości postawy pogratulować... 
Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
|
|
|  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) |
>Ateizm jest takim samym naturalnym stanem umysłu jak teizm, tylko że teizm wynika z obserwacji świata, a ateizm jest jak sam piszesz początkowym stanem umysłu w czasie narodzin (tabula rasa). > Śmieszą mnie lemingi. > ... hmmm, tabula rasa, a owszem lecz zaraz po urodzeniu dominują zachowania oparte na tzw. "niskich pobudkach", jakie to większość chyba wie. Ateizm i teizm owszem są naturalnym stanem umysłu, tyle że aby być ateistą trzeba osiągnąć wyższy poziom umysłowy. Trzeba wyzbyć się zachowań wynikających z "niskich pobudek", takich jak strach przed piekłem i pożądanie nagrody w niebie. Ateista, ten z przekonania, nie stara się udowodnić, że Bóg nie istnieje. To domena antyteistów, którzy podobnie jak teiści boją się, że prawda może być inna i stracą swe wpływy i podstawę swego istnienia. Wrodzony (czy też nabyty) racjonalizm ateisty podpowiada mu, iż "nie trzeba zabijać sąsiada by wyzwolić się spod wpływu jego dworzan i bredni jakie o sąsiedzkie głoszą". Jeżeli "dworzanie" nie będą mieli kim "rządzić" wtedy opuszczą "dwór sąsiada". Wtedy samoistnie się okaże, czy "sąsiad istnieje", czy nie. A wiecej świadczy za brakiem "sąsiada". Trzeba również zdać sobie sprawę, że wiele wartości powodujących bycie "dobrym człowiekiem" posiada wartość samą w sobie więc nie trzeba szukać nakazu ich przestrzegania w świecie pozaempirycznym, czy w nakazach i zakazach "strażników z biczem w ręku"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | Zjawisko to szczególnie nasiliło się wskutek kryzysu z >uchodźcami, kiedy osoby uważające się za apologetów świeckiego państwa wręcz oczekują stawiania w >Europie meczetów, a protesty przeciwko wprowadzaniu szariatu nazywają mową nienawiści.
A możesz podać przykład jakiejkolwiek rzeczywistej osoby z owych "srodowisk lewiciwych" która jednocześnie nawołuje do burzenia kościołów i budowania meczetów, albo do wyprowadzenia religii ze szkół i wprowadzania szariatu, czy coś takiego? Bo mnie nikt taki nie jest znany, ale przedstaw takiego, co pogadamy. Ja na przykład jestem zwolennikiem świeckiego państwa, w którym każdy ma prawo postawić sobie tyle kościołów i meczetów, na ile tylko go stać, może tam klekac albo kucać, spiewać, tanczyć albo agitować politycznie, byleby tego nie robił jako urzędnik państwowy w godzinach pracy. Zohydzanie ogółem wyznawcow jakiejkolwiek wiary nazywam mową nienawiści, podobnie jak obrażanie niewierzących. Nie widzę w tym sprzeczności.
Te same >środowiska zazwyczaj we wszystkich innych niż swoje poglądach dopatrują się presji światopoglądowej >KK, popadając w sprzeczność wewnętrzną kiedy sprzeciwowi wobec ideologii kwestionującej empiryczny >dorobek genetyki (gender) przypinają religijną łatkę.
Tu też nie mam pojęcia, do kogo pijesz i kto konkretnie neguje jakiś dorobek genetyki i przypina Bogu ducha winjym genetykom religijne łatki. Proszę nazwisko takiego złoczyńcy i cytaty dowodzące, ze tak robi.
|
|
 | | VonM (709 punktów) | w godzinach pracy. Zohydzanie ogółem wyznawcow jakiejkolwiek wiary nazywam mową nienawiści, podobnie jak obrażanie niewierzących.
Dla niektórych stwierdzenie, że zamachowcy z Paryża byli islamistami to też mowa nienawiści. Umówmy się, dewota-katolik i radykalny ateista są sobie wzajemni bliźsi niż islamiści.
|
|
|  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | Zohydzanie ogółem wyznawcow jakiejkolwiek wiary nazywam mową nienawiści, podobnie jak obrażanie niewierzących. >Dla niektórych stwierdzenie, że zamachowcy z Paryża byli islamistami to też mowa nienawiści. Umówmy się, dewota-katolik i radykalny ateista są sobie wzajemni bliźsi niż islamiści.
Ktorzy konkretnie to ci niektórzy? Dla mnie na przykład stwierdzenie, że zamachowcy z Paryża byli islamistami to mowa ignorancji, bo pamiętam jeszcze zamierzchłe czasy, gdy prócz googli byly jeszcze słowniki i według nich islamista to był religioznawca, znawca islamu. Mówić, że zamachów dokonują islamiści, to tak jak stwierdzić, że np. rewolucję bolszewicką przeprowadzili ekonomiści. Na miejscu islamistów chyba czułbym się urażony.
A co to jest ateista radykalny? Czy jak ktoś uważa ze zupełnie, ale to absolutnie nie ma Boga, to jest ateistą radykalnym, zaś ten, kto uważa, że Boga nie ma od czasu do czasu, zależnie od okoliczności, to jest ateistą umiarkowanym?
|
|
5 na 5 | Marian Forewa (906 punktów) | > zachowania niektórych środowisk lewicowych, uzurpujących sobie termin "racjonalizm" tylko z powodu zajadłej krytyki autochtonicznej religii, przy jednoczesnej dużej sympatii, wręcz wywyższaniem religii obcej i nazywaniu jej krytyki mową nienawiści, bynajmniej racjonalne nie są.
Znowu mam wrażenie że fantazjujesz. Proszę o konkretny przykład takiego środowiska i takiej sympatii i wywyższania (islamu?).
Czy określenie 'religia autochtoniczna' dotyczy kultu wędrownego rabina z Azji?
|
|
 | | VonM (709 punktów) | > Znowu mam wrażenie że fantazjujesz. Proszę o konkretny przykład takiego środowiska i takiej sympatii i wywyższania (islamu?).img5.demot(*)1509/1441901799_7mjlxz_600.jpgTak, one również uważają się za racjonalistów.
|
|
|  | 2 na 2 | Marian Forewa (906 punktów) | > img5.demot(*)1509/1441901799_7mjlxz_600.jpg> Tak, one również uważają się za racjonalistów.Aha. Witają uchodźców. Widać uroiłeś sobie, że to implikuje sympatię wobec islamu i przekonanie o jego wyższości nad lokalnym zabobonem. To kolejny taki wątek. Uświadom sobie, że te alarmujące zjawiska dzieją się tylko w twojej głowie.
|
|
6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > zachowania niektórych środowisk lewicowych, uzurpujących sobie termin "racjonalizm" Skandal! Jakim prawem? Czym jest racjonalizm to tylko Szanowny Pan VonM wie i tylko on ma prawo zezwalać, kto może się za racjonalistę uważać. Ot i nareszcie dożyliśmy nowego, nareszcie słusznego, zdefiniowania racjonalizmu.
@@@ .
|
|
2 na 2 | oportunista (1711 punktów) | Przyczyna jest zasadniczo prosta, polega to na przekorze, oni tak więc my siak. Tu nie ma żadnych głębszych podtekstów ani przemyśleń. Racjonalizm to nie ideologia lecz stan ducha, sposób postrzegania świata, stan umysłu. Nie ma znaku równości między ateizmem a racjonalizmem. Racjonalistą bardziej jest człowiek głęboko wierzący, który w sytuacji kryzysowej potrafi wyimaginowanym bytem krzepić swego ducha, jest odporniejszy na stres i niekostnienie okoliczności. To dlatego właśnie 99% populacji ludzkiej wierzy w bogów. Zahaczyłeś o gender, zobacz jego propagowaniem zajmują się zazwyczaj środowiska feministyczne, a zwalczają go tak-zwane mohery. Jednak środowiska ortodoksyjnie religijne, całymi garściami czerpią ze zdobyczy feminizmu, idei Rewolucji Francuskiej. Oczywiście ateiści nie życzą sobie u nas meczetów, ani prawa szariatu, bo to rozwiązało by ostatecznie ich problemy, ale jak to powiadał klasyk - Nie chcem, ale muszem.
|
|
 | 9 na 9 | Marian Forewa (906 punktów) | > Racjonalistą bardziej jest człowiek głęboko wierzący, który w sytuacji kryzysowej potrafi wyimaginowanym bytem krzepić swego ducha
Nie ma to jak racjonalistycznie pokrzepić sobie ducha wiarą w duchy i magię.
|
|
 | 4 na 4 | romaro (25211 punktów) | >>Racjonalistą bardziej jest człowiek głęboko wierzący, który w sytuacji kryzysowej potrafi wyimaginowanym bytem krzepić swego ducha, jest odporniejszy na stres i niekostnienie okoliczności. Ale czy jesteś świadom jak byś radził sobie z własnym stresem będąc ateistą? Wiesz mi, ja lepiej sobie radzę z nim odkąd zmieniłem światopogląd.
|
|
 | 6 na 6 | KORUND (4922 punktów) | >Przyczyna jest zasadniczo prosta, polega to na przekorze, oni tak więc my siak. -Tak. Czasami tak to właśnie wygląda. Może to też oczekiwanie, że jak będzie więcej różnych oszołomów, to ci katoliccy stracą dominację. >Racjonalizm to nie ideologia lecz stan ducha, sposób postrzegania świata, stan umysłu. Nie ma znaku równości między ateizmem a racjonalizmem. -Nie ma całkowitej zgodności, ale nie ma bardziej racjonalnej opcji wzgledem teizmu niż ateizm.
>Racjonalistą bardziej jest człowiek głęboko wierzący, -Nie. Głęboko wierzący nigdy nie jest racjonalistą. Głęboka wiara, to głębokie upośledzenie umysłowe, które nie pozwala na racjonalne postrzeganie rzeczywistości.
>który w sytuacji kryzysowej potrafi wyimaginowanym bytem krzepić swego ducha, jest odporniejszy na stres i niekostnienie okoliczności. To dlatego właśnie 99% populacji ludzkiej wierzy w bogów. -Mylisz pojęcia, czyli racjonalizm jako światopogląd oparty na faktach i racjonalnych przesłanakach, od racjonalnego zachowania się w danej sytuacji (racjonalności). Przykład. Redaktorzy "Charlie Hebdo" szydząc z religijnej ciemnoty prezentują światopogląd racjonalistyczny, ale nie zachowują się racjonalnie, będąc przecież świadomymi, jakie to może mieć skutki. Gdyby pracowali w kamizelkach kuloodpornych, pod stałą ochroną służb specjalnych, ich racjonalność znacznie by wzrosła.
|
|
 | | VonM (709 punktów) | Racjonalizm jest pewnym iloczynem ateizmu oraz innych form pośrednich, jak sceptycyzm, agnostycyzm itp. Formy pośrednie zakładają krytycyzm wobec własnych zdolności poznawczych, więc przy zgeneralizowaniu terminu religijność moglibyśmy dojść do wniosku, że idealny ateizm nie istnieje - bowiem oznaczałoby to wiarę w nieograniczone zdolności poznawcze i wiedzę człowieka, a to równałoby go z istotą boską.
Co do ateistów-nieracjonalistów, myślę że tu główną podstawą jest religijna moralność. Racjonaliści porzucają wiarę, bowiem zazwyczaj jest sprzeczna z nauką, ci powyżsi, bo instynkt góruje nad rozumem. Nigdy osoba nadmiernie popędliwa nie będzie inteligentniejsza od wyspokojonej, to jest nierealne.
|
|
|  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Twoje przemyślenia o racjonalizmie.... >idealny ateizm nie istnieje - bowiem oznaczałoby to wiarę w nieograniczone zdolności poznawcze i wiedzę człowieka, a to równałoby go z istotą boską No tak, nie daj bóg, bo to dopiero byłaby tragedia dla ludzkości. Zastanawiam się tylko, dzisiaj in vitro, a co jutro ludzie wymyślą. Tego pewnie sam twój bóg nie wie. >Co do ateistów-nieracjonalistów. Mów do mnie Pismem, o ile je znasz, a odpowiem Ci "moralnymi" wersetami.
|
|
| |  | | VonM (709 punktów) | > Tego pewnie sam twój bóg nie wie.
Otóż jak nie już nie raz mówiłem nie jestem osobą ani wyznającą, ani negującą. Prędzej bym zanegował sam fakt podziału na wierzących i niewierzących, właśnie z powodu podanego w powyższym poście.
|
|
| | |  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Otóż jak nie już nie raz mówiłem nie jestem osobą ani wyznającą, ani negującą. No cóż, z Twoich wypowiedzi wywnioskowałem, że bardziej skłaniasz się ku wierze niż negacji. Nie obraź się, ale jeżeli możesz, staraj się pisać nieco bardziej przejrzyście. Unikniesz sprostowań, a nam będzie łatwiej zrozumieć. Dzięki.
|
|
| | | |  | | VonM (709 punktów) | No cóż, wierzący uzna mnie za ateistę, ateista za wierzącego. Taki mój los. niby stanowisko pośrednie, a tu taki paradoks. Właściwie to brak stanowiska.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >No cóż, wierzący uzna mnie za ateistę, ateista za wierzącego. Taki mój los. niby stanowisko pośrednie, a tu taki paradoks. Właściwie to brak stanowiska. Teizm agnostyczny.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | VonM (709 punktów) | >Teizm agnostyczny.
Teizm agnostyczny to brak stanowiska? Nie powiedziałbym. Założenie, że nie zajmuje się kwestią istnienia bądź nieistnienia hipotetycznych bytów nadprzyrodzonych, bowiem uważam to za nierozstrzygalne bardziej jest czymś z pogranicza agnostycyzmu i ignostycyzmu.
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>No cóż, wierzący uzna mnie za ateistę, ateista za wierzącego. Taki mój los. niby stanowisko pośrednie, a tu taki paradoks. Właściwie to brak stanowiska. >Teizm agnostyczny. No i co. Ja jestem teista racjonalny.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
|  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Racjonalizm jest pewnym iloczynem ateizmu oraz innych form pośrednich, jak sceptycyzm, agnostycyzm itp.A skąd Pan takie rozumienie racjonalizmu przyjął? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,689213#w689435www.racjonalista.pl/forum.php/s,558739> Formy pośrednie zakładają krytycyzm wobec własnych zdolności poznawczych,Rozumiem, że chodzi Panu o ogniwa pośredniepomiędzy "iloczynem ateizmu" a "sceptycyzmem" i "agnostycyzmem". > więc przy zgeneralizowaniu terminu religijnośćNiech Pan zdradzi technologię "generalizowania terminów"? Bez poznania tej techniki trudno terminy generalizować. > moglibyśmy dojść do wniosku, że idealny ateizm nie istniejePrzed dojściem do wniosku co do "idealnego ateizmu" wydaje się koniecznym najpierw jego zdefiniowanie, a z tym jakoś trudno: www.racjon(*).php/s,506302/z,0/d,17#w508110> - bowiem oznaczałoby to wiarę w nieograniczone zdolności poznawcze i wiedzę człowieka, a to równałoby go z istotą boską.Istnieje tu gorszy przypadek, ateizm wynikający z niewiary, zbudowany na postawie poznawczej racjonalizmu światopoglądowego, nazywający się naturalizmem ontologicznym. Z czego wynika, iż tu niewiara jest przyczyną ateizmu, a nie odwrotnie. www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687> Co do ateistów-nieracjonalistów, myślę że tu główną podstawą jest religijna moralność.Ateizm jest zakwestionowaniem istnienia bogów (świata nadprzyrodzonego) i może mieć przeróżne podstawy intelektualno-emocjonalne. Jedną z nich jest wiara, a wierzyć można we wszystko. > Racjonaliści porzucają wiarę, bowiem zazwyczaj jest sprzeczna z nauką, ci powyżsi, bo instynkt góruje nad rozumem.Racjonalizm jest pewną postawą poznawczą wobec rzeczywistości, czyli intelektualną drogą rozwoju. Dalece nie wszyscy racjonaliści odrzucili wiarę i do tego we wszelakich jej aspektach. Nawet na naszym forum można spotkać niektórych wierzących bardziej racjonalnych od niektórych niewierzących. Racjonalizm światopoglądowy jest procesem. > Nigdy osoba nadmiernie popędliwa nie będzie inteligentniejsza od wyspokojonej, to jest nierealne.Polecam jednak, choćby tylko minimalne, zapoznanie się z psychologią i psychiatrią. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego i często niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym daje nam "osoby wyspokojone", a genialność może łączyć z osobowością nadmiernie popędliwą. Człowiek jest istotą zbyt złożoną, aby można było pozwolić sobie na jakiekolwiek "zawsze" lub "nigdy". @@@ .
|
|
| |  | 4 na 4 | romaro (25211 punktów) | Popędliwie dałem Panu plusa. Jestem wyspokojony (wężykiem, wężykiem), bo dzięki między innymi i Panu racjonalizm na tym portalu nie umiera. Pozdrawiam
|
|
| |  | -1 na 1 | VonM (709 punktów) | >Polecam jednak, choćby tylko minimalne, zapoznanie się z psychologią i psychiatrią. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego i często niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym daje nam "osoby wyspokojone", a genialność może łączyć z osobowością nadmiernie popędliwą. Człowiek jest istotą zbyt złożoną, aby można było pozwolić sobie na jakiekolwiek "zawsze" lub "nigdy".
Dlaczego zatem osoby z zespołem downa - nie obrażając ich - są bardziej popędliwe seksualnie? Dlaczego w krajach wysoko rozwiniętych jest mniejsza dzietność mimo trudniejszego dostępu do aborcji?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Polecam jednak, choćby tylko minimalne, zapoznanie się z psychologią i psychiatrią. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego i często niepełnosprawność intelektualna w stopniu znacznym daje nam "osoby wyspokojone", a genialność może łączyć z osobowością nadmiernie popędliwą. Człowiek jest istotą zbyt złożoną, aby można było pozwolić sobie na jakiekolwiek "zawsze" lub "nigdy".> Dlaczego zatem osoby z zespołem downa - nie obrażając ich - są bardziej popędliwe seksualnie?( Polecam jednak, choćby tylko minimalne, zapoznanie się z psychologią i psychiatrią.) Nie wiem? Nie wiem nawet czy są? Nigdy mnie to nie interesowało. forumoswia(*)pismo/article/viewFile/219/139 Wydaje mi się, iż jesteśmy różni nawet w zakresie posiadania różnych zespołów i ich głębokości. Nie bardzo też rozumiem co ma wspólnego nadpobudliwość intelektualna z nadpobudliwością seksualną. Wydaje mi, iż maniak seksualny może być poza seksem całkowicie "wyspokojonym", a człowiek pozbawiony seksualnych potrzeb może być osobą intelektualnie popędliwą. Ale to Pan robi tu za znawcę tego zagadnienia. > Dlaczego w krajach wysoko rozwiniętych jest mniejsza dzietność mimo trudniejszego dostępu do aborcji?Moim zdaniem, ze względu na większą pobudliwość intelektualną, wzrasta poziom ogólnego wykształcenia społeczeństwa, co wytwarza zmiany w hierarchii celów. Po za tym ogromnie jestem ciekawy wykazu krajów wysoko rozwiniętych, w których trudność dostępu do aborcji jest większa niż w krajach niżej rozwiniętych. Rozum władzy ustawodawczej jest moim zdaniem zawsze mniej lub bardziej skorelowanym z rozumem społeczeństwa. [Załącznik]@@@ .
|
|
| | | |  | | VonM (709 punktów) | Odpowiadając na kwestię "generalizacji stanowiska światopoglądowego" - mam na myśli to, że niedługo ludzie przestaną stawiać pytanie o treści "Czy wierzysz w boga, czy nie", ale raczej "Czy dopuszczasz możliwość istnienia czegoś, czego człowiek nie ma możliwości wytłumaczenia za pomocą rozumu". Jeśli mówimy o pytaniu klasycznym o treści "Czy wierzysz w boga/bogów" moglibyśmy tym tokiem dojść do wniosku, że katolicyzm jest bliższy ateizmowi niż wierzeniom greckim - w końcu 1 jest bliższe 0 nuż dziesiątkom bóstw z mitologii.
Tak więc za jakiś czas pytanie "Czy wierzysz w boga" wyewoluuje do postaci "Czy nie wierzysz w ograniczenie swoich zdolności poznawczych".
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > więc przy zgeneralizowaniu terminu religijność Niech Pan zdradzi technologię "generalizowania terminów"? Bez poznania tej techniki trudno terminy generalizować.> Odpowiadając na kwestię "generalizacji stanowiska światopoglądowego" - mam na myśli to,Ludzie, jak to ludzie, miewają przeróżne poglądy i wierzą w przeróżne rzeczy. Uważam, iż póki są to ich prywatne przekonania, to nikomu nic do tego. Inna jest sprawa, gdy własne poglądy upubliczniamy, gdyż tym samym oddajemy je pod publiczną krytykę i każdy może na ich temat wyrazić własną opinię. Istnieją przekonania nie podlegające dyskusji, których uzasadnieniem jest wiara, gdyż wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Problem tu tylko taki, iż dla racjonalistów takie uzasadnienia nie są nawet "funta kłaków warte". Oni domagają się merytorycznych argumentów, a z których te oparte na wiedzy naukowej są najbardziej wartościowe. > że niedługo ludzie przestaną stawiać pytanie o treści "Czy wierzysz w boga, czy nie", ale raczej "Czy dopuszczasz możliwość istnienia czegoś, czego człowiek nie ma możliwości wytłumaczenia za pomocą rozumu".A skąd, na jakiej podstawie Pan tak uważa? Mnie nie znane są badania socjologiczne pokazujące taki trend. Nauki przyrodnicze też raczej w tym kierunku nie zmierzają: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,641034#w641221www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,492101#w503693> Jeśli mówimy o pytaniu klasycznym o treści "Czy wierzysz w boga/bogów" moglibyśmy tym tokiem dojść do wniosku, że katolicyzm jest bliższy ateizmowi niż wierzeniom greckim - w końcu 1 jest bliższe 0 nuż dziesiątkom bóstw z mitologii.Tyle tyko, iż do zrozumienia i opisu postaw ludzkich matematyka jest zupełnie średnio przydatna. Mózg to na pewno nie hardware, a umysł to nie software. Istotą intelektualnego ograniczenia jest wiara, a nie jej przedmiot. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,680953#w681339 Głęboko wierzący w nieistnienie Boga ateista może być i najczęściej bywa, bardziej ograniczony od sceptycznego wierzącego. > Tak więc za jakiś czas pytanie "Czy wierzysz w boga" wyewoluuje do postaci "Czy nie wierzysz w ograniczenie swoich zdolności poznawczych".Nauka nie opiera się na wierze. Jest tu zupełnie odwrotnie Nauka opiera się na niewierze! I przy okazji, tu żadnej wiary nie potrzeba, wystarcza mi wiedza naukowa, aby być pewnym ludzkich ograniczeń poznawczych, ale co z tego wynika, tylko tyle, iż to co wykracza poza ludzkie zdolności poznawcze - umysł wraz ze zmysłami, uzbrojony w narzędzia intelektualne i materialne - jest dla ludzi nie interesujące lub interesujące tak jak bajki w krasnoludki. Wynika z tego, iż popieprzyć głupoty to sobie każdy może, ale aby jakieś sensowne stanowisko przedstawić, to trzeba się przygotować i dlatego racjonaliści już tak mają, iż mniej piszą, a więcej czytają. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > niedługo ludzie przestaną stawiać pytanie o treści "Czy wierzysz w boga, czy nie" Czy takie pytanie było kiedykolwiek zadawane "na poważnie"? > "Czy dopuszczasz możliwość istnienia czegoś, czego człowiek nie ma możliwości wytłumaczenia za pomocą rozumu" (..) "Czy nie wierzysz w ograniczenie swoich zdolności poznawczych". Ktoś twierdzi, jakoby miał nieograniczone możliwości poznawcze? Chyba łatwo zauważyć, że człowiek nie ma nieskończonych możliwości - dysponuje skończoną ilością szarych komórek, niewielką prędkością przetwarzania danych i ograniczonym czasem - wiara nie ma tu nic do rzeczy.
|
|
| | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Dlaczego zatem osoby z zespołem downa - nie obrażając ich - są bardziej popędliwe seksualnie? Dlaczego w krajach wysoko rozwiniętych jest mniejsza dzietność mimo trudniejszego dostępu do aborcji?
Pomyśl czasem zanim coś napiszesz
|
|
MareMare (111 punktów) (zablokowany) |
>Jakie są przyczyny takich zachowań?
Myślę, że jeśli mówimy w pierwszym rzędzie o lewicowcach to odruchowo bronią oni kogoś, kogo uważają za prześladowanego. Polscy nacjonaliści są islamofobami, więc przeciwnik nacjonalistów siłą rzeczy staje po stronie muzułmanów. Poza tym nie mamy jako społeczeństwo żadnych złych doświadczeń związanych z islamem i muzułmanami. Polscy muzułmanie to niewidoczne owieczki w liczbie bodajże 30 tysięcy. To naturalne, że przeciwstawiamy taką dyskretną, nienarzucającą się religię wszechogarniającemu, ekspansywnemu katolstwu. A krytykę judaimu i islamu zostawiamy Żydom i muzułmanom. Zwyczajnie.
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | >Jakie są przyczyny takich zachowań? Ideologiczny antyklerykalizm, choroba zakaźna niektórych środowisk antyteistycznych.
>Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?
Oczywiście, że jest. Ludzie Ci, stawiają ideologię przed rozumem. W sprawach niezwiązanych z religią potrafią pozorować racjonalne poglądy, ale gdy tylko w nawet pośredni sposób, temat dotyka religii i to głównie chrześcijaństwa, to już im się klepka w mózgu przestawia i przestają być racjonalni.
Ideologiczny antyklerykalizm jest związany ściśle z poglądami lewicowymi, dlatego nasza kochana Europa jest w kryzysie, bo z ideologicznymi antyklerykałami nie dojdziesz tołku. Ich poglądy w sposób oczywisty stoją w sprzeczności z rozumem, a oni kreują się na mądrych i zbawców Europy.
To jest już zaawansowana faza zakaźnej choroby psychicznej.
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Jakie są przyczyny takich zachowań?www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w691818> Ideologiczny antyklerykalizm, choroba zakaźna niektórych środowisk antyteistycznych. Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie, dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni. (Tak, wygląda rozumienie "ignorowania" przez pana Brzostowskiego, które jest tylko przejawem ignorancji i braku merytorycznych argumentów w rozmowie. Co do pyskówek, to on zawsze chętnym jest i dużo tu potrafi.)Tyle tylko, iż pan Brzostowski sam tej mądrości nie wymyślił - on ją powtarza za Ks. Robertem Skrzypczakiem. > Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy.www.racjon(*)m.php/s,680953/z,0/d,4#w681376Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?Jakich osób? Wydumanych sobie przez pana VonM, czy przez pana Brzostowskiego? A gdzie takie osoby można spotkać i ile takich przypadków występuje? > Oczywiście, że jest. Ludzie Ci, stawiają ideologię przed rozumem. W sprawach niezwiązanych z religią potrafią pozorować racjonalne poglądy, ale gdy tylko w nawet pośredni sposób, temat dotyka religii i to głównie chrześcijaństwa, to już im się klepka w mózgu przestawia i przestają być racjonalni.No tak, już wiemy jak Szanowny Pan Brzostowski wyobraża sobie "złego luda", gorzej gdy przychodzi do konkretów, gdyż wtedy w rozmowach z racjonalistami zaczyna brakować merytorycznych argumentów i zaczynają się ataki na ludzi i ich złośliwe dyskredytacje. Tak jak choćby i tu. > Ideologiczny antyklerykalizm jest związany ściśle z poglądami lewicowymi, dlatego nasza kochana Europa jest w kryzysie, bo z ideologicznymi antyklerykałami nie dojdziesz tołku.Co to jest "tołku"? Następny Pański wymysł epitetu zrozumiałego tylko dla Pana i pozwalający Panu na rechot z racjonalistów? Antyklerykalizm pojawił się znacznie wcześniej niż poglądy lewicowe: Tendencje antyklerykalne pojawiają się we wszystkich religiach posiadających stan kapłański, jako reakcja na klerykalne dążenia duchowieństwa. W średniowieczu w Europie antyklerykalizm przejawiał się w walce o obalenie supremacji władzy duchownej nad świecką, związany też był ze wszystkimi ruchami antyfeudalnymi.
W średniowieczu rozwinął się też na dużą skalę antyklerykalizm, tzw. wewnętrzny. Szerzony był przez ludzi Kościoła, w tym także duchownych, jak: spirytuałowie (skrzydło zakonu franciszkanów), arnoldyści, wiklefici, Lollardzi, husyci i inni. A i dziś wcale nie jest ograniczony do lewicy i taka postawa występuje nawet wśród bardziej otwartego na rzeczywistość kleru. > Ich poglądy w sposób oczywisty stoją w sprzeczności z rozumem, a oni kreują się na mądrych i zbawców Europy.www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,696259#w696623> To jest już zaawansowana faza zakaźnej choroby psychicznej.Dokładnie Pan ma rację i dlatego niektórym wolno więcej: www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,647988#w665620@@@ .
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Ideologiczny antyklerykalizm, choroba zakaźna niektórych środowisk antyteistycznych.> Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie,dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni.Myli się Pan, albo udaje Pan, iż pański polski jest bardzo ubogi. Otóż ideologiczny znaczy też doktrynerski i fanatyczny. I, wbrew temu jak Pan wąsko pojmuje ten przymiotnik, bez umiejętności rozumienia kontekstu zdania, inni forumowicze dobrze to rozumieją. > (Tak, wygląda rozumienie "ignorowania" przez pana Brzostowskiego, które jest tylko przejawem ignorancji i braku merytorycznych argumentów w rozmowie. Co do pyskówek, to on zawsze chętnym jest i dużo tu potrafi.)> Tyle tylko, iż pan Brzostowski sam tej mądrości nie wymyślił - on ją powtarza za Ks. Robertem Skrzypczakiem.Ja, za nikim nie powtarzam, to dość łatwe do spostrzeżenia, dla myślących. Dodam tylko, że ja już w 2011 roku używalem tego pojęcia: www.racjonalista.pl/forum.php/s,384065#w385947> > Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu.> Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy.Szkodliwa jest z pewnością głupota i każdy rodzaj chorej ideologii oraz hipokryzja (i Pan już sam dobrze wie o czym piszę). > www.racjon(*)m.php/s,680953/z,0/d,4#w681376> Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?> Jakich osób? Wydumanych sobie przez pana VonM, czy przez pana Brzostowskiego? A gdzie takie osoby można spotkać i ile takich przypadków występuje?Oooo, Panie rozejrzyj się Pan, po forum. > >Oczywiście, że jest. Ludzie Ci, stawiają ideologię przed rozumem. W sprawach niezwiązanych z religią potrafią pozorować racjonalne poglądy, ale gdy tylko w nawet pośredni sposób, temat dotyka religii i to głównie chrześcijaństwa, to już im się klepka w mózgu przestawia i przestają być racjonalni.> No tak, już wiemy jak Szanowny Pan Brzostowski wyobraża sobie "złego luda", gorzej gdy przychodzi do konkretów, gdyż wtedy w rozmowach z racjonalistami zaczyna brakować merytorycznych argumentów i zaczynają się ataki na ludzi i ich złośliwe dyskredytacje. Tak jak choćby i tu.Złośliwy bywam, bo głupota wprawia mnie w taki stan oraz lemingi. > >Ideologiczny antyklerykalizm jest związany ściśle z poglądami lewicowymi, dlatego nasza kochana Europa jest w kryzysie, bo z ideologicznymi antyklerykałami nie dojdziesz tołku.> Co to jest "tołku"? Następny Pański wymysł epitetu zrozumiałego tylko dla Pana i pozwalający Panu na rechot z racjonalistów?Nie dziwię się, iż Pan nie rozumie co to jest. To jest takie cóś, co każdy racjonalista mieć powinien. Trochę gwarowo, ale taki mądrala jak Pan nie wie? Straśne. > Antyklerykalizm pojawił się znacznie wcześniej niż poglądy lewicowe...A jakie to ma znaczenie? > >To jest już zaawansowana faza zakaźnej choroby psychicznej.> Dokładnie Pan ma rację i dlatego niektórym wolno więcej:Chodzi Panu o to, że wg niektórzy lewicowcy głoszą pogląd że więcej dzieci rodzi się w parach homoseksualnych niż hetero?
Śmieszą mnie lemingi.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ideologiczny antyklerykalizm, choroba zakaźna niektórych środowisk antyteistycznych. Znowu czyste ple-ple zacietrzewionego klerykała. Antyklerykalizm jest ideologią, a więc wszyscy antyklerykałowie,dokładnie tak samo jak klerykałowie są ideologiczni.> Myli się Pan, albo udaje Pan, iż pański polski jest bardzo ubogi.Ktoś na pewno się myli i czyjś język jest uboższy. > Otóż ideologiczny znaczy też doktrynerski i fanatyczny.Ale tu nikt nie pytał Pana o znaczenie "ideologiczny". Uważam tylko, iż zbitka "ideologiczny antyklerykał" jest idiotycznym epitetem zindoktrynowanych ideologów religijnej doktryny. Wikipedia: Antyklerykalizm - ideologia społeczno-polityczna i postawa życiowa wyrażająca się w niechętnym lub wrogim stosunku do udziału kleru w życiu społecznym i politycznym.> I, wbrew temu jak Pan wąsko pojmuje ten przymiotnik,Tu nie ma nic do rzeczy moje pojmowanie przymiotnika, gdyż nie o przymiotnik chodzi tylko o pleonazm - co już kilkakrotnie tu wyjaśniłem. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,680999#w681530> bez umiejętności rozumienia kontekstu zdania,Kontekst jest oczywisty - psychiczny przymus dowalenia nienawistnym wrogom, przy ewidentnych brakach intelektualnych. > inni forumowicze dobrze to rozumieją.Zapewne tak, ktoś Panu plusy jednak klika. Tyle tylko, iż pan Brzostowski sam tej mądrości nie wymyślił - on ją powtarza za ks. Skrzypczakiem. > Ja, za nikim nie powtarzam, to dość łatwe do spostrzeżenia, dla myślących. Dodam tylko, że ja już w 2011 roku używalem tego pojęcia: www.racjonalista.pl/forum.php/s,384065#w385947Widocznie ksiądz Robert nasze forum czytuje i od Pana załapał. > Są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu.Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy.www.racjon(*)m.php/s,680953/z,0/d,4#w681376> Szkodliwa jest z pewnością głupota i każdy rodzaj chorej ideologii oraz hipokryzja (i Pan już sam dobrze wie o czym piszę).Staram się jak umiem domyśleć, ale zdecydowanie nie zawsze za Pańskimi odlotami nadążam. Czy "racjonalizm" takich osób nie jest bytem urojonym bardziej niż Latający Potwór Spaghetti?Jakich osób? Wydumanych sobie przez pana VonM, czy przez pana Brzostowskiego? A gdzie takie osoby można spotkać i ile takich przypadków występuje?> Oooo, Panie rozejrzyj się Pan, po forum.Rozglądam się, ale gdy pytam to widocznie nie dostrzegam. > Oczywiście, że jest. Ludzie Ci, stawiają ideologię przed rozumem. W sprawach niezwiązanych z religią potrafią pozorować racjonalne poglądy, ale gdy tylko w nawet pośredni sposób, temat dotyka religii i to głównie chrześcijaństwa, to już im się klepka w mózgu przestawia i przestają być racjonalni.No tak, już wiemy jak Szanowny Pan Brzostowski wyobraża sobie "złego luda", gorzej gdy przychodzi do konkretów, gdyż wtedy w rozmowach z racjonalistami zaczyna brakować merytorycznych argumentów i zaczynają się ataki na ludzi i ich złośliwe dyskredytacje. Tak jak choćby i tu.> Złośliwy bywam, bo głupota wprawia mnie w taki stan oraz lemingi.Co do Pańskiej złośliwości to mam poważne wątpliwości, natomiast ewidentnie stosuje tu Pan "złośliwą dyskredytację". www.decydent.eu/SZTUKA_MANIPULACJI-41.htmlwww.tygodnikprzeglad.pl/partia-stanu-wyjatkowego/www.google(*)CNHPVDLrIxaGS1PzPk1odo8bfUlImA> Ideologiczny antyklerykalizm jest związany ściśle z poglądami lewicowymi, Antyklerykalizm pojawił się znacznie wcześniej niż poglądy lewicowe: Tendencje antyklerykalne pojawiają się we wszystkich religiach posiadających stan kapłański, jako reakcja na klerykalne dążenia duchowieństwa. A i dziś wcale nie jest ograniczony do lewicy i taka postawa występuje nawet wśród bardziej otwartego na rzeczywistość kleru.> A jakie to ma znaczenie?Dla Pana żadne. > dlatego nasza kochana Europa jest w kryzysie, bo z ideologicznymi antyklerykałami nie dojdziesz tołku. Co to jest "tołku"? Następny Pański wymysł epitetu zrozumiałego tylko dla Pana i pozwalający Panu na rechot z racjonalistów?> Nie dziwię się, iż Pan nie rozumie co to jest. To jest takie cóś, co każdy racjonalista mieć powinien. Trochę gwarowo, ale taki mądrala jak Pan nie wie? Straśne.sjp.pl/tołk.Słownik gwary Białostocczyzny: tołkować - tłumaczyć, bez tołku - bez sensu, bez pomyślunku, nietołkowny - nie dający sobie wytłumaczyć tutaj babcia koszyk nosiła - "gest kozakiewicza", tu się zgina...Nie, nie znałem tego zwrotu, jak nie znam wielu innych zwrotów slangowych, czy gwarowych. To przecież widać, iż z nie tej samej wsi jesteśmy i innego języka używamy. > To jest już zaawansowana faza zakaźnej choroby psychicznej.Dokładnie Pan ma rację i dlatego niektórym wolno więcej: www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,647988#w665620> Chodzi Panu o to, że wg niektórzy lewicowcy głoszą pogląd że więcej dzieci rodzi się w parach homoseksualnych niż hetero?Nie, chodzi mi o to, i "niektórzy prawicowcy" mają "kiełbie we łbie" i wcale im to nie przeszkadza, gdyż tego u siebie nie dostrzegają. @@@ .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|