Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.030.614 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7350 tekstów. Zajęłyby one 29000 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3532 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Trzeba wyzwolić się ze strachu bogów i śmierci."
 Państwo i polityka » Ekonomia, gospodarka, biznes

Piwo, koncerny i wielka polityka [2]
Autor tekstu:

Trzeba wyraźnie podkreślić, że sprzeciw wobec neokolonizacyjnej prywatyzacji nie ma nic wspólnego z ksenofobicznym nacjonalizmem. Idzie tutaj wyłącznie o ochronę krajowej gospodarki. Po upadku w okresie saskim polskiego piwowarstwa, jego odrodzenie w XIX w. dokonane zostało w dużej mierze rękoma obcokrajowców, głównie pochodzenia niemieckiego i austriackiego, tyle że ludzie ci reprezentowali nie interesy zagranicznych przedsiębiorstw, lecz tworzyli polskie przedsiębiorstwa, które odbudowywały fundamenty państwa polskiego. Podobnie jak dziś np. polscy emigranci zaangażowani są w budowę gospodarki angielskiej.

Z drugiej strony neokolonizacja i utrata suwerenności gospodarczej kraju po 1989 została dokonana w olbrzymiej większości rękoma osób narodowości polskiej, które związały się z zagranicznymi grupami interesu. Często byli to polscy emigranci, którzy za granicą byli wynajmowani do ról dyskretnych pełnomocników wielkich koncernów. To tzw. słupy, które we wczesnym okresie polskiej transformacji pojawiali się w Polsce z walizkami dolarów, rychło stawali się rekinami polskiej giełdy jako „indywidualni inwestorzy", często powoływali firmy-krzaki o nazwach typu „Konsorcjum Finansowe", „Advanced Solutions" itp. nic nie mówiące nazwy, po czym sukcesywnie przejmowali udziały kontrolne w przedsiębiorstwach (w przypadku prywatyzacji przez giełdę) oraz całe przedsiębiorstwa. Nastepnie w zależności od charakteru przedsiębiorstwa — było ono albo odsprzedawane dyskretnemu najemcy słupa albo doprowadzane do upadku. Dlatego też nie o narodowość tutaj idzie, lecz o przeciwstawienie się niezwykle szkodliwemu dla państwa i społeczeństwa zjawisku neokolonizacji kraju, który utracił fundament na którym odbudowana została niepodległość po 123 latach zaborów.

Rodzi się tutaj dla mnie samego nawet kontrowersyjna konstatacja, że zabory państwa polskiego były znacznie łaskawsze dla polskiej gospodarki i odbudowy państwa niż neokolonizacja Polski w ramach Planu Sorosa-Sachsa-Liptona. Zabory odebrały Polakom własną strukturę polityczną, lecz stworzyły warunki do odbudowy gospodarczej i techniczo-naukowej. Odebranie podmiotowości politycznej fenomenalnie wyzwoliło energię i konstruktywną mobilizację Polaków, którzy stworzyli fundamenty prężnej gospodarki na ziemiach polskich, wsparli swoją energią gospodarki państw zaborczych i otrzymali od zaborczych narodów sporo wsparcia poszczególnych jednostek, w szczególności takich, którzy przynieśli na ziemie polskie swoje know-how. Przemysł browarniczy, który był ważnym elementem odbudowy gospodarczej kraju, w większości stworzyli osadnicy niemieccy, którzy wskrzesili staropolską specjalność Rzeczypospolitej. Rosja wchłaniała większość piwa produkowanego przez browary warszawskie (na których utrata tego rynku po I wojnie poważnie ograniczyła obroty).

Jeszcze lepsze relacje ułożyły się z Habsburgami, w których płynęło nieco piastowskiej krwi. Warto pamiętać, że największy polski browar w Żywcu stworzyła osobiście rodzina Habsburgów. Władze II RP uhonorowały wkład browarników z Niemiec i Austrii w odbudowę państwa polskiego. Wspomniałem już o Orderze Odrodzenia Polski dla Jana Goetza Okocimskiego. Rok wcześniej prawicowe władze Rzeczypospolitej zwróciły arcyksięciu Karolowi Stefanowi Habsburgowi znacjonalizowane po wojnie galicyjskie włości rodziny cesarskiej, w tym Browar Arcyksiążęcy w Żywcu — w uznaniu zasług domu Habsburskiego dla państwa polskiego (sic!). Nie bez powodu Karol Stefan przez część polskich kręgów monarchicznych w czasie I wojny i w II RP, widziany był jako dobry kandydat na króla polskiego. Był nie tylko dobrym gospodarzem, ale i pierwszym Habsburgiem, który nauczył się języka polskiego i w 1907 ogłosił żywiecką linię rodu Habsburgów Polakami. Wiązało się to również z jego koncepcjami politycznymi, chciał bowiem, by monarchia habsburska integrowała w jednym organizmie politycznym różne niepodległe narody. Warto więc pamiętać, że nawet w okresie zaborczym wielu Rosjan, Austriaków i Niemców zrobiło wiele dobrego dla Polski. Wielu z nich wniosło realny wkład w odbudowę państwa polskiego, część z nich uznało się za Polaków.

2. Koncentracja

Po przejęciu praktycznie całego rynku przez zagraniczne koncerny miał miejsce proces gigantycznej koncentracji, która jest bardzo niekorzystna dla konkurencji, a ze względu na skalę samego rynku piwa w Polsce, kilka zagranicznych koncernów uzyskało potencjał nie tylko o charakterze czysto gospodarczym, ale i wręcz politycznym. Cały polski rynek piwny wyceniony został przez Euromonitor na 20 mld zł (2012; dla porównania przychody całego budżetu określono wówczas na 292 mld zł). Polski rynek piwa należy dziś do trzech wielkich koncernów, które dysponują udziałami w skali 85-90%:

1) SABMiller (Kompania Piwowarska, 3 browary w Polsce, 3200 pracowników): 2008: 43%, 2012: 38%. Dawniej firma nazywała się South African Breweries. Dziś firma jest nr 2 na świecie.

2) Heineken (Żywiec): 2012: 31%. Firma nr 3 na świecie

3) Carlsberg (dawny Okocim): 2012: 18%. 2013: 20%. Firma nr 4 na świecie

Istotnym graczem na polskim rynku jest także wywodzący się z Danii koncern Royal Unibrew, który jest właścicielem Browaru Łomża i inwestorem strategicznym w Perle i Van Pur.

W wyniku koncentracji kilka koncernów piwnych wycofało się z Polski i towarzyszyły temu zjawiska pokazujące jak nieudolny jest wolny rynek w państwach o słabej władzy centralnej. Koncerny dzielą między sobą rynki krajowe, praktycznie samodzielnie są w stanie zmonopolizować całe gałęzie gospodarek krajowych. Polskiej koncentracji towarzyszyły układy typu: ty mi odstepujesz swoją część rynku polskiego, ja odstępuję ci swoją część rynku w państwie X, gdzie z kolei ty możesz uzyskać większą koncentrację. Koncerny zawierając między sobą porozumienia i kooperują dziś w rozgrywaniu i kiełznaniu wpływów władz politycznych poszczególnych krajów. Wolny rynek jest dobry — pod warunkiem, że realnie w danej gałęzi gospodarki jest wiele małych i średnich przedsiębiorców. wówczas wolny rynek jest korzystny i dla konsumentów i dla państwa. Żadne suwerenne państwo nie powinno tolerować zawłaszczania całych gałęzi gospodarki przez zagraniczne/ponadnarodowe monopole i na ogół sprowadzające się do tego samego — oligopole (tworzące na ogół kartele, czyli zakamuflowane monopole). Są one bowiem szkodliwe zarówno dla konsumentów, jak i niebezpieczne dla państwa

3. Czas na EB

Nim rynek piwa w Polsce został zoligopolizowany był krótki "Czas EB", które zyskało status piwa młodych. Marka została stworzona przez polsko-australijską spółkę joint venture Elbrewery i rządziła na polskim rynku w latach 1993-1998. W połowie lat. 90. było to najlepiej sprzedające się polskie piwo, którego produkowano kilka milionów hektolitrów rocznie. 

Warto mieć na uwadze to, że opanowane polskiego rynku piwa przez koncerny miało dwojaki charakter: zdobycie nowego wielomilionowego rynku konsumentów, nader perspektywicznego dla tej akurat branży. Po drugie zaś: unieszkodliwienie potencjalnej konkurencji, która mogłaby skutecznie konkurować na rynkach już obsadzonych przez światowe koncerny. Jesteśmy w stanie robić lepsze i tańsze piwo od tego, które koncerny oferują na Zachodzie. Modę na polskie piwo również można by wykreować, w oparciu o odgrzebane staropolskie tradycje piwne. Zachodnie koncerny piwne miały więc dwojaką motywację, by zniszczyć jakość polskiego trunku i przekonać nas, że polskie piwa to komunistyczny przeżytek, taki „jabol" z pianką.

EB to był projekt, który pokazał, że Polacy chcą postrzegać polskie piwo jako zachodnie. EB było marką polską, wytworzoną w polskich browarach z XIX-wiecznymi tradycjami, której kapitał zachodni pomógł się wypromować. Sukces EB polegał na tym, że Polacy pokochali markę, która im mówiła: „piwo tak jak na Zachodzie, lecz robione przez Polaków". I było tanie.

Dla koncernów był to kierunek niepożądany. Styl zachodni piwa skojarzył się z produktem tanim. Piwo „europejskie" nie powinno polskiemu rynkowi kojarzyć się z tanim „sikaczem". Dlatego EB musiało zniknąć, choć było najpopularniejsze. 

W 1998, kiedy Żywiec (od 1994 należący do Heinekena) przejął Elbrewery, wraz z dwoma jego browarami w Elblągu i Braniewie, zawiązał się sojusz trzech wielkich koncernów, które posiadają dziś prawie cały polski rynek: Heineken, SABMiller i Carlsberg utworzyły wspólną organizację Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce — Browary Polskie. W 2003 marka EB zniknęła z polskiego rynku (pozostała w eksporcie).

4. Obniżenie jakości

Piwowarstwo nie jest wprawdzie dziedziną strategiczną państwa, lecz wiele polskich marek piwa miało w społeczeństwie wysoka renomę. Koncerny nie mogły więc po zakupieniu po prostu zamknąć wszystkich krajowych browarów i zamienić je na centra dystrybucyjne własnych marek. Dlatego kolejnym etapem było sukcesywne obniżenie jakości czołowych polskich marek, które dodatkowo bardzo się do siebie upodobniły. W tzw. piwie koncernowym nader trudno wychwycić jakieś istotne różnice pomiędzy dziesiątkami różnych piw.

Niektórzy uważają to za naturalny proces cięcia kosztów piwa koncernowego. By obronić moją tezę proponuję prosty eksperyment. Idziemy do pierwszego lepszego hipermarketu czy dyskontu na dział z piwem i czytamy etykietki wszystkich piw jednego z koncernów — zarówno produkcji krajowej, jak i importowanych. Przekonamy się wówczas, że zdecydowana większość marek produkowanych w Polsce nie ma podanego chmielu w składzie, podczas kiedy większość marek importowanych tego samego koncernu — najpewniej będzie miało na etykiecie podany chmiel w składzie. Nie wynika to wcale z przyczyn czysto formalnych. Importowane piwa koncernowe są faktycznie na ogół lepsze niż rozlewane w Polsce.

Chciałbym wyraźnie podkreślić, że nie przypisuję tutaj koncernom jakichś niecnych działań. Z perspektywy interesów koncernu jest to działanie całkowicie racjonalne, więc zasługujące na pochwałę akcjonariuszy wobec zarządu. Problem polega jednak na tym, że nasze interesy — państwa i społeczeństwa są zwyczajnie sprzeczne z interesami koncernów.

Dużo bardziej bulwersujące były jaskrawe ułatwienia ze strony osób na wysokich stanowiskach administracyjno-politycznych, które bez mała umożliwiły upadek polskich marek piwa.


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (19)..   


« Ekonomia, gospodarka, biznes   (Publikacja: 09-03-2014 Ostatnia zmiana: 10-03-2014)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 952  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Czerwono-zielono-żółty. Co dla Polski oznacza nowy rząd w Berlinie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9596 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365