Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
187.973.098 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7363 tekstów. Zajęłyby one 29029 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 5500 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nierozsądny byłby zamiar odebrania ludowi jego szaleństwa! Można jednak wyleczyć z szaleństw tych, co rządzą ludem; nie pozwolą na to przynajmniej, by szaleństwa ludu stały się niebezpieczne. Zabobon wówczas tylko jest groźny, gdy ma za sobą monarchów i żołnierzy, wtedy bowiem staje się okrutny i krwiożerczy."
 Biblia » Polemiki biblijne » Polemiki nowotestamentowe

Od nauk Jezusa do nauki katolickiej – horror catholicus [4]
Autor tekstu:

Wierząc, iż Jezus jest istotą boską, Paweł zmuszony był nadać jego śmierci fundamentalne teologiczne znaczenie. Uznał, iż stanowi ona krwawą ofiarę przebłagalną dla boskiego ojca za grzechy wszystkich ludzi, które są skutkiem nieposłuszeństwa pierwszego człowieka, wspólnego przodka dla całej ludzkości - Adama (m. in. Rz. 5, 18-19). Paweł pominął postać biblijnej Ewy przy wyjaśnianiu przyczyny pochodzenia zła, doświadczanego przez gatunek ludzki; jego stanowisko w tej kwestii nie budzi zdziwienia, jeśli się weźmie pod uwagę jego lekceważący stosunek do kobiet (np. 1 Kor 11, 3, 9; 14, 34-35). Dlatego uważam, iż nie był on nigdy żonaty. Gdyby bowiem miał teściową, jak apostoł Piotr (Mk 1, 30), prawdopodobnie nabrałby większego szacunku dla kobiet. Ale żarty odłożę na bok. Koncepcja Pawła, wedle której Boga satysfakcjonuje ofiara ogromnego cierpienia i śmierci niewinnej istoty, Jezusa, umierającego za całą grzeszną ludzkość, jest głęboko niemoralna, wedle niej bowiem Bóg potrzebuje krwi jako zapłaty za grzechy, nawet jeśli jest to krew i śmierć niewinnej istoty.

Dla Pawła było kwestią nie podlegającą dyskusji, iż cała ludzkość wywodzi się od jednej pary (posługującej się rozbudowanym językiem). Nie zdawał on sobie prawdopodobnie sprawy, iż jego nauki postawią przyszłe pokolenia chrześcijan w bardzo kłopotliwej sytuacji. Koncepcja Pawła, wedle której śmierć Jezusa stanowi zadośćuczynienie Bogu za grzechy ludzi — będące konsekwencją upadku pierwszego człowieka — straciłaby całkowicie podstawy nawet do pozorów wiarygodności, w przypadku ustalenia przez naukowców, iż cała ludzkość nie wywodzi się od jednej pary praprzodków. Dlatego m. in. papież Pius XII pisał w encyklice Humani generis (1950): "Co się zaś tyczy innej hipotezy, tzw. poligenizmu, synom Kościoła wspomniana swoboda dyskusji bynajmniej nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym przyjąć teorii, że po Adamie istnieli na tej ziemi ludzie nie pochodzący od niego jako od wspólnego wszystkim przodka albo że słowo „Adam" oznacza jakąś nieokreśloną wielośćpraojców" [ 16 ].

Paweł głosił również bardzo niebezpieczną z punktu widzenia praktyki politycznej tezę, iż "nie ma [...] władzy, która by nie pochodziła od Boga" (Rz 13, 1). W późniejszych czasach nierzadko stawała się ona usprawiedliwieniem dla przelewania przez rządzących krwi wielu tysięcy a nawet milionów ludzi. W listach, należących do ksiąg Nowego Testamentu i przypisywanych tradycyjnie Pawłowi (m. in.: Ef 6, 5-9; 1 Tm 6, 1-2; Tt 2, 9-10), akceptowane są praktyki niewolnicze. Wedle wizji chrześcijaństwa, stworzonej przez Pawła, nie miało ono stać się religią godzącą w ówczesny porządek społeczny cesarstwa rzymskiego, zaś wiernych zobowiązywało do zachowania wierności i posłuszeństwa rządzącym. Nie dziwi zatem, iż kilka wieków później zostało uznane za oficjalną religię cesarstwa rzymskiego — głównie ze względów politycznych. Stało się to za panowania Teodozjusza Wielkiego (380), władcy odpowiedzialnego m. in. za masakrę kilku tysięcy mieszkańców Thessalonik (390).

Trudno jest jednoznacznie rozstrzygnąć, czy autorzy Ewangelii według Mateusza, Łukasza i Marka podzielali wiarę Pawła, iż Jezus jest istotą boską. Wiarę w bóstwo Jezusa uznawał natomiast autor ewangelii według Jana; akcentował ją nawet wyraźniej niż Paweł. Tekst ostatniej ewangelii nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy jej autor uważał Jezusa za istotę równą Bogu Izraela. Osobiście w to wątpię. Nie można również wykluczyć zmian w pierwotnym tekście, które prowadzą do trudności w interpretacji tego dzieła. W czasach, gdy ono powstawało, prawdopodobnie ponad 50 lat po śmierci Jezusa, koncepcja Pawła, iż Jezus jest istotą boską, zdążyła się już utrwalić się wśród chrześcijan, zaś sam ewangelista prawdopodobnie nigdy nie spotkał Jezusa osobiście.

Podany w prologu ewangelii hymn o boskim Słowie (logos), istniejącym przed narodzeniem w ciele, jest inspirowany Księgą Mądrości. Ewangelista nazwał słowo „bogiem" lub „bóstwem", odróżniając je od Boga Biblii [ 17 ]. Podobnie jak wcześniej Paweł, czwarty ewangelista wyłącznie Bogu Starego Testamentu przypisywał cechę niewidzialności, dlatego głosił, iż dzięki wcieleniu syna boskiego, "jednorodzonego (monogenes) boga" stało się możliwe poznanie Boga (J 1, 18). Zawarta w nim myśl teologiczna jest zbliżona do koncepcji Filona, jednak dla Filona nauka o wcieleniu Słowa byłby raczej niemożliwa do przyjęcia, ze względu na założenia jego filozoficznego systemu. Ewangelista również w dalszej części swojego utworu wielokrotnie nazywał Jezusa „jednorodzonym synem Boga" (np. J 3, 16; 3, 18).

Jeden z najwybitniejszych pisarzy wczesnochrześcijańskich, Orygenes (ok. 185-254) na podstawie analizy hymnu o logosie wyjaśniał, iż syn boski jest niższy w bóstwie od Boga Biblii [ 18 ]. Orygenes był odważnym i oryginalnym myślicielem, dlatego niektóre spośród jego propozycji teologicznych (wyrażanych często jedynie w formie przypuszczeń) zostało później uznane za „heretyckie". Trudno jednak przypuszczać, iż w tak fundamentalnej dla chrześcijan kwestii, jak stosunek syna boskiego od Boga Starego Testamentu, wyrażał on odmienną opinię niż większość współczesnych mu chrześcijan.

Niektóre fragmenty omawianej ewangelii zdają się świadczyć, iż jej autor mógł wierzyć, iż Jezus jest najwyższym Bogiem. M. in. kilkakrotnie podawał, iż Jezus mówił o sobie używając zwrotu "Ja jestem" (np. J 8, 24; 18, 5-6), nawiązując w ten sposób do jednego ze starotestamentalnych imion Boga, enigmatycznego stwierdzenia: "Jestem, który jestem" (Wj 3, 14). Przypisywał również Jezusowi słowa: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10, 30), a także: "wszystko, co ma Ojciec, jest moje" (J 16, 15). Twierdzenie ewangelisty o jedności Boga i Jezusa można jednak rozumieć w sensie moralnym, iż Jezus posłusznie pełnił wolę swojego Ojca, tak, iż nie było między nimi żadnego rozdźwięku. Przy tej interpretacji stają się zrozumiałe inne słowa, które Jezus miał powiedzieć słuchaczom: "Ojciec większy jest ode mnie" (J 14, 28), jak również jego modlitwa: " [...] aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17, 3).

Paweł, a następnie autor ewangelii według Jana, poprzez teologiczne spekulacje w znaczący sposób przyczynili się do tego, iż stosunkowo proste moralne przesłanie Jezusa było stopniowo przekształcane przez chrześcijan do postaci abstrakcyjnej konstrukcji filozoficznej przez coraz liczniejszą grupę wykształconych chrześcijan pochodzenia „pogańskiego". Kościół zapłacił wysoką cenę za wykorzystanie pojęć i koncepcji filozoficznych do interpretacji nauki Nazarejczyka, bowiem w ten sposób poważnie te nauki wypaczył.

Nauka chrześcijańska o Trójcy Świętej, wedle której Bóg Starego Testamentu, Jezus (osoba uznana za tożsamą z synem Boga) oraz Duch Św. są trzema całkowicie równymi w bóstwie osobami, powstała w wyniku zastosowania pojęć filozofii greckiej do opowieści biblijnych. Kościół katolicki pierwszy raz oficjalnie uznał, iż syn boski jest równy (współistotny, homoousios) pod względem bóstwa Bogu Ojcu na soborze w Nicei (325). Na drugim soborze w Konstantynopolu (381) zobowiązał natomiast chrześcijan do wyznawania wiary w Trójcę Św. Wówczas jedynie znikoma część chrześcijan była pochodzenia żydowskiego, toteż sformułowanie nauki o jednym Bogu jako Trójcy realnie różniących się od siebie osób nie było już postrzegane przez wielu chrześcijan jako odejście od ścisłego biblijnego monoteizmu. Nauka o Trójcy stała się przedmiotem rozważań teologów katolickich na soborach prawie do końca okresu średniowiecza i stopniowo przybierała coraz bardziej abstrakcyjną dla ogółu wiernych formę.

Doktryna o Trójcy Św. została uzupełniona nauką o dwóch naturach Chrystusa - boskiej i ludzkiej, niezmieszanych ze sobą wzajemnie i istniejących w jego boskiej osobie (tzw. unia hipostatyczna), sformułowana w dojrzałej formie na soborze w Chalcedonie (451). Wedle tej koncepcji, Jezus, jako prawdziwy człowiek, miał być niższy od Boga Ojca, zaś jako prawdziwy Bóg — całkowicie mu równy. Na krzyżu miała cierpieć boska osoba, jednak jedynie w jej ludzkiej naturze [ 19 ].

Kręte drogi rozwoju chrześcijaństwa doprowadziły do dziwnej sytuacji, w której kościół katolicki wymaga od swoich wyznawców podporządkowania ich życia wierze w Boga urodzonego jako człowiek, w stajni, w zapadłej miejscowości w starożytnej Palestynie, przez większość życia zajmującego się wytwarzaniem stołów, produkującego przyzwoite wino na imprezach, głoszącego nauki o konieczności jedzenia jego ciała i picia jego krwi, potem bez najmniejszego oporu pozwalającego sie zakatować na śmierć, aby spłacić swojemu spragnionemu krwi boskiemu ojcu dług ludzkości, zaś na końcu zmartwychwstałemu w taki sposób, iż zdarzenie to pozostałoby prawie niezauważone przez współczesnych mu ludzi.

Nie dziwi zatem fakt, iż działalność teologów katolickich było i pozostaje niezwykle trudnym i niewdzięcznym zajęciem, polega ono bowiem na próbach nadania nieprawdopodobnym starożytnym mitycznym opowiadaniom jeszcze bardziej nieprawdopodobnej interpretacji. Mówienie o Bogu, który przyszedł na świat i umarł za ludzkie winy z racji nieskończonej miłości do nich, stanowi pozornie zachętę do wyznawania wiary, jest jednak w istocie wyłącznie robieniem dobrej miny do złej gry — gry na ludzkich emocjach. Siła religii polega bowiem przede wszystkim na jej zdolności oddziaływania na ludzkie emocje, które często biorą górę nad elementarnym zdrowym rozsądkiem. Specyficzna siła oddziaływania religii chrześcijańskiej polega m. in. na tym, iż próbuje ona nadać sens ludzkim cierpieniom, głosząc, iż w ten sposób współuczestniczy się w cierpieniu Boga. Jest to jednak tylko iluzoryczna ulga.


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Komplementarna zagadka
Wiara katolicka jako iluzja

 Zobacz komentarze (50)..   


 Przypisy:
[ 16 ] Podane za: S. Głowa, I. Bieda (red.) Breviarium Fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, Poznań 1997, s. 191.
[ 17 ] BT podaje następujący przekład prologu ewangelii Jana: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo" (J 1,1), jednak bliższe greckiemu oryginałowi byłoby tłumaczenie: "i bogiem [ew. bóstwem] było Słowo". W greckim teście Bóg Starego Testamentu został określony jako theos (z rodzajnikiem męskim ho, w odpowiednim przypadku), zaś Słowo - jako theos (bez rodzajnika). Zob. The Greek New Testament, ed. by B. Aland, K. Aland, J. Karavidopoulos, C. M. Martini, B. M. Metzger, Deutsche Bibelgesellschaft, American Bible Societies, Stuttgart 1994.
[ 18 ] Orygenes, Komentarz do Ewangelii św. Jana, tłum. S. Kalinkowski, Warszawa 1981, s. 101-104
[ 19 ] Zob. np. S. Głowa, I. Bieda (red.) Breviarium..., dz. cyt., rozdziały IV i VI.

« Polemiki nowotestamentowe   (Publikacja: 15-12-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Dolecki
Z wykształcenia filozof oraz chemik a także doktor historii nauki (w zakresie historii chemii). Pracuje jako adiunkt w Instytucie Historii Nauki PAN, ponadto wykłada filozofię oraz historię chemii na Wydziale Chemii UW. Ma 33 lata, mieszka w Warszawie.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Galalit – tworzywo z mleka
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 749 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365