 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2011 07:40 | maceox (6766 punktów) | między słowami a wiarą
-1 na 7 | Jest jedna rzecz, która nie ułatwia dyskusji - są nią słowa. Najczęściej o nie właśnie się spieramy, a nie o samą istotę problemu. Kłócimy się najczęściej nie dlatego, że inaczej widzimy rzeczywistość, lecz dlatego, że inaczej rozumiemy słowa, które ją opisują. Moim ulubionym sporem o słowa jest spór ateistów z wierzącymi, o którym pisałem już ostatnio. Zarówno ateista, jak i wierzący stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia, kłócą się natomiast wciąż tylko o jedno słowo.
Nie przeczę, że w praktyce - w wymiarze psychologicznym - podejście wierzącego będzie się mogło różnić od podejścia ateisty. Mówi się, że wiara przenosi góry, tak więc wierzący będzie miał pewnie nieco inną motywację do działania od ateisty. Jednak, nawet w tym aspekcie możemy szybko popaść w pułapkę słów – czy ta wiara, o której mówimy, że przenosi góry staje się nią tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś określone intelektualne stanowisko wobec absolutu? Czy tak naprawdę ateista nie jest przypadkiem również osobą wierzącą, poprzez sam fakt istnienia i poprzez świadomość? Czy wiara, która przenosi góry nie jest po prostu wiarą w siebie, dostępną bez wyjątku każdemu człowiekowi? Kto ma wreszcie większą wiarę – wierzący z przyzwyczajenia i bez refleksji, czy poszukujący ateista?
Niezależnie od różnic psychologicznych i przyjmowanych systemów, wobec zagadki istnienia wszyscy jesteśmy identyczni. Jeśli nie podzielam stanowiska ateistów, czynię to z prostej przyczyny. Uważam mianowicie, że choć słowa mogą stanowić przeszkodę w porozumieniu, to jednak właśnie są one tym kodem, którym ludzie się posługują. I skoro słowo „Bóg” istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie. Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków. Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją. Przede wszystkim jednak – przy pomocy tego słowa i stojących za nim systemów słów – ludzie próbują w jakiś sposób zmierzyć się z zagadką istnienia. Jeśli ateista nie zamierza w ogóle na tym skupiać swej uwagi – to jego prawo – nie oznacza to jednak, że ta zagadka go nie dotyczy. Ten jego brak chęci do zastanowienia się nad tym tematem w żaden sposób nie umniejsza też znaczenia któregokolwiek ze słów.
Jeśli używamy słowa „Bóg”, to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo).
Bóg nie jest zresztą jedynym pojęciem, którego nie da się w pełni wyjaśnić. Już samo istnienie, pomimo że w zasadzie bezsporne, jest nieweryfikowalne, ponieważ nie mamy instrumentów, by wyjść poza nie i się mu dokładniej przyjrzeć.
Istnieją pojęcia, z którymi ludzie mają kłopot, bo nie mieszczą się w pełni w ich naukowo-rozumowej wizji świata, co nie zmienia faktu, że są to pojęcia należące do ich języka. Kto wie, czy właśnie te kłopotliwe pojęcia nie czynią z ludzi tymi, kim są, tzn. zdolnymi do głębszej refleksji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej..#361 -1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Tylko idiota może myśleć, że wszystko wie i każdą rzecz potrafi zrozumieć. Mądrzy ludzie, gdy mają wątpliwości zawsze wolą się zapytać. Gdy ktoś grzeczne pyta, to kulturalny człowiek stara się na to pytanie mu odpowiedzieć. Nie jestem uczulony na niewiedzę - sam będąc jej pełen, tylko na głupotę.Cały czas mam nieodparte wrażenie, że Pan wciąż próbuje wykazać, że jestem głupi, i że po tylko wszedłem na forum, żeby tą moją głupotą się dzielić. Tak odbieram w każdym razie Pana komentarze, takie jak powyższy, bo zamieścił go Pan akurat pomiędzy cytatem z mojego wpisu a swoją odpowiedzią. Muszę Panu powiedzieć, że taki sposób prowadzenia rozmowy zachęca mnie tylko coraz bardziej do tego, żeby wykazywać dokładną odwrotność tej tezy, a mianowicie, że jeżeli pojawiła się w tych wpisach głupota - a przecież nie ja myślę o sobie w takiej kategorii - to musi mieć ona inne źródło. Tak więc, nawet jeśliby hipotetycznie przyjąć, że obiektywnie jestem głupi, a wie Pan, że subiektywnie nigdy się tego nie przyznam, to powinno być dla Pana oczywiste, że powtarzanie fraz o głupocie w odpowiedzi na moje wpisy będzie prowokowało kolejne moje wypowiedzi w obronie, co efekcie - przy przyjęciu wspomnianej hipotezy - będzie prowadziło do mnożenia tej głupoty ponad niepotrzebną miarę. Ponieważ jednak uważam Pana za człowieka rozumnego, to sądzę, że nie rozmawiałby Pan ze mną, gdyby istotnie uważał Pan, że wygaduję wyłącznie głupoty. Wiem natomiast, że mogę się w wielu rzeczach mylić. Wszedłem na to forum po to, by rozmawiać z ludźmi pozbawionymi dogmatów w myśleniu i sprawia mi to dużą przyjemność. Wolałbym się więc w przyszłości skoncentrować na meritum wypowiedzi. Co nie oznacza, że nikt nie jest nieomylny. I proszę mi powiedzieć, za kogo Pan się do jasnej cholery ma, skoro pisze Pan takie rzeczy: "Naprawdę wykazałem już sporo życzliwości dla Pana, może Pan nie wiedzieć, może Pan się mylić, ale niech Pan zacznie myśleć". Ja nie wykazuję żadnego zrozumienia i żadnej życzliwości wobec takich słów. Zarzuca mi Pan, że to niby ja zawszę chcę mieć "sto procent racji" pisząc np tak: "trzeba tu zauważyć, jak bardzo jest Pan genialny", a proszę samemu zauważyć z jakiej pozycji traktuje Pan swego rozmówcę! Albo posiadł Pan wszystkie rozumy - i wtedy nie wiem co Pan robi na tym forum, albo chce Pan rozmawiać - prosze się wówczas powstrzymać z komentarzami o głupocie. Kilkakrotnie już tu powiedziałem, że nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.i tu się z Panem zgodzę z pozostałą częścią Pan wypowiedzi, a zwłaszcza z wypowiedzią dotyczącą Lenina się zgadzam i wycofuję moje poprzednie obiekcje w tym zakresie. Co do samej definicji: "Materia jest filozoficzną kategorią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich"to trzeba się zdecydować, czy materia jest człowiekowi we wrażeniach "dana" - a więc jest we wrażeniach czy też jest tylko przez wrażenia "kopiowana", czy też istnieje "niezależnie od nich" spełnienie tych trzech elementów jednocześnie jest logicznie niemożliwe - chyba, że mówimy o Trójcy Świętej - wtedy to jest możliwe. choć zdaję sobie sprawę, że przy dobrej woli można tę definicję rozumieć historycznie jako próbę obrony marksistowego materializmu przed rozwojem ówczesnej nauki, kiedy materia zaczęła się "rozpływać" i chodziło o to, żeby tą definicją objąć m. in. również energię. W efkecie Lenin zaproponował definicję, która jest tak szeroka i ogólna, że w zasadzie nigdy się nie może zestarzeć, a jednocześnie broni materializm przed wpływem "ducha". Jednak definicja powinna być jednoznaczna i ścisła a nie zależeć od dobrej woli czytelnika. Tego "fotografowania" nie da się już nijak obronić. Nie jestem najmądrzejszy i chętnie podyskutuję na temat definicji materii z uczestnikami forum. Wiadomo, że mogę popełniać błędy i moje zastrzeżenia wobec tej definicji mogą być niesłuszne. Gdybym myślał, że mam wyłącznie rację nie wchodziłbym na forum wolnomyślicieli. Wolność myślenia oznacza dla mnie możliwość zastanawiania się - również nad powszechnie obowiązującymi definicjami. I również to zdanie można skrytykować, czego jestem świadom. Więc bardzo Pana proszę, jeżeli ma Pan zamiar odpowiadać na ten wpis, aby w miarę możliwości powstrzymał się Pan od wykazywania mi mojej rzekomej głupoty - przynajmniej niech Pan tego w ten sposób nie werbalizuje. Wystarczy mi, jeśli Pan co do meritum wykaże, że nie mam racji. Niech mi Pan da szansę samemu pomyśleć, że się mylę. Ale jak Pan zacznie od opowiadania, czym jest głupota i idiotyzm, to Pan mi tej szansy zrozumienia własnej pomyłki w ogóle nie daje! Bo jeśli nawet będzie miał Pan rację, a doda Pan, że jestem głupi, to ja tej racji Panu nie mogę przyznać. Czy Pan to do cholery jasnej - po raz drugi już - rozumie? z poważaniem |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | A równocześnie odnoszę się do Pana tezy, że "Einstein był fizykiem, a nie teologiem ani religioznawcą, ale wszystkie jego prace, jak Boga kocham , wskazują, że był ateistą"Pozwolę sobie na tę tezę odpowiedzieć wykorzystując Pańskie słowa. W nawiasach kwadratowych wstawiam tylko odpowiednie pojęcia, odpowiadające Panu twierdzeniu: "No właśnie tu trafił Pan w samo sedno. Dla mnie najczystrzym przejawem głupoty (na który zawsze reaguję) jest np. mieszanie filozoficznej definicji [neutralnej nauki] z moralnością [religijnością] jej twórcy. Następne, czy naprawdę wierzy Pan w to, że zdołałby Pan zrozumieć (tylko zrozumieć, nawet nie myślę o ich stworzeniu) filozoficzne [naukowe] dzieła Lenina [Einsteina]? A choć Pan je czytał? Czy tylko ględzi Pan na podstawie tego co Panu koledzy opowiadali?" Następnie uważam za pożyteczne, zacytowanie Pańskich mądrych słów: "Ja chciałem poznać obszary własnej niewiedzy i im więcej na starość wiem, tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak wiem mało, ale Bozia trochę inteligencji mi dała i od niektórych, co bardziej tępych, wiem odrobinę więcej i trochę łatwiej głupotę rozpoznaję"Otóż w pełni podzielam zdanie, że: "Można wszystko odrzucać, ale chcąc rozmawiać trzeba starać się zrozumieć. Szkoda czasu, gdy druga strona niczego, lub badzo niewiele, do rozmowy wnosi."Natomiast ponieważ twierdzi Pan, że: "Gdy 30 - 20 lat temu np mówiłem, że wielki wybuch nie mógł być początkiem wszystkiego były to moje spekulacje filozoficzne, z których w większości się śmiano. Dziś jeszcze nie ma dowodów na istnienie wszechświata przed wielkim wybuchem, ale jest coraz więcej na to przesłanek i wiara grupy uczonych, że dowody na to się znajdą".to gratuluję, tego że "Jest Pan posiadaczem jedynie słusznych przekonań, które, gdy będziemy dość rozumni, to możemy z Panem podzielić"Otóż: "Tylko idiota może myśleć, że wszystko wie i każdą rzecz potrafi zrozumieć. Mądrzy ludzie, gdy mają wątpliwości zawsze wolą się zapytać. Gdy ktoś grzeczne pyta, to kulturalny człowiek stara się na to pytanie mu odpowiedzieć. Nie jestem uczulony na niewiedzę - sam będąc jej pełen, tylko na głupotę."Ponieważ jednak "epitety dotyczące konkretnych ludzi zdarzają mi się bardzo rzadko"proponuję, aby zastosował się Pan do tego: "Można też poczytać nasze forum, jest tu grupa osób, która sporo wie i potrafi to w miarę komunikatywnie przekazać. Na przykład ja [ja też] - już się sporo tu nauczyłem".Miłego dnia |
| astrotaurus (12445 punktów) | Odp: między słowami a wiarą |
> Jeśli dodasz jeszcze, że wśród każdych memów jest jakiś zbyteczny pakiecik zła, nie tylko wśród memów religijnych, to pełna zgoda.Nie wiesz czemu nie mogę odeprzeć wrażenia, że masz intelektualne rozwolnienie? Wykonujesz taniec św. Wita po jakichś wątkach ubocznych, wtrącasz idiotyczne twierdzenia, które nie tylko nie niosą prawdy, ale i zmierzają donikąd, bo nie próbujesz ich zastąpić niczym innym dla wyjaśnienia kwestii. Popatrz ile wyprodukowałeś bełkotu od mojego stwierdzenia: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez religii. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez religii., robiłeś szczątkową psychoanalizę niewiadomokomu niewiadomopoco, głosiłeś jakieś bzdury o Wojtyle, wygłaszałeś paranoiczne tezy o niewynoszeniu się religii itp., żeby zbyć wszystko gniotem, który jest tu ni z gruchy, niż pietruchy. Mam z Tobą teraz dywagować nad ogólną kondycją ludzkiej natury? Porównywać dobro/zło w różnych memach? Żebyś po raz kolejny z tępym zadowoleniem z siebie poleciał dokądkolwiek? Przestajesz być zabawny...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#364 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: między słowami a wiarą |
> Wszedłem na to forum po to, by rozmawiać z ludźmi pozbawionymi dogmatów w myśleniu i sprawia mi to dużą przyjemność.Taaaaaa, to widać, słychać i czuć. > Wolałbym się więc w przyszłości skoncentrować na meritum wypowiedzi.A co stoi na przeszkodzie? Słyszysz jakieś głosy, które Ci tego zabraniają? A ze specjalistą już się konsultowałeś? A może mówisz o jakiejś nieokreślonej przyszłości, jeszcze nie w tym wątku? Bo w tym wątku nie ma większego śmieciarza, niż Autor. > I proszę mi powiedzieć, za kogo Pan się do jasnej cholery ma, skoro pisze Pan takie rzeczy: "Naprawdę wykazałem już sporo życzliwości dla Pana, może Pan nie wiedzieć, może Pan się mylić, ale niech Pan zacznie myśleć".> Ja nie wykazuję żadnego zrozumienia i żadnej życzliwości wobec takich słów. Zarzuca mi Pan, że to niby ja zawszę chcę mieć "sto procent racji" pisząc np tak: "trzeba tu zauważyć, jak bardzo jest Pan genialny", a proszę samemu zauważyć z jakiej pozycji traktuje Pan swego rozmówcę!Masz racje, nie daj się! Przyduś takiego szkaradę. Tylko jak będziesz skakał jak pchła po wszystkich tematach jakie znasz, będziesz chaotycznie rzucał wszystkimi informacjami, jakimi nafaszerowała Cię mamusia i okraszał to emocjonalnymi ocenami, to Andrzej Bogusławski nic nie pojmie. Nie będzie w stanie być dumny z Twojego słowotoku, jak wspomniana mamusia i Ty sam. Musisz go osaczyć! Wybrać jeden temat, gdzie walnął babola i na zimno, konsekwentnie to wykazać. Sukces gwarantowany! > Nie jestem najmądrzejszy i chętnie podyskutuję na temat definicji materii z uczestnikami forum. Wiadomo, że mogę popełniać błędy i moje zastrzeżenia wobec tej definicji mogą być niesłuszne. Gdybym myślał, że mam wyłącznie rację nie wchodziłbym na forum wolnomyślicieli. Wolność myślenia oznacza dla mnie możliwość zastanawiania się - również nad powszechnie obowiązującymi definicjami.No to może załóż wątek pt: "Luźne wprawki maceoxa" dla odróżnienia od normalnych wątków, które powinny mieć jakiś ...hm... wątek
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >No to może załóż wątek pt: "Luźne wprawki maceoxa" dla odróżnienia od normalnych wątków, które powinny mieć jakiś ...hm... wątekWątek określiłem poprzez to co napisałem w pierwszym tekście. Czy naprawdę wydaje Ci się, że piszę go z pozycji dogmatycznej (tak rozumiem Twoje słowa o "nafaszerowaniu przez mamusię")? Czy wyobrażasz sobie, że moja "mamusia" mogła mi mówić, że "ateiści i wierzący w istocie kłócą się tylko o jedno słowo, a wobec zagdaki istnienia stoją w ten sam sposób"? Czy takie jest pojęcie Twojej standardowej, polskiej mamusi? Po moim wstępnym tekście rozwinęła się dyskusja, za którą Wam dziękuję, bo jest ciekawa. Odnosi się to bez wyjątku do wszystkich wypowiedzi. Byłaby może jeszcze trochę ciekawsza, gdyby wyeliminować z niej tezy o głupocie i idiotyźmie, ale rozumiem, że i to jest ludzkie. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Mam z Tobą teraz dywagować nad ogólną kondycją ludzkiej natury? Porównywać dobro/zło w różnych memach? >Żebyś po raz kolejny z tępym zadowoleniem z siebie poleciał dokądkolwiek?moje latanie dokądkolwiek jest wyrazem mojej wolności, pozwolisz, ze będę to czynił wedle własnego uznania. Ja po prostu staram się rozmawiać z różnymi ludźmi na forum. Twoje zdanie, że: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez religii. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez religii.,Jest prawdziwe tak samo, jak: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez polityki. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez polityki. oraz: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez sportu. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez sportu. oraz: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez nauki. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez nauki. oraz: Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez jakiejś dowolnie wybranej dziedziny ludzkiej aktywności. Jest wiele zła, które nie zaistniałoby bez jakiejś dowolnie wybranej dziedziny ludzkiej aktywności. wykaż, że się mylę, a nie mów, że Cię przestaję bawić. pozdrawiam |
#367 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Maceoxie, jeśli można prosić, skończ temat - dyskusje wypaliły się i zostało poszczypywanie się. Zaapeluje też do innych osób, o to samo. Nie ma sensu produkować żółć i zacietrzewiać się. Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O |
#368 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Jeśli można prosić - proszę o skończenie dyskusji w tym wątku. Jej poziom spadał coraz niżej i istnieje obawa, że może być jeszcze niżej. Wydaje się, że dalsze brnięcie nie ma sensu, bo "niezrozumieniem się" dość rzadko można się podzielić w inspirujący sposób. Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O |
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Jeśli można prosić, prosze, by Pan nie ciągnął dyskusji z 'maceoxem' w tym wątku. Wydaje się, że wyczerpał Pan wszelkie środki przekazu z arsenału wyjaśniających, dla ukazania swego stanowiska. Ponieważ po ironii i sarkazmie pozostają już tylko "mocniejsze" narzędzia warto by się zastanowić, czy jest sens brnięcia dalej. 'Maceox' ma się za zwycięsce i nie wygląda na to, by w tym momencie rozważał znaczenia, które się kryją między słowami, liniami tekstu - nic tu się raczej nie wskóra. Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | . M E R I T U M> z pozostałą częścią Pan wypowiedzi, a zwłaszcza z wypowiedzią dotyczącą Lenina się zgadzam i wycofuję moje poprzednie obiekcje w tym zakresie.> Co do samej definicji:> "Materia jest filozoficzną kategorią, która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich"> to trzeba się zdecydować, czy materia jest człowiekowi we wrażeniach "dana" - a więc jest we wrażeniach> czy też jest tylko przez wrażenia "kopiowana",> czy też istnieje "niezależnie od nich"> spełnienie tych trzech elementów jednocześnie jest logicznie niemożliwe - chyba, że mówimy o Trójcy Świętej - wtedy to jest możliwe.Czy to, że ktoś nie potrafi zrozumieć jakiejś definicji musi zaraz ją kompromitować. Niech Pan sam popróbuje pomyśleć i może Pan ją zrozumie, a jak zupełnie nie da Pan rady, to jeszcze może Pan kogoś zapytać. Dla mnie jest nie tylko łatwa do zrozumienia, ale i całkowicie pod każdym względem akceptowalna. (Podkreślam, że chodzi tu o filozoficzną definicję). > choć zdaję sobie sprawę, że przy dobrej woli można tę definicję rozumieć historycznie jako próbę obrony marksistowego materializmu przed rozwojem ówczesnej nauki, kiedy materia zaczęła się "rozpływać" i chodziło o to, żeby tą definicją objąć m. in. również energię. W efkecie Lenin zaproponował definicję, która jest tak szeroka i ogólna, że w zasadzie nigdy się nie może zestarzeć, a jednocześnie broni materializm przed wpływem "ducha".Wielce Szanowny Panie, znakomita większość ludzkości tej definicji nie rozumie, albo odrzuca. Czy musi Pan w ogóle brać ją pod uwagę. Ta definicja jest ogromnie szeroka, ale nawet najmniejszy duszek przez nią się nie przeciśnie, nie mówiąc już o bogach. W następnym poście ustosunkuję się do Pańskich żali.@@@ . |
#371 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Cały czas mam nieodparte wrażenie, że Pan wciąż próbuje wykazać, że jestem głupi,Nie mogę być odpowiedzialnym za Pańskie wrażenia. > Muszę Panu powiedzieć, że taki sposób prowadzenia rozmowy zachęca mnie tylko coraz bardziej do tego, żeby wykazywać dokładną odwrotność tej tezy,  Właśnie o to mi chodzi! > a mianowicie, że jeżeli pojawiła się w tych wpisach głupota - a przecież nie ja myślę o sobie w takiej kategorii - to musi mieć ona inne źródło.I tu już Pan się cofa. Tak, zdecydowanie daje się zauważyć wysoką Pańską samoocenę. > Tak więc, nawet jeśliby hipotetycznie przyjąć, że obiektywnie jestem głupi, a wie Pan, że subiektywnie nigdy się tego nie przyznam, to powinno być dla Pana oczywiste, że powtarzanie fraz o głupocie w odpowiedzi na moje wpisy będzie prowokowało kolejne moje wypowiedzi w obronie, co efekcie - przy przyjęciu wspomnianej hipotezy - będzie prowadziło do mnożenia tej głupoty ponad niepotrzebną miarę.W tym co Pan pisze jest pewna mądrość zawarta. Na przykład ja boleję stale nad własną głupotą i nie boję się do niej przyznać. Natomiast staram się ją pomniejszyć, przez czytanie i myślenie. Tak, jak większość spraw głupota jest relatywną. Tak - począwszy od pagórków po szczyty Himalajów. > Ponieważ jednak uważam Pana za człowieka rozumnego, to sądzę, że nie rozmawiałby Pan ze mną, gdyby istotnie uważał Pan, że wygaduję wyłącznie głupoty.Ma Pan tu całkowitą rację. > Wiem natomiast, że mogę się w wielu rzeczach mylić.Mylenie się i niewiedza niewiele mają wspólnego z głupotą. > Wszedłem na to forum po to, by rozmawiać z ludźmi pozbawionymi dogmatów w myśleniu i sprawia mi to dużą przyjemność.To się Panu chwali. > Wolałbym się więc w przyszłości skoncentrować na meritum wypowiedzi.Ponad 90% moich wypowiedzi jest merytorycznych. 10% to zabawa. > Co nie oznacza, że nikt nie jest nieomylny.Całkowicie się zgadzam. > I proszę mi powiedzieć, za kogo Pan się do jasnej cholery ma, skoro pisze Pan takie rzeczy: "Naprawdę wykazałem już sporo życzliwości dla Pana, może Pan nie wiedzieć, może Pan się mylić, ale niech Pan zacznie myśleć".Najpierw ewidentnie wykazuję błędność myślenia (a nawet może Pan sobie dopisać epitet), a dopiero póżniej apeluję do rozumu. Nie widzę powodu do zbytnich uprzejmości nad głupotami zawartymi w tekstach (ocena dotyczy tekstu, a nie człowieka), ale nigdy nie dochodzę do granic chamstwa, a Pan już parę razy dosyć się zbliżył. Brednie będę zawsze będę nazywał bredniami - niezależnie czy wypisuje je student, czy wybitny autorytet. To wyraz szacunku dla człowieka z którym wchodzę w polemikę. > Ja nie wykazuję żadnego zrozumienia i żadnej życzliwości wobec takich słów. Zarzuca mi Pan, że to niby ja zawszę chcę mieć "sto procent racji" pisząc np tak: "trzeba tu zauważyć, jak bardzo jest Pan genialny", a proszę samemu zauważyć z jakiej pozycji traktuje Pan swego rozmówcę!Adekwantnej do tego co Pan swoimi tekstami reprezentuje. Tak stosuję kpinę i ironię! > Kilkakrotnie już tu powiedziałem, że nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.> i tu się z Panem zgodzęJak Pan się może zgadzać i napisać poniższe zdanie: > Albo posiadł Pan wszystkie rozumy - i wtedy nie wiem co Pan robi na tym forum, albo chce Pan rozmawiać - prosze się wówczas powstrzymać z komentarzami o głupocie.Toż, to czysta kompromitacja - grzecznie powiem - intelektualnego dzieciaka. To nie jest Pańskie forum, tylko nas wszystkich i gdy Pan wystawia pod publiczny osąd, to nie ma Pan najmniejszego prawa zabronić komukolwiek jego najbardziej krytycznego osądu. Uważam, że mam intelektualny obowiązek reagować na wszelkie próby wciskania nam głupot. > Więc bardzo Pana proszę, jeżeli ma Pan zamiar odpowiadać na ten wpis, aby w miarę możliwości powstrzymał się Pan od wykazywania mi mojej rzekomej głupoty - przynajmniej niech Pan tego w ten sposób nie werbalizuje.Nigdy i nigdzie nie napisałem, że Pan jest głupi i może Pan wierzyć lub nie, a bardzo rzadko tak sobie pomyślałem. Natomiast pokazywałem, gdzie moim zdaniem, pisał Pan głupoty. Pan jak my wszyscy ma prawo do obrony i może Pan wykazać, że się myliłem, byłem niepotrzebnie złośliwym itd. > Wystarczy mi, jeśli Pan co do meritum wykaże, że nie mam racji.Jestem z natury złośliwy i uczulony na głupotę, ale niemerytoryczności nie może Pan mi zarzucić. Wykazuję dosyć precyzyjnie Panu, gdzie na pewno nie ma Pan racji, a gdzie różnimy się poglądami. Tak - robię to bardzo subiektywnie, ale to mój osąd i Pan może go tak samo odrzucić, tak jak inni odrzucają Pańskie oceny i poglądy. > Niech mi Pan da szansę samemu pomyśleć, że się mylę.To może na jakiś czas przestać udzielać się na tym forum? Choć dla mnie krytyka była i jest zawsze inspirująca. > Pan mi tej szansy zrozumienia własnej pomyłki w ogóle nie daje!Niech Pan za bardzo się nie przejmuje, niektórzy tak mają, że do końca życia niewiele rozumieją. Tu jest taki wyłącznik i posty Bogusławskiego mogą się Panu wcale nie wyświetlać. Nie będę Pana denerwował. > Bo jeśli nawet będzie miał Pan rację, a doda Pan, że jestem głupi, to ja tej racji Panu nie mogę przyznać.Wielce Szanowny Młody Człowieku, niech do Pana dotrze, że jak wszyscy ludzie, coś tam Pan wie, a czegoś Pan nie wie. Trochę jest Pan mądrym, a trochę głupim. Dla pańskiego dobra - bo tak naprawdę niewiele mnie to obchodzi - niech Pan się nie boi do głupoty przyznać. Jest w każdym z nas i poważniej będzie Pan traktowany. Powtarzam, nie nazwałem Pana głupim, ale ponieważ głupot Pan sporo tu Pan nawypisywał - i nie głupot też - to moim obowiązkiem było Panu je ewidentnie wykazać. Co cały czas czynię. > Czy Pan to do cholery jasnej - po raz drugi już - rozumie?Może, ktoś to Panu wytłumaczy, że zachowuje się Pan w stosunku do mnie bardzo niegrzecznie, a ja sobie tylko pozwalam na żarty z Pańskich mądrości, gdyż bardzo nie lubię wymądrzających się ludzi, gdy intelektualna baza do tych mądrości słabiutka. @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | . > Pozwolę sobie na tę tezę odpowiedzieć wykorzystując Pańskie słowa. W nawiasach kwadratowych wstawiam tylko odpowiednie pojęcia, odpowiadające Panu twierdzeniu:Jakim prawem dokonuje Pan wymieszania mojego tekstu tworząc z niego własny bełkot. Nikt Panu nie wytłumaczył, że nie wolno tego robić. To żenada. > Następnie uważam za pożyteczne, zacytowanie Pańskich mądrych słów:Dziękuję, choć powyrywane z kontekstu sporo tracą na znaczeniu. > proponuję, aby zastosował się Pan do tego:> "Można też poczytać nasze forum, jest tu grupa osób, która sporo wie i potrafi to w miarę komunikatywnie przekazać. Na przykład ja [ja też] - już się sporo tu nauczyłem".Do swoich przemyśleń na ogół się stosuję, ale zabawnym jest, gdy żaba nogę podstawia, tam gdzie konie kują. Pozostaję w wątpliwościach czy ten dopisek w kwadratowym nawiasie jest prawdziwym, ale serdecznie tego Panu życzę. @@@ . |
#373 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Jeśli można prosić, proszę, by Pan nie ciągnął dyskusji z 'maceoxem' w tym wątku. Wydaje się, że wyczerpał Pan wszelkie środki przekazu z arsenału wyjaśniających, dla ukazania swego stanowiska. Ponieważ po ironii i sarkazmie pozostają już tylko "mocniejsze" narzędzia warto by się zastanowić, czy jest sens brnięcia dalej.Dziękuję za słuszną uwagę. Już zakończyłem. (piątek, 13.49) Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#374 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Założony przeze mnie wątek rozwinął się bardzo intensywnie i obszernie. Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom dyskusji za poświęcony czas i chęć rozmowy. Myślę, że wciąż jeszcze wiele można powiedzieć i nie chcę przerywać podwątków zaczętych przez innych forumowiczów. Ponieważ jednak doszło również do ostrych sporów, w których zaczęły przeważać emocje - do czego sam się pewnie przyczyniłem - chciałbym ograniczyć już moje wypowiedzi w tym temacie. Dziękuję bez wyjątku wszystkim, którzy podjęli rozmowę, zarówno tym, którzy podchwycili i rozwinęli moją myśl, jak i tym, którzy poprzez swą krytykę wykazali mi moje własne ograniczenia. Jestem nowym uczestnikiem forum i dopiero uczę się z niego korzystać. Cieszę się, że ono istnieje.
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Też dziękuje. Było, co poczytać. Pozdrawiam
e do i na Pi dodatkowo jeszcze I razem daje O |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|