Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
144.876.769 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7270 tekstów. Zajęłyby one 28666 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2468 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jeszcze Polska, jeszcze raz Polska. Co zrobimy z odzyskaną wolnością? Chwilowo przykościelni spierają się, czy nadal prosić Boga, żeby zwrócił ojczyznę wolną, czy żeby ją już teraz wolną zachował. Pan Bóg czeka na dalsze instrukcje. Zatroskani chcą, żebyśmy byli podobni do największej demokracji świata, czyli do Indii, Kaliszan nie widać, ci, którzy wczoraj handlowali dolarami pod kinem, budują..
 Państwo i polityka » Doktryny polityczne i prawne

Cisza wokół Populorum Progresio (W 40 lat po ogłoszeniu encykliki) [1]
Autor tekstu:

Kościół jest wspólnotą, która od dwudziestu wieków wypowiada się przez swoją głowę.
Tadeusz Mazowiecki

W roku 2007 minęła 40 rocznica ukazania się encykliki Pawła VI zaczynająca się od słów Populorum progresssio co w swobodnym tłumaczeniu oznaczać może zainteresowanie katolickiej doktryny społecznej „rozwojem ludów". Kiedy ówczesny papież Paweł ogłaszał ów dokument (26.03.1967 r.) było to wydarzenie przełomowe, wydawać by się mogło — wiekopomne, mające zmienić na dekady stosunek Kościoła i katolicyzmu wobec szybko ewoluującej rzeczywistości, będące egzemplifikacją trendów panujących w owym czasie na świecie. Było to więc ukoronowanie z jednej strony procesu modernizacji doktryny, zapoczątkowanego przez pontyfikat Jana XXIII i autentycznego dorobku Vaticanum II, a z drugiej — wyrazem wspomnianych nastrojów, egzemplifikowało prądy umysłowe epoki i nastawienie mentalne ludzkości ku świetlanie otwierającej się przyszłości.

Dziwić więc może milczenie, zawstydzenie czy nawet pewne zażenowanie z jakim środowiska katolickie w Polsce, a także dyżurni apologeci, bezkrytycznie nastawieni do wszystkiego co związane z pojęciem „katolicka nauka społeczna", podchodzą do wspomnianego i znaczącego przecież, dokumentu Kościoła. Jest ono o tyle znaczące, że środowiska konserwatywno-tradycjonalistyczne są w kraju nad Wisłą potężne i zdawać by się mogło — omnipotentne. W przedmiocie świadomości społecznej czy stosunku do formuły laickości państwa, polska rzeczywistość jest pełna schematyzmu, niesamodzielności myślenia i postaw patriarchalno-niewolniczych (zwłaszcza w sferze narodowo-religijnej mitologii). Bo o papiestwie, religii katolickiej, wierze w ogóle i nauce społecznej Kościoła mówi się w naszym kraju tylko „na kolanach" — albo nie mówi się w ogóle. W tej sferze polskie media, polskie elity manierycznie preferują totemiczny sposób opisu realnie istniejącej rzeczywistości [ 1 ]. Mit, fetysz, cud — są bytami namacalnie funkcjonującymi w polskiej dyspucie publicznej i podstawową osnową jej konstrukcji.

Czego więc mogą się owe środowiska wstydzić jeśli chodzi o ten znaczący dokument? Czym on może je drażnić lub powodować niekoherencję wobec dzisiejszych, jedynie słusznych postaw, sądów i teorii ? To milczenie jest równie symptomatyczne, co zawstydzające. Śmieszne i tragiczne zarazem. Ukazuje bowiem miałkość i koniunkturalizm, a nade wszystko brak zrozumienia istoty dzisiejszego, ciągle rozwijającego się świata, przez rodzimą elitę i tych, którzy się mienią narodowymi przewodnikami oraz władcami lechickich dusz i umysłów. Ahistorycznością myślenia i życzeniowością opisu rzeczywistości.

Nie czas i nie miejsce na dokonywanie tu egzegezy trudnego i teologiczno-filozoficznie skomplikowanego (i jak zawsze w wersji watykańskiej — niejednoznacznego) dokumentu. Należy się jedynie odnieść do niektórych , ale jak sądzę — najważniejszych elementów owej encykliki, które to fragmenty stanowią o owym zażenowaniu, powodują wspomniane przemilczenia i stawiają w dwuznacznym (co najmniej) świetle dzisiejszych moralizatorów, jedynie słusznych i apodyktycznych apostołów konserwatyzmu czy tradycjonalizmu, przeciwników ewolucji myśli i obyczaju, czy zwykłych oportunistów, trzymających swój światopogląd na wodzy dotychczasowych przyzwyczajeń, dożywotnich sądów czy utwierdzonych patyną czasu zachowań. To tych kilka niewygodnych sformułowań i niepopularnych — z dzisiejszego, powszechnie przyjętego punktu widzenia — myśli powoduje ową sytuację, owe milczenie, stropienie i zakłopotanie.

Nowoczesność charakteryzuje się przede wszystkim apologią postępu i rozwoju we wszystkich wymiarach życia ludzkiego. Jest z nim bowiem nierozłącznie związana. Sakralizuje wszelkie zmiany, ruch, dyspersję. Pojęcie to stało się determinantą współczesnej cywilizacji i kultury. Dlatego "...Opis i stosunek do tych zagadnień, ich interpretacja, a także ewentualny udział Kościoła wraz ze swoim zapleczem intelektualnym w tych obiektywnych procesach stanowią z jednej strony cezurę relacji Kościół — otaczającą go rzeczywistość, z drugiej — rzutują na bezpośrednie postrzeganie katolicyzmu przez współczesnego człowieka " [ 2 ].

Ponieważ ekonomia i technika tracą wszelki sens kiedy przestają się kierować dobrem człowieka [ 3 ] wykład Pawła VI nie mógł nie odnieść się do tego problemu, jakże istotnego w dobie przyśpieszonego postępu technicznego i w okresie konfrontacji dwóch przeciwstawnych ideologicznie bloków polityczno-społecznych. Jest to z jednej strony przykład na ewolucję katolickiej nauki (zapoczątkowanej przez Jana XXIII) [ 4 ], a z drugiej — próba oddania „ducha" tamtej epoki i koherencji doktryny z najistotniejszymi prądami umysłowymi ówczesnego świata. Egzystencjalizm, demokracja, modernizm, gloryfikacja wolności jednostki i personalizm (w wymiarze chrześcijańskim — też, ale był to ruch pozostający do czasów Vaticanum II i pontyfikatu Jana XXIII na uboczu oficjalnego stanowiska Kościoła, oskarżany często o modernizm, nowoczesność czy zbytnią otwartość wobec wyzwań epoki) zainfekowały w takim stopniu swoimi ideami mentalność człowieka czasów po II wojnie światowej, że Kościół (w trosce o społeczne znaczenie) musiał przystosować swoją naukę do realnie istniejącej sytuacji. To jest rzeczywiste znaczenie janowych „znaków czasu" [ 5 ].

Dziś, po pontyfikacie Jana Pawła II, który zadekretował i ex cathedra ogłosił, że "człowiek jest drogą Kościoła" [ 6 ] większość przyjmuje, iż ta dewiza jest „od zawsze" immanentną katolickiej nauce. Nic bardziej błędnego. Nauka ta ewoluowała i nadal ewoluuje tak jak ludzka świadomość, jak myśl człowieka, jak układają się stosunki społeczne oraz jak zmienia się osobowa i zbiorowa interpretacja otaczającego nas świata, oddając procesy w nim przebiegające, wyrażając w jakimś stopniu „ducha epoki" i materializując się w wypełnianiu wspomnianych „znaków czasu". To jasny przykład na spełnianie się heraklitowego panta rhei.

W kwestiach ekonomiczno-społecznych przypominana encyklika zajmowała stanowisko w niespotykany dotąd (i później także) sposób, opierając się na słowach św. Ambrożego mówiących, że "...Nie z twojego dajesz ubogiemu, ale oddajesz mu to co jest jego. Sam używasz tego co jest wspólne. Ziemia należy do wszystkich, nie tylko do bogatych" [ 7 ]. Jakże rewolucyjnie brzmi ta teza. Jak bliska jest poglądom i sądom najszerzej pojętej lewicy. I jaki dysonans stanowi w świetle dziś preferowanych mniemań, poglądów i doktryn „jedynie słusznych".

Ale świat ówczesny szedł zdecydowanie „na lewo". Stąd też w tekście dokumentu znalazły się sformułowania dopuszczające możliwość wywłaszczenia, negujące nienaruszalność, świętość i wieczność własności prywatnej. A więc "wspólne dobro wymaga niekiedy" w przypadku zbyt wielkich posiadłości ziemskich, które "stanowią przeszkodę dla wspólnego dobrobytu, gdy są zbyt rozległe, gdy mało albo wcale nie są uprawiane, gdy powodują nędzę ludności, gdy przynoszą szkodę krajowi" [ 8 ] radykalnych działań i rozwiązań. Papież krytykuje także w kolejnych akapitach encykliki niczym nieograniczony postęp ekonomiczny dla samego zysku, fetyszyzację wolnej konkurencji, absolutyzację prywatnej własności środków produkcji jako elementy "nie znające ograniczeń i nie wiążące się z żadnymi zobowiązaniami społecznymi" [ 9 ].

Rozwijając ów wątek Paweł VI wydaje w kolejnych fragmentach encykliki negatywną ocenę odhumanizowania kultury i stosunków międzyludzkich w wyniku robotyzacji, pogoni za dobrami doczesnymi, wzrostem tendencji egoistycznych czy pogardy dla słabych i przegranych. Papież wyprzedza tu myśl Jana Pawła II w tych kwestiach czyniąc to jednak, jak się wydaje, z innych przesłanek ideowych, bliższych lewicowo-liberalnego opisowi świata. To progresywne i tak zawstydzające stanowisko w przedmiotowej sprawie jest dla aktualnie funkcjonujących w polskiej przestrzeni publicznej egzegetów nauki Kościoła zagadnieniem nie do zaakceptowania. Przeczy bowiem obowiązującym dogmatom. Autor dokumentu dochodzi do wniosku, iż w wyniku obserwowanych na świecie zjawisk "...Istnieją niewątpliwie sytuacje tak niesprawiedliwe, że wołają o karę Bożą. Gdzie bowiem ludy całe pozbawione koniecznych środków do życia znajdują się w takiej zależności od drugich, że nie mogą podejmować żadnej inicjatywy, dochodzić do odpowiedzialnych stanowisk, osiągać wyższego stopnia kultury, uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym — tam łatwo rodzi się pokusa odparcia siłą krzywdy wyrządzonej godności ludzkiej" [ 10 ].

Liczni komentatorzy, religioznawcy, watykaniści czy publicyści w Polsce (np. S.Markiewicz, J.Turowicz czy M.Wrzeszcz [ 11 ] ) zajmujący się problematyką kościelną określali w minionym czasie rozwój katolickiej myśli na podstawie analizy tekstu Populorum progressio jako radykalną, rewolucyjną i stanowiącą inspirację dla skrajnych ruchów, które na przełomie lat 60- i 70-tych ub. wieku ujawniły się w łonie Kościoła katolickiego. Jednak patrząc dialektycznie, racjonalnie i zgodnie z zasadą „sprzężenia zwrotnego" można również skonkludować, iż nastroje „bazy", jej oczekiwania, ówczesna świadomość i zainteresowania wymusiły niejako takie stanowisko Wartykanu. Wg słów św. Pawła z Tarsu Kościół ma być przecież "Żydem wśród Żydów, a Grekiem wśród Greków".


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Czy Dmowski był etatystą?
Doktryna polityczno-prawna św. Pawła

 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Patrz: Z.Freud, "Totem und Tabu" [w]: STUDIENSAUFGABE, b. XI/ FRAGEN DER GESELLSCHAFT. URSPRUENGE DER RELIGION, S.Fischer Verlag, Frankfurt a/Main 1974, ss. 288-444
[ 2 ] R.S.Czarnecki, Projekcja osoby ludzkiej we współczesnej filozofii katolickiej, Kratoszyn 2001, s. 63
[ 3 ] Tekst encykliki Populorum progressio, [w]: ZNAK nr 7-9/1982, pkt 14, s. 961
[ 4 ] Mając na uwadze oficjalne stanowisko Watykanu (do chwili śmierci Piusa XII w 1958 r.) i stosunek katolickiej nauki społecznej do takich pojęć jak: modernizm, nowoczesność, postęp, rozwój, lewica, ruch robotniczy, społeczeństwo obywatelskie, różnorodność form własności, rewolucja, ewolucja itd. widać wyraźnie przełom jaki nastąpił w wykładzie papieskim po objęciu urzędu przez Jana XXIII. Na ten temat istnieje szeroka i bogata literatura.
[ 5 ] Jan XXIII bulla Humanie salutis (25.12.1961), tekst [w]: ACTA APOSTOLICAE SEDIS (AAS) 54/1962//5-13 i encyklika Pacem in terries (11.04.1963), tekst [w]: ZNAK nr 7-9/1982, ss. 829-869
[ 6 ] Jan Paweł II, encyklika Redemptor hominis, tekst [w]: ZNAK nr 7-9/1982, s.1042
[ 7 ] Cyt. za — J.R.Palanque, Saint Ambroise et l'Empire Romain, Paris 1933, s. 336 (i następne)
[ 8 ] Tekst encykliki Populorum progressio [w]: ZNAK, nr 7-9/1982, pkt 24, s. 965
[ 9 ] Tamże, pkt pkt: 25 i 26, s. 965 (i następna)
[ 10 ] Tamże, pkt 30, s. 967
[ 11 ] S.Markiewicz, Ewolucja społecznej doktryny Kościoła, Warszawa 1983; J.Turowicz, "Kościół ubogich" [w]: Kościół nie jest łodzią podwodną (Wybór publicystyki z lat 1964-87), Kraków 1990, ss. 118-126; P.Wreszcz, Paweł VI, Warszawa 1988

« Doktryny polityczne i prawne   (Publikacja: 29-10-2007 Ostatnia zmiana: 30-10-2007)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5598 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365