Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
138.631.863 wizyty
Ponad 1054 autorów napisało dla nas 7230 tekstów. Zajęłyby one 28500 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 4120 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Porządnymi ludźmi nazywa się zazwyczaj tych ludzi, którzy postępują tak jak wszyscy inni.
 Nauka » Biologia » Ewolucjonizm

Maciej Giertych, Ewolucja, dewolucja, nauka – uwagi krytyczne [2]
Autor tekstu:

Autor nie zaimponował mi doborem literatury, którą napotkałem w jego książce, podobnie jakoś nie chylę czoła przed niektórymi z jego autorytetów. Do autorytetów Maciej Giertych zalicza m.in. Hansa-Joachima Zillmera, autora chociażby książki Największe pomyłki w dziejach Ziemi. Mam tę książkę. Przeczytałem. Po inne tytuły nie mam zamiaru sięgać. By uspokoić sumienie poczytałem recenzje innych, tłumaczonych na język polski „dzieł" tego zagubionego mędrca. Przytoczę koniec opinii wyraźnie zdegustowanego czytelnika Pomyłki Darwina: „Podsumowując, pozycję Zillmera można traktować jako pewnego rodzaju ciekawostkę, jeśli komuś nie szkoda czasu na czytanie tego rodzaju niedorzeczności to można po nią sięgnąć. Można ją postawić na półce z kategorią "fantastyka", z całą pewnością nie „literatura popularnonaukowa". Oczywiście gro osób bez podstawowej wiedzy z zakresu nauk przyrodniczych potraktuje to „dzieło" jako prawdę objawioną..."[6]. Ostatnie zdanie, nomen omen, pasuje do książki Macieja Giertycha. Jak ulał. Uprawiany przez obu panów styl pisania kojarzy mi się z Erichem von Dänikenem, bardzo płodnym autorem, twórcą koncepcji wpływu istot pozaziemskich na życie ludzi w czasach przedhistorycznych (tzw. paleoastronautyka). Maciej Giertych pisze: „Dr Hans Zillmer, niemiecki paleontolog, autor szeregu książek o ewolucji (...)." (s.10)

Tymczasem ów autorytet jest niemieckim przedsiębiorcą, studiował inżynierię lądową. Z pewnością miał jakąś styczność z geologią, rykoszetem może i z paleontologią, lecz to za mało by samozwańczo uznać się za autorytet. Miałem statystykę na studiach, lecz na tej podstawie nie uważam się za matematyczną wyrocznię. Rachunek prawdopodobieństwa uzmysłowił mi, że mam znikome szanse na sukces w tym obszarze.

Argumenty Zillmera? „Pokazał też zdjęcia żyjących obecnie ludzi o czaszkach zupełnie takich jak u Neandertalczyków oraz zdjęcia czaszek małp o kształcie takim, jaki mają kopalne Australopiteki" (s.11)

Zamiast komentarza przytoczę fragment książki O pochodzeniu człowieka: "Dla uwidocznienia, czem jest właściwie zahamowanie rozwoju, wystarczy przytoczyć badania Vogta nad mózgiem idjotów — mikrocefalów. Czaszki ich są znacznie mniejsze, a zwoje ich mózgu mniej zawikłane niż u ludzi normalnych. Tak zwany sinus frontalis u idjotów jest nader rozwinięty, wystaje do przodu i powoduje wydatność brwi. Olbrzymi rozwój ich szczęk które wystaję w sposób przerażający czyni te istoty na wygląd najniższymi przedstawicielami rodu ludzkiego. Inteligencja ich, jak całe wreszcie władze umysłowe, rozwinięte są nader słabo. Nie są oni w stanie artykułować dźwięki, niezdolni są do pilniejszego skupiania uwagi czy do zastanawiania się nad czemkolwiek, z przyjemnością natomiast naśladują innych. Są zresztą ruchliwi i silni, znajdując upodobanie w ciągłym ruchu i wykrzywianiu się w sposób najdziwaczniejszy. Lubią wdrapywać się na schody na czworakach oraz przeskakiwać przez meble i łazić po drzewach. (...) Idjoci i pod innemi względami podobni są do zwierząt. Tak np. lubią wąchać pokarm przed zjedzeniem. Słyszałem o jednym idjocie który łowił pchły zarówno ustami jak i rękami. Idjoci są niechlujni, nie mają zupełnie poczucia wstydu, a ciało ich częstokroć porasta gęsty włos"[7]. Darwin był niezwykłym człowiekiem, lecz szereg jego poglądów, twierdzeń nie wytrzymało próby czasu. Należy pamiętać, że poruszał się w innych realiach społecznych, kulturowych i bazował na dorobku naukowców swojej epoki. Minęło ponad stulecie, lecz po książce Macieja Giertycha tego raczej nie widać. Niestety do intelektu i pokory Darwina sporo mu brakuje.

W książce (s.147) pojawiają się też tytuły Michaela A. Cremo (Zakazana archeologia oraz Dewolucja człowieka). Pierwszą pozycję czytałem, nie wytrzymuje żadnej rzetelnej krytyki. Michael A. Cremo reprezentuje, niestety coraz popularniejszy, nurt paranauki; sam określa się jako „Wedyjski kreacjonista". Studiował na George Washington University stosunki międzynarodowe i rosyjski, następnie służył w United States Navy. Wykształcenie raczej nie predysponuje go do zajmowania się archeologią, paleontologią, czy historią sztuki. W pracach nad Zakazaną archeologią Cremo był wspierany przez Richarda L. Thompsona (zm. 2008) amerykańskiego pisarza, członka hinduistycznego ruchu religijnego Gaudiya Vaishnava. Thompson, znany głównie z propagowania kreacjonizmu wedyjskiego, z pewnością gwarantował solidną, obiektywną krytykę.

Kolejny naukowiec, sedymentolog, inżynier hydraulik Guy Berthault, obalił funkcjonujące datowanie stratygraficzne. Uff.

Geologia jest dziedziną złożoną. Naukowcy niechętnie przyznają, że trudności w odtwarzaniu zasadniczych zmian ewolucyjnych w obrębie świata istot żywych wynikają m.in. z istnienia przerw w zapisie skalnym — profilu geologicznym, tzw. luk stratygraficznych. Największa występuje niemal na całej planecie pomiędzy warstwami archaiku, a warstwami dolnego karbonu, obejmuje więc imponujący okres około 1,9mld lat. Nie powstało żadne jasne wytłumaczenie tego faktu, na ogół winą obarcza się procesy erozji. Przykład jednej z największych luk stratygraficznych w Górach Świętokrzyskich, zaobserwować można np. zwiedzając przełom Lubrzanki w Mąchocicach. Na jednym ze stanowisk polodowcowe utwory czwartorzędowe leżą bezpośrednio na sfałdowanych skałach środkowego i górnego kambru. Brakuje tu zapisu skalnego z przedziału około 500 mln lat. Mamy tu też do czynienia z niezgodnością kątową między zalegającymi poziomo osadami czwartorzędowymi a stromo nachylonymi warstwami skał kambryjskich[8]. Na określenie luki w osadach powstałej w okresie, w którym na danym obszarze nie zachodziła sedymentacja materiału skalnego istnieje stosowny termin — hiatus. W datowaniu uwzględnia się też zjawiska odmłodzenia skał (tzw. epizody termiczne).

W roku 2011 WWF, powołując się na badania IUCN (Światowej Unii Na Rzecz Przyrody), ostrzegała, że gatunki wymierają szybciej, niż wtedy kiedy wyginęły dinozaury (tzw. Drugi Epizod, 65mln lat temu). "Organizacja ocenia, że największym zagrożeniem dla przetrwania gatunków jest działalność człowieka, a przede wszystkim niszczenie siedlisk poprzez wycinkę lasów, zaśmiecanie, a także nadmierna emisja dwutlenku węgla oraz nielegalny handel dziką fauną i florą. (...) co czwarty gatunek ssaków i co trzeci płazów jest zagrożony wyginięciem. Najgorzej sytuacja przedstawia się w strefie równikowej — najbogatszej pod względem przyrodniczym, gdzie liczebność zwierząt (kręgowców) zmniejszyła się aż o 60 proc."[9].

Presja człowieka na biosferę narasta. Ubocznymi efektami są zmiany polegające na zaniku różnorodności przyrody, ożywionej i nieożywionej. Zmiany te zachodzą i zachodzić będą, wynika to przykładowo z rosnącej zasobożerności globalnej populacji Homo sapiens. Ogałacamy planetę z zasobów naturalnych, także z wody. Tylko około 2,5-3% zasobów wodnych Ziemi stanowią wody słodkie, z tej skromnej ilości jedynie 1% (!) jest dostępny dla człowieka. Ponad połowa wody spadającej z deszczem jest pochłaniana przez florę. Około jednej trzeciej trafia do oceanów. Z reszty użytek robi człowiek — na rolnictwo i hodowlę zwierząt przypada 70% ogólnego spożycia słodkiej wody na świecie (w krajach rozwijających się ponad 90%); w porównaniu z tymi obszarami przemysł i konsumpcja bieżąca zużywają minimalne ilości wody. Ile zostaje dla fauny i flory? Coraz mniej.

"Skala ludzkiej działalności jest dziś tak wielka — jest nas blisko 6 mld i konsumujemy około 40% rocznego produktu biologicznego naszej planety — że podkopuje ekologiczne fundamenty różnorodności roślin i zagraża unikatowym zespołom genów, a nawet całym gatunkom. To tak, jak gdyby ludzkość malowała obraz przyszłego tysiąclecia, używając kurczącej się palety barw — świat będzie wciąż jeszcze miał kolor zieleni, ale coraz bardziej monotonnej, jednolitej."[10]

Biosfera rzeczywiście ubożeje. Fakt ten nie kłóci się jednak z założeniami teorii ewolucji ponieważ owa dewolucja (autor eksploatuje ten wątek m.in. na s.158-159) nie wynika z synergii czynników naturalnych; przyczyna jest jedna — człowiek.

Z kolei dane przytoczone przez fizjologa Josepha Mastropaolo mają wykazać, że ewolucja nie istnieje. Fizjolog „Przedstawił zastraszające dane o geometrycznym wzroście chorób genetycznych u człowieka, zagrażających istnieniu naszego gatunku. Proces w odwrotnym kierunku niż ewolucja jest do udokumentowania. Na ewolucję dowodów naukowych nie ma." (s.13)

Tyle w temacie. Gdzie te dane? W książce ich nie znalazłem. Zresztą ewentualne zmiany statystyczne łatwo wytłumaczyć — wynikają one moim zdaniem głównie z niebywałego tempa przyrostu populacji globalnej. Miliard mieszkańców Ziemia liczyła dopiero w roku 1804, dwa miliardy w 1927 r. (podwojenie nastąpiło po 123 latach), trzy miliardy w 1960 r., a gdy miałem trzy lata, w 1977 r. — 4 miliardy. W 1999 r. stuknął szósty miliard. Naukowcy odkryli, że do znaczących zmian doszło aż w 700 obszarach naszego genomu i to zaledwie w ciągu ostatnich 15 tysięcy lat[11]. Z analiz genetycznych wyłania się zaskakujący obraz Homo sapiens, jawi się on jako gatunek ewoluujący przypuszczalnie najintensywniej w swojej historii. Wzrost inteligencji, postępujące zanikanie w populacji tzw. zębów mądrości, rozpowszechnianie mechanizmów fizjologicznych umożliwiających przyswojenie krowiego mleka [12].

„(...) nie znamy pozytywnych mutacji (...)." (s.20)

Do głowy od razu przyszła mi jedna — mutacja genu FoxP2, która — jak sądzi wielu — umożliwiła człowiekowi mowę (zdarzyła się 20-40tys. lat temu). Badania ujawniły, że choć u większości ssaków i ptaków gen FOXP2 jest niemal identyczny, wersja występująca u ludzi jest trochę inna. Zidentyfikowano 61 genów, które są włączane przez FOXP2, oraz 55 genów, które ten gen wyłącza. Szympansi wariant genu nie ma tych właściwości. Wiadomo, że niektóre z genów uruchamianych przez FOXP2 zaangażowane są w kontrolę funkcji motorycznych przez mózg, powstawanie czaszki, twarzy, chrząstek i tkanki łącznej. Odkrycia te wskazują, że ludzki FOXP2 może kierować aktywnością innych genów w taki sposób, że pozwalają one mózgowi, mięśniom twarzy, strunom głosowym i układowi oddechowemu kontrolować mowę i język.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
 Zobacz komentarze (7)..   


« Ewolucjonizm   (Publikacja: 12-04-2016 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Pochwicki
Nauczyciel, publikował w piśmie "Gameranking", współpracuje z miesięcznikiem "21. Wiek" (członek zespołu redakcyjnego). Autor książki "Cywilizacja traw". Pióro do wynajęcia.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 14  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Jak człowiek dźwiga własne ciało…
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9992 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365