Racjonalista - Strona głównaDo treści
Aborcja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
27-03-2016 00:40romaro (25211 punktów)Aborcja
Ocena 15 na 15
W Polsce na około 10 milionów kobiet w wieku reprodukcyjnym oficjalnie wykonano 1812 legalnych aborcji w 2014 r. Polskie przepisy dotyczące przerywania ciąży nie gwarantują dostępu do legalnej aborcji. Przepisy prawa dotyczące przerywania ciąży są restrykcyjne same w sobie, ale rzeczywista sytuacja kobiet jest jeszcze gorsza.
Prawo przewiduje w niektórych wypadkach więzienie za wykonanie aborcji. Nie wykonanie nie skutkuje niczym. Jeśli więc lekarz stanie przed wyborem - wykonać zabieg lub odmówić, nawet jeżeli ciąża zagraża życiu matki, to nie mam złudzeń co wybierze gdy zostanie wprowadzona ustawa całkowicie zakazująca aborcji, o co apelują organizacje prawicowe. Można powiedzieć, że życie kobiet zależne będzie w tym wypadku od tego na ile szczęścia będą miały podczas całego okresu ciąży. Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. Pierwsze z nieszczęść już je spotkało - mieszkają w Polsce.
Ci którzy są za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej powinni wziąć pod uwagę fakt, że po jej ewentualnym zaakceptowaniu przez parlament, życie i zdrowie naszych żon, sióstr, córek, wnuczek nie będzie chronione. Myślę, że już stało się coś złego. Po wywołanym szumie przez Fundacje SOS Obrony Poczętego Życia, która twierdzi, że doszło do złamania prawa w szpitalu im. Świętej Rodziny, mam powody sądzić, że lekarze dla własnego spokoju będą odmawiać wykonywania legalnych aborcji częściej niż to miało miejsce do tej pory.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
>Polskie przepisy dotyczące przerywania ciąży nie gwarantują dostępu do legalnej aborcji.
Gwarantują. Aborcja jest dopuszczalna w 3 przypadkach.
27-03-2016 01:38 
 Ocena 8 na 8
romaro (25211 punktów)
>>Polskie przepisy dotyczące przerywania ciąży nie gwarantują dostępu do legalnej aborcji.
>Gwarantują. Aborcja jest dopuszczalna w 3 przypadkach.
O jakiej gwarancji mówimy jeżeli lekarz ma PRAWO odmówić. Poszukaj materiałów dotyczących tego tematu, a przekonasz się jak wygląda ta "gwarancja" w praktyce.

Gwarancja - zapewnienie. Takie zapewnienie - w tym wypadku kobieta - powinna mieć w każdym szpitalu finansowanym przez państwo.
Ordynariusz Pisiewicz (545 punktów)
(zablokowany)
Lekarz odmawiający dokonania zabiegu ma obowiązek poinformować kobietę, w którym szpitalu będzie mogła przejść zabieg. Oczywiście są lekarze, którzy nie wywiązują się z tego obowiązku, co nie oznacza, że prawo w ustawie nie daje możliwości przerwania ciąży.
Belfer00 (720 punktów)
>Polskie przepisy dotyczące przerywania ciąży nie gwarantują dostępu do legalnej aborcji.
>Przepisy prawa dotyczące przerywania ciąży są restrykcyjne same w sobie, ale rzeczywista sytuacja kobiet jest jeszcze gorsza.
>[...]
>Po wywołanym szumie przez Fundację SOS Obrony Poczętego Życia, która twierdzi, że doszło do złamania prawa w szpitalu im. Świętej Rodziny, mam powody sądzić, że lekarze dla własnego spokoju będą odmawiać wykonywania legalnych aborcji częściej niż to miało miejsce do tej pory.
Oczywiście zgadzam się co do konieczności zagwarantowania dostępu do legalnej aborcji.
Ale sytuacja ze szpitala im. Świętej Rodziny zwróciła uwagę na aspekt całkiem dotąd przemilczany.
Idzie mi o warunki i sposoby dokonywania zabiegu.
O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
Pozbawienie życia takiego żywego i czującego organizmu powinno przebiegać w sposób humanitarny, nie gorszy niż w przypadku zwierząt.
Nie powinno się powodować przy tym bólu i cierpienia.
Kwestia ta wymaga uregulowania, ale z powodu tabuizowania tej sfery (eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu") jest ją bardzo trudno podjąć.
Pozdrawiam.
27-03-2016 08:28 
 Ocena 10 na 10
ZaKotem (8733 punktów)
Problem aborcji w Polsce jest przede wszystkim ekonomiczny. Każdy może bez trudu w celu dokonania aborcji wyjechać za granicę - dosłownie zaraz za granicę, bo w prawie każdym przygranicznym miasteczku są kliniki wyspecjalizowane w obsłudze Polek. Oczywiście prywatnie i za opłatą. Jakies 2000 zł, co nie jest tak wielką kwotą zważywszy, że mało kto robi to więcej niż 1-2 razy w życiu. Biedaków, rzecz jasna, na to nie stać. Biedaków w ogóle na nic nie stać i dlatego właśnie są biedakami. I to jest tak naprawdę problem, bo tych, co zarabiają średnią krajową, legalność czy nielegalność aborcji w żadnym stopniu nie rusza.

Wzruszają mnie nutrie.
27-03-2016 18:03 
 Ocena 8 na 8
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Problem aborcji w Polsce jest przede wszystkim ekonomiczny.<<
I to podwójnie. Żeby wyjechać do sąsiadów na aborcję trzeba mieć pieniądze. Z drugiej strony nasi rodacy np. w Anglii mają dość pieniędzy, żeby mieć dzieci. Niestety, nasz (?) coraz bardziej totalitarny rząd zamiast stwarzać warunki dla normalnego rozwoju, zwłaszcza młodych małżeństw, tworzy coraz to nowe przepisy kryminalizujące może i naganne, ale jednak naturalne zachowania generowane m.in. nieprzemyślanymi działaniami rządu.
27-03-2016 08:29 
 Ocena 8 na 8
Kronan (488 punktów)
(zablokowany)
Dlaczego zaraz eutanazja płodu?A jeśli już to dlaczego nikt nie zapyta jak doszło do tego że aborcji dokonana tak późno?6 miesięczne dziecko.Litości A całe zdarzenie czasowo idealnie podpasowało lobby antyaborcyjnemu.Osobiście nie wierzę w sumienie lekarza takiego pana Chazana np.Naprawdę nikt nie słyszał o przypadkach kiedy ginekolodzy ze względu na swoje "sumienie"(dlaczego tzw sumienie?Wybiera taki sobie sam że matka może umrzeć a dziecko ma żyć.Kim oni niby są ??) swoimi decyzjami opóźniali cały cykl decyzji o aborcji całymi tygodniami czy nawet miesiącami?Może to taki przypadek właśnie?Na upartego można by uznać że to celowa szersza akcja lobby antyaborycjnego żeby kobietę przymusić zwyczajnie do zrezygnowania z aborcji nawet kiedy zagrożone jest jej życie.Jak coś takiego nazwać?Aborcja to nic dobrego ale nie dam sobie wmówić że lobby antyaborcyjne jest bez skazy jak sami siebie postrzegają all malowane świętoszki.A przy okazji.Lobbyści antyaborcyjni dążą do całkowitego zakazu aborcji aktualnie.Ciąży pozamacicznej też?Taką ciążę można stwierdzić dopiero po 7-10 tygodniach czasami.Co wtedy?Też aborcja maiałby by być niedopuszczalna?Bo jak zakaz całkowity to i śmierć kobiety nikogo z tych świętoszków nie ruszy zwyczajnie
27-03-2016 09:04 
 Ocena 4 na 4
Fiedia (1636 punktów)
>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.

Prawda nie zależy od światopoglądu. Ów zaś żywy organizm dość często jest abortowany samoistnie patrz spontaniczna aborcja.

>Kwestia ta wymaga uregulowania, ale z powodu tabuizowania tej sfery (eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu") jest ją bardzo trudno podjąć.

Wiele regulowania tu nie trzeba - legalizować. Podjąć jednak tą kwestię praktycznie nie sposób właśnie przez język gdzie neutralne sformułowania zastąpiono nacechowanymi emocjonalnie i mającymi pejoratywny wydźwięk - nie aborcja a morderstwo życia (nie)narodzonego czy życia poczętego. Tak długo jak ideolodzy o mordowaniu będą bełkotać tak długo żadne sensowne rozwiązanie w grę nie wejdzie.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
27-03-2016 16:05 
 Ocena 1 na 1
berserk (13 punktów)
Nie mamy pełnego wpływu na tą "samoistność", tak jak nie mamy wpływu, póki co, na śmierć łóżeczkową. Zabicie organizmu 2 m-cu i 30 dniu jest więc legalnym usunięciem płodu; czym jest ta sam czynność w 3 m-cu i 1 dniu? Duża różnica biologiczna?! Może więc dopuśćmy zabijanie dziecka (lub usuwanie płodu, jak kto woli) w 8 m-cu i 30 dniu. Pełna moja zgoda - bez hipokryzji i obłudy.
Problem się rozwiąże, kiedy prawnie zdefiniujemy pojęcie CZŁOWIEKA. Kim jest? Istotą,która opuściła ciało kobiety i samodzielnie oddycha posiadając funkcje życiowe? Wtedy aborcja do 3 mca jest BEZ SENSU - powinna być rozciągnięta na cały okres życia płodowego - j/w. Kiedy nadamy mu numer PESEL? (Może PESEL powinien być nadawany już płodowi?). Bez definicji "człowieka" nie posuniemy się naprzód.
Kiedy stajemy ludźmi w rozumieniu biologicznym i prawnym?!
PS M. Bakunin nie jest wzorem do naśladowania: "Jesteśmy powołani do tego aby burzyć, budować będą inni lepsi od nas" - jego absurdalny tekst - to jest najprostsze - rozłożyć silnik, ale trudniej go potem złożyć; rozłożyć może idiota,ale złożyć już tylko fachowiec!!!
27-03-2016 17:19 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>Bez definicji "człowieka" nie posuniemy się naprzód.
Myślę, że to raczej ty sam powinieneś się trochę posunąć do przodu. Jeszce tak spóźnionego osobnika nie spotkałem.
>Problem się rozwiąże, kiedy prawnie zdefiniujemy pojęcie CZŁOWIEKA.
Zapytam tylko z czystej ciekawości - Według Twojego wyobrażenia, mieścisz się w ramach tej definicji?

Ale ja dopowiem Ci jeszcze coś co warto abyś wziął pod rozwagę - Może by tak prawnie zdefiniować, że miejsce kobiety jest przy mężu. Jak myślisz? Rozwodów by nie było...
27-03-2016 17:56 
 Ocena-3 na 5
berserk (13 punktów)
>Zapytam tylko z czystej ciekawości - Według Twojego wyobrażenia, mieścisz się w ramach tej definicji?
Dyskusja dotyczy płodu, a nie człowieka urodzonego, więc Twoje pytanie jest nie na temat. Pytanie powinno być sformułowane: czy ludzki płód jest człowiekiem (podlegającym ochronie prawnej)? W zasadzie jestem w stanie zaakceptować definicję, że płód nie jest człowiekiem, lecz organizmem wielokomórkowym (tkankowcem). Ale nie można definiować ochrony prawnej płodu w kategoriach czasowych - czyli 2 m-cu i 30 dniu jest OK, ale w 3 m-cu i 1 dniu to już nie można usuwać. Jeżlei ustanowione zostanie prawo, że człowiekiem stajesz się po pierwszym zachłyśnięciu powietrzem atmosferycznym, to się zgodzę nawet na aborcję płodu-tkankowca w 8 m-cu. Ale w przeciwnym razie każda aborcja będzie dla mnie zabójstwem!
PS. To raczej zwolennicy aborcji są "spóźnionymi osobnikami" ... miarą postępu cywilizacyjno-kulturowego jest chyba traktowanie człowieka podmiotowo, a nie przedmiotowo, ale może się mylę
Może alternatywą byłaby implementacja takiego prawa:
""Spartiata nie decydował sam o losach swego potomstwa. Zanosił dziecko do miejsca zwanego lesche, gdzie zasiadali najstarsi członkowie jego fyli, którzy przeprowadzali oględziny dziecka. Jeśli było ono dobrze zbudowane i silne, kazali ojcu je wychowywać (...). Jeśli jednak było chuderlawe i niekształtne, odsyłali je do tak zwanych Apothetai, jamy ziemi w pobliżu Tajgetu, wierząc, że (...) lepiej będzie, jeśli umrze, skoro od samego początku nie miało zdrowia i siły"
27-03-2016 18:10 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>PS. To raczej zwolennicy aborcji są "spóźnionymi osobnikami" ... miarą postępu cywilizacyjno-kulturowego jest chyba traktowanie człowieka podmiotowo, a nie przedmiotowo, ale może się mylę
Polska ma trzecie po Irlandii i Malcie najbardziej restrykcyjne prawo aborcyjne w Europie.

W którym miejscu "postępu cywilizacyjno-kulturowego" jesteśmy już w tej chwili? Do jakich państw mamy równać - do Muzułmańskich?
Salwador to kraj, podobnie jak Polska, w większości katolicki z bardzo silną rolą hierarchów kościelnych w życiu publicznym. Chrześcijanie stanowią ponad 90 procent z 6 milionów obywateli Salwadoru, a państwo ma jedną z najbardziej restrykcyjnych prawodawstw aborcyjnych na świecie, gdzie usuwanie ciąży jest całkowicie zakazane.

Ostatnie badania CBOS wskazują, że w Polsce w ciągu swojego życia ciążę usunęło od 4 do 6 milionów kobiet. To prawie co czwarta Polka.Podziemie aborcyjne w Polsce ma się świetnie, a jego skala jest ogromna. Polki usuwają ciążę zarówno w gabinetach w kraju, ale i jeżdżą dokonywać aborcji u naszych sąsiadów, u których zabieg jest dozwolony. Zamawiają też w internecie tabletki poronne - tyle że nie zawsze wiedzą jak je używać, dlatego dochodzi do powikłań.
27-03-2016 22:04 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)
> Ale nie można definiować ochrony prawnej płodu w kategoriach czasowych - czyli 2 m-cu i 30 dniu jest OK, ale w 3 m-cu i 1 dniu to już nie można usuwać.

Jak nie można, skoro można? A dlaczego nie można? Np. pełnoletniego definiuje się czasowo, a w momencie, gdy Ziemia obiegnie Słońce dokładnie osiemnaście razy od momentu, gdy dany osobnik opuścił macicę, przyznaje mu się różne prawa, których wcześniej nie miał. Chociaż nie nastąpiła przecież w nim w tym momencie żadna zmiana. Dlaczego akurat wtedy? A bo tak. I jakoś nikt się temu nie dziwuje. Po prostu prawo to jedno, a rzeczywistość to drugie. MOŻNA ustanowić ochronę płodu - czyli przyznać mu prawo do życia - od jakiegoś czasu, i w wielu krajach tak jest.

Wzruszają mnie nutrie.
27-03-2016 22:50 
 Ocena 1 na 1
berserk (13 punktów)
>Jak nie można, skoro można? A dlaczego nie można? Np. pełnoletniego definiuje się czasowo, a w momencie, gdy Ziemia obiegnie Słońce dokładnie osiemnaście razy od momentu, gdy dany osobnik opuścił macicę, przyznaje mu się różne prawa, których wcześniej nie miał.
Jeżeli dla Ciebie "ochrona życia - zabić czy nie" = "uzyskanie pełnoletności", to dalsza dyskusja nie ma sensu... Uzasadnienie "w wielu krajach" mnie nie satysfakcjonuje - niekoniecznie musimy wszystko MAŁPOWAĆ (robią, gdyż tak im pasuje). Jako "głęboko wierzący ateista", dla którego jednak nie jest w życiu obojętna etyka niezależna Kotarbińskiego, wolałbym aby z macicy nie wyciągano ludzi oddychających (gdy nie jest to celem), a jeżeli już lekarz spieprzy robotę, niech przynajmniej od razu walnie główką o podłogę, aby się nie męczyło - TYLE MOŻNA ZROBIĆ!!! - to byłby rodzaj empatii...
27-03-2016 23:50 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>a jeżeli już lekarz spieprzy robotę, niech przynajmniej od razu walnie główką o podłogę, aby się nie męczyło - TYLE MOŻNA ZROBIĆ!!! - to byłby rodzaj empatii...
Nie jesteś pionierem. Tak postępowali już faszyści.
Płud człowiekiem? A kobieta kim jest - przedmiotem? Za wszelką cenę ma urodzić choćby przyszło jej życiem przypłacić. A czy w Konstytucji nie ma zapisu? - Art. 38.Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.

I jest jeszcze jeden, który Ciebie powinien ostudzić - Art. 31.2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

Te dwa artykuły wyraźnie chronią kobiety. Pierwszy z nich zapewnia kobiecie ochronę życia; drugi zapewnia jej możliwość podejmowania decyzji (w granicach prawa), bez możliwości ingerencji osób lub organów, które nie działają z mocy prawa.
W państwie prawa nie ma możliwości zmiany dotychczasowej ustawy antyaborcyjnej na bardziej restrykcyjną bez zmiany konstytucji.

No i przemyśl to. Pisać mi się nie chce, ale dzięki temu może łatwiej będzie Ci to przyswoić.

28-03-2016 11:34 
 0 na 2
berserk (13 punktów)
>Art. 31.2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.>
Prawo do czego? Przecież prawa np. do samobójstwa nie ma nikt w naszym państwie. Myślę, że autor tego zapisu nawet nie myślał, przy jego konstruowaniu, o aborcji. A w sytuacji ratowania życia OCZYWISTYM jest, że ratuje się kobietę (!!!) i po co się tu uzewnętrzniać...
Poza tym zabawne wydaje mi się Twoje zacietrzewienie w przedmiotowej kwestii.. Skąd tyle agresji?
Przecież wyraźnie mówię: nie jestem przeciwnikiem aborcji jako takiej, lecz dzieleniu płodu na ten, który ma prawa ludzkie, a dzień wcześniej ich nie ma. Jeżeli założymy, że usunięcie płodu od dnia 1 do 9 mca jest jak skrobanie pięty, to naprawdę jest dla mnie OK. Wprowadźmy tylko tylko taki zapis prawny.
Ale przede wszystkim skupmy się na tym, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Żenująco niski poziom edukacji seksualnej i BRAK KRĘGOSŁUPA MORALNO-ETYCZNEGO są pierwotnymi przyczynami tego "stanu chorobowego".
Kobieta, o której pisze TBŻ, powinna dać wyciąć sobie jajniki i nie byłoby problemu Ale musi o tym wiedzieć, musi podlegać procesowi edukacji.
Pozdrawiam serdecznie
28-03-2016 13:37 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... nie jest w życiu obojętna etyka niezależna Kotarbińskiego, wolałbym...

#1
Widocznie kobiety i lekarze chcą stosować 'etykę niezależną' od Twoich 'woleń' i 'chceń'.

#2
Stosujże konsekwentnie tę 'etykę niezależną' i po prostu '*odinteresuj się' od problemu, który Ciebie nie dotyczy. (Aniś płód, aniś w ciąży.)

Drobner, *nieprzeklinający (chwilowo)
28-03-2016 18:14 
 Ocena 2 na 2
berserk (13 punktów)
> po prostu '*odinteresuj się' od problemu, który Ciebie nie dotyczy. >
Mam się "odinteresować" ponieważ Ty mi każesz? hahaha Humor dnia Po prostu komedia Zrobię to gdy będę chciał, póki co żyjemy w wolnym kraju... w socjalistycznym reżimie już żyłem - lata dziecięce i młodzieńcze - wtedy też kazali (!) nawet myśleć zgodnie z nurtem partii... Miłego dnia
28-03-2016 18:40 
 Ocena 7 na 7
Drobner (19539 punktów)
>> po prostu '*odinteresuj się' od problemu, który Ciebie nie dotyczy.
>Mam się "odinteresować" ponieważ Ty mi każesz? hahaha Humor dnia Po prostu komedia Zrobię to gdy będę chciał, póki co żyjemy w wolnym kraju... w socjalistycznym reżimie już żyłem - lata dziecięce i młodzieńcze - wtedy też kazali (!) nawet myśleć zgodnie z nurtem partii... Miłego dnia

Twoja próba oszustwa i manipulacji nie przejdzie na forum. Wpisy widać w całości - komentowanie ich 'obciętych' wersji jest wprost kompromitujące.

Napisałem:
>> Stosujże konsekwentnie tę 'etykę niezależną' i po prostu '*odinteresuj się' od problemu, który Ciebie nie dotyczy.

uwypuklając wyraźnie słowo 'niezależna'.
Najprawdopodobniej nie rozumiesz tego słowa, więc i nie zrozumiałeś mojego wpisu, który jest konsekwencją jego znaczenia.

Wyraźnej podpowiedzi, którą zawarłem w poprzednim wpisie pod znaczkiem #1, także nie pojąłeś.

Wobec takich faktów, moja dalsza rozmowa z Tobą byłaby całkowicie bezcelowa.

Drobner, EOT.
27-03-2016 23:56 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)
> W zasadzie jestem w stanie zaakceptować definicję, że płód nie jest człowiekiem
(..)
> miarą postępu cywilizacyjno-kulturowego jest chyba traktowanie człowieka podmiotowo, a nie przedmiotowo
Zatem jednakowe traktowanie płodu (nie będącego człowiekiem) oraz człowieka świadczyłoby o braku postępu cywilizacyjno-kulturowego?
A może wszystkim tkankowcom powinno się przypisywać podmiotowość, by pozostać w zgodzie z postępem?
01-05-2016 09:52 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>Dyskusja dotyczy płodu, a nie człowieka urodzonego, więc Twoje pytanie jest nie na temat. Pytanie powinno być sformułowane: czy ludzki płód jest człowiekiem (podlegającym ochronie prawnej)? W zasadzie jestem w stanie zaakceptować definicję, że płód nie jest człowiekiem, lecz organizmem wielokomórkowym (tkankowcem). Ale nie można definiować ochrony prawnej płodu w kategoriach czasowych - czyli 2 m-cu i 30 dniu jest OK, ale w 3 m-cu i 1 dniu to już nie można usuwać. Jeżlei ustanowione zostanie prawo, że człowiekiem stajesz się po pierwszym zachłyśnięciu powietrzem atmosferycznym, to się zgodzę nawet na aborcję płodu-tkankowca w 8 m-cu. Ale w przeciwnym razie każda aborcja będzie dla mnie zabójstwem!

Tak rozumując to podług ciebie rozbijanie jajka o patelnię, by usmażyć sobie jajecznicę jest zabijaniem kury.Gratulacje.

Co do ram czasowych... jeśli dla ciebie nie ma różnicy między blastocystą, a płodem dziewiątego miesiąca ciąży ponownie gratuluję logiki.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-05-2016 12:30 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tak rozumując to podług ciebie rozbijanie jajka o patelnię, by usmażyć sobie jajecznicę jest zabijaniem kury.Gratulacje.
Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest; miłośnikom jajecznicy przypominam, że jajkiem jest też to jadane jako balut, czyli jajko zawierające stworzenie posiadające mózg.

>jeśli dla ciebie [...] ponownie gratuluję logiki.
Nad logiką próbujących argumentować sarkastycznymi gratulacjami ubolewam.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-05-2016 12:50 
 Ocena 3 na 3
Pan Leming (674 punktów)
>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest

Większość jajek nie jest zapłodniona, a nawet jeśli się takie zdarzają to zarodek w nich zginie z powodu braku dostatecznej temperatury zanim trafi na patelnię, czy do garnka.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
02-05-2016 13:34 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest
>Większość jajek nie jest zapłodniona, a nawet jeśli się takie zdarzają to zarodek w nich zginie z powodu braku dostatecznej temperatury zanim trafi na patelnię, czy do garnka.
Twoja uwaga jest krytyką stanowiska użytkowniczki Ignorancji, która w takim razie założyła analogię między rozwijającym się ludzkim zarodkiem a niezapłodnionym kurzym jajkiem z lodówki.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-05-2016 19:36 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>>>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest
>>Większość jajek nie jest zapłodniona, a nawet jeśli się takie zdarzają to zarodek w nich zginie z powodu braku dostatecznej temperatury zanim trafi na patelnię, czy do garnka.
>Twoja uwaga jest krytyką stanowiska użytkowniczki Ignorancji, która w takim razie założyła analogię między rozwijającym się ludzkim zarodkiem a niezapłodnionym kurzym jajkiem z lodówki.

Nawet popsucie zapłodnionego jaja, będzie tylko popsuciem zapłodnionego jaja, a nie zabiciem ptaka.
Zresztą mogę posłużyć jeszcze innymi przykłady.
Kijanka- żaba
Siemię lniane - len
jabłko - jabłoń
kawior(ikra) - jesiotr
etc.

Doprawdy nie dostrzegasz różnicy? Czy nie chcesz jej dostrzec?
Stawiam na to ostatnie.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-05-2016 20:45 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>popsucie zapłodnionego jaja, będzie tylko popsuciem zapłodnionego jaja, a nie zabiciem ptaka.
Jedno drugiego nie wyklucza, podobnie zburzenie domu może się wiązać z zabiciem przebywającej w nim osoby.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-05-2016 19:21 
 Ocena 9 na 9
Ignorancja (4718 punktów)
>>Tak rozumując to podług ciebie rozbijanie jajka o patelnię, by usmażyć sobie jajecznicę jest zabijaniem kury.Gratulacje.
>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest; miłośnikom jajecznicy przypominam, że jajkiem jest też to jadane jako balut, czyli jajko zawierające stworzenie posiadające mózg.

Tak, tak, a podanie świni żołędzi do korytka jest wycięciem dębów.

Powiedz ile trzeba mieć samozaparcia, by nie respektować logiki tylko ideologię? W twoim przypadku zdaje się sporo.

>>jeśli dla ciebie [...] ponownie gratuluję logiki.
>Nad logiką próbujących argumentować sarkastycznymi gratulacjami ubolewam.

Tylko sarkastyczne gratulacje zauważyłaś? Przykre. Dla ciebie, bo nie ma się co afiszować tak mizernym intelektem.
Choć raczej, moim zdaniem, po prostu nie potrafisz zbić mojej jak najbardziej logicznej i sprowadzonej do prostoty cepa wypowiedzi. Stąd ten emocjonalny wylew.
Nie sądzę, abyś była dla mnie partnerem do rozmowy.

>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

>

Papier cierpliwy, także ten wirtualny. Szkoda tylko, że problemem ludzkości jest zanieczyszczanie środowiska i radosna, acz bezrefleksyjna wzmożona produkcja śmieci.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-05-2016 20:44 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Tak rozumując to podług ciebie rozbijanie jajka o patelnię, by usmażyć sobie jajecznicę jest zabijaniem kury.Gratulacje.
>>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest; miłośnikom jajecznicy przypominam, że jajkiem jest też to jadane jako balut, czyli jajko zawierające stworzenie posiadające mózg.
>Tak, tak, a podanie świni żołędzi do korytka jest wycięciem dębów.
Wycięciem nie, bo ten zabieg polega na odcięciu pnia od wrośniętych w podłoże korzeni, ale jest faktem, że zarodek dębu w żołędziu tkwi.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-05-2016 22:00 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>>>>Tak rozumując to podług ciebie rozbijanie jajka o patelnię, by usmażyć sobie jajecznicę jest zabijaniem kury.Gratulacje.
>>>Zjadanie kurzego jajka zabijaniem kury jak najbardziej jest; miłośnikom jajecznicy przypominam, że jajkiem jest też to jadane jako balut, czyli jajko zawierające stworzenie posiadające mózg.
>>Tak, tak, a podanie świni żołędzi do korytka jest wycięciem dębów.
>Wycięciem nie, bo ten zabieg polega na odcięciu pnia od wrośniętych w podłoże korzeni, ale jest faktem, że zarodek dębu w żołędziu tkwi.

Ale dostrzegasz chyba, że żołędzie, a dęby to zupełnie inne struktury? Te ostatnie mają np. korzenie.

Analogicznie. Płód, jak żołądź (potencjalny dąb) jest potencjalnym człowiekiem, ale taki 12-tyg. nie ma w pełni rozwiniętego układu nerwowego, wraz z jego centralnym organem - mózgiem. Brakuje podstawy - korzenia.

Czemu zatem nie zniesmacza cię rozdeptywanie, jak ostatniej jesieni, gdy żołędzi było pod dostatkiem, a nawet w nadmiarze, tych potencjalnych dębów, a dla zarodka ludzkiego chcesz ustanawiać wyższe standardy? Czy nie przemawia za taką postawą gatunkowa buta?

W moim wcześniejszym poście nadmieniłam w przykładach kijankę. Trudno zaprzeczyć, że ten organizm żyje. Wolisz rozdeptać kijankę, czy żabę?
Odnośnie tego podanego przykładu. Wydaje mi się, że ty masz w niezbyt rozgarniętej główce obraz smarkacza siedzącego nad brzegiem stawu i dla zabawy wyławiającego kijanki, by je przycisnąć podeszwą.

99,9% procent kobiet, które dokonują aborcji nie tak podchodzi do tejże.
Jest to najczęściej dylemat wewnątrzgatunkowej walki o przetrwanie. Aspekt o jakim często zapominają taktycznie zwolennicy pro live, bądź są tak ograniczeni, że nawet o nim nie wiedzą. Choć przykłady walki wewnątrzgatunkowej widzi się na każdym rogu ulicy i na każdym przystanku w porze szczytu komunikacyjnego. Nasz gatunek nie tylko ma wydać na świat potomstwo (jak pająki). Ma je jeszcze wychować, a co gorsza zapewnić mu odpowiednie warunki, jak choćby kształcenie, by owo potomstwo mogło się zmierzyć z innymi osobnikami własnego gatunku i wygrać.
Kto to rzekł: nikt nie jest większym wrogiem, aniżeli osobnik własnego gatunku? (przytaczam z pamięci, więc cytat może niedokładny, ale wymowa ta sama).
Zatem matka dokonująca aborcji nie robi jej najczęściej w imię własnej wygody, tylko w imię zdroworozsądkowej oceny sytuacji, w jakiej znajduje się ona i jej inne potomstwo.

Ograniczeni intelektualnie, a przy tym zindoktrynowani w większości przez krk widzą tylko romantyczną wersję: niewinne dzieciątko (nawet, gdy to dzieciątko do pewnej fazy rozwoju płodowego niewiele różni się od dzieciątka ups... płodu króliczego).

Nie chcą widzieć ani dramatu matki, ani dramatu społecznego, ani dramatu samego np. takiego "dziecka Hazana".
Tyle, że ci k***a ich mać "romantycy" po urodzeniu dziecka (zwłaszcza cudzego) jakoś o nim i trudach dalszej jego egzystencji najczęściej chyżo zapominają. Ot, taka romantyczna przypadłość i nie zniżanie się do poziomu chleba.

Ty masz problem z usunięciem szczątkowo rozwiniętego organizmu?

Ja mam k******i problem, gdy się zastanawiam nad skazaniem na życie bez możliwości dania sygnału o tego życia jakości dzieci z niewykształconą korą mózgową.

Wiesz, że słodkie popierdywanie lekarzy, że ktoś ma wyłączone receptory bólu jest bardziej wlewaniem otuchy i umywaniem nas z wyrzutów sumienia, albo traumy, aniżeli faktem?

Porozmawiaj sobie szczerze z neurologiem.

Wiesz, że najbardziej pierwotnych zmysłów odczuwanie koncentruje się w pniu mózgowym?
A do tego należy i ból.

Zdajesz sobie sprawę, że dzieci z niedorozwojem kory mózgowej mają upośledzoną nie tylko percepcję, ale i przekazywanie odczuć? Co nie znaczy, że ich nie mają.
Moim największym problemem jest zmierzenie się ze świadomością, że może chcą, ale nie mają możliwości przekazać światu zewnętrznemu swojej tragedii i bólu...

Ale ty, jak rozumiem wolisz skazanie niedoskonałego organizmu na dłuuuuugie cierpienie w milczeniu, aniżeli krótki ból aborcji płodu z o wiele mniej rozwiniętym układem nerwowym, aniżeli urodzonej istoty bez, bądź ze szczątkową korą mózgową.

Pojedź sobie teraz po moim sarkazmie, bo w istocie sarkastycznie gratuluje ci wrażliwości.
Umiejscowiłabym tę twoją wrażliwość gdzieś tak między wrażliwością wirusa ebola, a wrażliwością słoniowej dupy. Choć tą ostatnią mogę w tym momencie obrazić. Mea culpa.





Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-05-2016 23:10 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ale dostrzegasz chyba, że żołędzie, a dęby to zupełnie inne struktury?
Tak, zarodek to jest takie małe coś w żołędziu, podobnie jest z jajkiem.

>Te ostatnie mają np. korzenie.
Tak się pechowo dla Ciebie składa, że zarodki dębów mają korzenie.

>Płód [...] taki 12-tyg. nie ma w pełni rozwiniętego...
Nawet jeszcze długo po narodzeniu człowiek nie ma w pełni rozwiniętego tego i owego.

>Czemu zatem nie zniesmacza cię
Skąd pomysł, że bywam zniesmaczona?

>Wolisz rozdeptać kijankę, czy żabę?
Nie widzę powodu by to rozważać.

>Kto to rzekł: nikt nie jest większym wrogiem, aniżeli osobnik własnego gatunku? (przytaczam z pamięci...
Obstawiam, że Andrzej Bogusławski.

>Zatem matka dokonująca aborcji...
W tym wątku nie pisałam o aborcji.

>Umiejscowiłabym [...] twoją wrażliwość gdzieś tak między wrażliwością wirusa ebola, a wrażliwością słoniowej dupy.
Słusznie, bo jak na razie, to mało mnie te Twoje bizantyjskie prowokacje obeszły.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
02-05-2016 23:23 
 Ocena 10 na 10
Ignorancja (4718 punktów)
>>Ale dostrzegasz chyba, że żołędzie, a dęby to zupełnie inne struktury?
>Tak, zarodek to jest takie małe coś w żołędziu, podobnie jest z jajkiem.
>>Te ostatnie mają np. korzenie.
>Tak się pechowo dla Ciebie składa, że zarodki dębów mają korzenie.
>>Płód [...] taki 12-tyg. nie ma w pełni rozwiniętego...
>Nawet jeszcze długo po narodzeniu człowiek nie ma w pełni rozwiniętego tego i owego.
>>Czemu zatem nie zniesmacza cię
>Skąd pomysł, że bywam zniesmaczona?
>>Wolisz rozdeptać kijankę, czy żabę?
>Nie widzę powodu by to rozważać.
>>Kto to rzekł: nikt nie jest większym wrogiem, aniżeli osobnik własnego gatunku? (przytaczam z pamięci...
>Obstawiam, że Andrzej Bogusławski.
>>Zatem matka dokonująca aborcji...
>W tym wątku nie pisałam o aborcji.
>>Umiejscowiłabym tę twoją wrażliwość gdzieś tak między wrażliwością wirusa ebola, a wrażliwością słoniowej dupy.
>Słusznie, bo jak na razie, to mało mnie te Twoje bizantyjskie prowokacje obeszły.
>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.


No cóż... zachowujesz się, jak gówniara (cyt. "nie widzę powodu, by to rozważać), i najprawdopodobniej jesteś siksą niewiele jeszcze rozumiejąca.

A tak w ogóle to popracuj nad rozumieniem tekstu, bo z tej choćby frazy:

>>Czemu zatem nie zniesmacza cię
>Skąd pomysł, że bywam zniesmaczona?

widać, że nie pojmujesz słowa ci przekazywanego.

Wyraźnie sugerowałam, że właśnie nie bywasz zniesmaczona.

Popracuj nad rozumieniem przekazu i wtedy zacznij nabijać sobie licznik. Póki co jedynie śmiecisz.

Jeszcze odnośnie mego pecha... Jesteś pewna, że dobrze odczytałaś sformułowanie "korzeń zarodkowy" w przytaczanym przez mnie aspekcie korzeni drzew?

Poświęć nieco więcej uwagi temu co czytasz, unikniesz błazenady.

Edytowałam, by pozwolić sobie na drobną złośliwość.
Może ty nie wychodzisz w swej lekturze poza to forum, a szerzej poza Wikipedię.
Stąd głupawy tekst przypisujący autorstwo Andrzejowi Bogusławskiemu.
Nie jestem w 100% pewna, ale zdaje się, że to Darwin słusznie zauważył to, co skądinąd potocznie kontestuje się w przysłowiu: "człowiek człowiekowi wilkiem".



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-05-2016 00:17 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>No cóż... zachowujesz się, jak gówniara (cyt. "nie widzę powodu, by to rozważać)
Bo Ty jako niegówniara potrafisz te niedostrzeżone przez mnie powody wskazać?

>>>Czemu zatem nie zniesmacza cię
>>Skąd pomysł, że bywam zniesmaczona?
>widać, że nie pojmujesz słowa ci przekazywanego.
>Wyraźnie sugerowałam, że właśnie nie bywasz zniesmaczona.
Otóż nie, spytałaś czemu mnie nie zniesmacza konkretna sytuacja, a w takim pytaniu nie dosyć, że nie ma wzmiankowanej sugestii, to jeszcze jest domniemanie, że zniesmaczenie jest stanem, który może mi się przydarzać.

>Edytowałam, by pozwolić sobie na drobną złośliwość..
Tego nigdy sobie nie żałuj, bo by Cię żółć zalała.

>Stąd głupawy tekst przypisujący autorstwo Andrzejowi Bogusławskiemu.
Czyżbym jaki niemądry tekst Andrzejowi Bogusławskiemu przypisała?

>Nie jestem w 100% pewna, ale zdaje się, że to Darwin słusznie zauważył to, co skądinąd potocznie kontestuje się w przysłowiu: "człowiek człowiekowi wilkiem".
Cieszę się, że choć Ty swoją wzorcową dobrodusznością naprawiasz ten podły świat.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
03-05-2016 01:49 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
>>No cóż... zachowujesz się, jak gówniara (cyt. "nie widzę powodu, by to rozważać)

>Bo Ty jako niegówniara potrafisz te niedostrzeżone przez mnie powody wskazać?

>>>>Czemu zatem nie zniesmacza cię

>>>Skąd pomysł, że bywam zniesmaczona?

>>widać, że nie pojmujesz słowa ci przekazywanego.

>>Wyraźnie sugerowałam, że właśnie nie bywasz zniesmaczona.

....

Lubię damski boks!

Ale czy aby on tym "damom" wychodzi na dobre?

04-05-2016 00:03 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Lubię damski boks!
Ogarnij się, czy ktoś komentuje męskie spory?

>Ale czy aby on tym "damom" wychodzi na dobre?
Tak jak Tobie ta Twoja "dżentelmeneria".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-05-2016 09:48 
 Ocena 2 na 2
Mano (1060 punktów)
>>Lubię damski boks!

>Ogarnij się, czy ktoś komentuje męskie spory?

Ja nie komentuję, ja lubię!

>>Ale czy aby on tym "damom" wychodzi na dobre?

>Tak jak Tobie ta Twoja "dżentelmeneria".

Co ma piernik do wiatraka?


04-05-2016 09:56 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ja nie komentuję
Oczom nie wierzę!

>>>Ale czy aby on tym "damom" wychodzi na dobre?
>>Tak jak Tobie ta Twoja "dżentelmeneria".
>Co ma piernik do wiatraka?
Zależy co nazwałeś piernikiem, a co wiatrakiem.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-05-2016 15:18 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>Otóż nie, spytałaś czemu mnie nie zniesmacza konkretna sytuacja, a w takim pytaniu nie dosyć, że nie ma wzmiankowanej sugestii, to jeszcze jest domniemanie, że zniesmaczenie jest stanem, który może mi się przydarzać.

Zaiste niewiarygodne, jakimi to meandrami podąża twa zdolność interpretacji tekstu.
Przypomnę mój wpis, cyt.

"Czemu zatem nie zniesmacza cię rozdeptywanie, jak ostatniej jesieni, gdy żołędzi było pod dostatkiem, a nawet w nadmiarze, tych potencjalnych dębów, a dla zarodka ludzkiego chcesz ustanawiać wyższe standardy? "

I ty z tego wyczytałaś domniemanie, jakoby mógłby się tobie przytrafić stan zniesmaczenia. Nieźle.

>Czyżbym jaki niemądry tekst Andrzejowi Bogusławskiemu przypisała?

Służę cytatem:

>>Kto to rzekł: nikt nie jest większym wrogiem, aniżeli osobnik własnego gatunku? (przytaczam z pamięci... (ja)
>Obstawiam, że Andrzej Bogusławski. (ty)

Widzę, że pełnymi garściami czerpiesz z erystyki.
To oznaka słabości w dyskusji.
Generalnie odnoszę wrażenie, że nie masz zbyt wiele do przekazania.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
04-05-2016 16:33 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Generalnie odnoszę wrażenie, że nie masz zbyt wiele do przekazania.
Może niewiele, ale jest to podstawa, której nie udało Ci się obalić.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
04-05-2016 16:51 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
>>Generalnie odnoszę wrażenie, że nie masz zbyt wiele do przekazania.
> Może niewiele, ale jest to podstawa, której nie udało Ci się obalić.

Myślę, że nie mam nic przeciwko temu, abyś zeszła z tego świata w zadufaniu o własnej nieomylności i racji.
Zauważyłam (np. w twej końcowej wymianie zdań z Panem Lemingiem), iż bardzo lubisz pochlebiać samej sobie.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
04-05-2016 21:40 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Myślę, że nie mam nic przeciwko temu...
Jakaś Ty zdolna, wyrobiłaś sobie zdanie na temat własnego stanowiska!

>Zauważyłam (...), iż bardzo lubisz pochlebiać samej sobie.
To dla odmiany powyżej pochlebiłam Tobie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
10-04-2016 00:30 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Bez definicji "człowieka" nie posuniemy się naprzód.
>Myślę, że to raczej ty sam powinieneś się trochę posunąć do przodu. Jeszce tak spóźnionego osobnika nie spotkałem.
>>Problem się rozwiąże, kiedy prawnie zdefiniujemy pojęcie CZŁOWIEKA.
>Zapytam tylko z czystej ciekawości - Według Twojego wyobrażenia, mieścisz się w ramach tej definicji?
Po co te argumenty "ad personam"?
Chyba nie przystoją racjonaliście i niepotrzebnie mogą zmienić dyskusję w kłótnię.
Pozdrawiam.
27-03-2016 19:26 
 Ocena 4 na 4
Fiedia (1636 punktów)
>Nie mamy pełnego wpływu na tą "samoistność",

Jest jakiś powód dla którego piszesz "samoistność" nie zaś samoistność?

>Zabicie organizmu 2 m-cu i 30 dniu jest więc legalnym usunięciem płodu; czym jest ta sam czynność w 3 m-cu i 1 dniu? Duża różnica biologiczna?! Może więc dopuśćmy zabijanie dziecka (lub usuwanie płodu, jak kto woli) w 8 m-cu i 30 dniu. Pełna moja zgoda - bez hipokryzji i obłudy.

Może zamiast się średnio sensownie produkować spojrzysz wpierw na rozwiązania funkcjonujące w sąsiednich państwach? Nie ma potrzeby wymyślać koła, nieraz naprawdę od sąsiadów warto rozwiązania zgapić.

>PS M. Bakunin nie jest wzorem do naśladowania: "Jesteśmy powołani do tego aby burzyć, budować będą inni lepsi od nas" - jego absurdalny tekst - to jest najprostsze - rozłożyć silnik, ale trudniej go potem złożyć; rozłożyć może idiota,ale złożyć już tylko fachowiec!!!

Ps. Za grosz mnie nie obchodzi kto według ciebie nie jest wzorem do naśladowania. O wyciąganiu zbyt dalece idących wniosków z sygnatury to już nawet nie warto wspominać.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
berserk (13 punktów)
<Nie ma potrzeby wymyślać koła, nieraz naprawdę od sąsiadów warto rozwiązania zgapić.
A może podejść do tego kompleksowo (Comprehensive Approach)? Może poszukać lekarstwa nie tylko na objaw chorobowy, ale także przyczynę - w tym przypadku chyba niedostateczny poziom edukacji i profilaktyki seksualnej. Wysyp legalnych kanciap usuwających zlepek tkanek z macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.
28-03-2016 00:28 
 Ocena 4 na 4
Fiedia (1636 punktów)
><Nie ma potrzeby wymyślać koła, nieraz naprawdę od sąsiadów warto rozwiązania zgapić.
>A może podejść do tego kompleksowo (Comprehensive Approach)?

Można. Ale ja to najwyżej pogadać sobie mogę bom nie przy władzy/korycie.

Te angielskie słówka to czemuś służą?

>Może poszukać lekarstwa nie tylko na objaw chorobowy, ale także przyczynę - w tym przypadku chyba niedostateczny poziom edukacji i profilaktyki seksualnej.

Nie jest to zły pomysł o czym zresztą w tym wątku pisałem. Ponownie jednak poza gadaniem wiele zrobić nie mogę.

>Wysyp legalnych kanciap usuwających zlepek tkanek z macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.

Nie rozwiąże ale będzie ogromnym krokiem w dobrym kierunku. Co do zlepku tkanek - ich macice, ich sprawa. Mnie to nie bulwersuje.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
28-03-2016 11:42 
 Ocena 2 na 2
berserk (13 punktów)
>>Wysyp legalnych kanciap usuwających zlepek tkanek z macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.
>Nie rozwiąże ale będzie ogromnym krokiem w dobrym kierunku. Co do zlepku tkanek - ich macice, ich sprawa. Mnie to nie bulwersuje.
Macica jest ich, ale to co w środku, już BYĆ MOŻE nie do końca - ma inny zestaw genów, jest innym ciałem; zaryzykowałbym stwierdzenie, że "obcym ciałem"; czy własnością kobiety... nie wiem, trudna sprawa... własnością kogoś to mogą być np. jego włosy lub jego wiaderko na wodę... Co nie zmienia faktu, że wolności absolutnej i PEŁNEGO prawa decydowania o sobie nie ma w cywilizowanych krajach.
28-03-2016 13:10 
 Ocena 6 na 6
Fiedia (1636 punktów)
>Macica jest ich, ale to co w środku, już BYĆ MOŻE nie do końca - ma inny zestaw genów, jest innym ciałem; zaryzykowałbym stwierdzenie, że "obcym ciałem"; czy własnością kobiety... nie wiem, trudna sprawa... własnością kogoś to mogą być np. jego włosy lub jego wiaderko na wodę... Co nie zmienia faktu, że wolności absolutnej i PEŁNEGO prawa decydowania o sobie nie ma w cywilizowanych krajach.

Czyje więc jest "to co w środku"? Politykierów? Kleru? Osiołków pragnących decydować za kobiety?

Zważywszy na to, że legalna aborcja jest mniejszym od ciąży ryzykiem dla zdrowia kobiety to nie ma o czym dyskutować. Tak po prawdzie to nie widzę żadnego powodu, dla którego ktokolwiek prócz samej zainteresowanej miałby mieć cokolwiek do powiedzenia w kwestii ewentualnej aborcji.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
DKnoto (982 punktów)
> macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.

W sumie to pasożyt.
28-03-2016 02:16 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
>> macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.

>W sumie to pasożyt.

Kto niby miałby być tym pasożytem?


DKnoto (982 punktów)
>>> zlepek tkanek z macicy (tak mówią o tym niektóre polskie kobiety) nie rozwiąże do końca problemu.
>>W sumie to pasożyt.
>Kto niby miałby być tym pasożytem?
>
>
Teraz już widać, aborcja cytowania była nieprecyzyjna
10-04-2016 00:26 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
>Prawda nie zależy od światopoglądu.
Stanowisko zależy tu od przyjmowanej definicji człowieka, a ta definicja jest formułowana w obrębie filozofii i nauk społecznych. gdzie istnieją różne poglądy i ideologie.
Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.

>Ów zaś żywy organizm dość często jest abortowany samoistnie patrz spontaniczna aborcja.
A, owszem, tylko nie ma to wpływu na zagadnienie.
Z tego, że żyjące dziko sarny i jelenie są rozszarpywane przez drapieżniki nie wynika zbędność humanitarnego uboju.

>>Kwestia ta wymaga uregulowania, ale z powodu tabuizowania tej sfery (eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu") jest ją bardzo trudno podjąć.
>Wiele regulowania tu nie trzeba - legalizować.
Oczywiście, legalizować, ale miałem na myśli regulację dotyczącą humanitarnych metod uśmiercania płodu.

>Podjąć jednak tą kwestię praktycznie nie sposób właśnie przez język gdzie neutralne sformułowania zastąpiono nacechowanymi emocjonalnie i mającymi pejoratywny wydźwięk - nie aborcja a morderstwo życia (nie)narodzonego czy życia poczętego. Tak długo jak ideolodzy o mordowaniu będą bełkotać tak długo żadne sensowne rozwiązanie w grę nie wejdzie.
Obecne rozwiązanie jest dość sensowne, na poszerzenie w obecnej sytuacji nie sposób liczyć.
Trzeba walczyć z pomysłami zaostrzenia, wbrew pozorom PiS jest dość ostrożny w tej sprawie (przypomnijmy sobie konflikt z Markiem Jurkiem).
Pozdrawiam.
10-04-2016 08:17 
 Ocena 5 na 5
Fiedia (1636 punktów)
>Stanowisko zależy tu od przyjmowanej definicji człowieka, a ta definicja jest formułowana w obrębie filozofii i nauk społecznych. gdzie istnieją różne poglądy i ideologie.

Niech sobie różne poglądy istnieją ale zygota to nie człowiek. Nie widzę też żadnego powodu, dla którego czyjeś poglądy czy bełkot o dzieciach poczętych miałby narażać kobiety na ryzyko ciąży, która to jest większym ryzykiem zdrowotnym niż legalna aborcja.

>Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.

Bo?

>A, owszem, tylko nie ma to wpływu na zagadnienie.

Ale pokazuje, że aborcja nie jest czymś nienaturalnym względnie jeśli rozmówca jest katolikiem pokazuje, że jego bozia nie ma nic przeciwko abortowaniu.

>Oczywiście, legalizować, ale miałem na myśli regulację dotyczącą humanitarnych metod uśmiercania płodu.

A obecne są niehumanitarne? Jeśli się nie mylę to wieszak już wyszedł z użycia.

>Obecne rozwiązanie jest dość sensowne, na poszerzenie w obecnej sytuacji nie sposób liczyć.

Obecne rozwiązanie to totalniactwo czystej wody, które katotaliban nie wiedzieć czemu zwie kompromisem. Istnieje też ryzyko trafienia na znachora - bo przecież nie lekarza - któremu sumionko nie pozwoli aborcji dokonać.

>Trzeba walczyć z pomysłami zaostrzenia, wbrew pozorom PiS jest dość ostrożny w tej sprawie (przypomnijmy sobie konflikt z Markiem Jurkiem).

PiS był ostrożny w tej sprawie. Co kaczyści zrobią teraz to już zupełnie inna sprawa kaloszy.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
23-04-2016 23:08 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Stanowisko zależy tu od przyjmowanej definicji człowieka, a ta definicja jest formułowana w obrębie filozofii i nauk społecznych. gdzie istnieją różne poglądy i ideologie.
>Niech sobie różne poglądy istnieją ale zygota to nie człowiek.
Jeśli istnieją różne poglądy i są one poparte argumentacją filozoficzną lub przyrodniczą, to nie wystarczy przeciwstawić im własne zdanie, ale także trzeba argumentować.

>[...] ryzyko ciąży, która to jest większym ryzykiem zdrowotnym niż legalna aborcja.
Spotkałem się już z tym argumentem.
Sądzę, że należałoby odróżnić ciążę przebiegającą prawidłowo od wszelkich ciąż patologicznych (z zaburzeniami), które niosą rzeczywiście pewne ryzyko.
Natomiast aborcja jest pewną ingerencją w organizm kobiety, zawsze obarczoną jakimś ryzykiem.
Dlatego ten argument przemawia jedynie za ewentualnym przerywaniem ciąż patologicznych (zagrażających zdrowiu lub życiu kobiety), co chyba jest dopuszczone w obecnej ustawie.

>>Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.
>Bo?
Bo wiedza o człowieku nie sprowadza się do biologii.
Oprócz antropologii fizycznej (biologicznej) jest np. antropologia społeczna.
Homo sapiens jest jedynym znanym obecnie gatunkiem rozumnym i to czyni go w pewnym sensie wyjątkowym.
bacon.umcs(*)ksty referatow)/Kostro.pdf

>>A, owszem, tylko nie ma to wpływu na zagadnienie.
>Ale pokazuje, że aborcja nie jest czymś nienaturalnym względnie jeśli rozmówca jest katolikiem pokazuje, że jego bozia nie ma nic przeciwko abortowaniu.
Aborcja, w znaczeniu "sztuczne przerwanie ciąży" jest właśnie czymś "nienaturalnym" ("sztucznym"), podobnie jak wszelkie zabiegi medyczne.
"Naturalne" przerwanie ciąży nazywamy w języku polskim poronieniem.
Etyka katolicka zupełnie inaczej traktuje procesy naturalne (przebiegające zgodnie z prawami przyrody ustanowionymi wg niej przez Boga), niż czyny ludzkie (wynikające z wolnej woli).
Np. to, że mnóstwo ludzi umiera "z przyczyn naturalnych" nie wpływa na negatywną ocenę eutanazji.
Co wolno Naturze (Bogu) nie wolno człowiekowi.

>>Oczywiście, legalizować, ale miałem na myśli regulację dotyczącą humanitarnych metod uśmiercania płodu.
>A obecne są niehumanitarne? Jeśli się nie mylę to wieszak już wyszedł z użycia.
Jeśli w przebiegu aborcji dziecko (jak mówi prof. Helwig) konało 20 minut, to jest to imho niehumanitarne.

Pozdrawiam.
24-04-2016 09:16 
 Ocena 5 na 5
Fiedia (1636 punktów)
>Jeśli istnieją różne poglądy i są one poparte argumentacją filozoficzną lub przyrodniczą, to nie wystarczy przeciwstawić im własne zdanie, ale także trzeba argumentować.

Jeśli. Poglądy religijnych oszołomów i totalniaków chcących kontrolować kobiece ciało są poparte "argumentacją" w rodzaju bóg istnieje bo inaczej świata by nie było względnie bełkotem o "mordowaniu dzieci poczętych". Z idiotyzmami się nie dyskutuje jeno je wyśmiewa.

>Spotkałem się już z tym argumentem.
>Sądzę, że należałoby odróżnić ciążę przebiegającą prawidłowo od wszelkich ciąż patologicznych (z zaburzeniami), które niosą rzeczywiście pewne ryzyko.
>Natomiast aborcja jest pewną ingerencją w organizm kobiety, zawsze obarczoną jakimś ryzykiem.

Jak wynika z artykułu mniejszym niż donoszenie ciąży:

Na przestrzeni omawianych 7 lat umieralność ciężarnych wynosiła 8,8 zgonów na 100 000 żywych urodzeń, przy czym stanowi to zaledwie 71% zgonów okołociążowych - uwzględnienie dodatkowo odpowiednio 71% przypadków, gdy nie było dostępnych danych o stanie noworodka (urodzenia żywe lub martwe), podniosłoby tę liczbę do 10,4 zgonów na 100 000. W tym samym okresie umieralność związana z legalnymi, wykonywanymi pod kontrolą lekarską zabiegami przerwania ciąży wynosiła zaledwie 0,6 zgonów na 100 000 aborcji, z czego wypływa wniosek, iż donoszenie ciąży wiąże się z 14.7-krotnym wzrostem ryzyka zgonu dla żywych urodzeń (i 17.3-krotnym przy uwzględnieniu danych z ciąż o nieznanym statusie rozwiązania).

>Dlatego ten argument przemawia jedynie za ewentualnym przerywaniem ciąż patologicznych (zagrażających zdrowiu lub życiu kobiety), co chyba jest dopuszczone w obecnej ustawie.

Dlatego ten argument przemawia za aborcją będącą bezpieczniejszą niż ciąża ogółem.

>Etyka katolicka zupełnie inaczej traktuje procesy naturalne (przebiegające zgodnie z prawami przyrody ustanowionymi wg niej przez Boga), niż czyny ludzkie (wynikające z wolnej woli).

"Etyka" katolicka niechże sobie traktuje jak chce ale Polska nie jest - teoretycznie - państwem wyznaniowym gdzie szamani mówią ludziom jak mają żyć aby szamańskie mzimu klęsk żywiołowych nie zsyłało.

>Co wolno Naturze (Bogu) nie wolno człowiekowi.

Cóż, mogą katolicy tak uważać, nie znaczy to jednak, że ichnie tabu winny być podstawą legislacji.

>Jeśli w przebiegu aborcji dziecko (jak mówi prof. Helwig) konało 20 minut, to jest to imho niehumanitarne.

Jednostkowy przykład. Bez znaczenia.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
25-04-2016 11:59 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Jeśli w przebiegu aborcji dziecko (jak mówi prof. Helwig) konało 20 minut, to jest to imho niehumanitarne.
Humanitarne jest wypisywanie bzdur. Według Tomasza Terlikowskiego dziecko konało przez godzinę, przy całkowitej bezczynności personelu. Krajowa konsultantka ds. neonatologii prof. Ewa Helwich twierdzi inaczej.
polska.new(*)zepisy-,artykuly,381947,1.html
Dla jednych red. Terlikowski jest autorytetem dla innych jednak prof. neonatologii.

@@@
.
25-04-2016 16:23 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dla jednych red. Terlikowski jest autorytetem dla innych jednak prof. neonatologii.
Wg Ciebie strona sporu może być w spornej kwestii autorytetem?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
25-04-2016 19:46 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Dla jednych red. Terlikowski jest autorytetem dla innych jednak prof. neonatologii.
>Wg Ciebie strona sporu może być w spornej kwestii autorytetem?
To, iż ktoś nie potrafi czegoś zrozumieć nie jest żadnym dowodem niesłuszności stwierdzenia. Może być dowodem ograniczeń intelektualnych próbujących je poważyć. Upierdliwość zamiast merytoryczności też nie jest potwierdzeniem mądrości tylko zacietrzewienia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,667890#w668260

Dla mnie niektóre osoby są w jakimś tam zakresie posiadanych przez siebie kompetencji są autorytetami, a inne nie. Jest tak niezależnie od znajdowania się lub nie w sporze. Zaś według Wielce Szanownej Pani, gdy nawet ewidentny głupek jest sporze w wybitnym intelektualistą wypowiadającym się w zakresie własnej specjalizacji, to odbiera jemu w tej kwestii autorytet. Dziwną dla mnie i nie spotykaną w praktyce jest logika aby stanowisko w sporze wykluczało z wiarygodności. Ale Szanowna Pani zawsze mnie zdumiewa tak swoim rozumieniem innych, jak i własnym wyrażaniem swoich przemyśleń.
_______

PS. Warzywność, to wiedza głąba a kultura buraka. Nie wiem skąd natura taka - u prawie wszystkich głęboko wierzących w swój zestaw bzdur - się bierze? Dlaczego są teflonowi na wszelakie argumenty? Dlaczego tak łatwi są do osobistej urazy i obrażają wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają. Myślę, że to już taki typ, a te typy tak po prostu mają.

>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Życzę Pani aby wyskamlała Pani nawet dwa razy więcej.

@@@
.
25-04-2016 20:31 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Wg Ciebie strona sporu może być w spornej kwestii autorytetem?
>Dla mnie niektóre osoby są w jakimś tam zakresie posiadanych przez siebie kompetencji są autorytetami, a inne nie. Jest tak niezależnie od znajdowania się lub nie w sporze.
Jak się to ma do zasady, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie?

>Dziwną dla mnie i nie spotykaną w praktyce jest logika aby stanowisko w sporze wykluczało z wiarygodności.
A czyja to logika?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
25-04-2016 16:13 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
Prawda nie zależy od światopoglądu.
>Stanowisko zależy tu od przyjmowanej definicji człowieka, a ta definicja jest formułowana w obrębie filozofii i nauk społecznych. gdzie istnieją różne poglądy i ideologie. Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.

______

Niech sobie różne poglądy istnieją ale zygota to nie człowiek.
>Jeśli istnieją różne poglądy i są one poparte argumentacją filozoficzną lub przyrodniczą, to nie wystarczy przeciwstawić im własne zdanie, ale także trzeba argumentować.
Zgoda, ale dlaczego Pan tak nie czyni. Przynajmniej ja takiej merytorycznej argumentacji u Pana nie znajduję.

[...] ryzyko ciąży, która to jest większym ryzykiem zdrowotnym niż legalna aborcja.
>Spotkałem się już z tym argumentem.
Nic dziwnego.

>Sądzę, że należałoby odróżnić ciążę przebiegającą prawidłowo od wszelkich ciąż patologicznych (z zaburzeniami), które niosą rzeczywiście pewne ryzyko.
Można dokonywać różnorodnych rozróżnień. Ważnym jest czemu one mają służyć? Dla mnie służba ideologii jest słabym uzasadnieniem.

>Natomiast aborcja jest pewną ingerencją w organizm kobiety, zawsze obarczoną jakimś ryzykiem.
Całe życie obarczone jest ryzykiem. Procent aborcji wywołanych - nawet przy najbardziej liberalnym prawie pozwalającym na ich dokonywanie - jest znikomym w stosunku do aborcji samoistnych. Bozia sama uznaje, iż spieprzyła sprawę i abortuje swoje niedoróbki.

>Dlatego ten argument przemawia jedynie za ewentualnym przerywaniem ciąż patologicznych (zagrażających zdrowiu lub życiu kobiety), co chyba jest dopuszczone w obecnej ustawie.
Jakoś mnie nie mniej martwi patologia społeczna, czekająca dziecko po urodzeniu i dlatego bardziej interesuje mnie los dzieci urodzonych niż spłodzonych zarodków.

>Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.
Bo?
>Bo wiedza o człowieku nie sprowadza się do biologii.
Nie sprowadza się: www.racjon(*).php/s,506302/d,18/z,0#w508349
Dlatego moje człowieczeństwo nie godzi się na podporządkowania życia ideologii.

>Oprócz antropologii fizycznej (biologicznej) jest np. antropologia społeczna.
Są i inne działy:
antropologia religii, antropologia religijna
antropologia słowa
antropologia wizualności
antropologia widowisk
antropologia ciała
antropolingwistyka
antropologia polityczna
antropologia organizacji
antropologia sportu
antropologia tańca
antropologia edukacji

Ale co z tego wynika?

>Homo sapiens jest jedynym znanym obecnie gatunkiem rozumnym i to czyni go w pewnym sensie wyjątkowym.
Tak, człowiek, to fenomenalne zwierzę.

bacon.umcs(*)ksty referatow)/Kostro.pdf
Odwołuje się Pan tu do prof. Kostro, a czy jest Pan pewien, iż właściwie Pan go zrozumiał?
www.racjon(*)m.php/s,671133/z,0/d,2#w671226

>Etyka katolicka zupełnie inaczej traktuje procesy naturalne (przebiegające zgodnie z prawami przyrody ustanowionymi wg niej przez Boga), niż czyny ludzkie (wynikające z wolnej woli).
Do przestrzegania moralności katolickiej zobowiązani są tylko katolicy. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816 Narzucanie innym swojej ideologii zawsze jest podłością i bardzo często prowadzi do zbrodni. Nigdzie nie spotkałem się z nakazami aborcji.

>Co wolno Naturze (Bogu) nie wolno człowiekowi.
Dla Pana może być to ważne i mnie nic do tego, ale dlaczego Pan chce innym swoje poglądy siłą narzucać? Czyżbym ja narzucał Panu swoje?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,702673#w702881

@@@
.
26-04-2016 00:44 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>> Niech sobie różne poglądy istnieją ale zygota to nie człowiek.
>>Jeśli istnieją różne poglądy i są one poparte argumentacją filozoficzną lub przyrodniczą, to nie wystarczy przeciwstawić im własne zdanie, ale także trzeba argumentować.
>Zgoda, ale dlaczego Pan tak nie czyni. Przynajmniej ja takiej merytorycznej argumentacji u Pana nie znajduję.
W tym miejscu wskazuję tylko na niewłaściwość (nieracjonalność) stwierdzeń typu "niech sobie różne poglądy istnieją ale naprawdę to jest tak jak ja uważam".
Dyskusji o ewentualnym człowieczeństwie zarodka w ogóle tu nie prowadzę (wymagałoby to przytaczania cytatów z wielu źródeł i bardzo solidnej argumentacji).

>>>[...] ryzyko ciąży, która to jest większym ryzykiem zdrowotnym niż legalna aborcja.
>>Sądzę, że należałoby odróżnić ciążę przebiegającą prawidłowo od wszelkich ciąż patologicznych (z zaburzeniami), które niosą rzeczywiście pewne ryzyko.
>Można dokonywać różnorodnych rozróżnień. Ważnym jest czemu one mają służyć? [...]
Mają służyć rzetelnemu argumentowaniu.

>>Natomiast aborcja jest pewną ingerencją w organizm kobiety, zawsze obarczoną jakimś ryzykiem.
>Całe życie obarczone jest ryzykiem. [...]
Właśnie o to idzie.
Przytoczona argumentacja z punktu widzenia celów życiowych człowieka jest zupełnym nonsensem.
Wystarczy spojrzeć na sytuacje analogiczne.
Uprawiając sport ponosimy większe ryzyko kontuzji niż nie uprawiając, więc nie uprawiajmy.
Jadąc samochodem czy przechodząc ulicę ponosimy ryzyko wypadku komunikacyjnego, więc nie wychodźmy z domu, itd, itp.
Ciąża jest obarczona pewnym ryzykiem, ale jest przeważnie normalnym procesem fizjologicznym.
Przerywanie prawidłowej ciąży, by uchronić kobietę przed potencjalnym ryzykiem, co sugeruje taka argumentacja, to nonsens.

>>Dlatego ten argument przemawia jedynie za ewentualnym przerywaniem ciąż patologicznych (zagrażających zdrowiu lub życiu kobiety), co chyba jest dopuszczone w obecnej ustawie.
>Jakoś mnie nie mniej martwi patologia społeczna, czekająca dziecko po urodzeniu i dlatego bardziej interesuje mnie los dzieci urodzonych niż spłodzonych zarodków.
Tylko że bez uprzedniego istnienia zarodka nie ma dziecka urodzonego.
A każde zdrowe dziecko to korzyść, a nie obciążenie dla społeczeństwa.
Dlaczego ma je czekać patologia społeczna?

>>>>Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.
>>>Bo?
>>Bo wiedza o człowieku nie sprowadza się do biologii.
>Nie sprowadza się: www.racjon(*).php/s,506302/d,18/z,0#w508349
Czyli rozumiem, że się zgadzamy.
Dla mnie jako lewicowca czerpiącego przy formowaniu poglądów także z marksizmu, człowiek to twór społeczny bardziej może nawet niż biologiczny.

>>bacon.umcs(*)ksty referatow)/Kostro.pdf
>Odwołuje się Pan tu do prof. Kostro, a czy jest Pan pewien, iż właściwie Pan go zrozumiał?
Odwołałem się przede wszystkim ze względu na zawarte w referacie stwierdzenie o konieczności badania "człowieczeństwa" jako zagadnienia interdyscyplinarnego czy multidyscyplinarnego.
Ale cały referat jest przykładem na to, że nawet w obrębie katolicyzmu można myśleć "trochę inaczej".

>>Etyka katolicka zupełnie inaczej traktuje procesy naturalne (przebiegające zgodnie z prawami przyrody ustanowionymi wg niej przez Boga), niż czyny ludzkie (wynikające z wolnej woli).
>>Co wolno Naturze (Bogu) nie wolno człowiekowi.
>Dla Pana może być to ważne i mnie nic do tego, ale dlaczego Pan chce innym swoje poglądy siłą narzucać? Czyżbym ja narzucał Panu swoje?
Nikomu nic nie narzucam.
Odpowiadam na twierdzenie kolegi Fiedi: "jeśli rozmówca jest katolikiem pokazuje, że jego bozia nie ma nic przeciwko abortowaniu".
Referuję poglądy etyki katolickiej, wskazując, że "bozia" rezerwuje prawo abortowania wyłącznie dla siebie.

Pozdrawiam.
26-04-2016 14:25 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>W tym miejscu wskazuję tylko na niewłaściwość (nieracjonalność) stwierdzeń typu "niech sobie różne poglądy istnieją ale naprawdę to jest tak jak ja uważam".
Tak, Pan sądzi? Dla mnie to może być przejawem racjonalności, gdy wszelaka argumentacja do święcie wierzących w swoje racje nie dociera.

>Dyskusji o ewentualnym człowieczeństwie zarodka w ogóle tu nie prowadzę (wymagałoby to przytaczania cytatów z wielu źródeł i bardzo solidnej argumentacji).
A jaką dyskusję Pan tu prowadzi?

>Ciąża jest obarczona pewnym ryzykiem, ale jest przeważnie normalnym procesem fizjologicznym.
Pewnym? A jak dużym. Są też aborcje w wyniku normalnych procesów fizjologicznych i aborcje wywołane przypadkowo przez spożycie produktów poronnych.

[...] ryzyko ciąży, która to jest większym ryzykiem zdrowotnym niż legalna aborcja.
>Przerywanie prawidłowej ciąży, by uchronić kobietę przed potencjalnym ryzykiem, co sugeruje taka argumentacja, to nonsens.
Dla mnie Pańskie rozumowanie jest nonsensem. Choć wszystko może się zdarzyć, to wszyscy normalni ludzie, a szczególnie kobiety znajdujące w tej sytuacji, uważają aborcję za zło. Wywoływanie poronień, czy też aborcje są tylko wyborem mniejszego zła.

>Dlatego ten argument przemawia jedynie za ewentualnym przerywaniem ciąż patologicznych (zagrażających zdrowiu lub życiu kobiety), co chyba jest dopuszczone w obecnej ustawie.
Jakoś mnie nie mniej martwi patologia społeczna, czekająca dziecko po urodzeniu i dlatego bardziej interesuje mnie los dzieci urodzonych niż spłodzonych zarodków.
>Tylko że bez uprzedniego istnienia zarodka nie ma dziecka urodzonego.
Bez zaistnienia wybranego z milionów plemnika też nie, ale co z tego wynika poza hasłem "Obywatelu nie pieprz bez sensu". Życie jest procesem o niezbyt jeszcze poznanym początkiem i trudnym do przewidzenia końcem.

>A każde zdrowe dziecko to korzyść, a nie obciążenie dla społeczeństwa.
Szkoda, iż państwo i obrońcy zarodków tego nie zauważają. A jak z tymi niezdrowymi? Abortować?

>Dlaczego ma je czekać patologia społeczna?
Niezaprzeczalnym faktem jest, iż bardzo wiele dzieci czeka zły los. Zaś dlaczego, to temat bardzo szeroki i raczej na inny wątek.

>Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii.
Bo?
>Bo wiedza o człowieku nie sprowadza się do biologii.
Nie sprowadza się: www.racjon(*).php/s,506302/d,18/z,0#w508349
Dlatego moje człowieczeństwo nie godzi się na podporządkowania życia ideologii.

>Czyli rozumiem, że się zgadzamy.
Pan też nie zgadza się z podporządkowaniem życia ideologii? To dlaczego przedstawia Pan tu głównie argumenty ideologiczne, gdy ja staram się - na ile to mi się udaje - odwoływać się do argumentów naukowych i takie są dla mnie najbardziej przekonywujące. www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,12#w513745

>Dla mnie jako lewicowca czerpiącego przy formowaniu poglądów także z marksizmu, człowiek to twór społeczny bardziej może nawet niż biologiczny.
Wielu ludzi uważa się za lewicowców - ja też. Wie osób Marksa czytało i różnie go interpretowało: www.racjon(*)rum.php/z,0/d,2/s,75136#w75692 Ale tu nie o filozofii rozmawiamy.

>Homo sapiens jest jedynym znanym obecnie gatunkiem rozumnym i to czyni go w pewnym sensie wyjątkowym.
Tak, człowiek, to fenomenalne zwierzę.

bacon.umcs(*)ksty referatow)/Kostro.pdf
Odwołuje się Pan tu do prof. Kostro, a czy jest Pan pewien, iż właściwie Pan go zrozumiał?
www.racjon(*)m.php/s,671133/z,0/d,2#w671226
>Odwołałem się przede wszystkim ze względu na zawarte w referacie stwierdzenie o konieczności badania "człowieczeństwa" jako zagadnienia interdyscyplinarnego czy multidyscyplinarnego.
Nie odpowiedział Pan na moje pytanie? Ważną jest cała myśl, a nie wyrwane z kontekstu stwierdzenia.

>Ale cały referat jest przykładem na to, że nawet w obrębie katolicyzmu można myśleć "trochę inaczej".
Każdą rzecz można interpretować na wywrót. Mało tu ważnym jest to, iż w ramach danej religii/ideologii zdarzają się heretycy (zawsze tak się zdarza) - natomiast rzeczą istotną jest przyjmowanie krytycznego myślenia wewnątrz ideologii, a szczególnie jej władz.

>Etyka katolicka zupełnie inaczej traktuje procesy naturalne (przebiegające zgodnie z prawami przyrody ustanowionymi wg niej przez Boga), niż czyny ludzkie (wynikające z wolnej woli). Co wolno Naturze (Bogu) nie wolno człowiekowi.
Dla Pana może być to ważne i mnie nic do tego, ale dlaczego Pan chce innym swoje poglądy siłą narzucać? Czyżbym ja narzucał Panu swoje?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,702673#w702881
>Nikomu nic nie narzucam.
Wedle stawu grobla. Pan tu narzuca zgodnie z własnymi możliwościami, a Kościół katolicki zgodnie z własnymi. Jestem zdecydowanym obrońcą Pańskich praw do wyrażania własnych przekonań i zdecydowanym wrogiem penalizowaniem panstwowego prawa pod potrzeby religii/ideologii.

@@@
.
27-03-2016 09:46 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Ale sytuacja ze szpitala im. Świętej Rodziny zwróciła uwagę na aspekt całkiem dotąd przemilczany.
Że z jednej strony ksiądz ma więcej do powiedzenia w tej kwestii niż lekarz. To co może bulwersować, to to, że nie dochowano należytej staranności w ochronie danych.
>Idzie mi o warunki i sposoby dokonywania zabiegu.
O szpitale się nie martwię. Gorzej z podziemiem.
>Kwestia ta wymaga uregulowania, ale z powodu tabuizowania tej sfery (eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu") jest ją bardzo trudno podjąć.
>Pozdrawiam.
Uregulowania owszem, ale w porozumieniu z kobietami, a nie z klerem.
08-04-2016 22:06 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
Co w tej sprawie jest kontrowersyjnego? Redaktor podobno słyszał płacz dziecka. Być może, ale napewno nie tego od którego śmierci rozpoczęła się ta cała histeria.

Fragment Wywiadu z prof. Helwig, resztę można doczytać tu:

Cytat:
Klara Klinger: Temat aborcji wrócił na dobre.

Prof. Ewa Helwich*: Wrócił. Już nie mogę słuchać, jak kolejne osoby opowiadają rzeczy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Chodzi mi przede wszystkim o aspekty medyczne. Na przykład opowieści o tym, że płody rozczłonkowuje się na kawałki. To nieprawda. Tak się nie robi. Zawsze wywołuje się poród. W tym głośnym przypadku ze Szpitala Świętej Rodziny powtarza się w kółko opinie, że dziecko płakało przeraźliwie przez godzinę. Ono żyło 20 minut.

To, czy dziecko żyło godzinę, czy 20 minut, chyba w tym przypadku nie ma znaczenia. Obie wersje są przerażające.

Wręcz przeciwnie, ma ogromne znaczenie. Jeżeli żyje dwadzieścia minut, jest w stanie agonalnym. Jeżeli godzinę czy więcej, każdy sobie wyobraża, że faktycznie to dziecko mogło przeżyć i powinniśmy byli mu pomóc. To już stawia tę sprawę w innym świetle. Nawet jeżeli i tak nie mamy do czynienia z sytuacją czarno-białą.

Pani kontrolowała Szpital Świętej Rodziny po tym wydarzeniu na prośbę ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła. Wówczas mówiła pani, że tak malutkie dziecko nie czuje bólu, że nie mogło płakać.

To istotna kwestia. Stan, w którym się urodziło, z pojedynczymi uderzeniami serca, to taki, w którym dziecko nic nie czuje. To oznaki życia, nie życie, które dałoby się podtrzymać.

Jak to można zbadać?

Poród jest przedwczesny od 22. tygodnia. Poronienie do 21. tygodnia i sześciu dni. Taka jest granica. Dlaczego o tym mówię? Bo to kwestia tego, od kiedy dziecko może przeżyć. Kiedy jest sens je ratować. Przy czym dzieci z 22. tygodnia nie przeżywają w ogóle. Są zbyt niedojrzałe. Ale kiedy dochodzi do przedwczesnego porodu po ukończeniu 22. tygodnia i rodzi się dziecko, to może mieć pojedyncze objawy życia. I tu pojawia się pytanie o to, co ono czuje i na jakim jest etapie życia. Zazwyczaj jest tak, że ma oznaki życia, dopóki nie jest przecięta pępowina. Za dziecko oddycha wówczas matka. Zaopatruje je w tlen za pomocą łożyska przez pępowinę. Takie dziecko nie ma możliwości przeżycia. Ma tak niewykształcone płuca, że nawet gdybyśmy włożyli rurkę do krtani, podłączyli do respiratora, to może przeżyć zaledwie parę godzin, bo wtłaczane powietrze nie przenika do krwi i nie będzie rozprowadzane do tkanek. Nic z tego nie będzie. Więc nie wkładamy rurki, tym bardziej w przypadku terminacji ciąży. Przecinamy pępowinę i dziecko może mieć dwa westchnięcia, dwa uderzenia serca. Także serce płodu i małego noworodka ma inną budowę niż dojrzałego dziecka. Ma inny typ włókien mięśniowych, znacznie łatwiej pobudliwych. Może mieć skurcze. I był taki przypadek, że serce dziecka uznanego za zmarłe nagle przyspieszyło. Tego dziecka nie udało się uratować. To pokazuje, że mięśnie pracują na innych zasadach.

Czy zdarza się, że dzieci rodzą się z oznakami życia przy terminacji ciąży? (W Polsce aborcja jest legalna w przypadku, kiedy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu - red.).

Tak. Nie powiem, że to normalne i częste. Ale zdarza się. Kiedy sprawdziłam dokumentację, rozmawiałam z lekarzami ze szpitala, w którym doszło do wspominanego przypadku, od którego zaczęła się cała dyskusja, nie dopatrzyłam się żadnego niedopełnienia ustawy czy przekroczenia obowiązków.

To dlaczego ta sprawa wywołała takie emocje? Albo inaczej: dlaczego po tylu latach ten aspekt został wyciągnięty, skoro pani mówi, że takie sytuacje się zdarzają?

Ktoś chciał, by te emocje zostały wywołane. Nie roztrząsa się tych spraw, mimo że się zdarzają. Teraz widocznie ma to wywołać atmosferę zmierzającą ku zmianie prawa.

Minister zdrowia był zdruzgotany. Wiceminister zdrowia się popłakał, słysząc o tym. Nie da się przejść obok tego bez emocji.

Wiem. Emocje są przy tym zrozumiałe. Jednak nie powinno być u podstaw dyskusji na ten temat.

Część mediów oskarża panią w dosadnych słowach. Piszą, że pani jako neonatolog godzi się na dobijanie dziecka. Bo to było dziecko, prawda?

Przed porodem zgodnie z terminologią to jest płód. Po narodzinach mówimy o dziecku. Taka jest terminologia medyczna. Jednak wracając do oskarżeń Tomasza Terlikowskiego, ultraprawicowego dziennikarza, który jest znany z tego, że nie przebiera w słowach - gdyby to dziecko się urodziło zgodnie z terminem, żyłoby bardzo krótko. Z wadami, które miało, najprawdopodobniej nie miałoby nawet sensu podejmować prób leczenia, bo byłyby one nieskuteczne. Podejmowanie terapii, o której wiadomo, że będzie nieskuteczna i tylko przedłuży umieranie, staje się uporczywą terapią i jest nieetyczne. Ponadto takie jest prawo. Jak wynika z mojej kontroli, nie doszło do żadnego przekroczenia uprawnień. Lekarze postępowali zgodnie ze standardami. A do terminacji ciąży doszło z powodu poważnych uszkodzeń dziecka. Mówienie takim językiem świadczy o nierzetelności dziennikarskiej.
08-04-2016 22:24 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Co w tej sprawie jest kontrowersyjnego?
Co najwyżej to, że ksiądz zachował się co najmniej nie etycznie. Na potrzeby religijnej propagandy z lekarzy zrobił zbrodniarzy.
08-04-2016 22:29 
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)
wiadomo o co chodzi: o całkowity zakaz aborcji. Temat będzie wyciskany do końca.
08-04-2016 22:38 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>wiadomo o co chodzi: o całkowity zakaz aborcji. Temat będzie wyciskany do końca.
Jak tego dna sięgniemy, to już prędzej czy później, odbicie musi nastąpić.
09-04-2016 09:04 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
>>wiadomo o co chodzi: o całkowity zakaz aborcji. Temat będzie wyciskany do końca.
>Jak tego dna sięgniemy, to już prędzej czy później, odbicie musi nastąpić.
>
Nie ma żadnego dna. Kolejnym etapem będzie ochrona dzieci jeszcze niepoczętych. Bo przecież każdy człowiek powinien mieć prawo do bycia poczętym.

Wzruszają mnie nutrie.
10-04-2016 00:58 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>Co w tej sprawie jest kontrowersyjnego?
Kontrowersyjne jest zagadnienie czy płód jest człowiekiem.
Powtórzę to, co napisałem wyżej.
"Stanowisko zależy tu od przyjmowanej definicji człowieka, a ta definicja jest formułowana w obrębie filozofii i nauk społecznych. gdzie istnieją różne poglądy i ideologie.
Nie sposób tej definicji sprowadzić do biologii."

>Fragment wywiadu z prof. Helwig:
> Prof. Ewa Helwich*: W tym głośnym przypadku ze Szpitala Świętej Rodziny powtarza się w kółko opinie, że dziecko płakało przeraźliwie przez godzinę. Ono żyło 20 minut.
> Jeżeli żyje dwadzieścia minut, jest w stanie agonalnym. Jeżeli godzinę czy więcej, każdy sobie wyobraża, że faktycznie to dziecko mogło przeżyć i powinniśmy byli mu pomóc. To już stawia tę sprawę w innym świetle.
> To istotna kwestia. Stan, w którym się urodziło, z pojedynczymi uderzeniami serca, to taki, w którym dziecko nic nie czuje. To oznaki życia, nie życie, które dałoby się podtrzymać.
> Nie powiem, że to normalne i częste. Ale zdarza się.
> [...] gdyby to dziecko się urodziło zgodnie z terminem, żyłoby bardzo krótko. Z wadami, które miało, najprawdopodobniej nie miałoby nawet sensu podejmować prób leczenia, bo byłyby one nieskuteczne. Podejmowanie terapii, o której wiadomo, że będzie nieskuteczna i tylko przedłuży umieranie, staje się uporczywą terapią i jest nieetyczne.
Wypowiedź prof. Helwig potwierdza to, co podejrzewałem.
Z mojego (humanitarnego) punktu widzenia jej stanowisko (w pierwszej części wypowiedzi) jest nieprawidłowe.
Nawet jeśli dziecko konało przez 20 minut, a nie godzinę, to należało, albo udzielić mu pomocy, albo dokonać eutanazji (skrócić cierpienia).
A samo dopuszczenie do takiej sytuacji (aborcja zakończona urodzeniem żywego, konającego dziecka) uważam za poważny błąd w sztuce.
Wiem, że eutanazja noworodków jest zabroniona, ale...
Gdy berserk pisze:
>a jeżeli już lekarz spieprzy robotę, niech przynajmniej od razu walnie główką o podłogę, aby się nie męczyło - TYLE MOŻNA ZROBIĆ!!! - to byłby rodzaj empatii...
a romaro mu odpisuje:
>Nie jesteś pionierem. Tak postępowali już faszyści.
to ja widzę w postawie romaro po prostu hipokryzję.
Chyba każdy chciałby skrócić konanie swojego ulubionego pieska czy kotka, walczy się o humanitarny ubój, a dziecko ma konać bez pomocy i ulgi przez 20 minut?
Natomiast, co do zasady, oczywiście jestem za aborcją z przyczyn eugenicznych.
Pozdrawiam.
10-04-2016 11:51 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
>Nawet jeśli dziecko konało przez 20 minut, a nie godzinę, to należało, albo udzielić mu pomocy, albo dokonać eutanazji (skrócić cierpienia).
>A samo dopuszczenie do takiej sytuacji (aborcja zakończona urodzeniem żywego, konającego dziecka) uważam za poważny błąd w sztuce.

Błąd w sztuce kogo? Lekarzy? Nie sądzę. Po prostu w życiu zdarzają się przypadki graniczne. To jeden z nich. P. profesor mówi też o znamionach życia co nie znaczy, że to dziecko żyło.

>Wiem, że eutanazja noworodków jest zabroniona, ale...
i w tym momencie przechodzimy do następnej kwestii czyli sprawy eutanazji, sam zaś przypadek ze szpitala św. Rodziny mógłby stać się przyczynkiem do dyskusji na temat eutanazji. Do której raczej nie dojdzie, gdyż ruch antyaborcyjny będzie wykorzystywał temat by mieć argument za całkowitym zakazem aborcji i - jak przypadek relacji red. Terlikowskiego pokazuje - wszelkie chwyty są w tej dyskusji dozwolone, łącznie z kłamstwem. Tak więc red. Terlikowski i jemu podobni rzeczowych argumentów nie mają zamiaru słuchać. Mnie na przykład interesowałaby dyskusja między p. profesor i dr. Chazanem.
09-04-2016 18:08 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
Gdzie u którego wybitnego uczonego taką bzdurę Pan przeczytał:
Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Ani zarodek, ani płód pierwszego trymestru nie są żadnym organizmem.

>Pozbawienie życia takiego żywego i czującego organizmu powinno przebiegać w sposób humanitarny, nie gorszy niż w przypadku zwierząt. Nie powinno się powodować przy tym bólu i cierpienia.
Tyle, iż dobrze jest najpierw cokolwiek wiedzieć, jak to z tym życiem i odczuwaniem czegokolwiek jest tak naprawdę:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,627394#w627829
www.racjon(*)m.php/s,627394/z,0/d,6#w627931
I zdawać sobie sprawę z tego, iż całe życie jest procesem.

>Kwestia ta wymaga uregulowania, ale z powodu tabuizowania tej sfery (eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu") jest ją bardzo trudno podjąć.
Prawie, iż się z Panem tu zgadzam, gdyż osobiście uważam, iż interesy polityczne Kościoła katolickiego i polityków z nim różnie powiązanych są tu najważniejsze, a dla Kościóła katolickiego w całej jego historii podporządkowanie seksu doktrynie było zaraz na drugim miejscu po pazerności kleru na szmal i dobra doczesne.

Pozdrawiam.

@@@
.
10-04-2016 01:17 
 Ocena 2 na 2
Belfer00 (720 punktów)
>>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
>Gdzie u którego wybitnego uczonego taką bzdurę Pan przeczytał:
> Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
>Ani zarodek, ani płód pierwszego trymestru nie są żadnym organizmem.

A z jakiego źródła pochodzi definicja zacytowana przez Pana?
Bo ja źródeł mam kilka "pod ręką", a mogę znaleźć więcej.
1) "Organizm - układ biologiczny złożony z części (tj. z organów), które mogą spełniać odrębne, lecz powiązane ze sobą funkcje."
A. Podsiad Słownik terminów i pojęć filozoficznych IW Pax 2000
2) "Organizm - termin ten stosowano dawniej tylko do istot tkankowych, wychodząc z założenia, że jednokomórkowce nie składają się z organów (...).
Obecnie zaniechano tego rozróżnienia, tak, że terminem organizm określa się każdą istotę żywą, bez względu na to czy w skład jej wchodzi jedna czy wiele komórek.
Organizm charakteryzuje wykonywanie wszelkich czynności życiowych, jak przemiana materii, pobudliwość, wzrost i rozmnażanie, ale wszystko to z punktu widzenia interesów jego własnej osobowości (...).
Dlatego np. organizmem jest ameba, ale nie leukocyt, mimo ich zewnętrznego podobieństwa."
Mały słownik biologiczny WP 1972
3) "Zarodek - w zoologii: embrion, nazwa oznaczająca zwierzę lub człowieka w okresie od zapłodnienia komórki jajowej do urodzenia lub chwili gdy opuści osłony jajowe.
Czas ten zwie się okresem zarodkowym. (...)
Zarodek ssaków w późniejszym stadium rozwojowym (...) nosi nazwę płodu."
Mały słownik biologiczny WP 1972
4) "Organizm - każda istota żywa, jedno lub wielokomórkowa, charakteryzująca się przemianą materii, pobudliwością, wzrostem i rozmnażaniem, stanowiąca samoistną jednostkę (...)."
Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
5) "Zarodek = embrion - u zwierząt młody organizm, powstający z zapłodnionej komórki jajowej."
Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974

Z tych definicji dość jasno wynika, że zarodek (czy póżniej płód) to organizm żywy (zwierzę) w pewnym stadium rozwoju (okresie zarodkowym).
Jego czynności życiowe są nakierowane na jego własne interesy (a nie np. na interes matki), dlatego stanowi samoistną jednostkę (a nie np. część ciała matki).
To, że nie jest zdolny do pewnego momentu do przeżycia poza organizmem matki nie czyni go jej częścią.
Podobnie liczne pasożyty nie są zdolne w pewnych stadiach swego rozwoju przetrwać poza organizmem żywiciela, co nie czyni ich nie-organizmami.
Zarodek (u ssaków) jest właśnie w pewnym sensie pasożytem.
Zachowuje jednak odrębność osobniczą.
Jego komórki nie mieszają się z komórkami matki, mają odrębny genotyp, odrębne antygeny, odrębny metabolizm.
Organizm matki w początkowym okresie ciąży reaguje na obecność zarodka reakcjami immunologicznymi, jednak dzięki pewnym mechanizmom go nie "odrzuca".

>>Pozbawienie życia takiego żywego i czującego organizmu powinno przebiegać w sposób humanitarny, nie gorszy niż w przypadku zwierząt. Nie powinno się powodować przy tym bólu i cierpienia.
>Tyle, iż dobrze jest najpierw cokolwiek wiedzieć, jak to z tym życiem i odczuwaniem czegokolwiek jest tak naprawdę:
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,627394#w627829
>www.racjon(*)m.php/s,627394/z,0/d,6#w627931
>I zdawać sobie sprawę z tego, iż całe życie jest procesem.

Jeśli przyjąć za miarę stopnia rozwoju zorganizowanie sieci neuronowej, to płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
Dlatego z mojego (humanitarnego) punktu widzenia jego uśmiercenie powinno przebiegać w sposób nie gorszy niż w przypadku takich zwierząt.

Pozdrawiam.
10-04-2016 14:31 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
Gdzie u którego wybitnego uczonego taką bzdurę Pan przeczytał:
>> Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Ani zarodek, ani płód pierwszego trymestru nie są żadnym organizmem.
>A z jakiego źródła pochodzi definicja zacytowana przez Pana?
Z Wikipedii.

>Bo ja źródeł mam kilka "pod ręką", a mogę znaleźć więcej.
>1) "Organizm - układ biologiczny złożony z części (tj. z organów), które mogą spełniać odrębne, lecz powiązane ze sobą funkcje."
>A. Podsiad Słownik terminów i pojęć filozoficznych IW Pax 2000
No cóż ja w swoich filozoficznych rozważaniach o przyrodzie nie biorę pod uwagę filozoficznych, czy teologicznych opisów tylko definicje naukowe.

>2) "Organizm - termin ten stosowano dawniej tylko do istot tkankowych, wychodząc z założenia, że jednokomórkowce nie składają się z organów (...).
Dawniej, to tu znaczy przed półwieczem.

>Obecnie zaniechano tego rozróżnienia, tak, że terminem organizm określa się każdą istotę żywą, bez względu na to czy w skład jej wchodzi jedna czy wiele komórek.
>Organizm charakteryzuje wykonywanie wszelkich czynności życiowych, jak przemiana materii, pobudliwość, wzrost i rozmnażanie, ale wszystko to z punktu widzenia interesów jego własnej osobowości (...).
>Dlatego np. organizmem jest ameba, ale nie leukocyt, mimo ich zewnętrznego podobieństwa."
>Mały słownik biologiczny WP 1972
To sporo wcześniejsza niż ta z Wikipedii próba definicji, ale czy mógłby Pan dokładniej napisać, gdzie jej przeczy? Ja tego przeczenia tu nie znajduję.

>3) "Zarodek - w zoologii: embrion, nazwa oznaczająca zwierzę lub człowieka w okresie od zapłodnienia komórki jajowej do urodzenia lub chwili gdy opuści osłony jajowe.
>Czas ten zwie się okresem zarodkowym. (...)
>Zarodek ssaków w późniejszym stadium rozwojowym (...) nosi nazwę płodu."
>Mały słownik biologiczny WP 1972
Mówimy tu o organizmie ([płód] niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem), a nie o zarodku.
O zarodku możemy porozmawiać pózniej: www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,625941#w626945

>4) "Organizm - każda istota żywa, jedno lub wielokomórkowa, charakteryzująca się przemianą materii, pobudliwością, wzrostem i rozmnażaniem, stanowiąca samoistną jednostkę (...)."
>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974

>5) "Zarodek = embrion - u zwierząt młody organizm, powstający z zapłodnionej komórki jajowej."
>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
Niezbyt to jasne, ale ja ani nie posiadam tego słownika, ani nie odpowiadam za wiedzę i poglady autorów o mało znanym w Polsce dorobku, prawie sprzed półwiecza. W każdym razie nie stanowią oni dla mnie autorytetu.

>Z tych definicji dość jasno wynika, że zarodek (czy póżniej płód) to organizm żywy (zwierzę) w pewnym stadium rozwoju (okresie zarodkowym).
Jakoś trudno dostrzec nie tylko "jasności", ale i "wynikania", iż zarodek to organizm.

>Jego czynności życiowe są nakierowane na jego własne interesy (a nie np. na interes matki), dlatego stanowi samoistną jednostkę (a nie np. część ciała matki).
Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, iż zarodek i płod to cześć ciała matki. Więc nie rozumiem do czego Pan się tu odnosi?

>To, że nie jest zdolny do pewnego momentu do przeżycia poza organizmem matki nie czyni go jej częścią.
Jak wyżej.

>Podobnie liczne pasożyty nie są zdolne w pewnych stadiach swego rozwoju przetrwać poza organizmem żywiciela, co nie czyni ich nie-organizmami.
Nie rozmawiamy tu o pasożytach. Już raczej o raku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,439022#w441016

>Zarodek (u ssaków) jest właśnie w pewnym sensie pasożytem.
W pewnym sensie tak.

>Zachowuje jednak odrębność osobniczą.
W pewnym sensie tak.

>Jego komórki nie mieszają się z komórkami matki, mają odrębny genotyp, odrębne antygeny, odrębny metabolizm.
Tak, ale nie do końca. Czasem się mieszają.

>Organizm matki w początkowym okresie ciąży reaguje na obecność zarodka reakcjami immunologicznymi, jednak dzięki pewnym mechanizmom go nie "odrzuca".
Tak.

>Pozbawienie życia takiego żywego i czującego organizmu powinno przebiegać w sposób humanitarny, nie gorszy niż w przypadku zwierząt. Nie powinno się powodować przy tym bólu i cierpienia.
Zgoda! Tyle, iż dobrze jest najpierw cokolwiek wiedzieć, jak to z tym życiem i odczuwaniem czegokolwiek jest tak naprawdę:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,627394#w627829
www.racjon(*)m.php/s,627394/z,0/d,6#w627931
I zdawać sobie sprawę z tego, iż całe życie jest procesem.
>Jeśli przyjąć za miarę stopnia rozwoju zorganizowanie sieci neuronowej, to płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
Pańska wiedza jest tu wprost przytłaczająca: (...) Ludzki embrion po trzech tygodniach mierzy około trzech milimetrów, po jedenastu na szczycie kolumny kręgosłupa uwidacznia się wyraźna wypukłość, a po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu.

Z najważniejszym aspektem budowy mózgu - jego wewnętrznymi połączeniami spotykamy się późno w rozwoju płodu. Synapsy między neuronami zaczynają się formować około siódmego miesiąca rozwoju. Dalej, jak pisze Susan Greenfield: Dziewięć miesięcy po zapłodnieniu większość neuronów, które w przyszłości uformują nasz mózg, trafia do przypisanych im obszarów. (...)


Pozdrawiam.

@@@
.
23-04-2016 23:41 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>A z jakiego źródła pochodzi definicja zacytowana przez Pana?
>Z Wikipedii.
Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu".
Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.

>>[...] terminem organizm określa się każdą istotę żywą, [...].
>>Organizm charakteryzuje wykonywanie wszelkich czynności życiowych, jak przemiana materii, pobudliwość, wzrost i rozmnażanie, ale wszystko to z punktu widzenia interesów jego własnej osobowości (...).
>>Dlatego np. organizmem jest ameba, ale nie leukocyt, mimo ich zewnętrznego podobieństwa."
>>Mały słownik biologiczny WP 1972
>To sporo wcześniejsza niż ta z Wikipedii próba definicji,
Ale pochodząca z miarodajnego źródła.

>ale czy mógłby Pan dokładniej napisać, gdzie jej przeczy? Ja tego przeczenia tu nie znajduję.
Przeczy Pana rozumieniu (o ile dobrze odczytałem Pana intencję podkreślenia fragmentu) definicji z Wikipedii.
Sugeruje Pan, że jeśli coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem, to nie jest organizmem.
Ale przy takim rozumieniu, definicji nie spełniłoby wiele pasożytów w niektórych fazach rozwoju, a nikt w biologii nie podważa, że są organizmami.

>>3) "Zarodek - w zoologii: embrion, nazwa oznaczająca zwierzę lub człowieka w okresie od zapłodnienia komórki jajowej do urodzenia lub chwili gdy opuści osłony jajowe.
>>Czas ten zwie się okresem zarodkowym. (...)
>>Zarodek ssaków w późniejszym stadium rozwojowym (...) nosi nazwę płodu."
>>Mały słownik biologiczny WP 1972
>>4) "Organizm - każda istota żywa, jedno lub wielokomórkowa, charakteryzująca się przemianą materii, pobudliwością, wzrostem i rozmnażaniem, stanowiąca samoistną jednostkę (...)."
>>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>>5) "Zarodek = embrion - u zwierząt młody organizm, powstający z zapłodnionej komórki jajowej."
>>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>Niezbyt to jasne, ale ja ani nie posiadam tego słownika, ani nie odpowiadam za wiedzę i poglady autorów o mało znanym w Polsce dorobku, prawie sprzed półwiecza. W każdym razie nie stanowią oni dla mnie autorytetu.
Nie idzie o jakieś nowe odkrycia w biologii tylko o definicje.
Definicje znajdują się w słownikach specjalistycznych, które przytoczyłem.
Istotne jest, że już zarodek stanowi "samoistną jednostkę", a nie część jakiejś całości, jak organ (serce czy nerka).

>>Z tych definicji dość jasno wynika, że zarodek (czy póżniej płód) to organizm żywy (zwierzę) w pewnym stadium rozwoju (okresie zarodkowym).
>Jakoś trudno dostrzec nie tylko "jasności", ale i "wynikania", iż zarodek to organizm.
Jest to stwierdzone wprost w definicji słownikowej.

>>Jego czynności życiowe są nakierowane na jego własne interesy (a nie np. na interes matki), dlatego stanowi samoistną jednostkę (a nie np. część ciała matki).
>Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, iż zarodek i płod to cześć ciała matki. Więc nie rozumiem do czego Pan się tu odnosi?
Do spotykanego czasem właśnie takiego twierdzenia.
Powtórzę, istotne jest, że już zarodek stanowi "samoistną jednostkę", działającą zgodnie z "własnym interesem", a nie np. interesem matki.

>>To, że nie jest zdolny do pewnego momentu do przeżycia poza organizmem matki nie czyni go jej częścią.
>>Podobnie liczne pasożyty nie są zdolne w pewnych stadiach swego rozwoju przetrwać poza organizmem żywiciela, co nie czyni ich nie-organizmami.
>Nie rozmawiamy tu o pasożytach. Już raczej o raku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,439022#w441016
Nowotwór działa zupełnie inaczej.

>>Jeśli przyjąć za miarę stopnia rozwoju zorganizowanie sieci neuronowej, to płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
>Pańska wiedza jest tu wprost przytłaczająca: (...) Ludzki embrion po trzech tygodniach mierzy około trzech milimetrów, po jedenastu na szczycie kolumny kręgosłupa uwidacznia się wyraźna wypukłość, a po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu.
>Z najważniejszym aspektem budowy mózgu - jego wewnętrznymi połączeniami spotykamy się późno w rozwoju płodu. Synapsy między neuronami zaczynają się formować około siódmego miesiąca rozwoju. Dalej, jak pisze Susan Greenfield: Dziewięć miesięcy po zapłodnieniu większość neuronów, które w przyszłości uformują nasz mózg, trafia do przypisanych im obszarów. (...)

I tu, i w linkowanym wpisie brak namiaru na źródło.
Ale jeśli "po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu", to jaki to jest mózg?
Dżdżownicy? Owada? Czy raczej charakterystyczny dla kręgowców?

Pozdrawiam.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ciąg dalszy. Cześć pierwsza znajduje się niżej.

>3) "Zarodek - w zoologii: embrion, nazwa oznaczająca zwierzę lub człowieka w okresie od zapłodnienia komórki jajowej do urodzenia lub chwili gdy opuści osłony jajowe.
>Czas ten zwie się okresem zarodkowym. (...)
>Zarodek ssaków w późniejszym stadium rozwojowym (...) nosi nazwę płodu."
>Mały słownik biologiczny WP 1972
>4) "Organizm - każda istota żywa, jedno lub wielokomórkowa, charakteryzująca się przemianą materii, pobudliwością, wzrostem i rozmnażaniem, stanowiąca samoistną jednostkę (...)."
>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>5) "Zarodek = embrion - u zwierząt młody organizm, powstający z zapłodnionej komórki jajowej."
>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
Niezbyt to jasne, ale ja ani nie posiadam tego słownika, ani nie odpowiadam za wiedzę i poglądy autorów o mało znanym w Polsce dorobku, prawie sprzed półwiecza. W każdym razie nie stanowią oni dla mnie autorytetu.
>Nie idzie o jakieś nowe odkrycia w biologii tylko o definicje.
Panu chodzi o jedno, a mnie o drugie. Wiedza naukowa się zmienia i ważnymi są aktualne definicje.

>Definicje znajdują się w słownikach specjalistycznych, które przytoczyłem.
I co i jest to przedmiotem dogmatu, w który należy bezwzględnie wierzyć? Dlatego, iż dawno Pan się tak nauczył i nie ma zamiaru tego zmieniać?
>Istotne jest, że już zarodek stanowi "samoistną jednostkę", a nie część jakiejś całości, jak organ (serce czy nerka).
Embrion rzeczywiście jest dla organizmu kobiety ciałem obcym - mówi się nawet o "immunologicznym paradoksie ciąży". www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,671133#w671206

>Z tych definicji dość jasno wynika, że zarodek (czy póżniej płód) to organizm żywy (zwierzę) w pewnym stadium rozwoju (okresie zarodkowym).
Jakoś trudno dostrzec nie tylko "jasności", ale i "wynikania", iż zarodek to organizm.
>Jest to stwierdzone wprost w definicji słownikowej.
Dla Pana wprost, a ja takiego stwierdzenia w moich słownikach nie znajduję? Dlatego pytam: jakich słowników? Kiedy i przez kogo wydanych? Czy w przywołanym tu przez Pana "Słowniku terminów i pojęć filozoficznych" Antoniego Podsiada?
No cóż ja w swoich filozoficznych rozważaniach o przyrodzie nie biorę pod uwagę filozoficznych, czy teologicznych opisów tylko definicje naukowe. I odpowiedzi na interesujące mnie tematy szukam w naukach biologicznych, eksperymentalnych, a nie w chrześcijańskiej etyce personalistycznej, która uznaje osobowy charakter embrionu ludzkiego od pierwszej chwili jego istnienia. Nie należy przy tym zapominać, iż spora cześć uczonych jest tak mocno zindoktrynowana religijnie, iż nakazy wiary przesłaniają im naukową prawdę. Do autorytetu takich uczonych odwoływało się na naszym forum sporo fideistów.

>Jego czynności życiowe są nakierowane na jego własne interesy (a nie np. na interes matki), dlatego stanowi samoistną jednostkę (a nie np. część ciała matki).
Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, iż zarodek i płód to cześć ciała matki. Więc nie rozumiem do czego Pan się tu odnosi?
>Do spotykanego czasem właśnie takiego twierdzenia. Powtórzę, istotne jest, że już zarodek stanowi "samoistną jednostkę", działającą zgodnie z "własnym interesem", a nie np. interesem matki.
Tu jest zwyczaj bezpośredniej rozmowy. Ja polemizuję tu z Panem, a nie z czasem spotykanymi tu stwierdzeniami.
>To, że nie jest zdolny do pewnego momentu do przeżycia poza organizmem matki nie czyni go jej częścią.
>Podobnie liczne pasożyty nie są zdolne w pewnych stadiach swego rozwoju przetrwać poza organizmem żywiciela, co nie czyni ich nie-organizmami.
Nie rozmawiamy tu o pasożytach. Już raczej o raku:
>Nowotwór działa zupełnie inaczej.
Jakoś wiedza lekarza bardziej mnie przekonywuje od Pańskich słabo uargumentowanych zapewnień.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,439022#w441016

>Jeśli przyjąć za miarę stopnia rozwoju zorganizowanie sieci neuronowej, to płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
Pańska wiedza jest tu wprost przytłaczająca: (...) Ludzki embrion po trzech tygodniach mierzy około trzech milimetrów, po jedenastu na szczycie kolumny kręgosłupa uwidacznia się wyraźna wypukłość, a po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu.
Z najważniejszym aspektem budowy mózgu - jego wewnętrznymi połączeniami spotykamy się późno w rozwoju płodu. Synapsy między neuronami zaczynają się formować około siódmego miesiąca rozwoju. Dalej, jak pisze Susan Greenfield: Dziewięć miesięcy po zapłodnieniu większość neuronów, które w przyszłości uformują nasz mózg, trafia do przypisanych im obszarów. (...)

>I tu, i w linkowanym wpisie brak namiaru na źródło.
To wiedza elementarna, ale gdy Pan poda źródło stwierdzenia "płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych", to źródeł poszukam. www.racjon(*),Czlowiek..fenomenalne.zwierze

>Ale jeśli "po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu", to jaki to jest mózg?
>Dżdżownicy? Owada?
Jest to mózg pięciomiesięcznego płodu ludzkiego.

>Czy raczej charakterystyczny dla kręgowców?
Raczej charakterystyczny dla człowiekowatych.

Pozdrawiam.

@@@
.
26-04-2016 01:48 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
Ciąg dalszy. Część pierwsza znajduje się niżej.

>>3) "Zarodek - w zoologii: embrion, nazwa oznaczająca zwierzę lub człowieka w okresie od zapłodnienia komórki jajowej do urodzenia lub chwili gdy opuści osłony jajowe.
>>Czas ten zwie się okresem zarodkowym. (...)
>>Zarodek ssaków w późniejszym stadium rozwojowym (...) nosi nazwę płodu."
>>Mały słownik biologiczny WP 1972
>>4) "Organizm - każda istota żywa, jedno lub wielokomórkowa, charakteryzująca się przemianą materii, pobudliwością, wzrostem i rozmnażaniem, stanowiąca samoistną jednostkę (...)."
>>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>>5) "Zarodek = embrion - u zwierząt młody organizm, powstający z zapłodnionej komórki jajowej."
>>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>>Definicje znajdują się w słownikach specjalistycznych, które przytoczyłem.
>I co i jest to przedmiotem dogmatu, w który należy bezwzględnie wierzyć? Dlatego, iż dawno Pan się tak nauczył i nie ma zamiaru tego zmieniać?
Na forum jest pewien uczestnik tworzący własne definicje różnych pojęć, ale lepiej go nie naśladować.

>>>>Z tych definicji dość jasno wynika, że zarodek (czy póżniej płód) to organizm żywy (zwierzę) w pewnym stadium rozwoju (okresie zarodkowym).
>>> Jakoś trudno dostrzec nie tylko "jasności", ale i "wynikania", iż zarodek to organizm.
>>Jest to stwierdzone wprost w definicji słownikowej.
>Dla Pana wprost, a ja takiego stwierdzenia w moich słownikach nie znajduję? Dlatego pytam: jakich słowników? Kiedy i przez kogo wydanych?
Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974

Szczerze mówiąc nie wiem po co ten cały spór.
Przecież z tego, że zarodek jest pewną formą organizmu nic nie wynika w kwestii jego człowieczeństwa i dopuszczalności aborcji.
Chyba Pan nie zakłada, że dopuścić aborcję można tylko uważając zarodek za jakiś "zlepek tkanek"?

>>[...] płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
>>[...] jeśli "po pięciu miesiącach widać w ogólnych zarysach główne części mózgu", to jaki to jest mózg?
>>Dżdżownicy? Owada?
>>Czy raczej charakterystyczny dla kręgowców?
>Raczej charakterystyczny dla człowiekowatych.
Ano właśnie, człowiekowatych czyli zwierząt wyższych.
Natomiast oczywiście specyficzne dla człowieka połączenia formują się bezpośrednio przed urodzeniem, a w większej części po urodzeniu.
Dlatego w zasadzie nawet noworodka nie sposób uważać w pełni za człowieka.

Pozdrawiam.
26-04-2016 07:20 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Na forum jest pewien uczestnik tworzący własne definicje różnych pojęć, ale lepiej go nie naśladować.
Kreatywność jest zła?

>>jakich słowników? Kiedy i przez kogo wydanych?
>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
Bitwa na autorytety...

>Chyba Pan nie zakłada, że dopuścić aborcję można tylko uważając zarodek za jakiś "zlepek tkanek"?
Dokładnie o to w okołoaborcyjnym sporze o zaranie człowieczeństwa chodzi. Jest to sensowne podejście i wielka szkoda, że skazane na porażkę.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
05-05-2016 01:20 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>>jakich słowników? Kiedy i przez kogo wydanych?
>>Słownik terminów genetycznych PWRiL 1974
>Bitwa na autorytety...
1) Nie idzie chyba (przynajmniej mnie) o autorytety, tylko po prostu o rzetelne źródła.
2) Jak na razie mój adwersarz żadnych źródeł nie podał.

>>Chyba Pan nie zakłada, że dopuścić aborcję można tylko uważając zarodek za jakiś "zlepek tkanek"?
>Dokładnie o to w okołoaborcyjnym sporze o zaranie człowieczeństwa chodzi. Jest to sensowne podejście i wielka szkoda, że skazane na porażkę.
Ale które podejście?
Takie, że aby dopuścić aborcję trzeba najpierw nazwać zarodek "zlepkiem tkanek"?
Przecież takie podejście to hipokryzja.
Zarodek jest organizmem na pewnym szczeblu rozwoju, takim szczeblu, który dopuszcza jego zabicie.
Płód jest na wyższym szczeblu, który też dopuszcza jego zabicie, ale humanitarne (jak zwierzę wyższe).
A według szczególnie odważnych filozofów nawet noworodek jest na szczeblu rozwoju, który dopuszcza jego zabicie.
Zaprzeczenie "świętości życia" jest przejawem zdolności transgresji wobec tradycji, która to transgresja jest szczególnym przejawem człowieczeństwa.
Zwierzę nie jest zdolne do zachowań "wbrew swojej naturze".
Może zabić swoje lub cudze potomstwo, ale jedynie kierując się instynktem.
Tylko człowiek jest zdolny świadomie brać w swoje ręce los swego gatunku (eugenika).
Oczywiście dla wierzących taka transgresja to wykroczenie przeciw prawu bożemu i naturalnemu i grzech śmiertelny pychy.

Pozdrawiam.
06-05-2016 09:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>...aby dopuścić aborcję trzeba najpierw nazwać zarodek "zlepkiem tkanek"?
Tak, dla dopuszczalności aborcji byłoby najwygodniej, gdyby dało się uznać zarodek za tylko zlepek tkanek, naprawdę wielka szkoda, że fakty są tutaj przeciwko nam.

>Przecież takie podejście to hipokryzja.
Hipokryzja to udawanie, a to niełatwo "zlepkowcom" wykazać; taki jak tutaj "nierzetelny sposób dyskutowania" (eufemizm), to do takiego uznania poważna poszlaka, ale jednak tylko poszlaka. Fakt, że zlepkowcy tak bezczelnie sobie poczynają wynika z silnego (mimo małego ruchu!) poparcia; zalinkowany przeze mnie, z powodu obelg zupełnie niemerytoryczny post zyskał wysokie poparcie, ale zamiast wylądować w Oślej ławce, zapewnił aroganckiej autorce - wraz tym oraz tym z tego wątku - wysokie miejsce w rankingu Najlepiej ocenianych autorów.

>A według szczególnie odważnych filozofów nawet noworodek jest na szczeblu rozwoju, który dopuszcza jego zabicie.
Wydaje się, że są przypadki, w których byłby to wybór mniejszego zła.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Część pierwsza, która nie chce się normalnie wyedytować.

>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu, to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem
Gdzie u którego wybitnego uczonego taką bzdurę Pan przeczytał:
Organizm - istota żywa charakteryzująca się procesami życiowymi (przede wszystkim przemianą materii), której części składowe tworzą funkcjonalną całość (indywiduum) zdolną do samodzielnego życia.
Ani zarodek, ani płód pierwszego trymestru nie są żadnym organizmem.
>A z jakiego źródła pochodzi definicja zacytowana przez Pana?
Z Wikipedii.
>Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
A "sama dla siebie" jest? Była to konkretna wypowiedź na konkretne pytanie. Nie, nie uważam Wikipedii za żadne niepodważalne źródło wiedzy, ale jest źródłem poręcznym i gdy ktoś kwestionuje jego wiarygodność, to może je podważyć tak w samej Wikipedii, jak i w dyskusji. Istotą są tu przedstawione argumenty. Poniżej mamy Pańskie:
>Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
>Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu".
>Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.
Gdybyśmy chcieli tak jak Pan rozumieć ten termin musielibyśmy Pana uznać za pasożyta, gdyż Pan też jest "niezależnym" od innych organizmów.

>Bo ja źródeł mam kilka "pod ręką", a mogę znaleźć więcej.
>1) "Organizm - układ biologiczny złożony z części (tj. z organów), które mogą spełniać odrębne, lecz powiązane ze sobą funkcje."
>A. Podsiad Słownik terminów i pojęć filozoficznych IW Pax 2000
No cóż ja w swoich filozoficznych rozważaniach o przyrodzie nie biorę pod uwagę filozoficznych, czy teologicznych opisów tylko definicje naukowe.
>2) "Organizm - termin ten stosowano dawniej tylko do istot tkankowych, wychodząc z założenia, że jednokomórkowce nie składają się z organów (...).
Dawniej, to tu znaczy przed półwieczem.
>Ale pochodząca z miarodajnego źródła.
Wiarygodnego, ale tylko dla wierzących, iż poznanie naukowe stoi w miejscu i naukowe definiowanie już opisanych zjawisk przyrodniczych nie jest permanentnie optymalizowane.

>Obecnie zaniechano tego rozróżnienia, tak, że terminem organizm określa się każdą istotę żywą, bez względu na to czy w skład jej wchodzi jedna czy wiele komórek.
>Organizm charakteryzuje wykonywanie wszelkich czynności życiowych, jak przemiana materii, pobudliwość, wzrost i rozmnażanie, ale wszystko to z punktu widzenia interesów jego własnej osobowości (...).
>Dlatego np. organizmem jest ameba, ale nie leukocyt, mimo ich zewnętrznego podobieństwa."
>Mały słownik biologiczny WP 1972
To sporo wcześniejsza niż ta z Wikipedii próba definicji, ale czy mógłby Pan dokładniej napisać, gdzie jej przeczy? Ja tego przeczenia tu nie znajduję.
>Przeczy Pana rozumieniu (o ile dobrze odczytałem Pana intencję podkreślenia fragmentu) definicji z Wikipedii.
>Sugeruje Pan, że jeśli coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem, to nie jest organizmem.
>Ale przy takim rozumieniu, definicji nie spełniłoby wiele pasożytów w niektórych fazach rozwoju, a nikt w biologii nie podważa, że są organizmami.
Mówimy tu o organizmie ([płód] jest niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem), a nie o zarodku. O zarodku możemy porozmawiać później: www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,625941#w626945

Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
Uważa Pan, iż zrozumiał Pan stanowisko współczesnej nauki, które ja tu bardziej lub mnie udatnie przekazuję, ale ja nie potrafię zrozumieć Pańskiego ograniczenia: "coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem" Pozostając w temacie - płody uznane są za organizmy żyjące w innym żywym organizmie, ale także zdolne do życia poza nim. W inkubatorach.

www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,597782#w599459
www.racjonalista.pl/forum.php/s,627394#w627829
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,443385#w444004

Ciąg dalszy znajduje się wyżej: www.racjon(*).php/s,703219/z,0/d,10#w707116

@@@
.
26-04-2016 01:12 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
>>Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
>>Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu".
>>Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.
>Gdybyśmy chcieli tak jak Pan rozumieć ten termin musielibyśmy Pana uznać za pasożyta, gdyż Pan też jest "niezależnym" od innych organizmów.
Różnica zdań między mną a Panem dotyczy zagadnienia czy zarodek jest pewną formą organizmu (w zarodkowym okresie rozwoju) czy czymś innym (czym?).
Do definicji w Wikipedii jest podane dobre źródło (Encyklopedia biologiczna), podobną treść ma definicja w Leksykonie biologicznym,
Problem więc tylko w tym, jak rozumieć "samodzielne życie"
W Leksykonie biologicznym jest szersze wyjaśnienie zagadnienia.

>>Przeczy Pana rozumieniu (o ile dobrze odczytałem Pana intencję podkreślenia fragmentu) definicji z Wikipedii.
>>Sugeruje Pan, że jeśli coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem, to nie jest organizmem.
>>Ale przy takim rozumieniu, definicji nie spełniłoby wiele pasożytów w niektórych fazach rozwoju, a nikt w biologii nie podważa, że są organizmami.
> Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
Zagadnienie "człowieczeństwa" to inna sprawa, ja tylko stwierdzam, że z tego, że coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem nie wynika, że to coś nie jest organizmem.
Np tasiemiec usunięty z człowieka ginie, ale z tego nie wynika, że nie jest organizmem.

Pozdrawiam.
Ciąg dalszy znajduje się wyżej.
26-04-2016 07:02 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Problem więc tylko w tym, jak rozumieć "samodzielne życie" [...] tasiemiec usunięty z człowieka ginie, ale z tego nie wynika, że nie jest organizmem.
A i "samodzielny" dorosły człowiek zginie, gdy go w kosmos bez skafandra wystrzelić.

(Trochę podpowiadam, bo ten wymóg "samodzielności" i mnie wygląda na naciągane kryterium.)

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
26-04-2016 08:32 
 Ocena 3 na 3
Pan Leming (674 punktów)
>A i "samodzielny" dorosły człowiek zginie, gdy go w kosmos bez skafandra wystrzelić.

Kosmos nie jest środowiskiem życia człowieka. Natomiast takim środowiskiem jest dla tasiemca organizm żywiciela.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
26-04-2016 08:50 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A i "samodzielny" dorosły człowiek zginie, gdy go w kosmos bez skafandra wystrzelić.
>Kosmos nie jest środowiskiem życia człowieka.
A inkubator jest takim środowiskiem?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
26-04-2016 08:57 
 Ocena 3 na 3
Pan Leming (674 punktów)
Nie. Inkubator naśladuje warunki panujące w organizmie matki. Organizm matki nie jest środowiskiem życia człowieka.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
26-04-2016 09:10 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Organizm matki nie jest środowiskiem życia człowieka.
Przecież właśnie tę kwestię - czy zarodek jest człowiekiem, czyli także czy organizm matki może być środowiskiem życia człowieka - ustalamy.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Inkubator naśladuje warunki panujące w organizmie matki.
I budujący go ludzie starają aby były to warunki optymalne.

> Organizm matki nie jest środowiskiem życia człowieka.
Zdecydowanie tak, ale nie można przy tym zapominać, iż jest środowiskiem, w którym po zapłodnieniu powstaje i rozwija się zarodek, a następnie płód stopniowo stający się dzieckiem. Całość zaś jest procesem, w którym granice i nazwy okresów wyznaczył człowiek.

Pozdrawiam.

@@@
.
28-04-2016 10:27 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie...
Dyskusja między nami urwała się, ale nie nie wiem, czy dzięki mojemu wyjaśnieniu czy za sprawą sojuszniczej wypowiedzi innego uczestnika.

Ów popierający Cię uczestnik w kwestii "procesu rozwoju zarodka" i "stawania się człowiekiem" pokusił się o stwierdzenie, iż " granice i nazwy okresów wyznaczył człowiek", co dla naszej dyskusji jest stwierdzeniem o tyle jałowym, że wzmiankowane ustalenia dla swej ważności muszą być spójne z pozostałymi przez naukę uznanymi.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
28-04-2016 15:36 
 Ocena 5 na 5
Pan Leming (674 punktów)
>Dyskusja między nami urwała się, ale nie nie wiem, czy dzięki mojemu wyjaśnieniu czy za sprawą sojuszniczej wypowiedzi innego uczestnika.

Po wyjaśnieniu. Podobnie jak tu www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w707129 Nie posiadam niestety kompetencji, wiedzy dzięki której mógłbym kontynuować dyskusję. Może jeszcze tylko jedno przemyślenie, ale niezwiązane bezpośrednio z tą konkretną dyskusją. W medycynie mówimy o zgonie w przypadku śmierci mózgu. W tym momencie przestajemy mówić o pacjencie, człowieku, a mówimy o zwłokach (oczywiście ludzkich). To czy nie moglibyśmy zastosować podobnych kryteriów do płodu? Uznać, że istnieje czas w którym z tego samego powodu jeszcze nie mówimy o człowieku? Czyli płód (ludzki) jeszcze nie jest człowiekiem, nie ma mózgu, tak jak zwłoki (ludzkie) po śmierci mózgu, już nie są człowiekiem. Pewnie ten temat już był omawiany, ale poruszam go ponieważ sam spotykałem się w tym wypadku z argumentacją filozoficzną, a nie biologiczną. Chodzi o stan w danym okresie czasu, a nie filozofię i potencjał.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
28-04-2016 16:46 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
> W medycynie mówimy o zgonie w przypadku śmierci mózgu. W tym momencie przestajemy mówić o pacjencie, człowieku, a mówimy o zwłokach (oczywiście ludzkich). To czy nie moglibyśmy zastosować podobnych kryteriów do płodu?
To zależy od podejścia do poznania, dla fideistów święcie wierzących we własną rację - a wierzyć można w każdą głupotę, którą człowiek był zdolnym wymyślić - podejście racjonalne odwołujące się do dorobku nauki jest błędne. Zaś każdy kto ich głupocie się sprzeciwia staje się osobistym wrogiem.

>Nie posiadam niestety kompetencji, wiedzy dzięki której mógłbym kontynuować dyskusję.
Sporo osób wypowiadających się tu autorytatywnie tych kompetencji mają zdecydowanie mniej i to wcale nie przeszkadza im w przeprowadzania ataków w pełnym zacietrzewieniu na racjonalne myślenie. Na wypisywanie głupot należy reagować, ale przy tym pamiętając, iż ich nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy oni wierzą inaczej.
www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,9#w706897
www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,9#w706978

PS. Podstawowych informacji na temat mózgu proponuję poszukać w opublikowanych w internecie materiałów prof. Ducha: www.fizyka.umk.pl/~duch/indexpl.html
Natomiast informacji na tematy związane z początkami życia ludzkiego poszukać w:
lubimyczyt(*)entycznosc-i-przerywanie-ciazy
lubimyczyt(*)a-i-doswiadczenia-na-zarodkach
egzystencj(*)ne-w-sporze-o-aborcję.pdf
Oczywiście to tylko wprowadzenie w ciekawe zagadnienia.

@@@
.
29-04-2016 00:47 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>W medycynie mówimy o zgonie w przypadku śmierci mózgu. W tym momencie przestajemy mówić o pacjencie, człowieku, a mówimy o zwłokach (oczywiście ludzkich). To czy nie moglibyśmy zastosować podobnych kryteriów do płodu?
Mało jest tych podobieństw dotyczących mózgu: mózg zmarłego zwykle istnieje, tyle, że nie działa, a mózg zarodka nie istnieje...

>Uznać, że istnieje czas w którym z tego samego powodu jeszcze nie mówimy o człowieku?
W jakim celu od chwili zapłodnienia "nie mówić o człowieku", skoro co do zasady, to właśnie zapłodnienie determinuje powstanie nowego osobnika ludzkiego? I np. pomaganie za pomocą zabiegu in vitro bezdzietnym parom, to nie jest inicjowanie w próbówce mózgu, tylko zawsze kombinowanie z gametami kandydatów na rodziców.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Pan Leming (674 punktów)
Ok. W tej kwestii będziemy różnić się pięknie.


www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
29-04-2016 10:41 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ok. W tej kwestii będziemy różnić się...
To chociaż tyle mojej racji, że nie jesteś przekonany, że powinieneś mnie przekonać.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
A "sama dla siebie" jest? Była to konkretna wypowiedź na konkretne pytanie. Nie, nie uważam Wikipedii za żadne niepodważalne źródło wiedzy, ale jest źródłem poręcznym i gdy ktoś kwestionuje jego wiarygodność, to może je podważyć tak w samej Wikipedii, jak i w dyskusji. Istotą są tu przedstawione argumenty. Poniżej mamy Pańskie:
>Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
Niekoniecznie.

>Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu". Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.
Gdybyśmy chcieli tak jak Pan rozumieć ten termin musielibyśmy Pana uznać za pasożyta, gdyż Pan też jest "niezależnym" od innych organizmów.
_________

>Różnica zdań między mną a Panem dotyczy zagadnienia czy zarodek jest pewną formą organizmu (w zarodkowym okresie rozwoju) czy czymś innym (czym?).
Tak Pan sądzi? Dla mnie to dalece wtórne. Istotnym dla mnie pytaniem jest od kiedy możemy mówić o człowieku (dziecku)?

>Do definicji w Wikipedii jest podane dobre źródło (Encyklopedia biologiczna), podobną treść ma definicja w Leksykonie biologicznym,
>Problem więc tylko w tym, jak rozumieć "samodzielne życie"
>W Leksykonie biologicznym jest szersze wyjaśnienie zagadnienia.
Jeżeli hasło zostało opracowane na podstawie dobrych źródeł, to dlaczego Pan kwestionuje jego treść?

>Przeczy Pana rozumieniu (o ile dobrze odczytałem Pana intencję podkreślenia fragmentu) definicji z Wikipedii.
>Sugeruje Pan, że jeśli coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem, to nie jest organizmem.
>Ale przy takim rozumieniu, definicji nie spełniłoby wiele pasożytów w niektórych fazach rozwoju, a nikt w biologii nie podważa, że są organizmami.
Mówimy tu o organizmie ([płód] jest niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem), a nie o zarodku. O zarodku możemy porozmawiać później: www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,625941#w626945
Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
Uważa Pan, iż zrozumiał Pan stanowisko współczesnej nauki, które ja tu bardziej lub mnie udatnie przekazuję, ale ja nie potrafię zrozumieć Pańskiego ograniczenia: "coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem" Pozostając w temacie - płody uznane są za organizmy żyjące w innym żywym organizmie, ale także zdolne do życia poza nim. W inkubatorach.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,597782#w599459
www.racjonalista.pl/forum.php/s,627394#w627829
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,443385#w444004

>Zagadnienie "człowieczeństwa" to inna sprawa,
Ale ja tu nie mówię o żadnym człowieczeństwie tylko o człowiekowatości, a do rozmowy konieczne jest czytanie ze zrozumieniem tego co oponent ma do powiedzenia.

>ja tylko stwierdzam, że z tego, że coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem nie wynika, że to coś nie jest organizmem.
Ja zaś tylko tu stwierdzam, iż coś co nie jest zdolne do samodzielnego przeżycia człowiekiem nie jest.

>Np tasiemiec usunięty z człowieka ginie, ale z tego nie wynika, że nie jest organizmem.
Jakoś tam mi się wydaje, iż środowisko życia tasiemca i człowieka się różni, ale możliwe, iż dla Pana to taki sam organizm jak np. ludzki płód.

>Szczerze mówiąc nie wiem po co ten cały spór.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,703219#w705060
www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,7#w705176
O to co jest ważniejsze stanowisko nauki, czy ideologia. Czy definiować i interpretować definicje można dowolnie?

>Przecież z tego, że zarodek jest pewną formą organizmu nic nie wynika w kwestii jego człowieczeństwa i dopuszczalności aborcji.
No właśnie. Czy zarodek jest organizmem, gdyż Pan tego nie udowodnił? Co to znaczy "pewna forma organizm". Ja jednak odróżniam człowiekowatość od człowieczeństwa.

>Chyba Pan nie zakłada, że dopuścić aborcję można tylko uważając zarodek za jakiś "zlepek tkanek"?
A gdzie użyłem tego terminu? Jestem odpowiedzialny za słowo.

>[...] płód jest na szczeblu "zwierząt wyższych".
>Ano właśnie, człowiekowatych czyli zwierząt wyższych.
Płód jest na szczeblu płodu, a nie żadnych "zwierzą wyższych", takie stwierdzenie to bzdura.

>Natomiast oczywiście specyficzne dla człowieka połączenia formują się bezpośrednio przed urodzeniem, a w większej części po urodzeniu.
Żadne "bezpośrednio" podałem opis tego procesu.

>Dlatego w zasadzie nawet noworodka nie sposób uważać w pełni za człowieka?
Co to znaczy "w pełni"? Przed wiekami przyjęto nazywać dzieckiem urodzony płód. Oczywiście jest to granica wymyślona przez ludzi, ale bardzo racjonalna i podważana tylko z powodów ideologicznych.

@@@
.
Belfer00 (720 punktów)
>>Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
>A "sama dla siebie" jest?
"Sama dla siebie" też nie powinna.
Nie należy traktować jednych jej artykułów jako źródeł przy tworzeniu innych.

>>Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
>Niekoniecznie.
Koniecznie.
Pisanie, a szczególnie tworzenie definicji "z głowy" jest wbrew podstawowym zasadom Wikipedii (choć niestety niektórzy wikipedyści tak robią).

>>Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu". Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.
> Gdybyśmy chcieli tak jak Pan rozumieć ten termin musielibyśmy Pana uznać za pasożyta, gdyż Pan też jest "niezależnym" od innych organizmów.
Powtarza Pan to dziwne sformułowanie.
Jeśli "samodzielne życie" nie oznacza "życie niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu" i jestem "niezależny" to jestem pasożytem?
Gdzie tu wynikanie?
Pasożyt (np. tasiemiec) jest "zależny", więc gdyby oznaczałoby to, że jego życie jest "niesamodzielne", to nie byłby według tej definicji (z Encyklopedii biologicznej) organizmem.
Takiego nonsensu Encyklopedia na pewno nie głosi, więc taka interpretacja definicji jest błędna.
"Niesamodzielne" są wirusy (nie są organizmami).

>>Różnica zdań między mną a Panem dotyczy zagadnienia czy zarodek jest pewną formą organizmu (w zarodkowym okresie rozwoju) czy czymś innym (czym?).
>Tak Pan sądzi? Dla mnie to dalece wtórne. Istotnym dla mnie pytaniem jest od kiedy możemy mówić o człowieku (dziecku)?
To dlaczego uparcie broni Pan twierdzenia, ze zarodek nie jest organizmem?

>>Do definicji w Wikipedii jest podane dobre źródło (Encyklopedia biologiczna), podobną treść ma definicja w Leksykonie biologicznym,
>>Problem więc tylko w tym, jak rozumieć "samodzielne życie"
>>W Leksykonie biologicznym jest szersze wyjaśnienie zagadnienia.
>Jeżeli hasło zostało opracowane na podstawie dobrych źródeł, to dlaczego Pan kwestionuje jego treść?
Nie kwestionuję definicji podanej w Wikipedii tylko:
1) powołanie się na Wikipedię, a nie na źródło w niej podane (Encyklopedia biologiczna),
2) sugestię, że z tej definicji wynika, że zarodek nie jest organizmem.
Powtórzę: z tego, że zarodek jest organizmem, a nie czymś innym (jakimś "zlepkiem tkanek"?) nie wynika, że nie wolno go zabić.

> Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
>Ja zaś tylko tu stwierdzam, iż coś co nie jest zdolne do samodzielnego przeżycia człowiekiem nie jest.
Ale płód zdolny do "samodzielnego przeżycia" też nie jest człowiekiem i też wolno go (z punktu widzenia nauki) zabić.
"Zdolność do życia poza organizmem matki" może mieć znaczenie dla prawodawcy, ale nie dla naukowca.
Jest ona przecież względna i zależna od poziomu rozwoju medycyny.
Liczy się przede wszystkim stopień rozwoju organizmu (szczególnie mózgu).
Wskazują na to zarówno filozofowie niereligijni, jak i niektórzy religijni (referat prof. Kostro).
Widać więc, że jest to stanowisko dopuszczalne i przekonujące nawet dla niektórych osób wierzących.

>>Szczerze mówiąc nie wiem po co ten cały spór.
>O to co jest ważniejsze stanowisko nauki, czy ideologia. [...]
>>Przecież z tego, że zarodek jest pewną formą organizmu nic nie wynika w kwestii jego człowieczeństwa i dopuszczalności aborcji.
Jeśli przyjąć jako kryterium stopień rozwoju mózgu dopuszczalne moralnie jest zabicie nie tylko zarodka, ale i płodu zdolnego do życia poza organizmem matki.
A nawet zabijanie (eutanazja) noworodków.
Co jest właśnie stanowiskiem naukowym, a nie ideologicznym.

>>Dlatego w zasadzie nawet noworodka nie sposób uważać w pełni za człowieka.
>Co to znaczy "w pełni"? Przed wiekami przyjęto nazywać dzieckiem urodzony płód. Oczywiście jest to granica wymyślona przez ludzi, ale bardzo racjonalna i podważana tylko z powodów ideologicznych.
Jest to granica racjonalna, ale można ją podważyć, stosując jako kryterium (naukowe) rozwój mózgu.
Ja oczywiście jestem zwolennikiem stanowiska naukowego, uznającego za człowieka dopiero organizm o w pełni ukształtowanych połączeniach neuronalnych.

Pozdrawiam.
05-05-2016 18:15 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.

>Wikipedia sama w sobie nie może być miarodajnym źródłem.
A "sama dla siebie" jest? Była to konkretna wypowiedź na konkretne pytanie. Nie, nie uważam Wikipedii za żadne niepodważalne źródło wiedzy, ale jest źródłem poręcznym i gdy ktoś kwestionuje jego wiarygodność, to może je podważyć tak w samej Wikipedii, jak i w dyskusji. Istotą są tu przedstawione argumenty. Poniżej mamy Pańskie:
>Każde istotne stwierdzenie (tym bardziej definicja) w niej zawarte powinno mieć podane źródło, na swoje poparcie.
Niekoniecznie.

>Koniecznie. Pisanie, a szczególnie tworzenie definicji "z głowy" jest wbrew podstawowym zasadom Wikipedii (choć niestety niektórzy wikipedyści tak robią).
To Pańskie zdanie, u mnie zależy to jednak od "głowy" i dziedziny, w której dany encyklopedysta się wypowiada. Znacznie gorszym, acz nader częstym w Wikipedii przypadkiem, jest pisanie haseł z pozycji ideologicznych i tu podanie źródeł dobrze robi, gdyż po tych źródłach łatwiej poznać ograniczenia obiektywizmu.

>Sugeruje Pan, że jeśli coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem, to nie jest organizmem. Ale przy takim rozumieniu, definicji nie spełniłoby wiele pasożytów w niektórych fazach rozwoju, a nikt w biologii nie podważa, że są organizmami.
Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
>Zagadnienie "człowieczeństwa" to inna sprawa, ja tylko stwierdzam, że z tego, że coś nie jest zdolne do życia poza innym żywym organizmem nie wynika, że to coś nie jest organizmem. Np tasiemiec usunięty z człowieka ginie, ale z tego nie wynika, że nie jest organizmem.
Zagadnienie człowieczeństwa, a człowiekowatości, to inna sprawa. Zagadnienie płodu i zarodka, to też inna sprawa. Pisałem o tym wyżej, ale Pan wszystko miesza aby tylko było zgodne z Pańską ideologią. Zagadnienie bycia organizmem dotyczy zarodka, a nie płodu.

>Poza tym termin "samodzielne" nie musi tu oznaczać "niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu". Gdyby musiał oznaczać, to definicji nie spełniałby żaden pasożyt.
Gdybyśmy chcieli tak jak Pan rozumieć ten termin musielibyśmy Pana uznać za pasożyta, gdyż Pan też jest "niezależnym" od innych organizmów.
>Powtarza Pan to dziwne sformułowanie.
>Jeśli "samodzielne życie" nie oznacza "życie niezależne od jakiegokolwiek innego organizmu" i jestem "niezależny" to jestem pasożytem?
>Gdzie tu wynikanie?
>Pasożyt (np. tasiemiec) jest "zależny", więc gdyby oznaczałoby to, że jego życie jest "niesamodzielne", to nie byłby według tej definicji (z Encyklopedii biologicznej) organizmem.
>Takiego nonsensu Encyklopedia na pewno nie głosi, więc taka interpretacja definicji jest błędna.
Ja tu nie wnoszę żadnych pretensji do encyklopedii czy słowników jako takich, jeżeli już to do konkretnych. Natomiast uważam, iż to co Pan tu głosi jest nonsensem, do którego obrony konieczną jest Panu manipulacja, tak źródłami jak i moimi wypowiedziami. Pisałem o ludzkim płodzie i możliwości jego przeżycia w inkubatorze, a więc też zależnego, a nie o żadnych pasożytach. W Pańskiej logice koniecznymi były pasożyty z ich niemożliwością życia poza własnym środowiskiem. Taka niemożliwość łączy wszystkie żywe organizmy. Gdy pozbawimy Pana żywności i tlenu też żyć Pan przestanie.

>Różnica zdań między mną a Panem dotyczy zagadnienia czy zarodek jest pewną formą organizmu (w zarodkowym okresie rozwoju) czy czymś innym (czym?).
Tak Pan sądzi? Dla mnie to dalece wtórne. Istotnym dla mnie pytaniem jest od kiedy możemy mówić o człowieku (dziecku)?
>To dlaczego uparcie broni Pan twierdzenia, ze zarodek nie jest organizmem?
Gdyż tak to wynika z naukowych definicji, do których się odwołałem. Oczywiście całe życie jest procesem podzielonym i zdefiniowanym przez ludzi dla własnej wygody na różne etapy. Nauka pomiędzy zarodkiem, płodem, dzieckiem i tasiemcem dostrzega różnice, a ja idę tu za nią i nie mieszam wszystkiego aby swoją wiarę obronić. Moje poglądy wynikają tylko z dorobku nauki. Oczywiście, iż definicjami można przeróżnie manipulować i na przykład nowy projekt poselski określa zarodek, jako dziecko w najwcześniejszej fazie rozwoju Wiem, iż niektórzy muszą, ale racjonalistom to nawet trudno z zacietrzewionymi ideologami rozmawiać.

>Do definicji w Wikipedii jest podane dobre źródło (Encyklopedia biologiczna), podobną treść ma definicja w Leksykonie biologicznym,
>Problem więc tylko w tym, jak rozumieć "samodzielne życie"
>W Leksykonie biologicznym jest szersze wyjaśnienie zagadnienia.
Jeżeli hasło zostało opracowane na podstawie dobrych źródeł, to dlaczego Pan kwestionuje jego treść?
>Nie kwestionuję definicji podanej w Wikipedii tylko: 1) powołanie się na Wikipedię, a nie na źródło w niej podane (Encyklopedia biologiczna), 2) sugestię, że z tej definicji wynika, że zarodek nie jest organizmem.

>Powtórzę: z tego, że zarodek jest organizmem, a nie czymś innym (jakimś "zlepkiem tkanek"?) nie wynika, że nie wolno go zabić.
Jakbym słyszał namawiającego do gry w trzy karty na odpuście "kto ma oczy z korka ten płaci jak z worka ale kto ma oczy zdrowe może wygrać krowę" Kugluje Pan Panie Szanowny i to dosyć prymitywnie Pan kugluje.
>Chyba Pan nie zakłada, że dopuścić aborcję można tylko uważając zarodek za jakiś "zlepek tkanek"?
A gdzie użyłem tego terminu? Jestem odpowiedzialny za słowo.

.
05-05-2016 18:15 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ciąg dalszy:

Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
Ja zaś tylko tu stwierdzam, iż coś co nie jest zdolne do samodzielnego przeżycia człowiekiem nie jest.
>Ale płód zdolny do "samodzielnego przeżycia" też nie jest człowiekiem i też wolno go (z punktu widzenia nauki) zabić.
To Pański bardzo dziwny osąd, według mnie płód urodzony czy to naturalnie czy też przez tw. cesarskie cięcie staje się automatycznie dzieckiem, a możliwość samodzielnego życia (w inkubatorze) jest świadectwem dostatecznego rozwoju mózgu zdolnego do podtrzymywania jego procesów życiowych.

>"Zdolność do życia poza organizmem matki" może mieć znaczenie dla prawodawcy, ale nie dla naukowca.
Zdolność do życia poza organizmem matki świadczące o dostatecznym do samodzielnego przeżycia rozwoju mózgu jest stwierdzeniem naukowym i moim zdaniem powinno mieć znaczenie dla prawodawcy, ale mnie interesuje stanowisko nauki, a nie ideologia.

>Jest ona przecież względna i zależna od poziomu rozwoju medycyny.
Wszystko możliwe, nawet to, iż cały proces będzie odbywał się poza łonem matki, ale jak na razie jeszcze nikomu nie udało się podtrzymać życia poniżej 21 tygodnia.
Jeżeli dziecko urodzi się przed ukończeniem 22. tygodnia ciąży, poród uznawany jest za poronienie, ze względu na skrajną niedojrzałość organizmu dziecka, uniemożliwiającą samodzielne życie poza organizmem matki. (...)
Dylematy związane z ratowaniem wcześniaków są związane z niedojrzałością noworodków urodzonych przedwcześnie oraz z ilością chorób i powikłań, które wpływają na całe życie dziecka. Może to być porażenie mózgowe, wodogłowie, problemy ze słuchem, wzrokiem i z innymi narządami, a także upośledzenie umysłowe i poważne zaburzenia rozwojowe. W Polsce podejmuje się próby ratowania wszystkich wcześniaków, na świecie najczęściej granicę wyznacza 24. tydzień.

www.newsweek.pl/maly-jak-muszelka,67615,1,1.html

>Liczy się przede wszystkim stopień rozwoju organizmu (szczególnie mózgu).
Piszę o tym od początku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,703219#w705060

>Szczerze mówiąc nie wiem po co ten cały spór.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,703219#w705060
>www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,7#w705176
O to co jest ważniejsze stanowisko nauki, czy ideologia. Czy definiować i interpretować definicje można dowolnie?
Nie dziwnym jest prowadzenie sporu, gdy nie wie się o co chodzi?

>Przecież z tego, że zarodek jest pewną formą organizmu nic nie wynika w kwestii jego człowieczeństwa i dopuszczalności aborcji.
No właśnie o to spór, iż dla Pana nic nie wynika, a dla mnie bardzo dużo.
wiadomosci(*)u-nieplodnosci-w-praktyce.html Słowa, którymi się manipuluje - co tu również Pan czyni - jednak mają znaczenie.

>Jeśli przyjąć jako kryterium stopień rozwoju mózgu dopuszczalne moralnie jest zabicie nie tylko zarodka, ale i płodu zdolnego do życia poza organizmem matki. A nawet zabijanie (eutanazja) noworodków.
To Pańska logika, której nie podzielam i na przykład rozróżniam zabicie komara, psa i człowieka.

>Co jest właśnie stanowiskiem naukowym, a nie ideologicznym.
Nie jest prymitywną ideologiczną manipulacją. Nauka pozwala na przyjmowanie racjonalnych stanowisk w wielu kwestiach i zawsze powinna być brana pod uwagę, ale to konkretni ludzie ukształtowani w określonej kulturze podejmują decyzje. Choć czasem mogę służyć odrobiną wiedzy, którą posiadłem, to ani sam się nie czuję, ani nie uważam aby ktokolwiek był upoważniony do podejmowania tu decyzji za matki.

>Dlatego w zasadzie nawet noworodka nie sposób uważać w pełni za człowieka?
Co to znaczy "w pełni"? Przed wiekami przyjęto nazywać dzieckiem urodzony płód. Oczywiście jest to granica wymyślona przez ludzi, ale bardzo racjonalna i podważana tylko z powodów ideologicznych.

>Jest to granica racjonalna, ale można ją podważyć, stosując jako kryterium (naukowe) rozwój mózgu.
Odkąd udzielam się na naszym forum przez cały czas twierdzę, iż o naszej człowiekowatości świadczy nasz mózg: jego istnienie, rozwój, a także różnorodne degeneracje oraz śmierć. Dlatego od strony nauki najistotniejszym jest rozwój mózgu pozwalający na samodzielne przeżycie płodu - czyli powyżej 21 tygodnia. Aborcja z bardzo ważnych przyczyn dopuszczana jest do 12 tygodnia. Niech Pan poza pisaniem też trochę czyta, gdyż o tym wielokrotnie nawet w tym wątku pisałem i uargumentowywałem.

>Ja oczywiście jestem zwolennikiem stanowiska naukowego, uznającego za człowieka dopiero organizm o w pełni ukształtowanych połączeniach neuronalnych.
Ja nie wiem czego Pan jest zwolennikiem? Odnosiłem najkonkretniej jak potrafiłem do Pańskich konkretnych wypowiedzi. Uważam powyższe Pańskie stwierdzenie za bzdurę, gdyż sam uważam już za organizm ludzki organizm o dostatecznych do samodzielnego przeżycia połączeniach neuronalnych, a te granice sięgają, tak plus minus, 12 lat.
Ponadto o ile wiedza naukowa powinna stanowić podstawę dla naszych decyzji, to decyzje należy podejmować uwzględniając także poziom naszej kultury.

Oceny naszych wypowiedzi dokonują raczej sprawiedliwie nasi czytelnicy i im ją także tu pozostawiam.

Pozdrawiam.

@@@
.
05-05-2016 18:27 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Pan Belfer00: Ale które podejście? Takie, że aby dopuścić aborcję trzeba najpierw nazwać zarodek "zlepkiem tkanek"? Przecież takie podejście to hipokryzja. Zarodek jest organizmem na pewnym szczeblu rozwoju, takim szczeblu, który dopuszcza jego zabicie. Płód jest na wyższym szczeblu, który też dopuszcza jego zabicie, ale humanitarne (jak zwierzę wyższe). A według szczególnie odważnych filozofów nawet noworodek jest na szczeblu rozwoju, który dopuszcza jego zabicie.

Zaprzeczenie "świętości życia" jest przejawem zdolności transgresji wobec tradycji, która to transgresja jest szczególnym przejawem człowieczeństwa. Zwierzę nie jest zdolne do zachowań "wbrew swojej naturze". Może zabić swoje lub cudze potomstwo, ale jedynie kierując się instynktem. Tylko człowiek jest zdolny świadomie brać w swoje ręce los swego gatunku (eugenika). Oczywiście dla wierzących taka transgresja to wykroczenie przeciw prawu bożemu i naturalnemu i grzech śmiertelny pychy.

>Ja oczywiście jestem zwolennikiem stanowiska naukowego, uznającego za człowieka dopiero organizm o w pełni ukształtowanych połączeniach neuronalnych.
Co tu jeszcze dodawać? Koń jaki jest, każdy widzi.

@@@
.
22-04-2016 01:41 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu...

Ale w ramach konkretnego światopoglądu kontrowersje znikają. Spory pojawiają się na styku różnych, sprzecznych światopoglądów. Ale nie tylko. Problem ma też wyraźny kontekst polityczny. Zmiany polityczne (np. wybory) pociągają za sobą zmiany prawa w tej materii. Tak więc to,czy płód jest czy nie jest człowiekiem jest kwestią w gruncie rzeczy umowną.

>...to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.

Moment...Czy odrębność płodu jest taka, jak matki czy dorosłego człowieka? Czy nie należałoby uczynić w kwestii odrębności jakichś dodatkowych dystynkcji? Jest w końcu punkt widzenia, który twierdzi, że nie ma bytów całkowicie odrębnych,odizolowanych od sieci przyczynowo-skutkowej świata (w sensie monad Leibniza). Niektórzy idą tu tak daleko, że kwestionują wręcz tzw. wolną wolę człowieka. W jakim sensie płód byłby odrębny, a w jakim nie? Czy jego odrębność jest wystarczająca, aby określić go jako odrębny żywy organizm lub nawet - człowiek? Co zaś do nauki to w tych kwestiach nie jest ona teoretycznym monolitem.

>(eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu")...

Jak wyżej. Czym się różni eutanazja w sytuacji świadomego wyboru od eutanazji ("eutanazji"?) płodu? Obawiam się, że taki uproszczony sposób rozumowania dyktuje coś spoza meritum sprawy (wiara?). Ciekawe, że niektórzy ludzie podobnie podchodzą do zwłok, to znaczy tak, jakby były one czymś więcej niż martwą materią. Być może to ten sam błąd w rozumowaniu, który polega na przypisywaniu bytom cech z racji innych niż poznawcze (np. z racji rzekomych objawień, ideologicznych uproszczeń lub emocji).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
24-04-2016 00:00 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>O ile to, czy płód jest człowiekiem, jest kwestią kontrowersyjną i stanowisko zależy tu od światopoglądu...
>[...] Tak więc to,czy płód jest czy nie jest człowiekiem jest kwestią w gruncie rzeczy umowną.
Tak, ale nie dowolną.

>>...to jest on niewątpliwie, z punktu widzenia nauki, odrębnym żywym organizmem.
>Moment...Czy odrębność płodu jest taka, jak matki czy dorosłego człowieka? Czy nie należałoby uczynić w kwestii odrębności jakichś dodatkowych dystynkcji? Jest w końcu punkt widzenia, który twierdzi, że nie ma bytów całkowicie odrębnych, odizolowanych od sieci przyczynowo-skutkowej świata (w sensie monad Leibniza). [...] W jakim sensie płód byłby odrębny, a w jakim nie? Czy jego odrębność jest wystarczająca, aby określić go jako odrębny żywy organizm lub nawet - człowiek? [...]
Mam tu na myśli odrębność biologiczną, nie jakieś odizolowanie.
Organizmy żywe nie mogą istnieć w izolacji (są układami otwartymi termodynamicznie).
Idzie mi o "działanie zgodne z własnym interesem", a nie jako część większego organizmu (jak działa organ/narząd).
To nie musi oznaczać zdolności przeżycia poza innym żywym organizmem.
Tak działa wiele pasożytów.
A problemu "człowieczeństwa" w ogóle to nie dotyczy, tylko tego czy zarodek to organizm żywy czy nie.

>>(eufemistyczne "przerwanie ciąży" zamiast "eutanazji płodu")...
>Czym się różni eutanazja w sytuacji świadomego wyboru od eutanazji ("eutanazji"?) płodu? [...]
Nie miałem na myśli eutanazji w sensie "dobrej śmierci człowieka" (na jego życzenie).
Szło mi o sytuację analogiczną do uśmiercenia poważnie chorego czy rannego cierpiącego zwierzęcia (tzw "uśpienie").

Pozdrawiam.
Fiedia (1636 punktów)
>Ci którzy są za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej powinni wziąć pod uwagę fakt, że po jej
>ewentualnym zaakceptowaniu przez parlament, życie i zdrowie naszych żon, sióstr, córek, wnuczek nie
>będzie chronione.

Już nie jest bo tak zwany "kompromis" to fikcja. Zresztą o czym tu gadać skoro to ciąża jest bardziej dla życia kobiety niebezpieczna niż legalna aborcja.. Póki aborcja nie będzie całkowicie legalna i odstygmatyzowana podobnie środki antykoncepcyjne to owe życia ciągle będą w mniejszym lub większym niebezpieczeństwie.

>Myślę, że już stało się coś złego. Po wywołanym szumie przez Fundacje SOS Obrony
>Poczętego Życia, która twierdzi, że doszło do złamania prawa w szpitalu im. Świętej Rodziny, mam
>powody sądzić, że lekarze dla własnego spokoju będą odmawiać wykonywania legalnych aborcji częściej
>niż to miało miejsce do tej pory.

Coś złego stało się w momencie gdy zaczęto mówić o tzw. życiu poczętym czy innych kościelnych potworkach - język korumpuje myśli a taki język służy stygmatyzacji aborcji i odebraniu kobietom wolności tak aby sprowadzić je do roli inkubatorów.

Co do samej aborcji, ciekawe czy nasi politykierzy jakichś zysków z podziemia nie czerpią. Doskonale by to do takich typków pasowało.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
22-04-2016 15:48 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...język korumpuje myśli...

Od czasu linguistic turn

en.wikipedia.org/wiki/Linguistic_turn

język uzyskał status odrębnego bytu i traktowany jest tak, jakby był strukturą niezależną od ludzi, a jednocześnie wyręczał ich w działaniu: język to, język tamto. Myślę, że pisząc tak, pada się ofiarą owego mechanizmu, bowiem to nie język korumpuje myśli, ale ci, którzy te myśli produkują i rozpowszechniają. Idąc dalej - nie chodzi więc o krytykę języka, ale o krytykę mówiących nim ludzi i instytucji, które reprezentują. Podobnie (zerkam do stopki Twoich postów) Bakunin chciał się wyżywać na bogu ducha winnej teologii, tracąc z oczu teologów i kościół jako instytucję.

>Co do samej aborcji, ciekawe czy nasi politykierzy jakichś zysków z podziemia nie czerpią. Doskonale by to do takich typków pasowało.

Nie wiem, czy tak jest, ale to już jest hipoteza, którą dziennikarze mogliby ewentualnie sprawdzić, w przeciwieństwie do języka korumpującego myśli, z którą nie wiadomo, co zrobić, bo nawet gdyby okazała się prawdą, to co dalej? Wybić językowi... samogłoski? Obić deklinację czy koniugację,pogonić gdzie pieprz rośnie?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-04-2016 07:55 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>to już jest hipoteza [...] w przeciwieństwie do języka korumpującego myśli, z którą nie wiadomo, co zrobić, bo nawet gdyby okazała się prawdą, to co dalej? Wybić językowi... samogłoski? Obić deklinację czy koniugację,pogonić gdzie pieprz rośnie?
Nadać słowom status "wulgaryzmów" innym "obelg", całe wypowiedzi zdelegalizować jako "mowę nienawiści"...

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
26-04-2016 12:08 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>...całe wypowiedzi zdelegalizować jako "mowę nienawiści"...

Sądzę,że język to jeden z wielu instrumentów realizacji potrzeb indywidualnych i grupowych. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaspokajanie tych potrzeb napotyka na opór. Rodzi to frustrację, agresję i ludzie zaczynają rozglądać się za bardziej twardymi argumentami: najpierw mowę nienawiści, pięści, potem kije, wreszcie kałachy i rakiety. Mowa nienawiści jest symptomem społecznej frustracji. Nie da się jej zdelegalizować (tak jak trudno zdelegalizować noże kuchenne, którymi też można nabroić). Trzeba sięgnąć do jej źródeł.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Jang Ti (dynastia Sui) powiedział: "Jang Suan-kan zebrał 100 tysięcy ludzi, co świadczy o tym, że w kraju jest za dużo ludzi, a jeżeli ich będzie za dużo, to staną się rozbójnikami i jeżeli ich się teraz całkowicie nie wymorduje, później nie będzie możliwości ukarania ich"

Taka tam ciekawostka.

Każdy ma inny stosunek do życia.

Moim zdaniem nie powinno być refundacji aborcji (za błędy trzeba płacić). Za to powinna być całkowicie legalna. To co się teraz dzieje, to jakieś kuriozum. Kuriozum ? Nie, to patologia. Zakazywać dorosłej kobiecie wykonać aborcji zgodnie z jej przekonaniami. To totalitarne przepisy !

Wszystkie te upośledzone dzieci, brrr...

Dla państwa to dobrze, bo im więcej niewolników konsumpcjonizmu to lepiej.
berserk (13 punktów)
>Zakazywać dorosłej kobiecie wykonać aborcji zgodnie z jej przekonaniami. To totalitarne przepisy !<
Przepisy podatkowe też są totalitarne.

>Wszystkie te upośledzone dzieci, brrr...
To między innymi odróżnia nas do zwierząt, rozumiemy, że należy opiekować się każdym potomstwem

>Dla państwa to dobrze, bo im więcej niewolników konsumpcjonizmu to lepiej.
Czyżby? fakty.inte(*)nek-pracy-w-polsce,nId,2169734
28-03-2016 14:29 
 Ocena 2 na 2
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>>Wszystkie te upośledzone dzieci, brrr...
>To między innymi odróżnia nas do zwierząt, rozumiemy, że należy opiekować się każdym potomstwem

Nieprawda. Odróżnia nas to, że postępujemy różnie. To zwierzęta zawsze postępują w określony sposób.
berserk (13 punktów)
>Ci którzy są za zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej powinni wziąć pod uwagę fakt, że po jej
>ewentualnym zaakceptowaniu przez parlament, życie i zdrowie naszych żon, sióstr, córek, wnuczek nie >będzie chronione. >
W obecnych czasach jest niezwykle trudno być dobrym i przyzwoitym człowiekiem oraz patrzeć z podniesionym czołem w lustro przy goleniu, bez spuszczania wzroku...
vifix (2315 punktów)
Jak mawiają... o aborcji mówią tylko ci, którym śmierć w jej efekcie już nie grozi...
08-04-2016 19:55 
 Ocena 7 na 7
Drobner (19539 punktów)
>Jak mawiają... o aborcji mówią tylko ci, którym śmierć w jej efekcie już nie grozi...

Śmierć w efekcie aborcji nie groziła również tym, którzy wymarli, dożywszy np. co najwyżej 30 dni...
A nic nie mówili...

Drobner, wyrośnięty plemnik...
vifix (2315 punktów)
Nie każdy zwolennik aborcji mówi... niektórych to nie obchodzi. Szkoda tylko, że tak mało osób rozumie, że istotą sporu o aborcje jest to kiedy można mówić, że ktoś jest człowiekiem.
08-04-2016 20:22 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
> Szkoda tylko, że tak mało osób rozumie, że istotą sporu o aborcje jest to kiedy można mówić, że ktoś jest człowiekiem.

Myślę, że ta istota sporu jest obszerniejsza.

Drobner, nie z ciąży pozamacicznej.
vifix (2315 punktów)
Dlaczego tak uważasz?
08-04-2016 20:57 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Dlaczego tak uważasz?

#2
Choćby dlatego, że zagadnienie jest krańcowo ekstremalne moralnie, nadzwyczaj osobiste i niebywale ważkie, by mogło dlań istnieć jakieś jedyne rozwiązanie.

>Dlaczego tak uważasz?
#1
Nie wiadomo jak odpowiadać na tak zadane pytanie.
"Bo tak!!!"

Drobner, niemal w PMS-ie

(PS. Kolejność 'haszy' celowo zmieniona ze względu na temat: głupią [choć nie nieważną] dałem na koniec.)
vifix (2315 punktów)
Ważność sprawy nie oznacza, że jest trudna i skomplikowana. Dla mnie problem jest prosty. Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam) albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie (z czym się nie zgadzam). Kropka.
09-04-2016 12:34 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam) albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie (z czym się nie zgadzam).

Wygląda na to, iż formułujesz ogólną i kategoryczną normę (moralną), niezależną od okoliczności (>Dla mnie problem jest prosty).

Dowiedz się od swoich dziadków (lub z dostępnej literatury), co robili oni lub ich rówieśnicy w Polsce od 1 września 1939 roku.
Może dojrzysz, że nie jest tak, że >problem jest prosty.

Drobner, okolicznościowy
vifix (2315 punktów)
I tak i nie. Fakt, można uzasadnić zbrodnie gdy ktoś cie atakuje, ale jeśli tego nie robi to żadne okoliczności tego nie usprawiedliwiają.

>do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
Jak to co? Wybrać mniejsze zło, czyli drugą opcję.
09-04-2016 13:09 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
#1
>Fakt, można uzasadnić zbrodnie gdy ktoś cie atakuje, ale jeśli tego nie robi to żadne okoliczności tego nie usprawiedliwiają.

Ale przecież:
>> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam)

#2
>>...gdy ktoś cie atakuje...
>>do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
[edit: www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w705010]
>Jak to co? Wybrać mniejsze zło, czyli drugą opcję.

Czy ten jeden człowiek "atakuje" kogokolwiek (cokolwiek)? (p. #1)

Ale przecież:
>> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam)

=============
#3
Cytat:
Drobner:
Myślę, że ta istota sporu jest obszerniejsza.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w704947


Drobner, Upuaut

(PS. Deska Karneadesa, czyli o stanie wyższej konieczności w prawie karnym z "morskim" akcentem)
vifix (2315 punktów)
>Ale przecież:
>>> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam)

Ale przecież sprecyzowałem, prawda?

>Czy ten jeden człowiek "atakuje" kogokolwiek (cokolwiek)? (p. #1)
Pytasz na poważnie? Są inne opcje niż zabić 5 albo 1?
09-04-2016 18:05 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>>> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam)
>Ale przecież sprecyzowałem, prawda?

#1
>>>Fakt, można uzasadnić zbrodnie...

Dopuszczasz zatem możliwość zabicia człowieka w pewnych okolicznościach (np. gdy atakuje), więc istota zagadnienia jest obszerniejsza, niż ogólna i kategoryczna norma: >to człowiek i nie należy go zabijać.

#2
>>Czy ten jeden człowiek "atakuje" kogokolwiek (cokolwiek)? (p. #1)
>Pytasz na poważnie? Są inne opcje niż zabić 5 albo 1?
Rzeczywiście: nie ma innych opcji.

Dopuszczasz zatem możliwość wyboru śmierci człowieka w pewnych okolicznościach (nawet jeśli nie atakuje), więc istota zagadnienia jest obszerniejsza, niż ogólna i kategoryczna norma (już nieco 'rozluźniona'):
>to człowiek i nie należy go zabijać
[[jeśli nie atakuje]].

=======
#3
Cytat:
Drobner:
Myślę, że ta istota sporu jest obszerniejsza.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w704947


=======

Mam nadzieję, że już rozumiesz o co mi chodzi.

Drobner, pogranicznik
vifix (2315 punktów)
> Dopuszczasz zatem możliwość zabicia człowieka w pewnych okolicznościach (np. gdy atakuje), więc istota zagadnienia jest obszerniejsza, niż ogólna i kategoryczna norma: >to człowiek i nie należy go zabijać.

Skoro taka jest Twoja interpretacja, masz do niej prawa... dla mnie sprawa jest prosta, jak nie atakuje to nie ma uzasadnienia.

>Dopuszczasz zatem możliwość wyboru śmierci człowieka w pewnych okolicznościach (nawet jeśli nie atakuje), więc istota zagadnienia jest obszerniejsza, niż ogólna i kategoryczna norma (już nieco 'rozluźniona'):
>>to człowiek i nie należy go zabijać

Nie ma innego wariantu niż zabicie kogoś więc sprawa jest po raz kolejny prosta.

>Mam nadzieję, że już rozumiesz o co mi chodzi.

Rozumiem. Po prostu masz inną interpretacje prostej sprawy niż ja.
09-04-2016 18:55 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Mam nadzieję, że już rozumiesz o co mi chodzi.

>Rozumiem. Po prostu masz inną interpretacje prostej sprawy niż ja.

#1
Nie zgadzam się!
Nieco manipulacyjnie skonkludowałeś problem.

Cały czas uświadamiam Ci, że sprawa nie jest prosta.
Mamy nieco inne interpretacje tego, jak sprawa jest prosta.
Już wiesz, że nie jest to całkiem prosta sprawa, że jednak istnieją różne okoliczności (p. niżej #2).
Ja wiem, że to nie jest wcale prosta sprawa; że istota sporu jest obszerniejsza.

#2
Sam zgadzasz się na 'rozluźnianie' ogólnej i kategorycznej normy niezależnej od okoliczności:
> to człowiek i nie należy go zabijać

na zależną od okoliczności:
> to człowiek i nie należy go zabijać (gdy nie atakuje).

Sam również zgadzasz się na możliwość pewnych wyborów w kwestii uśmiercenia (czy pięć osób, czy jedna, nawet gdy żadna nie atakuje).

Drobner, nieprosty (nie tłumaczyć na łacinę!)
vifix (2315 punktów)
>Cały czas uświadamiam Ci, że sprawa nie jest prosta.
A Ty nadal o tym samym. Doprawdy tak trudno zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie o tym co to jest prosta sprawa?

>Sam zgadzasz się na 'rozluźnianie' ogólnej i kategorycznej normy niezależnej od okoliczności:
>> to człowiek i nie należy go zabijać
>na zależną od okoliczności:

Tak, i nie zmienia to tego, że dla mnie sprawa jest prosta. Nie ma bowiem mówiąc w przenośni 100 000 wariantów.

>Sam również zgadzasz się na możliwość pewnych wyborów w kwestii uśmiercenia (czy pięć osób, czy jedna, nawet gdy żadna nie atakuje).
Jesteś zabawny równie dobrze, możesz powiedzieć, że jestem na zabijaniem ludzi bo wybrałem jedną z opcji przy problemie wagonika.
09-04-2016 21:41 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>>Cały czas uświadamiam Ci, że sprawa nie jest prosta.
>A Ty nadal o tym samym.

Niestety: nie ja.
Z naszej dyskusji:
Cytat:
>>>> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam)
...
>>>Fakt, można uzasadnić zbrodnie...

Dopuszczasz zatem możliwość zabicia człowieka w pewnych okolicznościach (np. gdy atakuje), więc istota zagadnienia jest obszerniejsza, niż ogólna i kategoryczna norma: >to człowiek i nie należy go zabijać.
wynika, iż wiesz, że od ogólnej i kategorycznej normy:
>to człowiek i nie należy go zabijać
istnieją wyjątki
[np. czy zabić (atakującego) lub kogo zabić (dylemat wagonika)].
Różne takie okoliczności należy uwzględnić, a więc, że sprawa nie jest całkiem prosta.

Wiesz o możliwości wyjątków, a mimo to - niekonsekwentnie - wracasz do swojego punktu wyjścia:
> to człowiek i nie należy go zabijać
Raczej jest więc tak, że to "Ty nadal o tym samym".

>Doprawdy tak trudno zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie o tym co to jest prosta sprawa?

Czy na pewno rozważyłeś już i rozstrzygnąłeś wszystkie możliwe wyjątki od normy:
> to człowiek i nie należy go zabijać
i z Twoimi rozstrzygnięciami zgadzają się wszyscy?
Wtedy nawet ja zgodziłbym się, że "to jest prosta sprawa".

>>Sam zgadzasz się na 'rozluźnianie' ogólnej i kategorycznej normy niezależnej od okoliczności:
>>> to człowiek i nie należy go zabijać
>>na zależną od okoliczności:
>Tak, i nie zmienia to tego, że dla mnie sprawa jest prosta. Nie ma bowiem mówiąc w przenośni 100 000 wariantów.

A ile tych wariantów rozważyłeś? Jakie one są? Jak je rozstrzygnąłeś? Czy uwzględniłeś wszystkie?
Chętnie bym się dowiedział.

>>Sam również zgadzasz się na możliwość pewnych wyborów w kwestii uśmiercenia (czy pięć osób, czy jedna, nawet gdy żadna nie atakuje).
>Jesteś zabawny równie dobrze, możesz powiedzieć, że jestem na zabijaniem ludzi bo wybrałem jedną z opcji przy problemie wagonika.

Nie. Jestem daleki od mówienia, że jesteś za zabijaniem (przy problemie wagonika).
Nie przypisuj mi swojej optyki i swojego sposobu myślenia:
vifix: Cytat:
nie rozumiem narracji zwolenników aborcji...
www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w705056

To Ty bezpodstawnie nazywasz 'zwolennikami aborcji' ludzi, którzy są zwolennikami prawa do aborcji.
A jeszcze dokładniej: są przeciwni narzucaniu norm światopoglądowych w obywatelskim prawie państwowym.
=========

>Doprawdy tak trudno zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie o tym co to jest prosta sprawa?
Doprawdy tak trudno zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie o tym
czy istnieją szczególne okoliczności
dopuszczające wybór aborcji?

Drobner, okolicznościowo wyjątkowy
09-04-2016 17:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Fakt, można uzasadnić zbrodnie gdy ktoś cie atakuje, ale jeśli tego nie robi to żadne okoliczności tego nie usprawiedliwiają.
Wszystko można uzasadnić, od tego jest np. "moralność Kalego". Zestaw irracjonalnych głupot, które uzasadniają najwięksi religijni mędrcy jest wprost niewyobrażany.

@@@
.
vifix (2315 punktów)
>Wszystko można uzasadnić, od tego jest np. "moralność Kalego". Zestaw irracjonalnych głupot, które uzasadniają najwięksi religijni mędrcy jest wprost niewyobrażany.

Pewnie. Dlatego to po prostu moje zdanie bazujące na własnej moralności.
09-04-2016 19:05 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Wszystko można uzasadnić, od tego jest np. "moralność Kalego". Zestaw irracjonalnych głupot, które uzasadniają najwięksi religijni mędrcy jest wprost niewyobrażany.
>Pewnie. Dlatego to po prostu moje zdanie bazujące na własnej moralności.
Gdyby to było Pańskie zdanie bazujące na Pańskiej moralności, to nawet bym się słowem nie odezwał, gdyż nie byłoby warto, ale tu gdyby nawet Pan wszystko sobie sam wymyślił, to prezentuje Pan tu zdanie Kościoła katolickiego, a jego siła i wpływ na penalizację prawa państwowego jest ogromnym.

@@@
.
vifix (2315 punktów)
Nie interesuje mnie zdanie KK. Ja mam własne poglądy.
09-04-2016 20:10 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
09-04-2016 18:21 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
#1 (tylko arytmetyka)
Cytat:
Dylemat wagonika
Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wagonika


>Jak to co? Wybrać mniejsze zło, czyli drugą opcję.

#2 (nie tylko arytmetyka)
Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu nieznanych Ci ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek - Twoja matka. Co powinieneś zrobić?

Drobner, viper (p. animals.about.com/od/Snakes/p/vipers.htm)
09-04-2016 18:32 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek - Twoja matka. Co powinieneś zrobić?

Zapomniałeś założyć, że nie lubię swojej matki
09-04-2016 19:31 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>Zapomniałeś założyć, że nie lubię swojej matki

#1
Celne. (plus + ode mnie)

#2
Poprawiam więc:
Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jedna kobieta w widocznej ciąży. Co powinieneś zrobić?

Drobner, poprawkowicz niepoprawny
vifix (2315 punktów)
A w brzuchu chłopiec czy dziewczynka?
09-04-2016 20:34 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>A w brzuchu chłopiec czy dziewczynka?

To nieistotne. Nieprawdaż?

Drobner, strategiczny
09-04-2016 12:40 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>Ważność sprawy nie oznacza, że jest trudna i skomplikowana. Dla mnie problem jest prosty. Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam) albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie (z czym się nie zgadzam). Kropka.

> Dla mnie problem jest prosty.
Cytat:
Dylemat wagonika
Wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach. Na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Ale możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić?
pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wagonika


Drobner, zwrotniczy
09-04-2016 12:46 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)
>Ważność sprawy nie oznacza, że jest trudna i skomplikowana. Dla mnie problem jest prosty. Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam) albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie (z czym się nie zgadzam). Kropka.
>
Problem jest prosty, ale jego rozwiązanie nie. Bo KTO ma to rozstrzygnąć, czy zygota jest człowiekiem, czy nie? Sejm? Biskupi? Może biologowie? Tak, tylko że biolog wierzący powie to samo, co biskup, a biolog niewierzący wprost przeciwnie. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy człowieka, a DEFINICJA NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA ANI FAŁSZYWA.

Wzruszają mnie nutrie.
09-04-2016 12:48 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>Może biologowie?
Tak
>Tak, tylko że biolog wierzący powie to samo, co biskup,
Niekoniecznie
>a biolog niewierzący wprost przeciwnie.
Też niekoniecznie!!
09-04-2016 12:54 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>Może biologowie?
>Tak
>>Tak, tylko że biolog wierzący powie to samo, co biskup,
>Niekoniecznie
>>a biolog niewierzący wprost przeciwnie.
>Też niekoniecznie!!

Niekoniecznie, ale z dużym prawdopodobieństwem. Naukowiec może konkretnie odpowiedzieć na pytanie: czy dany obiekt X spełnia definicję Y. Ale najpierw musi mieć tę definicję, a tę albo on sam, albo kto inny po prostu wymyśla. To, "co jest czym" to jest kwestia metafizyczna, nierozstrzygalna naukowo, bo dotycząca ludzkich pojęć, a nie mierzalnej rzeczywistości.

Wzruszają mnie nutrie.
09-04-2016 13:20 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>Niekoniecznie, ale z dużym prawdopodobieństwem.
Tak.

>Naukowiec może konkretnie odpowiedzieć na pytanie: czy dany obiekt X spełnia definicję Y. Ale najpierw musi mieć tę definicję, a tę albo on sam, albo kto inny po prostu wymyśla. To, "co jest czym" to jest kwestia metafizyczna, nierozstrzygalna naukowo, bo dotycząca ludzkich pojęć, a nie mierzalnej rzeczywistości.

I tu pojawia się kilka problemów
Kto jest władny formułować definicję?
Co robić do czasu jej niesformułowania?
09-04-2016 13:50 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)

>I tu pojawia się kilka problemów
>Kto jest władny formułować definicję?

Każdy, absolutnie każdy. Na szczęście nie jest do to niczego potrzebne.

>Co robić do czasu jej niesformułowania?

To, co teraz - ustala się pewne arbitralne granice i prawa, tak, jak się podoba aktualnej większości parlamentarnej. Polskie prawo aborcyjne nie jest ani bardziej, ani mniej "naturalne" niż czeskie, amerykańskie czy irańskie. Trzeba po prostu mieć świadomość, że każde prawo jest pewnym wyrażeniem woli (dobrze, jeśli większości i jeszcze lepiej, jeśli jest przy tym jak najmniej sprzeczne z wolą mniejszości), a nie jest czymś z góry ustalonym (obojętne, przez Boga czy przez jakieś "prawa natury" które są próbą wprowadzenia Boga tylnymi drzwiami ), do których prawodawca tylko się dostosowuje.

Wzruszają mnie nutrie.
09-04-2016 14:04 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>>I tu pojawia się kilka problemów
>>Kto jest władny formułować definicję?
>Każdy, absolutnie każdy. Na szczęście nie jest do to niczego potrzebne.

Nie szarżuj. Olson, Krystkon i kilku innych już na to czekają
Jednak definicja musi być jakoś powszechnie uznawana

>>Co robić do czasu jej niesformułowania?
>To, co teraz - ustala się pewne arbitralne granice i prawa, tak, jak się podoba aktualnej większości parlamentarnej.

Tak. Ale to pociąga za sobą konsekwencje
Pomijam oczywiste, jak konieczność dostosowania się do prawa
Jednak myślący człowiek powinien mieć swoje zdanie niekoniecznie zgodne z prawem, a to zdanie buduje w oparciu o definicje.
Jeśli więc brak jednoznacznej definicji, trudno mieć swoje zdanie, a co za tym idzie, trudno o samodzielną decyzję za jakim prawem głosować.
vifix (2315 punktów)
>To, co teraz - ustala się pewne arbitralne granice i prawa, tak, jak się podoba aktualnej większości parlamentarnej. Polskie prawo aborcyjne nie jest ani bardziej, ani mniej "naturalne" niż czeskie, amerykańskie czy irańskie.

Dokładnie. Dlatego nie rozumiem narracji zwolenników aborcji, że to chęć zniewolenia kobiet. Populizm takiego kalibru, że aż szkoda komentować.
09-04-2016 18:01 
 Ocena 12 na 12
Lilly Amina (4723 punktów)
>zwolenników aborcji
Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji". Są tylko zwolennicy prawa do aborcji.
>że to chęć zniewolenia kobiet
A gdzie tam. To tylko chęć pokazania kobietom, co jest słuszne i dla nich dobre. To całe pi***enie o traumie po aborcji, o żalu przez całe życie i tym podobne dyrdymały, że o obrywanych rączkach i nóżkach nie wspomnę, bo mi przez gardło nie przejdzie "populizm takiego kalibru". Bo przecież kobiety nie wiedzą, co jest dla nich dobre, jak małe dzieci. Trzeba je za rękę prowadzić i nie spuszczać z oka. Czyż nie tak twierdzili różni święci Ojcowie i Doktorzy Kościoła?
09-04-2016 19:31 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji".
Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?

>A gdzie tam. To tylko chęć pokazania kobietom, co jest słuszne i dla nich dobre.
Kobiety kompletnie nie mają tu nic do rzeczy. To jedynie kwestia rozszerzenia ochrony na tych, których KK określa jako ludzi.

>Bo przecież kobiety nie wiedzą, co jest dla nich dobre, jak małe dzieci.
Oczywiście, ze nie wiedzą, choćby w obszarze związków. Wybierają najbardziej ryzykownych partnerów kierując się od lat kryteriami, które kończą się katastrofą. Działania kobiet w tej kwestii przypominają budowanie domu na terenie zalewowy. Ryzyko może i ogromne, ale jakie piękne tereny, mają w sobie to coś, a ryzyko? Ja jestem wyjątkowa, mi nic nie grozi.
09-04-2016 19:52 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)
>>Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji".
>Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?
A Ty?
>>A gdzie tam. To tylko chęć pokazania kobietom, co jest słuszne i dla nich dobre.
>Kobiety kompletnie nie mają tu nic do rzeczy. To jedynie kwestia rozszerzenia ochrony na tych, których KK określa jako ludzi.
A co mnie obchodzi KK i dlaczego wtrąca się do prawa Rzeczpospolitej Polskiej?
>>Bo przecież kobiety nie wiedzą, co jest dla nich dobre, jak małe dzieci.
>Oczywiście, ze nie wiedzą, choćby w obszarze związków.
Mężczyźni postępują dokładnie tak samo, więc nie zawracaj ludziom głowy takimi tekstami, bo to śmieszne.
Aloha, bo mam robotę...
09-04-2016 20:04 
 0 na 2
vifix (2315 punktów)
>>Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?
>A Ty?
Hehe a czy To ja mówię że kogoś nie ma? Ja nie wiem, więc nic nie mówię.

>A co mnie obchodzi KK i dlaczego wtrąca się do prawa Rzeczpospolitej Polskiej?
Bo ma prawo lobbować za swoimi pomysłami tak jak każdy inny podmiot.

>>>Bo przecież kobiety nie wiedzą, co jest dla nich dobre, jak małe dzieci.
>>Oczywiście, ze nie wiedzą, choćby w obszarze związków.
>Mężczyźni postępują dokładnie tak samo, więc nie zawracaj ludziom głowy takimi tekstami, bo to śmieszne.

Śmieszne? To kobiety mają głównie problemy z alimentami, to kobiety głównie zostają same gdy okazuje się, że dziecko staje się upośledzone, to kobiety są częściej bite, gwałcone, pewnie i palone przez partnerów które same wybrały bo mieli to coś, to kobiety częściej są ofiarami zdrad, innymi słowy ryzykują o wiele bardziej niż faceci, kierujący się tymi samymi durnymi kryteriami.
Poza tym fakt, że cała masa facetów to idioci i kierują się durnymi kryteriami jest dla Ciebie usprawiedliwieniem dla kryteriów kobiet? Większość z nich jest tak samo durna jak większość facetów?
09-04-2016 19:52 
 Ocena 5 na 5
romaro (25211 punktów)
>Kobiety kompletnie nie mają tu nic do rzeczy. To jedynie kwestia rozszerzenia ochrony na tych, których KK określa jako ludzi.
A co to KK, to autorytet moralny?
Więc jak rozmnaża się ksiądz?
09-04-2016 20:27 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji".
>Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?
No może nie ten kwantyfikator. Zawsze jakaś tam patologia się znajdzie, ale można stwierdzić na podstawie obserwacji głosów w mediach, iż takie zupełnie jednostkowe poglądy zupełnie nie przebijają się do opinii publicznej. Natomiast łatwo dostrzec, iż zacietrzewieni ideologicznie obrońcy ideologii katolickiej nazywają wszystkich opowiadających się za jej dopuszczeniem w określonych warunkach "zwolennikami aborcji" i Pan tu idzie ich (a może i własną) drogą. Za optymalne rozwiązanie problemu uważam oświatę seksualną od już przedszkoli (choć dostosowaną do wieku) np. zamiast religii tylko ogłupiającej dzieci i młodzież. Ważny tez jest łatwy dostęp do środków antykoncepcyjnych i tabletek "dzień po". W państwie ważnym powinien być głos nauki, a nie głos kleru, którzy swoje pouczanie powinni do wiernych ograniczyć. Przecież przymusu aborcji w żadnym cywilizowanym państwie nie ma.

@@@
.
vifix (2315 punktów)
>Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji".
>>Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?
>No może nie ten kwantyfikator.

No widzi Pan ile bredni ludzie tutaj wypisują jako nie własne zdanie a stan rzeczywistości
09-04-2016 22:35 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>No widzi Pan ile bredni ludzie tutaj wypisują
...vide vifix...
09-04-2016 22:44 
 Ocena-1 na 3
vifix (2315 punktów)
>>No widzi Pan ile bredni ludzie tutaj wypisują
>...vide vifix...

Proszę więc je wskazać. A może to przekracza zdolności Pani kobiecego umysłu? Może uzasadnianie nie ma tego czegoś?
09-04-2016 23:11 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Proszę więc je wskazać. A może to przekracza zdolności Pani kobiecego umysłu?

Oczywiscie, ze przekracza. Przekonac idiote, ze biale to biale a czarne to czarne przekracza zdolnosci kazdego zdrowego umyslu
10-04-2016 12:13 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Nie ma w Polsce "zwolenników aborcji".
>Skąd wiesz? Przepytałaś wszystkich 5 minut tetmu?
No może nie ten kwantyfikator. Zawsze jakaś tam patologia się znajdzie, ale można stwierdzić na podstawie obserwacji głosów w mediach, iż takie zupełnie jednostkowe poglądy zupełnie nie przebijają się do opinii publicznej. Natomiast łatwo dostrzec, iż zacietrzewieni ideologicznie obrońcy ideologii katolickiej nazywają wszystkich opowiadających się za jej dopuszczeniem w określonych warunkach "zwolennikami aborcji" i Pan tu idzie ich (a może i własną) drogą. Za optymalne rozwiązanie problemu uważam oświatę seksualną od już przedszkoli (choć dostosowaną do wieku) np. zamiast religii tylko ogłupiającej dzieci i młodzież. Ważny tez jest łatwy dostęp do środków antykoncepcyjnych i tabletek "dzień po". W państwie ważnym powinien być głos nauki, a nie głos kleru, którzy swoje pouczanie powinni do wiernych ograniczyć. Przecież przymusu aborcji w żadnym cywilizowanym państwie nie ma.

>No widzi Pan ile bredni ludzie tutaj wypisują jako nie własne zdanie a stan rzeczywistości
Tak, łatwo to dostrzec, ale gdy Pan tak bardzo tego dochodzi, to dla ułatwienia sprawy przyjmijmy, iż to Pan tu brednie wypisuje Wszyscy nagminnie używamy, tak dla ułatwienia, wielkiego kwantyfikatora i w większości przypadku czepianie się tego jest tylko sofistycznym nadużyciem.

@@@
.
18-04-2016 00:05 
 Ocena 10 na 10
tarkos (10757 punktów)
> nie rozumiem narracji zwolenników aborcji, że to chęć zniewolenia kobiet.
Masz na myśli zapewne obrońców prawa do aborcji a nie zwolenników samego zbiegu (których, jak zauważa Lilly Amina, raczej nie ma). Problem określenia momentu rozwoju płodowego, od którego można mówić o nowym człowieku, ma jednak związek z nosicielkami płodów.
Jeśli kobietę w ciąży uznaje się za człowieka, a co do zarodków (tym bardziej zygot) zdania są podzielone, to prawo powinno chronić przede wszystkim człowieka, a nie zarodek. Wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść kobiety.
Gdyby prawo miało przedkładać dobrostan zarodków (których określanie mianem ludzi nie jest bynajmniej oczywiste) nad prawa kobiet, to stawiałoby pod znakiem zapytania pełnię człowieczeństwa kobiety. Takie potraktowanie kogoś na równi z czymś wygląda na próbę odebrania podmiotowości czyli zniewolenia.
>
18-04-2016 00:34 
 Ocena 6 na 6
Drobner (19539 punktów)
>> nie rozumiem narracji zwolenników aborcji, że to chęć zniewolenia kobiet.
>Masz na myśli zapewne obrońców prawa do aborcji a nie zwolenników samego zbiegu (których, jak zauważa Lilly Amina, raczej nie ma).

Albo on 'niewyuczalny' (p. Lilly Amina albo ja: www.racjonalista.pl/forum.php/s,703219#w705111 bliżej końca), albo 'nieprzemakalny agitator'.

Drobner, nie wykluczający zachodzenia obu tych możliwości
vifix (2315 punktów)
Oczywiście, że tak, niemniej chodziło mi o to, że istotą sporu nie jest to, że ktoś chce zniewalać kobiety tylko to kiedy człowiek jest człowiekiem.
09-04-2016 20:47 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Bo KTO ma to rozstrzygnąć, czy zygota jest człowiekiem, czy nie?
To już dawno zostało rozstrzygnięte.

>Sejm? Biskupi?
Oni rozstrzygają zgodnie z wyznawaną wiarą i organizacyjną dyscypliną.

> Może biologowie? Tak, tylko że biolog wierzący powie to samo, co biskup, a biolog niewierzący wprost przeciwnie.
Tu krótko, żaden przyrodoznawca, który w zakresie uprawianej przez siebie dyscypliny naukowej wychodzi poza naturalistyczne przyczyny uczonym nie jest. Nawet wtedy, gdy nosi wszystkie lub tylko wybrane stopnie i tytuły ks. abp. prof. zw. dr hab.

>Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy człowieka, a DEFINICJA NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA ANI FAŁSZYWA.
Człowiek został już dawno zdefiniowany: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,622763#w623876 i uczeni jakoś nie czują potrzeby poprawiania tej definicji.

Pozdrawiam

@@@
.
10-04-2016 15:18 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)

>>Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy człowieka, a DEFINICJA NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA ANI FAŁSZYWA.
>Człowiek został już dawno zdefiniowany: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,622763#w623876 i uczeni jakoś nie czują potrzeby poprawiania tej definicji.

Nie czują potrzeby, bo do potrzeb praktycznych zupełnie wystarczy. W biologii chodzi o opisanie rzeczywistości, która jedt bardziej złożona, niż ludzki język, a nie kształtowanie jej. Inaczej jest w prawie. Dlatego definicje biologiczne nie są tak ściśłe, aby miały zastosowanie prawne. Człowiek z natury ma ręce i nogi, ale człowiek bez rąk i nóg to dalej człowiek. A człowiek bez kory mózgowej? Pod względem biologicznym nie jest gorszy od takiego bez kończyn. Naiwnością (w najlepszym razie) lub cyniczną manipulacją kościelnych jest przekonanie, że nauka może ustalić coś takiego, jak "istota" człowieka, co jest pojęciem związanym nie z nauką, lecz z Arystotelesową metafizyką, z której KRK od średniowiecza nie może się wyplątać.


Wzruszają mnie nutrie.
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy człowieka, a DEFINICJA NIE MOŻE BYĆ PRAWDZIWA ANI FAŁSZYWA.
Człowiek został już dawno zdefiniowany:
www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,622763#w623876 i uczeni jakoś nie czują potrzeby poprawiania tej definicji.
>Nie czują potrzeby, bo do potrzeb praktycznych zupełnie wystarczy.
Nie bardzo rozumiem co tu miałoby znaczyć potrzeb "praktycznych", ale gdy przyjmiemy "naukowych" to zgoda.

> W biologii chodzi o opisanie rzeczywistości, która jest bardziej złożona, niż ludzki język, a nie kształtowanie jej.
Znowu pytanie co Pan rozumie przez "opisanie"? Gdyż nauka bada istniejącą obiektywnie rzeczywistość, która jest procesem i te opisane dokładnie procesy - co w jakich warunkach się dzieje - oddaje pod weryfikację środowiska i ogółu. Gdy jakieś zjawisko zbadamy jakoś jak na razie dajemy sobie radę z opisami zrozumiałymi przez innych ludzi, choć dalece nie przez wszystkich. Wiedza naukowa pozwala nam też na kształtowanie rzeczywistości. Czyli tak, ale potrzebną jest wieksza precyzja.

> Inaczej jest w prawie.
Oczywiście, iż inaczej jest w prawie. Wynika to już z założenia jak prawo jest konstruowane i do czego służy.

>Dlatego definicje biologiczne nie są tak ściśłe, aby miały zastosowanie prawne.
Definicje przyrodnicze, w tym biologiczne są bardzo ścisłe, gdyż takie po prostu być muszą i dlatego zdecydowanie powinny stanowić podstawę przy budowaniu definicji prawnych. Definicje prawne są budowane najczęściej na podbudowie ideologicznej i bardzo często fałszują opisy wynikające z przyrodniczych faktów, pod ideologiczne potrzeby.

>Człowiek z natury ma ręce i nogi, ale człowiek bez rąk i nóg to dalej człowiek. A człowiek bez kory mózgowej? Pod względem biologicznym nie jest gorszy od takiego bez kończyn.
Nie potrafię jeszcze dostrzec jaką Pan ma wiedzę prawniczą, ale z biologiczną jeszcze nie jest najlepiej. Może warto zajrzeć do literatury przedmiotu, a może przeczyta Pan moje wypowiedzi z tego wątku, te nie do Pana kierowane?

>Naiwnością (w najlepszym razie) lub cyniczną manipulacją kościelnych jest przekonanie, że nauka może ustalić coś takiego, jak "istota" człowieka, co jest pojęciem związanym nie z nauką, lecz z Arystotelesową metafizyką, z której KRK od średniowiecza nie może się wyplątać.
Ma Pan tu - według mnie - samą rację. W każdym razie całkowicie się tu zgadzam z Pańskim stanowiskiem: Ale ja wcale nie chcę się przy niczym upierać. Natomiast chce mocno zaznaczyć, gdyż było to istotą mojej niezgody na to co opowiada tu pan Olson, iż w rozumieniu zagadnień etycznych jest ogromna różnica pomiędzy przyjmowaniem źródeł wyspekulowanych - jak np. czynią to religijne systemy moralne, czy też personalizm (tak religijny jak i świecki) - a źródłami przyrodniczymi jest ogromna różnica i poznawcza i etyczna. Wychodząc od innych uzasadnień budowane są inne normy. Na przykład: bardzo aktualny spór o aborcję w Polsce. Jak wyżej napisałem: Źródła ewolucyjne moralności różnią się od źródeł spekulacyjnych np. personalistycznych: homo homini res sacra - człowiek dla człowieka rzeczą świętą (stoicy) - oraz persona est affirmanda propter se ipsam - osobie jako osobie należna jest afirmacja (czyli miłość) dla niej samej.
W tych idealistycznych koncepcjach płód ludzki ma zupełnie inną wartość niż w koncepcjach ewolucjonistycznych. Na przykład, dla personalizmu liczy się akt poczęcia nowej "istoty ludzkiej", nauka zaś rozumie cały okres prenatalny (a wcześniej i później zresztą też) jako proces i wartość płodu jest relatywną - zależną od wielu okoliczności. Mógłbym długo uzasadniać moją niezgodę na stwierdzenie pana Olsona:
"Moralność w naszej kulturze odwołuje się do personalizmu".
www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700348
www.racjon(*)m.php/s,697257/z,0/d,7#w700360

Pozdrawiam.

@@@
.
09-04-2016 17:33 
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Ważność sprawy nie oznacza, że jest trudna i skomplikowana. Dla mnie problem jest prosty.
Ostrożnie z takimi stwierdzeniami, gdyż najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnej refleksji, to wtedy już tak prostymi przestają być.

> Albo to człowiek i nie należy go zabijać (z czym się zgadzam) albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie (z czym się nie zgadzam). Kropka.
Ani zarodek ani płód człowiekiem nie jest - przynajmniej dopóty do kiedy nie jest zdolnym do życia poza łonem matki.

Pan Vifix: >Kto jeszcze nie jest w pełni człowiekiem wg Ciebie?
Wszystkie bezmózgi np. jak poniższa lalka, niezależnie od ich urody.




www.racjonalista.pl/forum.php/s,76090
www.racjonalista.pl/forum.php/s,334672
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,443385#w444120
www.racjonalista.pl/forum.php/s,625242#w627627

Nazywanie płodu dzieckiem, to zwyczajne ideologiczne skur... podobne do tego, gdy komuści twierdzili, iż zbudują raj na ziemi. Popieprzyć głupoty to sobie można.

@@@
.
09-04-2016 17:48 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Ostrożnie z takimi stwierdzeniami, gdyż najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnej refleksji, to wtedy już tak prostymi przestają być.

A któż powiedział jak jest najczęściej? Jakieś źródło?

>Ani zarodek ani płód człowiekiem nie jest - przynajmniej dopóty do kiedy nie jest zdolnym do życia poza łonem matki.

To jest Pana definicja. Jest Pan świadomy, że ktoś może mieć inną?
Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego. Każda faza czymś się charakteryzuje. Jest faza, w której człowiek jeszcze samodzielnie nie przeżyje a jest faza, w której już organizm nabędzie taką zdolność. Niemniej, cechami wspólnymi każdej fazy jest unikalne DNA oraz fakt starzenia się komórek. 21 latek ma to samo dna, które miał będąc w fazie zarodka, i to, które będzie miał będąc w fazie 80 latka. To jest ta sama osoba, tylko na różnych etapach rozwoju własnego organizmu.

>Nazywanie płodu dzieckiem, to zwyczajne ideologiczne skur... podobne do tego, gdy komuści twierdzili, iż zbudują raj na ziemi. Popieprzyć głupoty to sobie można.
Przykre jest to, że na tym forum znajdują się ludzie określający artykułowanie innych poglądów niż Pan, skur....
09-04-2016 18:55 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ostrożnie z takimi stwierdzeniami, gdyż najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnej refleksji, to wtedy już tak prostymi przestają być.
>A któż powiedział jak jest najczęściej? Jakieś źródło?
Praktyka życia, a za źródło tu wystarczy nawet tylko lektura forum.

Ani zarodek ani płód człowiekiem nie jest - przynajmniej dopóty do kiedy nie jest zdolnym do życia poza łonem matki.
>To jest Pana definicja.
Nie to jest definicja naukowa.

> Jest Pan świadomy, że ktoś może mieć inną?
Żyję głównie w Polsce i zmam katolicką ideologię. Wiem, iż Kościół wszelkimi dostępnymi mu środkami stara się zindoktrynować społeczeństwo, zaś Pan na naszym forum w to dążenie się wpisuje.

>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
( Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.

> Każda faza czymś się charakteryzuje. Jest faza, w której człowiek jeszcze samodzielnie nie przeżyje a jest faza, w której już organizm nabędzie taką zdolność.
Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.

> Niemniej, cechami wspólnymi każdej fazy jest unikalne DNA oraz fakt starzenia się komórek. 21 latek ma to samo dna, które miał będąc w fazie zarodka, i to, które będzie miał będąc w fazie 80 latka.
I kawałek paznokcia i trup tego osobnika posiadający "to samo unikalne DNA", to wszystko w Pańskiej ideologii jest i człowiekiem i organizmem. Brawo!

>To jest ta sama osoba, tylko na różnych etapach rozwoju własnego organizmu.
Tak Pan sądzi? www.tvn24.(*)ej-wspolpracy-z-sb,627328.html

Nazywanie płodu dzieckiem, to zwyczajne ideologiczne skur... podobne do tego, gdy komuniści twierdzili, iż zbudują raj na ziemi. Popieprzyć głupoty to sobie można.
>Przykre jest to, że na tym forum znajdują się ludzie określający artykułowanie innych poglądów niż Pan, skur....
Dla Pana to może być nawet i bardzo przykre, ale dla mnie bardzo przykrym było czytanie np. "Piekła kobiet" Boya Żeleńskiego Czy zapoznawanie się z ideologiczną podłością prof. Chazana: www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,625941#w626780

Prawie od dziecka jestem zdecydowanym wrogiem podporządkowywania życia nawet i najpiękniejszym ideologiom, gdyż to tylko do zła prowadzi. Nazywanie tego skur... jest bardzo łagodnym epitetem w stosunku do obszaru patologii i zbrodni wprowadzanego przez umysły opanowane wiarą w jedynosłuszność własnych przekonań.

@@@
.
09-04-2016 22:00 
 Ocena 2 na 2
vifix (2315 punktów)
>Praktyka życia, a za źródło tu wystarczy nawet tylko lektura forum.
Praktyka życiowa może, moim zdaniem, służyć jedynie jako uzupełnienie tezy, która powinna być potwierdzona choćby jakimiś danymi jeśli ktoś już się wypowiada na temat ogółu, bo praktykę życiową każdy może mieć inną.

> Ani zarodek ani płód człowiekiem nie jest - przynajmniej dopóty do kiedy nie jest zdolnym do życia poza łonem matki.
>>To jest Pana definicja.
>Nie to jest definicja naukowa.
I? Jak została uznana? Głosował sztab ekspertów i 51% zagłosowało akurat za taką?

>>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
>( Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
>Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi. Jeszcze inni nie uznawali żydów za ludzi. Co sprawia, że Pana "waga" jest jedynie słuszna i prawdziwa oprócz tego, że Pan tak uważa?

>> Każda faza czymś się charakteryzuje. Jest faza, w której człowiek jeszcze samodzielnie nie przeżyje a jest faza, w której już organizm nabędzie taką zdolność.
>Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.

Hehe zabawne, ale niesamodzielnie w łonie matki już nie może być. To jak szukanie argumentu na siłę, choć myślenie jest niekonsekwentne, by tylko uzasadnić swój punkt widzenia. Samodzielnie zawsze, a niesamodzielnie tylko w okolicznościach, które uzasadniają mój punkt widzenia.

>I kawałek paznokcia i trup tego osobnika posiadający "to samo unikalne DNA", to wszystko w Pańskiej ideologii jest i człowiekiem i organizmem. Brawo!
A ja myślałem, że komórki trupa są martwe i się nie rozwija

>Prawie od dziecka jestem zdecydowanym wrogiem podporządkowywania życia nawet i najpiękniejszym ideologiom, gdyż to tylko do zła prowadzi. Nazywanie tego skur... jest bardzo łagodnym epitetem w stosunku do obszaru patologii i zbrodni wprowadzanego przez umysły opanowane wiarą w jedynosłuszność własnych przekonań.
Powiedziała osoba ufająca w jedynosłuszność własnych przekonań.
10-04-2016 12:00 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Ostrożnie z takimi stwierdzeniami, gdyż najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnej refleksji, to wtedy już tak prostymi przestają być.
>A któż powiedział jak jest najczęściej? Jakieś źródło?
Praktyka życia, a za źródło tu wystarczy nawet tylko lektura forum.

>Praktyka życiowa może, moim zdaniem, służyć jedynie jako uzupełnienie tezy, która powinna być potwierdzona choćby jakimiś danymi jeśli ktoś już się wypowiada na temat ogółu, bo praktykę życiową każdy może mieć inną.
Niekoniecznie, ale gdy Pan tak bardzo tego dochodzi, to dla ułatwienia sprawy przyjmijmy, iż dla Pana.

Ani zarodek ani płód człowiekiem nie jest - przynajmniej dopóty do kiedy nie jest zdolnym do życia poza łonem matki.
>To jest Pana definicja.
Nie to jest definicja naukowa.
>I? Jak została uznana? Głosował sztab ekspertów i 51% zagłosowało akurat za taką?
("vifix": Data pierwszego wpisu: 2012-11-18. Wypowiedzi: 1355 Otrzymanych głosów negatywnych: 470.) Już tyle czasu na racjonalistycznym forum www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 męczy Pan nas swoją chorą ideologią, a jeszcze nie rozumie na czym polega nauka. www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,574467#w576701

>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
( Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
>Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
>Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi.
No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.

> Jeszcze inni nie uznawali żydów za ludzi.
erystyka.b(*)04/Ad-hitlerum-ad-komunum.html Co to ma tu do rzeczy.

>Co sprawia, że Pana "waga" jest jedynie słuszna i prawdziwa oprócz tego, że Pan tak uważa?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047

> Każda faza czymś się charakteryzuje. Jest faza, w której człowiek jeszcze samodzielnie nie przeżyje a jest faza, w której już organizm nabędzie taką zdolność.
Jeżeli samodzielnie nie przeżyje (a dokładniej to może być i niesamodzielnie, ale poza łonem matki) to żadnym "człowiekiem" nie jest.
>Hehe zabawne, ale niesamodzielnie w łonie matki już nie może być.
Wielce Szanowny Panie do podejmowania tu rozmów koniecznym minimum jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Niech Pan i dwa lub więcej razy sobie jakiś tekst przeczyta zanim się do niego odniesie. Nie wiem co tu zabawnego, natomiast życie w łonie matki to naturalna norma i zupełnie nie rozumiem potrzeby jej tu przywołania.

> To jak szukanie argumentu na siłę, choć myślenie jest niekonsekwentne, by tylko uzasadnić swój punkt widzenia. Samodzielnie zawsze, a niesamodzielnie tylko w okolicznościach, które uzasadniają mój punkt widzenia.
Nie odpowiadam za Pańską chorą wyobraźnie, a piszę tu jakie jest stanowisko nauki. Możliwość samodzielnego (choć czasem wspomaganego) życia poza łonem matki jest dowodem dostatecznego wykształtowania się naszych organów, w tym najważniejszego - mózgu.

> Niemniej, cechami wspólnymi każdej fazy jest unikalne DNA oraz fakt starzenia się komórek. 21 latek ma to samo dna, które miał będąc w fazie zarodka, i to, które będzie miał będąc w fazie 80 latka.
I kawałek paznokcia i trup tego osobnika posiadający "to samo unikalne DNA", to wszystko w Pańskiej ideologii jest i człowiekiem i organizmem. Brawo!
>A ja myślałem, że komórki trupa są martwe i się nie rozwija
Ale ma unikalne DNA. Przynajmniej do czasu, gdy się nie rozpadnie.

Prawie od dziecka jestem zdecydowanym wrogiem podporządkowywania życia nawet i najpiękniejszym ideologiom, gdyż to tylko do zła prowadzi. Nazywanie tego skur... jest bardzo łagodnym epitetem w stosunku do obszaru patologii i zbrodni wprowadzanego przez umysły opanowane wiarą w jedynosłuszność własnych przekonań.
>Powiedziała osoba ufająca w jedynosłuszność własnych przekonań.
Twierdzić można wszystko ogrom bajd, w które ludzie wierzą jest ogromnym, ale na racjonalistycznym forum dobrze jest przedstawiać jakieś sensowne argumenty, a nie tylko swoją wiarę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147

@@@
.
16-04-2016 17:46 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Już tyle czasu na racjonalistycznym forum www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 męczy Pan nas swoją chorą ideologią, a jeszcze nie rozumie na czym polega nauka.
Jak się Pan nauczy rozmawiać merytorycznie a nie w formie "ależ Ty jesteś głupi", to możemy wrócić do rozmowy.

>No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.
Może dla Pana, dla mnie istotny jest szerszy obraz niż jeden organ.

>> Jeszcze inni nie uznawali żydów za ludzi.
>erystyka.b(*)04/Ad-hitlerum-ad-komunum.html Co to ma tu do rzeczy.
To, że Pana definiowanie człowieka nie różni się niczym od osób, które uważały żydów za niepełnowartościowych ludzi. Pana zdaniem człowiekiem jest osoba x czasu od poczęcia a w III rzeszy również nie każdy od poczęcia.

>Wielce Szanowny Panie do podejmowania tu rozmów koniecznym minimum jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Niech Pan i dwa lub więcej razy sobie jakiś tekst przeczyta zanim się do niego odniesie. Nie wiem co tu zabawnego, natomiast życie w łonie matki to naturalna norma i zupełnie nie rozumiem potrzeby jej tu przywołania.
Co jest zabawnego? Pana niekonsekwencja bo niby dlaczego gdy człowiek jest w stanie przeżyć w jednym inkubatorze to jest ok, a gdy w innym tez to już nie jest ok. Rozumiałbym, gdyby Pan napisał, że jeśli człowiek nie przeżyje samodzielnie to nie jest człowiekiem, wtedy byłoby to konsekwentne ale Pan konsekwentny nie jest. Inkubator sztuczny to podobny sposób podtrzymywania życia co inkubator naturalny czyli matka.

>Nie odpowiadam za Pańską chorą wyobraźnie, a piszę tu jakie jest stanowisko nauki.
No to bardzo proszę o link do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem.

>>A ja myślałem, że komórki trupa są martwe i się nie rozwija
>Ale ma unikalne DNA. Przynajmniej do czasu, gdy się nie rozpadnie.
Szkoda, że Pan zapomniał, że napisałem również o komórkach, ale pewnie Pan nie zapomniał tylko nie pasowało do Pana teorii.

>Twierdzić można wszystko ogrom bajd, w które ludzie wierzą jest ogromnym, ale na racjonalistycznym forum dobrze jest przedstawiać jakieś sensowne argumenty, a nie tylko swoją wiarę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
Szkoda, że Pan nie stosuje się do własnych zasad. Kiedyś przyjąłem zasadę, że nie odpowiadam na Pana posty bo mieszał Pan argumenty ad personam z merytorycznymi. Widzę, że nic w tej kwestii się nie zmieniło i nie nabył Pan kultury, więc raczej powstrzymam się od dalszych komentarzy.
16-04-2016 23:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Już tyle czasu na racjonalistycznym forum www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 męczy Pan nas swoją chorą ideologią, a jeszcze nie rozumie na czym polega nauka. www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,574467#w576701

>Powiedziała osoba ufająca w jedynosłuszność własnych przekonań.
Twierdzić można wszystko ogrom bajd, w które ludzie wierzą jest ogromnym, ale na racjonalistycznym forum dobrze jest przedstawiać jakieś sensowne argumenty, a nie tylko swoją wiarę.

www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147

>Jak się Pan nauczy rozmawiać merytorycznie a nie w formie "ależ Ty jesteś głupi", to możemy wrócić do rozmowy.
I Pan uważa, iż robi tu za autorytet, który rozstrzyga co jest merytorycznym? Nigdy nie piszę o nikim, iż jest głupi, gdyż jest to bezsensowne epitetowanie. Jeżeli ktoś sam ewidentnie własnej głupoty nie wykaże, to inni mogą wyzywać jak im się podoba.

>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
(Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
>Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi.
No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.
>Może dla Pana, dla mnie istotny jest szerszy obraz niż jeden organ.
Dokładnie dla mnie, choć opieram się tu na dorobku uczonych, ale Pan może odwołać się też do profesora: www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,625941#w626780 Ale ma Pan rację dla mnie nawet gdyby wszystkie organa były idealne, to bez mózgu ludźmi nie jesteśmy. www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,3#w705047

> Jeszcze inni nie uznawali żydów za ludzi.
Argument ad hitlerum. Co to ma tu do rzeczy.
>To, że Pana definiowanie człowieka nie różni się niczym od osób, które uważały żydów za niepełnowartościowych ludzi.
Takie stwierdzenie nie świadczy o niczym innym jak o Pańskim ideologicznym zacietrzewieniu.

>Pana zdaniem człowiekiem jest osoba x czasu od poczęcia a w III rzeszy również nie każdy od poczęcia.
Nie zna Pan mojego zdania i to pomimo tego, iż go tu wielokrotnie i szczegółowo - wraz z uzasadnieniami podawałem.

Wielce Szanowny Panie do podejmowania tu rozmów koniecznym minimum jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Niech Pan i dwa lub więcej razy sobie jakiś tekst przeczyta zanim się do niego odniesie. Nie wiem co tu zabawnego, natomiast życie w łonie matki to naturalna norma i zupełnie nie rozumiem potrzeby jej tu przywołania.
>Co jest zabawnego? Pana niekonsekwencja bo niby dlaczego gdy człowiek jest w stanie przeżyć w jednym inkubatorze to jest ok, a gdy w innym tez to już nie jest ok.
To, iż Pan czegoś nie potrafi zrozumieć nie jest nawet najmniejszym świadectwem, że nie jest dokładnie tak jak ktoś podał.

>Rozumiałbym, gdyby Pan napisał, że jeśli człowiek nie przeżyje samodzielnie to nie jest człowiekiem, wtedy byłoby to konsekwentne ale Pan konsekwentny nie jest.
Współczuję niemożliwości zrozumienia, ale tu po prostu brak wiedzy w temacie, w którym zabiera Pan głos.

>Inkubator sztuczny to podobny sposób podtrzymywania życia co inkubator naturalny czyli matka.
Może i podobny, ale ciągle nie taki sam. Jeszcze ani jedna ciąża nie odbyła się w inkubatorze. www.fakt.p(*)o-domu-,artykuly,102045,1.html
Nie odpowiadam za Pańską chorą wyobraźnie, a piszę tu jakie jest stanowisko nauki.
>No to bardzo proszę o link do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem.
A po co skoro Pan nie czyta? Odwołałem się do niego w tym wątku, w poście skierowanym do Pana.

> Niemniej, cechami wspólnymi każdej fazy jest unikalne DNA oraz fakt starzenia się komórek. 21 latek ma to samo dna, które miał będąc w fazie zarodka, i to, które będzie miał będąc w fazie 80 latka.
I kawałek paznokcia i trup tego osobnika posiadający "to samo unikalne DNA", to wszystko w Pańskiej ideologii jest i człowiekiem i organizmem. Brawo!
>A ja myślałem, że komórki trupa są martwe i się nie rozwija
Ale ma unikalne DNA. Przynajmniej do czasu, gdy się nie rozpadnie.
>Szkoda, że Pan zapomniał, że napisałem również o komórkach, ale pewnie Pan nie zapomniał tylko nie pasowało do Pana teorii.
Ale komórki się starzeją dopóki istnieją, nawet po śmierci osobnika, którego częścią były. Mnie każda naukowa prawda odpowiada, kiedy nauka zmieni zdanie to ja też i dlatego mam zwyczaj konkretnego wykazywania matactw oraz głupot.

Twierdzić można wszystko ogrom bajd, w które ludzie wierzą jest ogromnym, ale na racjonalistycznym forum dobrze jest przedstawiać jakieś sensowne argumenty, a nie tylko swoją wiarę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
>Szkoda, że Pan nie stosuje się do własnych zasad. Kiedyś przyjąłem zasadę, że nie odpowiadam na Pana posty bo mieszał Pan argumenty ad personam z merytorycznymi. Widzę, że nic w tej kwestii się nie zmieniło i nie nabył Pan kultury, więc raczej powstrzymam się od dalszych komentarzy.
Mam to w wielkim poważaniu, czy Pan się do moich postów odnosi czy też nie, gdyż nie dostrzegam żadnych przesłanek do możliwości merytorycznej rozmowy z Panem. Natomiast reaguję, gdy ktoś tu wierutne bzdury wypisuje i wszystkie swoje wypowiedzi kieruję tylko do inteligentnego czytelnika zdolnego je zrozumieć. Do innych nie ma po co.

@@@
.
21-04-2016 22:10 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>No to bardzo proszę o link do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem.
>[...]
>Odwołałem się do niego w tym wątku, w poście skierowanym do Pana.
A można wiedzieć, który to konkretnie link? Czy może szumnie podnoszona tu przez Ciebie naukowość jest tylko ciuciubabką pt "wiem, ale nie powiem"?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
22-04-2016 13:22 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
22-04-2016 13:44 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>No to bardzo proszę o link do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem.
>>>Odwołałem się do niego w tym wątku, w poście skierowanym do Pana.
>>A można wiedzieć, który to konkretnie link?
>Nie, gdyż to tajemnica dostępna tylko inteligentnym czytelnikom.
Zatem apeluję z tego miejsca do czytujących wypowiedzi Andrzeja Link-Bogusławskiego inteligentnych czytelników o odtajnienie linku "do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
22-04-2016 16:27 
 Ocena 5 na 5
maceox (6766 punktów)
>>>>>No to bardzo proszę o link do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem.
>>>>Odwołałem się do niego w tym wątku, w poście skierowanym do Pana.
>>>A można wiedzieć, który to konkretnie link?
>>Nie, gdyż to tajemnica dostępna tylko inteligentnym czytelnikom.
>Zatem apeluję z tego miejsca do czytujących wypowiedzi Andrzeja Link-Bogusławskiego inteligentnych czytelników o odtajnienie linku "do stanowiska nauki w zakresie tego od kiedy człowiek staje się człowiekiem".
Dla czytelników Pana Bogusławskiego - nawet czasami ciężkokapujących, do których sam się zaliczam - nie ma tu szczególnej tajemnicy. Pan Andrzej pisał o tym zresztą wprost. Stanowisko nauki jest tu dość jednoznaczne, a mianowicie stawanie się człowiekiem jest stopniowym PROCESEM, w ramach którego najistotniejsze dla naszego człowieczeństwa jest wykształcenie się mózgu.
22-04-2016 18:10 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Stanowisko nauki jest tu dość jednoznaczne...
Vifixowi chodziło literalnie o link. I jeśli forumowicz linkujący swoje posty wręcz maniakalnie nagle wskazania linka, na który sam się powołał unika, to najpewniej sam uznał własne wskazanie za chybione.

>stawanie się człowiekiem jest stopniowym PROCESEM, w ramach którego najistotniejsze dla naszego człowieczeństwa jest wykształcenie się mózgu.
Szkopuł jednak w tym, że ROZMNAŻANIA jako PROCESU właściwego WSZYSTKIM organizmom posiadanie mózgu nie determinuje.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
22-04-2016 19:18 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
I Pan uważa, iż robi tu za autorytet, który rozstrzyga co jest merytorycznym? Nigdy nie piszę o nikim, iż jest głupi, gdyż jest to bezsensowne epitetowanie. Jeżeli ktoś sam ewidentnie własnej głupoty nie wykaże, to inni mogą go wyzywać jak im się podoba.
>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
(Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
>Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi.
No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.
>Może dla Pana, dla mnie istotny jest szerszy obraz niż jeden organ.
Dokładnie dla mnie, choć opieram się tu na dorobku uczonych, ale Pan może odwołać się też do profesora: www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,625941#w626780 Ale ma Pan rację dla mnie nawet gdyby wszystkie organa były idealne, to bez mózgu ludźmi nie jesteśmy. www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,3#w705047
____________________

>Dla czytelników Pana Bogusławskiego - nawet czasami ciężkokapujących, do których sam się zaliczam - nie ma tu szczególnej tajemnicy.
Nawet ci najciężej kapujący w wypowiedzi skierowanej do Szanownej Pani "chętnie racjonalistka":
www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,703219#w706897 wszystkie linki wyjaśniające stanowisko nauki mogą znaleźć.

> Pan Andrzej pisał o tym zresztą wprost.
I wielokrotnie.

>Stanowisko nauki jest tu dość jednoznaczne, a mianowicie stawanie się człowiekiem jest stopniowym PROCESEM, w ramach którego najistotniejsze dla naszego człowieczeństwa jest wykształcenie się mózgu.
Dokładnie tak:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,76090
www.racjonalista.pl/forum.php/s,334672
Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.......

Racjonaliści wiedzą, iż wszelkie wyjaśnianie irracjonalnym umysłom czegokolwiek jest działaniem bezsensownym i podziwiam Pańską nieustającą wiarę w ludzi.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
23-04-2016 11:23 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
Rozumiem, że mózg nie jest ciałem.

>Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.......
Skoro wciąż ta trudność dla nauki istnieje, to znaczy, że się nauka jeszcze z ową trudnością zmaga. No ale póki tego nie zmoże, to i link do stanowiska nauki w tej sprawie, o który prosił vifix istnieć nie może.

>Racjonaliści wiedzą, iż wszelkie wyjaśnianie irracjonalnym umysłom czegokolwiek jest działaniem bezsensownym.
A żeby wszechwiedzącym racjonalistom nie było za łatwo, "wiedzą" to także "irracjonaliści za racjonalistów się uważający".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
23-04-2016 15:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
I Pan uważa, iż robi tu za autorytet, który rozstrzyga co jest merytorycznym? Nigdy nie piszę o nikim, iż jest głupi, gdyż jest to bezsensowne epitetowanie. Jeżeli ktoś sam ewidentnie własnej głupoty nie wykaże, to inni mogą go wyzywać jak im się podoba.
>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego.
(Pytał Pan o źródła, a tu zalinkowane Pan przeczytał? www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,703219#w705047 tam proces stawania się człowiekiem został dokładnie opisanym. Podałem tam też inne istotne argumenty.)
Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
>Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi.
No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.
>Może dla Pana, dla mnie istotny jest szerszy obraz niż jeden organ.
Dokładnie dla mnie, choć opieram się tu na dorobku uczonych, ale Pan może odwołać się też do profesora: www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,625941#w626780 Ale ma Pan rację dla mnie nawet gdyby wszystkie organa były idealne, to bez mózgu ludźmi nie jesteśmy. www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,3#w705047
______

>Rozumiem, że mózg nie jest ciałem.
To źle Pani rozumie, ale dla mnie to nic dziwnego, iż Pani rozumuje inaczej od tych, których ja za racjonalistów uważam. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,703219#w706897

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką.......
>Skoro wciąż ta trudność dla nauki istnieje, to znaczy, że się nauka jeszcze z ową trudnością zmaga.
Nie to tylko znaczy, iż należy Pani do tej "dobrej zmiany" na naszym forum forumowiczów nie potrafiących czytać ze zrozumieniem. W zalinkowanej wypowiedzi jest opisane stanowisko nauki w przedmiotowej tu sprawie.

>No ale póki tego nie zmoże, to i link do stanowiska nauki w tej sprawie, o który prosił vifix istnieć nie może.
Racjonaliści wiedzą, iż wszelkie wyjaśnianie irracjonalnym umysłom czegokolwiek jest działaniem bezsensownym....
A mnie trudno w takiej jak powyższa i poniższa Pani pisaninia jakiegokolwiek sensu się doszukać?
>Vifixowi chodziło literalnie o link. I jeśli forumowicz linkujący swoje posty wręcz maniakalnie nagle wskazania linka, na który sam się powołał unika, to najpewniej sam uznał własne wskazanie za chybione.
>Szkopuł jednak w tym, że ROZMNAŻANIA jako PROCESU właściwego WSZYSTKIM organizmom posiadanie mózgu nie determinuje.

>A żeby wszechwiedzącym racjonalistom nie było za łatwo, "wiedzą" to także "irracjonaliści za racjonalistów się uważający".
To specyficzny Pani język oraz Pani logika zupełnie nie kompatybilny z moim i dlatego dla mnie nic dziwnego, iż nie potrafi Pani zrozumieć tego co ja piszę. Nie wszystko jest dla wszystkich.

Ostrożnie z takimi stwierdzeniami, gdyż najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków, gdy człowiek jest zdolny do samodzielnej refleksji, to wtedy już tak prostymi przestają być.
>Uchodzący niekiedy za prostaka Albert Einstein twierdził, że "jeśli nie potrafi się czegoś wytłumaczyć w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę się tego nie rozumie".
Tak, dla prostaków wszystko co jest im niedostępne intelektualnie, tak poglądy jak i ludzie je reprezentujący, jest prostactwem. Einstein doskonale zdawał sobie sprawę, iż Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. I doskonale rozumiał, iż wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionym głupcom niezależnie od komunikatywności przekazu oraz użytych argumentów nie jest możliwe, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i - jak pokazuje Pani przypadek - szkoda na to czasu. Po święcie wierzących w swoją genialność i własne racje wszystko co temu przeczy spływa jak woda po kaczce.

>
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Już ma Pani tu ponad 4 tys. wypowiedzi i jaki niepowtarzalny dorobek intelektualny? Według mnie 90% to pyskówki kogoś kto święcie wierzy, iż nawet najmądrzejszych tu przewyższa swą mądrością, ale to moja subiektywna ocena i wśród innych forumowiczów ma Pani spore wsparcie. Nawet wtedy, gdy, tak jak w teraz, w temacie wątku nie ma niczego sensownego do powiedzenia. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,642667#w647877

@@@
.
24-04-2016 14:53 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką....... [...] W zalinkowanej wypowiedzi jest opisane stanowisko nauki w przedmiotowej tu sprawie.
Przedmiotową tu sprawą jest postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" i na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-04-2016 17:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką....... W zalinkowanej wypowiedzi jest opisane stanowisko nauki w przedmiotowej tu sprawie.
>Przedmiotową tu sprawą jest postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" i na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi.
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,703219#w707122
www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,9#w706906

Tak, dla prostaków wszystko co jest im niedostępne intelektualnie, tak poglądy jak i ludzie je reprezentujący, jest prostactwem. Einstein doskonale zdawał sobie sprawę, iż "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej". I doskonale rozumiał, iż wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionym głupcom niezależnie od komunikatywności przekazu oraz użytych argumentów nie jest możliwe, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i - jak pokazuje Pani przypadek - szkoda na to czasu. Po święcie wierzących w swoją genialność i własne racje wszystko co temu przeczy spływa jak woda po kaczce.
Tu możemy sobie poczytać jak wiele miała Pani do powiedzenia w przedmiotowej sprawie zanim została Pani zbanowana: www.racjon(*).php/s,443385/z,0/d,12#w446626
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,646691#w647225

@@@
.
24-04-2016 18:43 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Tak, dla prostaków wszystko co jest im niedostępne intelektualnie, tak poglądy jak i ludzie je reprezentujący, jest prostactwem...
W postcie na który odpowiadasz napisałam jedynie iż "przedmiotową sprawą była postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" oraz że "na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi", co ma do tego prostactwo?


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-04-2016 19:48 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Tak, dla prostaków wszystko co jest im niedostępne intelektualnie, tak poglądy jak i ludzie je reprezentujący, jest prostactwem. Einstein doskonale zdawał sobie sprawę, iż "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej". I doskonale rozumiał, iż wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionym głupcom niezależnie od komunikatywności przekazu oraz użytych argumentów nie jest możliwe, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a i - jak pokazuje Pani przypadek - szkoda na to czasu. Po święcie wierzących w swoją genialność i własne racje wszystko co temu przeczy spływa jak woda po kaczce.
>W postcie na który odpowiadasz napisałam jedynie iż "przedmiotową sprawą była postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" oraz że "na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi", co ma do tego prostactwo?
Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką....... W zalinkowanej wypowiedzi jest opisane stanowisko nauki w przedmiotowej tu sprawie.
>Przedmiotową tu sprawą jest postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" i na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi.
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,703219#w707122
www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,9#w706906
Swoje wypowiedzi kieruję zawsze tylko do ludzi potrafiących je zrozumieć, gdyż wytłumaczenie czegokolwiek zacietrzewionym głupcom niezależnie od komunikatywności przekazu oraz użytych argumentów nie jest możliwe.

@@@
.
24-04-2016 21:47 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Swoje wypowiedzi kieruję zawsze tylko do ludzi potrafiących je zrozumieć
Jako adresatka tej wypowiedzi dziękuję za uznanie.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
24-04-2016 16:21 
 Ocena 5 na 5
Pan Leming (674 punktów)
>Przedmiotową tu sprawą jest postawiona przez vifixa kwestia "kiedy człowiek staje się człowiekiem" i na to pytanie w zalinkowanych dywagacjach nie ma odpowiedzi.

Wg. mnie kluczowe są dwa zdania: "Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką." i "Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku." Płód staje się więc dzieckiem ok. 7 miesiąca ciąży, jednak nie da się wyznaczyć konkretnego momentu kiedy to następuje.

www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
24-04-2016 17:29 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>kluczowe są dwa zdania: "Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką."
Ten klucz zapowiada mający w dalszym tekście nastąpić brak rozstrzygnięcia; pytanie po co w ogóle dalszy tekst powstał (a też w jakim celu go w tym wątku przywołano).

>"Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku."
O dziecku nie możemy mówić jeszcze sporo dłużej, bo do momentu narodzin, więc to stwierdzenie naszego problemu nie rozwiązuje.

>Płód staje się więc dzieckiem ok. 7 miesiąca ciąży, jednak nie da się wyznaczyć konkretnego momentu
Konkretnym momentem stania się dzieckiem są narodziny, tyle, że nie o dziecko tu chodzi.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
10-04-2016 09:36 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)

>Zarodek, płód czy niemowlak to tylko nazwy faz rozwoju ciała ludzkiego. Każda faza czymś się charakteryzuje. Jest faza, w której człowiek jeszcze samodzielnie nie przeżyje a jest faza, w której już organizm nabędzie taką zdolność. Niemniej, cechami wspólnymi każdej fazy jest unikalne DNA oraz fakt starzenia się komórek. 21 latek ma to samo dna, które miał będąc w fazie zarodka, i to, które będzie miał będąc w fazie 80 latka. To jest ta sama osoba, tylko na różnych etapach rozwoju własnego organizmu.

Klon ma takie samo DNA, jak organizm macierzysty, więc jest tą samą osobą, tylko w różnym ciele. Oczywiście.
Każdy człowiek jest genetyczną hybrydą i ma trochę komórek z DNA swojej matki. Z kolei matka zachowuje trochę komórek swoich dzieci. CZYJE są te komórki? Bo moim zdaniem np. tkanka mojej wątroby jest częścią mnie, a nie mamy. Gdybym miał przeszczepioną wątrobę, też byłaby ona częścią MOJEGO organizmu, a nie drugim człowiekiem żyjącym wciąż w moim brzuchu. A co z ludźmi o podwójnym DNA, powstałymi z hybrydyzacji dwóch zarodków? Taki człowiek jest dwojgiem ludzi? Definicja, jeśli ma mieć zastosowanie naukowe, nie może dopuszczać arbitralnych wyjątków.

Swoją drogą, ciekawi mnie, kiedy to w antropologii katolickiej dokonał się radykalny zwrot i za istotę człowieka nie uznaje się już, tak jak było od starożytności, duszy (co, paradoksalnie, przyjęli w pewnym sensie ateiści) ale DNA. Chyba niedawno.


Wzruszają mnie nutrie.
10-04-2016 10:15 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Klon ma takie samo DNA, jak organizm macierzysty, więc jest tą samą osobą, tylko w różnym ciele. Oczywiście.
Chyba się nie zrozumieliśmy. Chodziło mi o relacje płodu z matką. Wiele mówi sie o tym, że to część ciała matki dlatego może zrobić z tym co chce. Otóż tak nie jest bo to jest po prostu inny organizm z innym DNA, a z przeszczepionej wątroby nie wyskoczy za 9 miesięcy nic z brzucha.
10-04-2016 10:49 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>Klon ma takie samo DNA, jak organizm macierzysty, więc jest tą samą osobą, tylko w różnym ciele. Oczywiście.
>Chyba się nie zrozumieliśmy.

Chyba nie. Mówiliśmy o definicji, tak mi się wydawało. A tu okazuje się, że o coś innego.

>Chodziło mi o relacje płodu z matką. Wiele mówi sie o tym, że to część ciała matki dlatego może zrobić z tym co chce. Otóż tak nie jest bo to jest po prostu inny organizm z innym DNA, a z przeszczepionej wątroby nie wyskoczy za 9 miesięcy nic z brzucha.

A jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem? A jesli jest, to od kiedy i dlaczego? A hybryda jest jednym organizmem, czy dwoma? Kiedy zaczyna się życie organizmu haploidalnego? Czy organizm haploidalny jest tożsamy z diploidalnym, powstałego z niego, czy inny? Jesli jest innym organizmem, to czy zapłodnienie jest rownoznaczne z zabiciem dwóch organizmów haploidalnych? To nie jest czepianie się, chodzi mi o to, że JEŻELI takie rzeczy są jasne i precyzyjne, to znaczy, że łatwo możemy to rozstrzygnąć. No to rozstrzygnij. Ja uważam, że nie są, i takie rzeczy ustala się arbitralnie.

To, czego nie chcesz zrozumieć, to to że naprawdę bardzo niewiele ludzi uważa, że z płodem można robić CO SIĘ CHCE. Istnieje wiele stanów pośrednich między RZECZĄ a OSOBĄ, a ty, podobnie jak koscielni, probujesz sprowadzić wszystko do ekstremów. Pies nie jest człowiekiem ani osobą prawną, ale nie wolno go zabić tak sobie, bo się komuś nie podoba. Nawet drzewa nie wolno sobie wyciąć bez zezwolenia, i nikt nie uzasadnia tego tym, że drzewo to osoba. Mało kto postuluje prawo do aborcji w 8. miesiącu ciąży na życzenie. Chyba nigdzie na świecie prawo na to nie pozwala.

Wzruszają mnie nutrie.
vifix (2315 punktów)
>A jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem?
Żadnego organizmu ludzkiego nie można zabijać, niezależnie czy to klon czy cokolwiek innego.

>No to rozstrzygnij. Ja uważam, że nie są, i takie rzeczy ustala się arbitralnie.

>To, czego nie chcesz zrozumieć, to to że naprawdę bardzo niewiele ludzi uważa, że z płodem można robić CO SIĘ CHCE.
Więc dla mnie są osobami, które chcą zabronić matce decydowania o sobie, jeśli uważają, że płód to nie jest człowiek.

>Istnieje wiele stanów pośrednich między RZECZĄ a OSOBĄ, a ty, podobnie jak koscielni, probujesz sprowadzić wszystko do ekstremów. Pies nie jest człowiekiem ani osobą prawną, ale nie wolno go zabić tak sobie, bo się komuś nie podoba.
Ale to tylko kwestia ustawy, kurę możesz sobie zabić kiedy Ci się podoba.
10-04-2016 11:18 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>A jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem?
>Żadnego organizmu ludzkiego nie można zabijać, niezależnie czy to klon czy cokolwiek innego.

Moje pytanie nie brzmiało: czy organizm ludzki można zabijać?
Moje pytanie brzmiało: czy jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem?

Proszę odpowiedz na moje pytanie, a nie na swoje. Jak również na pozostałe, które zadałem. Czy były niewyraźne?

>Więc dla mnie są osobami, które chcą zabronić matce decydowania o sobie, jeśli uważają, że płód to nie jest człowiek.

Ciekawostka, czego konkretnie, jakiej czynności chcą zabronić i pod jaką karą?

>>Istnieje wiele stanów pośrednich między RZECZĄ a OSOBĄ, a ty, podobnie jak koscielni, probujesz sprowadzić wszystko do ekstremów. Pies nie jest człowiekiem ani osobą prawną, ale nie wolno go zabić tak sobie, bo się komuś nie podoba.
>Ale to tylko kwestia ustawy, kurę możesz sobie zabić kiedy Ci się podoba.

Zgadza się, to kwestia ustawy. Ochrona płodów i zarodków to też kwestia ustawy, PO CO oficjalnie do prawa wprowadzać kościelną ideologię?

Wzruszają mnie nutrie.
vifix (2315 punktów)
>Moje pytanie brzmiało: czy jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem?
Jak dla mnie osobnym organizmem, wszak za 9 miesięcy wyjdzie z brzucha.

>Proszę odpowiedz na moje pytanie, a nie na swoje. Jak również na pozostałe, które zadałem. Czy były niewyraźne?
Na pozostałe nie odpowiem bo się nie znam na tych elementach.

>Ciekawostka, czego konkretnie, jakiej czynności chcą zabronić i pod jaką karą?
Skrobanki, pewnie pod groźbą więzienia.

>Zgadza się, to kwestia ustawy. Ochrona płodów i zarodków to też kwestia ustawy, PO CO oficjalnie do prawa wprowadzać kościelną ideologię?
Nie interesuje mnie kościelna ideologia, ja mówię tylko o własnych poglądach.
10-04-2016 15:01 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)
>>Moje pytanie brzmiało: czy jeśli samica nosi swój klon w sobie, to jest on częścią jej ciała, czy osobnym organizmem?
>Jak dla mnie osobnym organizmem, wszak za 9 miesięcy wyjdzie z brzucha.

Niekoniecznie za 9 miesięcy, bo przecież pytałem ogólnie o samicę, nie kobietę. W taki razie OD KIEDY jest organizmem? Jest nim, jako jajo? A jeśli organizm jest haploidalny, to jest tym samym, jako jajo? Jeśli są to jakieś reguły biologiczne, a nie filozoficzne, to mają dotyczyć wszystkich gatunków! Jeśli niezapłodnione jajo mrówki jest mrówką, to niezapłodnione jajo człowieka jest człowiekiem. A jeśli niezapłodnione jajo nie jest mrówką, zaś tożsamość organizmu nie ulega zmianie podczas rozwoju, to samiec mrówki (rozwijający się z niezapłodnionego jaja) też nie jest mrówką. Definicje są dowolne, ale jak już je traktujemy jako absolutnie obowiązujące, musimy je stosować konsekwentnie.

>>Proszę odpowiedz na moje pytanie, a nie na swoje. Jak również na pozostałe, które zadałem. Czy były niewyraźne?
>Na pozostałe nie odpowiem bo się nie znam na tych elementach.

A co to jest do znania? Wystarczy porównać dany obiekt do definicji organizmu - której zresztą nie przedstawiłeś. To zróbmy tak - ty tylko ją napisz, a ja ci pokażę, co do niej pasuje, a co nie.

>>Ciekawostka, czego konkretnie, jakiej czynności chcą zabronić i pod jaką karą?
>Skrobanki, pewnie pod groźbą więzienia.

Na coś takiego mogą wpaść tyloo kościelni. Czy w jakimś cywilizowanym kraju karze się kobietę za poddaie się aborcji? Co najwyżej tego, który ten zabieg nielegalnie przeprowadza, i tak jest w Polsce. Na razie.

>>Zgadza się, to kwestia ustawy. Ochrona płodów i zarodków to też kwestia ustawy, PO CO oficjalnie do prawa wprowadzać kościelną ideologię?
>Nie interesuje mnie kościelna ideologia, ja mówię tylko o własnych poglądach.

Które czystym przypadkiem, będąc wynikiem samodzielnych przemyśleń, są akuratnie takie, jak biskupie. Oczywiście.
>


Wzruszają mnie nutrie.
16-04-2016 17:56 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>W taki razie OD KIEDY jest organizmem? Jest nim, jako jajo? A jeśli organizm jest haploidalny, to jest tym samym, jako jajo? Jeśli są to jakieś reguły biologiczne, a nie filozoficzne, to mają dotyczyć wszystkich gatunków! Jeśli niezapłodnione jajo mrówki jest mrówką, to niezapłodnione jajo człowieka jest człowiekiem.
Być może. Jak zainteresuję się biologią mrówek to poinformuję, na razie brak mi wiedzy w tym zakresie

>Definicje są dowolne, ale jak już je traktujemy jako absolutnie obowiązujące, musimy je stosować konsekwentnie.
Ja je stosuję konsekwentnie do ludzi, dlatego uważam, że zarodek ma takie samo prawo do życia jak każdy inny człowiek, którego komórki się starzeją i posiada swoje unikalne DNA.

>Na coś takiego mogą wpaść tyloo kościelni. Czy w jakimś cywilizowanym kraju karze się kobietę za poddaie się aborcji? Co najwyżej tego, który ten zabieg nielegalnie przeprowadza, i tak jest w Polsce. Na razie.
Z tego co słyszałem w czasie ostatnich dyskusji na ten temat w mediach, są kraje np. w Ameryce Południowej, które stosują takie kary. Poza tym, dlaczego obecność prawa w innych krajach ma oznaczać słuszność rozwiązań?

>Które czystym przypadkiem, będąc wynikiem samodzielnych przemyśleń, są akuratnie takie, jak biskupie. Oczywiście.
Wierzyć możesz w co chcesz, mnie to nie interesuje. Co do tematu... moje poglądy są zgodnie z KK tylko w aspekcie dotyczącym tego, że należy chronić człowieka od poczęcia natomiast źródła i argumenty są inne, ja nie artykułuję bredni o jakiejś duszy i innych takich.
17-04-2016 09:50 
 Ocena 6 na 6
ZaKotem (8733 punktów)
>>W taki razie OD KIEDY jest organizmem? Jest nim, jako jajo? A jeśli organizm jest haploidalny, to jest tym samym, jako jajo? Jeśli są to jakieś reguły biologiczne, a nie filozoficzne, to mają dotyczyć wszystkich gatunków! Jeśli niezapłodnione jajo mrówki jest mrówką, to niezapłodnione jajo człowieka jest człowiekiem.
>Być może. Jak zainteresuję się biologią mrówek to poinformuję, na razie brak mi wiedzy w tym zakresie

Właśnie udzielilem ci informacji na temat pewnej właściwości rozwoju błonkówek, więc teraz już masz wiedzę na ten temat i możesz się ustosunkować.

>>Definicje są dowolne, ale jak już je traktujemy jako absolutnie obowiązujące, musimy je stosować konsekwentnie.
>Ja je stosuję konsekwentnie do ludzi, dlatego uważam, że zarodek ma takie samo prawo do życia jak każdy inny człowiek, którego komórki się starzeją i posiada swoje unikalne DNA.

Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby jego komórki się nie starzały, to już by nie miał prawa do życia? Proszę powiedzieć, DLACZEGO MA MNIE OBCHODZIĆ fakt, że jakiś organizm stał się z haploidalnego diploidalnym i czemu to akurat wydarzenie ma drastycznie zmienić mój stosunek do tego organizmu?

>>Które czystym przypadkiem, będąc wynikiem samodzielnych przemyśleń, są akuratnie takie, jak biskupie. Oczywiście.
>Wierzyć możesz w co chcesz, mnie to nie interesuje. Co do tematu... moje poglądy są zgodnie z KK tylko w aspekcie dotyczącym tego, że należy chronić człowieka od poczęcia natomiast źródła i argumenty są inne, ja nie artykułuję bredni o jakiejś duszy i innych takich.

No właśnie KK też. Słyszałeś żeby jakiś kościelny w kwestii aborcji wypowiadał się o duszy? Ja nie. Kościół w praktycecałkiem zrezygnował z używania pojęcia duszy. Teraz też gadają tylko brednie o DNA innych takich.


Wzruszają mnie nutrie.
vifix (2315 punktów)
>Właśnie udzielilem ci informacji na temat pewnej właściwości rozwoju błonkówek, więc teraz już masz wiedzę na ten temat i możesz się ustosunkować.
Nie, nie udzieliłeś. Jak poczytam coś na ten temat to wtedy będę się wypowiadał. Na razie ten temat mnie nie interesuje.

>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby jego komórki się nie starzały, to już by nie miał prawa do życia?
Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby mógł żyć bez mózgu, to już by nie miał prawa do życia?

>Proszę powiedzieć, DLACZEGO MA MNIE OBCHODZIĆ fakt, że jakiś organizm stał się z haploidalnego diploidalnym i czemu to akurat wydarzenie ma drastycznie zmienić mój stosunek do tego organizmu?
Nie odpowiem Ci na to pytanie. Jak ma na nie odpowiedzieć? Jak Ty byś odpowiedział na pytanie dlaczego ma mnie obchodzić fakt, że mój sąsiad twierdzi, że chce żyć choć ja nie chcę aby żył?

>No właśnie KK też. Słyszałeś żeby jakiś kościelny w kwestii aborcji wypowiadał się o duszy? Ja nie.
Ja tak. Pewnie nie masz tv

>Kościół w praktycecałkiem zrezygnował z używania pojęcia duszy. Teraz też gadają tylko brednie o DNA innych takich.
O tym z kolei ja pierwsze słyszę.
17-04-2016 11:47 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Właśnie udzielilem ci informacji na temat pewnej właściwości rozwoju błonkówek, więc teraz już masz wiedzę na ten temat i możesz się ustosunkować.
>Nie, nie udzieliłeś. Jak poczytam coś na ten temat to wtedy będę się wypowiadał. Na razie ten temat mnie nie interesuje.

A ja w naiwności swojej myślałem, że interesuje cię sprawa tożsamości organizmu i jej związek z jego poliploidalnością. Ale jak cię to ie interesuje, to jak to możliwe, że masz na ten temat tak ugruntowaną opinię.

>>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby jego komórki się nie starzały, to już by nie miał prawa do życia?
>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby mógł żyć bez mózgu, to już by nie miał prawa do życia?

Moim zdaniem tak, człowiek bez mózgu to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do życia. Teraz ty odpowiedz na moje pytanie.

>>Proszę powiedzieć, DLACZEGO MA MNIE OBCHODZIĆ fakt, że jakiś organizm stał się z haploidalnego diploidalnym i czemu to akurat wydarzenie ma drastycznie zmienić mój stosunek do tego organizmu?
>Nie odpowiem Ci na to pytanie.

Szkoda.

>Jak ma na nie odpowiedzieć?

Zgodnie z własnym sumieniem i rozumem, oczywiście.

>Jak Ty byś odpowiedział na pytanie dlaczego ma mnie obchodzić fakt, że mój sąsiad twierdzi, że chce żyć choć ja nie chcę aby żył?

Bo takie nastawienie ułatwia stosunki międzyludzkie i sprawia, że wychodząc z domu nie musimy zabierać broni i rozglądać się dookoła.


Wzruszają mnie nutrie.
vifix (2315 punktów)
>Ale jak cię to ie interesuje, to jak to możliwe, że masz na ten temat tak ugruntowaną opinię.
A pomyliłem się w którymś momencie? Zarodek ludzki nie ma unikalnego DNA i starzejących się komórek?

>>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby mógł żyć bez mózgu, to już by nie miał prawa do życia?
>Moim zdaniem tak, człowiek bez mózgu to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do Moim zdaniem tak, człowiek bez starzejących się komórek to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do życia.

>>>Proszę powiedzieć, DLACZEGO MA MNIE OBCHODZIĆ fakt, że jakiś organizm stał się z haploidalnego diploidalnym i czemu to akurat wydarzenie ma drastycznie zmienić mój stosunek do tego organizmu?
>>Nie odpowiem Ci na to pytanie.
>Szkoda.
Ok, to ja też odpowiem.
Bo takie nastawienie ułatwia stosunki międzyludzkie i sprawia, że wychodząc z domu nie musimy zabierać broni i rozglądać się dookoła.
Zadowolony?
19-04-2016 21:00 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Ale jak cię to ie interesuje, to jak to możliwe, że masz na ten temat tak ugruntowaną opinię.
>A pomyliłem się w którymś momencie? Zarodek ludzki nie ma unikalnego DNA i starzejących się komórek?

Tak, w obu. Zarodek bliźniaka jednojajowego nie ma unikalnego DNA, a komórki zarodka nie starzeją się. Starzenie zasadniczo rozpoczyna się sporo później.

>>>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby mógł żyć bez mózgu, to już by nie miał prawa do życia?
>>Moim zdaniem tak, człowiek bez mózgu to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do Moim zdaniem tak, człowiek bez starzejących się komórek to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do życia.

A TERAZ ODPOWIEDZ NA MOJE PYTANIE:

>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby jego komórki się nie starzały, to już by nie miał prawa do życia?




>>>>Proszę powiedzieć, DLACZEGO MA MNIE OBCHODZIĆ fakt, że jakiś organizm stał się z haploidalnego diploidalnym i czemu to akurat wydarzenie ma drastycznie zmienić mój stosunek do tego organizmu?

>Bo takie nastawienie ułatwia stosunki międzyludzkie i sprawia, że wychodząc z domu nie musimy zabierać broni i rozglądać się dookoła.
>Zadowolony?

Aha. A w jaki sposób ta zależność zachodzi? Jak nie uznam ważności faktu diploidalności pewnego zarodka, to zwiększam prawdopodobieństwo, że ten zarodek mnie zastrzeli?

W każdym razie - powiadasz, że twoim zdaniem w krajach, w których ludzi obchodzi diploidalność jednokomórkowca, jest mniej przestępstw z użyciem przemocy?

Wzruszają mnie nutrie.
19-04-2016 21:14 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
Nie odpowiem, jak poczytam itd., itp. I to jest problem w tym kraju. Ludzie którzy nie mają nic do powiedzenia, poza przekonaniem opartym na cudzej wierze, próbują tę już ponoć własną wiedzę(wiarę) przekazać innym. Nie przekonasz ich. Szkoda Twojego trudu.
20-04-2016 17:00 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Nie odpowiem, jak poczytam itd., itp. I to jest problem w tym kraju. Ludzie którzy nie mają nic do powiedzenia, poza przekonaniem opartym na cudzej wierze, próbują tę już ponoć własną wiedzę(wiarę) przekazać innym. Nie przekonasz ich. Szkoda Twojego trudu.
Zamiast stosowania argumentów ad personam przydałoby się napisać merytorycznego ale to dosyć Typowe dla ludzi Twojego pokroju. I to jest problem w tym kraju.
Wybacz o wielki Panie, że nie wszyscy Ci przytakują i przyznają rację.
20-04-2016 17:05 
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)
>Tak, w obu. Zarodek bliźniaka jednojajowego nie ma unikalnego DNA, a komórki zarodka nie starzeją się. Starzenie zasadniczo rozpoczyna się sporo później.
A ktoś napisał o bliźniaku jednojajowym? Czyli komórki zarodka nie zmieniają się. Hmmm... ciekawe... jakiś link?

>>>Moim zdaniem tak, człowiek bez mózgu to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do Moim zdaniem tak, człowiek bez starzejących się komórek to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do życia.
>A TERAZ ODPOWIEDZ NA MOJE PYTANIE:
O co Ci chodzi? Przecież już odpowiedziałem.

>Aha. A w jaki sposób ta zależność zachodzi? Jak nie uznam ważności faktu diploidalności pewnego zarodka, to zwiększam prawdopodobieństwo, że ten zarodek mnie zastrzeli?
Hmm... on pewnie nie, wszak będzie martwy, ale babcia, która pragnęła wnuka może mieć na to ochotę, ewentualnie jakiś obrońca życia.

>W każdym razie - powiadasz, że twoim zdaniem w krajach, w których ludzi obchodzi diploidalność jednokomórkowca, jest mniej przestępstw z użyciem przemocy?
Nie. A ktoś tutaj pisał o prawdopodobieństwie?
20-04-2016 21:27 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Tak, w obu. Zarodek bliźniaka jednojajowego nie ma unikalnego DNA, a komórki zarodka nie starzeją się. Starzenie zasadniczo rozpoczyna się sporo później.
>A ktoś napisał o bliźniaku jednojajowym?

Ty. Pisałeś o każdym zarodku, a więc i o bliźniaku. Chyba, że pisałeś o jakimś jednym, konkretnym zarodku, w takim razie przepraszam, ale uściślij, o którym zarodku mówimy.

>Czyli komórki zarodka nie zmieniają się. Hmmm... ciekawe... jakiś link?

Komórki zarodka NIE STARZEJĄ SIĘ.
pl.wikipedia.org/wiki/Proces_starzenia_się

>>>>Moim zdaniem tak, człowiek bez mózgu to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do Moim zdaniem tak, człowiek bez starzejących się komórek to nie osoba i w związku z tym nie musi mieć prawa do życia.
>>A TERAZ ODPOWIEDZ NA MOJE PYTANIE:
>O co Ci chodzi? Przecież już odpowiedziałem.

Jest mi niewyobrażalnie przykro, że nie zauważyłem odpowiedzi. Przeglądnąłem twoje wypowiedzi jeszcze raz i znów nie znalazłem. Wybacz ułomnemu człowiekowi z wadą wzroku i odpowiedz jeszcze raz, przypominam, że pytanie brzmiało:

> Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby jego komórki się nie starzały, to już by nie miał prawa do życia?

>>Aha. A w jaki sposób ta zależność zachodzi? Jak nie uznam ważności faktu diploidalności pewnego zarodka, to zwiększam prawdopodobieństwo, że ten zarodek mnie zastrzeli?
>Hmm... on pewnie nie, wszak będzie martwy, ale babcia, która pragnęła wnuka może mieć na to ochotę, ewentualnie jakiś obrońca życia.

O widzisz, i tu dotykasz sedna problemu. Ewentualnego ograniczenia prawa do aborcji dokonujemy nie ze względu na naturę zarodków i zygot, tylko ze względu na poglądy innych ludzi. I słusznie, poglądy innych ludzi należy szanować, szczególnie jeśli to poglądy większości. Wypada jednak też zauważyć, że mogą się one zmieniać w czasie i nie stanowią one żadnego "prawa naturalnego".

Wzruszają mnie nutrie.
20-04-2016 18:29 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Gdyby tak zmodyfikować człowieka, aby mógł żyć bez mózgu, to już by nie miał prawa do życia?
Dla Pana możliwe, iż najważniejszy jest rozwój ciała, ja większą wagę rozwoju do mózgu przykładam.
>Bardzo fajnie, a ktoś inny pewnie do nogi.
No właśnie, tak Pan właśnie robi czyni, a to mózg czyni nas człowiekiem.
>Może dla Pana, dla mnie istotny jest szerszy obraz niż jeden organ.
Dokładnie dla mnie, choć opieram się tu na dorobku uczonych, ale Pan może odwołać się też do profesora:
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,625941#w626780 Ale ma Pan rację dla mnie nawet gdyby wszystkie organa były idealne, to bez mózgu ludźmi nie jesteśmy. www.racjon(*)m.php/s,703219/z,0/d,3#w705047
Jakiekolwiek argumenty racjonaliści by nie przedstawili, to po wierzących spływa to jak woda po kaczce. Oni w swym zacietrzewieniu na wszystko co przeczy ich wierze są teflonowi.

Maszyny potrafią ciało ludzkie przez bardzo długi czas utrzymać przy zachowaniu wielu funkcji życiowych, ale tu może być zasadnym tylko pytanie jakie prawa ma ludzki trup? Moim zdaniem trup też ma prawa. Np. do nie bezczeszczenia zwłok i godnego człowieka pochówku. Inne prawa, jak np. wstąpienie do raju, czy też do życia wiecznego możemy mu przyznawać, tylko nic z tego nie wynika. Człowiek to funkcjonujący mózg połączony przez ciało z otaczającą go rzeczywistością i nawet gdyby wszystkie organa były idealne, to bez mózgu ludźmi nie jesteśmy.

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd jest pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego. (...)

Z najważniejszym aspektem budowy mózgu - jego wewnętrznymi połączeniami spotykamy się późno w rozwoju płodu. Synapsy między neuronami zaczynają się formować około siódmego miesiąca rozwoju. Dalej, jak pisze Susan Greenfield: Dziewięć miesięcy po zapłodnieniu większość neuronów, które w przyszłości uformują nasz mózg, trafia do przypisanych im obszarów. Po dotarciu do miejsca swojego przeznaczenia każdy z nich "zapuszcza korzenie" i zaczyna porozumiewać się z sąsiadami, by wespół z nimi stworzyć sieć połączeń synaptycznych. W nowym mózgu neurony nieprzerwanie "wypuszczają" aksony w celu połączenia się z innymi. Spektakularny wzrost wielkości mózgu uwarunkowany jest właśnie procesami rozwoju międzyneuronalnych złącz komunikacyjnych, a nie wyłącznie wzrostem samych neuronów. Wybitny amerykański badacz mózgu dzieci i nastolatków bezinwazyjną metodą MRI Jay Giedd napisał: W wieku sześciu lat osiąga on już 95 % swego dorosłego rozmiaru. Ale substancja szara, myśląca część mózgu, w okresie dzieciństwa nadal się zagęszcza, w miarę jak rozwijają się połączenia komórek nerwowych - trochę jak w przypadku drzewa, na którym pojawiają się nowe gałęzie i rozwidlenia. W korze czołowej, a więc na obszarze odgrywającym kluczową rolę przy formułowaniu, organizacji, strategii proces przyrostu substancji szarej osiąga szczytową wartość w wieku około 11 lat u dziewczynek i około 12 lat w przypadku chłopców, mniej więcej w okresie dojrzewania. Czyli mózg nastolatka nie jest wcale lepiej ukształtowany jak jego ciało.


@@@
.
21-04-2016 09:32 
 Ocena 8 na 8
tarkos (10757 punktów)
>Zarodek, płód czy niemowlak to (..) jest ta sama osoba, tylko na różnych etapach rozwoju własnego organizmu.
Jeśli nawet każde niemowlę uznać za osobę (choć np. w wypadku bezmózgowia nie jest to oczywiste), to i tak stąd nie wynika, jakoby osobą był każdy płód lub zarodek.
Mylisz tu chyba wnioski z założeniami (a posteriori versus a priori).

Owszem, każde dziecko było kiedyś zarodkiem, ale nie każdy zarodek* będzie kiedyś dzieckiem.
Podobnie jak każdy maturzysta był kiedyś analfabetą, ale nie każdy analfabeta musi być maturzystą.
Ogólnie: "Każdy stary był kiedyś młody, ale nie każdy młody będzie kiedyś stary" (powtarzam za Kołakowskim).

W szczególności - w kontekście wątku - każde dziecko było czymś (zygotą, zarodkiem), ale nie każde coś jest przyszłym dzieckiem.

Być może tzw. obrońcy życia chcieliby, by z każdej pary ludzkich gamet wyrosły królowe i profesorowie - jest to jednak 'myślenie' życzeniowe, niezgodne z mechanizmami "Matki Natury" ani (jak kto woli) z projektem "Boga Ojca".
__________
(*)Cytat:
.. ok. 50-70% zapłodnionych komórek nie ulega zagnieżdżeniu (ginie w sposób niezauważalny). Nawet po zagnieżdżeniu, na 1000 ciąż ok. 300 zakończy się przedwcześnie, resorpcją lub poronieniem samoistnym (..) Spośród tych 300 przypadków w pierwszym miesiącu zginie ok. 112 zarodków, w drugim miesiącu - 72, w trzecim - 43, w czwartym - 24 reszta w pozostałych miesiącach ciąży.

/za wikipedią/
23-04-2016 11:48 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>najczęściej "sprawy proste" są tylko dla prostaków
Uchodzący niekiedy za prostaka Albert Einstein twierdził, że "jeśli nie potrafi się czegoś wytłumaczyć w prosty sposób, to znaczy, że tak naprawdę się tego nie rozumie".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
09-04-2016 17:32 
 Ocena 8 na 8
Lilly Amina (4723 punktów)
>Albo to człowiek i nie należy go zabijać
A ma PESEL? Bo w Polsce każdy człowiek powinien mieć.
>albo nie jest to człowiek i można się tego pozbywać na życzenie
Pies i kot nie są ludźmi, ale nie radzę się ich pozbywać "na życzenie", bo jeszcze ktoś policji doniesie.
Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest. A przypomnij mi, czy chodzi o lekcję biologii w podstawówce, czy o zaostrzanie ustawy z 1993 r.?
vifix (2315 punktów)
>A ma PESEL? Bo w Polsce każdy człowiek powinien mieć.
Prawo zawsze można zmienić tak, że prawnie ktoś będzie uznawany za człowieka od 18 lat. I co wtedy?

>Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest. A przypomnij mi, czy chodzi o lekcję biologii w podstawówce, czy o zaostrzanie ustawy z 1993 r.?
Nie bardzo wiem, do czego zmierzasz.
09-04-2016 18:14 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)
>>A ma PESEL? Bo w Polsce każdy człowiek powinien mieć.
>Prawo zawsze można zmienić tak, że prawnie ktoś będzie uznawany za człowieka od 18 lat. I co wtedy?
Teraz to już bawisz się w ogrodnika. Prawodawcy, choć nie do końca mądrzy, aż tak bezmózgowi nie są.
>>Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest. A przypomnij mi, czy chodzi o lekcję biologii w podstawówce, czy o zaostrzanie ustawy z 1993 r.?
>Nie bardzo wiem, do czego zmierzasz.
Do tego:
Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest.
Rozumiesz? PRAWNIE. Bo chyba rozmawiamy o PRAWIE do aborcji i jej USTAWOWYCH warunkach, a nie o systematyce zwierząt i ich nazwach gatunkowych? Prawnie (zresztą medycznie również) zarodek i płód są zarodkiem i płodem, nie człowiekiem. Nie wiem, czego tu nie rozumieć.
09-04-2016 18:42 
 Ocena 4 na 4
romaro (25211 punktów)
>Rozumiesz? PRAWNIE. Bo chyba rozmawiamy o PRAWIE do aborcji i jej USTAWOWYCH warunkach, a nie o systematyce zwierząt i ich nazwach gatunkowych? Prawnie (zresztą medycznie również) zarodek i płód są zarodkiem i płodem, nie człowiekiem. Nie wiem, czego tu nie rozumieć.
Niech się zabawi w strażaka.

Gdyby przyszło do pożaru budynku - na pierwszym piętrze jedno dziecko, na parterze lodówka pełna zarodków gatunku Homo sapiens - kogo strażak, ale nie tylko, w pierwszej kolejności będzie ratował?
09-04-2016 19:07 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>kogo strażak, ale nie tylko, w pierwszej kolejności będzie ratował?
Myślę, że nie tylko medycznie, nie tylko prawnie, ale również zwyczajnie po ludzku odpowiedź jest oczywista.
09-04-2016 19:26 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>odpowiedź jest oczywista.
Proszę wybaczyć, celowo zwróciłem się do Pani. Dla niego ta łamigłówka za trudna - odpowiedzi by nie udzielił. Teraz ją zna.
09-04-2016 19:30 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>Teraz ją zna.
Czy ja wiem...
vifix (2315 punktów)
>Gdyby przyszło do pożaru budynku - na pierwszym piętrze jedno dziecko, na parterze lodówka pełna zarodków gatunku Homo sapiens - kogo strażak, ale nie tylko, w pierwszej kolejności będzie ratował?

A te dzieci rodziców nie mają?
vifix (2315 punktów)
>Teraz to już bawisz się w ogrodnika. Prawodawcy, choć nie do końca mądrzy, aż tak bezmózgowi nie są.
Kwestia indywidualnej oceny, niektóre feministki domagające się pełnego prawa do aborcji twierdza, że są.

> Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest.
>Rozumiesz? PRAWNIE. Bo chyba rozmawiamy o PRAWIE do aborcji i jej USTAWOWYCH warunkach, a nie o systematyce zwierząt i ich nazwach gatunkowych? Prawnie (zresztą medycznie również) zarodek i płód są zarodkiem i płodem, nie człowiekiem. Nie wiem, czego tu nie rozumieć.
Nie rozumiem co to ma do kontekstu. Co ma wspólnego to jak kodeks prawny definiuje człowieka z dyskusją o tym co to jest człowiek? Być może w III rzeszy według prawa żydzi to nie byli ludzie, ale to nie ma żadnego znaczenia w kontekście dyskusji o tym czy żydzi to ludzie.
16-04-2016 18:20 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Teraz to już bawisz się w ogrodnika. Prawodawcy, choć nie do końca mądrzy, aż tak bezmózgowi nie są.
>Kwestia indywidualnej oceny, niektóre feministki domagające się pełnego prawa do aborcji twierdza, że są.
Tu nie potrzeba feministek, wystarczy przyjrzeć się dyskusji o Trybunale Konstytucyjnym, z której jednoznacznie wynika, iż część prawników to "bezmózgowcy", którzy to już kwestia indywidualnego wyboru.

Biologicznie taki zarodek jest zarodkiem gatunku Homo sapiens, ale prawnie człowiekiem nie jest.
Dla mnie najistotniejszym jest to co stwierdzają nauki przyrodnicze, tu medycyna prenatalna. Prawnie to można przeróżne bzdury zadekretować.

Rozumiesz? PRAWNIE. Bo chyba rozmawiamy o PRAWIE do aborcji i jej USTAWOWYCH warunkach, a nie o systematyce zwierząt i ich nazwach gatunkowych? Prawnie (zresztą medycznie również) zarodek i płód są zarodkiem i płodem, nie człowiekiem. Nie wiem, czego tu nie rozumieć.
Prawne definicje ujęte w kodeksy i paragrafy są dla nas najważniejsze. Możemy się z nimi nie zgadzać, ale musimy ich przestrzegać pod groźbą sankcji.

>Nie rozumiem co to ma do kontekstu. Co ma wspólnego to jak kodeks prawny definiuje człowieka z dyskusją o tym co to jest człowiek?
Właśnie to co wyżej napisane. Prawne zapisów - choćby i najgłupszych - musimy przestrzegać. Naukowe definicje - choćby i najmądrzejsze oraz najbardziej wszechstronnie zweryfikowane, mogą być podważane i pozostawać kwestią dyskusji nawet największych głupców. Patrz np. publiczne dyskusje o dopuszczaniu do aborcji w uzasadnionych przypadkach.

brpd.gov.pl/konwencja-o-prawach-dziecka
biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-684.htm#3
Ustawą z dnia 7 stycznia 1993 roku (Dz. U z 1999 r., Nr 5 poz. 32) o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży rozszerzono zakres prawnej ochrony życia dziecka. Zgodnie z art. 1 ustawy prawo do życia podlega ochronie, w tym również w fazie prenatalnej w granicach określonych w ustawie.
pl.wikipedia.org/wiki/Płód
books.goog(*)20z prawie polskim&f=false
lexplay.pl(*)polskim_prawie_cywilnym_cz._11

@@@
.
08-04-2016 21:32 
 Ocena 9 na 9
ZaKotem (8733 punktów)
>Nie każdy zwolennik aborcji mówi... niektórych to nie obchodzi. Szkoda tylko, że tak mało osób rozumie, że istotą sporu o aborcje jest to kiedy można mówić, że ktoś jest człowiekiem.
>
Myślę, że jednak większość rozumie. Natomiast nie każdy myśli w swoim zadufaniu, że to filozoficzne zagadnienie można rozstrzygnąć ustawą.

Wzruszają mnie nutrie.
Fiedia (1636 punktów)
>W Polsce na około 10 milionów kobiet w wieku reprodukcyjnym oficjalnie wykonano 1812 legalnych
>aborcji w 2014 r. Polskie przepisy dotyczące przerywania ciąży nie gwarantują dostępu do legalnej
>aborcji. Przepisy prawa dotyczące przerywania ciąży są restrykcyjne same w sobie, ale rzeczywista
>sytuacja kobiet jest jeszcze gorsza.

Jest. Różne i różniaste cyrki w szpitalach to w Przenajświętszej może i nie chleb powszedni, ale skala zjawiska wystarcza aby niepokoić.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.
Irracja (4721 punktów)
... spór o aborcję, czyli o ochronę "życia poczętego" jest typowym sporem ideologicznym i światopoglądowym. Ma na celu wykazanie wyższości jednej ideologi nad inną. Ustawa ośmiesza Polskę, gdyż mówi o czymś co nie istnieje w żadnym innym segmencie prawa polskiego. Sama ustawa również nie określa, ani nie przytacza jakichkolwiek odnośników do innych określeń przedmiotu ustawy. Nawet najbardziej szariackie państwa islamskie, swe ustawy antyaborcyjne opierają o pewne założenia definiujące moment powstania człowieka. Zwykle to założenia teologiczne, dotyczące momentu otrzymania duszy. W żadnej religii, moment ten nie był, i nie jest utożsamiany z momentem zapłodnienia. Przeważnie moment ten określa się na okres między 40 dniem od zapłodnienia, a końcem 3 miesiąca. Nawet św. Tomasz z Akwinu, i inni "doktorzy" kościoła katolickiego wyrażali ten pogląd. Stąd te dotychczasowe 3-miesięczne przyzwolenie na aborcję. Stąd te bardziej liberalne ustawy antyaborcyjne w krajach dużo bardziej zachowawczych i restrykcyjnych religijnie niż Polska...
... faktem jest, iż KRK zaczął (od jakiś 100 lat) przesuwać moment otrzymania duszy w stronę momentu zapłodnienia. Jeszcze nie tak dawno popularnym poglądem (w kręgach klerykalnych) było powiązanie tego momentu z zagnieżdzeniem się zygoty w ściance macicy, to 10-14 dzień od zapłodnienia. imageshack.com/i/n1tekstzgwodkiedyczlowiekj
I pewnie pogląd ten zagościłby na dłużej gdyby nie pojawił się inny spór światopoglądowy o "in vitro". Po prostu, pogląd ten nie stou w sprzeczności z "in vitro", któremu KRK się sprzeciwia. Kościół tak szybko nieunormuje tej kwesti, bo chyba się zaplątał ideologicznie. Uznanie zagnieżdżenia za moment otrzymania duszy nie jest przeciwne "in vitro". Oficjalne zaś uznanie zapłodnienia za moment otrzymania duszy? Przecież około 50% zygot jest wydalana bez zagnieszczenia. Czyżby Bóg samdokonywał aborcji? A może dusza to nic cennego, skoro Bóg jest tak rozrzutny i bezmyślny w jej dawaniu?..

... aby więc uchwalać ustawę antyaborcyjną powinno się dopiero gdy określi się jakoś podmiot ustawy. Choćby to miała być bzdura typu "nabycie duszy". Poważnej instytucji (Sejm, Senat) nie wypada pisać ustaw dotyczących światopoglądowej abstrakcji...

... poza tym, co to za "ochrona życia nienarodzonego" skoro nie idą za tym inne zapisy ochronne, w innych segmentach prawa. Np. szanowna mamusia nie może "uśmiercić płodu", ale może je upijać alkoholem, faszerować nikotyną i narkotykami, itp - aż do kalectwa, lub śmierci? Wszak oprócz potępienia społecznego, nic jej nie grozi. A potępienie będzie tak "ogromne", że większość się nim nie przejmie... 😂


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365