Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.149.181 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7351 tekstów. Zajęłyby one 29006 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3598 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nie było wielkiego geniuszu bez przymieszki szaleństwa.
 Filozofia » Historia filozofii » Filozofia starożytna

Sokrates antyczny i współczesny [3]
Autor tekstu:

Jak wiadomo z historii, w każdej epoce żyła osobowość znacznie wyrastająca ponad przeciętność. Niezależnie od dziedziny, którą sobie obrała za cel w życiu, osiągała w niej tak fantastyczne rezultaty, z których świat nieraz do dziś czerpie całymi garściami. Również bardzo często jednostki te były nierozumiane w swoich czasach, gdyż ich teorie czy też dzieła wybiegały zbyt daleko poza możliwości pojmowania dla ówczesnych. Niestety, karty historii pełne są zatrważających obrazów upadków tychże jednostek czy to poprzez całkowite niezrozumienie, odepchnięcie czy nawet śmierć. W tym ostatnim przypadku Sokrates był pierwszym, który zapisał się w dziejach w taki właśnie sposób. Przez następne tysiąclecia wielu podzieliło jego los — niejedną księgę można by napisać o tych, którym bardzo skutecznie podcięto skrzydła.

Te „upadłe anioły" wciąż żyją wokół nas, nie są tylko atramentem blaknącym w książkach od historii. Zwłaszcza dzisiejszy świat nie zna litości dla tych, którzy mają odwagę myśleć inaczej niż powszechnie uznane autorytety. Nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić jak wiele osób w każdej chwili doznaje goryczy porażki w różnorakich dziedzinach życia, napotykając na opór i niezrozumienie innych. Ilu to „sokratesów" (tak właśnie z małej litery) odchodzi z kwitkiem spod drzwi wszelkiej maści prezesów, dyrektorów, rad nadzorczych, kolegiów i innych „opiniotwórczych" organów.

Nam chodzi jednak o „prawdziwego Sokratesa" (w tym wypadku pisanego z wielkiej litery). Zdolnego do całkowitej przemiany dróg ludzkiego myślenia, wydobycia społeczeństw z utartych już kolein schematycznego myślenia oraz do pokazania lepszej przyszłości pełnej szczęścia i radości. Dlaczego kreślę taki obraz i prognozuję taką drogę? Otóż gdyby nawet nasz współczesny Sokrates był geniuszem w jednej, ściśle określonej dziedzinie, po paru latach doczekałby się co najwyżej wzmianki w encyklopedii lub kilku szkół bądź instytutów nazwanych swym imieniem. Byłby tylko kolejnym uzdolnionym człowiekiem, który popchnąłby ten świat do przodu, ale w zbyt wąskim obszarze, aby doprowadzić do swoistej rewolucji światopoglądowej. Taka możliwość istniała i w czasach Sokratesa, kiedy to wiedza zmieściłaby się w jednej książce wielkością przypominającą jeden tom encyklopedii powszechnej.

Natomiast człowiek, którego chcę opisać, powinien dążyć do naprawy tego świata, pokazania ludziom, że możliwe jest życie w pokoju i szczęściu. Pojawiali się tacy „Sokratesi" kilkunastokrotnie na przestrzeni wielu wieków, a każdorazowe pojawienie się kolejnego z nich wywoływało całkowity przewrót w umysłowości całego cywilizowanego świata.

W dobie dzisiejszego „zalewu autorytetów" — wszelkiej maści przewodników, mistrzów czy też guru trudno jest stwierdzić cokolwiek pewnego, a już z pewnością wskazać tego jednego, który powinien stać na przedzie. Jednakże niemożność wydania kategorycznego sądu nie zwalnia od prób dociekania takiej możliwości. Poniżej dokładniej postaram się przeanalizować, kim mógłby być dzisiejszy Sokrates, czym się zajmować oraz jakie głosić poglądy.

V. Kim byłby dzisiejszy Sokrates?

Jak już powyżej wspomniałem nasz wyimaginowany Sokrates powinien podobnie jak swój poprzednik w znaczącym stopniu zmienić ludzką myśl, a także przy okazji być osobą dającą swoim przykładem dowód tez, które by głosiła. Wiek czy też płeć nie powinny odgrywać aż tak wielkiego znaczenia — lata dyskryminacji ze względu na płeć, pochodzenie czy też kolor skóry przeminęły (miejmy nadzieję bezpowrotnie). Oczywiście w wielu miejscach naszego globu sytuacje tego typu wciąż mają miejsce, lecz nie są one aż tak powszechnym zjawiskiem. Dlatego nasz Sokrates mógłby być równie dobrze czarnoskórą kobietą, która by wyznawała islam. Prawda zwykła bronić się sama, niezależnie od osoby, która ją głosi. Choć dotarcie ze swoim przesłaniem do pewnych kręgów staje się o wiele bardziej trudne w zależności od pochodzenia głoszącej je osoby.

Ciekawym natomiast zagadnieniem jest profesja naszego Sokratesa. Z rozmysłem nie użyłem do tej pory takich słów jak: filozof, myśliciel czy mędrzec. Nasuwają one od razu pewne stereotypy myślowe, z których wyrwać się jest zadaniem niesamowicie trudnym i wymaga dużego samozaparcia. Aby to odpowiednio zilustrować wystarczy sięgnąć do przykładów z historii — czy w osobie Jezusa Chrystusa, syna zwykłego cieśli z małej miejscowości ktoś upatrywał jakichkolwiek oznak przyszłej sławy? Czy Mahomet żeniący się z wdową i żyjący kontemplując w jaskini w oczach postronnych mógł uchodzić za jednego z pierwszych członków nowej religii, którą dziś uważa się za jedną z najważniejszych na tej planecie? Odpowiedź oczywiście brzmi: nie, dlatego właśnie nie można utożsamiać naszego Sokratesa tylko z filozofem czy też może teologiem. Równie dobrze mógłby nim być sprzedawca zza rogu, hydraulik, który wczoraj naprawiał rurę w mojej łazience czy kierowca ciężarówki. Nikomu nie jest dana wyłączność na prawdę i wiedzę, choć wielu tak właśnie myśli. Oczywiście jak pokazuje praktyka kierowcy ciężarówek, hydraulicy czy w końcu sprzedawcy raczej nie interesują się sposobem całościowej zmiany i poprawy naszego świata. Jednakże nie upoważnia to nas do całkowitego pomijania ich w naszych rozważaniach. Mimo to, od tej pory będę również używał słów wspomnianych na początku tego akapitu, gdyż bez wątpienia ktoś, kto ma za zadanie zmienić wiele na tym świecie jest w pewnym sensie myślicielem i filozofem.

Najodpowiedniejszą moim zdaniem profesją byłby zawód nauczyciela. Otwiera on bowiem szerokie możliwości do sprawdzenia samego siebie oraz do przekazania swej wiedzy i poglądów innym. Do tego uczący się zazwyczaj odznaczają się o wiele większą pojętnością. Uczniowie czy też studenci potrafią docenić wysiłki nauczyciela w celu przekazania im rzetelnej wiedzy, która nie jest podbarwiona pewnym określonym stereotypem myślowym. Otwarty umysł jakim byłby „współczesny Sokrates" z pewnością „rozwinąłby skrzydła" na renomowanej wyższej uczelni, gdzie napotkałby przychylnych sobie słuchaczy. Wykładanym przedmiotem mogłaby być filozofia, gdyż jak wspomniałem w poprzednim akapicie każdy kto pragnie zmienić świat jest w pewnym sensie filozofem.

W chwili obecnej nasza wyimaginowana postać dość dobrze nam się rysuje przed oczami, choć z pewnością każdy dodałby jej pewne indywidualne cechy. Nie mają one jednak większego znaczenia. Sama „sokratejskość" pozostaje niezmienna. Jednakże sam człowiek to jeszcze nie wszystko.

Wydaje mi się, że w tym punkcie jednocześnie stykają się liczne problemy, które jestem zmuszony teraz poruszyć. Problemy te dotyczą samych poglądów naszego myśliciela, metod, dzięki którym będą one rozpowszechniane, ludzi chętnych (i co najważniejsze zdolnych) do pojęcia tych myśli, a w końcu opozycji, na którą mógłby się natknąć. Również dość niejasne słowo „poglądy", którego używam często wymagałoby sprecyzowania. Jak widać w tej chwili musimy podjąć próby rozwarstwienia tych płaszczyzn, choć nie jest to bynajmniej łatwe, gdyż przenikają się one nawzajem, a każda z nich jest powiązana w znacznym stopniu z resztą.

Postanowiłem zacząć od poglądów naszego myśliciela, posługując się podziałem, którego użyłem w rozdziale dotyczącym myśli Sokratesa. Czym więc nasz filozof powinien zaskoczyć w samej dziedzinie interakcji ze światem współczesnym, a dokładniej, w jaki sposób przekaże swe poglądy (chodzi tylko i wyłącznie o formę wypowiedzi, a nie o medium, którego użyje). Jeżeli Sokrates całkowicie zrezygnował z formy pisanej, nie znaczy to, że i nasz filozof powinien również tak postąpić. Nawet gdyby udało mu się rozpowszechniać swoje poglądy wyłącznie dzięki rozmowom, przemówieniom i odczytom, nie ustrzegłby się prób opracowania jego ideologii przez swych zwolenników. Z pewnością także w niedługim czasie pojawiłyby się naokoło niego tłumy najróżniejszych dziennikarzy, pisarzy czy innych ludzi niekoniecznie związanych na co dzień z pracą pisarską. Chcieliby napisać biografię, wykładnię poglądów czy też zbiór sentencji. 

Kolejnym zagadnieniem jest konieczność ustalenia pewnych podstaw, na których współczesny Sokrates opierałby swą filozofię. Powołując się na poglądy swego antycznego pierwowzoru, mógłby szukać oparcia w jak najbardziej podstawowych pojęciach i definicjach. Odrzucając powszechnie dziś przyjęty relatywizm byłby w stanie z tychże podstaw wysnuwać teorie, których obalenie byłoby bardzo trudne lub nawet niemożliwe. Powrót do filozofii zakładającej jak najbardziej literalne traktowanie słów mógłby stać się lekarstwem na największe bolączki tego świata. Pozostaje jednak pytanie, czy ktoś w ogóle jest w stanie podać niezbijalne definicje — sam przecież Sokrates bał się uogólnień na wielką skalę. On starał się pomóc każdemu człowiekowi z osobna wskazując co w danej sytuacji byłoby dla niego lepsze. Konsekwentne zwalczanie relatywizmu z początku z pewnością przysporzyłoby mu wielu zwolenników, którzy szukają w tym świecie nienaruszalnych podstaw, do których by się odnosili w swym codziennym życiu.

Niestety, z pewnością współczesny Sokrates nie byłby w stanie skoncentrować się tylko i wyłącznie na człowieku. Nie jest to już możliwe w chwili, gdy glob ziemski zamieszkują miliardy ludzi. Codziennie jesteśmy bombardowani olbrzymią liczbą informacji, a zależności z wieloma innymi podmiotami są tak rozliczne, że naprawdę niewielu ma komfort całkowitego wyłączenia się z bieżącego życia. Jeżeli kreujemy naszego Sokratesa na człowieka, który miałby znacząco wpłynąć na nasza rzeczywistość, byłby niejako zmuszony do przedstawienia poglądów daleko wykraczających poza jedną dziedzinę (niezależnie od tego jaka by ona nie była, nawet filozofia nie podołałaby temu zadaniu, a przykładem tego jest fakt, że od ponad dwóch tysięcy lat od kiedy istnieje nie poradziła sobie ze złem na świecie). Olbrzymie połacie wiedzy, z którą na co dzień mamy do czynienia, jeszcze bardziej utrudniałyby całe zadanie.

Problem „reformowalności" dzisiejszego świata wyrastający z poprzedniego akapitu mógłby stać się tematem kolejnej wielkiej rozprawy. Powrócę do niego ponownie, starając się wyciągnąć wnioski przy omawianiu adresatów przesłania nowego Sokratesa. W chwili obecnej jednakże pozostaje nam przejść do kolejnej „cechy warsztatu" filozofa, a mianowicie metody wyciągania wniosków i poszukiwania wiedzy.

Sokratesowa „sztuka położnicza" z pewnością przynosiła bardzo pozytywne efekty, choć dość często ukazywała też niezbyt wielkie zdolności samych „rodzących" (co ma miejsce choćby w Timajosie czy też Fajdrosie). Jednakże jeżeli czyta się Platońskie dialogi z udziałem Sokratesa należy docenić znaczenie tej metody. Stopniowe pokazywanie prawdy oraz ukazanie całego procesu myślowego działa doskonale na wyobraźnię, która jest zmuszona do szczegółowego zgłębienia się we wszystkie „boczne ścieżki" odkrywanego stopniowo traktu. Ukazywanie kolejnych niedorzeczności i fałszywych rozwiązań sprawia, że obrana przez filozofa droga staje się jedyną możliwą.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Sokratejska filozofia wychowania
Oskarżenie Sokratesa o bezbożność

 Zobacz komentarze (6)..   


« Filozofia starożytna   (Publikacja: 03-08-2003 Ostatnia zmiana: 07-02-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Michał Piotrowski
Student politologii Uniwersytetu Warszawskiego; brał udział w olimpiadzie filozoficznej, finalista ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy o UE; pochodzi z Leszna Wielkopolskiego. Członek Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów.

 Liczba tekstów na portalu: 19  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Impeachment na przykładzie prezydenta Litwy - Rolandasa Paksasa
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2582 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365