 |
Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-07-2013 20:46 | Pan cogito (182 punktów) | Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga?
1 na 3 | Chodzi mi o to, czy człowiek myślący racjonalnie, może twierdzi że boga nie ma, nie mogąc tego udowodnić? Czy da się udowodnić nieistnienie boga czy tak samo jak wierzący ateiści wierzą w to że go nie ma? Temat bardzo banalny więc był pewnie przerabiany, prosiłbym może jakieś artykuły lub wątki podobne do tego  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Dalej..#436 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >Nie ma możliwości określenia konkretnie co to znaczy Bóg.> Wykazujesz całkowite niezrozumienie definiowania...Nie sądzę. Definicja, owszem powinna posługiwać się już znanymi pojęciami, zgadzam się. > Istniały i były zdefiniowane w sposób dostępny ówczesnym definiującym - tu trzeba pamiętać, że podmiotem definiującym i jedynym układem odniesienia jest człowiek.Jeśli coś było zdefiniowane w sposób dostępny ówczesnym i akceptujesz takie definicje, dlaczego zatem nie akceptujesz np mojej definicji boga (zdefiniowanej w sposób dostępny)? > >Brak konkretnej definicji czegoś nie oznacza, że to coś nie może istnieć. Jest to logiczne i racjonalne.> Zgodnie z poprzednim akapitem coś co nie ma definicji nie istnieje. Dla człowieka, oczywiście. A zaistnieć może wyłącznie na podstawie definicji - człowiek musi jakoś określić (zdefiniować!) cokolwiek co wchodzi w zakres jego poznania.Tutaj tkwi podstawowa różnica w podejściu do poznawania przez Ciebie i mnie świata. Ja uważam, że coś może istnieć, niezależnie od tego czy ktoś to postrzega. Ty uważasz, że aby coś istniało musi być ktoś kto to widzi i jeszcze dodatkowo ten ktoś musi to zdefiniować, bo inaczej to coś nie istnieje. Oczywiście rozumiem Twoje zastrzeżenie - "dla człowieka". Tyle tylko, że prowadzi do po prostu do wniosku, że nie warto się czymś takim interesować, bo dla człowieka "nie istnieje". Może jednak faktycznie istnieć. > >A co do boga, ja rozumiem to pojęcie tak:> >świadoma, inteligentna siła potrafiąca wpływać na świat w sposób dowolny.> Czyli nie rozumiesz i pleciesz dęte dyrdymały.> To co przytaczasz to definicja obiektu wyobraźni...> Zatem aby możliwe było istnienie Boga w rzeczywistości trzeba go tam zdefiniować poprawną definicją czyli udowodnić jego istnienie.  Kto tutaj plecie dyrdymały? Z Twojego wywodu wynika, że coś "dla człowieka" może istnieć tylko wtedy gdy zostanie zdefiniowane, a może być zdefiniowane tylko wówczas gdy zostanie udowodnione jego istnienie? Przecież to bzdura. Według mnie jest tak, że postrzeganie czegoś (udowadnianie istnienia) i definiowanie to procesy dynamiczne i równoległe. > Sztuczka fideistów różnej maści polega na usiłowaniu wciśnięcia pojęcia "Bóg" do jakiejkolwiek dyskusji o świecie...To co piszesz umożliwia jedynie stwierdzenie, że istnienie boga jest z czasem coraz mniej prawdopodobne. Masz prawo oceniać to wyodrębnianie boga w grupie obiektów podlegających "niemożności wykluczenia istnienia", jako obciach. Jednocześnie musisz przyznać, że istnienia boga nie sposób wykluczyć. |
#437 -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >>Współczuję...  > >Sobie też?> Sobie z definicji współczuć nie można - no, chyba, że się na jakie dysocjacyjne zaburzenie tożsamości cierpi.> Cierpisz?> Znaczy się: cierpicie?  Twierdzisz, że z definicji sobie nie można współczuć? Oto definicja współczucia wg PWN: "uczuciowa solidarność z osobą cierpiącą; litość, ubolewanie okazywane komuś nieszczęśliwemu" ( sjp.pwn.pl/haslo.php?id=67212) osobą cierpiącą i nieszczęśliwą może być ktoś inny lub Ty (definicja tego nie rozstrzyga). Oczywiście możesz uznać, że definicja jest zbyt ogólna i stąd wywnioskować, że po prostu zjawisko współczucia nie istnieje. Ale przecież Ty sam współczujesz! Znowu jesteś zdziwiony? To dobrze to oznaka inteligencji. > Zapytam otwarcie: czy różnica między rzeczownikiem a przymiotnikiem jest dla Ciebie w ogóle uchwytna, Brzostowski?Dla istnienia lub nie, nie ma to znaczenia, ale łapię różnicę. > >>>Woda istniała też zanim ją doświadczono, i zanim cokolwiek o niej mógł powiedzieć człowiek. Wniosek z tego jest prosty: coś może istnieć niezależnie od doświadczania tego czegoś.> Co Ty nie powiesz?  A Ciebie to dziwi? > Trójkątne kwadraty i ciupaśne bembokle takoż?  Tak, chociaż to analogia z bogiem mocno naciągana, już lepsza o wróżkach, demonach itd ... > Mój błąd. Po prostu z rozpędu napisałem, że tej samej logiki zażywamy. Ciebie jednak o racjonalny ogląd świata posądzać niełatwo.Ja po prostu dopuszczam możliwość istnienia zjawisk i bytów, których nie możemy zbadać. Wśród takowych także boga, marnie i zbyt ogólnie przeze mnie zdefiniowanego. > >"świadoma, inteligentna siła potrafiąca wpływać na świat> Tyle da się powiedzieć i o szympansie...> >w sposób dowolny."> ...zwłaszcza zaś stwarzając kamienie, których nie może unieść...  O tych kamieniach to wyświechtane, dzeicinne i idiotyczne. To tak jak zapytać co było dwie godziny przed Wielkim Wybuchem i z powodu braku możliwości odpowiedzi snuć o świecie ... > Twe posty raczej z gatunku humour noir, ale co tam. Humor jest humor ."Dziki" też człowiek. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >No właśnie.> Żadne "właśnie", tylko Twój wymysł jest nielogiczny, a nie to w odpowiedzi na co wymyślałeś.Który? > >Brak odniesienia do realu wynika z braku konkretnej definicji oraz braku naukowo potwierdzonych zjawisk z bogiem w roli głównej, nie wyklucza to jednak jego istnienia.> Jego? Czyli do q... nędzy czego?To już chyba przerobiliśmy. > >Dlatego "najracjonalniej" byłoby w ogóle się nim nie zajmować.> I dlatego tak popularna jest głupawa sztuczka teistów z wypominaniem ateistom zajmowania się Bogiem choć to tylko zajmowanie się nimi i ich ekspansją społeczną, a ograniczenie ich bezczelności nie jest możliwe na samym gruncie zasad pokojowego współistnienia; trzeba, niestety, zajmować się także ich chorą wyobraźnią i jej wytworamiTo żadna sztuczka, to fakt. > >Może i wśród wielu racjonalistów taka tęsknota występuje.> Pomarzyć, pospekulować - jak widzisz - wolno każdemu. Nie musi to jednak - jak widzisz - zaćmiewać umysłuTo zależy, ja uważam, że radykalny klerykał jest tak samo groźny jak radykalny antyklerykał. |
| H.Kruger (860 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | Mnie ta dyskusja przypomina Pratchettowskie (i nie tylko) pytanie, czy padające w lesie drzewo wydaje dźwięk, jeśli nie ma tam nikogo, kto mógłby je usłyszeć. No więc zastanawiamy się, czy jakieś hipotetyczne drzewo istnieje. Znamy drzewa. Widzieliśmy je. Są bytami realnymi. To drzewo zapewne istnieje. Czy planeta Neptun istniała nim została odkryta? Wiemy, że wokół gwazd krążą planety. Krążą rówónież wokół słońca. Neptun oczywiście istniał. Czy da się zastosować analogię do Boga? Coś wiemy o Bogu, o bogach? Wiemy, wiemy że wiele kultur i ludów od starożytności miało jakiegoś boga lub bogów. Wiemy, że z każdym z nich był ten sam problem co z naszym współczesnym: realnie nie istnieje. Czy można postawić tezę, że nie powinniśmy zaprzeczać istnieniu Boga nim nie skosntruujemy narzędzi, które umożliwią jego realne odczucie, zmierzenie czy zdefiniowanie? Moim zdaniem nie. Zasadniczo uważa, że kościół poniekąd sam sobie strzelił w stopę. Dlaczego? Kiedyś społeczeństwo było multibogowe. Jahwe w starym testamencie to potwierdza, każe swoim, wyznawcom walczyć z wyznawcami innych bogów, daje przykazanie itd. Z czasem doktryna kościoła innych, starych bogów zaczęła jednak traktować inaczej, nie jako byty realne istniejące na zasadach podobnych do Jahwe ale, powiedzmy "gorszych" (nic w tym złego, każdy bóg może swoim mówić, ze inni są gorsi), ale jako byty nieistniejące. Ot, nasz Bóg to jest prawdziwy, jedyny, ludzkość dążyła do tego momentu, by go odkryć (dzięki Jezusowi, tak) i to jest jej najwyższy stopień rozwoju. Wcześniej ludzie to jak dzikie ludy, wierzyli w pierdoły, we własne wymysły, całe to (pogardliwie) pogaństwo to tylko etap rozwojowy do chrześcijaństwa. A gdy sobie człowiek uświadomi... jeśli tamci są nieprawdziwi bo przyszedł taki a taki, to czemu akurat on jest prawdziwy? |
#440 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > Nie sądzę.A jednak. Mam nadzieję, że to Ci przejdzie jak już zakończymy wymianę zdań. > Definicja, owszem powinna posługiwać się już znanymi pojęciami, zgadzam się.Nie powinna, ale musi. Nie da się zdefiniować niezdefiniowanego niezdefiniowanym. > Jeśli coś było zdefiniowane w sposób dostępny ówczesnym i akceptujesz takie definicje, dlaczego zatem nie akceptujesz np mojej definicji boga (zdefiniowanej w sposób dostępny)?No przecież akceptuję! Mówiłem: Jeśli dla Ciebie jest to pełna definicja to ją jako taką przyjmuję.Mam nadzieję iż nie oburzasz się, że nie traktuję tej zbitki słownej jako rozumnej definicji czegoś co jest elementem czy cechą realnego świata? > Tutaj tkwi podstawowa różnica w podejściu do poznawania przez Ciebie i mnie świata. Ja uważam, że coś może istnieć, niezależnie od tego czy ktoś to postrzega.A ja uważam, że ciągle bujasz w obłokach pseudointelektualnych usiłowań wciśnięcia Boga do rozmowy o świecie - dałeś się wpędzić w maliny czczych spekulacji o niczym czy w najlepszym razie niewiadomoczym i jeszcze jesteś dumny ze swych horyzontów myślowych i dlatego nie zauważasz spraw podstawowych. A spróbuj zwrócić uwagę na pojęcie wszechświata zdefiniowanego jako, powiedzmy: "wszystko co istnieje". Tu jest zawarte po prostu wszystko z tym poznanym przez człowieka i z tym jeszcze nie. I tylko głupawemu dążeniu fideistów zawdzięczamy uporczywe wyodrębnianie ze zbioru tego co jeszcze nie jest poznane czegokolwiek z etykietką boską. Ten wątek też nie jest niczym nowym, niczym odkrywczym, jest wyważaniem po tysiąckroć otwartych już drzwi w przepychankach z fideistami. Jest efektem nieustającej hucpy i głupoty fideistów. Czemu jako sztandarowy przykład czegoś czego istnienia nie da się wykluczyć funkcjonuje to głupkowate, osławione "bóg"? Czemu ...jak to było u niejakiego Brzostowskiego... "świadoma, inteligentna siła potrafiąca wpływać na świat w sposób dowolny"?, a nie "parzągiew mordlana kalitująca druskwiny w mamrotkach", albo "istota pożerająca wszystkich Bogów zanim zaistnieją w realu"? Bo tu ciągle nie chodzi o rozumne rozważania nad światem tylko o obecność tego g na literę b. I skóra się marszczy na plecach kiedy kolejny mędrek jako szczyt intelektualny postuluje możliwość istnienia boga czy nawet Boga w żaden rozumny sposób nie zdefiniowanego jako jedynej opcji godnej rozważania w tym kontekście. Rozumiesz? Znajdujemy się nie na terenie rozumnego poznawania świata ale na terenie fideistycznej hucpy. > Ty uważasz, że aby coś istniało musi być ktoś kto to widzi i jeszcze dodatkowo ten ktoś musi to zdefiniować, bo inaczej to coś nie istnieje.Kolejny dowód, że nie całkiem zrozumiałeś. Ty jesteś człowiekiem, ja jestem człowiekiem i wyłącznie z tego poziomu możemy rozmawiać o świecie i to wyłącznie z naszego poziomu dostępnym. Nie wyklucza to oczywiście dowolnych fantazji o czymkolwiek. Ciągle jednak w ramach ludzkich możliwości, z ludzkiej perspektywy choćby nawet masy fideistów roiły sobie i wmawiały innym, że dostępna im jest perspektywa boska, pozaświatowa, ponadczasowa. Ale to dygresja, przypominam rzecz główną, że podmiotem poznawczym jest człowiek i to on ze swojej perspektywy, wedle swoich możliwości i dla swoich celów przypisuje cechę istnienia (takiego czy innego) zdefiniowanym mniej czy bardziej szczegółowo obiektom. Istnienie "jako takie" jest kategorią myślową, filozoficzną która może prowadzić do poszerzenia horyzontów poznania, albo do zapętlenia się w bełkocie o niezdefiniowanym czymś. > Oczywiście rozumiem Twoje zastrzeżenie - "dla człowieka". Tyle tylko, że prowadzi do po prostu do wniosku, że nie warto się czymś takim interesować, bo dla człowieka "nie istnieje". Może jednak faktycznie istnieć.Zafiksuj więc to sobie jako ogólny rozumne spostrzeżenie dotyczące wszystkiego co nieznane i dobrze pomyśl zanim wysuniesz postulat "faktycznego istnienia" czegokolwiek konkretnego. > Z Twojego wywodu wynika, że coś "dla człowieka" może istnieć tylko wtedy gdy zostanie zdefiniowane, a może być zdefiniowane tylko wówczas gdy zostanie udowodnione jego istnienie? Przecież to bzdura.> Według mnie jest tak, że postrzeganie czegoś (udowadnianie istnienia) i definiowanie to procesy dynamiczne i równoległe.Nie, nie bzdura. I ja bym sprostował, że to nie procesy równoległe, ale tylko różne aspekty tego samego procesu poznawania. Sformułowałem rzecz żartobliwie i nawet opatrzyłem stosowną emotką, ale za merytoryczność tej wypowiedzi odpowiadam w pełni, a kluczem jest użyte tam słowo "poprawna". Weźmy za przykład wykwit Twojego umysłu: świadoma, inteligentna siła potrafiąca wpływać na świat w sposób dowolny, który nie spełnia warunków poprawnej definicji czegoś co by miało mieć desygnat w rzeczywistości. Zupełnie nieokreślony jest choćby sposób czy zakres wpływania na świat - czy to odbywa się w sposób jakoś ograniczony czy też możliwe są nawet hocki - klocki z kamieniem przypomnianym przez big_zyda? Gdyby ten sposób był sprawdzony, opisany itp. pojęcie tego akurat "wpływania" jako poprawnie zdefiniowane mogłoby być użyte do poprawnego definiowania pojęcia "bóg". Sprawdzona poprawność definicji wszystkich pojęć (i ich relacji) użytych do definiowania pojęcia nowego jest zatem niczym innym jak dowodem o którym mowa. > Jednocześnie musisz przyznać, że istnienia boga nie sposób wykluczyć.Czyli, do q nędzy czego? Czemu uparcie wciskasz ten bełkot? Czy Ty naprawdę nie kontaktujesz jak wiele znaczeń ma to słowo? Jak wiele definicji sprzecznych ze sobą, sprzecznych wewnętrzne czy sprzecznych z wiedzą o świecie funkcjonuje w obiegu? Jak wielu bogów istnienie zostało wykluczone?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#441 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? |
> Który?Czy Ty naprawdę widzisz jakieś podobieństwo między stwierdzaniem istnienia/nieistnienia wydumanego boga, a stwierdzaniem istnienia/nieistnienia przedmiotu odciskającego się realnym piętnem na potylicy big_zyda? > To już chyba przerobiliśmy.Jak widać - nie. Ludzie rozumni mówią o czym mówią. > To żadna sztuczka, to fakt.Faktem jest konieczność odnoszenia się do treści urojeń ludzi wierzących. Głupawą sztuczką jest sugestia wierzących, że niewierzący wierzą i zajmują się tym w co wierzą czyli Bogiem. > To zależy, ja uważam, że radykalny klerykał jest tak samo groźny jak radykalny antyklerykał.No może... weź jednak pod uwagę, że radykalny antyklerykał jest groźny wyłącznie dla klerykała i istnieje wyłączne jako reakcja na tamtego.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#442 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > A rzućmy okiem na encyklopedyczne definicje:<Definicje to liczba mnoga. Nie jesteś w stanie tego ogarnąć. Nie dlatego żebyś był ograniczony umysłowo, czego z logicznego punktu widzenia wykluczyć nie mogę. Definicją ateizmu zajmował się już pewien ateista i wyliczył że na świecie istnieje ok. 6 mln Encyklopedii, Leksykonów, Słowników i każdy podaje trochę inną definicję. Która jest prawdziwa? Takich Milcarków jest wiele. Twój "dowód" etymologiczny jest też błędny. Greccy ateiści wierzyli, tyle że w "fałszywego" boga. > Brak racjonalnych podstaw wynika skąd? Z takich, a nie innych możliwości poznawczych. Jeśli nie potrafimy ani Boga udowodnić, ani wykluczyć jego istnienia, to jak nic lądujemy w agnostycyzmie.<Znowu wykazujesz kłopoty z logiką. Brak racjonalnych podstaw nie wynika z kłopotów poznawczych. Te byłyby wtedy gdyby bóg istniał tylko brakuje dowodu na jego istnienie. Tymczasem brak ewidencji istnienia boga. Jeżeli tej różnicy nie rozumiesz, to przenieś się na forum do platoników, tutaj marnujesz swój czas. > Wtedy byliby fideistami, a nie każdy teista przyzna się do fideizmu.<Że się nie przyznaje, nic tu nie zmienia. Twierdzenie o istnieniu boga nie jest oparte na żadnych racjonalnych podstawach. Uprzejmie pomijasz obowiązek falsyfikowalności. > Mnóstwo rzeczy przyjmujemy na wiarę. Np. fakt, że nie żyjemy w matriksie.<Ty możesz sobie żyć w świecie Deus malignus et calidus i dlatego są psychiatrzy. > No, jeśli Bóg jest możliwy, to zaakceptowałeś właśnie kluczową przesłankę w dowodzie Plantingi:<W "dowodzie" Plantingi? Plantinga udowodnił tylko jedno. Templeton Foundation nie wydaje milionów na religijne projekty bezinteresownie. > Sama możliwość istnienia Boga jest już na gruncie logiki modalnej całkiem niezłą przesłanką.<Spekulacje to twoja specjalność. poza fałszywymi informacjami o rzekomych nawróconych jak np. A. Flew. > Ontologiczny zaprzecza z definicji. Nie zaprzecza temu naturalizm metodologiczny.<Ty nie masz pojęcia o naturalizmie, zostań więc przy dualizmie. > No, gdyby np. pojawiła się alternatywna odpowiedź na stare pytanie - "dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?".<Całymi dniami warujesz na Racjonaliście szukając okazji żeby przemycić "dowody" Tomasza lub inne "prawdy" to nie wiesz że "nic" wcale nie musi istnieć. Wprawdzie polska wiki ujmuje to bardzo ubogo, ale lepsze to niż "nic". pl.wikipedia.org/wiki/Lawrence_Krauss
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#443 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > mam wrażenie, że moje podejście jest zdrowsze.<Podejście masz zdrowe, tylko myślenie masz chore. 10 000 stron kryminalnej historii "miłości bliźniego" stoi niepodważalnie otworem, ale kogo myślenie zbyt obciąża, może sobie wierzyć.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#444 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > Pan naprawdę posiada sporą wiedzę, tylko co z tego wynika?<Na ogół się z panem zgadzam, tutaj mam odmienne zdanie.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#445 7 na 7 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > To spróbujmy inaczej:> A zważywszy na fakt, że liczba ludzi mających przeczucia istnienia jakiejś transcendencji (różnie nazywanej) idzie w miliardy, prawdopodobieństwo że ci wszyscy ludzie się mylą wzrasta czy maleje?<Piszesz bzdury kolego! Przynależność do Kościołów ma różne przyczyny i różnie jest obliczana. Bezbożność jest największa w bogatych państwach bez ogromnych różnic społecznych. Nie każdy kraj może być Japonią bo Wałęsa jest tylko jeden. Badania mózgu wykazały skąd istnieje potrzeba spirytualizmu u pewnej części populacji. Jej przyczyna leży w ewolucji a nie w zaświatach. Ta realizowana jest również w religiach ateistycznych, bez potrzeby istnienia stwórcy.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę. |
#446 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | . > Piszesz bzdury kolego! Przynależność do Kościołów ma różne przyczyny i różnie jest obliczana. Bezbożność jest największa w bogatych państwach bez ogromnych różnic społecznych. Nie każdy kraj może być Japonią bo Wałęsa jest tylko jeden. Badania mózgu wykazały skąd istnieje potrzeba spirytualizmu u pewnej części populacji. Jej przyczyna leży w ewolucji a nie w zaświatach. Ta realizowana jest również w religiach ateistycznych, bez potrzeby istnienia stwórcy.Na ogół (choć nie zawsze) się z Panem zgadzam, ale tu mam całkowicie takie samo zdanie. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#447 1 na 1 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > >A rzućmy okiem na encyklopedyczne definicje:<> Definicje to liczba mnoga.To wskaż chociaż jedną, która się zgadza z tym co tutaj piszesz. > Brak racjonalnych podstaw nie wynika z kłopotów poznawczych. Te byłyby wtedy gdyby bóg istniał tylko brakuje dowodu na jego istnienie. Tymczasem brak ewidencji istnienia boga. Jeżeli tej różnicy nie rozumieszEvidence - dowód: Te byłyby wtedy gdyby bóg istniał tylko brakuje dowodu na jego istnienie. Tymczasem brak dowodu na istnienie boga. Mhm. > >Wtedy byliby fideistami, a nie każdy teista przyzna się do fideizmu.<> Że się nie przyznaje, nic tu nie zmienia. Twierdzenie o istnieniu boga nie jest oparte na żadnych racjonalnych podstawach. Uprzejmie pomijasz obowiązek falsyfikowalności.Istnieje obowiązek empirycznej falsyfikowalności dla twierdzeń filozoficznych? Przedstawiłem w poprzednim poście krok po kroku argumentację Tomasza z Akwinu, jak filozoficznie, rozumowo, bez przyjmowania niczego na wiarę, doszedł do możliwości istnienia Boga. Podobnie zrobił Plantinga, ale do tego również się nie odniosłeś. > >Mnóstwo rzeczy przyjmujemy na wiarę. Np. fakt, że nie żyjemy w matriksie.<> Ty możesz sobie żyć w świecie Deus malignus et calidus i dlatego są psychiatrzy.Przyjmujemy istnienie świata na wiarę czy nie? > >No, jeśli Bóg jest możliwy, to zaakceptowałeś właśnie kluczową przesłankę w dowodzie Plantingi:<> W "dowodzie" Plantingi?> Plantinga udowodnił tylko jedno. Templeton FoundationUciekasz. > >Sama możliwość istnienia Boga jest już na gruncie logiki modalnej całkiem niezłą przesłanką.<> Spekulacje to twoja specjalność.Znowu uciekasz. > poza fałszywymi informacjami o rzekomych nawróconych jak np. A. Flew.To, że pod koniec życia zaczął skłaniać się ku deizmowi nie jest tajemnicą. > >Ontologiczny zaprzecza z definicji. Nie zaprzecza temu naturalizm metodologiczny.<> Ty nie masz pojęcia o naturalizmie, zostań więc przy dualizmie.To jaka jest definicja naturalizmu ontologicznego, skoro, jak twierdzisz "ontologiczny naturalizm nie zaprzecza a'priori wpływu transcendentnych czynników"? > >No, gdyby np. pojawiła się alternatywna odpowiedź na stare pytanie - "dlaczego istnieje raczej coś, niż nic?".<> Całymi dniami warujesz na Racjonaliście szukając okazji żeby przemycić "dowody" Tomasza lub inne "prawdy" to nie wiesz że "nic" wcale nie musi istnieć. Wprawdzie polska wiki ujmuje to bardzo ubogo, ale lepsze to niż "nic".W swojej książce Krauss rozumie "nic" jako tzw. kwantową próżnię, która wcale nie jest "pusta" w filozoficznym sensie.
bembergiem w berg |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > Badania mózgu wykazały skąd istnieje potrzeba spirytualizmu u pewnej części populacji.Nawet bez badania mózgu ta potrzeba była całkiem oczywista dla obserwatorów życia społecznego. A jeśli pochodzenie tej potrzeby jest ewolucyjne... Racjonaliści wydają się podpisywać pod każdą ewolucyjnie wykształconą potrzebą, tylko nie pod potrzebą wiary - czy takie zachowanie nie jest anty-ewolucyjne?
bembergiem w berg |
#449 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? |
> Istnieje obowiązek empirycznej falsyfikowalności dla twierdzeń filozoficznych?Filozofia sama dla siebie, dla samego filozofowania to już tylko zasłona maskująca głupotę teologii. I to wyłącznie w wyobrażeniu teologów. Dla ludzi myślących cesarz jest goły.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#450 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | Odp: Czy racjonalista może wykluczyć istnienie boga? | > W swojej książce Krauss rozumie "nic" jako tzw. kwantową próżnię, która wcale nie jest "pusta" w filozoficznym sensie.A może w przyrodzie nie istnieją rzeczy wymyślone przez filozofów? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|