Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.301.221 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1625 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Jakkolwiek często więc zmieniają się na scenie świata sztuki i maski, to przecież aktorzy pozostają w tym wszystkim ci sami.
« Wprowadzenie  
My, opozycja... Racjonalista kontra cenzorzy [1]
Autor tekstu:

Publiczne ścieranie się różnych opcji jest fundamentalnym znamieniem społeczeństwa i państwa pluralistycznego i otwartego. W państwie takim na ogół przewagę i rządy zawłaszcza sobie jedna bądź kilka opcji, pozostałe zaś spychane są na ławy opozycji, do roli czujnego strażnika i krytyka poczynań zwycięzcy. Pomimo, że aktualnie przegrane nadal się liczą i biorą udział w wolnej konkurencji opcji, dopóty dopóki nie wyczerpią do cna swego potencjału i nie odejdą na śmietnisko ludzkich idei, poglądów, pomysłów na życie, dla których miejsce jest już tylko w podręcznikach szkolnych i monografiach, których nikt nie czyta.

Na przeciwległym biegunie znajdujemy model totalitarny i dyktatorski, który cechuje publiczne nieistnienie opozycji w określonych, najbardziej newralgicznych sferach, jej niemożność publicznego działania, finansowe upośledzenie. Nie tylko ma ona wówczas nader ograniczone możliwości przekonania innych do swych racji, ale i nie ma możności dotarcia z nimi do tych członków społeczeństwa, którzy są jej podobni i którzy w niej skłonni byliby widzieć sublimatora swego światopoglądu czy źródło określonych dóbr duchowych i kulturowych.

We współczesnej Polsce model pluralistyczny przyjął się w wielu sferach, w szczególności w zakresie ideologii politycznej — można swobodnie głosić wszystko co „kupią" wyborcy, bez znaczenia jak bardzo będą to błędne i populistyczne opcje. Można więc być oszołomem w zakresie polityki kryminalnej (vide Kaczyński), oszołomem religijno- pseudopatriotycznym (vide Giertych), oszołomem uniwersalnym (vide Lepper), można być bez konsekwencji wielkim i małym aferałem. Monolit jednej opcji politycznej odszedł do lamusa.

Totalitarny relikt i gra pozorów

Tymczasem w dziedzinie światopoglądowej wciąż brak u nas odwilży, aggiornamento, pierestrojki — wciąż panuje model totalitarny, oznaczający tutaj:

- publiczną hegemonię jednej tylko ideologii,

- propagandowe kłamstwo mające przekonywać, że społeczeństwo jest jednolite w swej miłości do ideologii panującej,

- duszenie w zarodku wszelkich śladów istnienia opozycji, poprzez cenzurę oraz przedstawianie jej jako grupki frustratów, wariatów i ludzi zagubionych.

Pluralizm w tej dziedzinie jest pozorny, wolna konkurencja nie istnieje. Jest faktem bezspornym, że w społeczeństwie jest od kilku do kilkunastu procent ateistów i agnostyków w zależności od grupy społecznej (mniej — w niewykształconych; więcej — w wykształconych). Zastanówmy się, ile razy widzieliśmy w telewizji czy czytaliśmy w prasie coś co skierowane było do tego grona? Zastanówmy się kiedy i gdzie ostatnio publicznie podejmowano się dyskusji na ten temat, polemiki, inspirującej konfrontacji? Spotyka się czasami antyklerykalizm, który jest dość silny. Jednak on na ogół niewiele ma wspólnego ze sprawami światopoglądowymi jako takimi. Jest tłumaczony jako efekt niedostatków moralnych funkcjonariuszy ideologicznego hegemona, ale nigdy lub niemal nigdy jako wynik opozycji światopoglądowej.

Ktoś zaczadzony kadzidłami propagandy mógłby mniemać, iż Polska jest jakimś niezwykłym ewenementem europejskim, który niczym samotnie dryfująca wyspa na oceanie europejskiej niewiary, jest żywym dowodem na to, że w XXI w. w Europie może uchować się kraj, gdzie chrześcijaństwo ma się dobrze a ateiści nie istnieją.

Pęknięcie ideologicznego fajansu

Dopiero jednak w Internecie widać, że faktyczne zróżnicowanie w tym zakresie w naszym społeczeństwie jest dużo większe niż pozwalają nam o tym myśleć czołowe polskie media. Widać to na forach, czatach, listach dyskusyjnych, w komentarzach, które są coraz większym pęknięciem na ideologicznym fajansie zaszłości totalitarnej. Dopóki w Polsce nie będzie swobodnej publicznej dyskusji na tematy światopoglądowe próżno strzępić język na temat istnienia u nas formalnego pluralizmu w życiu publicznym i społecznym.

Jednym z realnych (a nie tylko teoretycznych) dowodów na to, że ateiści i agnostycy, choć niewątpliwie będący mniejszością społeczną, są w stanie podejmować tę dyskusję i polemikę (a tym samym brać udział w wolnej konkurencji opcji) jak równy z równym ze swymi adwersarzami — bez względu na to czy będą to inni opozycjoniści światopoglądowi czy admiratorzy „hegemona" — jest powodzenie serwisu Racjonalista. O powodzeniu można mówić z jednej strony biorąc pod uwagę rozmiar serwisu: ponad 2200 artykułów, ponad 130 publicystów, tysiące stron, ogólny profesjonalizm w formie i treści (czego dziś nie kwestionują nawet nasi religijni czytelnicy). Z drugiej strony miernikiem powodzenia serwisu są jego czytelnicy — ich sylwetki i ich wielkość. W tym zakresie, na podstawie naszej ankiety, stwierdzić można dwa fakty: 1) Racjonalista jest niewątpliwie w ścisłej czołówce — co do popularności — internetowych publikatorów poruszających tematy światopoglądowe; 2) Racjonalista skupia ludzi najambitniejszych intelektualnie, zaś najwięcej czytelników ma wyższe wykształcenie (znacznie wyższy odsetek osób z wyższym wykształceniem niż średnia społeczna). Oferty intelektualne w internecie pochodzące od ideologicznego hegemona, wyposażonego z strukturę organizacyjną i środki, nie wytworzyły ośrodków tak deklasujących opozycję, jak by to wynikało z obserwacji bardziej podatnego na cenzurę i manipulację kanału konwencjonalnego. Oferta intelektualna wolnomyślicielstwa i racjonalizmu — praktycznie niezauważalnego w prasie, radiu i innych konwencjonalnych mediach — w dużo bardziej wolnokonkurencyjnym medium wirtualnym okazuje się dorównywać a czasami nawet wyprzedzać oferty ideologicznie panujące — choć wyposażona tylko w wiedzę i zapał.

Weźmy np. pod uwagę główne serwisy katolickie, jak Mateusz czy Katolik. Najbardziej wiarygodne jest porównywanie powstałych w tym samym roku (2000) — Racjonalisty i Katolika. Ten ostatni od samego początku kreowany z rozmachem. Z drugiej strony Racjonalista — serwis, który przeszedł wszystkie etapy od brzydkiego kaczątka wirtualnego, samotnego twórcy, poprzez stany półinfantylne, aż do stanu zaawansowanego serwisu rozrastającego się w tempie geometrycznym, tworzonym przez wiele osób z Polski oraz innych krajów zachodnich. Od wielu miesięcy Racjonalista i Katolik (zob.) idą łeb w łeb, z przewagą jednak w ostatnim czasie po stronie Racjonalisty i z perspektywami rozwoju również po naszej stronie, wciąż bowiem traktujemy to jako coś dalekiego od stanu ostatecznego i wykształconego, wciąż mamy więcej planów i pomysłów niż aktualne możliwości pozwalają nam wcielać w życie. Serwis Mateusz jest tutaj nieco wyżej, lecz nie są to bynajmniej już wielkie przewagi, jak u początków — o rzędy wielkości, lecz przewagi będące zasługa dłuższej egzystencji. A oto inne liczby — wskaźniki dla nazw naszych witryn w wyszukiwarce Google:

- około 19,000 dla zapytania Katolik.pl,

- około 45,700 dla zapytania Mateusz.pl,

- około 48,300 dla zapytania Racjonalista.pl.

Trudno powiedzieć tutaj coś konkretnego o Opoce, lecz jest to czołowy katolicki serwis. Zaletą jednak wolnej konkurencji jest to, że myślenie o nawiązywaniu równorzędnej dyskusji jest czymś zupełnie naturalnym i realnym, kwestią bliższej lub dalszej przyszłości — coś niemal nie do pomyślenia na gruncie tradycyjnego kanału przepływu informacji.

Publiczny wizerunek: ateista specjalnej troski

W tym wszystkim smutną, choć mało szokującą jest konstatacja, iż czołowe media i publikatory nie kwapią się, aby zauważać realność wolnej konkurencji światopoglądowej także w Polsce — w niekonwencjonalnych, a tym samym mało opanowanych sferach społecznej aktywności. Media nie chcą nas nie zauważać — tak długo jak to możliwe. Oczywiście trudno wyobrazić sobie, aby po prostu nie wiedzieli oni o tym fakcie. Nie chcą wiedzieć (a przede wszystkim pisać i mówić), że w Polsce czołowy serwis wolnomyślicielski cieszy się podobnym zainteresowaniem jak czołowe serwisy jedynie słusznej ideologii światopoglądowej, gdyż nie pasuje to jednolicie katolickiego i pobożnego narodu, za jaki Kościół i jego aktualni partnerzy u władzy chcą, aby Polska wszędzie uchodziła. Silny antyklerykalizm jest „załatwiany" w ten sposób: „Antyklerykałowie to biedni frustraci, którzy swe antykościelne nastroje opierają na jakiejś krzywdzie jaką im wyrządził kapłan, powinni zrozumieć, że grzech tego kapłana nie może sugerować opinii o Bogu i całym Kościele". Perfidnie przemilcza się i skrywa przed ogółem, że sprzeciw wobec klerykalizmu może się wywodzić z wyznawania innego światopoglądu, z postawy szczerze laickiej, z odrzucenia chrześcijaństwa, że można odrzucać katolicką naukę społeczną i nauczanie papieskie etc. Wszystko tylko nie odmienny światopogląd w Polsce!

Telewizja Polska na Boże Ciało wyemitowała film obyczajowy pt. Biała sukienka. Jednym z głównych bohaterów był tam przebojowy ateista, który bezproblemowo polemizował z wierzącym i krytykował chrześcijaństwo, za pomocą argumentów jakby żywcem z Racjonalisty czerpanych. Byłem zdumiony tą fabułą. Wkrótce jednak TVP sprowadziła mnie na (polską) ziemię: ateista okazał się być niedowiarkiem nader płytkim, który, jak to w „main stream" media znad Wisły bywa — obraził się na Boga, bo w wypadku zginęła jego ukochana. Później już się wszystko potoczyło szybko i prawomyślnie: „ateista" uległ wypadkowi (notabene, jego terenówka grzmotnęła w przydrożną figurkę Pana Jezusa). Jego interlokutor okazał się być księdzem. Co więcej, miał on przy sobie cały sprzęt do nawracania, tj. Biblię i stułę. „Ateista" pokornie się wyspowiadał, został opatrzony ostatnim sakramentem do wyprawy na tamten świat. Mógł już umierać jak Pan Bóg przykazał. Równocześnie jednak ksiądz wziął się za zaklęcia, po których „ateista" oczywiście ożył… Morał tego nędznego filmu: wyszukane argumenty powalające w dyskusji nawet księdza to blaga. Tylko czekać, jak szybciej lub później ateusz przestanie się dąsać na Pana Boga. Musimy ateistów traktować jako ludzi zagubionych, obrażonych na boga, zaś ich intelektualne wyrafinowanie to tylko maska pod którą skrywają swą duchową nędzę i metafizyczne pragnienie...

Jak przystało na rasową propagandówkę — nie lepszą ni gorszą od tego co produkowano przed 1989 w telewizji publicznej — obrazek był połączeniem idiotycznej ckliwości z totalnym zafałszowaniem rzeczywistości. A więc Kościół przedstawiony został jako biedny niczym Rybak Galilejski. Tak biedny, że mikrofon do „ewangelizowania" owiec musiał pożyczać od lokalnej ...kapeli satanistycznej. Ksiądz natomiast był okazem cnót wszelakich: kiedy niemoralny ateusz zabrał „na stopa" naiwne dziewczynki, które postanowił wykorzystać (w swej niemoralności był jednak na tyle uczciwy, że chciał się nimi podzielić ze swym wierzącym dyskutantem), katolicki tytan wiary oparł się pokusie i skutecznie udaremnił ów grzeszny postępek. Poza tym… kiedy ostatni raz spotkaliście księdza podróżującego „na stopa"?


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Powrót do rozumu
Portal młodych racjonalistów

 Zobacz komentarze (19)..   


« Wprowadzenie   (Publikacja: 16-07-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 937  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Degrowth czyli ideologia antyrozwoju
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3516 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365