Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
187.169.971 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7362 tekstów. Zajęłyby one 29027 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 5295 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Precz upiory! Będę teraz mówił o człowieku, którego samo imię ma już moc egzorcyzmu, będę mówił o Immanuelu Kancie! Powiadają, że nocne mary pierzchają z przerażeniem, gdy ujrzą miecz katowski. Jakaż więc trwoga musi je ogarniać, gdy wyciągnie się ku nim dłoń uzbrojoną w Kanta "Krytykę czystego rozumu"! Księga owa to miecz, którym w Niemczech dokonano egzekucji na deizmie. (...) Immanuel..
 Kultura » Historia

Zanim skazano Dreyfusa (afera panamska) [2]
Autor tekstu:

Odkrycie tajemnicy zawdzięczamy zresztą nie tyle heroicznej odwadze przedstawicieli wolnej prasy, co sporom między samymi aferzystami. Szantażowany przez Herza Reinach przekazał we wrześniu 1892 roku antysemickiemu brukowcowi „La Libre Parole" listę skorumpowanych polityków.

To bardzo ważna chwila — „La Libre Parole" wykorzystał swoje historyczne pięć minut. Lista Reinacha publikowana jest w krótkich odcinkach po kilka nazwisk, tak aby „politycy czekali jak na rozżarzonych węglach na następny odcinek" [ 6 ]. Nakład wzrasta kilkakrotnie. Marginalny, antysemicki tygodnik staje się nagle dziennikiem wywierającym ogromny wpływ na kształtowanie świadomości Francuzów. Bez „La Libre Parole" nie byłoby przyszłej sprawy Dreyfusa.

Rankiem 20 listopada Reinach zostaje znaleziony martwy w swym domu. Policja pośpiesznie uznaje to za samobójstwo, nie zwracając uwagi na poszlaki takie jak choćby to, że baron wyznaczył nagrodę za głowę swego byłego wspólnika, Corneliusa Herza [ 7 ]. Ten zaś tego samego dnia ucieka do Londynu.

21 listopada „lista Reinacha" została odczytana w parlamencie przez ultraprawicowego deputowanego. Okazało się, że wśród „les chequards" byli najwybitniejsi politycy liberalni (na ogół tłumaczy się to na „czekobiorców" [ 8 ], ale czy nie lepsze byłoby słowo „czekiści"?). Powstaje nadzwyczajna komisja parlamentarna do zbadania afery panamskiej. Niezależnie od tego trwa zwykłe dochodzenie prokuratorskie przeciw członkom zarządu spółki.

Skandal goni skandal. Ze stanowiska musi ustąpić przewodniczący Izby Deputowanych, Charles Floquet. W aferę zamieszany jest też wielokrotny minister finansów, Maurice Rouvier, a także czołowy liberalny publicysta, Georges Clemenceau. Na liście „czekistów" jest też brat prezydenta Republiki Juliusa Grevy, Albert.

Jedna po drugiej mnożą się też „listy" — kolejne są coraz dłuższe. Własną listę aferzystów publikuje w Londynie Cornelius Herz (grudzień 1892). Ujawnia też dokumenty świadczące o tym, że Clemenceau był na żołdzie ambasady angielskiej.

W styczniu 1893 upada rząd Ribota. Do maja 1894 r. Francja będzie miała cztery gabinety. W atmosferze kolosalnego skandalu rozpoczyna się proces zarządu. Główni winowajcy nie znajdą się jednak na ławie oskarżonych. Herz i Aaron są w Londynie, Reinach nie żyje. Skazany zostanie tylko nieszczęsny minister Charles Baihaut, który — nie wiedzieć czemu — przyznał się do wzięcia łapówki. W areszcie znajdzie się też Gustaw Eiffel. Jego obrońcą zostanie sam Waldeck-Rousseau, późniejszy słynny liberalny premier.

Wkrótce sąd kasacyjny uchyla wyroki i inżynier odzyska wolność, podobnie jak niemal wszyscy uczestnicy afery. Sąd kasacyjny powoła się na uchybienia proceduralne w samym śledztwie (trudno oprzeć się wrażeniu, że uchybienia te wprowadzono celowo, żeby mieć później pretekst do kasowania wyroków [ 9 ]). Nie można w niczym pomóc tylko ministrowi Baihaut, ale kto się przyznaje, ten sam sobie szkodzi.

To już właściwie koniec afery. Powołana z wielkim hukiem nadzwyczajna komisja parlamentarna zakończy swoją działalność po cichu w 1897 roku. Bilans jej działalności jest dość mizerny. Nie wyjaśniono przyczyn tajemniczego „samobójstwa" Reinacha, nie zweryfikowano listy skorumpowanych polityków, nie ustalono nawet tego, co się stało z kilkuset milionami franków, które zniknęły z ksiąg Kompanii. Komisja zostawi po sobie tylko stenogramy przesłuchań, jeden z najciekawszych dokumentów w historii gospodarki rynkowej.

Bezpośrednie lub pośrednie skutki afery trwały jednak dużo dłużej. W jej wyniku skompromitowana została cała III Republika. Naturalną reakcją zrujnowanych drobnomieszczan było odrzucenie demokracji i parlamentaryzmu i dążenie do moralnego odrodzenia Francji w duchu dziarskiej, wojskowej dyktatury. Wydawało się, że zamach stanu jest już tylko kwestią czasu.

Główni winowajcy Afery byli Żydami, co nie było przypadkiem, wynikało z dominującej roli, którą na rynkach finansowych kilka żydowskich rodzin odgrywało jeszcze od czasów średniowiecza. Próby zakładania niezależnych, „chrześcijańskich" banków kończyły się z reguły fiaskiem. Żydowscy bankierzy troskliwie strzegli swego monopolu. Bankructwo Union Generale (1882) również zrujnowało wielu drobnych ciułaczy, w większości „chrześcijan".

Frustracja zrujnowanych petit bourgeois dała podwaliny pod to, co za kilkadziesiąt lat stanie się europejskim faszyzmem. Na szczęście w ówczesnej Francji marzenia o prawicowej dyktaturze realizować miał żałosny generał Boulanger. Nie doszło więc do skutecznego zamachu stanu, jedynie do kilku operetkowych prób. Wybory z września 1893 okazały się być jednak katastrofą dla całego obozu liberalno-demokratycznego.

Skrajna prawica mogła wziąć sprawy Francji we własne ręce i pokazać co potrafi. W 1894 roku Żyd, kapitan Alfred Dreyfus, zostanie skazany na dożywotnie zesłanie na Wyspę Diabelską za zbrodnię, którą w rzeczywistości popełnił „chrześcijański" major Walsin-Esterhazy. Szybko okaże się, że liberałowie nie mają monopolu na korumpowanie prasy i łamanie praworządności.

Afera Panamska, która całkowicie skompromitowała liberałów, i afera Dreyfusa, która doszczętnie skompromitowała konserwatystów, umożliwiła wreszcie zaistnienie na scenie politycznej socjalistom. „Po Panamie finansowej nadeszła Panama militarna", jak określił to jeden z nich. Historia tego, w jak żenujący sposób francuska lewica zmarnowała tę szansę, to temat na bardzo grubą książkę [ 10 ].

Wnioski płynące z Afery Panamskiej nie są zbyt budujące. Po pierwsze — na dobrą sprawę nikt nikogo za nic nie ukarał (wyjąwszy jednego ministra, który się przyznał). Owszem, niektórzy skorumpowani politycy musieli się na pewien czas pożegnać z dietami poselskimi. Karierę Georgesa Clemenceau, który do 1932 roku nie raz jeszcze będzie premierem i ministrem, trudno jednak uznać za zrujnowaną.

Znaczna część „czekistów" to zwykli karierowicze, którzy podczas przesłuchań przed komisją okazywali cynizm i brak jakiejkolwiek skruchy. Tak zachowywał się na przykład były minister finansów Michel Rouvier, który uczestnictwo w rządzie łączył ze spekulowaniem na giełdzie (w 1883 działał zresztą razem z Reinachem).

Wielu „czekistów" stanowili jednak autentyczni, ideowi demokraci i liberałowie, którzy za dyktatury II Cesarstwa dowiedli, że gotowi są na więzienie i prześladowania w obronie swoich przekonani. Charles Floquet w 1867 roku podczas wizyty w Paryżu Aleksandra II zakrzyknął do cara „vive la Pologne!". Jego obrońcy twierdzili zresztą, że przewodniczący parlamentu nie wziął łapówki dla siebie, ale całą sumę — 300.000 franków — przekazał demokratycznej prasie [ 11 ]. Joseph Reinach, kuzyn czołowego aferzysty [ 12 ] sprawdzi się też niebawem jako wspaniały obrońca demokracji podczas sprawy Dreyfusa.

Dlaczego ludzie tej miary uczestniczyli w aferze? Niniejsze wyjaśnienie jest prywatną hipotezą autora, hipotezą niezweryfikowaną naukowo, a nawet zapewne nie nadającą się do naukowej weryfikacji. Otóż przypuszczam, że dużą rolę odegrały w tym właśnie wyznawane przez nich ideały. Zgodnie z wyznawaną przez nich filozofią nie było przecież nic zdrożnego w łączeniu mandatu deputowanego czy członka rządu ze spekulacją na giełdzie. Nie było też nic złego w wykorzystywaniu poufnych informacji i osobistych kontaktów w interesach. Nie widzieli nic złego w kupowaniu za pieniądze przychylności prasy (czym to się wszak różni od zwykłej reklamy?). Bez obrzydzenia obracali się też w towarzystwie osobników takich, jak Herz czy Reinach. Dla nieuświadomionego pospólstwa byli to zwykli oszuści, ale dla wtajemniczonego liberała giełdowi spekulanci byli po prostu wyjątkowo przedsiębiorczymi jednostkami, twórczo wykorzystującymi luki w prawie.

Konspiracyjna przeszłość z czasów Drugiego Cesarstwa również nie wyszła liberałom na zdrowie. Zwróćmy uwagę na Floqueta, który chciał bronić demokracji za pieniądze aferzystów. Działanie w podziemiu zawsze wyrabia fatalne nawyki - zamiłowanie do półlegalnych lub całkiem nielegalnych metod pozyskiwania funduszy, syndrom oblężonej twierdzy, nepotyzm. W końcu okazuje się, że największym wrogiem demokracji są sami wyborcy, czyli tzw. „przypadkowe społeczeństwo", które do demokracji jeszcze „nie dorosło" [ 13 ].

Moralne oceny i wybory polityków i intelektualistów były więc dość odległe od potocznej intuicji moralnej. W rezultacie demokracja III Republiki również oddaliła się od intuicyjnego znaczenia tego słowa. Wolna prasa okazała się być zakłamana w stopniu, o którym mógłby tylko marzyć przeciętny dyktator. Pluralizm okazał się być fikcją, skoro wszystkie partie i wszystkie gazety brały łapówki od tej samej szajki giełdowych aferzystów. I wreszcie sama giełda, zamiast być — jak w liberalnej teorii — gospodarczym barometrem, umożliwiającym racjonalną alokację kapitału, stała się dziwaczną loterią, na której kursy rosły i spadały w całkowitym oderwaniu od realnego stanu przedsiębiorstw, przynosząc za to kolosalne zyski „wtajemniczonym".

Dzieło francuskich liberałów — III Republika — okazało się być niemal całkowitym zaprzeczeniem ich ideałów. Co więcej, ubocznym produktem ich działalności okaże się być nowożytny antysemityzm, a więc pośrednio i rasizm, którego uwolnili jak Dżinna z butelki. Korzenie totalitaryzmu są skłębione i poplątane, ale jeden z nich z pewnością sięga paryskiej Giełdy.

PS. Kanał Panamski w końcu wybudowali Amerykanie. Zrobili to z charakterystyczną dla siebie sprawnością. W listopadzie 1903 amerykańscy agenci zainicjowali separatystyczne „powstanie" w Panamie, prowincji Kolumbii. Nowe państwo natychmiast uznał rząd USA, który udzielił mu militarnego wsparcia. Kolumbijskie koleje — należące do amerykańskich spółek — odmówiły przewiezienia wojsk rządowych.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Małżeństwo ateisty i katoliczki?
Action Française, État Français i Kościół franc.

 Zobacz komentarze (13)..   


 Przypisy:
[ 6 ] Hannah Arendt, Korzenie totalitaryzmu, Warszawa 1993. W książce tej można znaleźć znakomity wywód, dotyczący wpływu Afery na narodziny nowożytnego antysemityzmu. Gdyby nie to, że wybitna autorka nie ustrzegła się przed kilkoma nieścisłościami w szczegółach afery, niniejszy tekst nie byłby wart napisania.
[ 7 ] Encyclopedia Universalis, t. 17, Paryż 1990.
[ 8 ] Jan Baszkiewicz, Historia Francji, Warszawa 1973.
[ 9 ] Dictionaire encyclopédique d'histoire, op.cit.
[ 10 ] W dużym skrócie: brak jednolitej partii socjalistycznej, niepotrzebne spory, tolerowanie we własnych szeregach polityków, którzy na lewicy znaleźli się tylko przez przypadek (Millerand). Rozwijanie tego tematu byłoby już dygresją od dygresji, proponuję więc zainteresowanym lekturę np.: Daniel Ligou, Histoire du socialisme en Frunce 1871-1961, Paryż 1962.
[ 11 ] Dictionaire de biographie française, op.cit.
[ 12 ] Dictionaire encyclopédique d'histoire, op.cit.
[ 13 ] Cytuję tu wypowiedzi wybitnych polskich liberałów, wygłoszone, wprawdzie w sto lat później i w zupełnie innym kraju, ale za to w bardzo podobnej sytuacji.

« Historia   (Publikacja: 20-09-2007 Ostatnia zmiana: 23-09-2007)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Orliński
Ur. 1969. Dziennikarz, pisarz i publicysta. od 1997 pracuje w Gazecie Wyborczej, gdzie pisze głównie na tematy związane z kulturą masową. Ukończył studia chemiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Pracował w Sztandarze Młodych, Biuletynie Polskiej Akademii Nauk i Wiadomościach Kulturalnych, jeden z założycieli pisma Lewą Nogą. W 2005 roku stypendysta wiedeńskiego Instytutu Wiedzy o Człowieku. Autor książki "Co to są sepulki? Wszystko o Lemie" wydanej w 2007 oraz opowiadań science-fiction opublikowanych w Nowej Fantastyce. Prowadzi blog "Ekskursje w dyskursie".
 Strona www autora
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5562 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365