 |
Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-05-2016 13:51 | Brzostowski (7067 punktów) | Jeszcze raz - bóg istnieje prawie na pewno
-5 na 11 | Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle, nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:
1. Świat miał przyczynę. 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać.
ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata. Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku.
A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.
Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej, logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 12 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny> powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle,> nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:Dwie? Skąd wiesz, że nie więcej? Masz bardzo ograniczone postrzeganie jeżeli faktycznie wydają Ci się tylko dwie możliwości. > 1. Świat miał przyczynę.Przyczynowość to kategoria umysłu, która istnieje w czasie. Nie ma potrzeby zakładać, że świat ma przyczynę, a już tym bardziej, że jest to jedna przyczyna. Na dodatek ta przyczyna musiałaby mieć przyczynę, co tworzy błędne koło. Poza tym: www.polska(*)rie-ws-czarnych-dziur,9935534/> Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt> określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest> zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko,> skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie> można mu przypisać.To co tu wypociłeś nie ma najmniejszego uzasadnienia i jest tylko prymitywnym antropomorfizmem. Poza tym "wszystko" to kolejna kategoria umysłu, która jest czystą abstrakcją. > ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> którego nazywamy umownie bogiem.Albo latającym potworem spaghetti. A jeśli Bogiem to mógł to być Herkules, Odyn, albo Kryszna  > Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg? > A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi> się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo> prawdopodobne, prawie pewne.Nie opierasz się na logicznym wnioskowaniu, tylko od niego uciekasz. Ale nie wytłumaczę Ci tego, bo mógłbym to zrobić tylko w sposób logiczny, który do Ciebie raczej na pewno nie trafi.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Dwie? Skąd wiesz, że nie więcej? Masz bardzo ograniczone postrzeganie jeżeli faktycznie wydają Ci się tylko dwie możliwości.Z tego co wiem istnieją tylko te dwie poważnie brane pod uwagę w świecie nauki możliwości. Jeśli znasz inne, podaj. > >1. Świat miał przyczynę.> Przyczynowość to kategoria umysłu, która istnieje w czasie. Nie ma potrzeby zakładać, że świat ma przyczynę, a już tym bardziej, że jest to jedna przyczyna. Na dodatek ta przyczyna musiałaby mieć przyczynę, co tworzy błędne koło.Błędne koło tworzy się tylko wówczas, gdy przyczyną przyczyny nie jest bóg. Na tym właśnie polega cała rzecz. > Poza tym: www.polska(*)rie-ws-czarnych-dziur,9935534/> >Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt> >określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest> >zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko,> >skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie> >można mu przypisać.> To co tu wypociłeś nie ma najmniejszego uzasadnienia i jest tylko prymitywnym antropomorfizmem. Poza tym "wszystko" to kolejna kategoria umysłu, która jest czystą abstrakcją.Trudno się odnieść do tego co napisałeś, bo nie wiem jakie są Twoje argumenty. > >ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> >którego nazywamy umownie bogiem.> Albo latającym potworem spaghetti. A jeśli Bogiem to mógł to być Herkules, Odyn, albo Kryszna Tak, i co to zmienia w kwestii jego istnienia? > >Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.> Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg?A co ma wspólnego z prezentowamym tutaj poglądem? Nie wiem czemu nie stworzył. > >A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi> >się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo> >prawdopodobne, prawie pewne.> Nie opierasz się na logicznym wnioskowaniu, tylko od niego uciekasz. Ale nie wytłumaczę Ci tego, bo mógłbym to zrobić tylko w sposób logiczny, który do Ciebie raczej na pewno nie trafi.Aha.
|
|
|  | 5 na 5 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Z tego co wiem istnieją tylko te dwie poważnie brane pod uwagę w świecie nauki możliwości. Jeśli znasz inne, podaj.Istnieje wiele hipotez, a jeszcze więcej faktów po prostu sobie nawet nie wyobrażamy. To teiści są tak zuchwali, że zdaje im się, że można dojść rozumem do przyczyn powstania świata. To tak jakby mrówka zastanawiała się ile Bóg ma odnóży. > Błędne koło tworzy się tylko wówczas, gdy przyczyną przyczyny nie jest bóg. Na tym właśnie polega cała rzecz.Nic podobnego. Bóg jest elementem tego błędnego koła i niczego nie wyjaśnia. Idea Boga nie różni się niczym od idei latającego potwora spaghetti, tylko tego drugiego nikt nie wyznaje na serio. W dodatku jest to najpaskudniejsza, najbardziej nieestetyczna idea jaka kiedykolwiek powstała. > Trudno się odnieść do tego co napisałeś, bo nie wiem jakie są Twoje argumenty.Argument jest taki, że w Twoim bełkocie nie było ani jednego argumentu. > >Albo latającym potworem spaghetti. A jeśli Bogiem to mógł to być Herkules, Odyn, albo Kryszna > Tak, i co to zmienia w kwestii jego istnienia?Nic, to była ironia. > >Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg?> A co ma wspólnego z prezentowamym tutaj poglądem? Nie wiem czemu nie stworzył.No jak to co ma wspólnego? Pomyśl trochę nad tym co ludzie Ci odpisują, zamiast automatycznie odpowiadać. Kiepski trolling milordzie.
|
|
| |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>>Albo degradują się. A skoro się doskonalą, to czemu Bóg nie stworzył od razu istot doskonałych, lub prawie doskonałych, od których lepszy byłby tylko Bóg? >>A co ma wspólnego z prezentowamym tutaj poglądem? Nie wiem czemu nie stworzył. Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa... >No jak to co ma wspólnego? Pomyśl trochę nad tym co ludzie Ci odpisują, zamiast automatycznie odpowiadać. Kiepski trolling milordzie. Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | |  | 5 na 5 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa...Czyli jednak nie jest do tego potrzebny żaden bóg. > Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.Jakbyś tak jeszcze czytał ze zrozumieniem, to napisałbyś co innego. Ale wtedy pewnie zauważyłbyś, że to Ty i Brzostowski trollujecie. Tylko jak Wam to wytłumaczyć? Nie da rady, podobnie jak nie wytłumaczę mojej babci czym jest spalony w piłce nożnej
|
|
| | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >Bo stwarzanie to proces rozłożony w czasie, wciąż trwa...> Czyli jednak nie jest do tego potrzebny żaden bóg.Stwarzanie rozłożone w czasie wyklucza, że stwarza Bóg? > >Ano kiepski olsonie jak większość Twoich wypowiedzi.> Jakbyś tak jeszcze czytał ze zrozumieniem, to napisałbyś co innego. Ale wtedy pewnie zauważyłbyś, że to Ty i Brzostowski trollujecie. Tylko jak Wam to wytłumaczyć? Nie da rady, podobnie jak nie wytłumaczę mojej babci czym jest spalony w piłce nożnej  Kto trolluje widać w Twojej odpowiedzi na moją wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,708397#w708508
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Stwarzanie rozłożone w czasie wyklucza, że stwarza Bóg?Tak. Co to za Bóg, którego ograniczałby czas? Jeśli Bóg jest wszechmogący, idealny, to jego dzieło nie potrzebuje się doskonalić. Ale jest jeszcze jeden argument, jeszcze bardziej masakrujący ideę Boga osobowego. Żadna osoba nie może niczego stworzyć, bo jest ograniczona danymi potrzebnymi do stwarzania. Wynalazca nie jest stwórcą, podobnie jak celowość, którą kieruje się człowiek nie może być porównana do celowości domniemanego stwórcy, ponieważ to świat wymusza naszą celowość, oraz świat determinuje wynalazki, które powstają. Co wymuszałoby więc na Bogu wymyślenie takiego świata? Jeśli cokolwiek, to Bóg nie może być wszechmocny, a jeśli nic, to Bóg nie jest wcale dobry. Poza tym osoba doświadcza tego, że w jej umyśle powstają pomysły. Skąd pojawiają się pomysły Boga? > Kto trolluje widać w Twojej odpowiedzi na moją wypowiedź:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,708397#w708508Widać, bo wytłumaczyłem, a Ty nadal nie rozumiesz, czym sam stawiasz siebie w pozycji trolla. Wiara to upośledzenie umiejętności uczenia się. Można tłumaczyć, a wierzący i tak zostanie przy swoim zdaniu, myśląc z dumą, że trzymanie się ciągle jednej wersji jest cnotą.
|
|
19 na 19 | KORUND (4922 punktów) | > A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi> się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo> prawdopodobne, prawie pewne.-Znowu? www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652/z,0-Jeszcze raz próbujesz "wydyskutować" Boga? Czy pojawiły się jakieś nowe dane, fakty, dowody istnienia, czy nadal w pełni zadowala Cię brak dowodów nieistnienia? A może Bóg wreszcie przemówił, dał jasny znak? www.racjon(*)m.php/s,680652/z,0/d,2#w680819
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >-Jeszcze raz próbujesz "wydyskutować" Boga?
Chciałem odświeżyć, może ktoś coś nowego podrzuci do dykusji. I chciałem aby się Pan Bogusławski włączył.
|
|
|  | 17 na 17 | romaro (25211 punktów) | Jak spotkasz boga to zrób selfie i wtedy porozmawiamy. Na razie jest to temat zastępczy. > Chciałem odświeżyć, może ktoś coś nowego podrzuci do dykusji.Skoro prosisz  A tak swoją drogą - to nie bóg ewoluuje, to religiantów wyobrażenia o bogu ewoluują. Żeby twierdzić, że bóg ewoluuje, to już zaiste religia wielki krok do przodu poczyniła. To pewnie i w niebie nowe techniki stosują. Przypuszczam, że myśl iż jesteś odpowiedzialny za swoje życie, zupełnie zniszczyłaby Ci życie. Jesteś jak jak ślepiec - ni cholery bez boga.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . - Jeszcze raz próbujesz "wydyskutować" Boga?> Chciałem odświeżyć, może ktoś coś nowego podrzuci do dykusji. I chciałem aby się Pan Bogusławski włączył.>1) Gdy sam rozprawia o bogu, gdy inny (jego światopoglądowi) towarzysze o bogu rozprawiają, to nie ma dla niego problemu fakt braku dobrej definicji boga. Gadają sobie i już. Jednak gdy ktoś inny o bogu rozmawia i z rozmowy może wynikać coś niewygodnego o bogu np. szansa na to że może On istnieć, to wtedy krzyczy taki jeden z drugim o tym, że nie ma dobrej definicji boga, czyli nie ma o czym gadać, a ten co gada o bogu to głąb i już.Niewiele osób poza panem Brzostowskim na naszym forum tego nie zrozumiało: Tak naprawdę to nie chodzi mi o żadną odpowiedź tylko o zebranie w jednym miejscu wypowiedzi poważnych i mocno uczonych katolików na temat Boga, aby i Pan Brzostowski mógł się czegoś tam nauczyć. Zaś w tym Pańskim wątku wszystko powtórzyłem, a tam, gdzie uznałem to za konieczne to uszczegółowiłem.www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,27#w670401www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,27#w670414 I co? I nico! Pan jest teflonowy i wszystkie merytoryczne argumenty spływają po Panu jak woda po kaczce.@@@ .
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | bogdan, więcej linków dawaj...
BEKA z LEMINGÓW!
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
11 na 11 | DyktaFon (9281 punktów) | Z tej wypowiedzi założyciela wątku wywnioskowałem (prawie na pewno!), że to ja jestem bogiem... Czy mogę już podać nr konta?
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >Z tej wypowiedzi założyciela wątku wywnioskowałem (prawie na pewno!), że to ja jestem bogiem... A możesz nam wyjaśnić w jaki sposób doszedłeś do tego wniosku?
|
|
|  | 7 na 7 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Z tej wypowiedzi założyciela wątku wywnioskowałem (prawie na pewno!), że to ja jestem bogiem...> A możesz nam wyjaśnić w jaki sposób doszedłeś do tego wniosku?> Oczywiście, że mogę!  Ale po co? Nie lepiej od razu podać nr konta na "co łaska"?  Przecież w tym jest zasadniczy cel każdej religii... I wszyscy jakoś nie mają problemu z domyśleniem się tego (co widać na przykładzie np. Watykanu). A że nie chcą o tym mówić, to inna sprawa. Taka wstydliwa
|
|
 | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Z tej wypowiedzi założyciela wątku wywnioskowałem (prawie na pewno!), że to ja jestem bogiem... Czy mogę już podać nr konta? Podaj.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
13 na 13 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | Obojętnie czy materia powstała jednorazowo w Wielkim Wybuchu, czy powstawanie wszechświatów odbywa się cyklicznie - nie ma żadnego uzasadnienia (oprócz religijnego), aby postulować istnienie czy też wyewoluowanie jakiegoś tam boga. I to jest koniec dyskusji.
|
|
 | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Obojętnie czy materia powstała jednorazowo w Wielkim Wybuchu, czy powstawanie wszechświatów odbywa się cyklicznie - nie ma żadnego uzasadnienia (oprócz religijnego), aby postulować istnienie czy też wyewoluowanie jakiegoś tam boga. Czy przyczyna postulowania czegokolwiek, zmienia wynik wywodu? >I to jest koniec dyskusji. Możesz już nic nie pisać.
|
|
|  | 5 na 7 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | Wielu próbowało, żadnemu się nie udało podać argumentów uzasadniających potrzebę postulowania istnienia Boga Stwórcy. Albo o tym nie wiesz, albo tylko udajesz niewiedzę, wszystko jedno, nie zanosi się abyś przeszedł do historii powtarzając argument "pierwszej przyczyny". Naiwnie przypuszczasz, że jeśli napiszesz "bóg" zamiast "Bóg", że jeśli napiszesz, że o owym "bogu" niewiele da się powiedzieć, to zyskasz na tym forum poklask jako niby nieortodoksyjny religiant. Żadnego poklasku pośród niereligiantów nie zdobędziesz. Wręcz przeciwnie, pokazujesz wyłącznie jak żenująco pragniesz się im podlizać de facto dezawuując tego swojego "boga".
Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę. Po co ci to?
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Wielu próbowało, żadnemu się nie udało podać argumentów uzasadniających potrzebę postulowania istnienia Boga Stwórcy. Albo o tym nie wiesz, albo tylko udajesz niewiedzę, wszystko jedno, nie zanosi się abyś przeszedł do historii powtarzając argument "pierwszej przyczyny". Ja nie postuluję potrzeby istnienia Boga, po prostu rozważam opcje, a z nich wychodzi, że On jest prawdopodobny. To nie jest kwestia potrzeby, tylko wnioskowania. >Naiwnie przypuszczasz, że jeśli napiszesz "bóg" zamiast "Bóg", że jeśli napiszesz, że o owym "bogu" niewiele da się powiedzieć, to zyskasz na tym forum poklask jako niby nieortodoksyjny religiant. Żadnego poklasku pośród niereligiantów nie zdobędziesz. Wręcz przeciwnie, pokazujesz wyłącznie jak żenująco pragniesz się im podlizać de facto dezawuując tego swojego "boga".
Różne już rzeczy czytałem na swój temat, ale takie głupoty po raz pierwszy.
>Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę. >Po co ci to?
Ja nikogo do niczego nie namawiam, poza dyskusją. Nie wiem o co Ci chodzi, ale trzymaj Ty się od moich postów z daleka, OK? Bo pleciesz dyrdymały.
|
|
| | |  | 4 na 4 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | >Ja nie postuluję potrzeby istnienia Boga, po prostu rozważam opcje, a z nich wychodzi, że On jest prawdopodobny. "istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne." Nie masz potrzeby postulowania istnienia "Boga", ale twierdzisz, że jego istnienie jest "prawie pewne"? Ja nie mam potrzeby postulowania istnienia Bzdzięgiela i nie twierdzę, że jego istnienie jest "prawie pewne".
>To nie jest kwestia potrzeby, tylko wnioskowania. Takie wnioskowanie jest oparte wyłącznie na religijnych podstawach, a ty niezdarnie usiłujesz uzasadnić je w oparciu o naukę. Nauka nie zajmuje się bytami postulowanymi przez religie.
>>Naiwnie przypuszczasz, że jeśli napiszesz "bóg" zamiast "Bóg", że jeśli napiszesz, że o owym "bogu" niewiele da się powiedzieć, to zyskasz na tym forum poklask jako niby nieortodoksyjny religiant. Żadnego poklasku pośród niereligiantów nie zdobędziesz. Wręcz przeciwnie, pokazujesz wyłącznie jak żenująco pragniesz się im podlizać de facto dezawuując tego swojego "boga". >Różne już rzeczy czytałem na swój temat, ale takie głupoty po raz pierwszy. Cieszę się, że jako pierwszy pokazałem twoją głupotę w nowy sposób.
>>Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę. >>Po co ci to? >Ja nikogo do niczego nie namawiam, poza dyskusją. Nie wiem o co Ci chodzi, ale trzymaj Ty się od moich postów z daleka, OK? Bo pleciesz dyrdymały. Namawiasz do dyskusji i jednocześnie zabraniasz mi w niej udziału. Hmmm...
|
|
| |  | 2 na 2 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) |
>Zachowujesz się jak głupawy gej, który heteroseksualistów uparcie próbuje namówić na zmianę orientacji na homo. W najlepszym razie zostajesz wyśmiany, w najgorszym dostajesz kopa w doopę. >Po co ci to?
Brzostowski jest nawet lepszy. Pozostając przy terminologii geja on nam tu potrafi wmawiać, że jest lepszym gejem i bardziej prawdziwym niż my tu wszyscy inni. I jak chcemy być prawdziwymi gejami to on nam pokaże jak.
Tak Pan Brzostowski wielokrotnie deklarował nam tutaj swój antyklerykalizm niestety jednak poza słowami nic za nim nie poszło. A ten jego antyklerykalizm można sprowadzić do założenia słuchaj księdza, módl się, rzucaj na tacę, dzieci chrzcij i broń boże nie wysyłaj ich na etykę. Od taki to antyklerykalizm. No ale co zrobisz.
|
|
16 na 16 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej, logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej.www.racjon(*)p/z,0/d,0/s,708547/i,8#w708556Merytorycznie, a z kim i o czym? Może najpierw należałoby jakoś sensownie, w oparciu o minimalną wiedzę w temacie zainicjować wątek, a nie wiecznie to samo ple, ple zacietrzewionego Polaka-Katolika-Patrioty .... www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,707873#w708545Na wszystkie tu postawione po raz enty pytania dostał Pan na naszym forum merytoryczne odpowiedzi od profesjonalistów dużej klasy w swoich dziedzinach wiedzy. Wszystkie ich odpowiedzi spłynęły po Panu jak woda po kaczce. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, ale Pańskie wymysły mogą czasem stanowić inspirację dla samodzielnie myślącej inteligencji. @@@ .
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej, logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej.> www.racjon(*)p/z,0/d,0/s,708547/i,8#w708556> Merytorycznie, a z kim i o czym? Może najpierw należałoby jakoś sensownie, w oparciu o minimalną wiedzę w temacie zainicjować wątek, a nie wiecznie to samo ple, ple zacietrzewionego Polaka-Katolika-Patrioty ....> www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,707873#w708545> Na wszystkie tu postawione po raz enty pytania dostał Pan na naszym forum merytoryczne odpowiedzi od profesjonalistów dużej klasy w swoich dziedzinach wiedzy. Wszystkie ich odpowiedzi spłynęły po Panu jak woda po kaczce. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, ale Pańskie wymysły mogą czasem stanowić inspirację dla samodzielnie myślącej inteligencji.Taka to jest dyskusja z Panem. Nie można liczyć na krytykę mojego sposobu myślenia? Na wypunktowanie błędów logicznych, itd...? To co Pan robi to jest ucieczka od dyskusji.
|
|
|  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Pan Brzostowski: Strasznie mnie Pan wymęczył pisaniem o niczym. Dyskutować Pan nie chce, przyjmuje Pan z góry, że dyskutant jest głupcem, nie chce Pan poznać jego stanowiska, intepretuje Pan sobie czyjeś zdania jako bzdury, itd... Fajny z Pana forumowicz.
Ja też jestem na tym forum od kilku lat i mam pokorę w sobie. Jak dotychczas, mimo wielu moich postów, które ukazywły także opinie "niepopularne" wśród większości forumowiczów, nie spotkałem się z takim traktowaniem: z jednej strony nie zamierza Pan dyskutować, z drugiej uznaje z góry Interlokutora za głupca. Szanowny Panie, ja mam pewne doświadczenie życiowe, w biznesie, nauce, edukacji. Pański mentorski styl jest dla mnie trochę zabawny, również Pan jako strażnik jakości forum jest niewiarygodny, bo obok wielu cennych tekstów, trafiaja się tutaj na racjonaliście bzdury, ale nie widać tam Pana. Dlatego mam podejrzenie, że jest Pan raczej strażnikiem pewnej ideologii (bo jak rozumieć niechęć do dyskusji i nazywanie innych głupcami bez poznania ich stanowiska, bez wymiany poglądów). Akurat ja sam zamieszkuję swoją szufladę, takie pańskie podejrzenia są chybione.> Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej, logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej.www.racjon(*)p/z,0/d,0/s,708547/i,8#w708556 Merytorycznie, a z kim i o czym? Może najpierw należałoby jakoś sensownie, w oparciu o minimalną wiedzę w temacie zainicjować wątek, a nie wiecznie to samo ple, ple zacietrzewionego Polaka-Katolika-Patrioty ....www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,707873#w708545 Na wszystkie tu postawione po raz enty pytania dostał Pan na naszym forum merytoryczne odpowiedzi od profesjonalistów dużej klasy w swoich dziedzinach wiedzy. Wszystkie ich odpowiedzi spłynęły po Panu jak woda po kaczce. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, ale Pańskie wymysły mogą czasem stanowić inspirację dla samodzielnie myślącej inteligencji.> Taka to jest dyskusja z Panem.Wszystko już tu było. www.racjonalista.pl/forum.php/s,259381/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,199437/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,696629/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,680953#w681037www.racjon(*)m.php/s,680953/z,0/d,4#w681376www.racjon(*)m.php/s,680953/z,0/d,5#w681412Powiedz Pan tu cokolwiek nowego, jakieś własne przemyślenia oparte na fachowej literaturze, to może będzie warto z Panem podyskutować? Ale nie wtedy, gdy jak młynek modlitewny klepie Pan ciągle to samo. > Nie można liczyć na krytykę mojego sposobu myślenia? Na wypunktowanie błędów logicznych, itd...?www.racjon(*).php/s,612740/z,0/d,20#w614787> To co Pan robi to jest ucieczka od dyskusji.Merytoryczna dyskusja z Panem? Poniżej jeden z wielu przykładów podjęcia próby merytorycznej rozmowy: www.racjon(*)m.php/s,670887/z,0/d,5#w671522www.racjon(*)m.php/s,670887/z,0/d,5#w671551www.racjon(*)m.php/s,670887/z,0/d,6#w671585www.racjon(*)m.php/s,670887/z,0/d,6#w671587www.racjon(*)m.php/s,670887/z,0/d,6#w671590I jakie jej efekty? Dalej ja swoje, a Pan swoje. Przecież tu udowodnił Pan, iż nie potrafi do żadnych racjonalnych argumentów merytorycznie odnieść się, a nawet więcej udowodnił Pan tu to, iż Pan nie potrafi ich zrozumieć. Gdy twierdzi Pan, iż ja się mylę, czy wprost kłamię, to proszę skorzystać z mojej metody i zalinkować nam swoje wypowiedzi przeczące temu co tu napisałem. Zapewnianie o swoim doświadczeniu życiowym, w biznesie, nauce, edukacji, to mało przekonywujący argument. @@@ .
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | To se popisał, pogadał. Tyle ma Pan do powiedzenia samodzielnie, poza linkami? No, nieźle jak na gościa po religioznawstwie i jeszcze podyplomówkę z teologii zrobił (no, no!).
Наука не пошла в лес, только дикая собака лает громко.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To se popisał, pogadał. Tyle ma Pan do powiedzenia samodzielnie, poza linkami? No, nieźle jak na gościa po religioznawstwie i jeszcze podyplomówkę z teologii zrobił (no, no!).> Наука не пошла в лес, только дикая собака лает громко.www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ .
|
|
7 na 7 | Abdullah (1241 punktów) | > Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny> powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle,> nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:Najnowsze naukowe zrozumienie skad sie wzial wsszechswiat - znajdziesz www.amazon(*)Something-Rather/dp/1451624468i nie ma nic wspolnego z cala reszta posta.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny> >powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle,> >nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:> Najnowsze naukowe zrozumienie skad sie wzial wsszechswiat - znajdziesz> www.amazon(*)Something-Rather/dp/1451624468> i nie ma nic wspolnego z cala reszta posta.W taki sposób nie da się dyksutowac. Masz coś do powiedzenia, napisz. Za link dzięki, jednak on nie wniesie nic do tej dyskusji. Napisz jakie są wnioski z tej książki, wyjaśnij je, wskaż argumenty.
|
|
|  | 6 na 6 | Abdullah (1241 punktów) | Wnioski ksiazki sa proste. 1) Calkowita energia wszechswiata wynosi zero. 2) zgodnie z mechanika kwantowa czastki moga powstac z niczego - co jest obserwowalne w postaci promieniowana hawkinga
1+2=Nie istnieje potrzeba "zewnetrznej" interwencji aby powstal wszechswiat -
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Wnioski ksiazki sa proste. >1) Calkowita energia wszechswiata wynosi zero. >2) zgodnie z mechanika kwantowa czastki moga powstac z niczego - co jest obserwowalne w postaci promieniowana hawkinga >1+2=Nie istnieje potrzeba "zewnetrznej" interwencji aby powstal wszechswiat -
Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko teoria, jedna z możliwości, w dodatku osobliwa i nie wszyscy fizycy się z tym zgadzają, są dyskusje, niuanse. To chyba przyznasz.
No, ale masz rację, taką opcję, skoro jest poważnie rozważana należy brać pod uwagę. Tyle tylko, że te cząstki nie biorą się z niczego tylko z fluktuacji próżni, o ile wiem. A co jest przyczyną fluktuacji próżni? O ile wiem nie ma na to odpowiedzi. A zatem cząstki nie biorą się z niczego tylko z fluktuacji próżni, której przyczyny nie są znane.
Zakładanie przyczynowości jest rozsądne i uzasadnione, bo wszystko dookoła nas ma przyczyny. Gdyby zatem wszechświat nie miał, byłoby to osobliwe, ale to trzeba jakoś wykazać. Tymczasem wskazuje się, że cząstki pochodzą z fluktuacji.
Jest to zatem cały czas punkt nr 1 mojego rozumowania. cały czas brakuje pierwszej przyczyny.
Załóżmy jednak roboczo, że to prawda. Wszechświat powstał z niczego i cały czas powstaje, bo ten typ tak ma. Zatem nie istnieje żadne do pomyślenia ograniczenie tworzenia się, trwania i niszczenia materii i energii. No bo niby dlaczego? A zatem prowadzi to do punktu 2 moich przemyśleń. W nieskończonym ciągu zdarzeń mógł wyewoluować bóg. I nie ma zanczenia, że któryś z bogów został zniszczony zanim stał się wszechmocny lub prawie wszechnomcny, bo nieskończony ciąg zdarzeń prowadzi do wniosku, że i tak w końcu którumeś się musiało udać!
|
|
 | 2 na 2 | Abdullah (1241 punktów) | > >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny> >powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle,> >nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:> Najnowsze naukowe zrozumienie skad sie wzial wsszechswiat - znajdziesz> www.amazon(*)Something-Rather/dp/1451624468> i nie ma nic wspolnego z cala reszta posta.Dla ludzi tl;dr; Wyklad na ten sam temat. - powitanie trwa 13 minut wiec pierwsze 13 minut mozna przewinac www.youtube.com/watch?v=vwzbU0bGOdc
|
|
11 na 11 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | Czyli znowu latające krowy. Nudny pan jesteś muszą panu nowe materiały z politbiura podesłać bo gada pan wciąż to samo.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Czyli znowu latające krowy. Nudny pan jesteś muszą panu nowe materiały z politbiura podesłać bo gada pan wciąż to samo.
Panu jak zwykle brakuje odwagi do merytorycznej dyskusji, więc tylko pozostaje pośmiać się. Bądź Pan zdrów!
|
|
|  | 7 na 7 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | > >Czyli znowu latające krowy. Nudny pan jesteś muszą panu nowe materiały z politbiura podesłać bo gada pan wciąż to samo.> Panu jak zwykle brakuje odwagi do merytorycznej dyskusji, więc tylko pozostaje pośmiać się. Bądź Pan zdrów!Nie ma potrzeby prowadzić tu z panem żadnej dyskusji. Temat latających krów przerabiano już z panem. O tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652/z,0Naprawdę poślij po nowe wytyczne bo się powtarzasz. A śmiać się oczywiście, że będę w końcu śmiech to zdrowie, a pan i pana pseudo masakracja tłumów lemingów jest wyjątkowo śmieszna. Więc dociśnij pan jeszcze mocniej hełm i podejmuj trud dowodzenia, że istnieje bóg latających krów. A ja się jeszcze trochę pośmieje.
|
|
3 na 3 | Degre (752 punktów) | ad2 - przecież opisujesz inną cywilizację, która również wyewoluowała i jest bardziej zaawansowana technicznie. To jaki to bóg? Jeżeli, hipotetycznie, ich technologia przewyższa naszą, to znaczy tylko tyle, że mieli na opracowanie jej więcej czasu lub są mądrzejsi. Nic ponadto. A skąd ten 1%, jestem bardzo ciekaw? pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Fermiegoa tutaj bardziej na temat polecam filmik: www.youtube.com/watch?v=sNhhvQGsMEcoraz,oczywiście drugą część. 2a) jesteśmy pierwszą cywilizacją we wszechświecie. To też jest możliwość!
|
|
 | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > ad2 - przecież opisujesz inną cywilizację, która również wyewoluowała i jest bardziej zaawansowana technicznie.> To jaki to bóg? Jeżeli, hipotetycznie, ich technologia przewyższa naszą, to znaczy tylko tyle, że mieli na opracowanie jej więcej czasu lub są mądrzejsi. Nic ponadto.Bóg to w gruncie rzeczy taki właśnie kosmita. Tu nie ma sprzeczności. > A skąd ten 1%, jestem bardzo ciekaw?To symbol, może być 0,01%. > pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Fermiego> a tutaj bardziej na temat polecam filmik:> www.youtube.com/watch?v=sNhhvQGsMEc> > oraz,oczywiście drugą część.> 2a) jesteśmy pierwszą cywilizacją we wszechświecie. To też jest możliwość!Raczej nie. Nieskończoność rozciąga się w przeszłość i przyszłość.
|
|
|  | 3 na 3 | Degre (752 punktów) | Twoja teoria jest niefalsyfikowana, więc nie warta rozważenia. Ty "wiesz" że bóg jest i suzkasz dowodu potwierdzenia. To tak nie działa, niestety.
> Nieskończoność rozciąga się w przeszłość i przyszłość. Biorąc pod uwagę paradoks Fermiego i fakt, że we wszechświecie jest głucho i pusto, to właśnie my możemy być pierwszą a dodatkowo jedyną cywilizacją we wszechświecie.
|
|
9 na 9 oregani (375 punktów) (zablokowany) | Stan naszej wiedzy na dzień dzisiejszy jest różny dla różnych osobników, na przykład stan wiedzy R.Dawkinsa prowadzi go do refleksji o tak małym prawdopodobieństwie na istnienie boga, że nie warto w ogóle tym pojęciem zawracać sobie głowy w codziennym życiu, a już na pewno nie ma sensu wprowadzać go w kręgi naukowe. Stan wiedzy Brzostowskiego wręcz przeciwnie, prowadzi do wniosku, że bóg istnieje prawie na pewno. W związku z czym mam zapytanie, czy jeśli już wszyscy uznamy, że bóg istnieje prawie na pewno, to czy ten wątek wprowadzimy do nauki biologii, fizyki, medycyny itd? Już nie mogę doczekać się tych doktoratów, szczególnie z nauk ścisłych. Coś pięknego.
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | A może byś odniósł się do mojego zaprezentowanego tutaj wywodu. Czy jest logiczny, czy nie, z podaniem argumentów, gdzie błądzę, itd... Jeśli myślisz, że przeciwstawiając wiedzę Dawkinsa mojej jakoś mnie ośmieszyłeś, to chcę Ci napisać, że ja nie boję się żadnych, argumentów w dyskusji, nawet Pana Dawkinsa. Chętnie jednak poznam je w niniejszej sprawie i się do nich odniosę. Czekam na Twoje.
|
|
|  | 2 na 2 oregani (375 punktów) (zablokowany) | Przecież się odniosłem, wspomniałeś o dzisiejszym stanie naszej wiedzy, a dla mnie to niewłaściwe podejście i się do niego ustosunkowałem. To Twój stan wiedzy, który zaprowadził Cię do określonych wniosków, jestem więc ciekaw jego rzeczywistego stanu zanim się ustosunkuję i pytam o podanie kolejnych informacji związanych ze stanem Twojej wiedzy. Na razie doszedłeś do tego, że bóg prawie istnieje, więc ciekawi mnie co dalej z tego wynika, jak to odkrycie w swoim logicznym rozumowaniu zamierzasz wykorzystać na przykład właśnie w systemie edukacji. Gdybyś wspomniał, że Twoje rozumowanie doprowadziło Cię wniosku, że ruch uliczny może odbywać się dowolną stroną to chciałbym wiedzieć jak to sobie wyobrażasz. A więc jak sobie wyobrażasz spożytkowanie tego swojego odkrycia? Powinniśmy w związku z nim coś wdrażać, nie robić nic, coś zbudować, coś zlikwidować? Pokaż zastosowanie, bo to najlepszy według mnie sposób dowodzenia że wniosek ma sens.
|
|
| |  | 4 na 4 | Rova (234 punktów) | Tak się w sumie teraz zastanawiam... Czy przypadkiem nauka jest w stanie powiedzieć cokolwiek o istnieniu boga? Przecież nauka bada obiekty i stąd czerpie swoją wiedzę - boga nikt ani nie zbadał, ani nawet materialnie nie znalazł - to skąd nauka ma cokolwiek o nim wiedzieć? Jak ma się badać i czym obiekt, którego... No zupełnie nie dostrzegamy i nie wiemy, gdzie nawet jest? Jeśli bóg w swej definicji potrafi łamać prawa fizyki - to jak mamy zbadać taki obiekt, jeśli nawet go nie spotkaliśmy? Wydaje mi się, że nauka odnosi się jedynie do rzeczy, które zbadała, nie do rzeczy, których nie zbadała... A żeby coś zbadać, to trzeba to najpierw spotkać.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tak się w sumie teraz zastanawiam... Czy przypadkiem nauka jest w stanie powiedzieć cokolwiek o istnieniu boga?Nauki przyrodnicze nic, gdyż uczonym jak na razie nikt nie przedstawił weryfikowalnej definicji tego wymyślonego przez ludzi stwora. Warto też pamiętać, iż obowiązek dowodu spoczywa na twierdzącym, a nie przeczącym. Pewność daje tylko wiara, ale to niektórym nie przeszkadza aby na podstawie dorobku nauk przyrodniczych, z ogromnym prawdopodobieństwem, wykluczyć możliwość istnienia jakiegokolwiek świata nadprzyrodzonego: www.racjon(*).php/s,506302/d,33/z,0#w514675 innym pozostaje wiara, a z wiarą nie ma dyskusji. @@@ .
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > A może byś odniósł się do mojego zaprezentowanego tutaj wywodu. Czy jest logiczny, czy nie, z podaniem argumentów, gdzie błądzę, itd... Jeśli myślisz, że przeciwstawiając wiedzę Dawkinsa mojej jakoś mnie ośmieszyłeś, to chcę Ci napisać, że ja nie boję się żadnych, argumentów w dyskusji, nawet Pana Dawkinsa. Chętnie jednak poznam je w niniejszej sprawie i się do nich odniosę. Czekam na Twoje.______________ W koło Wojtek to samo: >Niestety kolego, Twoje argumenty są tutaj po prostu bez sensu, oparte na dwóch sprzecznych założeniach. Ja posiadam już dość bogate doświaczenie w podobnych dyskusjach, i wiem, że tak jest wygodnie, bo jak nie z tej, to z tamtej strony można coś wyśmiać. A czy to logiczne, rzecz wtórna.
> W każdym razie, ja jako teista, jestem otwarty na każdą dyskusję, nie boję się żadnych prawd, ani naukowych odkryć.
>Gdy będziesz miał kiedyś ochotę się włączyć w merytoryczną dyskusję ze mną, zapraszam._____________ Co to znaczy "bóg"? >Wyjaśniłem w wątku inicjującym. Na potrzeby tej dyskusji nie da się podać lepszej definicji, ponieważ jej nie ma. Proszę nie żądać zatem definicji boga, bo Pan sam pisał, że dobrej definicji nie ma w ogóle. Także i ja Panu jej nie napiszę. Dalsze oczekiwanie takiej definicji, przy jednoczesnej wiedzy, iż takiej nie ma, uznam za trollowanie wątku.
>Zachęcam do merytorycznej dyskusji. A o tym czy dyskusja jest merytoryczna decyduje teflonowy Pan Brzostowski. >Jeśli będzie Pan atakował mnie personalnie, będę usuwał pańskie posty. Za chamowate odzywki będę usuwał posty. Jak Pan widzi, mimo że wiele osób ze mną dyskutuje i są raczej moimi przeciwnikami światopoglądowymi, zachowujemy przyzwoity poziom dyskusji, zarówno merytorycznie, jak i jeśli chodzi i kulturę wypowiedzi. Niech Pan nie niszczy tej dyskusji atakujacymi postami.
Szkodliwą nie tylko dla racjonalizmu i ateizmu, ale dla całej ludzkości, jest głupota i warto aby Pan przestał tu trollować i rozpowszechniać klerykalne oraz fideistyczne idiotyzmy. >Proszę udowodnić, że w tym wątku rozpowszechmiam klerykalne lub fideistyczne idiotyzmy. Jak Pan może zauważyć, ja tutaj opieram się na logice i przesłankach naukowych. To raczej, czasem inni zapędzają się w jakieś zakamarki wiary, ja chcę tego unikać.@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Boguś zluzuj z tymi linkami, i tak nikt tego nie czyta. Sam coś napisz, Ty podobno po religioznawstwie i podyplomówce z teologii, a i w czasopismach naukowych robiłeś. Może by co sam skleił? Hę?
|
|
| | |  | 6 na 6 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | >Boguś zluzuj z tymi linkami, i tak nikt tego nie czyta. Sam coś napisz, Ty podobno po religioznawstwie i podyplomówce z teologii, a i w czasopismach naukowych robiłeś. Może by co sam skleił? Hę?
Brzostowski wreszcie się przyznał, że nie czyta. Niech pan otworzy linki przeczyta i się wypowie a tak dalej się pan błaźni.
No i przypominam odgrzał pan nam tu stary temat wszystko już było powiedziane. Pan będąc teflonowy nie przy ją nic do wiadomości i dalej się powtarza. Domagając się odpowiedzi które już uzyskał. No i jak tu się z pana nie śmiać.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Myśli Pan, że skoro skończył Pan studia takie czy inne to coś z tego wynika dla rozważanych tutaj kwestii? Nic. Ja też skończyłem studia i to nie jedne, napisałem kilka książek, kilka publikacji naukowych, i robiłem jeszcze wiele róznych rzeczy i co z tego wynika dla rozważanych tutaj spraw? NIC.
>Ja po wielu już próbach dyskusji z Panem mam wyrobione zdanie na pański temat i na ludzi poodbnych Panu. Uważam, że jest Pan ideologicznym antyklerykałem, dla którego ideologia jest pierwotna wobec racjonalizmu. Pańska bogata wiedza w wybranych aspektach tylko pogłębia moją ocenę i dorzuca do niej kwestię hipokryzji intelektualnej. Nie dostrzegam aktualnie szans na zmianę swojej opinii.
>Wbrew temu co Pan wypisuje o mnie i o moich rzekomych głupotach, to sprawy o których tutaj piszę (kwestia istneinia lub nie boga i moje swoiste próby dowodzenia możliwości jego istnienia oraz inne sprzeczności w poglądach racjonalnych), biorąc pod uwagę to, że jestem w religioznawstwie amatorem, przedysktowałem z kilkoma ludźmi, którzy mają o wiele większą wiedzę i autorytet w kraju w tej dziedzinie niż niejaki Bogusławski. Ludzie Ci niekoniecznie zgadzali się we wszytkim ze mną, nieopdzielali szeregu wątpliwości, ale wiele tak. Dlatego też pańskie oceny o moich "głupotach" nie robią na mnie wrażenia.
>Niestety, ze względu na nasze "pyskówki" oraz z powodu braku legitymacji do opowiadania z kim to ja rozmawiałem nie mogę tego napisać. Nie chcę bowiem, aby w antyklerykalnych brechtach jakiegoś Bogusławskiego, pojawiały się nazwiska ludzi, z których podręczników uczą się studenci na polskich uczelniach.__________ > Boguś zluzuj z tymi linkami, i tak nikt tego nie czyta.A od kiedy to wielce Szanowny Pan "niktem" się nazywa? Brzostowski wreszcie się przyznał, że nie czyta. Niech pan otworzy linki przeczyta i się wypowie a tak dalej się pan błaźni.
No i przypominam odgrzał pan nam tu stary temat wszystko już było powiedziane. Pan będąc teflonowy nie przy ją nic do wiadomości i dalej się powtarza. Domagając się odpowiedzi które już uzyskał. No i jak tu się z pana nie śmiać.> Sam coś napisz, Ty podobno po religioznawstwie i podyplomówce z teologii, a i w czasopismach naukowych robiłeś. Może by co sam skleił? Hę?Napisałem sporo, rozbijając w pył Pańskie stwierdzenia uzasadniane tylko Pańską wiarą w swój zestaw mitów - co teraz aby się w kółko nie powtarzać - linkuję i odsyłam inteligentnych czytelników do swoich i innych racjonalistów wypowiedzi. Tak, jak sam Pan stwierdza Panu do wiary, żadna lektura autorów wiary z Panem nie podzielających, nie jest potrzebną. Pan i tak wie lepiej, a jak pokazują doświadczenia - choćby tylko z naszego forum - po zacietrzewionych acz mocno niedouczonych fideistach święcie wierzących we własną rację cała wiedza sprzeczna z ich wiarą spływa jak woda po kaczce i uparcie wypisują tu okrutne bzdury. www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,668549#w670401www.racjon(*).php/z,0/d,27/s,668549#w670414www.racjon(*)m.php/s,679171/z,0/d,3#w679807www.racjon(*)m.php/s,678284/z,0/d,1#w678467Sam napisałem w powyższych (jednymi z dziesiątków) wypowiedziach odpowiedzi na postawione przez Pana pytania. Wystarczy ze zrozumieniem przeczytać. >Niestety kolego, Twoje argumenty są tutaj po prostu bez sensu, oparte na dwóch sprzecznych założeniach. Ja posiadam już dość bogate doświaczenie w podobnych dyskusjach, i wiem, że tak jest wygodnie, bo jak nie z tej, to z tamtej strony można coś wyśmiać. A czy to logiczne, rzecz wtórna.
> W każdym razie, ja jako teista, jestem otwarty na każdą dyskusję, nie boję się żadnych prawd, ani naukowych odkryć.
>Gdy będziesz miał kiedyś ochotę się włączyć w merytoryczną dyskusję ze mną, zapraszam.No dobra nie potrafi Pan ze mną merytorycznej rozmowy przeprowadzić, ale tu miał Wielce Szanowny Pan, zgodnie z własnymi deklaracjami jeszcze raz wykazać się swoim profesjonalizmem, erudycją i kulturą w rozmowie z innymi i co i znowu Gucio! Ale oczywiście znowu odpiszę Panu najbardziej merytorycznie i uprzejmie, jak tylko potrafię, gdy napisze Pan tu cokolwiek nowego, wykraczającego poza dotychczas reprezentowany tu przez Pana maleńki parafialny światek i wydumane problemy. W mojej ocenie znowu w tym wątku nie wyszedł Pan poza swój stały zestaw bzdur. Nie napisał Pantu niczego nowego. Niczego co nie byłoby tu już wielokrotnie i całkowicie rozgromione intelektualnie przez racjonalistów. Powtarza Pan tu - jak młynek modlitewny bez najmniejszej refleksji nad przedstawionymi przez innych argumentami - swój stały zestaw głupot, a Pańskie argumenty też stale są na jednym poziomie: >Aaaaa... beka! Człowieku, ilość tych bzdur jest tak duża, że prawie w każdym wątku który dotyka religii lub PiSu (bo ci mędrcy to łączą) znajdziesz litry pomyjowatych głupot powodowanych antyklerykalną nienawiścią.________ >Tak, rodzinnie robimy sobie z lemingów bekę. Jeszcze dziadek z babcią przychodzą czasami w niedzielę się pochichrać. A dziadek dowcip ma ostry, 90 lat, ale dowcipem wali jak komunistów w latach 1945-50. Stary już, po obozie hitlerowskim, Wyklęty, ale ironią położył by z 50 lemingów jednocześnie.____ >Eee tam, my tu z sołtysem już nie raz razem bekę z lemingów robimy.W oczach własnych oraz ocenie parafii może Pan i geniusza uchodzić, ale to forum do racjonalistów jest skierowane. @@@ .
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Musisz Boguś pojąć, że nie da się gadać z linkami. Nie tylko ja Ci to mówię, ale żeś uparty jak KODowiec na wyskoku, to co ja Ci poradzę. Wklejaj. Kto nie wkleja ten za PiSem, ło ho, ho, ho!
RAmen.
Taka z Tobą rozmowa. A Ty jesteś Bogdan czy Bogusław?
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Musisz Boguś pojąć, że nie da się gadać z linkami. Nie tylko ja Ci to mówię, ale żeś uparty jak KODowiec na wyskoku, to co ja Ci poradzę. Wklejaj. Kto nie wkleja ten za PiSem, ło ho, ho, ho!> RAmen.www.racjon(*)m.php/s,680999/z,0/d,5#w681740> Taka z Tobą rozmowa. A Ty jesteś Bogdan czy Bogusław?Po prostu jesteśmy z zupełnie innych wsi i mamy zupełnie inne wychowanie - Wielce Szanowny Panie! Tak krótko - to wybaczy Pan - ale mnie wychowano w tradycyjnej kulturze polskiej, gdzie formę "ty" zachowywano dla rodziny i bliskich znajomych. Przez "pan" zwracali się do mnie moi profesorowie i przez "pan" zwracałem się do moich studentów. Oczywiście zdarzało się spod przysłowiowej "budki z piwem" usłyszeć - "te intelegent", ale nie zwracałem na to uwagi uważając, że oni już tak muszą.
Nie tylko z powodu braku oczytania, ale wprost z braku podstaw kultury intelektualnej, które jednak oczytanie daje. (Oczywiście samo oczytanie, choć już to bardzo dużo, to jeszcze nie wszystko. Potencjał intelektualny się dziedziczy, a postawę poznawczą nabywa się w procesie socjalizacji.)
Nie można większości społeczeństwa - teraz w nareszcie wolnej Polsce z ogromnym procentem wyższego wykształcenia - nazywać idiotami, to tylko przemądrzali przeciętniacy, którym brakuje intelektualnej kultury. Takiej kultury nie nabędzie się ani poprzez tytuł biskupa, ani profesora zwyczajnego, tu potrzebne jest obycie, które przynoszą właśnie lektury i dyskusje z nimi. Ja nie chcę nikogo do moich poglądów przekonywać, ale bardzo się cieszę, że niektórzy choć są nieliczni, to biorą je mocno pod uwagę. Kultura intelektualna zawsze była elitarna i chyba na zawsze taką pozostanie.www.racjon(*).php/s,606077/z,0/d,32#w607689@@@ .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Po prostu jesteśmy z zupełnie innych wsi i mamy zupełnie inne wychowanie - Wielce Szanowny Panie! >[url=http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,478928/z,0/d,4#w479345] [color=blue]Tak krótko - to wybaczy Pan - ale mnie wychowano w tradycyjnej kulturze polskiej, gdzie formę "ty" zachowywano dla rodziny i bliskich znajomych. Przez "pan" zwracali się do mnie moi profesorowie i przez "pan" zwracałem się do moich studentów. Oczywiście zdarzało się spod przysłowiowej "budki z piwem" usłyszeć - "te intelegent", ale nie zwracałem na to uwagi uważając, że oni już tak muszą.
Czasy się zmieniają. Kiedyś i do matki mówiło się "mama weźmie", "ojciec siądzie", a nawet Pani matko, ojcze, itd... Dziś mówi się równie dobrze per Pan, jak i per Ty, i nie jest to oznaka braku szacunku tylko zmian pokoleniowych. Poza tym my się znamy Boguś jak łyse konie, także mów mi Rysiu!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Po prostu jesteśmy z zupełnie innych wsi i mamy zupełnie inne wychowanie - Wielce Szanowny Panie!> Czasy się zmieniają. Kiedyś i do matki mówiło się "mama weźmie", "ojciec siądzie", a nawet Pani matko, ojcze, itd... Dziś mówi się równie dobrze per Pan, jak i per Ty, i nie jest to oznaka braku szacunku tylko zmian pokoleniowych. Poza tym my się znamy Boguś jak łyse konie, także mów mi Rysiu!Czasy się zmieniają, to oczywiste, ale czy przez to zaczynamy mieć ze sobą cokolwiek wspólnego? Demokratyzacja nauki jest największą ideologiczną bzdurą jaka może zagrozić rozwojowi państwa. Tu zawsze były i muszą pozostać elity. Bóg cholernie nierówno rozum podzielił i trzeba to uszanować dla własnego ogólnego dobra. Wyszedł na spacer krasnoludek. Jak zawsze ubrany w czerwony kubraczek i czerwoną czapeczkę. Idzie i fajkę sobie kurzy. Patrzy, z przeciwnej strony idzie drugi krasnoludek. Zielona czapeczka, zielony kubraczek i porteczki też zielone. Spojrzał, lekko zdumiony, ale ukłonił się grzecznie i idzie dalej. Za pierwszym kroczy drugi, tak samo ubrany, a za nim następny i następny. Aż przystanął, stuknął się w swoją maleńką łepetynę i westchnął: - Chyba znalazłem się w nie w swojej bajce.www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321/z,0www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,1#w590632www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,4#w593485www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w594533www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w594692www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w594697www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w594780www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w595023www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w595031www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w595120Nie mam aż tak dobrego zdania na swój temat aby potrzebną byłaby mi tu jakakolwiek fraternizacja z Panem. Jest odwrotnie aby nie fraternizować się z tymi, z którymi nic mnie nie łączy zachowuję formę per pan wobec wszystkich. @@@ .
|
|
13 na 13 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami...Powiedział osobnik, który prawdopodobnie nigdy w życiu nie przeczytał książki, no może poza jakimiś fragmentami elementarza, katechizmu i podobnych "publikacji naukowych". > nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:Ty sobie daj spokój z rozważaniami i rozumowaniem, bo efekt może być taki, że te biedne krowy pospadają z nieba, a słonie poduszą się pod ziemią.    > A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu...Osiągnięcia naukowe i logiczne wnioskowanie to tereny, na które Twój umysł, przygnieciony chomątem nieuctwa i zupełnego zindoktrynowania, nigdy się nie wzniesie. > przy dzisiejszej naszej wiedzyNaszej? Cóż za upiorna wspólnota!  > aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę, są w stanie merytorycznie dyskutować.Z tego, co widzę, ludzie zarzucający Ci głupotę zwykle potrafią merytorycznie dyskutować. Niestety, u Ciebie trudno się dopatrzyć choćby szczątków takiej umiejętności. A na merytoryczną dyskusję prędzej niż Ty zdobyłaby się chyba ta Twoja latająca krowa, ino że jej ni mo... Ale nie martw się, nieboraku. Osiodłaj krowę (wszak można osiodłać coś, co istnieje tylko w chorej wyobraźni) i w przestworza, może tam w górze, gdzie "istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne", chomąto Ci się nieco poluzuje.  Oświecenia życzę i duuużo zdrowego rozsądku!
|
|
6 na 6 | Marian Forewa (906 punktów) | > Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty bytIm mniej ktoś pojmuje, tym więcej niepojętych bytów go otacza. Prosta sprawa, acz nadal nie pojęta przez niektórych. Dyskusja o istnieniu niezdefiniowanych bytów jest pozbawiona sensu. Ciekawa ilustracja: www.youtube.com/watch?v=eQVm8RokoBADla niecierpliwych: facet odkrył, że bogiem są fluktuacje kwantowe.
|
|
9 na 9 | Jacholek (5699 punktów) | > Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny> powstania świataNa litość "boską" proszę nie mieszać nauki do tego typu majaczeń o charakterze religijnym. Nawet z punktu widzenia logiki te dwie wymieniane przyczyny nie wykluczają się wzajemnie, gdyż ciągi przyczynowo skutkowe mogą być też nieskończone. Wszak nasz wszechświat może być tylko skończonym epizodem w wiecznie istniejącym multiversie z którego się wyłonił jako zjawisko lokalne wynikające z jego (multiversu) wewnętrznej dynamiki. Ale to są czyste spekulacje, hipotezy, gdyż aktualna nauka może jedynie sięgać do tzw. czasu Plancka jaki upłynął od tzw Bing Bang'u i tyle pl.wikipedia.org/wiki/Czas_Plancka
|
|
13 na 13 | diogenes (42753 punktów) | >W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.
Przy założeniu, że świat jako całość jest zdarzeniem o tej samej charakterystyce, co zdarzenia w świecie. Przechodzisz od zdarzeń w świecie, do świata jako całości jednocześnie postulując jakąś zewnętrzną przyczynę nie będącą ani światem ani zdarzeniem w nim. Kreujesz jakiś byt nie z tego świata. Praktykujesz nonsens.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >>W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. >Przy założeniu, że świat jako całość jest zdarzeniem o tej samej charakterystyce, co zdarzenia w świecie. Owszem. Dlaczego jednak inaczej przyjmować? Co jest bardziej rozsądne, a więc prawdopodobne, czyli racjonalne i bliższe podejściu naukowemu? Obserwujemy świat i widzimy w nim jak przyczynowość szaleje! Pojawiają się teorie o świecie z niczego, które to gdy sięgnąć do głębi okazują się być teoriami świata z "niczego", czyli z czegoś. Dlaczego zatem zakładać wbrew obserwacjom, rozumowi, że w tym względzie charakterystyka świata jako całości jest inna niż zdarzeń w świecie? Nie widzę takiego powodu. Jeśli taki znasz, podaj, chętnie się czegoś dowiem.
>Przechodzisz od zdarzeń w świecie, do świata jako całości jednocześnie postulując jakąś zewnętrzną przyczynę nie będącą ani światem ani zdarzeniem w nim. Kreujesz jakiś byt nie z tego świata. To jest poważniejszy zarzut i doceniam jego wagę. Wychodzę jednak z obserwacji świata, staram się być logicznym w rozumowaniu i dochodzę do czegoś co jest z punktu widzenia obserwacji nierozsądne. Oto rozumowanie prowadzi do wniosku, że powinna być jakaś przyczyna zewnętrzna, poza światem. Czy mam uznać, lekką ręką że to po prostu nonsens, to głupie i odrzucić ot tak? Dlaczego? Skoro współczesna nauka robi podobne rzeczy.
Otóż jak głoszą poważne instytuty na świecie i poważni naukowcy, wszechświat nasz powstał w wyniku BB. A co wybuchło? A no osobliwość: takie coś co jest nieskończenie gęste i nieskończenie małe zarazem. Jak to możliwe? A tak wychodzi z rozumowania (z równań). No, OK? A możliwe jest, że coś jest nieskończenie małe i nieskończenie gęste? Widział ktoś gdzieś takie coś? To logicznie możliwe? A przecież nie jakieś tam Brzostowskie, ale Hawkingi, noblisty z fizyki, różni mędrcy świata przyjmują to jako całkiem zgrabne wyjaśnienie. A przecież to nonsens. No, ale tak wychodzi z rozumowania, dlatego nie odrzuca się tego, nie nazywa głupim, tylko się ludzie zastanawiają, jak to rozwikłać.
Dlaczego zatem nagle rozumowanie, które prowadzi do podobnej bredni wg aktualnego stanu wiedzy, ma być nonsensem?
Dotykamy w takich rozważaniach pojęcia nieskończoności, które jest dla nas nie pojęte. Dla nas ludzi. Gubimy się w tym, jesteśmy jak dzieci we mgle. Dlatego też tam, gdzie dotykamy tego pojęcia często do głosu dochodzi światopogląd (szeroko rozumiany) i filozofia a nie ścisła nauka przyrodnicza lub matematyka.
Nie widzę powodu, aby zajmowanie się absurdalnie czymś małym i neiskończenie gęstym, sprzeczym z poznaniem i logiką, było mniej nonsensowne niż zajmowanie się równie nonsensowną z punktu widzenia wspólczesnej nauki pierwszą przyczyną.
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Owszem. Dlaczego jednak inaczej przyjmować? Co jest bardziej rozsądne, a więc prawdopodobne, czyli racjonalne i bliższe podejściu naukowemu?
Mieszasz pojęcia. Znów na Twoim przykładzie widać zuchwałość teistów. Jak możesz mówić cokolwiek o prawdopodobieństwie i zasadach świata, którego nie znasz? Próbujesz projektować własne kategorie umysłu na cały świat. Dlaczego w ogóle cokolwiek przyjmować? Wkraczasz tu na teren prawdy absolutnej, czyli konfabulujesz.
>Obserwujemy świat i widzimy w nim jak przyczynowość szaleje!
Człowiek przebywający ciągle na wojnie widzi ciągłą walkę, pacjent w szpitalu widzi jak szaleją choroby i śmierć, a osoba pracująca przy rozdawaniu nagród widzi ciągłą radość. Albo inaczej - obserwując świat przez zielone okulary widzisz wszystko na zielono, a obserwując go przez różowe widzisz wszystko na różowo.
>To jest poważniejszy zarzut i doceniam jego wagę. Wychodzę jednak z obserwacji świata, staram się być logicznym w rozumowaniu i dochodzę do czegoś co jest z punktu widzenia obserwacji nierozsądne. Oto rozumowanie prowadzi do wniosku, że powinna być jakaś przyczyna zewnętrzna, poza światem.
Wg Ciebie powinna być taka przyczyna, a wg kogoś innego powinni istnieć jacyś reptilianie, którzy stworzyli naszą cywilizację i rozpylają chemtrails z samolotu żeby nas truć.
|
|
3 na 3 | Rova (234 punktów) | > W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.Odeślę tu do mojego tekstu www.racjonalista.pl/forum.php/s,665805co prawda nie przyłożyłem się do niego mocno - może posiadać wady, których nie dostrzegłem - ale teraz mi się tego nie chce sprawdzać. W każdym razie - nie, nie jest to logiczne uzasadnienie - bo przyczynowo-skutkowość może być zapętlona, a możliwości istnienia od zawsze nie da się wykluczyć. Zaufanie do świata zmysłowego to w dalszym ciągu zaufanie - nie pewność. (Jednak nie posiadam dużej wiedzy na ten temat, jeśli istnieje jakaś wiedza, która obala, którąś z teori - będę wdzięczny za jej wskazanie. > Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać.Po pierwsze - nie zaobserwowane jest w ludzkim świecie zjawisko tworzenia - jedynie przekształcania. (Jeśli się mylę proszę o wskazanie przykładu) Dziwne nie? W każdym razie - byt nie musi być podobny w konstrukcji do bytu ludzkiego - może trwać sekundę, może nie posiadać mechanizmów, jakie posiadają ludzie. Bytem może być i pojedynczy atom - to zasady rządzące światem określają możliwość ewolucji czegoś - mogą istnieć takie obiekty, które w ogóle nie ewoluują. To, czy ten byt takim jest, czy był - jest niewiadome. > ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!)Mógł - mógł też nie - nie wiemy. To zależy od zasad świata. > Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie> metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej.Zakładając, że mógł - to mógł też zmienić się w taki sposób, że nie był w stanie dalej ewoluować - jeśli wynika tak z zasad. Tak więc - aby to stwierdzić potrzebna by byłaby całkowita znajomość zasad świata. > Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata.Czy np. kamienie ewoluują? Jeśli bóg jest takim kamieniem - to raczej nie będzie ewoluować w potocznym znaczeniu ewolucji organizmów. Byt nie musi być takim organizmem jak istoty żywe - może być np. kamieniem polnym - bytem wręcz pasywnym. > Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku.Jeśli był w stanie - to tak. JEŚLI - a tego nie wiemy. (Przynajmniej ja - proszę o podzielenia się wiedzą, jak ktoś wie.) > A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.Ja nie odniosłem takiego wrażenia - ale może posiadam złą lub zbyt małą itd. wiedzę. > Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę.Mądry człowiek - to człowiek głupi, który własną głupotę dostrzegł, uczy się na błędach i chce poznać prawdę o wiele, wiele bardziej, niż mieć rację. Zapraszam do torpedowania a nawet nuklearowania mojego wywodu.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > >W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.> Odeślę tu do mojego tekstu www.racjonalista.pl/forum.php/s,665805Przeczytałem i zrozumiałem. Jednak nie zgadzam się z konkluzją. Z faktu bowiem, iż 99% ludzi coś wie od innych (tu rzecz dotyczyła boga) nie wynika iż to nie prawda. Albo inaczej: ktoś przecież musiał pierwszy wiedzieć? To jest ten argument często powtarzany - rodzimy się ateistami. Fakt. A potem nam wbijają do głowy boga i tak powstała religia. Dobra, ale kto zaczął? Kto wbijał pierwszy? > W każdym razie - nie, nie jest to logiczne uzasadnienie - bo przyczynowo-skutkowość może być zapętlona, a możliwości istnienia od zawsze nie da się wykluczyć.Słusznie, wówczas jednak zmierzasz do punktu 2 w moim wątku. Zapętlona przyczynowość-skutkowośc, jak to określasz, to nic innego jak istnienie od zawsze. > Zaufanie do świata zmysłowego to w dalszym ciągu zaufanie - nie pewność...Zgadzam się, ale co nam pozostaje? Płakać? > Po pierwsze - nie zaobserwowane jest w ludzkim świecie zjawisko tworzenia - jedynie przekształcania.Słusznie. > W każdym razie - byt nie musi być podobny w konstrukcji do bytu ludzkiego - może trwać sekundę, może nie posiadać mechanizmów, jakie posiadają ludzie. Bytem może być i pojedynczy atom - to zasady rządzące światem określają możliwość ewolucji czegoś - mogą istnieć takie obiekty, które w ogóle nie ewoluują. To, czy ten byt takim jest, czy był - jest niewiadome.W zasadzie zgadzam się, nie wiem tylko czy to jest jakiś kontrargument. > >ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!)> Mógł - mógł też nie - nie wiemy. To zależy od zasad świata.Nie wiemy, ale uwzględniając neiskończony ciąg zdarzeń, to dojdziemy do prawie pewności. (Jeżeli ilość prób dąży do nieskończoności, to wystąpienie zjawiska niezwykle nieprawdopodobnego jest niemal pewne.) > >Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie> >metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej.> Zakładając, że mógł - to mógł też zmienić się w taki sposób, że nie był w stanie dalej ewoluować - jeśli wynika tak z zasad. Tak więc - aby to stwierdzić potrzebna by byłaby całkowita znajomość zasad świata.Tak może być. Jednak obserwacja najbardziej zaawansowanego, znanego nam bytu - człowieka, inteligentnego i świadomego stałych zmian, prowadzi do wniosku, że cały czas ewoluujemy i rozwijamy, poszerzamy swoje możliwości, zdobywamy wiedzę o świecie, itd... Byt, który wszedłby na ścieżkę takiego rozwoju, raczej by ją podążał niż nie. Przykład człowieka wskazuje, że raczej tak by było. Dlatego wg mnie jest to bardziej prawdopodobne niż zatrzymanie się w ewolucji. > >Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata.> Czy np. kamienie ewoluują? Jeśli bóg jest takim kamieniem - to raczej nie będzie ewoluować w potocznym znaczeniu ewolucji organizmów. Byt nie musi być takim organizmem jak istoty żywe - może być np. kamieniem polnym - bytem wręcz pasywnym.Bóg który panuje jakoś nad światem, który jest prawie wszech, nie może być kamieniem. Taki byt jest po prostu kamieniem, a nie kimś w rodzaju boga. > >Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku.> Jeśli był w stanie - to tak. JEŚLI - a tego nie wiemy. (Przynajmniej ja - proszę o podzielenia się wiedzą, jak ktoś wie.)Skoro ewoluują żaby i krowy, to dlaczego nie mogłyby inne byty. Z resztą, w moim rozumowaniu, bóg wyewoluował z czegoś, z innego bytu, możliwe iż z czegoś poodbnego do człowieka. Skoro w otaczającym nas świecie, dostrzegamy żywe, inteligentne byty, to znaczy że byty mogą ewoluowac i tylko czas (neiskończona ciągośc zdarzeń) decyduje o pewności wyewoluowania boga. > >A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.> Ja nie odniosłem takiego wrażenia - ale może posiadam złą lub zbyt małą itd. wiedzę.To jest wynik rozumowania, nie wrażenie. > >Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę.> Mądry człowiek - to człowiek głupi, który własną głupotę dostrzegł, uczy się na błędach i chce poznać prawdę o wiele, wiele bardziej, niż mieć rację.Mądrość i głupota są względne. Tak, moim marzeniem jest, aby forumowicze bardziej chcieli szukac prawdy niż racji.
|
|
|  | | Rova (234 punktów) | > Przeczytałem i zrozumiałem. Jednak nie zgadzam się z konkluzją. Z faktu bowiem, iż 99% ludzi coś wie od innych (tu rzecz dotyczyła boga) nie wynika iż to nie prawda. Albo inaczej: ktoś przecież musiał pierwszy wiedzieć? To jest ten argument często powtarzany - rodzimy się ateistami. Fakt. A potem nam wbijają do głowy boga i tak powstała religia. Dobra, ale kto zaczął? Kto wbijał pierwszy?Nie wiem kto wbijał - i właśnie o świadomość własnej niewiedzy chodzi. W moim tekście chodziło mi o to, że nie samo istnienie boga jest nieprawdopodobne - ale podstawy wiary w boga są nieuzasadnione. Bo nie znajdują potwierdzenia w zmysłach oraz co ważniejsze nie wywodzą się ze zmysłów (nie widziałem, nie słyszałem, nie dotknąłem). Z wiarą w boga jest jak z wiarą, że ziemia jest okrągła - prawie nikt z nas nie doświadczył tego zmysłowo - to nie jest coś oczywistego. To właśnie łatwowierność, ufność sprawia, że w to wierzymy, bo aby to potwierdzić, to chyba trzeba by się w kosmos wybrać i ją okrążyć ze wszystkich stron. Są jeszcze wnioski logiczne, ale to inna sprawa. (Naprawdę nie chce mi się tego rozpisywać  ) > >W każdym razie - nie, nie jest to logiczne uzasadnienie - bo przyczynowo-skutkowość może być zapętlona, a możliwości istnienia od zawsze nie da się wykluczyć.> Słusznie, wówczas jednak zmierzasz do punktu 2 w moim wątku. Zapętlona przyczynowość-skutkowośc, jak to określasz, to nic innego jak istnienie od zawsze.Chodziło mi o to, że np. nieskończoność domyślnie rozumiana jako linia. Ja wskazałem na model skończony nieskończoności, czyli koło. Obwód koła ma skończoną długość. Długość nieskończonej linii jest nieskończona. Zgodzę się, że to faktycznie rodzaj nieskończoności, więc w sumie to, co napisałem jest zbyteczne. > >Zaufanie do świata zmysłowego to w dalszym ciągu zaufanie - nie pewność...> Zgadzam się, ale co nam pozostaje? Płakać?Być świadomym. Po prostu być świadomym. > > W każdym razie - byt nie musi być podobny w konstrukcji do bytu ludzkiego - może trwać sekundę, może nie posiadać mechanizmów, jakie posiadają ludzie. Bytem może być i pojedynczy atom - to zasady rządzące światem określają możliwość ewolucji czegoś - mogą istnieć takie obiekty, które w ogóle nie ewoluują. To, czy ten byt takim jest, czy był - jest niewiadome.> W zasadzie zgadzam się, nie wiem tylko czy to jest jakiś kontrargument.Chodzi mi o to, że nie wiesz czy zasady świata pozwalają na ewolucje tego bytu. Zasady świata mogłyby oznaczać sekundowe istnienie tego bytu, a potem jego rozpad, nawet "zniknięcie", jeśli takie są zasady. Albo przekształcenie w inne byty. A skoro nie wiesz, to czemu zakładasz, że jest w stanie ewoluować? Czy grawitacja ewoluuje? Nie wszystko we wszechświecie zdaje się ewoluować. Pamiętajmy, że tak jest i nie zakładajmy z góry, że się da - niech będą, ku temu niezbite podstawy. > >>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!)> >Mógł - mógł też nie - nie wiemy. To zależy od zasad świata.> Nie wiemy, ale uwzględniając neiskończony ciąg zdarzeń, to dojdziemy do prawie pewności. (Jeżeli ilość prób dąży do nieskończoności, to wystąpienie zjawiska niezwykle nieprawdopodobnego jest niemal pewne.)Uważaj teraz. ZAKŁADAJĄC, że bóg jest w stanie ewoluować. Jeśli na kostce są tylko liczby od 1 do 6, to wypadnięcie liczby 7 jest niemożliwe niezależnie od ilości rzutów. (Dobrze rozumuję w tym wypadkku?) Pytanie brzmi - dlaczego zakładasz, że bóg jest w stanie ewoluować? Może nie jest? Może zasady świata nie pozwalają na ewolucję boga? Musisz najpierw udowodnić, że są w stanie. (boga w sensie jako ten byt) Może potrafił stworzyć świat tylko raz, a potem utracił swą moc? Jest tutaj bardzo dużo możliwości, z których nie wiemy, która zaistniała. Byt, który wszedłby na ścieżkę takiego rozwoju, raczej by ją podążał niż nie. Przykład człowieka wskazuje, że raczej tak by było. Dlatego wg mnie jest to bardziej prawdopodobne niż zatrzymanie się w ewolucji. "Wszedłby", "raczej tak było" - no właśnie tutaj pies pogrzebany. Bo zakładamy, że może - a my po prostu tego nie wiemy. Może tak - może nie. Jak wybrać które, jak nikt z nas tego nie widział, nie wie? > Bóg który panuje jakoś nad światem, który jest prawie wszech, nie może być kamieniem. Taki byt jest po prostu kamieniem, a nie kimś w rodzaju boga.Aby panować, trzeba posiadać umysł. Bóg jako byt - może być prawem, akcją. Tak jak grawitacja jest rozkazem - zbliż się! Tak bóg mógłby być rozkazem - stwórz się! (Czy dobrze rozumuję?) > Skoro ewoluują żaby i krowy, to dlaczego nie mogłyby inne byty. Z resztą, w moim rozumowaniu, bóg wyewoluował z czegoś, z innego bytu, możliwe iż z czegoś podobnego do człowieka. Skoro w otaczającym nas świecie, dostrzegamy żywe, inteligentne byty, to znaczy że byty mogą ewoluować i tylko czas (neiskończona ciągośc zdarzeń) decyduje o pewności wyewoluowania boga.Zatem - jeśli ci chodzi o potencjał wyewoluowania czegokolwiek w świecie w wszechmocną istotę - to taki potencjał lub jego brak zawiera się w zasadach świata. Może być świat, w którym to możliwe, może być świat, w którym to niemożliwe. Który to z nich? A skąd ja mam to wiedzieć? > >>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.> >Ja nie odniosłem takiego wrażenia - ale może posiadam złą lub zbyt małą itd. wiedzę.> To jest wynik rozumowania, nie wrażenie.(Przepraszam za nieprecyzyjność) Ja takiego wyniku nie otrzymałem. Ale nie znam całej wiedzy tego świata - ogranicza mnie niepełna wiedza - może jakbym wiedział więcej, to bym miał inny wynik. Jeszcze wiele się muszę dowiedzieć o tym świecie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Rova (234 punktów) | A teraz podsumuję to wszystko. 1.Jeśli świat kiedyś powstał. TAK LUB NIE -Uzasadnienie 2.1 Jeśli świat opiera się na zasadach przyczynowo-skutkowych. TAK LUB NIE -Uzasadnienie 2.2 To istnieje byt, który odpowiada za jego powstanie (Tutaj to chyba tylko tak) TAK -Wynika z punktu 2 - pierwsza przyczyna. 3.Nic o tym bycie nie wiadomo z wyjątkiem tego, że musiał być zdolny do stworzenia świata i to zrobił. Tak wynika z jego definicji. TAK 4. (Według zasad przyczynowo-skutkowych "może" nie ma racji bytu- istnieje tylko efekt pierwszej przyczyny. Więc albo "tak" albo "nie". W momencie stworzenia świata wszystko jest z góry ustalone.) Jakiś byt (ten, który stworzył świat, lub jakiś inny byt) wyewoluuje w formę "wszechmogącą lub blisko" - TAK LUB NIE -Uzasadnienie
Według tych punktów - najpierw trzeba uzasadnić, dlaczego twierdzisz "tak" lub "nie" 1.Ziemia jest okrągła. -Szedłem cały czas przed siebie i wróciłem w miejsce, z którego wyszedłem. -Poleciałem na orbitę i to zobaczyłem
Problem jest taki, że w większości punktów nie ma uzasadnienia - bo nie wiemy.
|
|
4 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczynypowstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). << Hawking now explained: "What I meant by 'we would know the mind of God' is, we would know everything that God would know, if there were a God. Which there isn't. I'm an atheist." www.cnet.c(*)akes-it-clear-there-is-no-god/Hawkinga nie cytuję tu jako niepodważalnego autorytetu, ale dlatego że jego argumentacja jest silniejsza od argumentów tych, którzy za wszelką cenę bedą dowodzić, że jakiś bóg musi istnieć. Taką próbę "wykiwania" Hawkinga możemy widzieć na stronie The Confident Christian: blogs.chri(*)e-arguments-against-god-23109/ Dla mnie ciągle Hawking jest bardziej przekonywający.
|
|
1 na 1 pantaray (26 punktów) (zablokowany) | >1. Świat miał przyczynę.
Niby jaką?
>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
Niby jakim cudem?
|
|
10 na 12 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Ty tego boga to sobie samemu chcesz udowodnic? Przeciez my lemingi jestesmy. Nawet jak bys nam przyprowadzil boga za reke to bysmy, my glupie lemingi, nie poznaly, ze to bog. Cos slaba ta twoja wiara, ze ciagle musisz sobie "udowadniac" istnienie niewidzialnego kolegi
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Ty tego boga to sobie samemu chcesz udowodnic?No też by się przydało. > Przeciez my lemingi jestesmy. Nawet jak bys nam przyprowadzil boga za reke to bysmy, my glupie lemingi, nie poznaly, ze to bog.To prawdopodobne. Najlepiej oddaje ten problem pytanie: Jakich dowodów potrzebuje ateista aby uznać, że bóg istnieje? Są takie dowody? > Cos slaba ta twoja wiara, ze ciagle musisz sobie "udowadniac" istnienie niewidzialnego kolegi  Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara. Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów. Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia. Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie. Gość nie ma też pojęcia o tym, że wiara w Boga to relacja Ty - On, i żadne tam rewelacje na temat fluktuacji próżni, a tym bardziej "próżni", nie są w stanie na to wpłynąć, bo to jakby inny wymiar. Dowody? Żarty! Modlę się i dostaję odpowiedź! Oto dowód, dla mnie. Tego nie zrozumie ateista. Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze. Jest tu jakiś ateista co miał relację Ty - On? I teraz nie wierzy? Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło...
|
|
|  | 6 na 6 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | >Jakich dowodów potrzebuje ateista aby uznać, że bóg istnieje? Każdy z nas rodzi się bez wiary w jakiegokolwiek boga. Ta wiara jest indoktrynowana przez otoczenie. Ateista nie potrzebuje żadnych dowodów na istnienie jakiegokolwiek boga. Tacy jak ty, postulujący istnienie boga/bogów powinni przedstawić dowód. Nie potraficie, koniec, kropka.
>Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara. Wręcz przeciwnie.
>Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów. Wie, oj wie.
>Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia. Jakie przesłanki, jakie uprawdopodobnienia? Przecież napisałeś o braku wiarygodnych dowodów.
>Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie. To już choroba psychiczna.
>Gość nie ma też pojęcia o tym, że wiara w Boga to relacja Ty - On Nie żadna relacja, ale indoktrynacja.
>i żadne tam rewelacje na temat fluktuacji próżni, a tym bardziej "próżni", nie są w stanie na to wpłynąć, bo to jakby inny wymiar. Oczywiście, twój "Bóg" istnieje poza nauką czyli de facto nie istnieje. Wpychasz tego swojego "Boga" poza naukę, bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że w doświadczeniu nauki nie ma dla niego miejsca. Nic nowego nie wymyśliłeś.
>Dowody? Żarty! No pewnie, żadnych dowodów nie jesteś w stanie przedstawić.
>Modlę się i dostaję odpowiedź! O co się modlisz, jaką dostajesz odpowiedź i skąd wiesz, że pochodzi o twojego "Boga"?
>Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze. Twój śmiech (przez łzy) bierze się z niezrozumienia, że urodziłeś się ateistą.
>Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło... O sobie piszesz.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Jakich dowodów potrzebuje ateista aby uznać, że bóg istnieje? >Każdy z nas rodzi się bez wiary w jakiegokolwiek boga. Ta wiara jest indoktrynowana przez otoczenie. Ateista nie potrzebuje żadnych dowodów na istnienie jakiegokolwiek boga. Tacy jak ty, postulujący istnienie boga/bogów powinni przedstawić dowód. Nie potraficie, koniec, kropka. Mnie osobiście szczerze wali to czy Ty w boga uwierzysz czy nie. Pytam z intelektualnej ciekawości, co mogłoby przekonać ateistę. Z tego co widać - NIC. >>Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara. >Wręcz przeciwnie. No to udowodnij! >>Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów. >Wie, oj wie. Udowodnij! >>Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia. >Jakie przesłanki, jakie uprawdopodobnienia? Przecież napisałeś o braku wiarygodnych dowodów. No widzisz, że nie rozumiesz. >>Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie. >To już choroba psychiczna. Po prostu nie rozumiesz wiary, kompletnie. >>Gość nie ma też pojęcia o tym, że wiara w Boga to relacja Ty - On >Nie żadna relacja, ale indoktrynacja. >>i żadne tam rewelacje na temat fluktuacji próżni, a tym bardziej "próżni", nie są w stanie na to wpłynąć, bo to jakby inny wymiar. >Oczywiście, twój "Bóg" istnieje poza nauką czyli de facto nie istnieje. To zrobiłeś przełomowe odkrycie, gdy coś istnieje poza nauką, to nie istnieje. Zgłoś się po Nobla. >Wpychasz tego swojego "Boga" poza naukę, bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że w doświadczeniu nauki nie ma dla niego miejsca. Nic nowego nie wymyśliłeś. Akurat moje przekonania są tutaj inne. Bóg jest jak najbardziej realny, rzeczywisty. >>Dowody? Żarty! >No pewnie, żadnych dowodów nie jesteś w stanie przedstawić. Nie muszę. Prezentuję to co mogę, co jest mozliwe przy aktualnym stanie wiedzy i jak widzę wielu ma z tym pproblem. >>Modlę się i dostaję odpowiedź! >O co się modlisz, jaką dostajesz odpowiedź i skąd wiesz, że pochodzi o twojego "Boga"? Do dość proste: modlisz się do Boga o pewne rzeczy, dostajesz odpowiedź, to rozsądnym jest przyjmowanie że to od niego, a nie od muchy. >>Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze. >Twój śmiech (przez łzy) bierze się z niezrozumienia, że urodziłeś się ateistą. Doskonale wiem, że urodziłem się ateistą, tu nie ma nic do rozumienia. A co Ty w tym rozumiesz? Podziel się tym rozumieniem. >>Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło... >O sobie piszesz. O nuworyszach ateistycznych.
|
|
| | |  | 5 na 5 Curtiss Helldiver (966 punktów) (zablokowany) | > Mnie osobiście szczerze wali to czy Ty w boga uwierzysz czy nie.Nic o sobie nie pisałem, bo wali mnie, że ciebie wali. > Pytam z intelektualnej ciekawości, co mogłoby przekonać ateistę. Z tego co widać - NIC.Ależ mylisz się kompletnie! Przecież miliardy ateistów zostały przekonane. Przypomnij sobie np. co ciebie przekonało. > >>Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara.> >Wręcz przeciwnie.> No to udowodnij!Co mam udowodnić? Przecież istnieją badania naukowe, książki na ten temat. > >>Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów.> >Wie, oj wie.> Udowodnij!Poczytaj wyżej. > >>Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia.> >Jakie przesłanki, jakie uprawdopodobnienia? Przecież napisałeś o braku wiarygodnych dowodów.> No widzisz, że nie rozumiesz.Jedyne co widzę to to, że uciekasz, bo nie potrafisz podać żadnych przesłanek ani uprawdopodobnień. Bo ich po prostu nie ma, z czego doskonale zdajesz sobie sprawę. > >>Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie.> >To już choroba psychiczna.> Po prostu nie rozumiesz wiary, kompletnie.Normalnie myślący człowiek z braku jakichkolwiek przesłanek na istnienie czegoś wyciąga jedyny logiczny wniosek. Dla ciebie, jak dla ministra Ziobry, brak dowodów jest dowodem.  > >Oczywiście, twój "Bóg" istnieje poza nauką czyli de facto nie istnieje.> To zrobiłeś przełomowe odkrycie, gdy coś istnieje poza nauką, to nie istnieje. Zgłoś się po Nobla.Nie dają nagrody Nobla za oczywistości powszechnie obowiązujące jak np. taka, że jak nie ma żadnych przesłanek na postulowanie istnienia czegoś, to taki postulat nie ma żadnego sensu. > >Wpychasz tego swojego "Boga" poza naukę, bo doskonale zdajesz sobie sprawę, że w doświadczeniu nauki nie ma dla niego miejsca. Nic nowego nie wymyśliłeś.> Akurat moje przekonania są tutaj inne. Bóg jest jak najbardziej realny, rzeczywisty.Tylko dowodów brak.  > >>Dowody? Żarty!> >No pewnie, żadnych dowodów nie jesteś w stanie przedstawić.> Nie muszę.Nie musisz, ale wypadałoby je pokazać jeśli się o istnieniu czegoś wnioskuje. > Prezentuję to co mogęCzyli wielkie NIC. > co jest mozliwe przy aktualnym stanie wiedzy i jak widzę wielu ma z tym pproblem.Aktualny stan wiedzy nijak nie daje przesłanek do postulowania istnienia jakiegoś boga/bogów. Wy, religianci, nie opieracie się na wiedzy, ale wyłącznie wierzeniach religijnych. > >>Modlę się i dostaję odpowiedź!> >O co się modlisz, jaką dostajesz odpowiedź i skąd wiesz, że pochodzi o twojego "Boga"?> Do dość proste: modlisz się do Boga o pewne rzeczy, dostajesz odpowiedź, to rozsądnym jest przyjmowanie że to od niego, a nie od muchy.Mucha jest o 100% bardziej wiarygodna, bo istnieje. Miliardy ludzi modlą się do przeróżnych bogów, ale jakoś nie każdy z tych miliardów doznaje wymodlonej zmiany rzeczywistości. Dlaczego? > >>Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze.Ten twój rzekomy śmiech wynika z faktu, iż doskonale zdajesz sobie sprawę, że twoja wiara nie ma żadnych podstaw. Ani logicznych, ani naukowych. Jesteś ofiarą religijnej indoktrynacji, z czego w przebłyskach rozumu zdajesz sobie sprawę, ale wypierasz się tego, bo rozpaczliwie próbujesz zniwelować swój dysonans poznawczy. Nie masz siły, aby przyznać się przed samym sobą, że zostałeś oszukany i żyjesz w kłamstwie. > >Twój śmiech (przez łzy) bierze się z niezrozumienia, że urodziłeś się ateistą.> Doskonale wiem, że urodziłem się ateistą, tu nie ma nic do rozumienia. A co Ty w tym rozumiesz? Podziel się tym rozumieniem.Gdybyś rozumiał, to byś rozumiał, że jesteś ofiarą indoktrynacji. Rozumiałbyś na przykład, że nie otaczasz religijną czcią krów wyłącznie dlatego, że tego rodzaju przekonań nie wciśnięto ci, bo nie jesteś Hindusem. > >>Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło...> >O sobie piszesz.> O nuworyszach ateistycznych.Zapoznaj się z definicją nuworysza, zdobędziesz szansę, aby się cyklicznie nie ośmieszać.
|
|
|  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > Jest tu jakiś ateista co miał relację Ty - On? I teraz nie wierzy?Moja nieskromna osoba A właśnie, przypomniałem sobie, że już rozmawialiśmy na temat Twoich dowodów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,680652#w680970> > W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny.Rzeczywiście, zgodnie z naszą percepcją tak jest. Ale nie wszystkie przyczyny są osobowe. Więc skąd ten Bóg?
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > To prawdopodobne. Najlepiej oddaje ten problem pytanie: Jakich dowodów potrzebuje ateista aby uznać, że bóg istnieje? Są takie dowody?Są przeróżne formy ateizmu, jest tylko trochę mniej niż form wiary w przeróżnych bogów. Mnie na istnienie czegokolwiek potrzeba naukowych dowodów. > Niewierzący nie ma pojęcia czym jest wiara.Są ogromne biblioteki opisujące wiarę, w publikacjach napisanych przez wierzących. Sądzi Pan, iż to wszystko mało znaczący bełkot. Iż Pan lepiej wie czym jest wiara, od świętych, papieży, hierarchów, teologów i filozofów chrześcijańskich? > Gość taki nie wie, że wierzyć, znaczy być przekonanym o czymś, bez wiarygodnych (!) dowodów.Przecież to z ogólnodostępnej definicji wynika: www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469> Jednak ich poszukiwanie nie przeczy temu przekonaniu, nie osłabia tego przekonania w żaden sposób. Co więcej jedynie może umocnić wiarę, jeśli znajdzie się jakieś przesłanki, uprawdopodobnienia. Może też umocnić wiarę, jeśli nic się nie znajdzie. Gość nie ma też pojęcia o tym, że wiara w Boga to relacja Ty - On, i żadne tam rewelacje na temat fluktuacji próżni, a tym bardziej "próżni", nie są w stanie na to wpłynąć, bo to jakby inny wymiar. Dowody? Żarty! Modlę się i dostaję odpowiedź! Oto dowód, dla mnie. Tego nie zrozumie ateista.Czyżby? www.racjonalista.pl/forum.php/s,518799www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,707873#w708545Lekarz rozumiejący chorego wcale nie musi być chorym. Religioznawstwo, psychologia i socjologia religii uprawiane są tak przez wierzących, jak i przez niewierzących, często są w sporze, ale do merytorycznego sporu koniecznym jest zrozumienie. Dlatego właśnie Panu tu spory zupełnie się nie udają. > Nuworysze ateistyczne, co to nigdy faktycznie nie wierzył, nie rozumiał wiary, teraz się ateista stał jeden z drugim. Śmiech mnie bierze.Epitety zawsze są wynikiem braku merytorycznych argumentów. Dlatego właśnie Pan się tu tak intelektualnie miota stosując złośliwą dyskredytacje wszystkich Pańskich oponentów. Typowy polski katolik, który poza nienawiścią i wyzwiskami wszystkich nie podzielających z nim wiary nie ma niczego do powiedzenia. Ludzie są przeróżni, może i zdarzają się tacy jak Pan tu ich przedstawił, ale proszę konkretnie, gdzie Pan takich na naszym forum spotkał? > Jest tu jakiś ateista co miał relację Ty - On? I teraz nie wierzy? Czy wszystko raczej powierzchowne owieczki: do koscioła łazili, komunię przyjmowali, i tak zeszło...Czasem nawet księżmi zostawali: www.google(*)jI_l07YX5QgvvUcUZTOiow&cad=rjawww.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Tak, ludzi, którzy odrzucili wiarę jest sporo: www.google(*)CNHvfj-T5ETYmQT7kbg_zxk4zMT1lAAle choć od dziecka spotykam się z takimi bajdami: niewiarygo(*)djecie.html?smgajticaid=616f79 to jeszcze nigdzie nie spotkałem się się z udokumentowanym faktem aby racjonalny ateista - bez psychicznej choroby - doznał nawrócenia: www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,422621#w431120 To Pan ze sobą ma kłopoty www.racjon(*).php/s,525127/d,29/z,0#w531681 i dlatego uparcie tu swój kit wciska. @@@ .
|
|
6 na 6 | Rainard (321 punktów) | >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny >powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia).
A skąd pewność, że nie więcej?
>ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny.
Z tego co zdążyłem usłyszeć o fizyce kwantowej - niekoniecznie.
>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt).
Emm... Ponieważ?
>Stworzenia mógł dokonać tylko byt >określany jako bóg
Emm... Ponieważ?
>niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest >zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, >skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie >można mu przypisać.
Podsumowując (tak na chłopski rozum)... Jeśli świat miał przyczynę, to mógł nią być tylko akt - bo tak (?) Aktu natomiast mógł dokonać tylko bóg - bo tak (?), czyli... tak właściwie to nie wiadomo - co... No... takie coś, co dokonuje aktu i może dużo albo wszystko... bo dokonuje aktu. (?)
>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!) >którego nazywamy umownie bogiem.
Bogiem? Przeca bóg to takie coś (jak stoi wyżej), co dokonuje aktu i może dużo albo wszystko, ponieważ dokonuje aktu właśnie. Mniejsza zresztą z tymi uszczypliwościami. Tak poważnie - według jakiej definicji wysoko rozwinięty byt powstały na drodze ewolucji, a więc podlegający prawom natury (które go stworzyły) i wynikającym z nich ograniczeniom - co za tym idzie - mogący robić tylko to, co nie wykracza poza nie - miałby być określany jako bóg? Czy multimiliarder mający dostęp do najbardziej zaawansowanej technologii, którego jednocześnie nie ogranicza budżet - mogący więc robić wszystko, co mu przyjdzie do głowy (oprócz oczywiście rzeczy niezgodnych z prawami natury - podobnie jak nasz bóg będący efektem ewolucji) to już postulowane przez teistów bóstwo? Czy może dopiero przedstawiciele rasy znacznie bardziej zaawansowanych kosmitów, którzy odkryli wszelkie sekrety rzeczywistości? To już w sumie politeizm... Ale znowu - czemu ich nazywać bogami?
>Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie >metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. >Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. >Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata. >Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim >właśnie kierunku.
W nieskończoność ewoluować nie mógł. W końcu natknął by się na barierę jaką mogłaby być chociażby wzrastająca entropia jego otoczenia - organizmy zwiększają stopień swojego uporządkowania (ewoluują, rozwijają się, itd.) kosztem zwiększania entropii ich otoczenia, natomiast ogólna wartość entropii stale rośnie, co stawia im jakąś granicę (np. nasza cywilizacja może się rozwijać dopóki starczy jej zasobów, te jednak kiedyś się skończą - i będzie problem). Tak to przynajmniej w moim ograniczonym rozumieniu widzę - wolałbym dla pewności, żeby wypowiedział się ktoś znający się na rzeczy.
>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi >się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo >prawdopodobne, prawie pewne.
Myślę, że kluczem całych tych rozważań o bogu jest już samo pojęcie 'bóg'. Każdy widzi pod tym właściwie co innego. Już w samym poście pana Brzostowskiego mamy dwie różne idee określone przez niego słowem 'bóg'. W punkcie 1. - bogiem określa 'pierwszą przyczynę' - nic o niej nie możemy powiedzieć poza tym, że jest to takie 'coś', co stworzyło świat, jest w związku z tym bardzo potężne (w tym znaczeniu, że ma ogromne możliwości). W punkcie 2. bogiem ochrzczona zostaje istota powstała na drodze ewolucji, podlegająca zatem prawom natury, które to ją utworzyły, ale mająca również wielkie możliwości. Jeśli by spytać wierzących, czymże to jest bóg - uzyskalibyśmy bardzo wiele różnych od siebie odpowiedzi. Moim zdaniem, można dojść do wniosku, że pod słowem - 'bóg' kryje się w rzeczywistości jedynie abstrakcja tkwiąca tylko w naszej głowie. Abstrakcja, której rdzeniem jest jakiegoś rodzaju nadprzyrodzona, świadoma istota, która stanowi jednocześnie pewną personifikację wyznawanych przez daną osobę wartości (co z kolei jest odzwierciedleniem jej ego i kultury w jakiej żyje) oraz przypisywane jest jej realne istnienie. Biorąc powyższe pod uwagę, pojęcie boga, choć puste poznawczo (bo każdy widzi w tym co innego, nie ma określonego znaczenia), to niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny (bo utożsamia się z nim własne wartości i pragnienia - "bóg jest dobrem, miłością, życiem", "bóg zapewnia zbawienie; życie po śmierci"), stąd też tak przekonywujące są dla niektórych całkowicie alogiczne i jałowe wywody jak przedstawiony powyżej - otwierają drogę właściwie 'niewiadomo czemu', ale nazwane to jest przecież 'bóg', a zatem - furtka dla niemającego wartości poznawczej, ale niosącego ogromny ładunek emocjonalny pojęcia urzeczywistniającego nasze pragnienia i wartości - otwarta (hura!).
C.D.N
|
|
 | 6 na 6 | Rainard (321 punktów) | Ciąg dalszy... Często usłyszeć można - "dla wierzącego to proste, czym jest bóg, ale nie sposób tego opisać". I właśnie - jak najbardziej jest to proste dla wierzącego - posiada on bowiem w swojej głowie pewną abstrakcję, ideę, która odzwierciedla to, co dla niego ważne, to czego pragnie. I to wystarczy. To pojęcie niesie za sobą pozytywne emocje, uczucia, nie trzeba a nawet nie należy próbować go definiować, bo to odebrałoby jedynie całą magię. Ważne, że jest pojęcie: 'bóg', a my mamy jego prywatną wizję stanowiącą swoistą personifikację naszych pragnień i wartości. Samo przemycenie tego pojęcia do logicznych rozważań daje nam natomiast poczucie większej realności tegoż. A że poznawczo w rozważaniach tych pojęcie to jest całkowicie odmienne - cóż z tego? Jest pojęcie, jest ładunek emocjonalny, na którym nam zależy. Słyszałem już (zwykle od tych o bardziej łagodnym usposobieniu), że "bóg to miłość", "bóg to dobro". Słyszałem już (zwykle od tych, u których wyraźnie ujawnia się myślenie magiczne/mityczne), że "bóg to istota mistyczna, niepojęta, wszechobecna". Dla jednych (zwykle bardziej konserwatywnych) bóg to raczej srogi sędzia, oceniający surowo i wymagający przestrzegania określonych zasad. Dla drugich (zwykle bardziej liberalnych) bóg jest życzliwy, nawet niewierzącemu da zbawienie, jeśli był dobrym człowiekiem. Prof. Heller (naukowiec, ceniący racjonalizm) bliski jest utożsamianiu boga z matematyką, doskonałą racjonalnością. Terlikowski... cóż - wiadomo. Ilu tymczasem jest wierzących w boga będącego zaprzeczeniem ich wartości, zaprzeczeniem ich skrywanych pragnień i nadziei? Ilu wierzy w boga i uważa jednocześnie, że jest on złem wcielonym, a żadnego życia po śmierci nie daje, albo lepiej - wszystkich jak leci wysyła na męki? Ilu utożsamia boga z nienawiścią raczej niż miłością, jeśli dla samego wierzącego to miłość jest ważniejsza? A przecież, jeśli zakładać istnienie jakiejś nadprzyrodzonej, świadomej istoty, obserwacja rzeczywistości prowadziłaby nas raczej w wielu kwestiach do tego typu wniosków. Na przykład - obecne wszędzie cierpienie. Choćby tak oczywista rzecz jak to, że życie musi zabijać by żyć, bo przecież - życiem się żywi sugeruje, iż istotę za to odpowiedzialną niekoniecznie należy utożsamiać z miłością... Być może tworzenie pojęcia 'boga' polegającego na utożsamianiu własnych pragnień, nadziei i wartości z jakimś rodzajem nadprzyrodzonej, świadomej istoty ma na celu urzeczywistnienie tychże, co daje wielkie korzyści emocjonalne. Oto mamy personifikację wszystkiego, co dla nas ważne. Oto mamy osobę będącą odzwierciedleniem wszystkiego, co się dla nas liczy, a która jest jednocześnie ponad wszystkim, co istnieje; jest nadprzyrodzona, wszechmogąca, wszechwiedząca. Wszystko to zamknięte w jednym pojęciu - 'bóg'. Uważam, że najlepszym powodem do przyjęcia ateizmu może być właśnie sama analiza pojęcia - 'bóg'. Zdaje się, że całe te spory o istnienie boga stanowią w rzeczywistości spory o realne istnienie umysłowej abstrakcji; pojęcia bez wartości poznawczej; bez określonego znaczenia; posiadającego za to ogromny ładunek emocjonalny. Skupiają się na argumentacji na rzecz istnienia/nieistnienia boga, a pomijają samą podstawę - co to takiego ten: 'bóg'. Prawdę mówiąc, wahałem się przed napisaniem tego. Wydaje mi się to bardzo odważną tezą. Ale co tam - anonimowy jestem, nikt mnie na stosie raczej nie spali  Bardzo ciekaw natomiast jestem, co sądzicie o takim podejściu.
|
|
|  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Uważam, że najlepszym powodem do przyjęcia ateizmu może być właśnie sama analiza pojęcia - 'bóg'. Zdaje się, że całe te spory o istnienie boga stanowią w rzeczywistości spory o realne istnienie umysłowej abstrakcji; pojęcia bez wartości poznawczej; bez określonego znaczenia; posiadającego za to ogromny ładunek emocjonalny. Skupiają się na argumentacji na rzecz istnienia/nieistnienia boga, a pomijają samą podstawę - co to takiego ten: 'bóg'. Brak dobrej definicji czegoś, nie dowodzi nieistnienia tego czegoś.
Ateista nie zrozumie teisty. Dla mnie Bóg jest oczywisty, czuję Go, rozmawiam z Nim, mogę powiedzieć - wiem że istnieje. Ateista powie - wariat, a ja powiem o ateiście - niepełnosprawny, bo nie czuje boga. Tu nie ma kompromisu. Intelektualne przepychanki są możliwe tylko przy:
1) zalożeniu roboczo, że Bóg istnieje i wtedy można rozmawiać, 2) dyskusji tylko w oparciu o doświadczenie i rozumowanie (bez wiary).
Ja w tym wątku próbuję właśnie tej drugiej opcji.
|
|
| |  | 6 na 6 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) |
>Ateista nie zrozumie teisty. Dla mnie Bóg jest oczywisty, czuję Go, rozmawiam z Nim, mogę powiedzieć - wiem że istnieje. Ateista powie - wariat, a ja powiem o ateiście - niepełnosprawny, bo nie czuje boga. Tu nie ma kompromisu.
No to mówię wariat. A że wariat innym będzie wmawiał, że jest normalny a to oni są chorzy no cóż.
|
|
| |  | 4 na 4 | Marian Forewa (906 punktów) | > Dla mnie Bóg jest oczywisty, czuję Go, rozmawiam z Nim
No i co ci powiedział?
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >A skąd pewność, że nie więcej? Przeczytałem trochę książek, przeprowadziłem trochę rozmów i nie spotkałem się z wariantem nr 3. Dlatego też nie ma sensu zakładać, że są jeszcze jakieś, byłoby to nieracjonalne. >>ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. >Z tego co zdążyłem usłyszeć o fizyce kwantowej - niekoniecznie. A ja wręcz odwrotnie, żaden fizyk nie wykazał, że zdarzenia zachodzą bez przyczyn. Raczej tych przyczny nieznamy niż coś zachodzi samo z siebie. >>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). >Emm... Ponieważ? >Podsumowując (tak na chłopski rozum)... Jeśli świat miał przyczynę, to mógł nią być tylko akt - bo tak (?) Aktu natomiast mógł dokonać tylko bóg - bo tak (?), czyli... tak właściwie to nie wiadomo - co... No... takie coś, co dokonuje aktu i może dużo albo wszystko... bo dokonuje aktu. (?) Gdyby świat miał inną przyczynę niż bóg i nie byłby to akt stworzenia, to ten akt też miałby swoje przyczyny, i tak w nieskończoność (a zatem ciągłość zmian, a nie przyczyna). Zatem jeśli świat miał przyczynę, to musiał nią być akt stworzenia. Jeśli był akt stworzenia, to tylko ktoś na podobieństwo boga mógł tego dokonać. Nie istnieje inne logiczne wyjaśnienie.
>>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >>znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!) >>którego nazywamy umownie bogiem. >Bogiem? Przeca bóg to takie coś (jak stoi wyżej), co dokonuje aktu i może dużo albo wszystko, ponieważ dokonuje aktu właśnie. Mniejsza zresztą z tymi uszczypliwościami. Rozważamy dwa odrębne poglądy, mieszanie ich w jednym nie jest uszczypliwością, tylko niezrozumieniem. >Tak poważnie - według jakiej definicji wysoko rozwinięty byt powstały na drodze ewolucji, a więc podlegający prawom natury (które go stworzyły) i wynikającym z nich ograniczeniom - co za tym idzie - mogący robić tylko to, co nie wykracza poza nie - miałby być określany jako bóg? Czy multimiliarder mający dostęp do najbardziej zaawansowanej technologii, którego jednocześnie nie ogranicza budżet - mogący więc robić wszystko, co mu przyjdzie do głowy (oprócz oczywiście rzeczy niezgodnych z prawami natury - podobnie jak nasz bóg będący efektem ewolucji) to już postulowane przez teistów bóstwo? Czy może dopiero przedstawiciele rasy znacznie bardziej zaawansowanych kosmitów, którzy odkryli wszelkie sekrety rzeczywistości? To już w sumie politeizm... Ale znowu - czemu ich nazywać bogami? Bóg to taki kosmita, który wie jak działa świat i potrafi go zmieniać. >>Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie >>metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. >>Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. >>Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata. >>Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim >>właśnie kierunku. >W nieskończoność ewoluować nie mógł. Możliwe, ale to nie zmienia niczego. Wystarczy bardzo długi czas... >>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi >>się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo >>prawdopodobne, prawie pewne. >Myślę, że kluczem całych tych rozważań o bogu jest już samo pojęcie 'bóg'. Każdy widzi pod tym właściwie co innego. Już w samym poście pana Brzostowskiego mamy dwie różne idee określone przez niego słowem 'bóg'. W punkcie 1. - bogiem określa 'pierwszą przyczynę' - nic o niej nie możemy powiedzieć poza tym, że jest to takie 'coś', co stworzyło świat, jest w związku z tym bardzo potężne (w tym znaczeniu, że ma ogromne możliwości). W punkcie 2. bogiem ochrzczona zostaje istota powstała na drodze ewolucji, podlegająca zatem prawom natury, które to ją utworzyły, ale mająca również wielkie możliwości. Tu zgoda. >Jeśli by spytać wierzących, czymże to jest bóg - uzyskalibyśmy bardzo wiele różnych od siebie odpowiedzi. To oczywiste.
|
|
4 na 4 Kronan (488 punktów) (zablokowany) |
Prawdę mówiąc sam zastanawiałem się na prapaoczątkiem świata(bez sukcesów oczywiście  ).Myślę ża na razie jest za mało danych naukowych zatem poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie jeszcze trochę potrwa.Jednak możliwość by wszechświat stworzyła istota,dalej zwana bogiem,jakoś do mnie nie przemawia. "Według Biblii Adam został stworzony szóstego dnia istnienia naszej ziemi, i biorąc pod uwagę chronologię rodzaju ludzkiego, możemy określić na podstawie Biblii przybliżony wiek ziemi. Lista genealogiczna, która została opisana w Księdze Rodzaju w 5 i 11 rozdziale podaje wiek Adama i jego potomstwa. Poprzez chronologie potomków Adama i dzięki dodaniu do siebie wieku wszystkich ludzi, o którym mówi Księga Rodzaju 5 i 11, staje się jasne, że Biblia naucza, iż ziemia ma około 6000 lat, do czego można dodać lub odjąć kilkaset lat." Jeśli by brać na poważnie istnienie boga,jego siłę sprawczą w początek i istnienie wszechświata brniemy w dalsze wymysły religii różnej prowniencji.Dziewice rodzące pół bogów.Duchy święte.Niebiańskie zastępy.Niebo i piekło.Podziękował
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | > Prawdę mówiąc sam zastanawiałem się na prapaoczątkiem świata(bez sukcesów oczywiście ).Myślę ża na razie jest za mało danych naukowych zatem poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie jeszcze trochę potrwa.Jednak możliwość by wszechświat stworzyła istota,dalej zwana bogiem,jakoś do mnie nie przemawia.> "Według Biblii...Istnienie lub nie absolutu (boga) nie musi mieć kompletnie nic wspólnego z religiami.
|
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Istnienie lub nie absolutu (boga) nie musi mieć kompletnie nic wspólnego z religiami. Z konkretną religią nie musi, ale bez wiary przyjąć takiego ludzkiego stwora nie sposób, gdyż poza wydumanymi spekulacjami niema toto żadnego pokrycia w istniejącej obiektywnie rzeczywistości. Zaś wierzyć można we wszystko. Ilość bzdur, w które ludzie wierzyli i wierzą jest wprost nieograniczoną.
@@@ .
|
|
| |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Spekulacje są częścią świata nauki, wiara - nie. A Ty Boguś rozróżniasz te rzeczy?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Spekulacje są częścią świata nauki, wiara - nie. A Ty Boguś rozróżniasz te rzeczy?Tak, dostrzegam, iż teraz każdy w internecie, niezależnie od poziomu własnej głupoty, publicznie pierdnąć sobie może pozostając nieustającym zachwycie nad samym sobą. Zepsiały nam się teraz czasy strasznie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,708547#w708849www.racjon(*)m.php/s,708547/z,0/d,5#w708859@@@ .
|
|
|  | 4 na 4 Kronan (488 punktów) (zablokowany) | > >Prawdę mówiąc sam zastanawiałem się na prapaoczątkiem świata(bez sukcesów oczywiście ).Myślę ża na razie jest za mało danych naukowych zatem poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie jeszcze trochę potrwa.Jednak możliwość by wszechświat stworzyła istota,dalej zwana bogiem,jakoś do mnie nie przemawia.> >"Według Biblii...> Istnienie lub nie absolutu (boga) nie musi mieć kompletnie nic wspólnego z religiami.Niestety ale to właśnie człowiek wymyślił sobie boga.Jak dla mnie jest to mocny przykład przyczynowo skutkowy z religią de facto.W tym konkretnym przypadku na całkowicie błędną teorię na poparcie której nie ma literalnie żadnego dowodu.Jak coś takiego może nie mieć nic wspólnego z religią?
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > W tym konkretnym przypadku na całkowicie błędną teorię na poparcie której nie ma literalnie żadnego dowodu.Jaki dowód, co takiego mogłoby Ciebie przekonać, że bóg istnieje? > Jak coś takiego może nie mieć nic wspólnego z religią? Może. Z faktu że istnieje silny związek pojęcia boga (boga) z religią(ami) nie wynika, że realny bóg nie może istnieć i nie być żadnym z tych z religii. Z faktu, że religie są przepełnione wiarą (bez dowodów w sensie naukowym), nie wynika brak możliwości istnienia boga i dowodów na jego istnienie.
|
|
| | |  | 1 na 1 Kronan (488 punktów) (zablokowany) | > >W tym konkretnym przypadku na całkowicie błędną teorię na poparcie której nie ma literalnie żadnego dowodu.> Jaki dowód, co takiego mogłoby Ciebie przekonać, że bóg istnieje?> >Jak coś takiego może nie mieć nic wspólnego z religią? > Może. Z faktu że istnieje silny związek pojęcia boga (boga) z religią(ami) nie wynika, że realny bóg nie może istnieć i nie być żadnym z tych z religii.<<Po pierwsza ja osobiście nie wierzę w boga zatem niepotrzebuję dowodu na jego istnieje.Jednak z tego co pamiętam Jezus zapowiadał nastanie królestwa bożego za życia jego apostołów.Wszyscy wiemy jak skończyła ta wizja.Lepszej okazji do udowodnienia istnienia boga juz chyba nie będzie.Ogólnie cała istota wiary polega na gonieniu króliczka niż jego złapaniu ale jeśli kogoś coś takiego bawi to proszę bardzo. > >Może. Z faktu że istnieje silny związek pojęcia boga (boga) z religią(ami) nie wynika, że realny bóg nie może istnieć i nie być żadnym z tych z religii<<Powtórzę raz jeszcze.Kto wymyślił pojęcie istoty wyższej?Człowiek.Zatem człowiek może też na równi twierdzić że boga nie mna a wszystko kręci się siłami fizyki.Na moje oko więcej jest dowodów na te drugie twierdzenie.
|
|
4 na 4 | arturb (42 punktów) | > Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczynyChciejstwo - naukowe rozważania nie dotyczą istnienia boga (a chyba, że pseudonaukowe) > powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Dotyczy to materii i energii w ogóle,Naukowe rozważania doszły do wniosku, że podział na energię i materię jest umowny. > nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej:> 1. Świat miał przyczynę.> 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.Z punktu logiki powyższe założenie jest błędne. Prawidłowe byłoby: Świat ma przyczynę vs świat nie miał przyczyny lub Materia i energia istnieje od zawsze vs Materia i energia nie istnieje od zawsze. W świetle teorii BB czas powstał wraz z wybuchem więc nauka nie postuluje czegoś takiego jak "od zawsze". > ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat> mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.Newton też myślał, że o ruchu wie już wszystko, a tu taka fizyka kwantowa pomieszała mu szyki. To, że w świecie który znamy coś się dzieje nie oznacza, że w "świecie, którego nie znamy" sprawy nie mają się inaczej. Poza tym czym jest "przyczyna"? Jaką przyczynę ma próżnia? Jaką przyczynę ma "przydawka"? > Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt> określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest> zdolny do takich rzeczy. Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko,Może to być też byt o którym wiemy wszystko, który nie był do tego zdolny, ale mu tak wyszło... Mógł być też przypadek czyli splot wielu okoliczności, który zdarzył się bo mógł. > skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie> można mu przypisać.To jest akurat logiczne. "Jeżeli "coś" zostało stworzone to znaczy, że "coś" to stworzyło, a to "coś" "to" stworzyło bo zostało stworzone i to "coś" miało taką możliwość możliwość, bo przecież "to" stworzyło" Tautologia, ale logiczna (i nic nie wnosząca). > ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> którego nazywamy umownie bogiem.Ewolucja dobre sobie! Aby coś mogło wyewoluować musi istnieć w zmieniającym się środowisku. Ewolucja jest zastępowaniem jednego stanu drugim wskutek procesów ewolucyjnych. Jak może coś ewoluować bez środowiska, bez czasu, bez rozmnażania? I jak mu się udało w wyniku takiej ewolucji dojść do stanu w którym bez problemu komunikuje się po Hebrajsku za pomocą płonących krzaków? > Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobieJkich zdarzeń? By do jakiś doszło muszą zostać stworzone warunki, a wg. Ciebie stworzył je właśnie byt, który dopiero ewoluuje - kompletnie bez sensu! > metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej.Chojnyś !  > Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia.> Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata.Obserwacja kisielu takiego założenia nie potwierdza. > Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim> właśnie kierunku.Przed czy po stworzeniu świata? > A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi> się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo> prawdopodobne, prawie pewne.Na 100%, a nawet dwóch. > Wątek ten rozpoczynam, aby zobaczyć, czy ludzie tacy jak Bogusławski, którzy zarzucają mi głupotę,> są w stanie merytorycznie dyskutować. Potraktujcie to jako wyzwanie, trzymając się wiedzy naukowej,> logiki, uczciwości we wnioskowaniu, zapraszam do dyskusji merytorycznej.a mogę ja?
|
|
5 na 5 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. W świecie, który znamy i badamy każde zdarzenie jest przejawem praw przyrody, zatem zakładanie iż świat jest przejawem nadprzyrodzoności jest nieuzasadnione.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
 | | Brzostowski (7067 punktów) | >> W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. >W świecie, który znamy i badamy każde zdarzenie jest przejawem praw przyrody, zatem zakładanie iż świat jest przejawem nadprzyrodzoności jest nieuzasadnione.
Słusznie. Dlatego też, ja nic takiego nie zakładam. Owa nadprzyrodzoność jest u mnie, w tym przypadku, wynikiem rozumowania, a nie założeniem.
|
|
|  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>> W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. >>W świecie, który znamy i badamy każde zdarzenie jest przejawem praw przyrody, zatem zakładanie iż świat jest przejawem nadprzyrodzoności jest nieuzasadnione. >Słusznie. Dlatego też, ja nic takiego nie zakładam. Owa nadprzyrodzoność jest [...] wynikiem rozumowania W takim razie co w tym wątku stanowi podstawę dyskusji?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >W takim razie co w tym wątku stanowi podstawę dyskusji? Nie bardzo rozumiem, w kontekście postów wyżej o co Ci chodzi. W wątku inicjującym zaprezentowałem rozważania na temat początków świata, króciutko wskazałem dwie najpoważniejsze (wg mnie tylko takie istnieją) ogólne hipotezy na ten temat i przedstawiłem wnioski.
Wg mnie, w obydwu przypadkach dochodzi się do wniosku o istnieniu jakiegoś bytu typu bóg.
Nie jest to założenie, tylko wniosek rozumowania, opartego o obserwację i logikę. Dlatego założyłem wątek, aby dowiedzieć się co na to powiedzą ateiści i przede wszystkim racjonaliści. Czy znajdą lukę w rozumowaniu, błąd, zaskoczą czymś, dadzą do myślenia, wskażą jakiś ciekawy niuans takiego podejścia. Niestety, poza kilkoma osobami (skromnie jak na fR), które włączyły się do dyskusji, nie jest za dobrze. Nie liczę prześmiewców i głupców.
Dzięki za wkład i liczę na Ciebie dalej.
|
|
| | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>W takim razie co w tym wątku stanowi podstawę dyskusji? >Nie bardzo rozumiem, w kontekście postów wyżej o co Ci chodzi. Pytam o co Ci chodziło wtedy, kiedy ten kontekst nie istniał.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Mano (1060 punktów) | > >W takim razie co w tym wątku stanowi podstawę dyskusji?> Nie bardzo rozumiem, w kontekście postów wyżej o co Ci chodzi.Rozumiem, że nie bardzo rozumiesz, o co właściwie chodzi w przez ciebie zainicjowanym wątku. > W wątku inicjującym zaprezentowałem rozważania na temat początków świata,Zaprezentowałeś twoje rozważania na temat początków świata. A skąd ty wiesz coś o tych początkach świata? > króciutko wskazałem dwie najpoważniejsze (wg mnie tylko takie istnieją) ogólne hipotezy na ten tematKróciutkie wskazanie dwóch najpoważniejszych (tylko wg ciebie takich istniejących) ogólnych hipotez na ten temat pozostaje króciutkie i do niczego nie prowadzi. > i przedstawiłem wnioski.Zobaczymy. > Wg mnie, w obydwu przypadkach dochodzi się do wniosku o istnieniu jakiegoś bytu typu bóg.Masz świętą rację! Tylko według ciebie dochodzi się do takiego wniosku. Rozumiem, że to nie ty dochodzisz do takiego wniosku. Widzę możliwość poprawy. > Nie jest to założenie, tylko wniosek rozumowania, opartego o obserwację i logikę.A co obserwowałeś, aby dojść logicznie do twojego wniosku? Jakoś nie dostrzegam nic logicznego w twoim dochodzeniu. > Dlatego założyłem wątek, aby dowiedzieć się co na to powiedzą ateiści i przede wszystkim racjonaliści.A co obchodzą religiotę wypowiedzi ateistów i przede wszystkim racjonalistów? Od lat udzielasz się na tym forum i jeszcze nic nie zrozumiałeś? > Czy znajdą lukę w rozumowaniu, błąd, zaskoczą czymś, dadzą do myślenia, wskażą jakiś ciekawy niuans takiego podejścia.Luk w twoim rozumowaniu nie trzeba znajdować. Sam je wykazujesz ewidentnie i czynisz tak, jakbyś tego nie wiedział. > Niestety, poza kilkoma osobami (skromnie jak na fR), które włączyły się do dyskusji, nie jest za dobrze.Jest dobrze, bo większość użytkowników cię olewa i nie włącza się do dyskusji. > Nie liczę prześmiewców i głupców.Nie licz dalej. Dobrze na tym wyjdziesz. > Dzięki za wkład i liczę na Ciebie dalej.A tu licz dalej.
|
|
8 na 8 | keram aktsu (1211 punktów) | Już tyle razy się szarpałem w takich tematach, że szkoda mi czasu na takie wątki, ale postanowiłem napisać coś dla innych, nie dla ciebie, bo z wiarą się nie da dyskutować. Ale do rzeczy. Piszesz, że: > 2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.Materia z energią i wszystkimi prawami to właśnie świat. pl.wikipedia.org/wiki/Wszechświat Pisanie więc, że > 1. Świat miał przyczynę.> ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat> mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.to pseudonaukowy bełkot, bo jedno przeczy drugiemu. Dalej już jest tylko gorzej. > ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to> znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!),> którego nazywamy umownie bogiem.Po co?!! skoro materia z energią i prawami fizycznymi doskonale sama się organizuje. Napisałeś, że materia i energia istnieje od zawsze bez przyczyny, więc nie ma przesłanek, dla których coś miałoby ewoluować w twór, którego ty nazywasz bogiem Dalej nie chce mi się pisać, mam lepsze zajęcia. Mądrzy zrozumieją, a do głupich i tak nie dotrze ile, i co bym nie napisał.
|
|
5 na 5 | Grimar (1210 punktów) | >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami
Nauka posługuje się naturalizmem metodologicznym, który na wstępie nakazuje wykluczyć próby wyjaśnienia świata poprzez byty z poza świata. Więc mijasz się z prawdą, pisząc o "naukowych rozważaniach". Naginasz fakty.
>1. Świat miał przyczynę.
Nauka nie zajmuje się przyczyną świata jako takiego, zastanawia się co najwyżej nad modelem teoretycznym tłumaczącym obecny KSZTAŁT świata. Na pytanie - skąd się wziął i czy się wziął - świat jako taki nauka z braku narzędzi nie odpowiada i odpowiadać nie ma zamiaru. A to, że ktoś ze stopniem naukowych z fizyki deliberuje nad tym, nie oznacza od razu, że jest to deliberacja naukowa, tak samo jak socjolog zrobi za przeproszeniem kupę, to nie jest to automatycznie kupa socjologiczna.
>Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), >którego nazywamy umownie bogiem.
Jeśli boga określamy jako byt tworzący świat, to bóg będący tworem świata nie jest bytem o jaki pytamy, i jaki chciałbyś zapewne udowodnić.
|
|
2 na 2 | Piotr Płatos (42 punktów) | >1. Świat miał przyczynę. >2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny.
Ja też innych scenariuszy co do początku naszego świata sobie nie wyobrażam. Co prawda nie twierdzę że innych nie ma.
>ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat >mógł mieć przyczynę jest uzasadnione.
Przyjmijmy że tak. Ale zanim się rozwinę przytoczę pewien cytat fizyka niemieckiego pochodzenia - Einsteina, który mówił że: "Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie". I ja także uważam że logiczne rozumowanie może mylić(To że coś jest takie to nie znaczy że drugie będzie takie samo). Ktoś tutaj argumentował promieniowaniem Hawkinga. Ja jednak pominę ten temat z uwagi na to iż kto inny by mógł powiedzieć: "To że nie znamy przyczyny jakiegoś zjawiska, to nie znaczy że to zjawisko przyczyny nie ma". Ale przyjmijmy że ma Pan rację i że wszystko swoją przyczynę ma.
>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt
Kompletnie się z Panem nie zgadzam. Kiedy patrzę na wszelakie naukowe wyjaśnienia jakiegoś mechanizmu występującego w przyrodzie, zawsze są nimi procesy naturalne w których Boga jako takiego w żaden sposób nie dostrzegam. Czy to mówimy o mechanizmie powstawania wydm, czy o okrążaniu ciał niebieskich, czy nawet altruistycznych zachowaniach zwierząt.
>określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy.
Nie można? A Pan mówi: > Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, > skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie > można mu przypisać.
>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), >którego nazywamy umownie bogiem.
Chce Pan zmienić definicję Boga na coś w co wierzymy żebyśmy w Boga uwierzyli? Ja przez pojęcie "Bóg" rozumiem "Stwórca wszechświata". Jak Stwórca mógł powstać po powstaniu swojego dzieła? Czy to nie jest niezgodne z tą Pana logiką?
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Twój dylemat ująłbym tak jak do niego podchodzili polscy komuniści - Jeśli Boga nie ma to chwała Bogu. - Jeśli jest, to nich nas ręka boska broni.
|
|
5 na 5 | Irracja (4721 punktów) | >ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. >Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt).
... po pierwsze "mogła nią być" - a nie "ją". Polszczyzna się kłania... ... po drugie, przyczyna mogła być całkiem przypadkowa, a przypadek nie jest świadomym aktem tworzenia. O ile pamiętam, Nobla uznaje się za twórcę dynamitu, choć jego powstanie jest dziełem przypadku i pewnego bałaganu w laboratorium. Nobel tylko zbił kapitał na opatentowaniu dynamitu i jego produkcji. Na tej samej zasadzie klika pasożytów chce zbić kapitał przypisując powstanie świata "wymyślonemu stwórcy", którego rzekomo są sługami. Nobel jednak był postacią rzeczywistą, a bóg nie...
>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to >znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), >którego nazywamy umownie bogiem... >...Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku. >A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne.
... skoro wyewoluował, to pewnie się kiedyś tam zrodził. Skoro wyewoluował to pewnie nadal ewoluje. Skoro nadal ewoluje to pewnie kiedyś osiągnie kres, czyli umrze, jak wszystko co powstaje, ewoluje i w końcu ginie. A więc nie jest to bóg wszechmocny, wszechwiedzący, wiecznie żyjący, bez początku i końca. A więc nie może to być bóg bo nie ma tych atrybutów z którymi przedstawiają go religie. Pan opisał raczej jakiś wysokocywilizowany byt typu "marsjanin", lub inny kosmita...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
4 na 4 | maceox (6766 punktów) | >Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata (rozumianego szeroko jako materia i energia). Powołujesz się na naukę, to poproszę konkretnie o wskazanie prac naukowych, lub publikacji popularnonaukowych, z których wynikałby taki wniosek, że istnieją DWIE możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata.
Prawdę mówiąc mam również bardzo duże wątpliwości, czy Twoje rozumienie świata - jako materia i energia - jest rzeczywiście tak szerokie, jak Tobie się wydaje. O materii i energii, to dzisiaj już wiedzą co niektóre rozgarnięte przedszkolaki, a tu na forum, nawet w Twoim wątku wypowiadali się fizycy.
Kolega Brzostowksi wie, że istnieje materia i energia i uważa, że ta wiedza uprawnia go do decydowania o tym, jakie są możliwe do "pomyślenia" przyczyny powstania świata - zgodnie z rozważaniami naukowymi, ma się rozumieć.
>Dotyczy to materii i energii w ogóle, nie ograniczamy się w rozważaniach do BB, lecz sięgamy w rozumowaniu jeszcze wcześniej: Materia, energia i BB. Dla Ciebie to wszystko jest proste jak budowa cepa, bo przez parę ładnych lat się z tymi pojęciami jednak na forum osłuchałeś. Ja mam jednak poważne wątpliwości, czy przed BB można mówić o jakimś "wcześniej"?
>Aktualnie, zgodnie z naukowymi rozważaniami, istnieją dwie możliwe do pomyślenia przyczyny powstania świata >1. Świat miał przyczynę. A więc pierwszą możliwą do pomyślenia przyczyną powstania świata jest ta, że świat miał przyczynę. To się kurde Nobel należy za takie rozumowanie naukowe.
>2. Materia i energia istnieje od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny. Czyli może być tak, że Boga nie ma?
>ad1) W świecie który znamy i badamy, każde zdarzenie ma przyczyny. Przepraszam, ale nawet ja wiem, że z aktualną wiedza naukową to Twoje stwierdzenie nie ma nic wspólnego. W fizyce - na podstawie twardych danym doświadczalnych - istnieje taka możliwość, że konkretne zdarzenia nie mają żadnych przyczyn.
>Zatem zakładanie, iż nasz świat mógł mieć przyczynę jest uzasadnione. Mógł. I co z tego? Czy koniecznie musiał?
>Jeśli była przyczyna mogło ją być tylko stworzenie (akt). Stworzenia mógł dokonać tylko byt określany jako bóg, niepojęty byt, o którym nic nie można za bardzo powiedzieć, poza tym, iż jest zdolny do takich rzeczy. Można sobie takiego gościa zawsze wymyślić, to prawda. I co to ma wspólnego z nauką opartą na doświadczeniu?
>Musiałby to jednak być byt, który może dużo, wszystko lub prawie wszystko, skoro potrafił stworzyć świat. Żadnych innych cech na tę chwilę odpowiedzialnie i logicznie nie można mu przypisać. Ale stwierdzić, że on w ogóle istnieje, to już Twoim zdaniem jest odpowiedzialne i logiczne?
>ad2) Jeśli materia i energia istniała od zawsze (nieskończony ciąg zdarzeń), bez przyczyny, to znaczy iż w tym nieskończonym ciągu zdarzeń, mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem. "Wszech! lub prawie wszech!" będący produktem ewolucji. Taki osobnik bardziej mi przypomina kolegę Brzostowskiego, niż Boga. Proponuję jednak zajrzeć do oficjalnej literatury kościoła katolickiego. W tych ramach wypracowano już znacznie bardziej spójne i piękne koncepcje Boga od Twojej. Przynajmniej byś na jakieś rekolekcje poszedł, coś zapytał, to i byś się o Bogu czegoś dowiedział. A tak na razie mamy tylko: "mógł wyewoluować byt (taki wszech! lub prawie wszech!), którego nazywamy umownie bogiem".
A tak ściśle merytorycznie - co wyewoluowało, to można stwierdzić badając świat, a czego jeszcze nie wiemy, to trudno spekulować. Wszelkie idee dotyczące Boga i bogów pozostają ludzkim wymysłem - nawet gdyby czysto przypadkowo mogło się zdarzyć tak, że któraś z nich odpowiada prawdzie. Jest to jednak bardzo wątpliwe, gdyż nawet u najpotężniejszych Bogów odnajdujemy same ludzkie, względnie abstrakcyjne cechy, a trudno znależć koncepcję Boga, który wiedziałby tyle, co dziś o powstawaniu świata wiemy na podstawie nauki.
>Uwzględniając nieskończoność ciągu zdarzeń, jest to prawie pewne, pozostawiam tutaj sobie metodologiczną szansę (1%) że mogło być inaczej. Jaki słaby musi to być Bóg, skoro potrzebował ewolucji materii i energii, by powstać. Naprawdę poczytaj trochę chociaż Biblię. Bóg żydowski jest już rzeczywiście dość silny w porównaniu do Twojego. Taki chłop jak dąb, żaden leming - na serio.
>Z obserwacji świata wynika, że różne organizmy (byty) doskonalą się, dostosowując do warunków życia. Obserwacja chociażby człowieka - wskazuje, że mamy ogromny pęd do wiedzy, do opanowywania świata. Mi to stwierdzenie pachnie lamarkizmem, ale zapewne czepiam się szczegółów. Takimi pierdołami, jak różnica pomiędzy lamarkizmem a darwinizmem kolega teolog Brzostowski nie zajmuje się przecież wcale. Najpierw ma być Bóg, a reszta się jakoś ułoży. Naprawdę proponuję również zajrzeć do katechizmu. Tam napisano, jak się rzeczy mają i jak ma być. Własnym samodzielnym myśleniem można tylko wejść w maliny, a potem wyplątać się już trudno. Oświetloną drogą trzeba iść, kolego Brzostowski. Więcej modlitwy, a mniej dennych rozważań. Jesteś bliski bluźnierstwa ze swoimi koncepcjami, choć, aby przekroczyć jego próg, to musiałbyś się jeszcze trochę powspinać. Na razie to raczej taka trochę ciągle BEKA wychodzi.
>Logiczne jest zatem założenie, iż byt (bóg) mógł wyewoluować w nieskończonym ciągu zdarzeń, w takim właśnie kierunku. Zupełnie logiczne, a nawet empirycznie dowiedzione. Bóg rzeczywiście jest produktem długotrwałej ewolucji kulturowej, związanej z uprzednim uzyskaniem przez homo sapiens możliwości jakie daje jego mózg. I rzeczywiście możliwości ideowych rekombinacji są w tej dziedzinie nieskończone.
>A zatem, opierając się na obserwacji świata (osiągnięć naukowych) i logicznym wnioskowaniu, dochodzi się do wniosku, iż przy dzisiejszej naszej wiedzy istnienie takiego bytu jak bóg, jest bardzo prawdopodobne, prawie pewne. ... w ludzkim umyśle - tu akurat Brzostowskiego.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|