 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2012 13:16 | Hodża (11172 punktów) | Dzieci za wszelką cenę
3 na 13 | Na marginesie wywiadu w RMF z rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski, ks. J. Klochem fakty.inte(*)iec-posiadac-dzieci-za,1855829Sprawa in vitro wałkuje się w naszym kraju od dwudziestu lat i Polska ponoć jest jedynym krajem europejskim, w którym ta technologia nie jest uregulowana prawnie. To skandal, ale nie o tym chcę tu powiedzieć. Również nie chcę się skupiać na kwestii aborcji, którą Kościół wykorzystuje jako najważniejszy powód swojego sprzeciwu dla tej metody leczenia niepłodności (czy też, jak to przedstawia Kościół, "obchodzenia" problemu). Chcę mianowicie zwrócić tu uwagę na jedno zdanie księdza, z którym muszę się zgodzić, jakkolwiek w całym tym wywiadzie nie znalazłem dla niego tych uzasadnień, które ja dostrzegam w kontekście rozwoju technologii: "Nie jest etyczne chcieć posiadać dzieci za wszelką cenę" . Otóż, moim zdaniem, rozwijanie technologii pozaustrojowego zapłodnienia jest drogą, która prędzej czy później zaprowadzi ludzkość w ślepy zaułek. Uważam, że posiłkowanie się technologią, aby zrekompensować niepłodność, która być może również ma jakiś związek z genetycznymi uwarunkowaniami osób, które nie posiadają dzieci, stanowić będzie jeszcze jeden sposób na utrwalanie w populacji materiału genetycznego, który nie został poddany selekcji naturalnej. Kiedyś rolę takiego selektora stanowiły choroby wieku dziecięcego; dziś, wraz z postępem medycyny, z masowymi szczepieniami, nie spełniają one tej roli. Jakkolwiek nikt nie robił chyba badań tego procesu (byłoby to chyba "niepoprawne politycznie") można domniemywać, że przynajmniej część z nieuleczalnych genetycznych chorób, które pojawiają się ostatnio wśród dzieci częściej, niż np. 100 lat temu może mieć związek z osłabieniem przez postęp cywilizacyjny (nie tylko medyczny) procesów naturalnej selekcji. Wiem, że to brzmi dość brutalnie, ale biologia jest brutalna. Kiedy uzna się za normę pośrednictwo pozaustrojowych technik zapłodnienia, nie będzie już w przyszłości żadnych oporów przed tym, by np. leczyć genetycznie niektóre choroby, wtedy, kiedy takie techniki zostaną opracowane. Pojawi się kwestia granicy - kiedy dopuszczalne etycznie będzie ingerowanie w genom zarodka? Czy usunięcie genu odpowiedzialnego za zwiększone ryzyko nowotworu jest etyczne, ale genu odpowiedzialnego np. za ryzyko wystąpienia wad wzroku już nie? Nawet powiem, że dziwi mnie, iż Kościół nie dostrzega tego zagrożenia ukrytego w zaakceptowaniu pośrednictwa technologii w procesie prokreacji człowieka. Jakkolwiek nie polega on na obecnym etapie ludzkiej wiedzy na bezpośrednim ingerowaniu w genom, to pośrednio już jest (poprzez powoływanie do życia dzieci, spośród których część będzie obdarzona genami, które z jakichś powodów wywołują niepłodność, zatem "powinny" ulec usunięciu z puli genowej) a co więcej - stanowi precedens i otwarcie drogi, na której horyzoncie rysuje się tworzenie hybrydy człowieka i urządzeń technologii medycznej, o eugenice nie wspominając. Chyba mogę mieć rację, że taka perspektywa jest niepokojąca. Kościół natomiast, nie dopuszczając aborcji w żadnym przypadku, sprowadza postulat ochrony życia do absurdu. Wiadomo bowiem, że są przypadki tak uszkodzonych płodów o praktycznie nie rozwiniętym mózgu (może tu medycy powinni raczej zabrać głos, jak bardzo zdegenerowany może być płód), żądanie urodzenia których jest, moim zdaniem, aktem nieludzkim wobec kobiety, która by chciała poddać się aborcji w takim przypadku. (Tutaj zamieszczam link do strony, której wiarygodności nie potrafię ocenić, jednak podejrzewam, że są to zdjęcia prawdziwe: www.wykop.(*)rzadkich-wad-wrodzonych-plodu/ UWAGA, tylko dla osób o bardzo silnych nerwach). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..| Hodża (11172 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > O ile są takowe. Niepłodność wynika często z trywialnych powodów - niedrożność jajowodów po stanie zapalnym lub operacji, jako powikłanie po śwince itd.> Poza tym druga sprawa - niepłodność wynikająca nawet z genów, np. problem z osłonką przejrzystą nie ma się w żaden sposób do funkcjonowania osobników, bowiem ten właśnie osobnik może mieć niezwykle wartościowe dla przeżywalności populacji inne geny.> Czy jesteś zdania, że osobniki genetycznie podatne na dżumę powinny nie mieć dzieci w imię dobra populacji?> Albo nietolerujące laktozy?OK. Jestem przekonany. O ile nie znajdę przesłanek, żeby wywołać kolejną burzliwą dyskusję - a wtedy będę walczył jak lew. Ale na razie pass. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#47 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > .. mechanizmy ewolucji cały czas działają i człowiek nie ma jak dotąd patentu na zwycięstwo w konkurencji z innymi gatunkami.Może zatem człowiek powinien odgradzać się od niektórych gatunków (albo je unicestwiać jak np. wirus ospy), by nie być zmuszonym do ciągłej walki? Co nam bardziej przystoi - dopasowywanie własnego genomu do zmiennych form innego życia, czy zmniejszenie bioróżnorodności otoczenia? [Optuję za drugim rozwiązaniem.] |
| kogut59 (3090 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | |
#49 7 na 7 | Ania. (14138 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > >Czy uważasz, że osoby z jaskrą nie powinny mieć dzieci, aby poprawić stan populacji? Albo cukrzycą?> >Jeśli nie, to dlaczego te akurat problemy genetyczne traktujesz inaczej?> To jest już decyzja rodziców. "Powinny" - cóż tutaj może znaczyć to słowo? O jakiego rodzaju powinności, względem czego/kogo mowa?Sugerujesz, że metoda in vitro nie powinna być realizowana, bowiem rodzice obarczeni są genami utrudniającymi rozród. A zatem w imię dobra populacji ograniczymy ich możliwość rozmnażania, pomimo, że medycyna jest w stanie im to zapewnić. Czy od decyzji utrudnienia lub uniemożliwienia jednym parom, z jednej przyczyny medycznej lub losowej (co jest bardzo ważne, często problem z płodnością nie wynika z genów, a urazu, zakażenia, powikłań po chorobie zakaźnej itd.), to rozumiem, że przekłada się to i na inne pary, które mogą geny przeszkadzające w funkcjonowaniu bez pomocy medycznej dzieciom przekazać. Na pewno życie z wadą wzroku przeszkadza. Co z tego, że okulary pomagają - przecież nie chcemy utrwalać genów chorych! Nie rozmnażajmy par z wadami wzroku! Itd. > Na pewno nie powinny mieć dzieci pary, u których wykryto by np. geny recesywne, których połączenie czyniłoby wystąpienie jakiejś strasznej choroby bardzo prawdopodobnym. Tak ja to widzę, natomiast rozumiem również fakt, że dla większości takich osób, nawet ostrzeżonych o takim ryzyku, wystąpienie degeneracji jest tylko "wolą bożą" a nie zdarzeniem, którego można było uniknąć (nie mówię tu o aborcji a o powstrzymaniu się od prokreacji).Takie pary mogą mieć dzieci pozbawione tych recesywnych genów właśnie dzięki in vitro i selekcji zarodków. |
#50 8 na 8 | Ania. (14138 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > >Martwisz się o pogorszenie puli genetycznej populacji przez wyeliminowanie czynnika selekcyjnego, jakim jest selekcja naturalna zarodków.> Przede wszystkim muszę doprecyzować - widzę, że za mało używam wersalików - może to by mnie uchroniło przed oskarżeniami o to, że jestem jakimś oprawcą ze Skały Tarpejskiej - martwię się o pogorszenie puli genetycznej, konkretnie o to, że coraz większa zależność przeżywalności człowieka od osiągnięć medycyny grozi w pewnym momencie skokowym wzrostem rozmaitych mutacji, chorób genetycznych i upośledzenia odporności, co może spowodować w przeciągu kilkuset lat całkowitą zagładę ludzkości. Jest to zwyczajnie przygotowywanie gruntu pod nieuchronne wystąpienie czynników, które wykorzystają zmiany w genomie, przypuszczalnie rodzaj jakiejś pandemii wirusowej.Super że się martwisz. Może w takim razie pomartw się o to, że jesteśmy całkowicie bezradni w razie awarii dużych sieci elektrycznych. Jest to realne zagrożenie w przypadku wyładowań słoneczka. Taki wypadek spowoduje globalne cofnięcie się o kilka wieków, a społeczeństwo nie umie już żyć w takich warunkach. Pomartwmy się o to, że odcięcie internetu spowoduje globalną klęskę. Nasze życie jest zależne od techniki i medycyny. Możemy martwić się o to, ale nie powinno się to przekładać na ograniczanie praw i możliwości konkretnych osób, albo wrócimy faktycznie do metod Sparty. |
#51 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > OK. Jestem przekonany. O ile nie znajdę przesłanek, żeby wywołać kolejną burzliwą dyskusję - a wtedy będę walczył jak lew. Ale na razie pass.Pozdrawiam  |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Sugerujesz, że metoda in vitro nie powinna być realizowana, bowiem rodzice obarczeni są genami utrudniającymi rozród. A zatem w imię dobra populacji ograniczymy ich możliwość rozmnażania, pomimo, że medycyna jest w stanie im to zapewnić.Nie sugeruję tego. Sugeruję, że stosowanie metod zapłodnienia pozaustrojowego wprowadza, moim zdaniem laika, ryzyko, że może jej towarzyszyć - oprócz tej selekcji zarodków, o której dalej piszesz, również selekcja nieświadoma, związana z taką procedurą dokonującą się w innych niż naturalne warunkach. Dam przykład - podczas zapłodnienia naturalnego następuje konkurencja plemników o to, który pierwszy dotrze do komórki jajowej i przeniknie przez jej ściankę. Przecież osoba dokonująca zapłodnienia "w szkle" również jest pewnym czynnikiem selekcyjnym, ale innego rodzaju. Żeby labornt nie wiem jak się starał zastąpić naturę, to wybieranie najbardziej ruchliwego plemnika na podstawie widoku w okularze mikroskopu nie jest tym samym, co "naturalny tor przeszkód". Zaznaczam cały czas, że są to tylko spekulacje. Jednak jestem pewien, że już po kilku pokoleniach i przy rozpowszechnionej metodzie zapłodnienia pozaustrojowego musi dojść do radykalnych zmian natury genetycznej - po prostu z tego powodu, że ta metoda nie odzwierciedla warunków reprodukcji, jakie w toku milionów lat ewolucji zostały zakodowane w ludzkim genomie. > Czy od decyzji utrudnienia lub uniemożliwienia jednym parom, z jednej przyczyny medycznej lub losowej (co jest bardzo ważne, często problem z płodnością nie wynika z genów, a urazu, zakażenia, powikłań po chorobie zakaźnej itd.), to rozumiem, że przekłada się to i na inne pary, które mogą geny przeszkadzające w funkcjonowaniu bez pomocy medycznej dzieciom przekazać.Tutaj się z Tobą zgadzam, ale różnica w moim i Twoim podejściu do sprawy jest natury ilościowej. Ja nie sprzeciwiam się całkowicie tej metodzie i uważam, że można ją stosować - tylko trzeba być świadomym tego, że jeśli jej zastosowanie przybierze charakter masowy i długotrwały, skutki mogą być (i zapewne będą) groźne. > >Na pewno nie powinny mieć dzieci pary, u których wykryto by np. geny recesywne, których połączenie czyniłoby wystąpienie jakiejś strasznej choroby bardzo prawdopodobnym. Tak ja to widzę, natomiast rozumiem również fakt, że dla większości takich osób, nawet ostrzeżonych o takim ryzyku, wystąpienie degeneracji jest tylko "wolą bożą" a nie zdarzeniem, którego można było uniknąć (nie mówię tu o aborcji a o powstrzymaniu się od prokreacji).> Takie pary mogą mieć dzieci pozbawione tych recesywnych genów właśnie dzięki in vitro i selekcji zarodków.Oby i mam nadzieję, że tak będzie.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Super że się martwisz.Gdybym napisał "ostrzegam", byłoby to na granicy oszołomstwa, więc używam eufemizmów  > Może w takim razie pomartw się o to, że jesteśmy całkowicie bezradni w razie awarii dużych sieci elektrycznych. Jest to realne zagrożenie w przypadku wyładowań słoneczka.Też, też. Ale tu można temu stosunkowo łatwo zaradzić, wystarczy tylko zabezpieczyć transformatory wielkiej mocy. > Taki wypadek spowoduje globalne cofnięcie się o kilka wieków, a społeczeństwo nie umie już żyć w takich warunkach.Na tej półkuli, w którą sieknie podmuch wiatru słonecznego. Hm, może to nie będzie nasza półkula  > Pomartwmy się o to, że odcięcie internetu spowoduje globalną klęskę.Nasze zamartwianie się jest wodą na młyn kolejnych hollywoodzkich gniotów. Mówimy temu nasze stanowcze "NIE". > Nasze życie jest zależne od techniki i medycyny. Możemy martwić się o to, ale nie powinno się to przekładać na ograniczanie praw i możliwości konkretnych osób, albo wrócimy faktycznie do metod Sparty.Ograniczanie praw osób - nie - rozpoznawanie skutków i zagrożeń - tak.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#54 3 na 3 | grzmot (741 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Nie sugeruję tego. Sugeruję, że stosowanie metod zapłodnienia pozaustrojowego wprowadza, moim zdaniem laika, ryzyko, że może jej towarzyszyć - oprócz tej selekcji zarodków, o której dalej piszesz, również selekcja nieświadoma, związana z taką procedurą dokonującą się w innych niż naturalne warunkach. Dam przykład - podczas zapłodnienia naturalnego następuje konkurencja plemników o to, który pierwszy dotrze do komórki jajowej i przeniknie przez jej ściankę. Przecież osoba dokonująca zapłodnienia "w szkle" również jest pewnym czynnikiem selekcyjnym, ale innego rodzaju. Żeby labornt nie wiem jak się starał zastąpić naturę, to wybieranie najbardziej ruchliwego plemnika na podstawie widoku w okularze mikroskopu nie jest tym samym, co "naturalny tor przeszkód". Zaznaczam cały czas, że są to tylko spekulacje. Jednak jestem pewien, że już po kilku pokoleniach i przy rozpowszechnionej metodzie zapłodnienia pozaustrojowego musi dojść do radykalnych zmian natury genetycznej - po prostu z tego powodu, że ta metoda nie odzwierciedla warunków reprodukcji, jakie w toku milionów lat ewolucji zostały zakodowane w ludzkim genomie.Ewolucja (bo o nią się martwisz, stawiając konkretnych ludzi na drugim miejscu - w tej argumentacji) polega (m.in.) na zmianach. A utrzymanie większej puli genowej jest korzystne z ewolucyjnego punktu widzenia. Nie możesz wiedzieć w tej chwili, czy para używająca metody in vitro nie jest nosicielami jakiegoś korzystnego genu, który by w innym przypadku przepadł. Wykorzystanie dostępnej technologii w tym celu też jest korzystne - potraktuj to jako skutek ewolucji - rozwinęła się nam inteligencja, i możemy zachować więcej linii genetycznych dzięki temu, że potrafimy poszerzać nasze metody rozmnażania. Twierdząc, że coś kiedyś zaszkodzi, bo jest nienaturalne, bo wcześniej było inaczej, używasz retoryki, hmm, religijnej. Oczywiście, że wcześniej było inaczej, ale teraz możemy więcej i powinniśmy z tego korzystać. Sztuczne światło, duża dostępność pożywienia i szczepionki też mogą być potraktowane jako "ewolucyjnie niekorzystne" - wracamy do jaskiń? |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Ewolucja (bo o nią się martwisz, stawiając konkretnych ludzi na drugim miejscu - w tej argumentacji) polega (m.in.) na zmianach. A utrzymanie większej puli genowej jest korzystne z ewolucyjnego punktu widzenia. Nie możesz wiedzieć w tej chwili, czy para używająca metody in vitro nie jest nosicielami jakiegoś korzystnego genu, który by w innym przypadku przepadł.Nie wziąłem tego pod uwagę. Chyba masz rację, są przesłanki, że nawet krzyżowanie wsobne zachodzące np. na Islandii mogło przyczynić się do zachowania i upowszechnienia pewnych korzystnych genów. > Wykorzystanie dostępnej technologii w tym celu też jest korzystne - potraktuj to jako skutek ewolucji - rozwinęła się nam inteligencja, i możemy zachować więcej linii genetycznych dzięki temu, że potrafimy poszerzać nasze metody rozmnażania.Racja. > Twierdząc, że coś kiedyś zaszkodzi, bo jest nienaturalne, bo wcześniej było inaczej, używasz retoryki, hmm, religijnej. Oczywiście, że wcześniej było inaczej, ale teraz możemy więcej i powinniśmy z tego korzystać. Sztuczne światło, duża dostępność pożywienia i szczepionki też mogą być potraktowane jako "ewolucyjnie niekorzystne" - wracamy do jaskiń?Nie zastanawiam się, czy religijna jest ta retoryka, jakkolwiek podjąłem wątek od ks. Klocha, więc poniekąd tak jest. Nie jest dla mnie ważne, jakiego rodzaju retoryki będę używał w celu wywołania dyskusji, która prowadzi do pewnych konkluzji, jak w tym wątku - podejmowanie dyskusji z pozycji religijnych przez kogoś, kto nie myśli dogmatycznie jest całkiem dobrą metodą sprawdzania błędności wierzeń oraz natury prawd nauki. Nie mówiąc już o tym, że ożywia dyskusję 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#56 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > "Nie jest etyczne chcieć posiadać dzieci za wszelką cenę" .To właśnie kapłani stosują w tym zakresie presję wobec wiernych, co przekłada się na klimat społeczny wokół bezdzietnych par. > Otóż, moim zdaniem, rozwijanie technologii pozaustrojowego zapłodnienia jest drogą, która prędzej czy później zaprowadzi ludzkość w ślepy zaułek. ...Plus za odwagę. Wbrew pozorom jest to temat, który od początku jest pewnym tabu. W dyskusji polegniesz na pewno, bo jeżeli są nawet jakieś badania dotyczące przeciwskazań, to ich publikacja nie przedrze się do szerszego obiegu - są politycznie niepoprawne. Osobiście jestem zdania, że temat in vitro jest tematem zastępczym oraz wybitnie politycznym. Tzw. liberałowie robią kampanię wizerunkową (komu bardziej zależy na prawach obywatelskich), a druga strona pod przykrywką walki o ochronę życia broni swojego monopolu na kierowanie polityką reprodukcyjną. Podnosi się tu "prawa reprodukcyjne" - jedyne, które są silnie zdeterminowane biologicznie, czyli de facto mówienie o "prawach" jest swego rodzaju nadużyciem, zwłaszcza gdy w tle mamy bardzo restrykcyjne wobec obywateli ustawy, chociażby: antyaborcyjną, antynarkotykową, czy ograniczającą wolność zgromadzeń. Nie słychać natomiast z żadnej strony głosów domagających się praw innego rodzaju - np. prawa do mieszkania, czystego powietrza, wody, podstawowej opieki lekarskiej itd.. No ale to wymagałoby czegoś więcej, niż paru dętych wypowiedzi o miłości do nienarodzonych lub podsypania grosza ze wspólnej kasy na refundację (w porównaniu z wydatkami na wojnę to nie są naprawdę żadne pieniądze). Jestem przeciwna refundacji in vitro obecnie, gdy służba zdrowia jest w zapaści i należałoby ustalić priorytety - czy najpierw protezy / rehabilitacja dla osób po wypadkach, żeby mogły wrócić na rynek pracy, czy troska o pojawienie się potencjalnych nowych obywateli. A o naturę bym się nie martwiła. Genom ludzki nie jest jeszcze dobrze rozpoznany i być może wskutek sztucznej selekcji pojawią się takie choroby, jakich jeszcze nie ma. Zresztą ze sztuczną selekcją mamy do czynienia od bardzo dawna. Zakazy zawierania małżeństw międzykastowych / międzyklasowych / międzyrasowych / międzywyznaniowych też stanowiły selekcję. Czasem kończyło się to degeneracją grupy, zwłaszcza tam, gdzie łamano przy tym jeden z najstarszych zakazów - kazirodztwa, obowiązujący praktycznie we wszystkich znanych kulturach (wielopokoleniowa obserwacja skutków?). Z bezpłodnością mężczyzn też był ogromny problem, chociaż całą winę zrzucało się na kobiety. Wiedziałeś, że mężczyźni często jeżdżący konno mogą się takich problemów nabawić? To był przez wieki podstawowy sposób przemieszczania się osób zamożnych. A ich żony, zwłaszcza te z najwyższych warstw społecznych były pod presją i przeważnie ... miały dzieci. Słuszałeś o Izabelli Czartoryskiej? - Sześcioro dzieci, każde z innym ojcem, żadne z mężem.  Przestali ze sobą sypiać już kilka tygodni po ślubie. Tak się kiedyś robiło "in vitro" i wszyscy byli zadowoleni.  > Kościół natomiast, nie dopuszczając aborcji w żadnym przypadku, sprowadza postulat ochrony życia do absurdu. ...Bo to nie jest postulat ochrony życia, tylko konieczność udowodnienia swojej przewagi wobec obywatela. I nie stoją za tym względy etyczne, a jedynie polityczne. |
| Sobiepan (87 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Ale źródeł nie masz...> Szkoda. Książka to tylko książka, bez poparcia w badaniach źródłowych jest mało warta. Nawet Daeniken napisał książkę - tak się pisze to nazwisko? Nie będę sprawdzać, bo nie warto.> humrep.oxfordjournals.org/content/15/4/944.shortZ tego co zrozumiałem, twoje źródło opublikowane 13 lat temu, podaje przy metodzie ICSI znaczący wzrost ilość wad i wspiera mimo małej próby tezy profesora Cebrata (wielokrotny wzrost ilości niektórych wad). Dla ciąż pojedynczych jak się z grubsza policzy dalej wychodzą duże wartości.(dla ciąż mnogich różnice między in-vitro a naturalnym są małe). |
#58 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Jest problem etyczny z testowaniem takich technik. Czy mamy dostateczną pewność, że fragment DNA zawierający "gen nowotworu" nie działa pozytywnie na coś innego?Bardzo, bardzo ciekawa teza... - Przemawia do mojego poczucia biologicznej estetyki: "coś za coś". Jeśli można coś określić mianem intuicyjnego rozumienia genetyki, to właśnie doskonale się to przypuszczenie w nie wpisuje. > Okulary, plomby, protezy, bypassy...Ja czekam na port USB w potylicy i możliwość wymiany wszystkich stawów na syntetyczne (wrodzony artretyzm- mówcie mi: "Pan Pogodynka").
Fabricati Diem, Pvnc! |
| Hodża (11172 punktów) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | > Ja czekam na port USB w potylicy i możliwość wymiany wszystkich stawów na syntetyczne (wrodzony artretyzm- mówcie mi: "Pan Pogodynka").Z tym portem USB to bym się wstrzymał - chyba, że chcesz zostać jakimś cyborgiem, ale nie warto, sądząc po opisach z literatury SF. Natomiast endoprotezy już chyba są stosowane w transplantologii, wspaniała sprawa, ba - są o wiele trwalsze i bardziej niezawodne od naturalnych. Czyżby pycha ludzka spowodowała, że człowiek ośmielił się prześcignąć Stwórcę ?
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony. |
#60 5 na 5 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Odp: Dzieci za wszelką cenę | >materiału genetycznego, który nie został poddany selekcji naturalnej.
Tutaj w błąd wprowadza słowo "naturalny". Trzeba uświadomić sobie, że gen jest podmiotem ewolucji, ale nie jest to podmiot w takim sensie, jak postrzegamy człowieka. Działania z intencją dobra genu, czy jakości genomu, są absurdalne. Idąc tym torem rozumowania można dojść do wniosku, że zdolność do manipulacji genomem wykształciła się w procesie selekcji naturalnej dlatego, że organizmy posiadające tę zdolność uzyskały przewagę genetyczną nad organizmami pozbawionymi tej zdolności. W rzeczywistości jest to pomieszanie paradygmatów. Intencje ludzi są na innym poziomie abstrakcji niż domniemane "cele" genów.
doku (Tomasz Kamiński) |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|