Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.278.529 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7284 tekstów. Zajęłyby one 28740 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3455 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
U ludzkiego zwierzęcia, egocentryzm jest wcześniejszy niż potrzeba współdziałania.
 Czytelnia i książki » Powiastki fantastyczno-teolog.

Enfant terrible boże [1]
Autor tekstu:

Motto: "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii,
oby tylko oszustwo przyniosło owoce".
Św. Hieronim
"Człowiek straciłby odwagę, gdyby nie był podtrzymywany
przez fałszywe wyobrażenia."
Bernard Fontenelie

W średniowieczu za ateizm uznawano nie tylko zaprzeczanie istnieniu Szatana, ale też dopuszczanie jakichkolwiek granic diabelskiej potęgi. Co to naprawdę oznaczało? Ni mniej ni więcej jak przyjęcie poglądu, iż jedno z bożych stworzeń jest równe swemu Stwórcy w mocy (cokolwiek by pod tym terminem rozumieć). Dziwne, prawda?; Bóg wiedział nieskończenie wcześniej nim go stworzył, iż będzie on jego przeciwnikiem, oszczercą, kłamcą i w ogóle złem wcielonym, będzie on starał się czynić jak najwięcej zła pośród jego stworzeń (jak uczą nas kapłani) — a mimo to obdarzył go tak wielką mocą, która umożliwiła mu te wszystkie niecne i podstępne działania. Nie mówiąc już o innych cechach charakteru, koniecznych aby być tym, czym jest Szatan.

Czy można brać pod uwagę niedopatrzenie ze strony Stwórcy? Brak wyobraźni? W żadnym wypadku! Bóg, który w najdrobniejszych szczegółach zna przyszłość swego dzieła, aż po jego kres (wszechwiedza), nie mógłby popełnić tak kardynalnego błędu. A zatem należy przyjąć, iż posiadaliśmy dotąd mylne wyobrażenie o jego pierwszym aniele i o roli jaką odgrywa on w dziele bożym.

"Nawet jeżeli wiele faktów wydaje się świadczyć, iż ziemia obraca się dookoła słońca, to jednak jest teoretycznie możliwe, że Bóg w swojej nieskończonej mocy uzyskał takie same efekty czyniąc wręcz przeciwnie, iż słońce obraca się wokół ziemi, jak to właśnie mówi Pismo Święte".

Ależ tak! Kiedy przeczytałem ten słynny argument broniący systemu geocentrycznego zwany "Argumentem Urbana VIII", pojąłem, że podobnie musi mieć się sprawa z Szatanem: Nawet jeżeli wiele faktów wydaje się świadczyć, iż Szatan jest przeciwnikiem Boga i stara się naszkodzić w jego dziele ile tylko się da, to jednak teoretycznie (i praktycznie jak najbardziej) jest możliwe, że Bóg w swojej nieskończonej mocy uzyskał efekt całkowicie przeciwny do jego zamierzeń — taki, iż każde jego pozornie złe działanie, obraca się z czasem w rzeczywiste dobro.

Inaczej by go nie stwarzał, wiedząc z góry jaką trudną rolę weźmie on na siebie; jego „przeciwnika" i „wroga". A zatem, skoro tak się sprawy mają, można uniknąć podstawowej sprzeczności jaka występowała dotąd w tradycyjnym przedstawianiu relacji między wszechmocnym i wszechwiedzącym Stwórcą, a jego — bądź co bądź tylko jednym ze stworzeń — aniołem. Jemu samemu i niedostatecznie zorientowanym mogło się tylko wydawać, iż czyni on zło i przeciwstawia się Bogu, podczas gdy tak naprawdę, wypełnia on w ten oryginalny i bardzo niewdzięczny zarazem sposób jego wolę, wynajdując zło tam, gdzie nikt by się go nie spodziewał i zamieniając je na dobro, lecz inaczej pojmowane niż uczą nasi „przewodnicy duchowi", zwani potocznie pasterzami.

Zresztą sami się przekonajcie jak się sprawy mają,… albo raczej jak mogłyby się mieć, gdyby chcieć stosować logikę do tzw. „prawd religijnych":

1 Kiedy Stwórca przystąpił do aktu kreacji, Satanael — jego pierwszy anioł przyglądał się powstającemu dziełu bożemu z wielkim zainteresowaniem. W pierwszym dniu Bóg stworzył niebo i ziemię oraz światłość, którą potem oddzielił od ciemności i dał im nazwy. W drugim dniu uczynił sklepienie, oddzielił nim wody i nazwał je niebem. W trzecim dniu,… w trzecim dniu Satanael nie wytrzymał i spytał Stwórcę:

— Panie,… przepraszam, że przeszkadzam ale czy nie mógłbyś stworzyć wszystkiego za jednym zamachem? Bez tych dziennych etapów i bez potwierdzania, że to co dotąd stworzyłeś jest dobre? Na przykład mówisz: - Niech się stanie! — i staje się wszystko naraz?

Bóg spojrzał na niego kątem oka, nie odrywając się od aktu kreacji i odparł:

— Pewno, że mógłbym,… a dlaczego pytasz?

- Ee,.. nic,.. tak tylko pomyślałem czy nie szkoda ci czasu na takie guzdranie się,.. skoro masz nieskończone możliwości? - zawiesił głos, wykonując nieokreślony gest dłonią.

Stwórca roześmiał się.

-A, oto ci chodzi?! Niech cię głowa o to nie boli! To ja panuję nad czasem, a nie odwrotnie, rozumiesz?! I mam całą wieczność do swojej dyspozycji — dodał dla pewności, akcentując ostatnie zdanie.

— A,.. chyba, że tak! — odparł pojednawczo Satanael, a Bóg pokręcił głową do swych myśli, jakby nie mogąc nadziwić się czemuś. Nie odzywając się więcej, zabrał się za dalsze stwarzanie, od czasu do czasu pogwizdując sobie jakąś wesołą melodię.

Wreszcie nadszedł dzień szósty bożej kreacji, w którym to dniu miała zostać stworzona „korona stworzenia"- człowiek. Zanim do tego doszło, odbyła się następująca rozmowa między Bogiem a jego pierwszym aniołem:

— Panie,.. po co chcesz stwarzać jeszcze ludzi? Czy nie wystarczy ci wykreowanie nas, aniołów? Istot doskonałych; mądrych i wolnych? — spytał Satanael, korzystając z chwili przerwy w akcie kreacji. Bóg odparł bez wahania:

— Chcę powtórzyć to samo, tyle, że w wersji materialnej, rozumiesz?

Anioł skrzywił się nieznacznie, jakby pomysł Stwórcy wydawał mu się co najmniej dziwaczny, lecz indagował cierpliwie dalej:

— Czy może być coś doskonałego z materii? Przecież ona nie jest trwała,.. czy to nie będzie obniżenie twoich lotów, Panie? - spytał z troską w głosie.

— No, no! Wypraszam sobie takie insynuacje! — zaoponował Stwórca, groźnie marszcząc brwi. — Dlaczego Panie nie zostaniesz przy doskonałości, którą już stworzyłeś i nie uznasz nas — aniołów, za swoją „koronę stworzenia"?

— Bo taką mam koncepcję, rozumiesz?! Pozwól zatem, iż zaryzykuję i stworzę te istoty — tak jak zaplanowałem — z materii, gdyż taka jest moja wola! — uciął Bóg rozmowę machnąwszy ręką, jakby się opędzał od namolnego anioła, który nie wiedzieć czemu wydawał się być wyraźnie niezadowolony tym dziwnym pomysłem Stwórcy.

Kiedy więc Bóg stworzył pierwszego człowieka, Satanael wpierw przyjrzał się uważnie tej ostatniej jego kreaturze, obchodząc go dookoła, a potem zaczął wybrzydzać:

— I to ma być ten osławiony człowiek, Panie?...Myślałem, że to będzie coś bardziej oryginalnego?! Coś naprawdę ekstra!

Bóg nie unosząc głowy, spytał spokojnie: — Co masz mu do zarzucenia? -

Satanael wzruszył ramionami i odparł wymijająco: — Tak w ogóle,.. to nic,.. ale bez skrzydeł? I nie opierzony?.. Przecież taka goła skóra wygląda żałośnie!.. Jakby go kto oskubał,.. a poza tym nieprzyzwoicie.

Stwórca uśmiechnął się zdawkowo.

— Skrzydła mu nie będą potrzebne, poruszał się będzie per pedes, póki co,.. a gołą skórę można okryć ubraniem, jeśli zajdzie potrzeba — wyjaśnił enigmatycznie, kończąc swe dzieło. Następnie tchnął w jego nozdrza oddech życia i mężczyzna ożył. Usiadł, a potem wstał niepewnie na nieco trzęsących się nogach i zaczął rozglądać się po najbliższym otoczeniu.

— To on będzie chodził na dwóch łapach? — zdziwił się Satanael, przyglądając mu się krytycznie. — Jakiś taki niski,.. nie uważasz Panie?

Człowiek nie był wcale niski, ale przy potężnym wzroście anioła, sięgał mu do ramion zaledwie. Satanael podszedł bliżej do mężczyzny i pochylił się.

-A co takiego zwisa mu pomiędzy dolnymi łapami?! - spytał z nagłym zainteresowaniem. Mężczyzna również pochylił głowę, przyglądając się sobie z ciekawością.

-Narządy płciowe i wydalnicze — wyjaśnia cierpliwie Bóg — a te dolne łapy, to nogi po prostu.

Na razie nic sobie nie robił z krytyki niezadowolonego anioła, który wyprostował się gwałtownie w tym momencie.

-Co takiego?! — wykrzyknął zgorszony — to znaczy, że on będzie rozmnażał się tak jak zwierzęta?! Drogą płciową?!… Przecież to jest obrzydliwe w najwyższym stopniu! — odstąpił o dwa kroki, wycierając o skrzydła ręce, którymi dotykał człowieka.

Bóg przyglądał się aniołowi z zagadkową miną i milczał. Jedynie jego ściągnięte brwi świadczyły, że zaczyna go ta sytuacja z lekka irytować. Choć z drugiej strony jako jego Stwórca, rozumiał go doskonale; on, jako osobnik bezpłciowy i aseksualny, siłą rzeczy przekonany był o swojej wyższości nad istotami uwarunkowanymi przez cielesne zaspokajanie swoich potrzeb. A pożądanie seksualne partnerki płci odmiennej, było dla niego czymś obrzydliwym i wbrew naturze,… naturze anioła oczywiście, a także pozbawione sensu.

Już miał machnąć na to ręką i spytać czy rozmnażanie ludzi przez pączkowanie by go usatysfakcjonowało, ale Satanael złapał go za rękaw szaty i zaczął przekonywać:

— Panie! Powinieneś to zmienić! Przecież nie wypada aby istoty rozumne — a takimi zapewne stworzyłeś ludzi — parzyły się i rozmnażały jak zwierzęta!,… Przecież oni będą z tego powodu bardzo nieszczęśliwi! — zawołał dramatycznym tonem.

Człowiek nieco zdezorientowany przysłuchiwał się tej rozmowie, patrząc raz na Boga, raz na anioła. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Większość słów i tak zresztą nie rozumiał, jedynie intuicja mu podpowiadała, że dzieje się coś ważnego.

— Co ty powiesz?! O to akurat nie musisz się martwić! - odpowiada Bóg nieco ironicznym tonem, wyswobadzając się jednocześnie z uścisku anioła — mogę cię zapewnić, że ludzie będą zachwyceni tym sposobem prokreacji! Możesz mi wierzyć lub nie, ale tak będzie; ludzie będą tym zachwyceni,… choć może nie wszyscy i nie w każdym czasie..- dodaje po krótkim namyśle i odwracając się ku człowiekowi, mówił z naciskiem:

— Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz.

Mężczyzna przyjął ten boży zakaz z obojętną miną, jakby nie do niego był skierowany. Natomiast Satanael aż otworzył usta ze zdziwienia. Wpierw przyglądał się Stwórcy podejrzliwie przez dłuższą chwilę, a potem spytał obcesowo:

— Panie,.. co ty kombinujesz?!

Bóg spiorunował go karcącym wzrokiem.

— Czy mógłbyś staranniej dobierać słowa, kiedy zwracasz się do mnie?! Ja — wszechmocny Stwórca całego Uniwersum - kombinuję?! Co też ci do głowy przyszło?! Wytłumacz się natychmiast! - zażądał oschłym tonem.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 Dalej..
 Zobacz komentarze (28)..   


« Powiastki fantastyczno-teolog.   (Publikacja: 14-06-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lucjan Ferus
Autor opowiadań fantastyczno-teologicznych. Na stałe mieszka w małej podłódzkiej miejscowości. Zawód: artysta rękodzielnik w zakresie rzeźbiarstwa w drewnie (snycerstwo).

 Liczba tekstów na portalu: 130  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Słabość ateizmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8113 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365