 |
Czym, lub kim jest trafione jajo? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-06-2010 20:05 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Czym, lub kim jest trafione jajo?
10 na 10 | . Prof. Grabowska zepsuła mi wątek o teologii swoimi obsesjami o aborcji. Postanowiłem jej dać satysfakcję i założyć wątek, w którym będzie mogła się swoją wiedzą wykazać.
Wielce Szanowni Państwo, co czyni nas człowiekiem i od kiedy nim się stajemy? Kształty, ciało, czy mózg pracujący? Osobno jajo i plemnik jeszcze człowiekiem nie jest. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko.
"Dla chrześcijaństwa człowiek jest bytem. Bytem przejętym, w odróżnieniu od Boga, który jest bytem absolutnym. Został stworzony z natury, zdolny jest dzięki łasce poznać i umiłować Boga. Jest bytem jednostkowym (substantia), w którym można wyróżnić "istotę" (essentia) i "istnienie" (existentia). Ale choć jest bytem złożonym, to żywe ciało człowieka wraz z duszą stanowi psychofizyczną jedność. Nieśmiertelna dusza stwarzana dla każdego ludzkiego bytu w chwili poczęcia stanowi za życia samą istotę ciała. Jest jego przyczyną i organizacją, a więc to dusza stanowi o mózgu, a nie mózg o duszy. Po śmierci oddziela się od materii przechodząc w istnienie wieczne. (...) Magisterium Kościoła katolickiego mówi, że każdą poszczególną duszę Bóg stwarza z niczego, jednocząc ją z komórkami rodzicielskimi łączącymi się w akcie prokreacji. Chrystianizm zapłodnione jajo utożsamia z człowiekiem. W całym życiu doczesnym dusza wraz z ciałem stanowi jedność stanowiąc wyraz duchowej osobowości człowieka. Prowadząc go do wypełnienia losu życia w drodze do zmartwychwstania. Duszy nie można wyprowadzać z materii, gdyż jest ona substancją - tzn. bytem który "opiera się na samym sobie" - materię organizującym. Bóg jest substancją w stopniu najwyższym, substancja duszy ludzkiej jest zależna od Boga. Dusza raz stworzona uzyskuje nieśmiertelność. Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd jest pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego. Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych." Ciąg dalszy niżej.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Dalej..#241 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | . > Tak tylko zauważyłam, nie chcę sie kłócić. I tak zrobiłam off topic. Ale jeżeli już poruszyłeś problem starania się, to może lepiej starać się dla człowieka, a nie dla kobiety, czy mężczyzny.Co ja biedny zrobię, że kocham tylko kobiety (co wcale nie przeszkadza, a czasem wręcz pomaga przyjaźniom z nimi). Dlatego o i dla przyjaciół (bez miłości), mężczyzn starałem się trochę mniej. > A jeżeli chodzi o nożyce? Owszem, Twoja subtelnie deprecjonująca uwaga i mnie dotyczy, bo jestem kobietą.A tak poważnie, to znam kobiety z profesorskimi tytułami, których "kobiecości" wprost nie znoszę. Z drugiej strony wielokrotnie głosowałem na kobiety i kobiety miałem za szefowe. Podziwiając je za ich mądrość i wiedzę. Gdybyśmy byli tacy sami wewnętrznie /umysłowo/, to dlaczego tak różnilibyśmy się cieleśnie. Jestem zachwycony tymi różnicami. Proszę zastanowić się nie tylko nad poglądami i wiedzą naszej utytułowanej forumowej koleżanki, ale także nad jej umysłowością. To właśnie egzemplifikacja "damskiej logiki"! Nie, nie dotyczy, to nawet większości kobiet, ale naprawdę jest sporo Pań o takiej właśnie umysłowości. @@@ . |
#242 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | Zobacz moją odpowiedź wyżej dla placownika. Spór definicyjny między kościołami a resztą świata odnosi się ściśle do mojej przedstawionej tam uwagi: stosowania definicji. Definicja religijna dąży do objęcia najszerszego znanego dziś zakresu "człowieczeństwa". Jeśli taka definicja znajduje zastosowanie w prawie, wówczas siłą rzeczy, przez tą definicję, aborcja czy eutanazja będzie zabójstwem. Zabójstwem rozumianym jako : "przerwanie życia człowieka".> (...)Odpowiedzi nauki są o wiele bardziej złożone od religijnych.(...)Oczywiście. > (...)Chodzi o definicję naukową, wraz z wszystkim konsekwencjami tego określenia.(...)Ponownie jednak: definicja człowieczeństwa znajdzie swoje odzwierciedlenie w stosowaniu prawa. Prawo trudno, w przeciwieństwie do nauki, radzi sobie z rozmytymi granicami. Prawu potrzeba jasnej definicji: CZŁOWIEK versus PRZEDMIOT/ZWIERZĘ/ORGAN. I z aplikacji tej definicji wynikną określone prawa i obowiązki. Stąd przychylnie traktuję "kościelną definicję": od poczęcia do momentu ustania wszelkich funkcji biologicznych. Dlaczego? Bo jest to definicja za którą nie da się wystawić ŻADNEGO egzemplarza gatunku ludzkiego. Czyli, w sensie takim w jakim klasyfikuje się metody diagnostyki medycznej: jest to definicja silnie wrażliwa ale mało specyficzna. To jest: szansa nieprawidłowej oceny negatywnej osobnika (nie człowiek gdy rzeczywiście człowiek) według tej definicji jest niewielka, ale też spora jest szansa nieprawidłowej oceny pozytywnej (człowiek gdy rzeczywiście nie człowiek). W tym sensie więc piszę o "szukaniu wątpliwej definicji". Zważ, w przy obecnym poziomie techniki i medycyny (tj. brak klonów, androidów, SI itp) definicja "kościelna" jest prawie że przypadkiem granicznym: utworzenie definicji bardziej wrażliwej jest niemalże niemożliwe (niemalże - bo można uznać za człowieka każdy przejaw życia biologicznego). Stąd każda inna definicja będzie podnosić specyficzność kosztem wrażliwości. Chybiona definicja, np. wedle minimalnego IQ, mogłaby doprowadzić do sytuacji w której babcię z alzheimerem można by legalnie sprzedać do dowolnych celów - babcia przestałaby być CZŁOWIEKIEM a stała się ZWIERZĘCIEM bądź PRZEDMIOTEM. Możliwe byłyby też sytuacje, w której osobnik przez pewien czas byłby człowiekiem, potem, np. w wyniku choroby - nie był człowiekiem - by ozdrowiawszy stać się nim ponownie. Co wówczas z prawnymi skutkami działań jego i wobec niego w czasie gdy nie był uznanym za człowieka? Proszę więc pamiętać: Jeśli szuka się definicji człowieczeństwa trzeba myśleć o skutkach jest stosowania!W świetle powyższych rozważań uważam za BEZPIECZNIEJSZE poszerzenie katalogu dopuszczalnych zabójstw niż zmianę definicji człowieczeństwa. > (...)Wolałbym być sam zabitym niż zabijać innych! (....)Jasne. Mój nauczyciel fizyki mawiał: "A naiwni myślą, że....". Uwierzę jak zobaczę. Traktuj to jak dygresję, nie na temat wątku. Można oczywiście dalej ciągnąć pytania o definicje, np. Co to znaczy: życie? W świetle: zabójstwo=przerwanie życia?Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
#243 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | Chciałeś dyskutować o definicji, a widzę, że akurat w rozmowie z tym intrelokutorem dużo istotniejsze stają się poglądy, co więcej, poglądy nie koniecznie związane z przedmiotem o którego definicję wzywałeś. Wtrącam się i słoma mi z butów wyłazi, ale co tam. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
#244 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? |
> 10 zł to naprawdę niewiele. A słyszałam, że można kupić jeszcze tańsze tabletki. za 3-4 zł, refundowane przez NFZ.Można. Problem polega na tym, że tabletki antykoncepcyjne to nie jajka w Biedronce, nie można sobie wybrać po prostu tańszych, tylko takie, jakie będą odpowiednie. Tabletki mają różny skład i różną zawartość hormonów. Inne są dla 20-latek, inne dla 40-latek, inne dla palących, inne dla niepalących, a jeszcze inne dla kobiet karmiących piersią. Te ostatnie już za 10 zł tabletek nie kupią. |
#245 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | Słusznie zauważasz, że mózg jest także, a może - przede wszystkim - narządem odpowiedzialnym za funkcje wegetatywne. Z żywotnych organów bez funkcjonującego mózgu zdaje się działa tylko serce, a i tak, z tego co wiem, nieźle wówczas wariuje. Tak więc "w miarę sprawny mózg" jeśli idzie o ścisłość definicji woła o pomstę do nieba. Mówiąc o sprawności mózgu i definicji należy patrzeć też na dwa dodatkowe aspekty: - metodykę oceny; - potencjał naprawczo/rozwojowy. Czyli, bardzie ludzkimi słowy: jak sprawdzić zgodność z definicją oraz w jaki sposób brać pod uwagę możliwości rozwoju mózgu i naprawy jego uszkodzeń? Bez rozważenia tych aspektów definicja "organizm jest człowiekiem gdy ma w miarę sprawny mózg" jest równie dobra jak: "organizm jest człowiekiem gdy ma duszę". Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
#246 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | > (...)> Pytania w przestrzeń:> Czy "człowiek" pozbawiony ciała, a posiadający jedynie swój rozum (np. przeniesiony na komputer) z zachowanymi czynnościami jest dalej człowiekiem? czy tylko maszyną?(...)Słuszne pytania. Na szczęście dla dzisiejszego szukania definicji na tu, teraz i może lat kilkadziesiąt na przód - jeszcze bezpodmiotowe. Na dziś nie potrafimy oderwać egzystencji jako bytu osobowego od egzystencji jako bytu biologicznego i stąd ten nieustanny spór: czy jestem gdy wiem że jestem, czy też czy jestem gdy jest mój "nośnik"? Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
| sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | Zgodnie z prawem dom jest domem od momentu dokonania odbioru przez nadzór budowlany, bo zgodnie z prawem dopiero wówczas można w nim zamieszkać. Co oznacza, że zgodnie z prawem znaczna część domków jednorodzinnych domami nie jest, a jedynie "placami budowy w toku". To tak na marginesie - ilustracja drugiej skrajnej strony definicji. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
#248 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | > > Zapis informacji w wierszu stanowi alfabet> Ale z tego alfabetu może powstać wszystko. Wiersz, powieść, dokument, bezsensowne bazgroły. A z zygoty ludzkiej tylko człowiek powstać może.Nieprawda, bo może powstać także nowotwór (taki odpowiednik bazgrołów w alfabecie). |
#249 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | No to weźmy taką np. kurę. Kurze jajo ma pełną pulę genów kury. A teraz niech pani prof. ugotuje z jaja rosół. Powodzenia. |
#250 -1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | > No to weźmy taką np. kurę. Kurze jajo ma pełną pulę genów kury. A teraz niech pani prof. ugotuje z jaja rosół. Powodzenia.Gotuje się wodę do stanu wrzenia, a potem wbija się jajo i bełcze trzepaczką i po chwili rosół gotowy. Dodać szczyptę pieprzu. Smacznego!
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni. |
#251 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? |
> Nieprawda, bo może powstać także nowotwór (taki odpowiednik bazgrołów w alfabecie).Jak powstanie nowotwór, to wola boska i skrzypce! Trudno się mówi. Ale co to ma do rzeczy? My mówimy o prawidłowym przebiegu zdrowej i normalnej ciąży, a nie o wypadkach ekstremalnych. Wypadkom szczególnym można poświęcić osobny watek, też zapewne będzie ciekawy.
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni. |
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | Jeśli chodzi o tak zwaną eutanazję to mamy do czynienia z różnymi sytuacjami. Człowiek może świadomie chcieć umrzeć i poprosić kogoś, bo sam nie jest w stanie, aby go uśmiercił. Można też odłączyć odkorowanego pacjenta od rury, chociaż nie wiemy, czy sobie tego życzy, ale zakładamy, że tak, bo nie chce niepotrzebnie dalej cierpieć. Chociaż to nasze założenie jest nieco arbitralne, bo w sumie podejmujemy decyzję za niego, nie pytając go o zgodę. Bo nieprzytomny jest. Chyba , że wcześniej pozostawił taki testament, że jeśli popadnie w śpiączkę to pozwala i chce, aby go od rury odłączono. Z aborcją sytuacja jest inna. Dlaczego to matka ma decydować za swoje dziecko, czy ma ono żyć czy umrzeć? A kimże ona jest, aby takie decyzje w jego imieniu podejmować? Tak rozumują ludzie, którzy uważają, że dziecko jest absolutną własnością matki i może ona z nim robić co zechce. Ale to chore rozumowanie. Nikt nie ma prawa uśmiercać dziecka bo tak mu się zachciało. Kto mu daje do tego prawo? Bo chyba nie to dziecko, które ma się urodzić.
Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni. |
#253 3 na 3 | spray (5875 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | > > podczas gdy sama Natura (albo jej Stwórca) zupełnie bezpardonowo poczyna sobie z zygotami,> Nie tylko z zygotami. Trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy wulkanów i inne klęski żywiołowe. W przeszłości pomory, głody i zarazy. Teraz ebole i adidasy. No ludzie mrą jak muchy.Sama widzicie, Towarzyszko, że życie to nie je bajka, to je bitwa. > Ale Adolf Eichmann próbował się też zabawić w Stwórcę i również poczynić sobie bezpardonowo z Żydami i go powiesili. Pytanie za 100 punktów. Dlaczego?Pytanie za punktów 235 i 3/4: Dlaczego ideologicznie sfanatyzowani obrońcy zygot wcześniej czy później odwołują się do porównań z ludobójstwem? Najchętniej wymienia się Hitlera i Stalina. Eichmann... oryginalnie, ale nie za bardzo, hehe.. > > A czemu jednocześnie nie macie nic , lub niewiele zgoła, przeciw mętnym usprawiedliwieniom zabijania na wojnie?> Ależ przecież mam! Czy myślisz, że jestem entuzjastką wojny i niejakiej Dalali Al-Mughrabi? Otóż nie! Chodzi mi jedynie o to, że zabijanie na wojnie próbuje się nieudolnie bo nieudolnie jakoś usprawiedliwiać.Jak to nieudolnie? Ależ jak najbardziej udolnie, skoro z naszymi chłopakami wysyła się na legalnych papierach kapelanów polowych i jeszcze szmal państwowy za to kosi! > I nikt w dodatku nie twierdzi, że na wojnie nie zabija się ludzi tylko zbiory komórek, albo pełzające pasożyty. Mówi się, no trudno, w wyniku bombardowania zginęło 50 cywilów. Bardzo żałujemy, ale to wojna, a na wojnie jak to na wojnie, gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. A jeśli o aborcję idzie, na tzw. życzenie, to się wykrętnie twierdzi, że to jakieś zygoty się usuwa lub inne galarety, bo słowo "człowiek" w tym wypadku jakoś przez gardło przejść nie chce.Nie chce? Nie może? Mnie nie chce przez gardło przejść "galareta". Nie ze względów moralnych, ale racjonalnych. Czy bedzie chodziło o człowieka, czy o komara. Pomyślcie, Towarzyszko, co wyplatacie. A że powiedzieliście, Towarzyszko, że zabijanie na wojnie, albo w bojowych warunkach czasu pokoju, jest usprawiedliwiane marnie, ale jest, nie zaprzeczycie. I wyżej potwierdzacie. A, krowy doić z taką logiką! > Jeżeli, daj Boże, Pan Bóg jest, to chwała Bogu; ale natomiast jeśli, nie daj Bóg, Pana Boga nie ma, to niech was ręka boska broni.
Boże, mój Boże! jaka szkoda, że Ciebie nie ma! |
#254 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? |
> Jeśli szuka się definicji człowieczeństwa trzeba myśleć o skutkach jest stosowania!W świetle powyższych rozważań uważam za BEZPIECZNIEJSZE poszerzenie katalogu dopuszczalnych zabójstw niż zmianę definicji człowieczeństwa.Wejdę Wam w słowo, ale zupełnie inaczej to widzę. Jedną z fundamentalnych zasad, w oparciu o które zbudowane jest funkcjonowanie społeczeństwa, jest zasada: nie będziesz zabijał człowieka. Jej zadaniem jest utrzymanie stabilności grupy, a dzięki niej możliwy jest w harmonijny rozwój, bo członkowie społeczności mogą czuć się w grupie w miarę bezpiecznie. Wszelkie naruszenia tej zasady są przez grupę piętnowane. Przyzwolenie na zabicie człowieka, zawsze jest uzależnione od spełnienia szczególnych warunków. To może być samoobrona, obrona terytorium, wyjątkowe uciążliwości, jakie mogłoby nieść ze sobą pozostawienie kogoś przy życiu. Jeżeli aborcja na życzenie miałby zostać zaakceptowana przez większość, należałoby tę większość przekonać o szczególnych uciążliwościach związanych z urodzeniem niechcianego dziecka. Ale póki co, większość nie wykazuje zrozumienia takiego postawienia sprawy. Dopóki tego zrozumienia nie będzie, dopóty aborcja będzie postrzegana, jako zabijanie ludzi bez ważnego powodu. I dobrze, bo to jest właśnie niebezpieczne. Nie powinno się na tego typu zabijanie pozwalać. Bo jeżeli można przyzwolić na zabicie zygoty-człowieka, to i na zabicie dorosłego, dziecka, też może będzie można. Stąd wziął się ten wątek. Jego autor a priori odrzucił możliwość przyzwolenia na zabijanie ludzi, bo wykazując, że zygota człowiekiem nie jest, można tę zasadę, o której piszę obejść mniej ryzykując.
Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija... |
#255 3 na 3 | sztejkat (4743 punktów) | Odp: Czym, lub kim jest trafione jajo? | > (....)Stąd wziął się ten wątek. Jego autor a priori odrzucił możliwość przyzwolenia na zabijanie ludzi, bo wykazując, że zygota człowiekiem nie jest, można tę zasadę, o której piszę obejść mniej ryzykując.(....)Usiłuję wykazać, że jest to myślenie wygodne i przyjemne aczkolwiek dużo bardziej niebezpieczne. Uważam, że lepiej jest rozbić coś złego i wiedzieć, że robi się coś złego, ale z jakiś powodów wolno to robić, niż dopasowywać definicję zła i dobra do chwilowych potrzeb komfortu psychicznego. Tu, dobrym: przerywać trwanie bytu nie-ludzkiego. Złym: przerywać trwanie bytu ludzkiego. Widzę szeroką definicję człowieka jako bodziec do każdorazowej refleksji, zaś definicję, która ogranicza zakres człowieczeństwa, jako przyjemniejszą, ale nie pobudzającą do zastanowienia. Swego rodzaju zabezpieczenie. Podobnie - jeśli potrzebuję w domu, na chwilę, więcej prądu, wkładam większy bezpiecznik a nie gwóźdź. Wolno mi przekroczyć pobór, ale zabezpieczenie przed zwarciem pozostaje. > (....)To może być samoobrona, obrona terytorium, wyjątkowe uciążliwości, jakie mogłoby nieść ze sobą pozostawienie kogoś przy życiu. Jeżeli aborcja na życzenie miałby zostać zaakceptowana przez większość, należałoby tę większość przekonać o szczególnych uciążliwościach związanych z urodzeniem niechcianego dziecka.(....)Uważam, że również można to rozważać z drugiej strony: jakie szkody przyniesie zabicie kogoś. W dwu wypadkach granicznych: aborcji nienarodzonego i eutanazji odkorowanego (ze zniszczoną korą mózgową) mamy do czynienia z zabiciem osoby która nie bierze w danej chwili udziału w życiu społeczeństwa. W pierwszym wypadku - nigdy nie brała. W drugim - nigdy ponownie nie weźmie. W pierwszym wypadku - społeczeństwo nie zaciągnęło jeszcze żadnego długu wobec tej osoby, ba, nie jest świadome jej egzystencji. Co więcej, aktywna egzystencja społeczna jest nadal "in potentia". W drugim - społeczeństwo spłaca dług utrzymując chorego przez pewien czas przy życiu i wkładając środki w próby leczenia. Tak więc w razie zgonów straty nie są duże i zasadniczo ograniczają się do utraty potencjalnych korzyści o szczególnie niskiej szansie realizacji (drugi wypadek) lub szerzej niedostrzeganych (pierwszy przypadek). Rachunek powyższy można rozciągnąć, dla treningu umysłu i argumentacji, do granic absurdu: w zasadzie każdy wytrysk i każda miesiączka niwelują życie człowieka "in potentia". Mężczyźni w tym zakresie są szczególnie rozrzutni. Argument ten był używany w przeszłości, i bywa dzisiaj, w toczonej przez kościoły chrześcijańskie walce z masturbacją mężczyzn. Dla treningu należałoby rozważyć, czym zmarnowanie nasienia i jajeczka różni się od zmarnowania zygoty? Wydaje się, że jedynie siłą "in potentia" czyli ilością czasu, wysiłku i czynności niezbędnych do przejścia z życia "in potentia" do życia w rzeczywistości. Nawet więc i w tym tkwi gdzieś rachunek. Istotnym w kwestii oceny etycznej jest też rozkład kosztów i zysków. Czyli kto wykłada czas, wysiłek itd, a kto czerpie z tego korzyści. Ponieważ praktycznie cały koszt wykłada matka, szczególnie gdy dziecko jest "nie chciane", stoję na stanowisku, że decyzja pozostać powinna prywatną sprawą matki, a rolą społeczeństwa jest ją wesprzeć JEŻELI podejmie decyzję o urodzeniu dziecka, zabezpieczając w ten sposób PRZYSZŁE WŁASNE(społeczeństwa) zyski. W wypadku decyzji przeciwnej społeczeństwo powinno dla odmiany zabezpieczyć WŁASNE OBECNE interesy, to jest zadbać, by nie utracić także matki, która już teraz aktywnie uczestniczy w życiu społeczeństwa. Niemniej jednak obie sprawy, jak zresztą każde pozbawienie życia, tak trwającego jak "in potentia", są etycznie śliskie i kopii kruszyć nie będę. Pragnę więc pozostać przy temacie definicji i konsekwencji przyjęcia jej takiej lub innej. Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|