 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-06-2012 12:23 | AgataRączka (116 punktów) | Problem z "ateistami"
3 na 11 | Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" . właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..#256 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . > A Dziobak, "Cudne Dziwadełko" może stanie się dla kogoś początkiem przygody z wiedzą i nauka.Zapewne tak. Od nastolatka do końca studiów korzystałem z włochowskiej (osiedle na krańcach Warszawy) biblioteki i jej Czytelni Naukowej. W dużym stopniu dzięki jej zbiorom i inspiracjom pań bibliotekarek jestem dziś tym kim jestem. Tam oglądałem przeróżne "dziwadełka" świata i tam zrodziły się pytania o rzeczywistość, na które staram się sobie do dziś odpowiedzieć. Pozdrawiam. @@@ . |
#257 3 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Tam oglądałem przeróżne "dziwadełka" świata i tam zrodziły się pytania o rzeczywistość, na które staram się sobie do dziś odpowiedzieć.<A u mnie się zaczęło kiedy zrozumiałem, że nic nie jest takie "proste", jednoznaczne i jednowymiarowe jak mi mówiono...no i poleciało z górki. Tyle że ta górka cholernie wysoka  , ale z mądrymi ludźmi można się toczyć ...a i stoczyć też .  Pozdrawiam z upalną serdecznością.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
#258 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > .. jest Bóg czy nie.Czy to istotny dylemat? Jeśli nie ma "Boga", to znika chyba tylko sens modlitwy (bo nie ma do kogo), a inne formy ludzkiej aktywności pozostają otwarte. Po cóż zatem kierować uwagę ku "Bogu" - dla mieszania słowami? |
#259 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Ale odpowiedź, że bóg zaprojektował wszystko, nie jest odpowiedzią, a jedynie pozorem odpowiedzi.> To tak samo odsunięcie problemu, jak np. teza, że życie powstało bo bakterie z kosmosu się zawieruszyły na Ziemię. A skąd się wzięły poza Ziemią?> Skoro bóg jest wyjaśnieniem, to musiała by być dodana do tego wyjaśnienia masa dodatkowych wyjaśnień: a czym jest bóg, skąd się wziął i jakim cudem zaprojektował to wszystko. Bez tego jest to wyłącznie zapchajdziura.Właśnie! Równie dobrze można by powiedzieć, że w ogóle cokolwiek się dzieje z tej tylko przyczyny, że Bóg tak przyczynowo stworzył. Słońce świeci na niebie nie dlatego, że dochodzi w nim do reakcji jądrowych, ale dlatego, że Bóg tak chciał. Idąc dalej tym tropem samochód zapalił nie dlatego, że iskra zapaliła mieszankę i zaczęły pracować tłoki, ale Bóg tak chciał. Ostatecznie w ogóle stan teraźniejszy wszystkiego można tłumczyć tym tylko, że Bóg tak zaplanował. W związku z tym siedzę przed komputerem i piszę to, co piszę, bo Bóg tak chciał. Tymczasem Bóg to trzy litery, mnóstwo stojących za nimi idei i dokładnie zero empirycznego dowodu. Bardzo się dziwię osobom wierzącym na tym forum, że próbują w ogóle porównywać hipotezy naukowe do hipotezy Boga. Gdybym był człowiekiem wierzącym (a jako taki się nawet tu kiedyś z początku prezentowałem), to argumentowałbym zupełnie inaczej. Argumentowałbym, że jakkolwiek Boga nie da się dowieść naukowo (i sądzę, że jest to w ogóle niemożliwe ze względu na metodologię nauki), a ponadto hipoteza ta niczego w ogóle nie tłumaczy, to jednak idea ta z pewnych przyczyn powstawała dość powszechnie w umyśle w toku ewolucji, w szczególości ewolucji kultury ludzkiej spełniając wiele funkcji, z których niektóre mogą być dla jednostek psychologicznie istotne, a nawet przydatne. Sądzę, że wiara w Boga - jakkolwiek niepoparta jakimkolwiek argumentem empirycznym - może szczególnie skutecznie wzmacniać ogólnie pojętą pewność siebie i "wiarę w siebie", co przekłada się na skuteczność w działaniu. Oczywiście ta właśnie cecha wiary doprowadziła w historii do najgorszych zbrodni popełnianych nawet w imię Boga miłości (gdyż wierzący poddaje się autorytetom i nie pyta, czy są jakieś kontrargumenty). Jednak nawet biorąc pod uwagę ten właśnie - jakże negatywny - skutek wiary w Boga, staje się wyraźne, że daje ona jednostce pewne dodatkowe motywacje i siły, których sceptyk nie posiada. Przy jednoczesnym rozwoju etycznym (oczywiście oświeceniowym) społeczeństw wiara w Boga może pozostać pewną wewnętrzną siłą psychologiczną człowieka (polegającą na "duchowej" praktyce) nie skutkując przy tym zbrodniami. Jednocześnie wiara w Boga nie musi wchodzić gdzieś pomiędzy ogniwa ewolucji - zawsze jest możliwe usytuowanie Boga przed nimi - przed wielkim wybuchem albo nawet jako sprawcę wieczności. Są to oczywiście idee zupełnie wyssane z palca, ale mające moc psychologiczną, której bym nie zaniedbywał. Sądzę, że ostatecznie idee te biorą się właśnie z chęci zrozumienia wszystkiego, ogarnięcia jakiegoś sensu życia. Z punktu widzenia psychiki jednostki mogą nadawać poczucie chociażby jakiejś szczególnej harmonii i ukojenia. Dziś bardzo trudno mi już bronić takich pozycji. Jednak powinni być do tego zdolni forumowi fideiści. Tymczasem ja tu widzę, że oni próbują upchać Boga gdzieś między prazupę, a organizmy żywe. Jak dla mnie to zbyt duże skróty.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#260 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | > No właśnie - brak argumentów zamienia się w kpiny. Nauka dziurawa jak sito z wieloma wyjaśnieniami, no ale ci po drugiej stronie to piecież ciemnogród to z definicji nie mogą mieć racji. Gratuluję samopoczucia.Z powodu tych nikczemnych dziur, udam się zatem do jaśnieoświeconego pana księdza. Spytam pana księdza, on mi prawdę powie, spytam pana księdza, on mi wskaże drogę. Co mi jakiś debil, np. z CERN-u, będzie pieprzył na 99% o jakimś bozonie, kiedy każdy ksiądz ma zajebistego, prosto od Stwórcy Wszechrzeczy pochodzącego gotowca, odpowiadającego na wszystkie, istotne pytania. Każdy ksiądz ma Prawdę, a pajace z CERN-u tylko ledwo co dychające cząstki. I będą się w tym, nie wiedzieć po co, babrać BÓG wie ile, kiedy prawdziwa Prawda i Racjonalizm są na wyciągnięcie ręki. Czyli w kościele i w Biblii. To jest ten prawdziwy racjonalizm, a nie ten popaprany, od-naukowy, czyli dziurawy. Naukowe, jajodziurawogłowe głupki. Nareszcie zostanę zwolniony z myślenia, bo wszystko co najważniejsze, będzie już jasne. Teraz pozostaje już tylko ustawić miłosny radar na Bozię, bo czas ucieka a wieczność szczeka. P.S. Ta brama-ryba była już w tym roku? Bo bym się kulnął. |
#261 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | Panie Andrzeju, podziwiam Pana za tą niezwykłą wytrwałość. |
#262 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > A kieruj się tym co chcesz, ale nie podważaj tego że można normalnie funkcjonować w oparciu o filozofie czy religie zawierające dogmaty.Pytanie co i dla kogo znaczy "normalnie funkcjonować". Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne. Jednak patrząc na moje własne postępowanie wciąż napotykam na jakieś ślady (czasem wręcz ślepego) podporządkowania autorytetom. Do tego właśnie sprowadza się myślenie dogmatyczne, a nie jest to dla mnie sposób, w jakim chciałbym "normalnie" funkcjonować. > >>W przedmiotach ścisłych sa aksjomaty czy co tam , asś w filozofiach i religii są dogmaty.> >To jednak nie to samo.> To i wary z nauką nie można porównywać bo to co innego.Tak, tylko że co chwilę pojawiają się specjaliści od Boga, którzy z pewnych faktów doświadczalnych lub ich braku próbują wykazywać, że te fakty lub ich brak świadczą właśnie o niczym innym, jak o istnieniu Boga. > Jak jest relatywistycznie to robimy co chcemy , a nie co musimy.Dla Ciebie to wszystko jest bardzo proste. Dla mnie istnieje w tym kontekście tylko przymus pośredni (w którym wciąż mamy możliwość zachować się odmiennie od woli osoby stosującej przymus - a zatem możemy skutecznie "chcieć" się niezastosować) oraz przymus bezpośredni (w którym w zasadzie trudno już mówić o naszym działaniu, gdy ktoś nas obezwładnia - tu już nie ma miejsca na wolny wybór). Jeśli wiara w Boga jest dla Ciebie tym drugim rodzajem przymusu, to wówczas rzeczywiście nie masz żadnego wyjścia (ani wolnej woli). Jeśli jest tym pierwszym - to zawsze możesz chociaż zapytać - a dlaczego właściwie tak nakazujesz, Boże? > >Tymczasem prawda obiektywna odkrywana przez nauki przyrodnicze ulega tylko stałemu doprecyzowaniu.> Ja też mogę twierdzić ze dogmaty ulegają doprecyzowaniu.Spoko, też możesz tak twierdzić. > >Jak powstała Biblia?> Z natchnienia Ducha Świętego.  A skąd coś wiesz o Duchu Świętym? > >I sądzisz, że ani trochę nie jesteś uwarunkowany genami i procesem socjalizacji? Sam sobie swojego Boga wymyśliłeś, czy może musiał Ci ktoś o nim opowiedzieć?> A co było pierwsze jajko czy kura?Wydaje mi się, że najpierw była kula ziemska, potem dopiero ludzie i różne ich kultury, a wśrod nich najpierw byli moi rodzice, a potem dopiero ja. Wydaje mi się, że pierwszych słów uczyłem się od moich rodziców, a pierwszych modlitw od jednej niani. Ale zawsze można powiedzieć, że to tylko pamięć mnie myli i zmysły zwodzą, oraz że to ja sobie to tylko tak wymyśliłem, bo w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót - to ja stworzyłem nianię, rodziców, różne kultury i wszystkich ludzi, a także kulę ziemską.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#263 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . > Panie Andrzeju, podziwiam Pana za tą niezwykłą wytrwałość.Dziękuje! Jest na naszym forum - co najmniej - kilkadziesiąt osób, dla których warto pisać. Mam też teraz trochę więcej wolnego czasu, niż przeciętny inteligent, a przygotowanie merytorycznych wypowiedzi podtrzymuje sprawność intelektualną i poprawia pamięć. Więc warto. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#264 4 na 4 | Artur@R (7115 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > To jest ten prawdziwy racjonalizm, a nie ten popaprany, od-naukowy, czyli dziurawy.< CERN - Dziurawy, odżywczy, przepyszny, aromatyczny ser szwajcarski z okolic Genewy  ) > P.S. Ta brama-ryba była już w tym roku? Bo bym się kulnął.< Była na początku czerwca... chyba. Kulniesz się za rok - jako "boska cząstka"  Pozdrawiam
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody." |
#265 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . > >>>A kieruj się tym co chcesz, ale nie podważaj tego że można normalnie funkcjonować w oparciu o filozofie czy religie zawierające dogmaty.> Pytanie co i dla kogo znaczy "normalnie funkcjonować".Zdecydowanie można, a nawet daje większy psychiczny komfort funkcjonowanie w oparciu o religie/ideologie. Red. Izdebski pisze: Warto tu zacytować wyimki z artykułu prawie sprzed wieku - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena:
"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".
Wiele osób w naszym kraju drwi z "moherowych beretów", uważając się za coś lepszego. Poprzez: formalne wykształcenie, poziom zamożności czy też odgrodzone miejsce zamieszkania uzasadniają swoje odcięcie się od plebsu. Dziś spokojnie można uważać się za inteligencką elitę, gdy błogo się łyka telewizyjny kit ładnie opakowany. Książki w stosunku do naszych płac są przerażająco drogie. Prasa w swej masie kolorowo-ogłupiająca. Parę lat indoktrynacji i już inteligentowi wstyd publicznie czytać "Nie" lub nawet "Dziś", ale nie jest wstydem publiczne czytanie "Faktu" czy "Super Expresu", nawet wówczas, gdy na jednej stronie pomieszane jest softporno z harddewocją.
Nie najlepiej o nas sądził kilka lat temu profesor Stefan Opara: "Żyjemy w kraju, w którym od lat często zdarzają się przypadki, gdy: - ludzie głupi obdarzani są zaszczytami i wysokim stanowiskami; - czyny głupie są wychwalane i powszechnie aprobowane; - głupi bohaterowie historyczni i literaccy stawiani są za wzór dla młodzieży". A profesor Bronisław Łagowski widząc aktualne wydarzenia zauważa: "Do nieszczęścia dochodzi, gdy naród zostaje poddany takiemu praniu mózgów, że staje się dziwadłem w Europie. W tym praniu mózgów partia uchodząca za liberalną nie daje się wyprzedzić Radiu Maryja".
Lewica intelektualnie skapitulowała i oddała rząd dusz narodowo-katolickiej prawicy, a ona konsekwentnie uważa, że nie wolno masom pozwolić na Sapere aude! - odwagę i umiejętność posługiwania się samodzielnie własnym rozumem. "Każdy kanciarz robiący sztuczki z trzema kartami wie, że powodzenie tricku zależy od tego, czy uda się zmylić całą publiczność. Trzeba natychmiast uciszyć każdego człowieka z tłumu, który wskaże, że operacja jest szwindlem. Jeśli tego nie zrobi, mało kto będzie chciał zaryzykować swoje dziesięć dolarów". Serwilistyczne mass media, wspomagane z ambon, robią to doskonale. Gdyby religia nie sprawdzała się w toku ewolucji, to by jej nie było. > Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne.To proste - jeśli wyznajesz popularną religię, to jesteś normalny, ale jeśli należysz do mało popularnego kościoła to wyślą Cię do psychiatry, bo podejrzewają że jesteś wariatem...
[...]Dlaczego jeśli jesteś katolikiem i w zw. z tym wierzysz w nieudowodnione, nieracjonalne rzeczy, ale "bada" Cię psychiatra o podobnych poglądach, to powie Ci, że jesteś "zdrowy psychicznie", a jeśli wierzysz w Gadającego Konia na Wrotkach, który mieszka we wnętrzu ziemi, to psychiatra powie, że masz schizofrenię? [...] Gdy psychiatra stawia pacjentowi diagnozę "schizofrenia" to właśnie argumentuje, że pacjent wierzy w coś, czego nie ma. Ale czy w takim razie wszyscy wyznający religie są schizofrenikami?Wiara w stadne mity - moim zdaniem - jest czymś naturalnym i nagminnym, to odrzucenie ich jest rzadkim przypadkiem. Nie wiem czy ludzi, którzy nie potrzebują mitycznych wyjaśnień do rozumienia świata jest jeden procent w ludzkiej populacji. Moim zdaniem jest znacznie mniej. Więc jeżeli ktoś odbiega tu od normy, to właśnie racjonaliści. Choroby psychiczne to: www.bryk.p(*)oza_depresja_schizofrenia.htmlwww.google(*)ASu3JEiVuThM_ToKk-doLA&cad=rjaWspółczesna polska psychiatria oportunistycznie nastawiła się na dialog z wartościami religijnymi, doceniając ich pozytywny wpływ na stan psychiczny pacjentów, ale nie sposób zaprzeczyć, że fundamentalne, dewocyjne traktowanie religii wywiera silny wpływ na jednostkę (czego mamy na naszym forum znakomite przykłady), zwłaszcza na dzieci, i może przyczynić się do ukształtowania osobowości nieprawidłowej. Pana - Panie Macieju - interesuje psychologiczny aspekt religii, a więc polecam zainteresowanie się tematem: pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia_religiiSą też wspaniałe książki - dające dużo do myślenia napisane przez uczonych ukształtowanych religijnie. lubimyczyt(*)ka/50447/religia-i-psychologiaczytelnia.onet.pl/0,2357,0,1,nowosci.htmlOraz tych ukształtowanych inaczej: www.nauka-(*)ki/pliki/download.php?file=177Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#266 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | Boję się, że do tego czasu, ten nagły entuzjazm mi przejdzie. Dramat, normalnie. |
#267 3 na 3 | 17latek (578 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > .> >tak Jest to prawda sam mam dopiero 17 lat i chodzę do liceum gdzie spotykam wiele takich osób które stwierdzają że są ateistami a sami nic o ateistach nie wiedzą niewiedzą czego się wyrzekają i w imię czego .Osobiście sam staram się określić swój stosunek do religii który i tak jest niebywale krytyczny.> Panie Kolego, a rozejrzyj się Pan trochę lepiej i zobacz Pan czy nie dostrzeż wokół siebie młodzieży bardzo religijnej, która bardzo niewiele wie o religii, w którą wierzy.> Ludzie już tak mają, że jedni mniej, a inni bardziej do wiedzy się przykładają. Dlaczego wymagać więcej od deklarujących ateizm, niż od tych, którzy deklarują teizm? A co najważniejsze, to nie można wysuwać jakichkolwiek twierdzeń uogólniających na podstawie znajomości kilku, czy kilkunastu osób.> Znając życie uważam, że ci którzy deklarują ateizm - nawet nic o nim nie wiedząc - są ciekawszymi i bardziej inteligentnymi ludźmi, ponieważ brak w nich pokory, a to już dobry początek do samodzielnego myślenia.> Jak byłem w Pańskim wieku, to nawet zadowolony byłem, gdy niektórzy z rodziców moich koleżanek i kolegów twierdzili, że od małpy pochodzę, gdyż do kościoła nie chodzę. Akceptacja społeczna, to potrzebna jest tym grzecznym, którzy słuchają księdza katechety - reszcie raczej potrzebną jest inteligencja, czyli sztuka zdawania egzaminów jak najlepiej, przy jak najmniejszym wysiłku. No, chyba że nas coś interesuje.dziękuje za odpowiedź niewątpliwie ma pan rację ,lecz uważam że jakiś fundament wiedzy jest konieczny ,aby stworzyć sobie możliwość do polemiki z osobami które w sposób krytyczny wyrażają się do mojej decyzji. > Pozdrawiam młodego krytycznego myśliciela.> @@@> . |
#268 3 na 3 | 17latek (578 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Osobiście sam staram się określić swój stosunek do religii który i tak jest niebywale krytyczny.> Tak z ciekawości do samej religii czy personalnie do ludzi utożsamianych z religią?Osobiście do religii po prostu nie czuje przynależności do żadnych wspólnot ani obecności wszechwiedzącej istoty ,lecz nie mogę potwierdzić ,ani zaprzeczyć jej istnieniu.A tak w odnośnie do ludzi mam przyjaciółkę w Neokatechumenacie i jest trochę dziwna ale nie czuje do niej nienawiści tak samo do innych wierzących. Mam nadzieje że zaspokoiłem ciekawość pozdrawiam.  |
#269 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | |
#270 2 na 2 | 17latek (578 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|