Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
163.057.035 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 113 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta
Lucas L. Grabeel - Homo Sanctus. Opowieść homokapłana

Złota myśl Racjonalisty:
Największy błąd popełnia ten, kto sądząc, że może zrobić niewiele, nie robi nic.
 Kościół i Katolicyzm » Historia Kościoła » Historia powszechna

Markiz de Pombal i ojciec Malagrida - rozsądek w walce z ignorancją i fanatyzmem [3]
Autor tekstu:

Do budynków jakie zniszczyło trzęsienie ziemi należał pałac królewski (z biblioteką zawierającą 70.000 woluminów, w tym wiele przełomowych dzieł oceanograficznych i licznymi dziełami sztuki) Ribeira ukończony w 1511 roku. Józef I miał szczęście, że w dniu trzęsienia ziemi nie było go w pałacu (byli na mszy w podmiejskim Belém, gdyż księżniczka miała ochotę spędzić dzień Wszystkich Świętych poza miastem.), który został kompletnie zniszczony. Władca uważał to za znak, że Bóg nad nim czuwa [ 37 ]. Rodzina królewska przeniosła się więc do pałaców w dzielnicach Ajuda i Belém. W efekcie katastrofy król nabawił się fobii przebywania w zamkniętym pomieszczeniu i resztę życia spędził mieszkając w luksusowych konstrukcjach namiotowych. Trzęsienie ziemi zniszczyło największe kościoły Lizbony i klasztor Do Carmo w centrum miasta (ruiny, pozostawiono jako wspomnienie kataklizmu).

Trzęsienie ziemi zniszczyło większą część południowego wybrzeża aż do Algarve. Na obszarze niedotkniętym przez morze szalały przez ok. 5 dni setki pożarów. Jego siła była tak wielka, że odczuwali je również mieszkańcy dalekiej Wenecji, co w swych pamiętnikach odnotował Giacomo Casanova. Fale tsunami pojawiły się w całej Europie i na północy Afryki (w Maroko zginęło tego dnia co najmniej 10.000 osób).

Katastrofa wstrząsnęła Europą. Dla Voltaire’a, który napisał: Poème sur le désastre de Lisbonne i wielu katastrofa znaczyła potwierdzenie słuszności deizmu - tj. przekonania, że bóg nie ingeruje w życie ludzkie, bowiem tylko tak może pozostać dobrym. Fakt wystąpienia trzęsienia ziemi w Lizbonie i zniszczenia wielu ważnych obiektów sakralnych, właśnie w dzień świąteczny wzbudził wiele zainteresowania kwestiami polityki Kościoła w całej Europie. Z punktu widzenia przeciętnego XVIII-wiecznego katolika, mieszkańca Europy, było to bardzo trudne do zrozumienia, szokujące zrządzenie nadprzyrodzone. Listopadowa Gazeta de Lisboa pisała, że tragiczny dzień pozostanie na wieki w pamięci tych, którzy przeżyli. Jeśli chodzi o wpływ na umysły europejskie, trzęsienie 1755 roku, porównuje się z holocaustem. Nie wszyscy traktowali sprawę śmiertelnie poważnie. Ambasador Francji w Lizbonie (w l. 1752-1759), François, hrabia de Baschy, de Saint-Estève et du Cayla, który nie stracił w katastrofie żadnych sprzętów ani służby, rozśmieszał madame Pompadour opowiadając o szczegółach śmierci hrabiego Peralady [ 38 ]. W europejskich salonach porównywano mieszkańców „gostyko-orientalnej" Lizbony do hebrajczyków przekraczających Morze Czerwone. Szwedzki „Mercure" donosił, naginając nieco fakty, o zwaleniu się gmachu Inkwizycji, które uratowało pewnego kalwinistę od stosu [ 39 ]. W Hadze ukazała się w 1756 roku praca: Discours politique sur les avanntagesqeu la Portugal pour raittirer de son malheur, której autor-anglofob doradzał Portugalii, wykorzystać katastrofę, dla unieważnieniu sojuszu z Londynem, co nie było zbyt fair, zważywszy na to, że Brytyjczycy przysłali do zniszczonej Lizbony wielka flotę z pieniędzmi i ryżem, mąką warzywami i narzędziami, podczas gdy np. Francja zadowoliła się tylko deklaracją typu: „jeśli byście czegoś potrzebowali, dajcie znać" [ 40 ]. Finanse brytyjskie były bardzo zaangażowane w Portugalii i czułe na zmiany rynku. Giełda londyńska notowała wzrost cen złota, gdy tylko brazylijska flota z kruszcem nieco się spóźniała, a po trzęsieniu ziemi, londyńska City splajtowała [ 41 ]. Brytyjskie koła arystokratyczne i kupieckie rozmawiały ile kto stracił w English Factory, a Goethe wspominał, że katastrofa lizbońska wznieciła w Niemczech „demona strachu", podważając wiarę wielu osób [ 42 ].

Sebastião de Melo miał duże szczęście, że był poza stolicą. Przebywał bowiem w swym domu na sielskiej reu Formosa. Wstrząsy rozlały ponoć stojącą na jego biurku herbatę, po czym zrobiły się tak silne, że waletowi ministra ze strachu zbytnio trzęsły się ręce, i Pombal musiał sam ułożyć swoją perukę [ 43 ]. Dotarłszy do centrum, minister natychmiast zaczął działać, wygłaszając słynne zdanie na pytanie: „Co teraz?": „Pochowamy martwych i nakarmimy żywych" — E agora? Enterram-se osmortos e alimentam-se osvivos"). Chodziło o to by uniknąć epidemii, której wybuchowi sprzyjałyby rozkładające się ciała. Ponieważ nie było wiadomo, która z leżących na ziemi ofiar, jeszcze oddycha, Pombal kazał posypać wapnem wszystkich. Nie liczono ofiar, bo bano się, że rozgniewa to boga [ 44 ]. Straty szacowano na 2284 miliony francuskich liwrów [ 45 ].

Minister był niezmordowany; objechał swym powozem cale zrujnowane miasto. Widziano jak miał przypaloną perukę i zakurzony surdut. Nic nie jadł przez całą dobę, poza bulionem, na którego spożycie nalegała żona. Przestraszony król (Pombal z trudem przekonał króla by pozostał w Belem, a nie uciekał do Coimbry [ 46 ]) dał mu wolą rękę na wszelkie potrzebne działania, samemu myśląc jedynie o modleniu się. Wiekowy minister Pedro da Mota e Silva zgłupiał i zachorzał — 3 medyków krzątało się wokół niego, a DiogoMendonça gdzieś znikł.

Wieczorem po katastrofie, żołnierze zorganizowali biwaki dla siebie i mieszkańców, by mogli się ogrzać przy ognisku i posilić. Statki mogły cumować w porcie dopiero następnego dnia rano (dotąd pływały w kółko, by uniknąć losu wyrzuconych na brzeg przez tsunami) Wielu jednak wolało okraść ogrodników, lub uchodzić z „przeklętego miasta". Podczas wielotysięcznego exodusu kantyczki przeplatały się z przekleństwami. Wszystkie klasy społeczne się zmieszały. Wszyscy byli brudni od sadzy. Kobiety z bogatych rodzin miały zbyt delikatne stopy i szybko musiały przerwać marsz (nigdy tak daleko nie szły), by przysiąść nieco na przydrożnych kamieniach i odpocząć. Tą samą kolumną szli uciekinierzy z rozbitych więzień, włóczędzy, zbiegli murzyni, wojskowi maruderzy. Z tych trzech ostatnich grup minister stworzył (regimenty z prowincji zatrzymywały falę ludzką) łańcuch do walki z ogniem trawiącym zniszczone miasto [ 47 ]. Kardynał obwiniał kler za „zepsucie" i ściągniecie gniewu bożego i zawracał głowę zajętemu ministrowi, który taktownie dał się zdenerwowanemu duchownemu się wygadać. Dopiero głód kazał tłumowi uciekinierów zawrócić, w panice nie wzięli ze sobą bowiem żadnej żywności. Gdy powrócili i nakarmiono ich zapasami z magazynów, panika uległa zmniejszeniu. Mnisi robili opatrunki, lekarze, a za nimi grabarze oglądali ciała. Przeszukiwano statki w poszukiwaniu jadła. Jeśli coś znaleziono — kierowano do magazynów i do ludzi koczujących wśród ruin [ 48 ]. Wyłapywano prostytutki, dziwki, włóczęgów, dezerterów, niewolników, więźniów, galerników, i kolporterów horoskopów. Wśród ruin było to nawet prostsze niż ongiś w stojącym mieście. Nieporadny Diogo de Mendonça nie odzyskał już nigdy swej pozycji, a jeden z faworytów króla, Antonio de Costa Freire, który ewakuował się do Santarem, dostał rozkaz pozostania tam do śmierci, „aby uniknąć aktów przemocy" [ 49 ].

Jezuita o. Malagrida opowiadał wśród tłumów, że nastał czas gniewu boga i skruchy, wzbudzając panikę. By przeciwdziałać tej propagandzie, Pombal postarał się, by każdy wiedział, że fala tsunami uderzyła nie tylko w „prawowierną" Portugalię, ale i w Skandynawie i Nową Anglię (heretyków), oraz w Maroko (muzułmanów). Kilku aktywniejszych kaznodziejów dyskretnie wysłano do Angoli. Był to więc typowy konflikt między informacją i oświeceniem, a bezmyślnością i fanatyzmem.

Gdy Malagrida wydał broszurę, oskarżając „grzesznych" lizbończyków za katastrofę, Sebastião de Carvalho e Melo, kazał interweniować nuncjuszowi (najpierw prosił o interwencję prymasa Portugalii, lecz ten odpowiedział — ku wzburzeniu ministra - panegirykiem na cześć jezuity), który wysłał Malagridę do Setubal po drugiej stronie Tagu. Trzeba tu zaznaczyć, że sam Pombal również był bardzo pobożny, ale nade wszystko bał się fanatyzmu religijnego [ 50 ]. Dopiero 17 listopada (po 2 tygodniach) do miasta powrócił kult religijny. W całym mieście Inkwizycja starała się uniemożliwić skazańcom ucieczkę ze zniszczonych więzień. Tych, który czekali na przesłuchanie, przywiązano do mułów i wysłano do aresztów w Coimbrze. Bogacze ładowali swój dobytek na statki, cudzoziemcy tłoczyli się w ogrodach położonej na wzgórzu dzielnicy ambasad, które kataklizm oszczędził. Kramarze przeszukiwali swe zniszczone domy w poszukiwaniu pieniędzy i resztek nadającego się do czegokolwiek towaru, inni szukali w gruzach ulubionych posążków i religijnych obrazków [ 51 ].

Zabroniono odbudowy budynków, zanim ogłosi się plan ogólny. Plan ten nosi datę 12 czerwca 1758 roku [ 52 ]. Ci, którzy nie mieli środków by odbudować swoje domy w ciągu 5 lat, wg planu tracił własność na rzecz tego, kto mógł kupić działkę. Częstokroć zrujnowana szlachta musiała ustąpić pola zamożnym kupcom. W roku 1763 stało już wiele gotowych domów, ale stały one puste, a lizbończycy przyzwyczaili się tymczasem do życia w szopach.

Miasto odbudowano według planów markiza de Pombal, stąd dolne miasto stało się potem znane jako Baixa Pombalina. Stanęły w niej zupełnie nowe budynki. Sebastião de Melo kazał wznieść zupełnie nową klasycystyczną dzielnicę Baixa (dosł. Dolna, z uwagi na położenie w przylegającej do Tagu kotlinie) stanowi prawdopodobnie pierwszy w historii przykład zastosowania rozwiązań architektonicznych odpornych na trzęsienia ziemi. Wszystkie nowo wybudowane kamienice były (najpierw w formie modeli z drewna) poddawane testom maszerującego dookoła nich wojska. Klasycystyczny rozmach przedsięwzięcia (uderza troska o jednolitość — nawet doniczek zakazano stawiać w oknach, by nie zakłócały ogólnego wrażenia harmonii [ 53 ]), szerokie prostopadłe ulice wykładane mozaikami budziły w zrujnowanym kraju podziw i uznanie. Jednocześnie tradycyjnym, obfitującym w detale płytkom azulejos (te osiemnastowieczne były zwykle niebiesko-białe) przeciwstawiono proste, geometryczne flizy określane później jako pombalińskie [ 54 ], a ulicom nadano nazwy poszczególnych cechów rzemieślniczych. W owym czasie ktoś spytał De Melo: „Na co komu tak szerokie ulice?". W odpowiedzi usłyszał: „Pewnego dnia okażą się za wąskie" . Pombal uważany jest za jednego z pionierów sejsmologii dzięki nakazaniu gubernatorom w 1756 sporządzania corocznych raportów o stanie zabezpieczeń przed trzęsieniami i rozpisaniu ankiety dotyczącej trzęsienia ziemi, w której zapytywano ludność jak długo trwało trzęsienie, ile razy powracało, jakie straty spowodowało, jak reagowały zwierzęta i co się stało ze studniami? Odpowiedzi zdeponowano w archiwum Torre do Tombo. Również, w Anglii, Royal Society, zainteresowało się poważnie sejsmologią [ 55 ].


1 2 3 4 5 6 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Religia jest chorym i okrutnym żartem
Co jest dla mnie cudowne

 Zobacz komentarze (7)..   


 Przypisy:
[ 37 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 26.
[ 38 ] S. Chantal, , La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 53.
[ 39 ] S. Chantal, , La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 54.
[ 40 ] S. Chantal, , La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 55.
[ 41 ] S. Chantal, , La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 176.
[ 42 ] D. Birmingham, A concise history of Portugal, s. 79.
[ 43 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 24.
[ 44 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 37.
[ 45 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 57.
[ 46 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 40.
[ 47 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 30-32.
[ 48 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 37-38.
[ 49 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 41.
[ 50 ] S. Chantal, La vie quotidienne au Portugal après le tremblement de terre de Lisbonne de 1755, s. 43.
[ 51 ] D. Birmingham, A concise history of Portugal, s.75.
[ 52 ] J. Hermano Saraiva, Krótka historia Portugalii, s. 256.
[ 53 ] J. Hermano Saraiva, Krótka historia Portugalii, s. 256.
[ 54 ] Płytki te maja jeszcze mauretański rodowód. W XVII wieku były zwykle wielokolorowe, a w XVIII wieku niebiesko-białe, vide: J. Pałęcka, O. Sobański, Libońskie ABC, s. 5.
[ 55 ] D. Birmingham, A concise history of Portugal, s. 79.

« Historia powszechna   (Publikacja: 19-10-2011 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7470 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365