Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
160.334.956 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1635 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Wanda Krzemińska i Piotr Nowak (red) - Przestrzenie informacji

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
"Etyczne spojrzenie na charakter człowieka jest bardzo jednostronne. To prawda, że takie cechy jak prawdomówność, odwaga, uczciwość, sprawiedliwość, życzliwość, skromność, pracowitość, wspaniałomyślność są godne podziwu, ale nie powinny one przesłaniać nam innych – również doniosłych – choć zazwyczaj nie włączanych do moralności cech osobowości ludzkiej takich jak umiłowanie muzyki,..
« Kościół i Katolicyzm  
Kościół bez Opatrzności
Autor tekstu:

Mniej więcej rok temu deklarowałem, że będąc ateistą nie jestem równocześnie antyklerykałem — i z powtórzeniem tej deklaracji dzisiaj miałbym poważny problem. Tak ze względów ogólnych, jak i z powodu specyfiki lokalnej. 

Względy ogólne to poważne podejrzenia związane z instytucją kościoła jako takiego — bo już powierzchowne tylko próby poznania historii tejże oraz zarzutów podnoszonych w kwestii rozbieżności pomiędzy doktrynami kk a prawdopodobnym nauczaniem prawdopodobnie historycznej postaci Jezusa z Nazaretu wystarczą, żeby nabrać daleko posuniętej ostrożności. tego jednak drążyć nie będę, bo tak czy inaczej skazany jestem na korzystanie wyłącznie z cudzych poglądów, opracowań i relacji (które znaleźć można tutaj). 

Specyfika lokalna z kolei to obraz polskiego kościoła widzianego z zewnątrz. A z zewnątrz wygląda na to, że kościół w naszym kraju stoi w bardzo trudnej sytuacji — i nie ma żadnego pomysłu na to jak z niej wyjść. Bo tak: z jednej strony środek ciężkości środowiska dziennikarskiego jest mocno przesunięty w lewo z powodów naturalnych, co owocuje tym, że każda afera związana z kościołem i jego hierarchami jest bardzo wnikliwie rozpatrywana we wszystkich możliwych mediach (przy czym ton doniesień czy artykułów jest, rzecz jasna, uprzejmy i poprawny politycznie, niemniej ilość tych uprzejmych i niemalże neutralnych doniesień przechodzi w dosyć wrogą jakość), z drugiej zaś strony najbardziej gorliwi i widoczni w mediach obrońcy katolicyzmu to banda patentowanych oszołomów, do tego często dwulicowych (vide Giertych Roman, przyłapany przez Fakt na łgarstwie w oczy żywe). Doborowe to grono składa się w większości z jednostek, które u każdego rozsądnego człowieka wywołują obrzydzenie i odruch obronny, polegający na podświadomym ustawianiu się możliwie jak najdalej. Niekwestionowanym liderem jest oczywiście ojciec Rydzyk, który wizerunek kościoła psuje jakieś sześćset sześćdziesiąt sześć razy skuteczniej niż Nie i Fakty i mity razem wzięte — i w ogóle na miejscu władz Antyklerykalnej Partii Postępu Racja przyznałbym mu honorowe członkostwo w uznaniu zasług. Z kolei dzięki ostatniej aferze jak feniks z popiołów odrodził się w szerszej świadomości społecznej enfant terrible diecezji gdańskiej, czyli kanonik Jankowski — niegdyś kapelan Solidarności, obecnie kojarzony wyłącznie z powodu antysemickich wypowiedzi, namiętnego obwieszania się orderami, do których nie ma prawa i w ogóle zamiłowania do przepychu przekraczającego wszelkie granice dobrego smaku, a przede wszystkim — z powodu podejrzeń o demoralizowanie nieletnich. Wracając do Rydzyka — o opinii, jaką zasłużenie cieszy się wśród bardziej myślącej części społeczeństwa najlepiej świadczy fakt, że w wyssaną z palca plotkę o maybachu uwierzył bez zastrzeżeń nawet Staszewski Kazimierz, osoba rozsądkiem posługująca się niewątpliwie w sposób biegły.

Obok tych gwiazd dwóch na firmamencie ziemskim złowrogo jaśniejących nie widać jednak — i to jest właśnie problem — żadnej trzeciej, która stanowiłaby jakąś przeciwwagę. Z czego zdałem sobie sprawozdanie kilka dni temu, kiedy przeczytałem na Onecie o pomyśle posłów Prawa i Sprawiedliwości, za którym stoi sam prymas Józef kardynał Glemp — czyli o wsparciu budowy świątyni opatrzności bożej sumą dwudziestu milionów złotych budżetowych. Świątynia w planach jest od lat dwustu, a decyzję o jej budowie podjął Sejm Czteroletni w związku z uchwaleniem Konstytucji Trzeciomajowej — o czym można sobie przeczytać tutaj. o czym jednak przeczytać nie można, to że na Ochocie stoi już świątynia opatrzności bożej, uznana niegdyś przez kardynała Wyszyńskiego za wypełnienie wotum. 

I teraz ja się pytam — jeżeli tak niespotykanie spokojny człowiek jak ja zaczyna się mocno denerwować (ze względu na temat staram się unikać bardziej odpowiedniego słowa), mając świadomość, że w tym kraju świątyń mamy niemało — rzec by można wręcz, że świątyń u nas dostatek, a co jedna to większa i z ołtarzem potężniejszym — jeżeli tak spokojny człowiek pozostaje dziwnie głuchy na argument, że dwadzieścia milionów złotych to żaden wydatek i jedna dziesięciotysięczna budżetu państwa — to jak, pytam się, ma zachować spokój statystyczny obywatel? Zwłaszcza, kiedy na przykład na wizytę u lekarza specjalisty musi czekać sześć miesięcy, mając przy tym świadomość, że wprawdzie służbie zdrowia generalnie brakuje ciężkich miliardów i nawet dywizja alchemików produkujących złoto systemem dwuzmianowym nie podołałaby zadaniu likwidacji dziury w budżecie tego resortu — ale na jego własne, osobiste badanie potrzeba jakichś dwudziestu złotych. Tymczasem więc przeciętny obywatel opatrznością bożą może nazwać fakt, że jeszcze żyje. I jeżeli w tej sytuacji głowa polskiego kościoła decyduje się na wszczynanie pospolitego ruszenia celem wybudowania czegoś na kształt bunkra z kopułą — to znaczy, że umiejętność wyczuwania przez hierarchów nastrojów społecznych jest mizerna, chociaż żenująco słabe efekty publicznej zbiórki pieniędzy na ten cel powinny dać do myślenia każdemu.

A skoro już się rozpędziłem, to dokończę: stan zdrowia papieża wskazuje wyraźnie, że zmiana na tym stanowisku jest kwestią co najwyżej kilkunastu miesięcy — i to może być dla polskiego kościoła próba najcięższa od kilkudziesięciu lat. Póki bowiem mamy Papieża-Polaka, cieszącego się bezgranicznym uwielbieniem w całym kraju, póty instytucja polskiego kościoła jest niezagrożona — kiedy jednak w Watykanie zamieszka Włoch, Brazylijczyk albo Niemiec może się okazać, że nastroje wiernych gwałtownie opadną, a okres prosperity skończy się dosyć nagle i nieodwołalnie.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kościół przeprasza...
Katolicyzm jako los?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (5)..   


« Kościół i Katolicyzm   (Publikacja: 05-09-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Czerski
czerski, piotr - ur. 1981, poeta, częsty laureat, autor książki pospieszne, osobowe (kraków 2002). hulaka, utracjusz i bawidamek.

czerski, piotr - ur. 1981, student informatyki na wydziale eti politechniki gdańskiej, programista, webmaster, grafik. jego dewiza brzmi: nie znam przyjemności ponad pracę.
 Strona www autora
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3620 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365