 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2012 13:16 | Hodża (11172 punktów) | Dzieci za wszelką cenę
3 na 13 | Na marginesie wywiadu w RMF z rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski, ks. J. Klochem fakty.inte(*)iec-posiadac-dzieci-za,1855829Sprawa in vitro wałkuje się w naszym kraju od dwudziestu lat i Polska ponoć jest jedynym krajem europejskim, w którym ta technologia nie jest uregulowana prawnie. To skandal, ale nie o tym chcę tu powiedzieć. Również nie chcę się skupiać na kwestii aborcji, którą Kościół wykorzystuje jako najważniejszy powód swojego sprzeciwu dla tej metody leczenia niepłodności (czy też, jak to przedstawia Kościół, "obchodzenia" problemu). Chcę mianowicie zwrócić tu uwagę na jedno zdanie księdza, z którym muszę się zgodzić, jakkolwiek w całym tym wywiadzie nie znalazłem dla niego tych uzasadnień, które ja dostrzegam w kontekście rozwoju technologii: "Nie jest etyczne chcieć posiadać dzieci za wszelką cenę" . Otóż, moim zdaniem, rozwijanie technologii pozaustrojowego zapłodnienia jest drogą, która prędzej czy później zaprowadzi ludzkość w ślepy zaułek. Uważam, że posiłkowanie się technologią, aby zrekompensować niepłodność, która być może również ma jakiś związek z genetycznymi uwarunkowaniami osób, które nie posiadają dzieci, stanowić będzie jeszcze jeden sposób na utrwalanie w populacji materiału genetycznego, który nie został poddany selekcji naturalnej. Kiedyś rolę takiego selektora stanowiły choroby wieku dziecięcego; dziś, wraz z postępem medycyny, z masowymi szczepieniami, nie spełniają one tej roli. Jakkolwiek nikt nie robił chyba badań tego procesu (byłoby to chyba "niepoprawne politycznie") można domniemywać, że przynajmniej część z nieuleczalnych genetycznych chorób, które pojawiają się ostatnio wśród dzieci częściej, niż np. 100 lat temu może mieć związek z osłabieniem przez postęp cywilizacyjny (nie tylko medyczny) procesów naturalnej selekcji. Wiem, że to brzmi dość brutalnie, ale biologia jest brutalna. Kiedy uzna się za normę pośrednictwo pozaustrojowych technik zapłodnienia, nie będzie już w przyszłości żadnych oporów przed tym, by np. leczyć genetycznie niektóre choroby, wtedy, kiedy takie techniki zostaną opracowane. Pojawi się kwestia granicy - kiedy dopuszczalne etycznie będzie ingerowanie w genom zarodka? Czy usunięcie genu odpowiedzialnego za zwiększone ryzyko nowotworu jest etyczne, ale genu odpowiedzialnego np. za ryzyko wystąpienia wad wzroku już nie? Nawet powiem, że dziwi mnie, iż Kościół nie dostrzega tego zagrożenia ukrytego w zaakceptowaniu pośrednictwa technologii w procesie prokreacji człowieka. Jakkolwiek nie polega on na obecnym etapie ludzkiej wiedzy na bezpośrednim ingerowaniu w genom, to pośrednio już jest (poprzez powoływanie do życia dzieci, spośród których część będzie obdarzona genami, które z jakichś powodów wywołują niepłodność, zatem "powinny" ulec usunięciu z puli genowej) a co więcej - stanowi precedens i otwarcie drogi, na której horyzoncie rysuje się tworzenie hybrydy człowieka i urządzeń technologii medycznej, o eugenice nie wspominając. Chyba mogę mieć rację, że taka perspektywa jest niepokojąca. Kościół natomiast, nie dopuszczając aborcji w żadnym przypadku, sprowadza postulat ochrony życia do absurdu. Wiadomo bowiem, że są przypadki tak uszkodzonych płodów o praktycznie nie rozwiniętym mózgu (może tu medycy powinni raczej zabrać głos, jak bardzo zdegenerowany może być płód), żądanie urodzenia których jest, moim zdaniem, aktem nieludzkim wobec kobiety, która by chciała poddać się aborcji w takim przypadku. (Tutaj zamieszczam link do strony, której wiarygodności nie potrafię ocenić, jednak podejrzewam, że są to zdjęcia prawdziwe: www.wykop.(*)rzadkich-wad-wrodzonych-plodu/ UWAGA, tylko dla osób o bardzo silnych nerwach). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..| vifix (2315 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Moja siostra z dwoma adoptowanymi z Anglii exracerami- greyhoundami.W Polsce jest również wiele psów czekających na adopcję  Psy z Anglii są lepsze? |
#227 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Renegus wykazał w swoich badaniach, że dzieci z tradycyjnych rodzin są szczęśliwsze i zdrowsze niż te wychowane przez pary jednopłciowe i wzbudizł tym w USA spore kontrowersje. Sprawą zajęła się specjalna komisja Uniwersytetu Texas w Austin, gdzie uczony jest zatrudniony.Raport Regnerusa oparty był na analizie odpowiedzi, jakich udzieliły dorosłe dzieci wychowane przez ich biologicznych rodziców lub przez rodzica homoseksualnego wraz z jego lub jej partnerem. ... ciekawe dane (warte uwzględnienia w rozważaniach), jak i chyba też artykuł (dzięki, muszę zajrzeć w wolnej chwili) który linkujesz. Wydaje mi się jednak, że dane statystyczne mogą być trochę zafałszowane. Nie, nie umyślnie - lecz w związku z pewnym, nadal panującym ostracyzmem - nie tylko wobec ludzi homoseksualnych, lecz również wobec ich dzieci. W związku z tym, występujące różnice mogą być mniejsze - ale istnieją i należy się z nimi liczyć... ... przy okazji, warto zwrócić uwagę na inny temat. Są osoby które twierdzą, że powinno się tolerować homoseksualizm jako naturalny, ponieważ istnieje również w świecie zwierząt. Jest to jednak pogląd błędny i wręcz szkodliwy dla środowisk homoseksualnych. O ile homoseksualizm nie jest bezpośrednio powiązany z prokreacją, to chyba nie występuje wśród samic. Przynajmniej ja nie znam takich przykładów. Również zachowania samców nie powinny być traktowane jako homoseksualne, lecz jako biseksualne. Tak się wydaje, że typowy homoseksualizm występuje wyłącznie wśród ludzi i jest związany z tzw. "uczuciami wyższymi: jak miłość, wierność, itp. W sumie, bliższe ludziom są zachowania biseksualne, niż typowo homoseksualne. To czy ktoś będzie hetero, czy homoseksualny wypływa z dwóch warunków. Pierwszy to rzeczywista preferencja do własnej płci, która nie musi wykluczać seksu z płcią przeciwną. Druga to właśnie silne uwypuklenie w naszym życiu, ważności "uczuć wyższych". Miłość, wierność i dążenie do stałego związku dwóch osób może być przyczyną iż część ludzi decyduje się na homoseksualizm, choć równie dobrze (w innych warunkach i środowisku) byliby biseksualnymi... ... pozdrawiam... 
... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje... |
#228 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | . > "Ani z Zielonego Wzgórza" nie udało mi się przeczytać ani w dzieciństwie, ani później. Byłam znudzona po paru stronach.Przeczytałem i nie żałuje. Natomiast nie przeczytałem w dzieciństwie "Kubusia Puchatka" i żałuję do teraz. Znajomość klasyki (nawet tej dziecięcej i młodzieżowej) ułatwia własną tożsamość kulturową, jak i porozumienie z innymi ludźmi wewnątrz tej kultury. Pozdrawiam. @@@ . |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Wydaje mi się jednak, że dane statystyczne mogą być trochę> zafałszowane. Nie, nie umyślnie - lecz w związku z pewnym,> nadal panującym ostracyzmem -> nie tylko wobec ludzi homoseksualnych, lecz również wobec ich dzieci.Oczywiscie. Myślę podobnie, czego też nie zapomniałem wcześniej zastrzec. > W związku z tym, występujące różnice mogą być mniejsze> - ale istnieją i należy się z nimi liczyć...Ja z kolej chętnie zapoznałbym się z innym, analogicznym badaniem, ale jak już pisałem - najlepiej kogoś stojącego całkowicie z boku np. naukowca-ateisty lub wyznawcy innej religii, gdzie nie ma takich restrykcji co do małżeństw homo. > O ile homoseksualizm nie jest bezpośrednio powiązany z prokreacją,> to chyba nie występuje wśród samic. Przynajmniej ja nie znam takich> przykładów.Sory, ale nie bardzo rozumiem. Możesz dookreślić? > Również zachowania samców nie powinny być traktowane> jako homoseksualne, lecz jako biseksualne. Tak się wydaje,> że typowy homoseksualizm występuje wyłącznie wśród ludzi> i jest związany z tzw. "uczuciami wyższymi: jak miłość, wierność,> itp. W sumie, bliższe ludziom są> zachowania biseksualne, niż typowo homoseksualne.Być może. Przy okazji popatrzę co na to nauka. O podłożu homoseksualizmu wiem niewiele - głównie biologicznym z dość dobrej, choć dziś już nieco leciwej książki "Płeć mózgu" autorstwa Moir Anne. Co do wyższych uczuć typu wzajemna miłość - w pełni się z Tobą zgadzam, tam musi być zupełnie podobnie jak w hetero, i to mnie przekonuje czytając różne artykuły. > To czy ktoś będzie> hetero, czy homoseksualny wypływa z dwóch warunków.> Pierwszy to rzeczywista preferencja do własnej płci, która> nie musi wykluczać seksu z płcią przeciwną.Z tego co wiem, homoseksualiści często dochodzą do własnego ostatecznego określenia się latami. Czasem nawet długo tkwią w związkach hetero. > Druga to właśnie> silne uwypuklenie w naszym życiu,> ważności "uczuć wyższych". Miłość, wierność i> dążenie do stałego związku dwóch osób może być przyczyną iż część ludzi> decyduje się na homoseksualizm, choć równie dobrze (w innych warunkach i> środowisku) byliby biseksualnymi...Ciekawe podejście, choć poruszasz się tu widzę jedynie na gruncie uczuć i dążeń (dynamik). A gdzie biologia?  Czasami w zamierzchłych czasach zastanawiałem się nad tym, mniej wiecej w stylu "co to w ogóle ma być, co to za dziwolągi?". Nijak nie mogłem zakwalifikować homoseksualizmu do świata, w którym żyję. Takie zjawiska zawsze porównujemy najpierw do siebie samego, później otoczenia i wiesz, pomimo że i mnie zawsze zależało na miłości, wierność i dążeniu do stałego związku dwóch osób - nigdy jakoś nie przyszło mi do głowy, że tym kimś mógłby być inny mężczyzna. Albo że kolega mógłby pragnąć np. mnie albo innego mojego kolei. Żadnych, dosłownie żadnych takich osób w moim otoczeniu (choć może byli, ale się kryli) Sprawa wychodzi w Polsce dopiero od całkiem niedawna (od kiedy przestano ich na ulicy wytykać) - chcąc nie chcąc więc trzeba tu jakieś stanowisko zająć. Dziś wiem że to po prostu ludzie, tylko inaczej uformowani. Choć do końca nie jestem w stanie nawet sam dla siebie rozstrzygnąć, czy uformowani przez społeczność w której żyją (rodzinę, wychowawców, rówieśników, towarzystwo itp) czy przez biologię. Obecnie akurat skłaniam się do tego drugiego (gównie za wspomnianą Moir Anne) Mimo wszystko trzeba jasno powiedzieć, że to są ludzie - jedni z nas, tak jak ja jestem jednym z nas  A jakie jest Twoje zdanie w temacie kto lub co formuje homoseksualizm? Zakładając oczywiscie, że w ogóle formuje, ale wydaje mi się ze można tak założyć, z prostej przyczyny: magnetyzm, miłość i chęć bycia blisko, dążność do drugiej konkretnej osoby człowiek w sobie odkrywa, a nie wytwarza świadomie. Podobnie jak nie możesz zakochać się w super koleżance, wybranej z całej szkoły "bo obiektywnie ma nałdaniesze włosy, buzię i najlepszą figurę i dobrze by było pokazać się z nią w towarzystwie". Nale zostajesz uchwycony przez większą siłę, dostajesz kopa a propos jakiejś innej dziewczyny, wcale nie tej najładniejszej, dostrzegasz że ona ci się tak jakoś dziwnie przygląda, rozmawia z tobą inaczej niż inne.. i już, umarł w butach. Szybka śmierć  (oczywiscie wariacje czasowe i intensywnościowe mogą być różne, ale chodzi mniej-wiecej o to, że zostaje się uchwyconym przez to "coś") łącząc pozdrowienia
--- |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Nie wiem ile masz lat, ale myślę że może nas po prostu dzielić> różnica pokoleń  Kto wie, może  Ja też nie wiem, ile Ty masz lat. Strzelajac - 20. > Raz na jakiś czas słyszy się o "gangach" agresywnych dziewczynek itd.Może i dziewczynek, ale tylko z nazwy  . W moich, nie tak odległych znowu czasach na kobiete czy też dziewczynę posiadajacą ponadprzeciętną ilość męskich cech mówiliśmy "chłopczyca". > Raczej ich aktywność bywa ukierunkowana przez otoczenie w różne strony.Skąd wnosisz, że przez otoczenie, a nie np. od środka? Albo od środka i równolegle przez otoczenie? Poza tym - czy to zawsze źle, skoro otoczenie kogoś kierunkuje? > Dla mnie to jest mit bo to nie jest rzeczywistość w której ja żyłam  Piękny argument. A Soilidarność, kryzys lat 80tych, Lech Wałęsa (nie ten pocieszny dziadunio wypowiadajacy dzisiaj patetycznym głosem osądy, których prawie nikt nie bierze sero, tylko ten z czarnym wąsem i mikrofonem podłączonym do szczekaczki) to też mit?  > Poza tym piszę tutaj o stereotypowych małych dziewczynkach> i małych chłopcach, owszem zdarzają się, ale równie często dzieci> nie pasują do tych stereotypów, więc po co zawracać sobie tym głowę?Trochę Ci tą głowę jednak pozawracam. A jak odróżniasz archetyp, rolę i dwiste formowanie dziecka przez społeczeństwo w pewnym określonym celu, od stereotypu? > Myślę, że najważniejsze żeby był ktoś, komu na tym dziecku zależy.> Dzieci nie są głupie i są w stanie odnaleźć się w różnych rodzinach> (jak dla mnie ludzkość nie przetrwałaby gdyby było inaczej),> ważne żeby był ktoś kto odpowie na ich pytania - nauczy je myśleć> oraz da im poczucie bezpieczeństwa. Jednak nie mam w tej materii> żadnego doświadczenia, więc jest to tylko opinia  Rozumiem. Wcale nie głupia ta opinia  łącząc pozdrowienia
--- |
#231 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > on jest z urodzenia pacyfistą, nie interesuje go walka, nie lubi> motoryzacji. Ja natomiast (..) walczę do końca.  
--- |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | |
#233 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | Mylisz się: dane statystyczne nie są zafałszowane, tak orzekła komisja. Problem jest w metodologii badań. Zarzucono Regnerusowi kiepski materiał badawczy. Po pierwsze badał rodziny w obrębie organizacji religijnej, a więc była to grupa mało reprezentatywna. Dalej:Dzieci wychowane przez pary homoseksualne to w/g niego dzieci wychowane w rodzinie, w której doszło do rozwodu z powodu homoseksualnego romansu. A więc jak można udowodnić, że gorsze rezultaty w szkole a potem w życiu dorosłym to wynik wychowania w rodzinie homoseksualnej a nie spowodowane a) problemami w rodzinie (ukrywany homoseksualizm lub przynajmniej biseksualizm rodzica, niezadowolenie z pożycia ->romans pozamałżeński) b) samym rozwodem? Przeczytaj nie tylko to co napisała bibuła, ale też podlinkowane artykuły o krytyce badań Regnerusa. |
#234 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > No właśnie, bo to jest odwieczne pytanie czy tolerować> brak tolerancji. Bo czy brak tolerancji dla tolerancji dla> kradzieży jest dobry?Przeczytałem spore objętościowo posty Twojego rozmówcy. Trzeba przyznać, że bardzo logicznie i ze sporym zaangażowaniem Ci te różnice klaruje  Wydaje mi się, że przypadku nietolerancji dla nietolerancji wychodzi pewien dodatkowy aspekt: można, a nawet dobrze jest tolerować takie czy inne zachowania, logikę, wartości (inne niż nasze).. dopóki to nie krzywdzi innych. Gdy już idzie za tym krzywda, cierpienie osób trzecich - wtedy tolerancja się kończy, przechodzisz do działania. To jest normalna zasada człowieka, który nie jest chory na znieczulicę ni żaden objaw lęku związanego np. z adekwatną reakcją na pogwałcenie jakichś zasad typu właśnie podana pzrez Ciebie kradzież w sklepie, którą tylko Ty dostrzegasz. Odpowiedź sformułowałbym tak: jestem tolerancyjny na cudzą nietolerancję dotąd, do póki gościu realnie komuś lub czemuś nie zagraża. > tak naprawdę to wszystko może być prowokacją. Dla jednych> prowokacją może być obsceniczne całowanie się na środku ulicy,> a dla innych subtelne trzymanie się za ręce.Nie przesadzajmy. W takich sytuacjach nie nazwałbym tego prowokacją, tylko po prostu samym życiem  Osobiście lubię patrzeć na takie parki (oczywiście w granicach mojego wolnego czasu i przyzwoitości tzn. nie stoję przed nimi godzinę i nie zaglądam im pod brody  W Chinach bardzo mi się podobało, jak czasem tuż przed moją twarzą chłopcy flirtowali z dziewczętami np. w metro. Było w tym sporo uroku i życia. Gdy jedziesz i rozmyślasz nad czymś mało istotnym, takie obrazki przykuwają uwagę zwłaszcza Europejczyka, w którego kulturze publiczne okazywanie uczuć, ba - ekspresyjnej żywej mimiki twarzy uznawane jest co najmniej za dziwne. A propos pocałunku - widziałem go tam raz, dosłownie tylko raz. Tam to ponoć, jakbyś się kochał ze swoją dziewczyną publicznie. Chłopak z dziewczyną mieli ok. 18 lat, wszystko to się odbyło na stacji metra. Pamiętam, że ok 30 letnia Chinka przechodziła tamtędy, spojrzała na nich i ze zgorszeniem przemieszanym ze złością odwróciła głowę patrząc na mnie wymownie, przekazując mi wyraźną dezaprobatą tego, co widzi. > > takie rozumienie obu pojęć prowadzi do rozdzielenia kwestii> > spornych, od tych wspólnych. Innymi słowy - dopóki nie wkroczymy> > na teren sporu to żyjemy jak w jednej rodzinie. Przecież wśród> > hetero i homoseksualnych są ludzie o tych samych poglądach> > gospodarczych, politycznych, itd.> Zgadzam się, ale myślę, że to jest możliwe nawet bez zagłębiania> się w różnicę pomiędzy tolerancją a akceptacją.  Czasem po prostu nie możesz kogoś lub czegoś u tego kogoś zaakceptować. Więc - jak mawiał klasyk Gowin - tolerujesz, boś biały człowiek  łącząc pozdrowienia
--- |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | Ja?! Wzór cnót ze mnie.. 
--- |
| vifix (2315 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Gdy już idzie za tym krzywda, cierpienie osób trzecich - wtedy tolerancja się kończy, przechodzisz do działania. To jest normalna zasada człowieka, który nie jest chory na znieczulicę ni żaden objaw lęku związanego np. z adekwatną reakcją na pogwałcenie jakichś zasad typu właśnie podana pzrez Ciebie kradzież w sklepie, którą tylko Ty dostrzegasz.Zgadzam się. > Odpowiedź sformułowałbym tak: jestem tolerancyjny na cudzą nietolerancję dotąd, do póki gościu realnie komuś lub czemuś nie zagraża.Pytanie brzmi co to znaczy realnie  > Nie przesadzajmy. W takich sytuacjach nie nazwałbym tego prowokacją, tylko po prostu samym życiem  No właśnie Ty tego byś tak nie nazwał, ale kto inny już tak. Wiele osób uważa, że parady homoseksualne propagują homoseksualizm, choć na logikę jest to podobnej wagi absurdalny argument jak to, że osoba, która wychodzi na miasto w różowym sweterku (bo lubi różowe sweterki) propaguje różowe sweterki. > Osobiście lubię patrzeć na takie parki (oczywiście w granicach mojego wolnego czasu i przyzwoitości tzn. nie stoję przed nimi godzinę i nie zaglądam im pod brody  A ja nie lubię. Generalnie gdybym miał wybór to zabroniłbym możliwości publicznego okazywania uczyć  Być może jest to spowodowane moją zazdrością. Kto wie  > Czasem po prostu nie możesz kogoś lub czegoś u tego kogoś zaakceptować. Więc - jak mawiał klasyk Gowin - tolerujesz, boś biały człowiek  Patrząc z doświadczenia wydaje mi się, że tutaj panuje zasada, iż czym bardziej masz sprecyzowane i przemyślane poglądy, tym bardziej masz kłopot z akceptacją/tolerancją dla innych poglądów. |
| Irracja (4721 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Mylisz się: dane statystyczne nie są zafałszowane, tak orzekła komisja. Problem jest w metodologii badań. Zarzucono Regnerusowi kiepski materiał badawczy. Po pierwsze badał rodziny w obrębie organizacji religijnej, a więc była to grupa mało reprezentatywna. Dalej:Dzieci wychowane przez pary homoseksualne to w/g niego dzieci wychowane w rodzinie, w której doszło do rozwodu z powodu homoseksualnego romansu. A więc jak można udowodnić, że gorsze rezultaty w szkole a potem w życiu dorosłym to wynik wychowania w rodzinie homoseksualnej a nie spowodowane a) problemami w rodzinie (ukrywany homoseksualizm lub przynajmniej biseksualizm rodzica, niezadowolenie z pożycia ->romans pozamałżeński) b) samym rozwodem?> Przeczytaj nie tylko to co napisała bibuła, ale też podlinkowane artykuły o krytyce badań Regnerusa.> ... sorry, ale nie napisałem, że zostały sfałszowane, lecz zafałszowane, i to niecelowo co wyraźnie zaznaczyłem.. Drobna, lecz istotna różnica. > Wydaje mi się jednak, że dane statystyczne mogą być trochę zafałszowane. Nie, nie umyślnie... ... zafałszowanie mogło nastąpić z powodu niewłaściwego doboru grupy badanej, co raczyła pani zauważyć. Jak również z samych odpowiedzi na pytania. Przecież gdyby pytani żyli w innym środowisku, ich doświadczenia, a wiec i odpowiedzi też byłyby inne... ... pozdrawiam... 
... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje... |
#239 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > > Odpowiedź sformułowałbym tak: jestem tolerancyjny na cudzą> > nietolerancję dotąd, do póki gościu realnie komuś lub czemuś> nie zagraża.> Pytanie brzmi co to znaczy realnie  To się w sobie czuje. Kiedyś trzech wyrostków trolowało jednego gościa w moim wieku w tramwaju. Robili to coraz bardziej agresywnie, facet nie pozostawał dłużny we wszystkim.. oprócz agresji. Bronił się (na razie słownie) dobrze, w pewnym momencie zasugerował: ja za chwilę wysiadam i jeśli macie jaja, to z każdym z Was się zmierzę po kolei, czekam na zewnątrz (myślę że bardzo dobrze wyczuł ich agresję). Przysłuchując się temu z mieszanymi uczuciami w pewnym momencie dotarło do mnie, ze jak z nim nie wyjdę i nie stanę plecy w plecy przeciw smarkaczom, to będę do końca życia miał się za ostatniego tchórza.. Dylematy co jest realne a co nie, nie należą wcale do łatwych. > No właśnie Ty tego byś tak nie nazwał, ale kto inny już tak.Bardzo możliwe, a nawet bardzo prawdopodobne. No i? > Wiele osób uważa, że parady homoseksualne propagują> homoseksualizm, choć na logikę jest to podobnej wagi> absurdalny argument jak to, że osoba, która wychodzi na> miasto w różowym sweterku (bo lubi różowe sweterki)> propaguje różowe sweterki.Myślę, że to jest tak, jak powiedział kiedyś bodajże Osho lub Jiddu Krishnamurti a poropos seksu: dopóki coś jest gnojone, ośmieszane, spychane do sfer zakazanych - będzie się wciskać z powrotem, nawet agresywnie z całą swoją mocą. Będzie pornografia, będzie stręczycielstwo, będą nerwice eklezjogenne itp. Przestańmy traktować seks jak jakiś temat tabu, demon lub coś co nas oddala z raju, to temat przestanie być problemem. Chyba podobnie jest z tymi paradami: one są, bo wciąż publicznie bycie homoseksualistą nie jest jakaś normalną rzeczą i większość jednak reaguje na to alergicznie, a ogień jeszcze podsyca Kościół. Przecież nikt nie reklamuje w paradach różowych sweterków.. > A ja nie lubię. Generalnie gdybym miał wybór to> zabroniłbym możliwości publicznego okazywania uczyć  Hehe, a jakbyś to zrobił? Jaka kara i co miałoby być niby dowodem? Donoszenie? Pykanie zdjeć komórką? Babcie ogladające wszystko i wszystkich ze swoich okien? Co do tych ostatnich może i jakiś dobry askpekt tu jest, sprawiłbyś że poczują się w końcu potrzebne  > Być może jest to spowodowane moją zazdrością. Kto wie  Kto wie? Ty na pewno  > Patrząc z doświadczenia wydaje mi się, że tutaj panuje zasada,> iż czym bardziej masz sprecyzowane i przemyślane poglądy, tym> bardziej masz kłopot z akceptacją/tolerancją dla innych poglądów.Dokładnie odwrotnie. Im więcej wiesz na temat panujących stosunków i relacji, tym bardziej nabierasz do tego wszystkiego pokory i dystansu, wiesz że nie tylko Twój punkt widzenia jest dobry, sprawia radość. łącząc pozdrowienia |
| vifix (2315 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Dylematy co jest realne a co nie, nie należą wcale do łatwych.Zgadza się. Chodziło mi tutaj jednak o to, czy realne zagrożenie jest wtedy, gdy ktoś podbiega do ciebie przygotowując pięść do uderzenia, czy gdy ktoś po kłótni z tobą oddalając się mówi: wkrótce zginiesz. > Myślę, że to jest tak, jak powiedział kiedyś bodajże Osho lub Jiddu Krishnamurti a poropos seksu:Myślę, że dosyć często piszesz o seksie. Głodnemu chleb na myśli  > Przestańmy traktować seks jak jakiś temat tabu, demon lub coś co nas oddala z raju, to temat przestanie być problemem.Przykład homoseksualistów podałem wyłącznie przypadkowo. Bardzo mnie po prostu drażnią twierdzenia jakoby oni propagowali gejostwo. > Chyba podobnie jest z tymi paradami: one są, bo wciąż publicznie bycie homoseksualistą nie jest jakaś normalną rzeczą i większość jednak reaguje na to alergicznie, a ogień jeszcze podsyca Kościół.Raczej chodzi o to, że homoseksualizm to marginalne zjawisko i rzadko się spotyka przedstawiciela tej grupy. Ludzie boja się tego co obce i nieznane. A seks między mężczyznami jest odbierany jako coś obrzydliwego, podobnie zresztą jako seks normalny jest obrzydliwy dla dzieci. > Przecież nikt nie reklamuje w paradach różowych sweterków..Są przez wielu noszone, więc "logicznie" są również reklamowane  > Hehe, a jakbyś to zrobił? Jaka kara i co miałoby być niby dowodem? Donoszenie? Pykanie zdjeć komórką? Babcie ogladające wszystko i wszystkich ze swoich okien? Co do tych ostatnich może i jakiś dobry askpekt tu jest, sprawiłbyś że poczują się w końcu potrzebne  Wystarczy policja na każdym rogu i mandaty uzależnione od wysokości rocznego dochodu  Myślę, że to by poskutkowało. > Kto wie? Ty na pewno  Chyba wiem, ale boje się do tego przyznać. Ta depresja wraca z każdą wiosną  > Dokładnie odwrotnie. Im więcej wiesz na temat panujących stosunków i relacji, tym bardziej nabierasz do tego wszystkiego pokory i dystansu, wiesz że nie tylko Twój punkt widzenia jest dobry, sprawia radość.Wiem o tym, ale jest to bardzo trudne. Tłumaczysz komuś, że Bóg to mit, a on Ci odpowiada, że to niemożliwe, przecież miliardy ludzi na świecie nie mogą żyć przez całe życie w błędzie. No i frustracja narasta  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|