Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
187.957.222 wizyty
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7363 tekstów. Zajęłyby one 29029 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 5497 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Wiedza jest energią naszych czasów, ropą naftową naszego pokolenia.
 Religie i sekty » Chrześcijaństwo

Dlaczego nie jestem chrześcijaninem [3]
Autor tekstu: Bertrand Russell

Zwrocmy sie do kwestii moralnych. Wedlug mnie istnieje jedna powazna skaza w charakterze Chrystusa, a mianowicie jego wiara w pieklo. Nie moge uwierzyc, aby czlowiek rzeczywiscie humanitarny mogl wierzyc w kary wieczne. Chrystus przedstawiony w Ewangeliach niewatpliwie wierzyl w wieczne meki i w ksiegach tych znajdujemy wielokrotnie slowa msciwego gniewu skierowane przeciw ludziom, ktorzy nie chcieli sluchac jego kazan — postawa dosc zwykla u kaznodziejow, ale nie dajaca sie pogodzic z najwyzsza doskonaloscia.
Nie spotykamy tej postawy u Sokratesa, lagodnego i uprzejmego wobec ludzi, ktorzy nie chcieli go sluchac. I moim zdaniem takie zachowanie sie bardziej przystoi medrcowi niz oburzenie. Przypominacie sobie zapewne wszyscy, co mowil Sokrates w swoich ostatnich chwilach i jak sie zazwyczaj zwracal do ludzi, ktorzy sie z nim nie zgadzali.
Wedlug Ewangelii Chrystus mowil: „Wezowie, rodzaju jaszczurczy, i jakoz bedziecie mogli ujsc przed sadem dnia piekielnego?" — Byl to zwrot pod adresem ludzi, ktorym sie nie podobaly jego nauki. Naprawde nie wydaje mi sie to w najlepszym tonie.
W Ewangelii znajduje sie duzo takich wzmianek o piekle. Najpierw, naturalnie, dobrze nam znany tekst odnoszacy sie do grzechu „przeciwko Duchowi Swietemu": „Ale kto by mowil przeciwko DuchowiSwietemu, nie bedzie mu odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszlym". Tekst ten stal sie przyczyna niezliczonch cierpien, gdyz wszelkiego rodzaju ludzie wyobrazali sobie iz popelnili grzech przeciw Duchowi Swietemu, i zyli w przekonaniu, ze nie otrzymaja przebaczenia ani w tym, ani w tamtym swiecie. Jestem pewny, ze czlowiek prawdziwie dobry nie szerzylby na swiecie podobnych trwog i obaw.
Chrystus powiada jeszcze: „Posle Syn czlowieczy anioly swoje, a oni zbiora z krolestwa jego wszystkie zgorszenia i tych, ktorzy nieprawosc czynia; i wrzuca ich w piec ognisty, tam bedzie placz i zgrzytanie zebow" — po czym rozwodzi sie w dalszym ciagu nad placzem i zgrzytaniem zebow. Wzmianki o tym nastepuja jedna po drugiej i dla czytelnika jest zupelnie widoczne, ze Chrystus musial znajdowac pewna przyjemnosc w przewidywaniu placzu i zgrzytania zebow, bo inaczej nie powtarzaloby sie to tak czesto.
Nie zapomnieliscie pewnie przypowiesci o owcach i kozlach, gdzie mowi sie, jak to podczas drugiego przyjscia Syn czlowieczy odlaczy owce od kozlow i powie kozlom: „Idzcie ode mnie, przekleci, w ogien wieczny". I Chrystus ciagnie dalej: „I pojda ci na meki wieczne". Nastepnie powiada znowu: „A jesliby cie gorszyla reka twoja, odetnij ja; bo lepiej jest tobie ulomnym wnijsc do zywota, nizeli dwie rece majac isc do piekla w ogien nieugaszony, gdzie robak ich nie umiera, a ogien nie gasnie". Powtarza sie to parokrotnie.
Musze stwierdzic, ze ta nauka, wedlug ktorej ogien piekielny jest kara za grzechy, jest okrutna. Doktryna ta upowszechnila okrucienstwo i dala swiatu cale pokolenia okrutnie torturowanych ludzi,a Chrystus Ewangelii, jesli sie go bierze takim, jakim go przedstawiaja jego dziejopisarze, musi niewatpliwie ponosic za to czesciowa odpowiedzialnosc.
Sa jeszcze inne, chociaz mniej wazne niedociagniecia w nauce Chrystusa. Na przyklad historia swin garazenskich, o ktorych opowiadaja Marek i Mateusz. Nie bylo to z pewnoscia przejawem dobroci dla swin pozwolic w nie wejsc demonom, skutkiem czego biedne zwierzeta wpadly do morza i utonely. Musicie pamietac ze Chrystus byl wszechmocny i mogl po prostu kazac demonom sie wyniesc, ale on zamiast tego umiescil je w swiniach.
Dzieje drzewa figowego rowniez przedstawiaja sie dosc zagadkowo. Wiecie zapewne, co sie z nim stalo. „A drugiego dnia (Jezus) laknal; i ujrzawszy z daleka figowe drzewo, majace liscie, przyszedl, jesliby snadz co na nim znalazl; a gdy do niego przyszedl, nic nie znalazl, tylko liscie, bo nie byl czas figom. A odpowiadajac Jezus rzekl mu: Niechajze wiecej na wieki nikt z ciebie owocu nie je..., a Piotr (nastepnego ranka) rzekl mu: Mistrzu, oto figowe drzewo, ktores przeklal, uschlo". Jest to bardzo dziwna opowiesc, poniewaz pora owocowania fig jeszcze wtedy nie nadeszla i doprawdy trudno bylo brac to drzewu za zle.
Nie, stanowczo nie zdaje mi sie, zeby Chrystus czy to pod wzgledem madrosci czy tez dobroci stal tak wysoko, jak niektore postaci historyczne. Z tego punktu widzenia postawilbym Budde i Sokratesa wyzej od niego.

Czynnik uczuciowy

Jak to juz powiedzialem, nie sadze, aby prawdziwy powod dla ktorego ludzie przyjmuja religie, mial cos wspolnego z rozumowaniem. Ludzie staja sie religijni z pobudek uczuciowych. Czesto slyszy sie, ze to bardzo zle napadac na religie, poniewaz jest ona zrodlem cnoty. Tak mi przynajmniej mowiono; sam tego jakos nie zauwazylem.
Samuel Butler sparodiowal ten argument w swojej ksiazce „Powrot do Erewhonu". Bohater tego utworu, niejaki Higgs, przybywa do nieznanego kraju, bawi tam jakis czas, po czym ucieka balonem. W dwadziescia lat pozniej udaje sie znowu do tego kraju i zastaje tam nowa religie, ktora nakazuje go czcic pod nazwa Syna Slonca i mowi o jego wniebowstapieniu. Higgs zjawia sie w wilie dnia, w ktorym Erewhonczycy obchodza Swieto Wniebowstapienia, i slyszy, jak profesorowie Hanky i Panky mowia do siebie, ze nigdy nie widzieli slynnego Higgsa i wcale nie maja na to ochoty. Sa to arcykaplani religii Syna Slonca.
Oburzony podroznik zbliza sie do nich i oznajmia: „Zdemaskuje te cala szarlatanerie i powiem ludziom, ze jestem tylko zwyklym czlowiekiem i ze wzbilem sie w powietrze balonem". Ale oni mu odpowiadaja: „Nie powinien pan tego czynic, poniewaz moralnosc naszego kraju jest scisle zwiazana z tym mitem i gdyby pewnego dnia Erewhonczycy dowiedzieli sie , ze nie wstapil pan do nieba, staliby sie wszyscy zli". Higgs daje sie przekonac i odchodzi bez slowa.
Mysl przewodnia jest wiec taka: bylibysmy wszyscy wystepni, gdybysmy nie trzymali sie wiary chrzescijanskiej. Wydaje mi sie jednak, ze jej wyznawcy byli w wiekszosci bardzo zlymi ludzmi. Mozna skonstatowac ciekawy fakt, ze im intensywniejsza byla religijnosc danego okresu, im glebsza wiara w dogmat, tym wieksze bylo okrucienstwo i tym gorszy ogolny stan rzeczy.
W tak zwanych wiekach wiary, gdy ludzie rzeczywiscie wierzyli we wszystkie twierdzenia religii chrzescijanskiej, mielismy tortury inkwizycji, miliony nieszczesliwych kobiet spalono jako czarownice i nie bylo okrucienstwa, ktorego by sie nie dopuszczono w imie religii.
Rozgladajac sie po swiecie, wpredce spostrzegamy, ze kazdy, chocby najmniejszy wzrost uczuc humanitarnych, kazda reforma kodeksu karnego, kazdy krok w kierunku zmniejszenia niebezpieczensta wojny, kazda proba poprawy polozenia ras kolorowych lub zlagodzenia niewolnictwa, kazdy postep moralny, ktory sie udalo osiagnac, byl stale zwalczany przez zorganizowane Koscioly calego swiata.
Oswiadczam po dojrzalym namysle, ze religia chrzescijanska w postaci, jaka jej nadaly Koscioly, byla i jest jeszcze glownym nieprzyjacielem moralnego postepu swiata.

Jak Koscioly opoznily rozwoj postepu

Bedziecie moze uwazali, ze posuwam sie za daleko, utrzymujac, ze te stosunki trwaja nadal. Jestem innego zdania. Wezmy rzecz nastepujaca. Musicie mi wybaczyc, ze o niej wspomne. Jest to nieprzyjemny fakt, ale Koscioly zmuszaja nas czasem do przytaczania niemilych rzeczy.
Przypuscmy, ze w naszym dzisiejszym swiecie niedoswiadczona dziewczyna poslubi syfilityka. W tym przypadku Kosciol katolicki powiada: „Sakrament malzenstwa jest nierozerwalny. Jestescie zlaczeni na cale zycie" — i kobiecie tej nie wolno uzywac zadnych srodkow, aby uniknac wydania na swiat syfilitycznych dzieci.
Takie jest stanowisko Kosciola katolickiego. Twierdze, ze jest to szatanskie okrucienstwo. Zaden czlowiek, ktorego przyrodzone uczucia nie zostaly stepione przez dogmat lub ktory nie jest calkowicie pozbawiony zdolnosci odczuwania cudzego cierpienia, nie bylby zdolny utrzymywac, ze jest sluszne i wlasciwe, aby podobny stan rzeczy istnial w dalszym ciagu.
Podalem tylko jeden przyklad. Ale jest duzo innych sposobow,
za pomoca ktorych w obecnej chwili Kosciol przez obstawanie przy tym, co nazywa moralnoscia, skazuje najrozmaitszych ludzi na niezasluzone i zbyteczne cierpienia. I naturalnie jest on w swej przewazajacej czesci przeciwnikiem postepu i wszelkich ulepszen dazacych do zmniejszenia ilosci cierpienia na swiecie, poniewaz opatrzyl etykieta moralnosci zbior malostkowych przepisow postepowania, ktore nie maja nic wspolnego ze szczesciem ludzi.
Gdy sie mowi o koniecznosci zrobienia tej lub owej rzeczy, ktora przyczynilaby sie do szczescia ludzkosci, Ksciol odpowiada, ze ten cel jest mu obcy. „Coz wspolnego moze miec szczescie miec szczescie ludzi z moralnoscia ? Zadaniem moralnosci nie jest uszczesliwianie ludzi, lecz przygotowanie ich do zycia wiecznego". Topewne, ze ludzie przygotowani w ten sposob nie wydaja sie zdolni do zycia ziemskiego.

Strach jako podstawa religii

Religia jest oparta przede wszystkim i glownie na strachu. Jest to czesciowo lek przed nieznanym, a czesciowo, jak juz mowilem, pragnienie posiadania jak gdyby starszego brata, ktory stanie po naszej stronie we wszystkich klopotach i sporach. Lek jest fundamentem tego — lek przed tajemnica, obawa porazki, lek przed smiercia. Strach rodzi okrucienstwo, nic wiec dziwnego, ze okrucienstwo i religia szly zawsze reka w reke. Lek jest podstawa ich obu.
Zaczynamy teraz troche rozumiec rzeczy otaczajace nas na tym swiecie i opanowywac je po trochu za pomoca nauki, ktora utorowala sobie droge krok za krokiem, wbrew chrzescijanskiej religii, wbrew Kosciolowi, pomimo opozycji wszystkich starych przepisow.
Nauka moze nam pomoc przezwyciezyc ten dominujacy strach, w ktorym ludzkosc zyla przez tyle pokolen. Nauka i nasze serca moga nas nauczyc rezygnacji z poszukiwania urojonej podpory, z wynajdywania sobie sprzymierzencow w niebie i uzywania naszych sil raczej do tego, zeby uczynic z tego swiata miejsce w ktorym zyc warto, a nie pieklo, ktore zrobily z niego Koscioly w ciagu minionych wiekow.

Co powinnismy robic ?

Chcemy stac o wlasnych silach i patrzec na swiat bez zmruzenia powiek - na jego dobre i zle strony, jego piekno i brzydote; chcemy widziec swiat takim, jakim jest i nie odczuwac przed nim leku.
Nalezy podbic swiat inteligencja, a nie odnosic sie don z niewolnicza ulegloscia wyplywajaca z przerazenia, jakie w nas budzi. Pojecie Boga bierze swoj poczatek w starodawnym wschodnim despotyzmie. Jest to pojecie bezwarunkowo niegodne wolnych ludzi. Gdy slyszy sie w kosciele ludzi, ktorzy ponizaja sie mowiac, ze sa nedznymi grzesznikami itd., wydaje sie to czyms godnym wzgardy, czyms, co nie przystoi szanujacym sie istotom ludzkim.
Powinnismy nie upadac na duchu i patrzec swiatu prosto w twarz. Powinnismy uczynic nasz swiat mozliwie jak najlepszym. I chociazby rezulat nie odpowiadal naszym zyczeniom, to jednak bedzie lepszy od tego, co zrobili zeswiata chrzescijanie w ciagu minionych stuleci.
Dobrze urzadzony swiat potrzebuje wiedzy, dobroci i odwagi. Nie potrzeba mu zalu i westchnien za przeszloscia ani zakuwania w kajdany swobodnej inteligencji za pomoca slow wyrzeczonych niegdys przez ignorantow. Potrzebuje on smialych pogladow i swobodnej inteligencji. Potrzebna mu jest nadzieja na przyszlosc, a nie ogladanie sie wstecz.
Ufamy, ze przyszlosc, ktora nasza inteligencja moze stworzyc, pozostawi daleko za soba wszystko to, cosmy zdzialali w przeszlości.


1 2 3 

 Podobna tematyka na: Czy religia wniosła pożyteczny wkład do cywilizacji - Russell
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dzień Sądu - wizualna relacja
Galimatias chrześcijański

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (42)..   


« Chrześcijaństwo   (Publikacja: 19-07-2002 Ostatnia zmiana: 27-11-2010)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1281 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365