Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.954.999 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3958 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nigdy nie mamy pewności, że istota, która nam się "objawia" i wydaje nam polecenia jest Bogiem (..) Tak więc nie religia jest najwyższą instancją, która "objawia", co jest dobre, a co złe, ale również religię należy postawić przed trybunałem rozumu, który rozstrzyga, czy jej nakazy są rozumne i moralne.
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia » Filozofia ateizmu

Bardzo nieelegncka hipoteza Boga [7]
Autor tekstu:

„Bóg współdziała w akcie fizycznym grzechu". Jest to logiczna konsekwencja wynikająca z powyższego rozumowania: skoro Bóg uczestniczy czynnie we wszystkim — a grzech istnieje przecież (nikt temu nie zaprzeczy) — to siłą rzeczy Bóg musi także i w nim współuczestniczyć. Zauważyliście? Już zaczyna się robić ciekawiej...

"Bez dopuszczenia zła moralnego — czyli grzechu — na świecie, nie ujawniłby się ten przymiot boży, któremu na imię Miłosierdzie /.../ Dopiero na przykładzie grzesznej ludzkości, grzesznego człowieka, ujawniło się miłosierdzie Boga przebaczającego". I tu już wyraźnie widać, że ci uczeni mężowie (teolodzy), którzy formułowali te orzeczenia, wpadli w logiczną pułapkę, która nieświadomie zastawili ich poprzednicy, przypisując Bogu Absolutowi te wszystkie najdoskonalsze cechy. To rozumowanie bowiem jest logiczną konsekwencją przyjętych wcześniej poglądów; skoro Bóg jest wszechmocny, wszechwiedzący, wszechobecny i nieskończenie miłosierny, nie mogło być tak, jak to przedstawia Biblia, że człowiek „sprzeciwiając" się Bogu „popsuł" jego dzieło i dlatego Bóg musiał go ukarać, aby przywołać go do porządku. Przy powyższych cechach Boga jest to wewnętrznie sprzeczny i absurdalny pogląd, uwłaczający doskonałości stwórcy.

Nawet biblijny Bóg Jahwe by sobie na to nie pozwolił; w swoim słowie skierowanym do ludzi, mówi on: „Czy może ktoś uciec przed tym, co ja zamierzam zdziałać? Czy może ktoś sprzeciwić się mojej woli?".

Dlatego ci uczeni mężowie wymyślili, że przyczyna dla której Bóg „pozwolił" (ładny eufemizm) człowiekowi upaść, mieści się poza jego stworzeniem; mianowicie jest ona w naturze samego Boga. Bowiem gdyby Bóg nie dopuścił do tego, by człowiek upadł i rozmnażał się z grzeszną naturą (czyli gdyby był od początku doskonały i takie miał potomstwo), nie miałby mu on co przebaczać, a tym samym nie miałby okazji do ujawnienia swego miłosierdzia — jego najpiękniejszej (zdaniem teologów) cechy. Więc wykoncypowali oni sobie, że Bóg musiał celowo dopuścić do takiej sytuacji, która z jego punktu widzenia przyniosła mu największe korzyści; dzięki niej będzie miał mnóstwo okazji do przebaczania ludziom win i grzechów a tym samym do okazywania im swego nieskończonego miłosierdzia.

"Zło moralne w ostatecznym wyniku, służy również celowi wyższemu: chwale bożej, która się uzewnętrznia przede wszystkim w jego miłosierdziu przez przebaczanie, wtórnie zaś w sprawiedliwości przez karę". Jest to konkluzja powyższej logicznej konsekwencji w tych rozumowaniach: Bóg nie mógł robić niczego bez dostatecznie ważnego powodu. A skoro już przyjęliśmy, że zależało mu bardzo na możliwie częstym eksponowaniu swojej pięknej (i wiecznie nie zaspokojonej) cechy — miłosierdzia i to do tego stopnia, iż zaplanował specjalnie pod tym kątem swoje dzieło (grzeszne stworzenia), to oznacza, że musiało to być bardzo ważne dla niego, czyli dodawało mu wartości. A więc jednym słowem: przydawało mu chwały, gdyż jest ona niewątpliwie tym, na czym Bogu może najbardziej zależeć. Logiczne, prawda? Na powyższym przykładzie najlepiej widać, na jakie manowce myślenia może zaprowadzić nas logika, jeśli zastosujemy ją do fałszywych założeń (cechy Boga Absolutu). Aż nieprawdopodobne może się wydawać, że ci uczeni w Piśmie mężowie, nie zauważyli wcale jak niepostrzeżenie z miłosiernego i kochającego ludzi Boga, który nawet swego Syna poświęcił na krwawą ofiarę przebłagalną, by ich zbawić od grzechów — zrobił się im potwór; perfidny i okrutny Bóg, który z „zimną krwią" specjalnie stwarza istoty ułomne i grzeszne, by na ich haniebnym przykładzie mogło ujawnić się jego — dziwnie pojmowane — miłosierdzie.

Nie zauważyli jakoś, że jedynym właściwym (w tej sytuacji) przejawem miłosierdzia bożego byłoby przebaczyć ludziom w raju, tak by stali się doskonałymi protoplastami rodzaju ludzkiego. Zamiast tego kapłani i różni apologeci przekonują nas, że „cała zbawcza działalność Boga zmierzała do usunięcia grzechu, a sposób ostatecznego dokonania tego przekroczył wszelkie oczekiwania" i każą nam podziwiać „boską ekonomię zbawienia", wyrażoną w orędziu wielkanocnym, mówiącym o „szczęśliwej winie człowieka".

Nie zauważyli też oni, iż to zachowanie Boga, jest tak uwłaczające jego doskonałości i godności jego stworzenia, że jedyne uczucia jakie można by mu przypisać w stosunku do swych stworzeń (tak niegodziwie potraktowanych) to daleko posunięta pogarda, a w najlepszym wypadku coś takiego, co my ludzie odczuwamy w stosunku do naszej hodowlanej rogacizny czy innych „miłych" dla nas zwierzątek, z jednego, bardzo określonego powodu: wykorzystujemy je na różne sposoby (doskonale zresztą wszystkim znane), ale czy to zaraz musi być dla nas powód do chwały?

I to by było na tyle, jak mawiał niezapomniany prof. Stanisławski. A tak już całkiem na koniec (uprzedzając pytania w stylu: „Czemu ma służyć ten tekst?"), chciałbym wyraźnie powiedzieć: żadnego ze swoich dotychczasowych tekstów nie traktowałem i nie traktuję, jako wypowiedzi skierowanych przeciwko Bogu, albo prób dowiedzenia jego nieistnienia. Nie mam takich ambicji, ani dostatecznej wiedzy ku temu.

Moje zainteresowania mieszczą się w obrębie tego co jest mi dobrze znane; mianowicie długiej historii religii ludzkich. I wg tej religioznawczej wiedzy wypowiadam swoje poglądy; dotyczą one jednak nie Boga — jako istoty realnej i transcendentalnej — ale Idei Boga (a raczej bogów), której twórcami są sami ludzie (kapłani) i która ma bogatą dokumentację w historii kultury człowieka.

Wg tej wiedzy (na którą składa się sumienna praca i przemyślenia bardzo wielu mądrych ludzi) jest dla mnie oczywiste, że to sami ludzie stworzyli swoich bogów, na własne podobieństwo i obraz, a nie odwrotnie - bogowie stworzyli ludzi. I w swoich tekstach próbuję jedynie (tak jak potrafię) potwierdzić powyższy pogląd, pokazując obrazowo jak bardzo wewnętrznie sprzeczne są te — objawione ponoć — religijne prawdy. Właśnie dlatego, że nie tworzyła ich nadprzyrodzona istota absolutnie doskonała, lecz wielce ograniczone i nie doskonałe istoty ludzkie, w długim, rozciągniętym w czasie i przestrzeni procesie kulturowym, w trakcie zmieniających się nieustannie warunków zewnętrznych, jak i wewnętrznych (rozwój umysłowy człowieka).

Tylko na to pragnę zawsze zwrócić uwagę czytających i nic poza tym. I wierzcie mi lub nie, lecz nie robię tego z jakieś przekory czy złośliwości, aby np. (jak czasem mi zarzucano) „niszczyć w ludziach wiarę", czy coś w tym rodzaju. Nigdy swoich tekstów nie kierowałem do ludzi określających się jako głęboko wierzący. Szanuję tę ich potrzebę wiary,… dopóki nie próbują oni wymuszać przyjęcia poglądu, że wszyscy powinni podzielać ich przekonania religijne, bo odmienny światopogląd jest zły ze swej natury.

Swoje przemyślenia odnośnie religii, kieruję raczej do ludzi chcących bardziej wiedzieć niż jedynie wierzyć. A jeśli już wierzyć, to przynajmniej w to, co można racjonalnie i rozumowo uwiarygodnić. A, że jest to możliwe (choć nie zawsze łatwe), przekonuje w swej interesującej książce Wszechświat i Słowo, nie kto inny, lecz sam laureat Michał Heller, cytuję:

„Wierzenia w życiu codziennym są niezbędne /.../ idzie o to, żeby wierzenia były rozumne (racjonalne). Pierwszym, narzucającym się warunkiem rozumności wierzeń jest ich spójność" (dodał bym jeszcze od siebie: brak wewnętrznej sprzeczności). Na poparcie powyższego, autor w/wym. książki przytacza poglądy wielu innych uczonych, np. Price’a: "Wiara w coś, zakłada posiadanie pewnych argumentów, które sprawiają, że przedmiot wiary jest przynajmniej prawdopodobny. A zatem wiara musi zawierać wiedzę o czymś". A także wypowiedź Bernarda Mayo:

„Wiara wiąże się z prawdą przynajmniej na dwa sposoby. Po pierwsze, to w co się wierzy może być albo prawdziwe, albo fałszywe. Po drugie, nawet jeśli to w co się wierzy, jest fałszywe, wierzący uważa je za prawdziwe. Sam fakt, że się w coś wierzy, nie nadaje przedmiotowi wiary waloru prawdy. Stąd płyną oczywiste wnioski: jest rzeczą złą wierzyć w fałsz, a dobrą — wierzyć w prawdę /.../ Prawda powinna być przedmiotem wiary, a fałsz nie /.../ Im ktoś jest bardziej rozumny, tym ma mniejszą swobodę w przyjmowaniu czegoś "na wiarę", tym bardziej zniewalająco działają na niego racje rozumowe".

Jeśli połączyć to z cytowanymi na początku słowami mistrza Lema, wyjdzie nam taki oto pogląd: prawda nawet wtedy, kiedy jest deprymująca, ma o wiele większą wartość niż piękne i ekscytujące kłamstwo. I mimo wszystko to jej powinniśmy wszyscy służyć, niezależnie od tego, jaka ona jest. Przecież to ona nas w końcu wyzwoli… czyż nie?

„Można nie mieć zaufania do własnych zmysłów, ale musi się ufać swoim wierzeniom". Ludwik Wittgenstein


1 2 3 4 5 6 7 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Czym różni się Bóg filozofów od Boga prostaczków
Irracjonalność religii. Tezy na rzecz ateizmu

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (47)..   


« Filozofia ateizmu   (Publikacja: 14-04-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5831 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365