 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-06-2012 12:23 | AgataRączka (116 punktów) | Problem z "ateistami"
3 na 11 | Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" . właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..#196 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >>>>>>jak to jest z dogmatami - mogą być, powinny być czy nie powinny być ??> >>>>>A jak Ty uważasz?> >>>>Ciężka sprawa. Ambiwalentne mam w stosunku do nich uczucia.> >>>Dlaczego?> >>Obecnie nie za bardzo widzę sens w relatywizowaniu wszystkiego,> >Wszystkiego to my nawet nie znamy, więc trudno to "wszystko" relatywizować. Poza tym gdybyśmy już nawet wiedzieli wszystko, to wtedy poza tym wszystkim nie byłoby już niczego, do czego możnaby to "wszystko" porównać.> Zgrabnie ułożone słówka, ale o co Ci chodzi to nie wiem. Nie masz stałych to nie masz do czego się odnieść obojętne czy wiesz wszystko czy nie wiesz.Nie masz stałych to nie masz do czego się odnieść - nie mam problemu z takim twierdzeniem. Jednak w naukach przyrodniczych (przede wszsytskim w fizyce), na podstawie obserwacji udało się określić pewne prawa, które są powszechne, choć nie wiemy jeszcze wszystkiego. Jednak skoro nie spodobał Ci się mój komentarz, to całkiem możliwe, że to ja nie zrozumiałem o co Ci chodzi. Czy mógłyś zatem rozwinąć tę myśl: Cytat:Obecnie nie za bardzo widzę sens w relatywizowaniu wszystkiego > >Pytanie natomiast, czy warto przyjmować jakieś wybrane dogmaty na wiarę,> oczywiście że nie, ja np. nie przyjmuję dogmatu że Boga nie ma  Ja też nie przyjmuję takiego dogmatu, że Boga nie ma. Jesteśmy więc w tej kwestii jednomyślni. Jednak mówiąc o dogmatach miałem raczej na myśli te przyjmowane przez istniejące religie i kościoły, jak głównie dogmat, że Bóg istnieje. Ja tego dogmatu też nie uznaję i to dokładnie z takich samych powodów, dla którego nie uznaję w ogóle żadnych dogmatów. A Ty? Uznajesz dogmat, że Bóg istnieje? > >Dogmaty mogą przestać nimi być tylko z Twojej własnej, świadomej i przemyślanej decyzji. Nie oczekuj od nikogo, że Cię w tym wyręczy.> Wyręczy nie - ale zbada i zaproponuje wyjaśnienie tak, a ja w swoim osądzie mogę sie zgodzić lub odrzucić.Dobrze, zbadajmy więc dogmat istnienia chrześcijańskiego Boga. Co wiemy o tym Bogu i skąd? > >Podobnie przyjęcie dogmatów za prawdziwe odbyło się w Twoim umyśle w związku z wychowaniem w takiej, a nie innej kulturze, co jednak nie było w pełni świadome, ani przez Ciebie zamierzone.> >Jednak teraz jesteś już dorosły.> "Byt określa świadomość" - nie ja dziękuję za takie filozofieTak Ci się to skojarzyło? Ja nie mówiłem o żadnym "bycie", tylko o kulturze, w której każdy z nas wyrasta. Jednak skoro tak napisałeś, to co w takim razie Twoim zdaniem określa świadomość?
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego Mod: Kasuj, proszę, zbędne cytowania. |
#197 -1 na 3 | Vancalar (1804 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
Cytat:> >Dlaczego było możliwe, jak przebiegało (Jak można w laboratorium przeprowadzić podobny proces, jak zobaczę, to uwierzę, że tak mogło to przebiegać w przeszłości), jakie związki powstały, z jakich związków nieorganicznych?> pl.wikiped(*)Ziemi#Zacz.C4.85tki_.C5.BCycia> >Cytat: a z nich struktur prakomórkowych, > >Czyli jakich? O jakiej budowie?> pl.wikiped(*)ia_Ziemi#Pierwsza_kom.C3.B3rkaCytat: następnie komórek Procaryota, a w drodze endosymbiozy komórek Eucaryota. Na powstanie pierwszych organizmów potrzeba było około 1 miliarda lat. > >Dlaczego akurat miliarda?> Bo starszych na razie nie znamy. Jak poznamy, to może się okaże, że trzeba było mniej niż miliard lat. Na dzień dzisiejszy jest to 1 miliard.> >Zaraz, przecież twierdzisz, że WIESZ jak to się stało, nawet tu jakieś cytaty wklejasz, z których wynika, że nie wiadomo kiedy, nie wiadomo w jakich warunkach, nie wiadomo co, połączyło się z nie wiadomo czym w nie wiadomo jaki sposób i powstało życie...> Nie rozpędzaj się. Wiadomo. Danych dostarcza nauka - astronomia, geologia, petrografia, paleontologia... Czytać trzeba nie tylko Biblię.> >I gdzie tu ta empiria i doświadczenie, gdzie "nauka"> Jak wyżej.> >Przepraszam Cię bardzo ale Twój "mit o stworzeniu świata" niczym się nie różni od mojego> Oh, really?  Really. To co mi wkleiłaś, to stek ogólników, mnóstwo "być może", prawdopodobnie, "teoretycznie". A ja chcę wiedzieć, jak może powstać komórka. Mamy tablicę Mendelejewa i co dalej ??? Z linku o "pierwszej komórce": "Nie wiadomo czy błona komórkowa powstała wcześniej czy później od replikatora (czy też może sama stanowiła jedną z form replikatora). Przeważająca teoria (najpierw replikator, później metabolizm) w tej kwestii mówi, że replikator, najprawdopodobniej w postaci istniejącego już wtedy RNA (patrz hipoteza świata RNA) zdążył już powstać, wraz z mechanizmem samopowielania i być może innymi biomolekułami, ale teorie przeciwne (najpierw metabolizm, później replikator) znajdują także liczne poparcie" "Nie wiadomo", "teoria", "teorie przeciwne", "Coraz bardziej uzasadnione wydaje się stwierdzenie" , "Aktualny materiał naukowy sugeruje", "ostatni uniwersalny wspólny przodek istniał w początkach archaiku, najprawdopodobniej około 3,5 miliarda lat temu", "Istnieją naukowcy postulujący teorię, że zamiast pojedynczego organizmu w roli ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka wystąpiła populacja organizmów..." Ty to nazywasz NAUKĄ ? EMPIRIĄ ? DOŚWIADCZENIEM ?? To masa spekulacji których w dodatku nie da się powtórzyć w laboratorium. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
#198 6 na 6 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> Ty to nazywasz NAUKĄ ? EMPIRIĄ ? DOŚWIADCZENIEM ?? To masa spekulacji których w dodatku nie da się powtórzyć w laboratorium.Da się powtórzyć w laboratorium. Jednak eksperymenty trwające miliard lat są chwilowo poza zasięgiem technologicznych możliwości ludzkości. Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm. |
#199 1 na 3 | Konowal (6291 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" |
> >Jasne, nie da się w 100% zweryfikować niczego, co wydarzyło się w przeszłości.> Da się, da. Czytać trzeba. W paru książkach stoi napisane, w jaki sposób weryfikuje się to, co wydarzyło się w przeszłości.Oh, really?
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn |
#200 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Po co Ci link? Nie wystarczy Ci, że jesteś w kosmosie?> To można być przekonanym o życiu w kosmosie, choć nie ma dowodu,Jak to nie ma dowodu? Widzisz świat dookoła Ciebie i gwiazdy na niebie, czy nie? Jesteś żywym człowiekiem czy nie? To tylko należało dowieść, by wykazać, że istnieje życie w kosmosie. > a nie można być przekonanym o istnieniu Boga ?Nie można być przekonanym o istnieniu Boga dlatego, że człowiek za pomocą swych zmysłów jest w stanie badać i weryfikować tylko przyrodę i jedynie w swym umyśle tworzy różne idee, których w przyrodzie nie napotkał. > >Twoje istnienie w kosmosie jest zatem dowodem na to, że życie może powstać w kosmosie.> No może jak Bóg je stworzy czyż to nie jest logiczne.Nie jest to nielogiczne, ale nie jest poparte weryfikacją empiryczną. Jest czysto ideowe, a zatem wymyślone. > Przecież jest niepowtarzalne - no chyba że ktoś już na Ziemi stworzył życie z materii nieożywionej - choć nawet w bajkach o tym się nie mówi.Fakt, że do tej pory nie zaobserwowano powtórzenia akurat tego zjawiska nie świadczy o tym, że tak się właśnie na ziemi nie stało. Wręcz przeciwnie - całość coraz to nowych, szczegółowych dowodów przedstawianych przez nauki przyrodnicze potwierdza teorię ewolucji. Natomiast teorii inteligentnego Boga nic nie potwierdza, poza historiami opowiadabymi przez innych ludzi i rzadkimi doświadczeniami religijnymi będącymi zjawiskami umysłowymi - psychologicznymi. Ty byś od razu chciał się zabawić we Frankensteina. Powoli, coraz bliżej już realizacji tego pomysłu. > > Gdyby nie mogło, to by nie powstało i byśmy nie istnieli.> CUD się zdarzył  Rozmawialiśmy już niedawno o cudach. Cud (czyli coś niespotykanego, tak?) - nawet gdyby się wydarzył musi zaistnieć w świecie, który odbieramy zmysłami, czyli musi przybrać formę materialną. Jak już będziemy go mogli ujrzeć albo dotknąc, to nauka natychmiast zabierze się za jego zbadanie. Tym samym przestanie być cudem. > > BIOGENEZA: >>proces powstawania życia na Ziemi. Teorie tłumaczące pochodzenie życia: samorództwo, kreacjonizm, panspermia i najbardziej prawdopodobna, naukowo niesprzeczna i udowodniona teoria ewolucji. Zgodnie z jej założeniami, na nowo powstałej planecie Ziemi panowały odmienne warunki niż obecnie. Dlatego też było możliwe samoistne powstanie związków organicznych ze związków nieorganicznych, a z nich struktur prakomórkowych, następnie komórek Procaryota, a w drodze endosymbiozy komórek Eucaryota. Na powstanie pierwszych organizmów potrzeba było około 1 miliarda lat.> Może tak może nie - dowodu na to nie ma, ba jeżeli to takie proste to chyba byśmy jakieś ślady dostrzegli gdzieś w kosmosie. Coś mi tu bajerujesz.Obserwacja przyrody, w tym np. w szczególności wykopaliska oraz obserwacje astronomiczne (powstawanie galaktyk i planet) potwierdzają w coraz ściślejszy sposób teorię ewolucji, która podlega stałej koroboracji. > >Obecnie najpowszechniejsza jest teoria biogenezy sformułowana przez A. I. Oparina, zgodnie z którą po skropleniu atmosfery powstały ciepłe praoceany, gdzie z prostych związków organicznych powstały białka. Z nich na drodze przemian chemicznych utworzyły się białka autokatalityczne i kwasy nukleinowe, a w końcu pierwsze organizmy.[/color]> A obecnie najpowszechniejsze przekonanie wśród ludzi jest takie że Bóg istnieje .Tak. Idea Boga odpowiada - jak na razie - dość powszechnej psychologicznej potrzebie człowieka polegającej na dostrzeganiu w ogóle zjawisk przyrodniczych celowościowego sensu, a ponadto pozwala uciąć nieskończony regres przyczyn i skutków. Idei tej nie potwierdza jednak doświadczenie empiryczne. > >Weryfikacja tego "jak" coś powstawało jest zupełnie inną kwestią od weryfikacji, czy to "coś" aktualnie istnieje.> >Fakt, że istniejesz jest sprawdzalny bardzo łatwo: sam fakt że o tym myślisz to potwierdza.> No tak ale czy stworzył nas bóg czy powstaliśmy z niczego to jest istotą zagadnienia.Tego nie wiemy. Nie ma jednak żadnych podstaw, aby przyjmować hipotezę Boga, a przeciwko powstaniu "z niczego" też przemawiają różne hipotezy naukowców, oparte wszak na wiedzy wywiedzionej z doświadczenia.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
| Vancalar (1804 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | Cytat:>>Ty to nazywasz NAUKĄ ? EMPIRIĄ ? DOŚWIADCZENIEM ?? To masa spekulacji których w dodatku nie da się powtórzyć w laboratorium. >Da się powtórzyć w laboratorium. Jednak eksperymenty trwające miliard lat są chwilowo poza zasięgiem technologicznych możliwości ludzkości. >Pozdrawiam > Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm. Proszę Cię, mi nie chodzi o "miliardy lat" a o pokazanie procesu: -"Cząsteczka A łączy się z B pod wpływem atmosfery C i przy użyciu katalizatora D, następnie..." To, co się wydarzyło w przeszłości jest niemożliwe do "weryfikacji" i wcale tego nie wymagam. Natomiast od kogoś, kto twierdzi, że posługuje się tylko faktami i tym, co można zweryfikować oczekuję faktów i możliwości przekonania się w laboratorium, że to rzeczywiście fakty. Nie wspominając już o tym, że skoro opierasz się na empirii i doświadczeniu, to "miliardy lat" to Twój problem, nie mój... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
#202 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Nie masz stałych to nie masz do czego się odnieść - nie mam problemu z takim twierdzeniem. Jednak w naukach przyrodniczych (przede wszsytskim w fizyce), na podstawie obserwacji udało się określić pewne prawa, które są powszechne, choć nie wiemy jeszcze wszystkiego.> Jednak skoro nie spodobał Ci się mój komentarz, to całkiem możliwe, że to ja nie zrozumiałem o co Ci chodzi. Czy mógłyś zatem rozwinąć tę myśl:> Cytat:Obecnie nie za bardzo widzę sens w relatywizowaniu wszystkiego Nawet z wikipedii wynika ze dogmat jest czymś co się używa w filozofii , więc nie wchodząc w religię sama instytucja dogmatu czemuś służy. W przedmiotach ścisłych sa aksjomaty czy co tam , asś w filozofiach i religii są dogmaty. Znosząc wszystkie dogmaty mamy relatywizację wszystkiego, czyli od punktu siedzenia ma się poglady i tyle - porozumienie jest niemożliwe na zasadzie konsensusu tylko na zasadzie siły. Dla mnie to nie ma sensu > >>Pytanie natomiast, czy warto przyjmować jakieś wybrane dogmaty na wiarę,> >oczywiście że nie, ja np. nie przyjmuję dogmatu że Boga nie ma  > Ja też nie przyjmuję takiego dogmatu, że Boga nie ma.> Jesteśmy więc w tej kwestii jednomyślni.> Jednak mówiąc o dogmatach miałem raczej na myśli te przyjmowane przez istniejące religie i kościoły, jak głównie dogmat, że Bóg istnieje.> Ja tego dogmatu też nie uznaję i to dokładnie z takich samych powodów, dla którego nie uznaję w ogóle żadnych dogmatów.> A Ty? Uznajesz dogmat, że Bóg istnieje?Przecież jakby nie było Boga nie byłoby religii, więc jak mogę go nie uznawać ? Zresztą chyba to nie jest dogmatem a oczywistością , dogmatem jest że Bóg jest jeden w trzech osobach  > >>Dogmaty mogą przestać nimi być tylko z Twojej własnej, świadomej i przemyślanej decyzji. Nie oczekuj od nikogo, że Cię w tym wyręczy.> >Wyręczy nie - ale zbada i zaproponuje wyjaśnienie tak, a ja w swoim osądzie mogę sie zgodzić lub odrzucić.> Dobrze, zbadajmy więc dogmat istnienia chrześcijańskiego Boga.> Co wiemy o tym Bogu i skąd?Biblia > >>Podobnie przyjęcie dogmatów za prawdziwe odbyło się w Twoim umyśle w związku z wychowaniem w takiej, a nie innej kulturze, co jednak nie było w pełni świadome, ani przez Ciebie zamierzone.> >>Jednak teraz jesteś już dorosły.> >"Byt określa świadomość" - nie ja dziękuję za takie filozofie> Tak Ci się to skojarzyło? Ja nie mówiłem o żadnym "bycie", tylko o kulturze, w której każdy z nas wyrasta.> Jednak skoro tak napisałeś, to co w takim razie Twoim zdaniem określa świadomość?Ja sam.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn |
#203 8 na 8 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | (...) > Nie wspominając już o tym, że skoro opierasz się na empirii i doświadczeniu, to "miliardy lat" to Twój problem, nie mój...Jak Ty sam sobie potrafisz przeczyć. Kiedyś byłeś chyba trochę inny. Aż odechciało mi się rozmawiać. Ja po latach mam wrażenie, że w porządnej rozmowie obie strony chcą do czegoś dojść, do jakiejś prawdy, do jakiegoś prawdopodobieństwa. A jak ktoś zaczyna się przerzucać "problemami", czyje one, to zaczyna się targ, nie rozmowa. A na targ to ja sobie mogę pójść i tam się potargować. Dziękuję za krótką wymianę zdań. Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm. |
#204 12 na 12 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Problem z "ateistami" | > Ogólnie masz rację, ale w szczegółach się mylisz, zresztą tak jak inni porównując pojęcia z zakresu filozofii czy wiary z twierdzeniami naukowymi,Se zacytuję, co mi tam: Ależ czy nauka nie jest myśleniem dogmatycznym? gdzie roi się od stałych Plancka , E=mc2, niezmiennej i nieprzekraczalnej prędkości światła - same dogmatyNie wiesz przypadkiem, Konowal, kto to takie Mądrości niedawno tu wypisywał?  > ale fajna z tego zabawa w pisaniu wychodzi .Nie każdy i nie zawsze pisze dla zabawy.
Wszystkie te kolacje, przyjęcia, bale to ciężka praca. (z raportu przedstawiciela brytyjskiego na Konferencji Antyniewolniczej w Brukseli 1889-1890) |
#205 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > >Cytat: następnie komórek Procaryota, a w drodze endosymbiozy komórek Eucaryota. Na powstanie pierwszych organizmów potrzeba było około 1 miliarda lat. > >Dlaczego akurat miliarda?> Bo starszych na razie nie znamy. Jak poznamy, to może się okaże, że trzeba było mniej niż miliard lat. Na dzień dzisiejszy jest to 1 miliard.W rzeczy samej wiemy, że nie trwało to aż tak długo. Skorupa zastygała do ok. 3.700 milionów lat temu, a organizmy żywe pojawiły się już ok. 3.500 milionów lat temu, czyli powstanie życia zajęło mniej niż 200 milionów. www.google(*) prokaryotic cells&f=falseMalutko? To i tak ogromnie niepojęty czas, w naszej skali życia. |
#206 2 na 4 | Vancalar (1804 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | Cytat:>Jak Ty sam sobie potrafisz przeczyć. Kiedyś byłeś chyba trochę inny. Aż odechciało mi się rozmawiać. >Ja po latach mam wrażenie, że w porządnej rozmowie obie strony chcą do czegoś dojść, do jakiejś prawdy, do jakiegoś prawdopodobieństwa. A jak ktoś zaczyna się przerzucać "problemami", czyje one, to zaczyna się targ, nie rozmowa. A na targ to ja sobie mogę pójść i tam się potargować. Prawda, masz rację, kiedyś bylem inny, teraz bardzo rzadko tu pisuję właśnie z powodów, które podałeś. Zauważyłem, że nikomu nie zależy na szukaniu wspólnego mianownika i wszyscy siedzą na okopanych pozycjach. "Kiedyś", moja inność była tu tolerowana a nawet szanowana. Miałem inne poglądy i tyle. Teraz Słyszę o "głupocie fideistów", zabobonach itd. Ja też żałuję, że nie możemy sobie jak kiedyś "pogdybać". Może za dużo "nowych" ludzi zarówno z jednej jak i z drugiej strony ? Po prostu uważam, że mówienie o "faktach", i wyśmiewanie kogoś za to, że wierzy w coś innego, kiedy Tobie samemu tych "faktów" brakuje jest niesprawiedliwe. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
#207 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | . Ciąg dalszy: > Odłam ateizmu, o którym mówię,Zupełnie nie wiem o jakim odłamie ateizmu Pan mówi? > neguje tą zasadęKtórą zasadę? Racjonalnego sceptycyzmu? Zdecydowanie uważam się za racjonalnego sceptyka w ponad 80% tu opisanego: pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy> - tacy ludzie "wiedzą, że wiedzą", czy Bóg istnieje,Należę do tych ludzi, którzy w 999,999 są pewni, że bóg nie istnieje. Ten promil promila jest pozostawiony tylko ze względów metodologicznych. (Konieczności pozostawienia jakiejś wątpliwości) > i nie są gotowi do weryfikacji tego poglądu.Jestem całkowicie gotowym do weryfikacji wszystkich moich poglądów. Łącznie z tymi dotyczącym istnienia świata nadprzyrodzonego. Ma Pan jakieś nie znane nam nowe przesłanki uprawdopodobniające istnienie takiej nadrzeczywistości. To proszę je tu podać, a nie kręcić. > Jedynym, co do czego nie ma wątpliwości, są prawa logiki - a to tylko dlatego, że wynikają one z definicji pojęć, którymi się posługujemy.Gucio prawda, za pomocą logiki można wiele bzdur udowodnić i to jest narzędzie, które wymaga takiej precyzji znaczeń, której nie daje żaden język. Niektóre nazwy nie mają wyraźnej treści, to znaczy, iż nawet ten, kto dobrze zna dany język nie umiałby podać takiego zespołu cech, które pozwoliłyby w sposób stanowczy odróżniać desygnaty danej nazwy od innych przedmiotów. Inteligentniejszym znana jest też logika wielowartościowa Nie jestem zresztą logikiem, tylko jej się trochę uczyłem, ale swoich profesorów się nie wstydzę. > A naruszenie definicji sprawia, że tracimy zdolność komunikacji.Tak, definicja w logice, to prosta i jasna sprawa, kto raz przeczyta, już zawsze będzie wiedział jak definiować. pl.wikipedia.org/wiki/Definicja . Panu najbardziej polecam tą część hasła: pl.wikiped(*)finicja&action=edit§ion=13> Nie pamiętam, czy Pan to wrzucał, ale: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4150 i www.racjonalista.pl/kk.php/s,4163 - i niech to wystarczy za jakikolwiek komentarz.Nie, red. Misia nie wrzucałem, ale go sobie bardzo cenię i nie rozumiem dlaczego miałby tu służyć Panu za komentarz? > >>>Nie, proszę Wielce Szanownego Pana, nie wysuwam niepotwierdzonych insynuacji, ja Panu te wszystkie brzydkie chwyty (i nie tylko to) wykazałem. Obrona przed nieuzasadnionymi atakami na mnie i moje środowisko nie jest chwytem argumentum ad personam. Choć mądrzy ludzie rzadziej głupoty piszą.> Kto atakuje? Czy wytykanie Panu Pańskich cynicznych osądów na mój temat i doszukiwania się we mnie zagorzałego fideisty, który próbuje podburzyć lud przeciwko Pańskim jedynie słusznym poglądom nazywa Pan atakiem? Ja to nazwę "obroną konieczną".Nic więcej nie mogę tu dodać ponadto co już pisałem. To że Pan próbuje ze mnie zrobić wariata, jeszcze mogę zrozumieć, ale czemu Pan uważa większość naszych czytelników za głupoli? Gwarantuję Panu, że większość, to inteligentni wykształceni ludzie i czytać ze zrozumieniem potrafią. Wiem że też potrafią dokonać sprawiedliwych ocen. > Skoro tak, to Panu przydałoby się powtórzenie zasad sztuki dyskusji. Skoro Pan rości sobie prawa do pouczania mnie - to i ja również.Ja sobie nie roszczę żadnych praw. Wymagam normalnego szacunku dla interlokutora i nie odpowiadają mi Pańskie szczeniackie zagrywki. Tu nie warto opowiadać ani o swojej mądrości, ani o wykształceniu, ani o kulturze dyskusji. Tu błyskawicznie się okazuje - co kto sobą reprezentuje. Dlatego wielokrotnie powtarzam: Nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.@@@ . |
#208 7 na 7 | maceox (6766 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | Drogi Vancalarze, Ostatnio rozmawialiśmy na bardzo zbliżony - w zasadzie ten sam - temat w kwietniu. Nie odpowiedziałeś wówczas na moje dwa następujące wpisy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,492110#w496042www.racjonalista.pl/forum.php/s,492110#w496060Proponuję, abyś najpierw w miarę możliwości szczegółowo na nie odpowiedział (dużo czasu zajęło mi zarówno ich napisanie, jak i odszukanie) i jeżeli pozostaną w tych kwestiach między nami wątpliwości, to wówczas zobaczymy, czy warto kontynuować rozmowę. Tutaj przeformułuję tylko jedno zasadnicze pytanie: Dlaczego jesteś sceptyczny wobec weryfikowalnej empirycznie nauki, a nie jesteś sceptyczny wobec opartej na wierze religii?Uczeni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z ewentualnych luk w dowodzeniu ich hipotez i sami nas o nich informują. Tak więc Twoje wskazywanie na te luki nie jest żadnym argumentem, ponieważ to właśnie nauka na nie wskazuje. Tymczasem religie głoszą jedynie słuszne, absolutne prawdy, które są oparte na dogmatach. A Ty nauce nie wierzysz (i słusznie - sprawdź jej hipotezy sam!), a religii wierzysz. Dlaczego?Pozdrawiam
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#209 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | Nie wyśmiewam się z Ciebie. Czytam dużo postów z racji tego, że jestem moderatorem. Mniej może przez to piszę, bo odczuwam efekt "zmęczenia materiału". Ale jak przeczytam coś związanego z nauką, gdzie ktoś się zapędził to zwykle odpisuje. Piszesz, że masz też efekty "zbyt częstych dyskusji", które nawarstwiły Ci się i zmieniły Twój styl dyskutowania. Nie potrafię na to nic poradzić. Sam staram się kontrolować w dyskusjach, co nie zawsze wychodzi (miałem dyskusję w wątku o Ukrainie, gdzie podobno byłem zbyt ostry). Chyba tyle. Pozdrawiam
Hmm. Tak. Jestem pewien. Chyba jestem pewien. Raczej tak. Hmm. |
#210 3 na 3 | Vancalar (1804 punktów) | Odp: Problem z "ateistami" | > Drogi Vancalarze,Cytat:> Ostatnio rozmawialiśmy na bardzo zbliżony - w zasadzie ten sam - temat w kwietniu. Nie odpowiedziałeś wówczas na moje dwa następujące wpisy:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,492110#w496042> www.racjonalista.pl/forum.php/s,492110#w496060> Proponuję, abyś najpierw w miarę możliwości szczegółowo na nie odpowiedział (dużo czasu zajęło mi zarówno ich napisanie, jak i odszukanie) i jeżeli pozostaną w tych kwestiach między nami wątpliwości, to wówczas zobaczymy, czy warto kontynuować rozmowę. Zdaje się, że już nie mogę na nie odpowiedzieć ( jest tylko opcja oceń) ale powiem Ci, dlaczego nie odpowiedziałem wtedy... Cytat:>Ale ani Ty ani ja na pewno tego nie wiemy. Dokładnie tak. Chyba, że ktoś wie, że to jest Jezus Chrystus - on to wtedy wie. Cytat:>Czy moja myśl, pragnienia, wolna wola to tylko wynik ruchu atomów w moim mózgu, czy coś więcej? Bada to kognitywistyka, jednak trudno przyjmować, że to "więcej" nazywa się Jezus Chrystus, mieszka w niebie i siedzi dokladnie po prawej, a nie po lewej stronie swego ojca. To tylko próbka... Uznałem wtedy, że tego rodzaju "argumenty" są poniżej pasa i jeśli ktoś uważa, że moja cała wiedza o świecie wywodzi się z "czytania bibli" i "widzi" w moich pytaniach odpowiedzi, których nie było, nie warto wdawać się z nim w polemikę. Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem... Akurat wtedy nic nie pisałem o Jezusie Chrystusie tylko zadawałem pytania. Jestem jednakowo sceptyczny wobec "teorii" naukowców, jak i "objawień" kapłanów. Po prostu chcę wiedzieć " co tu chodzi" i głównie dlatego pojawiłem sie kiedyś na tym portalu. Cytat:>Tutaj przeformułuję tylko jedno zasadnicze pytanie: > Dlaczego jesteś sceptyczny wobec weryfikowalnej empirycznie nauki, a nie jesteś sceptyczny wobec opartej na wierze religii?Uczeni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z ewentualnych luk w dowodzeniu ich hipotez i sami nas o nich informują. Tak więc Twoje wskazywanie na te luki nie jest żadnym argumentem, ponieważ to właśnie nauka na nie wskazuje. To nieprawda, że nie jestem sceptyczny wobec "prawd wiary". Tak, czy inaczej, mamy tylko "dwie drogi" i dwie możliwości. Albo "Ktoś" to wszystko zorganizował albo "zrobiło się samo". Zacząłem od tego, że "stoję pośrodku". Słucham Was-ateistów i słucham teistów. Czekam na argumenty z każdej strony. "Wy" mówicie, że to się "stało samo" ale nie ma sensownych argumentów, które mówią "jak" to się "samo stało". Pierwszą reakcją na widok czegoś co wygląda jak zaprojektowane (np. fotosynteza) jest założenie, że ktoś inteligentny to zaprojektował. Wy (ateiści) usiłujecie przekonać mnie, że to "tylko tak wygląda" ale w powyższych postach wskazuję na słabość tego rodzaju argumentacji. Pokaż konkrety a "uwierzę" (zostanę ateistą). Jak na razie brzytwa Ockhama mówi mi, że jeśli coś wygląda na zaprojektowane, to najprostszym wytłumaczeniem jest, że rzeczywiście jest zaprojektowane... Cytat:>Tymczasem religie głoszą jedynie słuszne, absolutne prawdy, które są oparte na dogmatach. Zgadza się! Ale czy to znaczy, że WSZYSTKIE są wymyślone? A jeśli istnieje Bóg i OBJAWIŁ swoją wolę to jak możesz odróżnić to od setek innych "prawd objawionych" przez różne religie? Cytat:>A Ty nauce nie wierzysz (i słusznie - sprawdź jej hipotezy sam!), a religii wierzysz. > Dlaczego?Pozdrawiam To nie tak. Jeszcze z pięć lat temu ( no już może siedem  ) byłem ateistą. Przekonany o tym, że "nauka wszystko tłumaczy". Zacząłem "sprawdzać hipotezy nauki", żeby być uczciwy w stosunku do samego siebie. Napotkałem dokładnie te problemy, o których teraz piszę... Przykro mi ale tłumaczenia o "pierwotnej zupie" są dla mnie wyjątkowo naiwne i pozbawione merytorycznej wartości. Mam dwie opcje: - albo to się stało "samo" - albo stoi za tym "jakiś bóg" Głównym argumentem ateistów jest to, że "nowsze jest lepsze" ale ja tego jakoś nie widzę... Euklides żył 2300 lat temu a jego sformułowania jakoś się nie zdezaktualizowały. Biorę pod uwagę te oba założenia... Jeśli nie istnieje Bóg, to masz rację, pojawią się dziesiątki kapłanów, żeby tę "lukę" uzupełnić. Natomiast jeśli istnieje... pojawią się dziesiątki kapłanów, podających się za Jego "kumpli". W takim sensie, mnogość religii naprawdę o niczym nie świadczy... Chcąc być uczciwym, zapoznałem się z Wedami, wierzeniami Majów, Koranem, Mitami greckimi, wreszcie Biblią. Przeczytałem chyba wszystko dostępne po polsku lub angielsku, żeby "poznać tę druga stronę". Biblia czytana jako całość, z uwzględnieniem tego, że pisali ją ludzie często dbający o swój własny a nie "Boga" interes spowodowała u mnie opad szczeny. Tyle. Jeśli przeszedłeś tę samą drogę, to mogę jedynie uszanować Twój wybór. Jeśli nie... Przecież nie zabronię Ci wyciągać wniosków z tego, o czym nie wiesz... Pozdrawiam.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|