Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problem z "ateistami"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-06-2012 12:23AgataRączka (116 punktów)Problem z "ateistami"
Ocena 3 na 11
Moim zdaniem, ostatnio doświadczamy pewnej fali "ateistów" w wieku od 12 do 20 lat, którzy jako leniwi katolicy starają się ukryć własny brak chęci, nazywając samych siebie "ateistami". Problem tkwi w tym, że jest to termin, który zasłyszeli w większości gdzieś na forum szkolnym i nadużywają go, w między czasie uroczo trzymając się zasady: "thank God, I'm an atheist" .
właśnie te osoby, które stawia się z prawdziwymi ateistami na jednej szali, sprawiają, że opinia społeczeństwa jest negatywna .
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..
#271
08-07-2012 18:26
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi 17latek
.
>Dobrze to postaram się uzupełnić te luki
Witam na pokładzie młodego racjonalistę.

>nikomu to przecież nie zaszkodzi
Gdyby to prawda była, to myśl wolna czyli wolnomyślicielstwo, tak tępione by nie było.
Z tymi co dużo wiedzą to tylko kłopoty!

Pozdrawiam młodego krytycznego myśliciela.

PS. Proszę wycinać niepotrzebne części poprzednich wypowiedzi.

Podrzucam jeszcze też wart rozważenia: ignostycyzm.

@@@
.

#272
09-07-2012 21:11
 Ocena 7 na 7
Ignorancja (4718 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Vancalar
>Really. To co mi wkleiłaś, to stek ogólników, mnóstwo "być może", prawdopodobnie, "teoretycznie". A ja chcę wiedzieć, jak może powstać komórka. Mamy tablicę Mendelejewa i co dalej ???

Widzisz Vancalar ty nie dostrzegasz niuansu pomiedzy prawdopodobne wysnute na bazie calkiem empirycznych postrzezen, a prawdopodobne wysnute na bazie calkiem fantastycznych postrzezen, wzietych sobie ku swemu zadowoleniu z sufitu.
Jak juz przerobisz ten stopien trudnosci to wdety wroc jako rzetelny dyskutant. Poki co wpisujesz sie swoimi postami doskonale w schemat zwolennikow ID, ktorzy sami nie majac nic do zaproponowania jedynej deski ratunku sie czepiaja, wytykajac rzekome nauki niedoprecyzowania.
Dlaczego rzekome? Bo czepiasz sie li tylko interpretacji pewnych empirycznych faktow, ktore sila rzeczy w sporym obszarze jeszcze Z PODKRESLENIEM JESZCZE nie sa w stanie wyjasnic wszystkiego.Tu upatrujesz ewentualnego pola do rozwiniecia, a taktycznie pomijasz ile juz nauka wyjasnila na niekorzysc boskiego kreatora.

>Z linku o "pierwszej komórce":
>"Nie wiadomo czy błona komórkowa powstała wcześniej czy później od replikatora (czy też może sama stanowiła jedną z form replikatora). Przeważająca teoria (najpierw replikator, później metabolizm) w tej kwestii mówi, że replikator, najprawdopodobniej w postaci istniejącego już wtedy RNA (patrz hipoteza świata RNA) zdążył już powstać, wraz z mechanizmem samopowielania i być może innymi biomolekułami, ale teorie przeciwne (najpierw metabolizm, później replikator) znajdują także liczne poparcie"
>"Nie wiadomo", "teoria", "teorie przeciwne", "Coraz bardziej uzasadnione wydaje się stwierdzenie" , "Aktualny materiał naukowy sugeruje", "ostatni uniwersalny wspólny przodek istniał w początkach archaiku, najprawdopodobniej około 3,5 miliarda lat temu",
>"Istnieją naukowcy postulujący teorię, że zamiast pojedynczego organizmu w roli ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka wystąpiła populacja organizmów..."
>Ty to nazywasz NAUKĄ ? EMPIRIĄ ? DOŚWIADCZENIEM ?? To masa spekulacji których w dodatku nie da się powtórzyć w laboratorium.
>Pozdrawiam

No i co oprocz pozdrowien masz do zaproponowania? Coc co nie wyjasnia niczego, ani tego skad sie wzielo, ani tego jak zrobilo, ze cos sie wzielo. Pomijajac zalosne spekulacje o wyciaganiu kroliczka z kapelusza.

Ale w jednym sie mylisz. Choc wiele jeszcze sie nie udalo powtorzyc na dzien dzisiejszy w laboratorium to gdybys sie tak pojawil lat temu z 60 to spiewal bys inaczej i gdybys te spiewy porownal z dzisiejszym stanem wiedzy (ot chocby
dotyczace powstania aminokwasow ze zwiazkow nieorganicznych) to bys sie zatchnal kochanienki na ament.
Przed doswiadczeniem Millera i Urey´a tobie podobni twierdzili, ze tego nie ma i byc nie moze.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

#273
09-07-2012 21:23
 Ocena 1 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
>To tylko mieszanie słowami, bo nie chodzi tu o o jakiś dowód logiczny tylko czy jest Bóg czy nie.

Który?
boskiateis(*)ogowie-w-ktorych-nie-wierzymy/


#274
10-07-2012 00:11
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
Bardzo dziękuję za propozycje książek, załączone teksty przeczytałem.
W ogólności zgadzam się z Pana wnioskami.
Jeden komentarz:
>>Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne.
>To proste - jeśli wyznajesz popularną religię, to jesteś normalny, ale jeśli należysz do mało popularnego kościoła to wyślą Cię do psychiatry, bo podejrzewają że jesteś wariatem...
>[...]Dlaczego jeśli jesteś katolikiem i w zw. z tym wierzysz w nieudowodnione, nieracjonalne rzeczy, ale "bada" Cię psychiatra o podobnych poglądach, to powie Ci, że jesteś "zdrowy psychicznie", a jeśli wierzysz w Gadającego Konia na Wrotkach, który mieszka we wnętrzu ziemi, to psychiatra powie, że masz schizofrenię? [...] Gdy psychiatra stawia pacjentowi diagnozę "schizofrenia" to właśnie argumentuje, że pacjent wierzy w coś, czego nie ma. Ale czy w takim razie wszyscy wyznający religie są schizofrenikami?

Wyznający religie mają na ogół to do siebie, że koncentrują się na tym wyznawaniu tylko w niektórych porach dnia, a w naszym kręgu kulturowym raz na tydzień przez niecałą godzinę. Wyznawanie ogranicza się do odbycia społecznego rytuału i wysłuchania jakiejś filozoficzno-bajkowej przypowisatki. W pozostałym czasie, przez cały tydzień mało komu do głowy przyjdzie chociażby tylko zastanowienie się nad tym, co usłyszał w kościele, a jeśli nawet to czasem robi, to i tak raczej na zasadzie takiej sobie niezobowiązującej refleksji. Jednak większość czasu spędzona poza tą godziną w kościele jest nastawiona bardzo praktycznie na codzienną gonitwę, w której specjalnie nie ma czasu ani na głębsze myśli, ani na chwilę oddechu. W dzisiejszym wyścigu szczurów to już prędzej można zwariować z konieczności uczestniczenia w grze pozorów, w której szybka konsumpcja ma pokrywać wszelkie ludzkie potrzeby, niż ze względu na religię, która - jak na ironię - daje w tę niedzielę jakiś oddech od banału codzienności.
To tak na marginesie. Nie jest to żaden argument - bo każdy sam sobie wybiera swoje rozrywki - a jedynie taka gorzka refleksja, że dzisiaj dla większości społeczeństwa to ta godzina nic nierobienia w kościele może być nawet profilaktyczna - jako odstresowanie.
Co do meritum, to nie jestem do końca pewien, czy autor tych słów, które Pan tu zacytował ma jakąś większą niż przeciętną (czyli biorąc pod uwagę statystycznego Polaka - prawie żadną) wiedzę na temat schizofrenii oraz jej objawów, ale jeśli ją ma - to sądze, że te jego słowa są zamierzoną, satyryczną przesadą.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#275
10-07-2012 10:04
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi maceox
>Bardzo dziękuję za propozycje książek, załączone teksty przeczytałem.
>W ogólności zgadzam się z Pana wnioskami.
>Jeden komentarz:
>Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne.
>>>>To proste - jeśli wyznajesz popularną religię, to jesteś normalny, ale jeśli należysz do mało popularnego kościoła to wyślą Cię do psychiatry, bo podejrzewają że jesteś wariatem...
[...]Dlaczego jeśli jesteś katolikiem i w zw. z tym wierzysz w nieudowodnione, nieracjonalne rzeczy, ale "bada" Cię psychiatra o podobnych poglądach, to powie Ci, że jesteś "zdrowy psychicznie", a jeśli wierzysz w Gadającego Konia na Wrotkach, który mieszka we wnętrzu ziemi, to psychiatra powie, że masz schizofrenię? [...] Gdy psychiatra stawia pacjentowi diagnozę "schizofrenia" to właśnie argumentuje, że pacjent wierzy w coś, czego nie ma. Ale czy w takim razie wszyscy wyznający religie są schizofrenikami?
>Co do meritum, to nie jestem do końca pewien, czy autor tych słów, które Pan tu zacytował ma jakąś większą niż przeciętną (czyli biorąc pod uwagę statystycznego Polaka - prawie żadną) wiedzę na temat schizofrenii oraz jej objawów, ale jeśli ją ma - to sądzę, że te jego słowa są zamierzoną, satyryczną przesadą.
Słowa: wierzysz w Gadającego Konia na Wrotkach, który mieszka we wnętrzu ziemi, wskazują już na to, że wypowiedział się "śmiertelnie poważnie" i bez żadnej przesady. Oj! Panie Macieju, czasem kpina i przesada jest uzasadnionym merytorycznie sposobem przekazu ważnych spostrzeżeń. Myślę, że warto się zastanowić nad tym co autor nam powiedział.
Polecam książkę T.E.Fullera "Czarownicy i psychiatrzy" (ale Antoniego Kępińskiego i Kazimierza Jankowskiego też warto przeczytać.) Poznanie podstaw psychiatrii daje nam inne spojrzenie na człowieka i granice normalności.

>Wyznający religie mają na ogół to do siebie, że koncentrują się na tym wyznawaniu tylko w niektórych porach dnia, a w naszym kręgu kulturowym raz na tydzień przez niecałą godzinę. Wyznawanie ogranicza się do odbycia społecznego rytuału i wysłuchania jakiejś filozoficzno-bajkowej przypowiastki. W pozostałym czasie, przez cały tydzień mało komu do głowy przyjdzie chociażby tylko zastanowienie się nad tym, co usłyszał w kościele, a jeśli nawet to czasem robi, to i tak raczej na zasadzie takiej sobie niezobowiązującej refleksji.
Tak Pan uważa - to jedna fideistyczna masa? Ja dostrzegam (i socjologia religii też) ogromne wewnętrzne zróżnicowanie wyznawców. Jedni chodzą do kościoła raz w roku inni potrafią nawet dwa razy dziennie. Jedni nie przeczytali uważnie książeczki do nabożeństwa inni poważnie studiują całą myśl chrześcijańską. Warto też dostrzec religijne ukształtowanie światopoglądu wielkich mas i oddziaływanie religii na politykę. Jest bardzo ciekawa literatura z zakresu socjologii religii, a wystarczy poobserwować co się dzieje w Polsce, czy nawet tylko na naszym forum.

>dzisiaj dla większości społeczeństwa to ta godzina nic nierobienia w kościele może być nawet profilaktyczna - jako odstresowanie.
Niedzielna wizyta w kościele, to w większości przypadków rodzaj demonstracji wspólnoty parafii oraz pokazania swojej rangi w tej wspólnocie. Ważne jest miejsce, ubiór itd.
Socjologia religii, to kawałek ciekawej wiedzy o różnych społecznych zachowaniach wierzących.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#276
10-07-2012 11:53
 Ocena 4 na 4
rysiek (4593 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
>(...)
>A co było pierwsze jajko czy kura ?

Radziłbym ostrożność w argumentowaniu tego typu potocznymi mądrościami.
Jeśli chodzi o jajko w ogóle, to wiadomo że "było" na długo przed wyewoluowaniem ptaków. Natomiast jeśli chodzi o domyślne "jajko" (ptasie, otoczone wapienną skorupką), to jakiś czas temu dokonano odkrycia, sugerującego że taka jego forma powstała już w okresie istnienia ptaków. Tak więc, nie jest to ani takie proste, ani niewiadome.
Jajko w ogóle, było wcześniej niż kura, ptasie jajko otoczone wapienną skorupką później niż pierwsze ptaki. Osobiście nie wiem w jakim okresie powstał gatunek kur bankiwa (Gallus gallus), natomiast wywodząca się z niego "kura" (Gallus gallus domesticus) jest na pewno późniejsza niż "jajko".

#277
10-07-2012 17:47
 0 na 4
Konowal (6291 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi setarkos
>>.. jest Bóg czy nie.
>Czy to istotny dylemat?
>Jeśli nie ma "Boga", to znika chyba tylko sens modlitwy (bo nie ma do kogo), a inne formy ludzkiej aktywności pozostają otwarte.

Bo ja wiem - wtedy właściwie wszystko pozostaje otwarte i co jest słuszne decyduje człowiek, a jak wiemy z historii wszystko może być słuszne. Tak więc to jest istotna różnica, a że są grupy ludzi dla których religia jest wzorem na osiągnięcie władzy czy to w sektach czy organizacjach ufologicznych to inna sprawa.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

#278
10-07-2012 19:10
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
.
>>>.. jest Bóg czy nie.
>>Czy to istotny dylemat?
>>>>Jeśli nie ma "Boga", to znika chyba tylko sens modlitwy (bo nie ma do kogo), a inne formy ludzkiej aktywności pozostają otwarte.
>Bo ja wiem - wtedy właściwie wszystko pozostaje otwarte i co jest słuszne decyduje człowiek,
Jak znam całą historię ludzkości, to zawsze decydował człowiek, a że udawał i opowiadał, iż ma różnych mocodawców i różne maski przybierał, to już zupełnie inna sprawa. Jednych interesują fakty, a innych bajeczki. W bajdach (mitach) zawsze ktoś się znajdzie, jak nie bóg to jakiś demon, a to słabość w pięcie, a to we włosach.

>a jak wiemy z historii wszystko może być słuszne.
Najgorsze, gdy podłość jest usprawiedliwiona przez jedynie słuszną doktrynę.
Steven Weinberg:
Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia.

Wszystko jedno, czy tą religią będzie chrześcijaństwo, komunizm czy nazizm.

>Tak więc to jest istotna różnica, a że są grupy ludzi dla których religia jest wzorem na osiągnięcie władzy czy to w sektach czy organizacjach ufologicznych to inna sprawa.
Z wszystkich - znanych mi systemów ideologicznych - najbardziej chciwy na dobra doczesne, a przy tym najbardziej obłudnym jest Kościół Katolicki. Reszta, to co najwyżej lepsi, lub gorsi uczniowie.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.

#279
10-07-2012 20:41
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi maceox
>Pytanie co i dla kogo znaczy "normalnie funkcjonować". Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne.
Naprawdę mnie to cieszy Zaś - normalnie funkcjonować rozumiem w szerokim zakresie, czyli mieścić się w szerokim spektrum społeczeństwa.
>Jednak patrząc na moje własne postępowanie wciąż napotykam na jakieś ślady (czasem wręcz ślepego) podporządkowania autorytetom. Do tego właśnie sprowadza się myślenie dogmatyczne, a nie jest to dla mnie sposób, w jakim chciałbym "normalnie" funkcjonować.
Dlaczego? Wszystkiego nie poznamy i potrzebne są wyznaczniki które pozwalają reagować na nowe sytuacje , czy też wogle na zdarzenia w życiu, czyli autorytety i dogmaty. Nie oznacza to od razu zakazu myślenia i w większości przypadków nie oznacza braku możliwości zmiany swoich przekonań.

>Tak, tylko że co chwilę pojawiają się specjaliści od Boga, którzy z pewnych faktów doświadczalnych lub ich braku próbują wykazywać, że te fakty lub ich brak świadczą właśnie o niczym innym, jak o istnieniu Boga.
Ale tak samo jest w drugą stronę, jak się chce zaistnieć to najlepiej obrazić katolika - no chyba nie tędy droga.
>>Jak jest relatywistycznie to robimy co chcemy , a nie co musimy.
> Jeśli jest tym pierwszym - to zawsze możesz chociaż zapytać - a dlaczego właściwie tak nakazujesz, Boże?
A pewnie że tak. I nieraz się pytam i nieraz wydaje mi się że odpowiedź jest inna niż przyjęte stanowisko kościelne, co nie zwalnia mnie od stosowania zasd mojej religi tylko dlatego że są jakieś wątpliwości.
>>Z natchnienia Ducha Świętego.
>A skąd coś wiesz o Duchu Świętym?
No z Biblii
>>>I sądzisz, że ani trochę nie jesteś uwarunkowany genami i procesem socjalizacji? Sam sobie swojego Boga wymyśliłeś, czy może musiał Ci ktoś o nim opowiedzieć?
>>A co było pierwsze jajko czy kura?
>Wydaje mi się, że najpierw była kula ziemska, potem dopiero ludzie i różne ich kultury, a wśrod nich najpierw byli moi rodzice, a potem dopiero ja. Wydaje mi się, że pierwszych słów uczyłem się od moich rodziców, a pierwszych modlitw od jednej niani. Ale zawsze można powiedzieć, że to tylko pamięć mnie myli i zmysły zwodzą, oraz że to ja sobie to tylko tak wymyśliłem, bo w rzeczywistości jest dokładnie na odwrót - to ja stworzyłem nianię, rodziców, różne kultury i wszystkich ludzi, a także kulę ziemską.
Jest taka filozofia - solipizm - nie do obalenia jak ktoś w nią wierzy . Chodziło mi o to że nawet jak masz rację - to kto pierwszy o tym opowiedział?


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

#280
10-07-2012 20:44
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi 17latek
A tak konkretnie do jakich elementów religii ten krytyczny stosunek czujesz?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn

#281
10-07-2012 21:11
 Ocena 2 na 2
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
>Wiesz ile masz zapłacić, ale wierzysz w pieniądze, że kawałek blaszki czy papierka to jest warte marchewki, która zresztą w drugim sklepie może kosztować inaczej.

Nie widzę w wypowiedzi Fizyka żadnej wiary w pieniądze, marchewka może kosztować piec talentów, albo futro z jenota jednak zawsze można było i dalej można kupić za to zbawienie wieczne

#282
11-07-2012 10:38
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
.
>>>>Pytanie co i dla kogo znaczy "normalnie funkcjonować". Rzeczywiście twierdzenie, jakoby osoby wierzące były w ogólności psychicznie chore uważam za oczywiście bezpodstawne.
>Naprawdę mnie to cieszy Zaś - normalnie funkcjonować rozumiem w szerokim zakresie, czyli mieścić się w szerokim spektrum społeczeństwa.
Gówno prawda - w szerokim spektrum, to mieszczą się i geniusze i głupole. Pan chce być w ciepłym środeczku, gdzie za masy myślą autorytety.

>>>>Jednak patrząc na moje własne postępowanie wciąż napotykam na jakieś ślady (czasem wręcz ślepego) podporządkowania autorytetom. Do tego właśnie sprowadza się myślenie dogmatyczne, a nie jest to dla mnie sposób, w jakim chciałbym "normalnie" funkcjonować.
>Dlaczego? Wszystkiego nie poznamy i potrzebne są wyznaczniki które pozwalają reagować na nowe sytuacje , czy też wogle na zdarzenia w życiu, czyli autorytety i dogmaty.
Nie, nie poznamy, ale ostatnio słuchałem ponad czterdziestoletniego czarnego analfabetę z Afryki - była w nim ogromna otwartość na świat i chęć jego poznania i zrozumienia. Za najważniejszy cel dla swojej wsi uważał postawienie szkoły i sprowadzenie nauczyciela, a dopiero za drugi budowę koniecznej im studni. To był prawdziwy inteligent w odróżnieniu od np. różnych polskich ćwierćinteligentów z wyższym wykształceniem.
Autorytety i dogmaty są potrzebne (a wręcz konieczne) tylko tym, którzy nie umieją lub obawiają się samodzielnego myślenia.
Ja napisałem wyżej np. tu katolicki autor rozważa powiedzenie pisarza:
"Człowieczeństwo nie jest stanem,
w którym przychodzimy na świat.
To godność, którą trzeba zdobyć."

-- Jean Bruller


Co czyni człowieka człowiekiem? Czym jest człowieczeństwo? Najkrócej można to pojęcie zdefiniować jako zespół cech odróżniających zachowania ludzi od zachowań zwierząt, jako "godność, którą trzeba zdobyć". Autor cytatu wyraźnie wskazuje, że pochodzeniem człowieczeństwa nie jest samo bycie człowiekiem - w sensie gatunkowym - jest to miano, na które trzeba sobie zasłużyć.
Czy potrzebne jest nam "człowieczeństwo" czy wystarcza przynależność do homo

>Nie oznacza to od razu zakazu myślenia i w większości przypadków nie oznacza braku możliwości zmiany swoich przekonań.
A po co zaraz werbalnie zakazywać, gdy w procesie socjalizacji (chrześcijańskiego wychowania) dobrze się ukształtuje osobowość o cechach autorytarnych.
(Choć - tak na wszelki wypadek to - indeks ksiąg zakazanych, cenzurę i imprimatur dobrze mieć na orędziu.)

>>>>Tak, tylko że co chwilę pojawiają się specjaliści od Boga, którzy z pewnych faktów doświadczalnych lub ich braku próbują wykazywać, że te fakty lub ich brak świadczą właśnie o niczym innym, jak o istnieniu Boga.
>Ale tak samo jest w drugą stronę, jak się chce zaistnieć to najlepiej obrazić katolika - no chyba nie tędy droga.
Obrazić katolika?
A czy samodzielnie myślący inteligentny człowiek może nie obrazić głupoty. Rozumiem, chciałby Pan, aby racjonaliści się zamknęli. Najlepiej raz na zawsze.
Wielce Szanowny Panie Konowal - polscy katolicy kilka razy dziennie obrażają moją inteligencję i muszę to ścierpieć, choć wcale nie deklaruję "miłości bliźniego".
Czytam i słucham wypowiedzi na temat ateizmu od katechetki, przez księży profesorów, aż po papieży, to są teksty obraźliwe i prostackie do granic chamstwa. Cytowałem je tu już wielokrotnie.

>Jak jest relatywistycznie to robimy co chcemy , a nie co musimy.
>>>>Jeśli jest tym pierwszym - to zawsze możesz chociaż zapytać - a dlaczego właściwie tak nakazujesz, Boże?
>A pewnie że tak. I nieraz się pytam i nieraz wydaje mi się że odpowiedź jest inna niż przyjęte stanowisko kościelne, co nie zwalnia mnie od stosowania zasd mojej religi tylko dlatego że są jakieś wątpliwości.
No, jak Pan mówi,że osobiście z Bogiem rozmawia, to bardzo wiele nam wyjaśnia.

>Z natchnienia Ducha Świętego.
>>A skąd coś wiesz o Duchu Świętym?
>No z Biblii
A co to jest Biblia i jacy są autorzy tego zespołu pism różnorodnych.
Ci "napruci winem i palący jakieś zioła"! Czy różnorodni mędrcy tamtych czasów (a mędrcem był już ten, który umiał czytać i pisać), którzy pisali i to wiedzieli i to co chcieli, dla pouczenia wiernych. www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami

>Jest taka filozofia - solipizm - nie do obalenia jak ktoś w nią wierzy .
Nie zgadzam się, że to tylko solipsyzmu dotyczy! Tak już ogólnie, to z wiarą nie ma dyskusji, gdyż nikt Was nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
Czego Pan Konowal jest najlepszym przykładem.

@@@


Wiara albo rozum - wybór należy do ciebie.
.

#283
11-07-2012 20:31
 Ocena 2 na 4
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
>>Ateiści przynajmniej nie są skłonni zastępować myślenia wiarą.
>A czego tak sądzisz? Odrzucenie istnienia Boga/bogów nie znaczy że ateista nie jest człowiekiem wierzącym np. w UFO albo Yeti.

Bzdura

>
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie

> Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
> św. Augustyn

Następna

#284
11-07-2012 22:24
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Brzostowski
>Natomiast kwestia tzw. "czystego" ateizmu, czyli to co niektórzy przyjmują jako pewność, że boga nie ma (co ja raczej nazywałbym wiarą w ateizm) faktycznie istnieje. Są bowiem tacy, którzy są tego pewni na 100% i nie są w stanie w ogóle przyjąć że ewentualne dowody na istnienie boga mogą się pojawić. To wtedy nie jest ateizm,tylko wiara. I to jest zasadnicza różnica:
>1. twierdzić, że boga nie ma, bo nie ma dowodów i nic nie wskazuje, aby takowe się pojawiły (wg aktualnego stanu wiedzy)
>2. twierdzić, że nigdy takich dowodów nie będzie (bo nie i już!).

Coz, panie Brzostowski zaczynam coraz bardziej sklaniac sie do pogladu, ze jednak miedli Pan fideistycznie.
Jak Pan chce zatem wytlumaczyc wszystkim tu zgromadzonym, ze mysl zawarta w punkcie pierwszym z ktora sie pan zdaje sie zgadza i ja przyjmuje jako racjonalna, a bedaca twierdzeniem nie wynika z pewnosci?
Wydaje mi sie, ze powinien Pan i nie tylko Pan przypomniec sobie co oznacza termin "twierdzenie". Chce Pan powiedziec, ze twierdzic o nieistnieniu boga mozna (bo cos tam), ale juz pewnosci miec nie mozna, ze to twierdzenie jest sluszne?
Taki wlasnie koncowy efekt wylania sie z proby panskiego rozumowania, a raczej rozmydlania tematu, byle tylko postawic na swoim.
Ot, taki uroczy galimatias. Albo rozdwojenie jazni...

Ja skroce to wszystko,bo juz mi sie doprawdy nie chce bawic w takie slowne przepychanki.
Jestem ateista bo nie wierze w boga. I to jest czysty ateizm, gdyz nie miotam sie jak agnostyk,ktory pepla, ze jego to nie dotyczy. Kropka. Dlaczego nie wierze? Bo nie ma zadnych przekonywujacych przeslanek na slusznosc i prawdopodobienstwo istnienia hipotezy zwanej bog. Kropka. Czy bog istnieje?
W swietle dostepnych mi danych i braku chocby najmniejszych sladow boskiej bytnosci mam pewnosc, ze nie, stad twierdze, ze nie istnieje. Jak ktos jest przeciwnego zdania prosze o dowod, bo inaczej zada ode mnie przyjecia czegos na gebe.
Ponadto. Czyzby uwazal Pan, ze dla mnie moze istniec cos w co nie wierze, tym bardziej, gdy moja niewiara nie wynikla z "bo tak mam", tylko byla ciezka praca i walka nad impirtingiem jaki mi zafudnowano?
I to tyle na temat ateizmu, jako wyniku procesu myslenia wbrew obiegowej opinii wiekszosci i wpajaniu.

Natomiast jesli zyczy Pan sobie dalszego miedlenia tematu na zasadzie, ze byc moze... kiedys... cos..., a moze poszli do lasu, a moze sa w studni to przypomne: A moze to jest szerokie i glebokie, jak morze. I wszystko plywac w nim moze. Mnie intresuje co faktycznie plywa, a nie co ktos sobie wymysli, ze plywa (wrozki zebuszki, albo wrozki kielkuszki - trzonkuszki tez moga byc). A faktycznie plywa to, na co juz Panu zwrocilam uwage, gdy rzekl Pan byl:

> Inaczej: nie możesz być na 100% pewien, że boga nie ma, tylko dlatego, że nie ma dowodów na jego istnienie, bo historia wskazuje, że odkrywamy cały czas nowe dowody...

Mianowicie plywa jasny dowod, ze mimo intensywnosci zajmowania sie bytem "bog", od setek jesli nie tysiecy lat, nie znaleziono zadnego konkretu na jego poparcie, za to od lat obserwuje sie koniecznosc ustepowania z pola z tym "bytem".
Jesli ktos pragnie sie nad tym faktem przeslizgnac. Prosze bardzo. To Pan zrobil, gdy wygenerowal z siebie cytowana przeze mnie fraze.

I nie wiele pomoze to wycofywanie sie rakiem:

>Historia, jak Pani napisała, pokazuje nam nowe dowody na wiele spraw. Faktycznie, gdy analizujemy historię, to możemy dojść do wniosku, że tego miejsca dla boga jest coraz mniej, może to prowadzić do uprawnionego wniosku, coraz bardziej uprawdopodobnionego (w miarę nowych odkryć naukowych), że boga nie ma. I w świetle obecnego stanu wiedzy naukowej, należy przyjmować to za fakt, i jest to rozsądne, i racjonalne.

Nie dziwie sie, ze Panska postawa drazni wielu, gdyz usiluje Pan liczyc diably na lebku szpilki.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

#285
11-07-2012 22:58
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)Odp: Problem z "ateistami"
W odpowiedzi Konowal
>>Yeti ok. Ale jeśli ktoś uważający się za ateistę optuje za poglądami Daenikena, dla którego bóg Amon to koleś ze spodka to już trudno go uznać za ateistę. Nieprawdaż?
>Zależy cz bóg czy Bóg

Gowno prawda Konowal.
Dle ciebie moze "B", albo "b" stanowi roznice. Dla ateisty nie ma tu roznicy (chyba, ze koniecznie chce byc zgodnym z narzuconymi przez wiernych normami ortografii). I dlatego nie jest wazne, czy ktos wierzy w stworce-boga bezosobowego, w boga bezosobowego- nie stworce, tylko ducha (cokolwiek to znaczy), czy tez w boga osobowego - ot chocby kosmicznego laboranta, co to zrobil wielkie bum.

Zaiste. Prawde pisza tobie Ci, co ciebie za niezbyt rozgarnietego maja.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365