Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.444.921 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 240 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Lucas L. Grabeel - Homo Sanctus. Opowieść homokapłana

Złota myśl Racjonalisty:
"Bezmyślnych wyzwala ze smutku czas, mądrych logika."
 Kultura » Historia

Kontakty polsko-bizantyńskie na początku XI wieku [4]
Autor tekstu:

Warto też zwrócić uwagę na istotny argument, który jak się zdaje uszedł uwadze Salamona. Jak sam ten badacz stwierdził, między Henrykiem II i Stefanem węgierskim stosunki były dobre, a nawet dochodziło do współpracy militarnej [ 66 ]. Wydaje się w związku z tym, że bardziej prawdopodobne byłoby, gdyby to Henryk II, a nie Bolesław Chrobry, próbował wykorzystać Stefana węgierskiego przeciw Bizancjum. Tak samo dla Stefana manifestacja sojuszu z cesarzem niemieckim byłaby chyba znacznie lepszym argumentem przeciw Bazylemu, niż wskazanie na związki z nieznanym i odległym władztwem słowiańskiego księcia.

Nie bez znaczenia jest także analiza interesów polskich. Zdaniem Salamona dla Polski obie opcje: z Węgrami przeciw Bizancjum lub z cesarstwem przeciw Węgrom, były opłacalne [ 67 ]. Nie sposób zgodzić się z tym stwierdzeniem. Po pierwsze wspólny najazd na ziemie cesarstwa nie mógł przynieść Bolesławowi większych korzyści. Gdyby do niego doszło, a zapewne taką perspektywę uwzględnia Salamon, celem ekspedycji byłyby ziemie serbskie lub bułgarskie. Tereny te, co słusznie podkreśla w swoim opracowaniu historii politycznej cesarstwa M. Angold [ 68 ], już w czasie wojen bułgarsko-bizantyńskich nie przynosiły większych łupów. Uniemożliwiał to niski stan gospodarki i naturalnego bogactwa ziem bałkańskich. Tym bardziej zysków nie przyniosłaby wyprawa na tereny zdewastowane długoletnią wojną. Podkreślmy ponownie, raz już wspominaną tezę Zakrzewskiego [ 69 ], z którą zresztą zgadza się większość historyków [ 70 ]. Wyprawy Bolesława miały na celu m.in. utrzymanie drużyny, a to wymagało najeżdżania możliwie bogatych terytoriów. Ekspedycja w odległy o przeszło 300 km od granic Polski, do tego ubogi rejon, nie przedstawiałaby raczej dla polańskiego władcy większego sensu. Czym innym byłby wspólny z Bizancjum sojusz przeciw Węgrom, który niewątpliwie mógłby interesować Bolesława. Tyle tylko, że źródła nie wskazują w żaden sposób na próbę jego nawiązania, a jak już wspomniałem powyżej, sytuacja Bizancjum raczej wykluczała dalszą ekspansję na północ bezpośrednio po podboju Bułgarii.

Podsumowując, hipoteza Salamona jest wprawdzie ciekawa i nie można jej odrzucić, wydaje się jednak, że więcej argumentów przemawia przeciw niej, niż za nią. Zarówno stan stosunków polsko-węgierskich, węgiersko-bizantyńskich, jak i węgiersko-niemieckich, zaproponowaną przez krakowskiego bizantynistę konstelację polityczną czyni mało prawdopodobną.

Może jednak megalomania?

Maciej Salamon przyjął a priori, że poselstwo Bolesława nie wynikało z jego megalomanii bądź przeceniania swojej wartości [ 71 ]. Ja sądzę nad stwierdzeniem tym należałoby się głębiej zastanowić. Jest ono, jak się zdaje, przykładem częstego w historiografii niedostrzegania faktu, że również wielcy władcy byli jedynie ludźmi — wraz z wadami charakteru i słabościami. Tendencja ta wynika z tego, że dla okresu wczesnego średniowiecza bardzo niewiele mamy źródeł dotykających kwestii charakteru władców. Przeważają tendencyjne utwory, zakrawające na panegiryki bądź krytykanckie źródła obce. W oparciu tak o pierwsze, jak i drugie niezwykle ciężko przeanalizować osobowość książąt w rodzaju Bolesława Chrobrego, choć oczywiście próby takie podejmowano [ 72 ]. W interesującym nas przypadku, jak sądzę, sporo wskazuje, że Bolesław był człowiekiem dumnym, nieustępliwym i przekonanym o swojej wartości. Wystarczy wspomnieć fakt odmowy złożenia hołdu z Czech [ 73 ], czy porywczej reakcji na obrazę ze strony ruskiego woja podczas bitwy nad Bugiem [ 74 ]. Nie wykluczałbym, że po tak świetnym zwycięstwie jak zdobycie Kijowa, Bolesław czuł się na tyle pewnie, by wysłać butne poselstwo do cesarza wschodu, nie przeanalizowawszy swoich rzeczywistych możliwości. Poselstwa takie, jak już wspomniałem na samym początku niniejszej pracy, mogło być też wymierzone w budowę autorytetu władzy. Również Salamon zauważył, że pośród zysków, jakie mogła Bolesławowi przynieść przyjaźń Bazylego znajdował się wzrost jego autorytetu [ 75 ]. Uważam, że twierdzenie to można posunąć nawet dalej. Chyba już samo wysłanie poselstwa tego rodzaju mogło wpłynąć na posłuch i szacunek, jakim książę cieszył się wśród swoich wojów i poddanych.

Spróbujmy podsumować powyższy wywód. Po przeanalizowaniu zarówno starszych prac Zakrzewskiego i Grabskiego, jak i artykułu Macieja Salamona, skłaniałbym się do uznania w szerszym stopniu tez drugiego z badaczy. Wydaje się, że Bolesław mógł rzeczywiście po części działać we współpracy z Henrykiem. Dla niego samego wyprawa miała przynieść oczywiste i już wymienione zyski — osadzenie sprzyjającego kniazia na kijowskim stolcu, cenne łupy i zyski terytorialne. Henryk mógł natomiast liczyć przynajmniej na destabilizację Rusi i ograniczenie wsparcia Waregów dla Bizancjum. Twierdzenie to jak sądzę nie jest tak bardzo pozbawione podstaw, jak starał się wykazać Salamon. Walki wewnętrzne na Rusi angażowały również najemników wareskich, czego dowody przynosi analiza składu wojsk Jarosława Mądrego [ 76 ]. Dalsze starcia mogły dawać cesarzowi nadzieję, że nordyccy żołdacy w większym stopniu będą zainteresowani udziałem w wojnie domowej na Rusi, niż wyprawą do odległego Bizancjum. Dodać należy, co już zresztą zasygnalizowałem, że dla Henryka interwencja ta przynosiła więcej potencjalnych korzyści niż strat. Szczególnie, jeśli uwzględnić jego niewielki udział militarny w niej. Być może sam cesarz zasugerował wysłanie odpowiedniego poselstwa do Bazylego i rzeczywiście zawierało ono jakiegoś rodzaju groźbę, warunkującą zmianę polityki włoskiej Bazylego. Taka petycja, nawet jeśli nie była podparta zbyt silnymi argumentami, mogła zaniepokoić basileusa. Hipoteza Salamona, jakoby Bolesław występował w imieniu sojuszu polsko-węgierskiego nie wydaje się prawdopodobna, choć może poselstwo miało pokazywać siłę szerszej koalicji polsko-węgiersko-niemiecko-ruskiej, w której Węgrzy odgrywali raczej rolę sojuszników cesarza niż Bolesława Chrobrego.

Skutki poselstwa. Czy nawiązano wzajemnie relacje?

A.F. Grabski skwitował swoją analizę kontaktów polsko-bizantyńskich stwierdzeniem, że „wszystko, jak się wydaje, spaliło na panewce, przede wszystkim chyba w związku ze zmianą sytuacji politycznej na Rusi" [ 77 ]. Rzeczywiście wyprawa kijowska Bolesława nie przyniosła długofalowych efektów. Już po kilku miesiącach Chrobry wycofał się do Polski, prawdopodobnie ze względu na powstanie ludowe i zaogniającą się sytuację na Rusi [ 78 ]. Wkrótce upadły także rządy Świętopełka, jak się zdaje od któregoś momentu skłóconego z polskim księciem. Analiza chronologii wskazuje, że jeśli poselstwo miało bronić niemieckich interesów, to było ono znacznie spóźnione. A.F. Grabski wykazał, że z Kijowa wyruszyło między połową sierpnia, a połową października [ 79 ]. Do Konstantynopola najwcześniej dotrzeć mogło w drugiej połowie października [ 80 ], czyli jak się zdaje już po bitwie pod Cannae, w której Bizantyńczycy zmietli siły włoskiej rebelii Melesa. Jeśli poselstwo miało więc zapobiec takiemu rozwojowi wypadków, to siłą rzeczy w żaden sposób nie mogło wywiązać się ze swojego zadania. Natomiast wydaje się prawdopodobnym, że nie zostało ono zignorowane, choć źródła milczą na ten temat. Zakrzewski był przekonany, że Bazyli niewątpliwie z uwagą słuchał posłów od Lachów [ 81 ]. Badacz ten, jak już wspomniałem uprzednio, podkreślał rolę sojuszu polsko-pieczyńskiego i fakt słabej pozycji Bolesława na Rusi nie miał dla niego większego znaczenia. Podobnie jak później Grabski [ 82 ], zwrócił on także uwagę na występowanie na terenach polskich wyznania prawosławnego, co miało rzekomo zachęcać księcia Polan do kontaktów ze stolicą patriarszą wschodu. Twierdzenie to dzisiaj nie może już być traktowane nazbyt poważnie, szczególnie po badaniach Gerarda Labudy, które wykazały nikły stopień dyfuzji kultury bizantyńskiej na tereny Polski oraz nieprawdopodobieństwo istnienia słowiańskiej bądź greckiej organizacji kościelnej nad Wisłą [ 83 ]. Grabski, dla którego poselstwo reprezentowało Bolesława jako protektora Rusi, przyjmował, że mogło zostać ono kompletnie zignorowane [ 84 ]. Do innych wniosków doszedł Salamon, opierając się przy tym na odmiennych niż Zakrzewski przesłankach [ 85 ]. Badacz ten podkreślił istnienie śladów bądź kontaktów, bądź przenikania kultury greckiej na tereny Polski. Mowa tu przede wszystkim o znaleziskach archeologicznych z terenu Ostrowa Lednickiego, źródłowo potwierdzonej znajomości greki przez Mieszka II [ 86 ] oraz przybyciu wraz z Bolesławem Chrobrym do Polski Anastazego Korsunianina [ 87 ]. Przyjrzyjmy się kolejno tym argumentom.


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Reakcja pogańska w Polsce
My Euroazjaty

 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 66 ] Podstawą sojuszu niemiecko-węgierskiego był związek małżeński Stefana I z siostrą Henryka II, Gizelą. Nie bez znaczenia był także fakt zorganizowania misji chrystianizacyjnej na Węgrzech przez kler niemiecki. Wzajemne stosunki uległy ochłodzeniu dopiero po śmierci cesarza (S. Sroka, Historia Węgier, s. 16-19).
[ 67 ] M. Salomon, op. cit., s. 117.
[ 68 ] M. Angold, Cesarstwo Bizantyńskie, s. 15.
[ 69 ] S. Zakrzewski, op. cit., s. 302.
[ 70 ] Na temat systemu drużynniczego w Polsce por. S. Szczur, Historia Polski średniowiecze, Kraków 2002, s. 83-84.
[ 71 ] M. Salomon, op. cit., s. 114.
[ 72 ] J. Strzelczyk, Bolesław Chrobry, s. 245-253; A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 299-306.
[ 73 ] Kronika Thietmara, ks. V, rozdz. 30-31; J. Strzelczyk, Bolesław Chrobry, s. 110-113.
[ 74 ] J. Strzelczyk, Bolesław Chrobry, s. 170-171.
[ 75 ] M. Salamon, op. cit., s. 114.
[ 76 ] A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 258.
[ 77 ] A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 270.
[ 78 ] Zdaniem Zakrzewskiego do odwrotu zmusił Bolesława spór ze Świętopełkiem, który wydał rozkaz mordowania polskich załóg (S. Zakrzewski, op. cit., s. 305). Dogłębniejsza analiza wiarygodności źródła podającego tą informację skłoniła większość późniejszych badaczy do przyjęcia odmiennej interpretacji wydarzeń (A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 210).
[ 79 ] A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 267.
[ 80 ] Wyliczenie to oparłem na metodzie przyjętej przez A.F. Grabskiego. Nie jest ona wprawdzie nazbyt dokładna, ale na stopniu ogólności wymaganym dla naszych ustaleń wydaje się wystarczająca. Dystans lądowy między Konstantynopolem i Kijowem wynosi ok. 1200 km, co przy szybkości, z jaką mogła poruszać się konnica w tych czasach (Grabski przyjął 30 km dziennie) daje nam 40 dni drogi.
[ 81 ] S. Zakrzewski, op. cit., s. 307.
[ 82 ] A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 270.
[ 83 ] G. Labuda, Jakimi drogami przyszło do Polski chrześcijaństwo?, „Nasza Przeszłość", t. 69 (1988), s. 39-80.
[ 84 ] A.F. Grabski, Bolesław Chrobry, s. 270; tegoż, Studia nad stosunkami, s. 211.
[ 85 ] M. Salamon, op. cit., s. 117-121.
[ 86 ] Na argument ten zwrócił uwagę już A.F. Grabski (Studia nad stosunkami, s. 210).
[ 87 ] Na postać Anastazego Korsunianina zwrócił uwagę już Zakrzewski, choć nie rozwijał szerzej tej kwestii (Bolesław Chrobry Wielki, s. 307).

« Historia   (Publikacja: 18-06-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Kamil Janicki
Student historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jeden z administratorów polskiej Wikipedii
 Strona www autora
 Numer GG: 4811914

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Pierwsze Damy, żony, kobiety. Zapomniane bohaterki II RP
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5425 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365