Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
161.132.661 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1944 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Polski katolicyzm. Katolicyzm taki, jak urobił się historycznie w Polsce, rozumiem jako przerzucenie na kogoś innego - Boga - ciężarów nad siły. Jest to zupełnie stosunek dzieci do ojca. Dziecko jest pod opieką ojca. Ma go słuchać, szanować i kochać. Wypełniać jego przykazania. Więc dziecko może pozostać dzieckiem, ponieważ wszystka 'ostateczność' przekazana jest Bogu-Ojcu i jego ziemskiej ambasadzie,..
 Prawo » Prawo wyznaniowe » Polskie konkordaty » Konkordat z 1925

Ratyfikacja Konkordatu - III i IV 1925 [2]
Autor tekstu: oprac. Stanisław Dzięciołowski

Poseł przedłożył oświadczenie Episkopatu dotyczące uposażenia duchowieństwa, w którym czytamy m.in.: „Jeżeli się nie chce skazywać Kościoła na konieczność odwoływania się do ludzi o materialną pomoc, jeżeli się pragnie lud jak najbardziej zwolnić od ciężarów, to konieczną jest rzeczą uposażenie kleru w środki do życia. Jeżeli proboszcz ma spełniać apostolstwo kościelne i stać na straży ducha narodowego, zwłaszcza na kresach, gdzie jest niewielu parafian, musi być z niego zdjęta troska o chleb powszedni, żeby mógł nieskrępowany pracować dla Kościoła i dla państwa".

Sprawozdawca wskazał na braki w zakresie uposażenia duchownych. W dołączonym do tekstu Konkordatu załączniku „A" [ 7 ] nie zostały uwzględnione takie instytucje ogólnonarodowego znaczenia, wymagające nakładów finansowych, jak katedry wawelska i gnieźnieńska, czy Kościół Mariacki. „Są to braki, które winniśmy uzupełnić. Duchowieństwo nasze, Kościół w Polsce, jest także ważnym i doniosłym czynnikiem świeckim w życiu społeczeństwa, wykazał on w dziejach poprzednich tyle ofiarności, zaparcia się i patriotyzmu, że nie możemy okazać wobec niego niewdzięczności".

Mówca porównał prawo polskie z ustawodawstwem katolickiej Bawarii, stwierdzając w końcu, że "Konstytucja nasza w dwóch miejscach, w art. 38 i 113 przewiduje po pierwsze, iż żaden związek religijny nie może stanąć w sprzeczności z ustawami państwowymi, a po wtóre, iż żadna ustawa nie może być w sprzeczności z Konstytucją. Nie ma zatem żadnej potrzeby realnej jakiegokolwiek oświadczenia jednostronnego, za którym oczywiście musiałoby pójść oświadczenie jednostronne także drugiej strony, wobec czego Konkordat zawisłby w powietrzu. (..) Pragnąłbym przedstawić sprawę Konkordatu z większym entuzjazmem, nie pozwalają na to wszakże podniesione przeze mnie jego braki. Sam fakt Konkordatu uważam za doniosły, pomyślny dla Państwa i radosny. W wykonaniu w wielu szczegółach budzi w naszych stosunkach poważne obawy. (..) Wnoszę o przyjęcie ustawy ratyfikacyjnej, przedłożonej w sprawozdaniu nr 1811. (Głos. Papieża nie należy poprawiać. Inny głos: Idźcie wszyscy do nieba, a ziemię zostawcie chłopom).

Jako koreferent ustawy w imieniu mniejszości komisji wystąpił poseł Kazimierz Czapiński (ZPPS).

„Wysoki Sejmie! Wszelki Konkordat jest z natury rzeczy powiązaniem państwa świeckiego z hierarchią kościelną, jest powiązaniem państwa z Kościołem. Stojąc na gruncie zasadniczym rozdziału Kościoła i państwa, nie możemy być w zasadzie za żadnym konkordatem w ogóle. Skoro atoli art. 114 Konstytucji sprawę przesądza (..) musimy jednak na razie stanąć na gruncie Konstytucji i zbadać, czy ten Konkordat odpowiada interesom narodu polskiego. Przede wszystkim zapytuję, jakie powinno być kryterium naczelne, główna zasada, z punktu widzenia której mamy ustosunkować się do tego Konkordatu? Mam zaszczyt oświadczyć w imieniu mojego stronnictwa, że występując z krytyką Konkordatu, nie występujemy jednak jako partia antyreligijna czy antykościelna, zgodnie zresztą z tradycją i obecnym stanem zapatrywań w tej sprawie we wszystkich partiach socjalistycznych świata. (..) A więc kryterium naczelnym, z którego wychodząc będziemy krytykowali Konkordat, nie będzie stanowisko antyreligijne, ani antykościelne, lecz stanowisko interesu państwowego i kultury narodu. I wychodząc właśnie z tego założenia naczelnego, będziemy musieli rozpatrywać, czym jest przedłożony nam Konkordat. Jednakże prawdą jest, że kiedy hierarchia kościelna i kler opuszcza dziedzinę czysto religijną, a wchodzi na teren szkolny lub, powiedzmy szerzej, państwowy, to następuje scysja pomiędzy interesami owego kleru a interesami nowożytnego państwa, nowożytnej kultury narodowej i nowożytnego ruchu robotniczego. Otóż tylko w tych właśnie, jak się kol. Dubanowicz wyraża "res mixtae", w tych sprawach mieszanych, gdzie Kościół i kler, wkraczając w dziedziny państwowe, staje w sprzeczności z rozwojem nowożytnego państwa, nowożytnej kultury, nowożytnej demokracji i nowożytnej szkoły, tam i o tyle tylko występujemy przeciw klerowi. A konkretnie mówiąc sprowadza się to do 4 punktów, to jest: obrona suwerenności państwa, demokracji, szkoły narodowej i niezależności ruchu robotniczego i ludowego. Oto są te cztery punkty, w których streszcza się nasz program walki z klerem, o ile wkracza w te właśnie dziedziny".

Mówca opowiedział się przeciwko koncepcji szkoły wyznaniowej, to jest takiej, do której uczęszczałyby dzieci jednego tylko wyznania i były nauczane przez nauczycieli tegoż wyznania. Jego zdaniem byłoby to „rozłupanie jednolitej szkoły narodu polskiego na szkółki fanatyzmu wyznaniowego". Kiedy - przeszedłszy do kwestii historycznych - poseł stwierdził, że upadek kultury w Polsce XVII i XVIII w. był dziełem kleru, zwłaszcza jezuitów, z sali przypomniano postacie światłych duchownych tamtej epoki. Wówczas Czapiński zacytował te wypowiedzi Staszica, w których autor „Przestróg dla Polski" krytykował kler. Wśród wrzawy panującej na sali, poseł dowodził, że „nasz Konkordat niestety (..) za wskazówkami Stanisława Staszica nie poszedł".

Stosując podstawowe kryteria dobra Rzeczypospolitej i narodowej kultury - kontynuował - należy zanalizować konkrety przedłożonego Konkordatu. Zauważamy tu cztery zasadnicze cechy. "Po pierwsze jest to Konkordat niezupełny, bo szereg dziedzin, np. prawa małżeńskiego, przez Konkordat nie jest uwzględniony. (..) Drugą cechą obecnego Konkordatu jest to, że terminologia i formuły są tak kauczukowe, tak dwuznaczne, że niestety dopuszczają interpretację najrozmaitszą. (..) Dlatego sądzimy, że jeżeli ten Konkordat będzie przyjęty — a stawiamy właśnie wniosek o odrzucenie Konkordatu - to interpretacja ze strony Państwa jest konieczna. (..) Trzecia cecha jest znacznie boleśniejsza, albowiem w Konkordacie widzimy stworzenie uprzywilejowanego stanowiska dla kleru w Polsce, uprzywilejowanego stanowiska niezgodnego z Konstytucją polską, zwłaszcza dla Episkopatu. Wyraża się to w charakterze nominacji Episkopatu, w kwestii usuwania biskupów, w kwestii karalności osób duchownych i wysokiego duchowieństwa, w kwestii stosunków do listów pasterskich i w wielu innych kwestiach. Gdy żądamy tutaj pewnych praw dla państwa, to nie stoimy na stanowisku jakiegoś cezaropapizmu, wtrącania się państwa w sprawy kościelne lub czysto religijne, ale chcemy usunąć, w każdym razie pomniejszyć, płaszczyznę tarć. (..) Jeżeli weźmiemy artykuł o karalności osób duchownych, to widzimy, że kara aresztu ma się odbywać w klasztorach, co jest niezgodne z Konstytucją, albowiem nie ma tu równości w traktowaniu obywateli, tworzy się przywilej stanowy czy korporacyjny. Jeżeli dalej weźmiemy jeden z pierwszych artykułów Konkordatu, w którym jest mowa o tym, że gwarantuje się wolność w znoszeniu się z wiernymi, jeżeli mamy dalej w tym samym artykule prawo wolności ogłaszania listów pasterskich przez Episkopat, to boimy się, że w ten sposób gwarantuje się wolność agitacji politycznej przez ambony. (..) Otóż te wszystkie artykuły (..) aż nadto świadczą, że wbrew duchowi, a nawet literze Konstytucji, ostało utworzone wyjątkowo uprzywilejowane stanowisko dla kleru, specjalnie dla Episkopatu w państwie. (..)
Szanowny delegat rządu, prof. Grabski, na komisji sejmowej zapewniał nas według swoich wrażeń w Rzymie otrzymanych, że Ojciec Święty,miłując Polskę, przypisuje jej wielkie znaczenie na wschodzie Europy i ceni bardzo siłę i wielkość Polski. Odpowiedziałem wówczas prof. Grabskiemu: Ja wcale nie jestem skłonny przypuszczać, że wszystko w tych słowach jest obłudą, rozumiem, że w interesie polityki rzymskiej wielkie państwo katolickie na wschodzie Europy, powstrzymujące zalew Europy przez barbarię bolszewicką, jest potrzebne. O tyle nie podejrzewam szczerości słów Papieża, ale boję się, ażeby nie było tak, jak było zawsze, bo przecież Rzym ma swoją odrębną politykę. Jeżeli chce Polski silnej i wielkiej na wschodzie, może to być prawdą, ale on może chcieć przy pomocy tej Polski swoją własną politykę prowadzić. (..)
Kiedy Polska upadła w XVIII stuleciu, brakło jej tego stanu, tej klasy, która by stała na gruncie niezależności kultury, niezależności nauki. Jak wiadomo, mieszczaństwo w Polsce prawie nie istniało. Istniał tylko ciemny, sponiewierany chłopski tłum, istniała tylko rozbrykana, sprzedajna i sprzedająca się obcym szlachta i istniał rozfanatyzowany kler; nie było tego stanu, któryby był reprezentantem, tak jak we Francji, ówczesnej rewolucyjnej, wolnej myśli, wolnego słowa, niezależności myślenia. Teraz w Polsce ta klasa istnieje, dziś na straży niezależności myśli i nauki stoi w Polsce zorganizowana klasa robotnicza, która ma coraz więcej, na szczęście, wpływów w państwie i dlatego te eksperymenty, które były uskutecznione na żywym ciele Polski w XVII i XVIII stuleciu, tej Polski ogłupianej przez jezuitów, w takiej mierze są niemożliwe.
Otóż w tej myśli, że jeśli panowie mimo wszystko uchwalicie ten Konkordat przywilejów, to przynajmniej ustalcie interpretację tych miejsc najprzykszejszych i najbardziej wątpliwych; w tej myśli, że Polska nowoczesna, demokratyczna, znajdzie w sobie dostateczną siłę, organizację i niezależność, aby odeprzeć te wszystkie ataki i zamachy, w tej myśli przedkładam Wysokiemu Sejmowi wniosek zasadniczy:
Sejm uznaje, iż obecnie przedłożony Konkordat stwarza dla kleru w Polsce, specjalnie dla Episkopatu, wbrew Konstytucji, wyjątkowo uprzywilejowane położenie, a natomiast nie daje państwu żadnej gwarancji przy ewentualnych politycznych nadużyciach kleru i dlatego Sejm odrzuca przedłożony projekt Konkordatu". (Oklaski na lewicy).

Prowadzący obrady udzielił głosu podsekretarzowi stanu W. Studzińskiemu, który w imieniu rządu poprosił Sejm o zatwierdzenie układu. „Konkordat, który wypłynął z uznania zasady wolności Kościoła w granicach oznaczonych w Konstytucji, daje państwu potrzebne prawa i reguluje stosunek do Kościoła w sposób, który da pogodzić interes państwa z interesem Kościoła".

Kolejny mówca, poseł ks. dr Marceli Nowakowski (ZLN) wysunął podejrzenie, że przyczyną walki z Konkordatem jest chęć usunięcia religii z życia publicznego. Z tego założenia wychodząc krytykował wystąpienia posłów Czapińskiego i Putka na posiedzeniach komisji sejmowych. Polemiczne przemówienie było wielokrotnie przerywane wtrąceniami. Ks. Nowakowski wskazywał, że „Kościół w stosunku do Państwa Polskiego czy do państw europejskich był wychowawcą i piastunem, bo każdy naród od wprowadzenia chrześcijaństwa, od tej daty liczy przeważnie swoją historię właściwą i dlatego, jeżeli się historycznie coś stwierdza, trzeba stanąć na tym gruncie i brać pod uwagę te czasy i poglądy, które były w danej epoce. Nie wolno rzeczy z XI czy XII wieku przenosić żywcem do wieku XX i osądzać je z punktu widzenia wiek XX". Mówca wyraził podejrzenie, że u podstaw aktualnej walki z Kościołem katolickim przez określone czynniki w wielu państwach leży program konwentu wolnomularzy z 1913 r. Następnie polemizował z twierdzeniami posła Józefa Putka (PSL "Wyzwolenie"), że Konkordat „hołduje na wskroś arystokratycznemu kierunkowi w Kościele, wzmacnia władzę biskupów, a nie wprowadza czynnika ludowego". Otóż „Kościół katolicki ma hierarchię nienaruszalną, zaznaczoną stygmatem sakramentu, i to państwo musiało uznać, skoro przystąpiło do zawarcia Konkordatu". Zarzucił, że niektórzy działacze ruchu ludowego dyskredytują księży rzymskokatolickich, a protegują tak zwany kościół narodowy. Przytaczał przykłady walki z Kościołem katolickim w różnych krajach Europy, dyktowanej złą wolą. Przemówienie to było kilkanaście razy przerywane wtrąceniami i okrzykami innych posłów, zwłaszcza z lewicy. Ks. Nowakowski dał dłuższy wywód historyczny - od czasów piastowskich - na temat zasług Kościoła wobec Polski. „I nie myślcie, panowie, że wam tylko chodzi o chłopa polskiego. Nam prędzej winno chodzić o chłopa, bo my, księża, nie tylko odpowiadamy za niego jako politycy, ale odpowiadamy za jego zbawienie wieczne, a to ważniejsze od przejściowej agitacji". W kontrowersyjnej sprawie tzw. ziemi poduchownej i pensji dla duchowieństwa w zamian za ziemię, przypomniał liczne konfiskaty dokonane przez władze carskie, m.in. za udział księży w powstaniu styczniowym. Bronił też koncepcji szkoły wyznaniowej oraz praw nadzoru kościelnego nad lekcjami religii w szkole. Zakończył stwierdzeniem, że „Konkordat ten daje, co prawda, większą wolność wewnętrzną i Kościołowi, ale też nakłada na Episkopat polski wielkie obowiązki twórcze ku wzmocnieniu więzi Kościoła katolickiego, ku podniesieniu ducha ogólnego, ku wprowadzaniu w jak największej mierze praw Kościoła katolickiego w życie społeczne. Bo tam, gdzie wolność, tam jest też większy obowiązek, i głosując za tym Konkordatem, nie tylko jako katolicy, ale i jako politycy, nie wątpimy, że tak jak Kościół katolicki w chwilach ciężkich dla Polski był jej ostoją, tak i dziś ku umoralnieniu społeczeństwa polskiego, ku podniesieniu go na duchu będzie ostoją i siłą".


1 2 3 4 5 6 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Konkordat polski z 1925 r.
Konkordat polski z z 10 lutego 1925 roku


 Przypisy:
[ 7 ] Załącznik "A" określał uposażenie duchownych nie bezpośrednio w pieniądzach, ale w punktach "według bieżącej mnożnej dla urzędników państwowych".

« Konkordat z 1925   (Publikacja: 08-11-2003 Ostatnia zmiana: 09-01-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2896 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365