Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozpusta z etycznego punktu widzenia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-06-2014 15:41Jacek Przypadek (1069 punktów)Rozpusta z etycznego punktu widzenia
Ocena 1 na 1
Pytanie moje jest proste. Czy jeżeli jestem dorosły, nie mam zobowiązań i jestem rozpustnikiem - degraduję siebie i innych a więc postępuję w sposób niemoralny i niegodny człowieka? Mam na myśli sytuację, w której np. co piątek "wyrywam" inną młódkę na dyskotece lub zaglądam do domu publicznego. Spółkuję jedynie z osobami dorosłymi i chcącymi tego samego - niezobowiązującego seksu.

Czy takie zachowanie jest moralne?

Pytam, po jestem w trakcie lektury książki "Etyka w działaniu". Autorem jest ateistyczny filozof, prof. Jacek Hołówka, który zalicza tam rozpustę do zachowań niemoralnych.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 Dalej..
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
To tak nie działa. Psycholog-psychoterapeuta nie diagnozuje, czy w człowieku coś jest, czy nie.
Pacjent przychodzi z cierpieniem i wtedy zaczynają pracę. U nas jak na razie nie przyjął się model chinski, że lekarz ma utrzymywać człowieka w zdrowiu.
Pozdrawiam
PS tak na marginesie: tylko o tym modelu słyszałem. Byłem 2x w przychodni chińskiej w Chinach. W realu działa to bardzo podobnie, jak u nas.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#467
20-07-2014 08:05
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
Nie chodzi o narzekanie. Dla mnie takie postawy są jasne. Tu jak na dłoni widać, co za nimi idzie, czego można się po takim człowieku czy tez grupie jaką reprezentuje spodziewać, a czego nie można.

Patrzenie na sposób prowadzenia rozmowy znacznie pomgaga w orientacji w życiu z kim i z czym mamy do czynienia, czy przy nim mogę się pożywić itp.

Z moich doświadczen wynika, że u nas osobom aktywnie wierzącym głównie chodzi o zdobywanie terenu. Takie wojny krzyżowe w werbalnej mikroskali. A czasem w skali makro:
natemat.pl(*)-kosciol-chce-jej-rozszerzenia
Jakieś 95% katolików.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#468
20-07-2014 08:52
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Władysława_Rybnik
> Profesorowie nauk medycznych z PAN, lub światowych prestiżowych instytutów naukowych
> uparcie nie zgadzają się z Panem niewiadomego wykształcenia
> Jackiem Głodzikiem oraz lekarką w czasie nauki Panią liliac.
> Nauka kontra ideologiczna dehumanizacja. (..)

To może teraz dla odmiany, z kim i z czym nie zgadza się Episkopat Polski:
natemat.pl(*)-kosciol-chce-jej-rozszerzenia

>Czyli człowiek. Polecam wnioski z naukowej konferencji w Poznaniu na ten temat: biotechnol(*)-kiedy-relacje-i-refleksje,848

Przeczytałem z uwagą, czego niestety nie mogę powiedzieć o Pani i lekturze moich linków i wpisów.
Ciekawe, że tematem tej konferencji wprost zajmowali się głównie księża, swoje stanowisko zajmując.. głównie w sposób arbitralny. Co warto dodać, czasem ma miejsce tutaj również niczym nie uprawniona, uprzedzona krytyka potencjalnych osiągnięć strony naukowej. Skąd my to znamy?
W cytatach wytłuszczenia i podkreśleenia moje:

Cytat:
zdaniem ks. Morcińca dostrzec można w ostatnim czasie zjawisko swoistego poszukiwania alibi dla działań naukowych. Być może dlatego powstają kolejne komisje, rady oraz komitety etyczne, które maja niejako wyważyć co jest dobre, a co źle w chwili, w której to podejmujemy sie działań, których skutków nie jesteśmy w stanie ocenić. W sytuacji tej nie da sie jednak stworzyć zwartej miary, która z dokładnością oceni i uzasadni co moralnym jest, a co z moralnością nie ma nic wspólnego. Jak wiec odnaleźć wspólny mianownik? Co może nim być w coraz donioślejszym wielogłosie?
Zdaniem ks. Morcińca cechą taka może być godność człowieka. Opolski bioetyk zaznacza jednak stanowczo, że godność nie może być traktowana jako jedna z wielu cech, równoważnych z innymi ludzkimi atrybutami. Godność posiada charakter wyjątkowy, przynależy każdemu człowiekowi, bez względu na jego stan zdrowia, kondycję fizyczną, czy też psychiczną.

Bardzo odkrywcze, ale chyba głównie dla księdza.
Dalej:
Cytat:
Ks. Morciniec w tym kontekście zwraca uwagę, iż w dyskusjach społecznych bardzo często formułuje się fałszywe poglądy podkreślające, że człowiek posiada nie tyle godność bezwzględnie przyrodzoną, ile raczej wypracowaną dzięki swej pozycji, pracy, osiągnięcia itd. Często spotkać się można ze zdaniem, które zaznacza, że owa wyjątkowa cecha przynależna jest tylko osobom świadomym. Zdaniem ks. profesora poglądom takim przeciwstawia się nie tylko założenie mówiące, iż zarodkowi winna być przypisana ochrona prawna przynależna osobie ludzkiej. Zdaniem naukowca, doskonałym dowodem na wyjątkowość człowieka jest zaprezentowany przez ww. genetyków dokładny opis "powstania" człowieka, opis niezwykle precyzyjny, mówiący o pojawieniu się zupełnie nowej postaci. Cecha godności przypisana winna być osobie ludzkiej także z racji na istniejąca w procesach biochemicznych tajemnice. [dość orginalne - przyp. JG] Bez względu na stopień udoskonalenia technik biomedycznych, badacze, także na omawianej konferencji zwracali uwagę, że pewnych rzeczy jeszcze nie rozumieją, pewne zjawiska pozostają tajemnicą.


Dalej czytamy:
Cytat:
drugim bioetykiem, który podjął się wygłoszenia wykładu w ramach dwugłosu był ks. prof. Andrzej Muszala. Krakowski badacz zdecydował się odpowiedzieć na....tytułowe pytanie: Od kiedy człowiek?
Już na początku wystąpienia profesor zwraca uwagę, iż obecnie dominują trzy poglądy, które na pytanie: czy o człowieku możemy mówić od chwili poczęcia udzielają następujących odpowiedzi: TAK, NIE, BYĆ MOŻE. Na początku ks. Muszala bardzo dokładnie przedstawił w ramach wystąpienia głos orędowników drugiego poglądu, którzy starają się określić precyzyjny moment, w którym możemy mówić o człowieku. Mamy tutaj zatem 7 dzień życia zarodka (zakończenie okresu funkcjonowania komórek totipotencjalnych), 14 dzień (okres, do którego może dojść do podziału zarodka, "twin- bliźniak"), 40 dzień (pojawienie się zalążków CUN- centralnego układu nerwowego), 6- 7 miesiąc, (moment potencjalnym możliwości samodzielnego oddychania) itd. Jako przeciwwaga wobec powyższego stanowiska zostaje przedstawione stanowisko, w którym podkreślone zostaje, że dziecko jest osobą od chwili poczęcia. Ks. Muszala zaznacza, że stanowisko takie dowodzić można w związku z: przynależnością gatunkową zarodka, jego ciągłością rodzajową, tożsamością oraz potencjałem rozwojowym jaki posiada w sobie każdy zarodek.

Ksiądz Muszala powiedział, że można dowodzić, ale nie powiedział w jaki konkretnie sposób, dowodu nie przeprowadziwszy.
Przynależności gatunkowej zarodka oraz potencjału rozwojowego nikt z nas tu obecnych przecież nie kwestonuje.

Po odsączeniu znów mamy tylko gołe arbitralne stanowisko Kościoła.
C.D.N.

#469
20-07-2014 08:52
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Władysława_Rybnik
Ciąg dalszy:
Cytat:
W tym miejscu krakowski bioetyk sformułował dość zaskakujący pogląd.
Ks. Muszala podkreślił bowiem, że Kościół nigdy nie twierdził, że posiada dowód świadczący, że zarodek jest osobą (nie ma jednak także dowodów negatywnych). Nie jest zadaniem wspólnoty religijnej formułowanie empirycznych dowodów. Zdaniem naukowca, także wykłady z pierwszej części świadczą, iż proces "powstania" człowieka jest tajemnicą. Owa tajemnica i szacunek dla wyjątkowości człowieka powodują, iż Kościół stoi na stanowisku, głoszącym, że: człowiek zawsze winien być celem, badacz powinien postępować w sposób, w który sam chciałby być traktowanym, w przypadkach wątpliwych, mogących wyrządzić szkodę powinno się powstrzymać od podejmowania działań, w tych samych przypadkach należy pamiętać, ze racja leży po stronie osoby potencjalnie poszkodowanej.


Ostatnia cześć argumentacji opisuje tylko stanowisko Kościoła, częściami jest zbieżna z założeniami humanizmu. Kwestią otwartą jest, kto od kogo ściągał.
Mimo wszystko koncówka nie rozstrzyga o interesującej nas kwestii, a jedynie pedagogicznie przestrzega, że naukowiec eksperymentujący na zarodku powinien pamiętać, że ma do czynienia z osobą taką jak on sam (znów założenie a priori).
Ta 'szkoda' również jest dość pobieżnie potraktowana, prelegent nie rozwija komu lub czemu ta szkoda ma być wyrządzona, w jaki sposób, kto poniesie (ponosi) jej konsekwencje itp.

Życzę udanej niedzieli p. Władysławo, mam nadzieję ze znów nie naraziłem się na minusy od nauczycielki-katechetki z misją.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>To tak nie działa. Psycholog-psychoterapeuta nie diagnozuje, czy w człowieku coś jest, czy nie.
Co znaczy nie działa?
Ktoś sprawdzał i nie da się odróżnić braku traumy od traumy wypartej?
I w razie potrzeby nie da się pomóc pacjentce?

#471
20-07-2014 11:52
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
>A ja myślę, że można próbować coś regulować. Zalecać kobietom standardową wizytę u psychologa, aby sprawdzić, czy traumy nie ma, czy jest wyparta. Oczywiście, musi on się na tym znać.
mając na uwadze polskie realia, wskazane również byłoby sprawdzenie, czy przypadkiem psycholog nie podpisał sławetnego jasnogórskiego dokumentu lub czy nie należy do stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich (tych, którzy 'leczą' z homoseksualizmu i mają 'na stanie' egzorycystów), gdyż może się okazać, że z obiektywizmem i dobrem kobiety może być różnie.

Córka przyjaciółki zdecydowała się na aborcję. Na szczęście było to w Bawarii a nie w Polsce. Dziewczyna musiała iść do psychologa, gdyż jest to wymagane. Psycholog był związany z kościołem protestanckim. Nie mniej jednak przyjaciółka, która towarzyszyła córce, była pod wrażeniem rzeczowości i profesjonalizmu psychologa. Rozmowa z psychologiem trwała dwie godziny, pytano o motywacje, nastawienie psychiczne itp, ale też poinformowano na czym polega sam zabieg, dlaczego tabletki poronne mogą nie być najlepszym rozwiązaniem. Ale nawet w tolerancyjnych Niemczech, lista lekarzy przeprowadzających zabieg była dostępna dopiero po rozmowie z psychologiem.

#472
20-07-2014 12:07
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi mayolina
>mając na uwadze polskie realia, wskazane również byłoby sprawdzenie, czy przypadkiem psycholog nie podpisał sławetnego jasnogórskiego dokumentu lub czy nie należy do stowarzyszenia psychologów chrześcijańskich (tych, którzy 'leczą' z homoseksualizmu i mają 'na stanie' egzorycystów), gdyż może się okazać, że z obiektywizmem i dobrem kobiety może być różnie.
Tak, to absolutna podstawa.
Przecież niektórzy mogą nawet uważać, że kobieta powinna odczuwać wyrzuty, bo jakieś konsekwencje muszą być.

>Córka przyjaciółki zdecydowała się na aborcję. Na szczęście było to w Bawarii a nie w Polsce. Dziewczyna musiała iść do psychologa, gdyż jest to wymagane. Psycholog był związany z kościołem protestanckim. Nie mniej jednak przyjaciółka, która towarzyszyła córce, była pod wrażeniem rzeczowości i profesjonalizmu psychologa. Rozmowa z psychologiem trwała dwie godziny, pytano o motywacje, nastawienie psychiczne itp, ale też poinformowano na czym polega sam zabieg, dlaczego tabletki poronne mogą nie być najlepszym rozwiązaniem. Ale nawet w tolerancyjnych Niemczech, lista lekarzy przeprowadzających zabieg była dostępna dopiero po rozmowie z psychologiem.
Też uważam, że myśleć trzeba przed popełnieniem uczynku, a nie dopiero po.
Ale nie zaszkodzi skontrolować stan psychiczny po fakcie. Tylko to już nie musi być obowiązkowe.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
Jeśli ona sama na poziomie emocjonalnym nie wie i nie ma w niej choćby śladu zaczepienia, oprócz słów - nie.
Jeśli nie ma jakiegokolwiek śladu po traumie wypartej - nie da się rozróżnić i nie można wnioskować, że pacjentka potrzebuje pomocy, czy nie potrzebuje.
Czytałem sporo opisów sytuacji, gdzie co bardziej gorliwi "terapeuci" z różnych subiektywnych przyczyn doszukiwali się w pacjentach śladów molestowania seksualnego w dzieciństwie. Później, jak już to wmówili, usiłowali mu "pomagać" tylko cierpienie pogłębiając.
Niektórzy z tych pacjentów później takiego "terapeutę"-teoretyka skarżyli do sądu.
Żaden profesjonalista nie podejmie ryzyka, aby leczyć na ślepo tylko na podstawie swojego światopoglądu.

W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
Mimo wszystko jego szanse na uzdrowienie się nie kończą. Czas dużo zmienia.

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi mayolina
Czyli tutaj psycholog chrześcijański zrobił dobrą robotę.
W ogóle z tym bywa różne. Z lektury artykułów ks. dr Jack Prusaka SJ (psychologa) da się wyczytać profesjonalizm i bezstronność (choć lektura oczywiście jeszcze o niczym nie przesądza).

Co ciekawe, ten ksiądz swojego czasu dość rzeczowo wypunktował w "Tygodniku Powszechnym" innego ks. dr Oko, wykazując jego indolencję w sprawie m.in. zjawiska homoseksualizmu i pedofilii.
forum.gaze(*)e_Homoobsesje_ksiedza_Oko.html
Od tej pory ks. Oko chodził obrażony, zaczął nawet zarzucać ks. Prusakowi kontestowanie nauk Watykanu.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
> Też uważam, że myśleć trzeba przed popełnieniem uczynku, a nie dopiero po.
> Ale nie zaszkodzi skontrolować stan psychiczny po fakcie. Tylko to już nie musi być obowiązkowe.

Z tym jest trochę tak, jak z kontrolą piersi. Uważna i dbajaca o sibie kobieta robi to codziennie, żaden lekarz jej do tego nie jest potrzebny.
Podobnie zawracanie uwagi na swój stan psychiczny (byle nie obsesyjne). Czujesz się źle, zastanawiasz się nad tym, próbujesz instrospekcją to jakoś powiązać, aż w końcu, gdy objaw nie ustępiuje, decydujesz się na wizytę konsultacyjną.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Jacek Głodzik
Rozumiem, dziękuję za wyjaśnienia.
Zastanawiają mnie teraz następujące rzeczy:
>W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
Tylko czy taki pacjent jest chory i na czym ta choroba polegałaby?

>Jeśli ona sama na poziomie emocjonalnym nie wie i nie ma w niej choćby śladu zaczepienia, oprócz słów - nie.
>Jeśli nie ma jakiegokolwiek śladu po traumie wypartej - nie da się rozróżnić i nie można wnioskować, że pacjentka potrzebuje pomocy, czy nie potrzebuje.
Czy to możliwe, aby nie było śladu po istniejącej, choć wypartej traumie?
A może te osoby są zdrowe a zaczynają chorować później pod wpływem jakiegoś czynnika zewnętrznego?

>Żaden profesjonalista nie podejmie ryzyka, aby leczyć na ślepo tylko na podstawie swojego światopoglądu.
Oczywiście, jeśli nie ma diagnozy nie powinno być mowy o leczeniu.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
> Według mnie jeśli ktoś nie je do syta to jest to powściągliwość, która na
> dłuższą metę jest dyskomfortem powodującym rozdrażnienie, odwracającym
> uwagę od innych spraw. Nawet jeśli to nie jest głodzenie się.

Zgadzam się. Znałem buddystę, który przez kilka miesięcy próbował dojść do zdolności opisywanej w wielu książkach Kena Wilbera. Zdolności świadomego śnienia, w której ponoć możemy świadomie kierować akcją snu i pamiętamy go od a do z.
Ponoć jest jakaś technika, mająca wprowadzić w ten rodzaj snu, a stosuje się ją przed zaśnięciem.
Buddysta przyznał mi, że efektu nie osiągnął, a tylko wprowadził się w stan w chronicznego niedoboru snu i umysłową ociężałość.

Wg mnie należy dbać głównie o swoje zdrowie. Człowiek zdrowy i spełniający się w życiu ani przesadnie nie zwraca uwagi na ilość konsumowanego jedzenia (w tą lub tamtą stronę) ani na ilość seksu, ponieważ reguluje mu to najlepiej osobisty regulator: organizm.
Natomiast "wrodzona człowiecza przesadność" zdaje się być głównym zarzutem p. Elaspa i jemu podobnych wobec ateizmu opartego na racjonalizmie.
Dla mnie to tylko sporo zdradza o takich ludziach.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Episode_2 (3284 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Z tym jest trochę tak, jak z kontrolą piersi. Uważna i dbajaca o siebie kobieta robi to codziennie,
Poważnie??

>Podobnie zawracanie uwagi na swój stan psychiczny (byle nie obsesyjne). Czujesz się źle, zastanawiasz się nad tym, próbujesz instrospekcją to jakoś powiązać, aż w końcu, gdy objaw nie ustępuje, decydujesz się na wizytę konsultacyjną.
No tak, tylko sporo ludzi, zwłaszcza młodych nie zwraca uwagi na swój stan psychiczny a często i fizyczny dopóki nie padnie na pysk. Dlatego wspomniałem o zaleceniu.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
>Rozumiem, dziękuję za wyjaśnienia.
>Zastanawiają mnie teraz następujące rzeczy:
>>W konsekwencji istnieje możliwość, że pacjent chory zostanie odesłany, bo nie ma punktu zaczepienia.
>Tylko czy taki pacjent jest chory i na czym ta choroba polegałaby?

Choroba polega na traumie, która nie jest wyrażona, a która wtedy powoli daje się we znaki.
Czy jest chory - tego właśnie do końca nie wiadomo. I dlatego z reguły nie podejmuje się leczenia.

> Czy to możliwe, aby nie było śladu po istniejącej, choć wypartej traumie?

Trudno mi na to odpowiedzieć. Nie jestem psychoterapeutą. W literaturze spotkałem się ze sporym obszarem poświęconym rozpoznawaniu znaczenia tzw. mikroruchów (tiki) uruchamiania własnej intuicji itp.
To jest chyba kwestia czasu. Jeśli pacjent przychodziłby przez dłuższy czas do psychoterapeuty i pomimo dobrej fizycznej i psychicznej kondycji obciążałby go swoimi teoriami i fantazjami - ten najpewniej by go raczej odesłał, niż doszukiwał się z nim jakichś szczegółów świadczących o chorobie. Ale teoretycznie miałby więcej czasu na lepszą diagnozę.

To oczywiście tylko potencjalna i wydumana możliwość. W praktyce raczej tak sie nie zdarza.

> A może te osoby są zdrowe a zaczynają chorować później
> pod wpływem jakiegoś czynnika zewnętrznego?

No właśnie. Dlatego lepiej jest zaczynać od konkretnego objawu, aby nie tracić czasu i energii.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Rozpusta z etycznego punktu widzenia
W odpowiedzi Episode_2
>Poważnie??

Nie, tylko żartuję
Edit: faktycznie robi sie to trochę rzadziej niż napisałem. Najlepiej, aby kobieta sprawdziła częstotliwość i technikę u swojego lekarza.

> sporo ludzi, zwłaszcza młodych nie zwraca uwagi na swój stan psychiczny
> a często i fizyczny dopóki nie padnie na pysk. Dlatego wspomniałem o zaleceniu.

Naprawdę uważasz, że delikwent nie zwracający uwagi ani na swój stan psychiczny, ani fizyczny dostosuje się do jakiegoś cudzego zalecenia? Jesteś optymistą

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365