Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.196.422 wizyty
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7296 tekstów. Zajęłyby one 28776 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 1846 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Na pracowników kształcą nas specjaliści, na ludzi - amatorzy.
 Światopogląd » Dzieje wolnomyślicielstwa

Racjonalista 1930-2000: aktualność racjonalizmu [2]
Autor tekstu:

Równie silna była u apologetów pokusa dyskredytowania wolnomyślicielstwa za pomocą utożsamiania go z działalnością antychrześcijańską bolszewików, aby z tego zrezygnowali i aby roztrząsali prawdziwość tych w większości niedorzecznych zarzutów. W jednym z numerów „Racjonalisty" Kotarbiński przyznawał, że "niedźwiedzią przysługę wyrządzają te grzechy za miedzą naszemu wolnomyślicielstwu". Przez antychrześcijańską propagandę na rzecz religii komunistycznej na scenie światopoglądowej powstawało duże zamieszanie, korzystne jednak dla Kościoła. Do ruchu wolnomyślicielskiego trafiło wiele rozsadników i elementów rewolucyjnych, które działały nie tyle na rzecz rozumu i wolnej myśli, lecz przeciw Kościołowi jako elementowi zastanego ładu społecznego przeciw któremu wymierzona była rewolucja, w ramach ideologii totalitarnej. To fatum wlecze się za wolnomyślicielstwem do dziś. Jest to potężna broń w rękach cynicznych lub bezmyślnych apologetów.

„Racjonalista 1930" tym bardziej podsycał klerykalne emocje, że prezentował konsekwentny i niekokieteryjny racjonalizm. Wyrazem tego choćby polemika z „La Pensée", który pisał, w duchu bliższym postmodernizmowi niż racjonalizmowi: Nawet najbardziej niedorzeczne wierzenia i prostacze bajki winny być szanowane. W odpowiedzi na to polski „Racjonalista" (nr 3/1931) pisał: "Kardynalnym błędem podobnego rozumowania, jest zidentyfikowanie naturalnego prawa jednostki do swobody sumienia z obowiązkiem szanowania cudzych przekonań wbrew własnej logice. Rozróżnianie jednak tych dwóch pojęć jest konieczne. Prawo do swobody sumienia jest zasadniczym postulatem myśli wolnej i obejmuje prawo swobodnego rozbioru swoich i cudzych wierzeń; logicznym wynikiem tej metody myślenia, jest usunięcie z pod wpływu szerzycieli ciemnoty umysłów jeszcze niedojrzałych do samodzielnej krytyki, a więc przede wszystkim dzieci i młodzieży w szkołach. Natomiast poszanowanie cudzych wierzeń, bez względu na ich wartość i treść, pociągałoby za sobą logicznie obowiązek zupełnej obojętności w stosunku do oddziaływania na otoczenie, co byłoby raczej dowodem niedostatecznego pogłębienia własnej myśli niż poczuciem tolerancyjności." Kilka miesięcy później, w październiku, w artykule „O nauczaniu religii w szkołach" Kotarbiński pisał: "Nie każde burzenie starych murów jest wandalizmem. Trzeba czasem zrównać z ziemią zapowietrzona dzielnicę. Spoczywają w zapomnieniu zwłoki alchemii, astrologii i magii. Religii ten sam los powinien przypaść w udziale. Nie chodzi jednak o zupełne zaniechanie tematu. Samą religię zastąpić studiami nad religią w ramach różnych przedmiotów szkolnych".

Zmierzch i odrodzenie

Nękany zarzutami o obrazę uczuć religijnych, które wówczas zwane były „bluźnierstwem", oraz zniewagami klerykalnymi, zapisał „Racjonalista" trwałą kartę w polskiej debacie światopoglądowej. Ukazywał się niecałe trzy lata. W numerze grudniowym z roku 1933 pomieszczono informację, że ze względu na śmierć redaktora i wydawcy wyłoniły się trudności w wyniku których wydawanie pisma zostaje wstrzymane. Niecały rok później zaprzestało działalności Koło Intelektualistów. I był to jednak dobry symbol dla idei racjonalistycznej. Wkrótce bowiem w ruchu tym nastąpił okres, w którym była ona często wykorzystywana instrumentalnie w interesach politycznych i ideologicznych zupełnie odległych od wolnej myśli i rozumności. Obecnie nastały warunki w których polski racjonalizm i wolnomyślicielstwo, choć niewątpliwie bardzo słabe, wyemancypują się z politycznej instrumentalizacji i rozwiną zgodnie z własną istotą i mottem jakie przyświecało przedwojennemu „Racjonaliście": "Myśl wolna nie jest doktryną, jest metodą swobodnego myślenia" (F. Buisson, „Deklaracja Myśli Wolnej"). Od roku 2000, już od ponad czterech lat, idee te kontynuowane i rozwijane są w ramach nowego „Racjonalisty", który już w założeniach programowych podkreśla wyraźny dystans od ideologii politycznych. Nie jest bowiem tak, że racjonalizm musi być „lewicowy" bądź „prawicowy", gdyż żadna z ideologii politycznych nie ma monopolu na wolnomyślną rozumność. Kiedyś określiłem stosunek „Racjonalisty" do ideologii politycznych jako „apolityczny". Dziś jednak sądzę, że to nie jest do końca prawidłowe. „Racjonalista" musi być przede wszystkim ponadpolityczny. To, jak się zdaje, lepiej określa rolę racjonalizmu w stosunku do polityki.

Aktualność racjonalizmu

Prezentacja przedwojennego Racjonalisty (aktualnie rocznik 1932) w naszym serwisie, w czasach obecnych, nie jest li tylko ciekawostką. Nie jest tylko przypomnieniem, historycznym wspominkiem. Bynajmniej! Nie jest wreszcie jedynie ukazaniem nieprzemijających recept na aktualne wyzwania i problemy. Jest przede wszystkim dobitnym podkreśleniem anachronizmu współczesnych stosunków wyznaniowo-ideologicznych i społecznych.

Wiele tekstów „Racjonalisty" przedwojennego można opublikować dziś bez żadnej adnotacji o pochodzeniu, a nikt by się nie połapał, że autor nie pisze o współczesnej Polsce, lecz tej przedwojennej. Z pewnością wielu bezmyślnych „konserwatystów" czy „tradycjonalistów" upatrzy w tym najdobitniejszy dowód sukcesu historycznego Polski, tak jak wielu bezmyślnych „postępowców" w samym tylko fakcie, że stan pewien przez długi okres nie ulega „postępowi" zwęszy triumf „reakcjonizmu". Racjonalizm jest jednak nad tymi ułomnościami i trwanie bądź zmianę określonego stanu ocenia zawsze przez pryzmat rozumu, tudzież humanistycznej aksjologii.

Tymczasem coraz mniej sporną jest kwestia, że dla współczesnych społeczeństw zachodnich i dla przyszłych wyzwań cywilizacyjnych i etycznych katolicki, czy szerzej nawet — chrześcijański produkt ideologiczny ma datę ważności, której termin upłynął. [ 3 ] Nie interesuje nas tutaj kwestia „prawdziwości" lub „fałszywości" doktryny katolickiej i wierzeń chrześcijańskich. Ten problem ma znikomą wartość. Mity mają wiele funkcji i aspektów, które mogą być pozytywne lub negatywne, często mogą być ważne, ale na kuriozum zakrawa postawienie na czele kwestii prawdziwości mitów religijnych, co miało miejsce przez wiele wieków w cywilizacji zachodniej. Dlatego bynajmniej nie ta kwestia jest dla nas podstawą ferowania niniejszych wyroków. Głównym problemem chrześcijaństwa jest jego anachronizm cywilizacyjny i społeczny. Katolicka konkretyzacja chrześcijaństwa jest niewątpliwie coraz bardziej niewydolna moralnie. Jest tedy nieuchronna konkluzja o upływie terminu ważności „produktu" i jego fundamentalnej zawodności.

Ale nie to jest głównym problemem społecznym. Problem nabrzmiewa naprawdę wówczas, kiedy nieuczciwi handlarze zwlekają z wycofaniem lichych produktów z obiegu. Przed wojną głos „Racjonalisty" współbrzmiał z podobnymi głosami ozywającymi się w innych państwach europejskich w obliczu podobnych problemów. Sytuacja w niemal wszystkich tych państwach na przestrzeni ostatnich dekad uległa większej bądź mniejszej, ale jednak zauważalnej poprawie. U nas natomiast, jak gdyby nigdy nic, przemalowuje się etykietkę, upiększa opakowanko (zresztą tylko nieznacznie), i z niesłabnącym natężeniem serwuje produkt przeterminowany, uznając dodatkowo za celowe ustanowienie faktycznego monopolu firmy trudniącej się dystrybucją trefnych produktów.

Należy zdać sobie sprawę z tego, że trapiąca Polskę poważna niestrawność jest w dużej mierze spowodowana opisaną wyżej sytuacją. To zresztą znamienne, że taka obstrukcja moralna i publiczna, ten helotyzm, trybalizm i kołtuneria, jakie rozlewają się po Polsce, mają miejsce w kraju bardziej katolickim niż Watykan [ 4 ]. O ile historycznie i uczuciowo nawrót monopolu katolickiego w Polsce jest zrozumiały i wytłumaczalny papieżem Polakiem i rolą religii katolickiej w obaleniu religii komunistycznej, o tyle z punktu widzenia rozumu jest to stan niewybaczalny i domagający się świeżego powietrza.

Były w historii przykłady interwencjonizmu państwa zarówno na rzecz katolicyzmu, jak i — rzadziej — przeciw niemu. Te interwencje nieodmiennie radują dogmatyków i propagandystów w obu obozach i są jednakowo, często identycznie szkodliwe społecznie, a różność szkód społecznych takiego interwencjonizmu w niewielkim tylko zakresie wynikała, co ciekawe, z takiej czy innej konfesji jaką państwo bierze pod „specjalne uważanie". Racjonalista i wolnomyśliciel jest przeciwny wszelkiej urzędowej indoktrynacji, zarówno religijnej jak i ateistycznej. Konsekwentnie liberalny wolnomyśliciel jest temu przeciwny w dwójnasób.

Polskim racjonalistom potrzeba dziś tylko jednego: wolnej konkurencji! O tym, dlaczego nie ma faktycznej wolnej konkurencji w zakresie stosunków wyznaniowo-światopoglądowych w Polsce długo by dyskutować, lecz jest to fakt, który w poważnej dyskusji nie powinien być kwestionowany, jest on z pewnością oczywisty dla środowisk racjonalistyczno-wolnomyślicielskich. Wprawdzie pocieszające jest, że nawet pomimo braku wolnej konkurencji i u nas dojdzie do wycofania anachronicznych produktów ideologicznych. Kolejne pokolenia nie będą obarczone sentymentem „romantycznej" roli Kościoła w okresie PRL, kult papieża-Polaka stanie się jeszcze bardziej płytki niż jest obecnie — a to są główne czynniki zatorowe chłodnego osądu „dziedzictwa chrześcijańskiego" dla starszych pokoleń Polaków. Jednakże niedopuszczenie wolnej konkurencji (przy której racjonaliści i wolnomyśliciele mogą być pewni swego) zrodzi niepotrzebne powikłania.

Apologeci religijni demonstrują dziś wielką pewność swoich racji i argumentów a zarazem ich wyższość nad argumentami alternatywnymi. Świetnie. Zdejmijmy im zatem z ramion dmuchane pływaki i kółka i puśćmy na szeroką wodę...

*

Główne źródła rysu o „Racjonaliście" z 1930:
M. Skrudnik, Bezbożnictwo w Polsce, Katowice 1935.
M.B. Jakubiak, „Wspomnienia o Racjonaliście, czyli nic nowego pod słońcem", Polskie Stowarzyszenie Wolnomyślicieli im. K. Łyszczyńskiego, 2001.

*

Zapraszamy do lektury Racjonalisty z roku 1932...


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Stosunek wolnomyślicieli II RP do hierarchii Kościoła katolickiego
Zarys dziejów ruchu wolnomyślicielskiego w II RP

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 3 ] Zobacz np. L. Galán, „Bóg umiera w Europie", El Pais, Forum, nr 43/2004, s.24-31.
[ 4 ] Więcej bigoterii, bardziej „przedsoborowo". Stwierdzenie Boya: „Domorosły katolicyzm polski ma tę właściwość, że jest — dosłownie, nie w przenośni — bardziej katolicki od papieża" — jest znane i ma dużą żywotność. W jednym z oświadczeń Watykanu dano polskim politykom do zrozumienia: „Stolica Apostolska oczekuje od polskich polityków zdecydowanie więcej kompetencji i nieco mniej pobożności" (za: Przegląd, nr 31, 30.7.2001). Zob. też. str. 2611.

« Dzieje wolnomyślicielstwa   (Publikacja: 09-11-2004 Ostatnia zmiana: 17-12-2013)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 928  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Piwo - płyn ustrojowy cywilizacji
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3757 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365