Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.573.393 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7309 tekstów. Zajęłyby one 28835 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1302 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu; będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
« Światopogląd  
O człowieku, nauce, religii i etyce. Rozmowa z profesorem Zdzisławem Cackowskim [4]
Autor tekstu: Z. Cackowski, Jerzy Ładyka, Zdzisław Słowik

XI: Nie będziesz nigdy Sędzią Sądu Ostatecznego!

XII: Nie będziesz nigdy rzecznikiem Sędziego Sądu Ostatecznego!

W ogóle — poza niestosownością głoszenia przez kogokolwiek, że ma uprawnienia do działania, sądzenia i osądzania w imieniu absolutnej prawdy i absolutnego dobra, czyli do żądania, aby jego sądy i osądy przyjmować jako nieomylne — wpisywanie cierpienia ludzkiego w plany Istoty świadomej (wszechmądrej), bezgranicznie dobrej i wszechmocnej jest potrójną nieprzyzwoitością: wobec Boga tak określanego, wobec moralności i wobec logiki. Natomiast, co dokładniej sądzę o ludzkim cierpieniu, to napisałem w wymienionej książce, zwłaszcza w rozdziale o sacrum.

  • Pana najnowsza książka Rozum między chaosem a „Dniem siódmym" porządku jest złożoną analizą sytuacji człowieka postawionego wobec wyboru miedzy życiem w chaosie, w sytuacjach wieloznacznych, zrelatywizowanych a życiem w świecie do końca uporządkowanym, w świecie „nadporządku". Który z tych porządków życia Pan zaleca?

Żadnego z nich nie zalecam i zalecać nie mogę. A to dlatego, że całkowity chaos jest zaprzeczeniem życia, jest jego niemożliwością; życie jest odchyleniem od chaosu, fluktuacją, negentropią. Drugą odmianą śmierci jest całkowity porządek, bezruch. Strefą życia jest więc "MIĘDZY", a jego treścią — ciągłe porządkowanie napotykanego i wręcz wytwarzanego przez nas chaosu. Taki jest też obszar istnienia i funkcjonowania ludzkiego rozumu, co sygnalizuje tytuł książki.

  • Panie Profesorze, jak żyć w świecie, który coraz trudniej zrozumieć ze względu na rosnącą sieć wieloznacznych powiązań. Kto lub co może nam w tym pomóc?

Ludziom z zewnątrz nikt nie pomoże. Muszą sobie pomóc sami. A świadomość tego jest pierwszym warunkiem radzenia sobie z coraz bardziej złożonym światem. Osobliwość wszelkiego, w tym ludzkiego, pokonywania trudności (złożoności świata, w którym się żyje) polega na tym, że są to zawsze trudności określone. Ta określoność, w miarę jak jest dostrzegana, ułatwia (wręcz umożliwia) pokonywa nie danej trudności. Ale z tym się wiąże także pewna negatywność: każde pokonywanie trudności jest zawsze partykularne. Umiemy sobie radzić (choć zawsze jest to tylko umiejętność częściowa, ograniczona) zawsze tylko z tymi, określonymi trudnościami, a nie z wszelkimi.

  • Wyróżnia Pan w swoich rozważaniach aksjologicznych wartości przyziemne („wartości") oraz wartości wzniosłe ("WARTOŚCI"). Które z dzisiejszych wartości w Polsce kwalifikuje Pan jako wartości, a które jako WARTOŚCI?

Wedle mojego sposobu myślenia o wartościach (o czym pisałem wielokrotnie) rzeczy mają się tu (po winny się mieć) tak samo jak z cenami towarów: gdy jakiegoś towaru na rynku ubywa, to jego cena rośnie, a ten wzrost ceny dodatkowo wzmacniany jest przez wzrost popytu na ten towar z powodów psychologicznych — właśnie dlatego, że staje się on rzadszy niż był dotąd. Wydaje mi się, że obecnie zwyżkuje wartość pracy (zatrudnienia), bo brak pracy; zwyżkuje też wartość sprawiedliwości i równości społecznej, bo rosną nierówności i są dotkliwie odczuwane przez większość społeczeństwa żyjącą w dolnych warstwach zasobności. Natomiast zniżkową tendencję powinny by wykazywać takie wartości, jak wolność osobista (bo w tym zakresie mamy większe spełnienie niż w PRL), ale jednocześnie wzrosło w ostatnich latach poczucie zagrożenia osobistego (kradzieże, napady, morderstwa), co powoduje wzrost waloryzacji bezpieczeństwa osobistego.

  • Czy Tadeusza Kotarbińskiego etyka niezależna oraz etyka spolegliwego opiekuna ma szansę upowszechnienia w naszym świecie tak bardzo zdominowanym przez etykę, której podstawą są dogmaty religijne? Czy jest szansa na wypracowanie czegoś, co przed laty określił Pan jako „minimum moralne"?

Kotarbińskiego zasadę spolegliwości uważam za bardzo trafną i komunikatywną regułę wychowania moralnego. Jest w niej coś samooczywistego. Często mówię o niej studentom, zwłaszcza studentom pedagogiki. Nigdy nie spotkałem się z najmniejszym nawet odruchem sprzeciwu wobec niej. Również zasadniczy charakter ma idea etyki niezależnej, choć jest ona nieco bardziej skomplikowana i nie tak całkiem oczywista. Jej sednem jest niezależność wartości i norm moralnych od światopoglądu, w tym od światopoglądu naukowego czy religijnego. To, co ludzie wartościują pozytywnie lub negatywnie (w tym także na poziomie moralnym) nie wynika głównie z przekonań, z poglądów na świat. Poglądy i przekonania mogą tu mieć jakieś znaczenie, ale jest ono wtórne. Źródłem podstawowym i pierwotnym wartościowania, w tym wartościowania moralnego, jest doświadczenie ludzkie, przeżywane jako: ból, lęk, cierpienie, krzywda, radość, rozkosz, satysfakcja, nadzieja... Według mojego rozumienia Tadeusz Kotarbiński w takim właśnie doświadczeniu szukał źródeł moralności, a nie w poglądach, światopoglądach, w tym w światopoglądach religijnych. Jest to ważne podejście do istoty moralności. Postawa moralna jest ponadobyczajowa, bo w obyczaju przestrzega się jakiejś normy ze względu na to, „co ludzie powiedzą"; ta sama norma ma charakter prawny, gdy jest przestrzegana „ze względu na konsekwencje zapisane w kodeksie karnym"; ta sama norma jest normą religijną (jest normą bogobojności, jakby rzecz określił I. Bocheński), gdy jest przestrzegana ze względu „na karę Boską". Moralną staje się ta norma dopiero, gdy jest przestrzegana ze względu na dobro drugiego człowieka i tylko ze względu na to. Regulacja moralna stosunków międzyludzkich stoi więc wyżej niż regulacja obyczajowa, prawna czy religijna, a wychowanie moralne (kształtowanie moralnej wrażliwości) nie dzieli ludzi wedle światopoglądów i wyznań, lecz wszystkich ludzi łączy troską o drugiego człowieka. Tu więc najwyższą cnotą jest spolegliwość! Wobec tego sprzęganie moralności z religią jest faktem historycznym, pozostałością dawnego całościowego panowania Kościoła nad wszystkimi formami ludzkiego życia, ale nie ma ono uzasadnienia rzeczowego. Tak samo, jak wyróżnione prawo Kościoła katolickiego, u nas obecnie ciągle przywoływane, do osądzania działań ludzkich (indywidualnych i zbiorowych) ze względu na ich znaczenie moralne. Kościół, rzecz jasna, ma takie prawo, ale mają to prawo wszyscy ludzie oraz wszystkie instytucje ludzkie. To prawo, a nawet obowiązek, każdego człowieka i każdej instytucji ludzkiej do osądzania moralnego wszystkich ludzkich działań (w tym i własnych) ma jedną podstawę, jedną i jednakową dla wszystkich: autorytet moralnego osądu jakiejś osoby czy instytucji zależy od moralnego dorobku tej instytucji w czasie jej trwania. Kościół miał dłuższy czas (kilkanaście wieków swego istnienia zinstytucjonalizowanego) niż jakaś tam polityczna partia czy stowarzyszenie kulturalne albo takie czy inne państwo. Stąd większy pewnie urobek moralnie pozytywny, a więc podstawa do autorytetu moralnego. Ale: był to także dłuższy czas nawarstwiania się obciążeń, który powinien zatem działać powściągająco na stanowczość w moralnych osądach wypowiadanych przez Kościół. W każdym razie Kościół nie ma żadnych innych niż pozostałe instytucje ludzkie podstaw do osądzania moralnego ludzkich spraw (przypominam tu XI i XII Przykazanie). Prawo takiego osądzania (a nawet obowiązek), oparte na jednakowych podstawach, mają wszyscy ludzie i wszystkie ludzkie instytucje. Prawo to jest wprost proporcjonalne do moralnego dorobku danego podmiotu i odwrotnie proporcjonalne do moralnych obciążeń.

Co do „minimum moralnego", to ja się nie przyznaję do autorstwa tego terminu. A co do treści tego hasła, to sądzę, że owo „minimum" jest ciągle wypracowywane i ma różny zasięg, ale nie wypracowują go ani urzędnicy państwowi, ani urzędnicy nauki, ani urzędnicy jakiejś ideologii czy wyznania. Ono jest wypracowywane w praktycznych współdziałaniach ludzkich. Na przykład, jeżeli bezinteresowność traktować jako postawę moralnie pozytywną, to w naszym kapitalizmie poziom działań bezinteresownych poważnie się obniżył: i dlatego wszelkie nawoływanie do bezinteresowności będzie tu bezradne!

  • Rozmawiamy w dniach pewnego wzburzenia spowodowanego propozycją ministra Handkego w sprawie podziału szkół na wyznaniowe i laickie. W tych ostatnich program wychowawczy miałby się opierać na zasadach etyki Kotarbińskiego. Trudno więc nie zapytać o Pana opinię w tej sprawie.

Uważam tę sprawę za bardzo ważną. Minister Handke jest dość ostro krytykowany, co wzbudza nadzieję, choć ja sądzę, że jest on tu przysłowiowym „ślepym mieczem". Mam do tej sprawy trzy uwagi. Po pierwsze, jeżeli aktualny proces klerykalizacji, wzmocniony ostatnio przez wejście w życie konkordatu, będzie kontynuowany, to laur, po który kompromitujące nieudolnie sięgnął minister Handke, zostanie prędzej czy później zdobyty. Po drugie, chodzi tu najwyraźniej o zmuszenie szkół do wyboru opcji wychowania katolickiego, bo — o czym inicjatorzy doskonale wiedzą — rzadko która szkoła w warunkach aktualnej presji organów państwa i Kościoła odważy się wybrać orientację laicką. Po trzecie, założywszy, że jednak znajdą się takie szkoły, które wybiorą program laicki, to wyznacznikami aksjologicznymi ich programów wychowawczych będą takie wartości i zasady postępowania, jak: szanuj drugiego człowieka, pomagaj słabym, szanuj rodziców i ludzi starszych, dotrzymuj obietnicy, bądź dzielny, bądź odpowiedzialny, nie kradnij, nie przyjmuj uznania niezasłużenie, nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, nie bierz nadaremnie imienia bliźniego swego, nie wspieraj zdania swego imieniem Prawdy Absolutnej czyli Boskiej... Przecież szkoły katolickie także te zasady przyjmą (problem pewnie będą miały tylko z ostatnią). A w takim razie, co tym humanistycznym/chrześcijańskim wartościom przeciwstawią szkoły katolickie? Chyba tylko zasadę posłuszeństwa i podporządkowania władzom kościelnym. Podejrzewam, że minister Handke się nad tym nie zastanawiał, wierząc w cichości ducha, że w przypadku przyjęcia jego propozycji odważnych nie będzie, bo wszystkie szkoły „dobrowolnie" wybiorą katolicki kierunek programu wychowawczego.

  • Mówi Pan, że wszyscy mają prawo a nawet obowiązek moralnego osądzania cudzych i własnych działań i zachowań. Czy nawet politycy, którzy w publikatorach odsądzani są od czci i wiary?

Tak, wszyscy, ale posłuch społeczny wobec osądów zależy od autorytetu, który osądzający w oczach zbiorowości sobie wypracował. Natomiast temu negatywnemu osądzaniu w publikatorach środowisk politycznych ja się nie mogę nadziwić. Nie mogę tego pojąć. Środowiska polityczne są „na patelni", co jest naturalne w demokracji i czemu się nie sprzeciwiam. Ciągle jakieś nieprzyzwoitości są im wyciągane, bardzo często zasadnie. Nie sądzę jednak, aby pozostałe, a odgrywające bardzo ważną rolę w życiu społecznym środowiska: środowisko biznesu, środowisko kościelne czy dziennikarskie, były lepsze. Podejrzewam nawet, że jest wręcz przeciwnie. Jakież to potworne patologie powstają w obszarze/na obrzeżach świata biznesu! Nie mówię nawet o przestępstwach, ale o rzeczach „normalnych": jeden człowiek dostaje zasiłek w wysokości 300 zł miesięcznie, a drugi w wysokości 18.000. Nie mówcie mi Państwo, że ten drugi owe 18 tysięcy zarabia, on je DOSTAJE! Nie sądzę, aby lepsze od polityków było środowisko kościelne, o którego niestosownych postępkach ciągle się słyszy, choć jest ono ostro chronione przed krytyką przez nieoficjalną cenzurę (przy okazji podaję dwa znaki rozpoznawcze rzeczywistej władzy: jest ona zawsze i wszędzie maksymalnie chroniona przez cenzurę; pędzą ku niej jak ćmy do światła wszelkiej maści oportuniści — „Towarzysze szmaciaki" i „Panowie szmaciaki"). W żadnej też mierze nie mógłbym powiedzieć o środowisku dziennikarskim („czwarta władza"), że jest od środowiska politycznego lepsze. Przecież ono jest po prostu na usługach władzy pieniądza, lub zarazem władzy politycznej, lub/i zarazem władzy kościelnej. Nie przeczę, że ten policentryzm zależności daje też pewne korzyści opinii publicznej. W każdym razie to prawie jednomyślne pozbawianie polityków sumienia mnie nie przekonuje. Nie mam skłonności do idealizowania polityków, ale i na diabłów mi nie wyglądają. Natomiast ta czyjaś (CZYJA?) potrzeba kozła ofiarnego budzi we mnie podejrzenie, że diabły jednak istnieją i że to właśnie diabelskie paluchy na kozła ofiarnego wrzaskliwie wskazują!

Dziękujemy Panu, Panie Profesorze, za rozmowę.

 

*

„Res Humana" nr 3/1998.


1 2 3 4 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Życie bez Boga
Obrona Oświecenia i Nietzschego. List otwarty do Małgorzaty Bocheńskiej

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


« Światopogląd   (Publikacja: 21-12-2006 Ostatnia zmiana: 25-02-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jerzy Ładyka
Profesor doktor habilitowany nauk filozoficznych specjalizujący się w teorii kultury i polityce kulturalnej. Autor m.in. książki Kultura i światopogląd

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Jezus historyczny i symboliczny. Refleksje nad Biblią

Zdzisław Słowik
Politolog specjalizujący się w polityce wyznaniowej. Redaktor naczelny czasopisma "Res Humana", wiceprezes Rady Krajowej Towarzystwa Kultury Świeckiej. Doktorat: "Dialog jako jeden czynników współdziałania socjalistycznego państwa i Kościoła rzymskokatolickiego (na przykładzie PRL)" (UŚl, 2001)

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Wielkość i dramat Donbasu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5165 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365