Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.592.939 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2945 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Pasji muszą uczyć pasjonaci znający tajniki sztuki i szukający piękna w żmudnej praktyce. Leniwi nauczyciele uczą wiary w cuda, hodując tylko zniechęcenie i frustrację."
« Społeczeństwo  
Święty Świeckiego Kościoła Cieciej RP i jego rewolucja [2]
Autor tekstu:

Żadną rewolucją nazwać tego nie sposób, bo sprawa nie zatoczyła o wiele szerszych kręgów niż akademickie, ale udało się chociaż stworzyć na tej kanwie nową klasę polityczną. A zatem sukces połowiczny. O przeciągnięcie na swoją stronę młodzieży trzeba było się specjalnie postarać. Skoro Polska miała się stać częścią Zachodu, to także najmłodsi Polacy musieli dobić do mentalnego poziomu swoich rówieśników zza Łaby. I tutaj nieocenioną pomocą okazały się inicjatywy Owsiaka. Co ciekawe, ta prozachodnia unifikacja nie polegała na otwarciu na obowiązujące trendy i pomocy w zbudowaniu nowoczesnej sceny muzycznej, raczej na przerabianiu nieszczęśliwie pominiętej rewolucji. I właśnie temu służyła odkopana po prawie 30 latach przaśna legenda Woodstocku.

W 1995 w Polsce nie trzeba było wyważać drzwi z napisem sex, drugz & rock'n'roll, bo były one już od dawna otwarte, a mimo to zdecydowano się właśnie pod taki sztandar wepchnąć ówczesną młodzież. Zdecydowano, bo przecież festiwalowa inicjatywa nie należała wyłącznie do Owsiaka, a była wspierana przez publiczną telewizję, Polskie Radio i wszelkie możliwe służby mundurowe, a zatem zielone światło dla Przystanku Woodstock szło z samej góry. Podobnie zresztą, jak w przypadku WOŚP. Trudno odmówić racjonalności postępowaniom władzy, ktokolwiek ją wtedy rzeczywiście sprawował, wszak podmienienie awanturujących się dekadenckich krzykaczy, na przekonanych o swojej zajebistości hedonistów z dobrym serduszkiem, zakrawa o majstersztyk inżynierii społecznej. I całe szczęście. Jeszcze by na studia nie poszli i angielskiego się nie nauczyli. A w kraju panowałaby mowa nienawiści.

Legenda w jaką obrosła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to dobry przykład retorycznej przemocy, stosowanej przez ekipę z '68, gdy już wreszcie dorwała się do władzy. Dla niegodziwców, którzy śmią wyrazić jakiekolwiek wątpliwości wobec tej niepodważalnie szczytnej akcji i jej organizatorów, dobrzy ludzie mają zawsze milion odpowiedzi, ale wszystkie podobne, oscylujące gdzieś wokół: „obyś zdechł, podły skurwysynu". Podobnie wygląda „polemizowanie" z wieloma innymi dogmatami tego niby świeckiego państwa, których światłość wpychana jest nam szantażami moralnymi, z szafowaniem pojęciem faszysty na lewo i prawo włącznie. W efekcie o Wielkiej Orkiestrze mówi się wyłącznie dobrze, albo wcale. A kto podniesie rękę na nią, ten niech będzie przeklęty po wsze czasy, jak chociażby słynny hejter, Matka Kurka. Tak bezczelny, że po pierwszym procesie i przeczołganiu finansowym nie zgiął karku, jak inni którzy wcześniej nieopatrznie zadzierali z Jurasem. Wojna, która zaczęła się na blogu Piotra Wielguckiego, przeniosła się do sądów różnych instancji. I choć na stronie Kontrowersje.net, pojawiające się co jakiś czas artykuły obnażające funkcjonowanie WOŚP, dały całkiem sporej grupie czytelników pewien obraz, czym jest WOŚP, to niesławna Kurka zbiera cięgi nie za te wszystkie zawarte w swoich artykułach fakty, liczby i przedstawiane schematy. Nie. Obrywa głównie za „obraźliwe sformułowania" i historię licytacji jednego biletu. Przy całej lawinie zarzutów formułowanej przez Wielguckiego, to trochę mało. Ale i to wystarczy, by na hasło Matka Kurka przeciętnemu odbiorcy mediów głównego nurtu zrobiło się niedobrze. „A to ten, co przegrał z Owsiakiem". Tak ten, to także ten, który wygrał z Owsiakiem, ten, dzięki którego obronie sąd nakazał Jerzemu Owsiakowi pokazać faktury transakcji pomiędzy fundacją WOŚP, a jego firmą i firmą jego żony. Czego oczywiście Jurek nie zrobił do dzisiaj mimo kilku wyroków ponaglających. A minęły ponad trzy lata! Wygląda na to, że jednak nie będzie miał wyjścia. Jego kasacja została odrzucona. Teraz także Naczelny Sąd Administracyjny domaga się okazania faktur wystawionych przez firmy Złoty Melon, Mrówka Cała (zamknięta zaraz po wyroku nakazującym okazanie historii rozliczeń tejże z fundacją), Jasna Sprawa oraz Tabacco.

Wniosek mógłby być następujący: państwo działa i nie oszczędza nawet takich osobistości jak pan Jerzy — i to w tych komunistycznych ponoć sądach! — jednak to nie do końca prawda, bo też nie widać było jak dotąd żadnej determinacji, by wyrok został wykonany. Inny sąd, w innej sprawie przyznał rację powodowi, Matce Kurce, zaś szefowi WOŚP nakazał zapłacenia kary za zniesławienie. Nie przeszkodziło to jednak arbitrowi tego procesu, kosztami rozprawy (prawie równowartymi zasądzonej rekompensacie za straty moralne) obarczyć… Matkę Kurkę. Takie rzeczy tylko w III RP!

Nierówne podejście aparatu państwa w podobnych sprawach, za to z różnymi osobami w rolach głównych występują nie tylko w relacji obywatele-celebryci; dotyczą także niesprawiedliwego traktowania rozmaitych bohaterów i idoli tłumów.

Każdego mądrego, odpowiadającego jak z automatu: „A ty co zrobiłeś dla dzieci?" i wzywającego do stworzenia własnego Imperium Dobra, zachęcam do spróbowania swoich sił i dostania się ze swoim przekazem do TVP, nie mówiąc już o otrzymaniu regularnego programu, czy możliwości przejęcia anteny telewizyjnej Dwójki oraz wszystkich regionalnych ośrodków w kraju. Na cały dzień. I to co roku! Przez 23 zimy. Jakoś tak się składa jednak, że te wszystkie możliwości i wiele innych przeważnie rozpościerają się akurat konkretnie przed Owsiakiem. Ich spektrum jest naprawdę szerokie — od przejmowania w ten jeden specjalny dzień, remiz strażackich w różnych częściach kraju, do przejażdżki F16. Oczywistym jest, że z „Jurkiem" trudno rywalizować. I nikt nie chce mu zabierać zasług. Jak już wspomniałem — doceniam każde uratowane życie. Jednak, warto zastanowić się co takiego zrobił WOŚP. Wszak mija właśnie ćwierćwiecze od kiedy po raz pierwszy zagrała orkiestra. 25 lat to naprawdę sporo czasu, wystarczy spojrzeć, jak zmieniła się przez ten czas Polska.

Kiedy Owsiak z Chełstowskim organizowali pierwszą zbiórkę, byliśmy w samym ogniu walk o transformację. Młode, nieprzystosowane do rynkowych prawideł państwo potrzebowało wsparcia na wielu płaszczyznach, także w obszarze służby zdrowia, to nie ulega wątpliwości. Jednak, czy potrzebuje go także po 25 latach? Czy potrzebowała dekadę temu? Polska nie jest już krajem na skraju bankructwa, jak pod koniec epoki komunizmu, konsekwentnie, mimo wszystkich przeciwności buduje swój dobrobyt. Polacy także bardzo dużą część swoich pensji oddają na ubezpieczenie zdrowotne i choć wciąż brakuje funduszy, to mają prawo oczekiwać od polityków oraz urzędników poprawy zarządzania i sporządzenia planu na to, skąd je zdobyć. Coroczna kwesta, której bezpośrednią przyczyną, jak twierdzi sam Jurek, jest misja podniesienia z kolan polskich szpitali i przychodni (i coś od 25 lat nie może podnieść) nie pomaga obywatelom w wywieraniu presji na rządzących, by ci należycie zajęli się służbą zdrowia, nie pozwala też dostrzec wielu pozytywnych zmian w tym obszarze (przecież cały czas muszą zbierać), utrwala zgubne przekonanie, że lekarzom trzeba dodatkowo płacić. Wreszcie — nie daje rozwiązań systemowych, tylko doraźne, bywa, że zupełnie nie po myśli placówek, które coraz częściej rezygnują ze wsparcia WOŚP-u. Jeśli przez 25 lat (25 lat!) ten ruch odegrał jakąś rolę ustrojową, to jest to rola bez wątpienia negatywna. Przy całym dobroczynnym charakterze, akcja Owsiaka to jedyny w swoim rodzaju i w tej części świata… diss na państwo. I to diss, w którym bierze ono w dodatku czynny udział, ponosząc wszystkie koszty organizacji imprezy (nie licząc tych, które generują firmy rodziny Owsiaków). Trudno szukać tak przedziwnej formuły gdzieś poza granicami naszej niepodrabialnej Rzeczypospolitej. Pewnie dlatego, że inne kraje są lub próbują być poważne, a przynajmniej poważniejsze od III RP. Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której Niemcy, lub Czesi co roku wydają miliony z budżetu państwa, aby móc poprosić swoich obywateli o jeszcze kilka euro i jeszcze kilkadziesiąt koron, przyznając się tym samym do nieporadności i do tego w sumie to nie potrafią zarządzać służbą zdrowia. Po prostu nie ma takiej opcji! Nadto te narody się szanują, by samemu podkopywać morale w społeczeństwie i mydlić ludziom oczy jakimiś pozorowanymi ruchami, kiedy prawdziwe problemy są do rozwiązania. Datki zebrane podczas WOŚP stanowią ok. 0,003 % środków przeznaczanych na służbę zdrowia z budżetu państwa. Wszystkie koszty związane z organizacją orkiestry ponoszą Polacy, zarówno biorąc pod uwagę środki z budżetu (na utworzenie sztabów, opłacenie zespołów, jednostek strażackich, wojskowych), jak i te, które sami wrzucają do puszki. Nie można też zapominać o energii wkładanej przez wolontariuszy, którzy sterczą z tymi nieszczęsnymi puszkami na mrozie. Co roku, pod koniec tego szczególnego dnia „Jurek", ogłasza pobicie kolejnego rekordu (ten moment kiedy wolontariusze, sztaby i wszyscy donatorzy się cieszą… mogą się rozejść). Za rok, przygotowując się do kolejnego „finału" WOŚP opublikuje kolorowy wykres „rozliczenia" poprzedniej zbiórki. I to by było na tyle.

A kto spyta o faktury, niechaj szczeźnie.

Formuła WOŚP jest typowa dla Cieciej RP, ale nawet jak na ten chory system, wyśrubowana do granic mozliwości. W kraju, gdzie setkę najbogatszych obywateli stanowią pośrednicy prywatyzacji mienia Skarbu Państwa, nie należy się dziwić, że także w dziedzinie dobroczynności prym wiedzie partnerstwo publiczno-prywatne. Jeśli już naprawdę musimy bawić się w scentralizowaną i zbiurokratyzowaną charytatywność, to niech ten Owsiak będzie pracownikiem administracji państwowej, z zespołem oddanych i dobrze opłacanych specjalistów, i urządzi taką narodową kwestę, skoro i tak wszystkie koszty ponoszą samorządy i inne urzędy, czy placówki państwowe. Tylko wtedy cel musiałby być inny, bo jako się rzekło wcześniej, żadne normalne, nie schizofreniczne państwo nie podkopuje tak swojego prestiżu. Datki mogłyby iść wtedy za granicę, na najbardziej w danym roku potrzebne cele — co byłoby świetnym ruchem PR-owym i bardzo pomocnym narzędziem w budowaniu swojego pozytywnego wizerunku w świecie. Jest też druga, bardziej realna opcja — nikt nie broni „Jurkowi", by zrobił wszystko sam, od dołu, dogadał się z komercyjną telewizją (co wreszcie nastąpiło) i nie wykorzystywał wielomilionowych dotacji, które idą co roku z budżetu na to jego granie. A jak już jesteśmy skazani na ten publiczno-prywatny czyściec, to niech chociaż udostępni te rozliczenia. Przecież w jego działalności chodzi dokładnie o to właśnie. O zbierania siana.

To tak dużo?

No i najważniejsze pytanie — naprawdę myślicie, że bez aktywności Owsiaka tego sprzętu by nie było? Albo, że gdyby nie WOŚP, to nikt nie przeprowadzałby w Polsce lekcji udzielania pierwszej pomocy? Serio?

* * * *


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (43)..   


« Społeczeństwo   (Publikacja: 12-01-2017 Ostatnia zmiana: 13-01-2017)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Szymon Woźniak Igoronco
Szymon Woźniak, znany także jako Igoronco, poznański bard, tekściarz, bloger, publicysta, trochę raper, a trochę chyba nie. Filozof z wykształcenia, futbolog z nałogu, gaduła z konieczności. Niepoprawny idealista i zgorzkniały cynik w jednym. Jego koncerty, grane do spółki z dj’em i producentem, Orskim, są mieszanką przepełnionego bassem elektronicznego seta, z poetyckim slamem. Debiutancki album poznańskiego twórcy został uznany przez Tygodnik Powszechny za jedno z najciekawszych wydarzeń w 2013 r. w polskiej muzyce alternatywnej. W 2016 wydał nowy materiał pt. Za długie, nie czytaj.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Biało-czerwona szachownica
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10080 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365