Racjonalista - Strona głównaDo treści
Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
07-06-2014 23:08Selanos (12869 punktów)Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
Ocena 20 na 20
Być może słyszeli Państwo o 11-latce które zgwałcona przez dwóch kuzynów (14 i 15 lat) zaszła w ciąże. Najprawdopodobniej w tym przypadku doszło albo dojdzie do aborcji, nie ma żadnych pewnych informacji na ten temat

Redaktor Terlikowski nie mógł oczywiście przejść obok tej sprawy obojętnie. Według redaktora Terlikowskiego nie ma powodów, żeby "zamordować niczemu winne dzieciątko".

Lekarzem nie jestem, ale ciąża 11-latki to chyba dość niebezpieczna sprawa.

Według Terlikowskiego, dziewczynkę chce się "ponownie zgwałcić aborcją".

Pan T. nie pierwszy raz pokazuje, że taki dramat jak gwałt na jedenastolatce i ciąża (oraz ewentualny poród), to dla niego drobnostka. Dla redaktora T. liczy się tylko płód który jeszcze nie jest na tyle rozwinięty, żeby myśleć czy czuć. Jest to o tyle ironiczne, że to nas, złych "morderców" którzy są za aborcją, oskarża się o brak empatii.

W świecie jakim chciałby go pan T. ta jedenastoletnia dziewczynka zapewne zmuszona byłaby urodzić. W jaki sposób? Możemy sobie wyobrazić, być może zostałaby odebrana rodzicom i "otoczona opieką" lekarzy którzy podpisali deklarację wiary i katolickich psychologów z KUL.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 Dalej..
#346
24-06-2014 09:03
 Ocena 2 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi szarley
>Język miał cięty, ale z wdziękiem
Wdzięk rynsztoka ta ciętość miewała.

#347
25-06-2014 13:49
 Ocena 1 na 1
elektryk (27 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
Mnie zastanawia spójność stanowiska Kościoła Katolickiego w sprawie aborcji. Podstawą nauki KK jest nie podejmowanie żadnych działań przyczyniających się do śmierci istoty niewinnej. Ale w sytuacji, gdy człowiek jest winny, choć bezbronny, jak choćby kara śmierci, to dopuszcza możliwość jej wykonania. Domniemanie winy skazanego opiera się na wyroku sądu świeckiego, a nie na jego wyznaniu grzechu, więc nigdy nie mamy pewności, że skazany jest w istocie winny. A jednak w pewnych sytuacjach KK dopuszcza wykonywanie takich wyroków, a w prawie kanonicznym nie znajdziemy zapisu, aby ekskomunikować kata.
Człowiek rozwijający się w łonie matki na pewno jest bezbronny, ale czy jest niewinny?
No odpowiedź jest jasna. Z punktu widzenia doktryny KK każdy człowiek jest obarczony grzechem pierworodnym, i dopiero chrzest zmywa z niego ten najpoważniejszy grzech. Jeśli zwolennik KK mówi, że aborcja jest zabiciem niewinnego człowieka to przeczy doktrynie swojego kościoła. Jeśli w jednej sytuacji KK dopuszcza zabicie bezbronnego ale winnego, to dlaczego nie stosuje tego konsekwentnie? Bo sprzeciw KK przeciw aborcji wynika tylko z obrony domniemanego życia wiecznego a nie życia doczesnego. Chodzi tylko o ten krótki moment życia urodzonego dziecka, w którym można go ochrzcić, a potem to już wola boska i modlitwa. Kościół w osobie kapłana może z troską i współczuciem pochylić się nad cierpieniem z głębokim poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

#348
25-06-2014 14:08
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi elektryk
>Mnie zastanawia spójność stanowiska Kościoła Katolickiego w sprawie aborcji.
Jak dla mnie sprawa jest raczej prosta. Kościół wmawia kobietom, iż aborcja to grzech żeby wywołać w nich poczucie winy, które będzie je wiązać z kościołem. Nadto dobrze jest żeby rodziło się dużo dzieci bo chrzty, komunie, itp. po prostu kolejne owieczki do strzyżenia. Może się też kler pokazać jako ten dobry co dba o "najniewinniejsze duszyczki", "życie poczęte" to w końcu nic nie kosztuje a zysk może przynieść.
Nie chodzi więc tu o postulowane życie wieczne, jak zdajesz się sugerować, lecz o wpływy i kasę. Życie wieczne służy do mydlenia oczu, żeby czasem nie dostrzegły co i jak.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#349
26-06-2014 06:08
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Elasp
>> Po co pisać, skoro nie ma się w zanadrzu
>> wystarczającej puli czasu? Czy wtedy w
>> korespondencji p. Elaspa mieści się szacunek?
> Tak, mieści się.

Np. w podsumowaniu wpisów p. Andrzeja.51 że jego wątpliwości i konkluzje które wysnuł z lektury Biblii są "gmeraniem". Rozumiem.

Panie Elaspie, chciałby Pan z nami podyskutować i na początku bierze Pan nasze zaproszenia do dyskusji całkiem serio, ale później brakuje Panu czasu, determinacji - może i argumentów.
Też ze świecą szukać miejsca na odpowiedzialność.
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#350
26-06-2014 07:48
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi vifix
>>Skąd wiem? Z relacji ginekologa, któremu na oddział przywieziono
>> dziewczynę w podobnym wieku w akcji porodowej
> Ja znam relacje, w których świadkowie twierdzą, że widzieli ducha,
> ale to, moim zdaniem, nie dowód na istnienie duchów.

Znam relacje, że Mazda to wygodny, bezpieczny i bezawaryjny samochód (zastanawam się nad kupnem) ale raczej nie wierzę w istnienie duchów na zewnątrz ludzkich głów.
Czujesz różnicę?

>> Do tego ten płód się w jedenastolatce znalazł bo została zgwałcona.
> To jedynie źle świadczy o ojcu, o niczym innym.

Tak, choć przede wszystkim o wujku. Rodzice owszem mają możliwość i obowiązek wyczuwać pewne rzeczy, ale to zawsze ma swoje granice. Jeden ma bardziej wyostrzoną wrażliwość, drugi mniej.
Popatrz na to:
[Załącznik]
Tutaj zerowa wrażliwość źle świadczy nie tylko o ojcu, ale i o matce.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

vifix (2315 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Czujesz różnicę?

Nie.

>Tak, choć przede wszystkim o wujku. Rodzice owszem mają możliwość i obowiązek wyczuwać pewne rzeczy, ale to zawsze ma swoje granice. Jeden ma bardziej wyostrzoną wrażliwość, drugi mniej.
>Popatrz na to:
>[Załącznik]Tutaj zerowa wrażliwość źle świadczy nie tylko o ojcu, ale i o matce.

Tak, słyszałem o sprawie. Kolejny przykład absurdalności prawa. Podobnie jak w przypadku ściągania alimentów od rodziców nieodpowiedzialnego ojca.

#352
26-06-2014 13:25
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Np. w podsumowaniu wpisów p. Andrzeja.51 że jego wątpliwości i konkluzje które wysnuł z lektury Biblii są "gmeraniem". Rozumiem.

To dobrze.

>Panie Elaspie, chciałby Pan z nami podyskutować i na początku bierze Pan nasze zaproszenia do dyskusji całkiem serio, ale później brakuje Panu czasu, determinacji - może i argumentów.

Po pierwsze, z jakimi "nami"? Jest tu wielu ludzi o różnych poglądach. Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusję toczoną w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów. Widać to bardzo dobrze na przykładzie dyskusji, która toczy się powyżej.

Racjonaliści nie są w stanie wykazać, że świat fizyczny = Wszechświat, a przecież korci ich, aby pokazać, że:

1. Wszechświat = świat fizyczny,
2. W świecie fizycznym nie istnieje żaden bóg,
------------------------------------------------
3. We Wszechświecie nie istnieje żaden bóg (= żaden bóg nie istnieje).

Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny, to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję? Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków? Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.

Jedyne dwa argumenty, jakie można przedłożyć (drobna podpowiedź dla racjonalistów) to a) zwrócenie uwagi na sposób, w jaki oceniamy rzeczy jako możliwe ("może istnieć coś poza światem fizycznym"), w grę wchodzi pomylenie możliwości logicznej z pojmowalnością, b) zwrócenie uwagi brzytwę Ockhama. Problem polega w tym jednak wypadku na tym, że prostota (którą uzyskujemy w wyniku zastosowania b. O.) nie jest ani jedynym, ani głównym walorem poznawczym. Zastosowanie brzytwy Ockhama jest zawsze ewentualnością, nigdy obowiązkiem.








#353
26-06-2014 15:18
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi vifix
> Nie.

Trudno, widać ponad Twoje siły

> Tak, słyszałem o sprawie. Kolejny przykład absurdalności prawa.
> Podobnie jak w przypadku ściągania alimentów od rodziców nieodpowiedzialnego ojca.

Tzn w czym ten absurd widzisz? Że można oskarżyć?
Alimenty moim zdaniem to dobra rzecz, jest gro ojców, którzy zupełnie zapomnieliby o swoich potomkach i powinnościach, gdyby nie comiesięczny odpis. A dzieciak jeść coś musi, z czasem (o zgrozo!) ma inne, wyższe potrzeby.

Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#354
26-06-2014 15:53
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Elasp
> Po pierwsze, z jakimi "nami"? Jest tu wielu ludzi o różnych poglądach.

Tak. W ogóle ludzi na świecie jest wielu.
Z tymi, z którymi Pan dyskutuje nie kończąc rozmowy.
Np. ze mną, czy kol. Szarley'em.
Nie dzielę tutaj ludzi na ateistów, teistów itp.
Chodzi o zasady dyskusji, swoiste bon-ton, którego Pan niestety nie dotrzymuje.
Jeden z przykładów łamania takiego savoir-vivre podałem wcześniej.

>Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusję toczoną
> w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów.

Z tego, co pamiętam, to raczej Panu zabrakło argumentów (jak mniemam) gdy ucinał Pan rozmowę zasłaniając się brakiem czasu, czy też zaglądającą Panu w oczy apokaliptyczną wizją ciągnięcia rozmowy w nieskończoność.
Czasem też wchodził w niegrzeczny ton, tylko aby interlokutora nastraszyć.

> Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny,
> to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?

Nie mogę i nie chcę odpowiadać za innych.
Mnie naprawdę nie przeszkadza, że teiści nie zgadzają się na definicję, iż wszechświat jest tylko fizyczny.
Robią to arbitralnie - dobrze, póki nie każą mi myśleć, jak oni sami.

> Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków?

Jak mniemam, ma Pan tutaj raczej na myśli racjonalistów-ewangelizatorów (jeśli takowi w ogóle tutaj są).
Co do mnie, dawno przestałem lecieć innym na ratunek. Po prostu wyrażam siebie i swoje poglądy. I lubię towarzystwo
Edit: słaby byłby to racjonalista (ateista) gdyby a priori przyjmował definicję braku Boga, a potem prowadził dociekania potwierdzające oczekiwany przez niego wynik.
Znam sporo ateistów, których życie pokazuje wręcz coś odwrotnego. Przez sporą cześć życia robili właśnie jak Pan mówi: oczekiwali potwierdzenia istnienia Boga w otaczającym ich świecie, w tym działania (pozytywnego) Boga na ich życie.
Niestety nie doczekali się. Później byli już z naiwnymi oczekiwaniami bardziej ostrożni, co na zdrowie im wyszło.

> Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie
> dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.

Nic nie staje się logiczne tylko dlatego, że jest niewygodne, czy nieoczekiwane dla usiłującego prowadzić logiczny wywód człowieka.
Niestety, też nie staje się logiczne, gdy jest oczekiwane.

Oczekiwane czy nieoczekiwane - to nie ma nic do rzeczy.
To jest m.in. jedno z piękniejszych zjawisk w życiu, że weryfikuje ono nasze najśmielsze czy też najgłupsze teorie.
Tylko człowiek otwarty i gotowy może coś z tego zrozumieć, wystawić się na swoisty "zimny prysznic" od życia.
Reszta zostaje w swoich infantylnych wierzeniach wyssanych z mlekiem matki, albo kupionych od innych.

Dość ciekawie napisał o tym kiedyś doppelganger:
Cytat:
Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem.

To tak a propos braku potrzeby wytaczania argumentów na nieistnienie Boga.
Można tylko zbijać Pana argumenty, ewent. tłumaczyć racjonalnie dane zjawisko, które do niedawna było tłumaczone tylko w sposób religijny (tu trzeba dodać, że wielu ludzi na tym poziomie utknęło - bo zmierzyć się z nowo odkrytą rzeczywistością, jak już pisałem wyżej rzecz trudna).

> Problem polega w tym jednak wypadku na tym, że prostota (którą
> uzyskujemy w wyniku zastosowania b. O.) nie jest ani jedynym, ani
> głównym walorem poznawczym. Zastosowanie brzytwy Ockhama jest
> zawsze ewentualnością, nigdy obowiązkiem.

Hm.
Cóż powiedzieć: różne wymyślone byty są ciekawe zarówno z psychologicznego, jaki i religioznawczego oraz kulturoznawczego punktu widzenia. Po namyśle dodam również aspekty socjologiczne.
W przypadku takiego podejścia ma Pan rację: człowiek będzie chciał użyć wobec tych bytów swojego rozumu, ale dokładnie rozumiejąc kwestie, którymi się zajmuje, niekoniecznie będzie chciał się nimi wprost kierować w swoim życiu (logika).

Na podobnej zasadzie wiedza i życiowa mądrość nadająca osobistym losom kierunek niekoniecznie są zbiorem pokrywającym się.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#355
26-06-2014 19:06
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Elasp
.
>Po drugie, owszem, brakuje mi czasu na dyskusję
Na nasze szczęście, gdyż i tak zalewa Pan bzdurami nasze forum - co to by było, gdyby jeszcze Pan miał czas.

>toczoną w sytuacji, w której druga strona nie ma argumentów.
Tak, nikt tu nie znalazł żadnych argumentów aby naruszyć umysłu gładź Pana Elaspa.
"Mówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu" Mówić do Pana Elaspa, to mówić jak do słupa - nic do niego nie dotrze, nawet gdy racjonalnych argumentów kupa.

>Widać to bardzo dobrze na przykładzie dyskusji, która toczy się powyżej.
>Racjonaliści nie są w stanie wykazać, że świat fizyczny = Wszechświat, a przecież korci ich, aby pokazać, że:
> 1. Wszechświat = świat fizyczny,
> 2. W świecie fizycznym nie istnieje żaden bóg,
>------------------------------------------------
> 3. We Wszechświecie nie istnieje żaden bóg (= żaden bóg nie istnieje).
Ło Boże, jakie te racjonalisty strachliwe korci ich, a boją się wykazać.
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w498914
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w499828
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500460
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500630
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500810
www.racjon(*).php/s,492110/z,0/d,22#w500909
Hipoteza boga jest niefalsyfikowalna, a tym samym pozbawiona wszelkiego sensu empirycznego. W poważnej pracy poznawczej takich hipotez nie bierze się w ogóle pod uwagę, uznając je za bezsensowne. Ponieważ nie odnotowano absolutnie żadnego dowodu istnienia jakiegokolwiek boga, co więcej, nie istnieją nawet szanse, by taki dowód został kiedykolwiek podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga, wewnętrznych sprzeczności tychże oraz programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma prawo umieścić bogów, ich synów, niepokalane matki tych synów, pojęcie tzw. "nieśmiertelnej duszy" oraz duchy swoich przodków razem z wilkołakami, krasnoludkami, jednorożcami, czarodziejami itd. w miejscu dla nich najbardziej naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto korzysta z tego prawa.

> Jeżeli przyjmę jako definicję, że Wszechświat = świat fizyczny,
Panu wolno wszystko. Już nie takie bzdury Pan tu przyjmował. Ja przyjmuję za nauką, że istniejąca obiektywnie rzeczywistość jest poznawalna (co nie znaczy poznana) przez umysł ludzki człowieka za pomocą zmysłów bezpośrednio
lub pośrednio przez uzbrojenie ich w narzędzia materialne i intelektualne.

>to możemy zapytać: dlaczego fideista ma się zgodzić na taką definicję?
Zupełnie nie widzę powodów. On ma swoją wiarę, a z wiarą dyskusji nie ma.

>Tylko dlatego, że podoba się ona racjonalistom, bo prowadzi do oczekiwanych przez nich wniosków?
Nie przecenia Pan siebie zbyt bardzo? Przecież to nie my weszliśmy na fideistyczne forum i próbujemy biednego Elaspa ateizować, to Pan tu przyszedł z ewangelizacyjną misją. A wierz Pan sobie w co tylko chcesz, tyle tylko, że swoją wiarą niech Pan nam d... nie zawraca.

>Fideista może ją w sposób logicznie równie uprawniony odrzucić - właśnie dlatego, że prowadzi do wniosków przez niego nieoczekiwanych.
Według fideistycznej logiki można czynić przeróżne fiki miki.

>Jedyne dwa argumenty, jakie można przedłożyć (drobna podpowiedź dla racjonalistów) to a) zwrócenie uwagi na sposób, w jaki oceniamy rzeczy jako możliwe ("może istnieć coś poza światem fizycznym"), w grę wchodzi pomylenie możliwości logicznej z pojmowalnością, b) zwrócenie uwagi brzytwę Ockhama.
Jakie argumenty dla racjonalistów może irracjonalista przedstawić? Moim zdaniem żadne. Natomiast racjonaliści mają dostatek argumentów aby wszystkie fideistyczne bzdury odrzucić, tyle tylko iż zaślepieni swoją wiarą fideiści pojąć ich nie mogą.

Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie.

@@@
.

#356
26-06-2014 21:19
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
> Natomiast racjonaliści mają dostatek argumentów aby
> wszystkie fideistyczne bzdury odrzucić, tyle tylko iż
> zaślepieni swoją wiarą fideiści pojąć ich nie mogą.

Tak, kojarzy mi się tutaj pewien most w Indiana Jones:
www.youtube.com/watch?v=r_ORj8gRjzk

Tyle, że w realu mocno wierzący fideiści na tyle się boją, że ten przysłowiowy krok na twardy argument (wcześniej dla nich nie dostrzegalny) bardzo rzadko robią. Choć oczywiście bywają wyjątki.

Swoją drogą w scenie w rozumieniu intencji autora tego filmiku (z napisami) też coś jest. Tyle, że nie to, co zamierzał.

Niektórym ludziom z pewnych przyczyn nie wystarcza to, co mają tu na ziemi. I szukają takich magioczno-niewidzialnych mostów całe życie, obijając się o jakieś płonne nadzieje czy łamane tłumaczenia.

Dla mnie jest to bardzo dziwne, ale tak jest. Oczywiści nie mówię tutaj o religiantach ani osobach uprawiający religię w sposób ludowy, spełniający tylko powinności rytualne.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

Elasp (6859 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Dość ciekawie napisał o tym kiedyś doppelganger:
>Cytat:
Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem.


Nie wiem, jak p. Doppelganger ustalił, co zarzuca ateistom większość, ale przyjmijmy, że bazuje on na własnych doświadczeniach.

Rozważmy sam pogląd p. Doppelgangera:

Ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych =/= wierzy w ich nieistnienie.

Uwagi.

1. Nawet jeżeli są to dwie różne rzeczy, jedna może prowadzić do drugiej (jedna może wynikać z drugiej). Trzeba wskazać człowieka, który jest ateistą w pierwszym znaczeniu, nie będąc ateistą w znaczeniu drugim. Osobiście uważam, że znalezienie takiego ateisty będzie zadaniem równie trudnym, jak wykazanie istnienia Boga.

2. Określenie ateizmu simpliciter jako "brak wiary w Boga" jest zbyt szerokie, bo małe dzieci i zwierzęta charakteryzują się przecież brakiem wiary w Boga, ale nie nazwiemy ich ateistami.

3. Trzeba uściślić słowo "nadprzyrodzony". Jeżeli ktoś czci Słońce, dlaczego miałby nie być ateistą?

4. Ludzie dość powszechnie uznają istnienie: kont bankowych, pojęć, sposobów, praw, uprawnień, problemów i niezliczonej liczby innych rzeczy, które nie są po prostu złożeniami atomów. Ontologia współczesnego człowieka jest o wiele bogatsza od ontologii nauk. Obawiam się więc, ze jeżeli literalnie potraktować definicję p. Doppelgangera, nie znajdziemy na świecie ani jednego ateisty. Zobacz także punkt 1.

#358
26-06-2014 22:12
 Ocena 1 na 1
vifix (2315 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Trudno, widać ponad Twoje siły

Jacku nie chcę być złośliwy, ale w takich sytuacjach jest jeszcze możliwość, że to nadawca źle zredagował swoje myśli
Generalnie, w takich sytuacjach wypadałoby wyjaśnić niezrozumiałą kwestię.

>Tzn w czym ten absurd widzisz? Że można oskarżyć?

Nie podoba mi się sytuacja, że legalizuje się PRAWO domagania się np. ode mnie pieniędzy przez dziewczynę mojego kuzyna na jej dziecko.

Elasp (6859 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Jacek Głodzik

>Tak, kojarzy mi się tutaj pewien most w Indiana Jones:
>www.youtube.com/watch?v=r_ORj8gRjzk

Muzycznie coś strasznego, jak można słuchać czegoś takiego? Czy Pan zwariował? Nie lepsza taka muzyka: youtu.be/8DbspjE3FZ8 Sam film jest skądinąd wielkim arcydziełem.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Ten, kto wierzy w Boga, wierzy także w istnienie bezwzględnego i jednoznacznego zła (inna rzecz, że to zło jest wręcz skłonny personifikować; można powiedzieć, że "Bóg" to dla odmiany spersonifikowane najwyższe i absolutne dobro).

Pytanie 1: czy ateista, odrzucający istnienie Boga, uznaje istnienie bezwzględnego i jednoznacznego (niekoniecznie spersonifikowanego) zła, czy także takie zło odrzuca? Jeżeli przyjmuje, że pewien czyn X jest bezwzględnie i jednoznacznie zły, jak może ten osąd uzasadnić?

Pytanie 2: Czy zdanie "Bóg zakazuje czynu X" nie nie jest przypadkiem pewnym sposobem powiedzenia, że "czyn X jest bezwarunkowo zły"? Czym różni się człowiek uznający pewne rzeczy za bezwzględnie dobre, a pewne za bezwzględnie złe od człowieka religijnego?

#360
26-06-2014 22:46
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Terlikowski i zgwałcona 11- latka w ciąży
W odpowiedzi Elasp
> Trzeba wskazać człowieka, który jest ateistą w pierwszym
> znaczeniu, nie będąc ateistą w znaczeniu drugim.

Dziwię się że Pan nie dokonał dotąd takiego rozróżnienia w swoim duchu.
To przecież bardzo łatwe. Niegrzecznym byłoby, gdybym wskazywał palcem, choć kilkoro mam na myśli (niekoniecznie piszących na naszym forum).

> Osobiście uważam, że znalezienie takiego ateisty
> będzie zadaniem równie trudnym, jak wykazanie istnienia Boga.

Skąd to przypuszczenie?

> 2. Określenie ateizmu simpliciter jako "brak wiary
> w Boga" jest zbyt szerokie, bo małe dzieci i zwierzęta
> charakteryzują się przecież brakiem wiary w Boga,
> ale nie nazwiemy ich ateistami.

Hola hola. Sam nieraz słyszałem podobne określenie padające z ust księży tuż przed rytuałem chrztu. Oczywiście nie swojego
Żarty żartami - to co Pan zauważył akurat świadczy o ściśle kulturowym przekazywaniu religii i wierzeń.
Osobiście myślę, że ateistą nie można również nazwać człowieka zajmującego się w danej chwili prowadzeniem samochodu, uprawą roli, czy rozwiązywaniem zadania domowego z córką.
Ateizm to postawa wobec w danej chwili, nie sama przez się.

> 3. Trzeba uściślić słowo "nadprzyrodzony". Jeżeli
> ktoś czci Słońce, dlaczego miałby nie być ateistą?

Ponieważ z reguły przypisuje się słońcu walory nadprzyrodzone.
Mówimy tu nie o jakimś sztucznie wymyślonym kulcie, ale konkretnym, mającym swoje miejsce np. wśród ludów żyjących w strefie umiarkowanej Ziemi, w Egipcie, Mezopotamii, Armenii, u Greków, Persów, Azteków czy Słowian tudzież Indian Ameryki Północnej (Taniec Słońca).

> 4. Ludzie dość powszechnie uznają istnienie:
> kont bankowych, pojęć, sposobów, praw, uprawnień,
> problemów i niezliczonej liczby innych rzeczy, które
> nie są po prostu złożeniami atomów.

Słusznie Pan zauważył. Choć nie można przecież powiedzieć,że są to byty.
To przeważnie narzędzia, nazwane sytuacje, abstrakcyjne pojęcia które mają przedstawić pewne skomplikowane emocje i stany dynamiczne.

Te wszystkie rzeczy, czy też pojęcia mają swoje przeznaczenie, są użyteczne.
A teraz pytanie do Pana: czy ludzie dość powszechnie uznają istnienie licha?
pl.wikipedia.org/wiki/Licho

> Obawiam się więc, ze jeżeli literalnie potraktować
> definicję p. Doppelgangera, nie znajdziemy na świecie
> ani jednego ateisty. Zobacz także punkt 1.

Być może. Choć przestrzegam przed nadawaniem definicji ateizmu zbyt wysokiego stopnia meta-abstrakcji.
Traci się wtedy łączność z rzeczywistością, istnieje spore zagrożenie zagubienia w słowach, uzależnienia od żonglerki nimi. A stąd już tylko krok do krainy ułudy, gdzie "udowadniamy" co nam wygodnie, tylko już mało kto rozumie nasz hermetyczny i odrealniony świat. Albo zgoła nikt.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365