Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
167.744.015 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7335 tekstów. Zajęłyby one 28952 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 796 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W Sejmie patrioci specjalnej troski onanizowali się niewidzialną ręką i kazali o wartościach. Lud widział złodziei na górze i obcował z oszukującym go tłumem cwaniaków na dole. Liberałowie pospiesznie otwierali wrota wszelkiemu bezprawiu. Kierowali się ignorancją, dobrymi chęciami i wiarą w niewidzialną rękę. Lud skorzystał z demokracji i powiedział ‘sprawdzam’. Mógł skreślić, ale..
« Państwo i polityka  
Rzeki to kręgosłup kraju [1]
Autor tekstu:

Furorę w internecie robi kolejna ckliwa eko-opowiastka: Oto najsmutniejsze zdjęcie jakie dziś zobaczysz — tak niszczy się rzeki w Polsce: oto jak bezmyślnie wykarczowano drzewa i roślinność nad urokliwą rzeczką w Kotlinie Kłodzkiej.



Otóż owa „urokliwa rzeczka" to Bystrzyca Dusznicka, mała, ale bardzo groźna rzeka, która w czasie powodzi stulecia zniszczyła słynne polskie uzdrowiska przez które przepływa: Polanicę Zdrój oraz Duszniki Zdrój. Rwała wówczas asfalt, mosty oraz domy, w tym szereg zabytków, jak Dworek Chopina. Po wielu latach od tamtych pamiętnych wydarzeń udało się wreszcie ogarnąć projekt jej okiełznania: w zgodzie z normami unijnymi w oparciu o finansowanie Banku Światowego i UE, w oparciu o ekologiczny projekt Programu Infrastruktura i Środowisko 2014-2020. Otóż owo miejsce nad ruinami mostu kamiennego zostało oczyszczone nie w ramach nienawistnego niszczenia urokliwych rzek, lecz w tym celu, by owa rzeczka nie niszczyła naszych uzdrowisk tudzież Kłodzka. Owo miejsce — leżące pod nomen omen Szalajewem — będzie częścią wielkiego tzw. suchego zbiornika przeciwpowodziowego (119 ha, pojemność retencyjna 10,7 mln m3), budowanego w latach 2018-2022 w celu ochrony 240 tys. ludzi mieszkających w polu rażenia Bystrzycy. Niniejsza dolinka tak zostanie przebudowana, by w razie kolejnej powodzi woda nie zalała naszych uzdrowisk, lecz rozlała się właśnie w tej okolicy. Wymaga to pewnej przebudowy koryta rzecznego, więc drzewa te trzeba było wyciąć. Wymieniany jest tam grunt i kształtowane dno zbiornika. Wszystko odbywa się w zgodzie z rygorami unijnej ekoreligii, więc w ramach pokuty za tę inwestycję Wody Polskie zobowiązane są do nasadzeń kompensacyjnych o powierzchni nie mniejszej jak 9 ha, instalacji 96 budek lęgowych, 4 platform dla ptaków oraz 50 skrzynek dla nietoperzy.

Dolne zdjęcie wykonane zostało w okresie przedwegetacyjnym (marzec 2019), co potęguje dramatyzm zmiany. W istocie cała dolinka jest obecnie (czerwiec 2019) pięknie zielona i co istotne, pozostaje zalesiona, czego na wykadrowanym ujęciu wcale nie widać:



Tak oto buduje się ekoreligijne uniesienia. Ekologia stała się nową religią laicyzującego się Zachodu. W przeciwieństwie do chrześcijaństwa, jest to religia o wyraźnym rysie antyhumanistycznym, czyli jest ona typowym wykwitem dekadenckiej kultury schyłkowej. Ludzkość jest chora...- komentują tego rodzaju eko-opowiastki.

Tzw. ekologia stała się instrumentem wojny informacyjnej w społeczeństwach zachodnich, nie ma dziś u nas żadnej znaczącej inwestycji bez pałętających się wokół niej ekologów próbujących ją jeśli nie zablokować, to co najmniej spowolnić.

Kwestia rzek jest istnym rojowiskiem zielonych bojowników.

Potęga Niemiec pochodzi z regulacji Renu

Rzeki otóż są życiodajną esencją cywilizacji ludzkiej. Z gospodarczego wykorzystania rzek brała się siła państw i narodów. Do dziś najsilniejsze państwa opierają się na rzekach. Potęga imperialna Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Portugalii wzięła się z podbojów zewnętrznych, kolonialnych. Potęga współczesnego mocarstwa europejskiego — Niemiec — wzięła się jednak z podboju wewnętrznego. Z okiełznania natury — z regulacji Renu. Pięknie proces ten opisał David Blackbourn w książce The Conquest of Nature: Water, Landscape, and the Making of Modern Germany. Opowieść o regulacji Renu jest opowieścią o tym, jak Niemcy zostały stworzone jako naród.

Zaczyna się ona w okresie Fryderyka Wielkiego, który w połowie XVIII w. zaczął to dzieło od osuszania wielkich bagien Oderbruch (dosł. Bagna Odrzańskie). W ramach tego projektu Odra została skrócona o 15 mil. Na początku XIX w. Ren między Bazyleą a Wormancją został skrócony z 220 do 170 mil, a więc prawie o jedną czwartą swej długości. Wykonano dziesiątki skrótów, zlikwidowano wiele wysp. Ołtarz boga wina Bachusa stojący pośrodku Renu w Bacharach przetrwał wieki chrześcijaństwa — zburzony został dopiero w XIX w., by nie przeszkadzał w żegludze. W efekcie pozyskano mnóstwo nowego obszaru ornego. Wskutek głębokich zmian ekologicznych regionu zniknęła malaria. Były też oczywiście i koszty, ale korzyści znakomicie je przekraczały: to dzięki tym projektom stworzona została potęga Niemiec.

W czasach regulacji Renu kraje nadreńskie były najbiedniejsze, a że przy okazji były to kraje najbardziej katolickie, stąd w początkach XX w. Max Weber wysnuł, że bogactwo Niemiec bierze się z „protestanckiej etyki pracy". Koncepcja okazała się błędna, gdyż w kolejnych dekadach po uregulowaniu Renu najbogatsze stały się właśnie kraje nadreńskie — Bawaria i Szwabia. Dziś najbogatsze więc landy to landy katolickie, ale nie dlatego są najbogatsze, że katolickie, lecz dlatego, że najmocniej z uregulowanym Renem związane.

Niemiecka potęga gospodarcza tak mocno zależy od Renu, że aktualne spowolnienie gospodarcze, które się u nas głosi od pewnego czasu, w związku z groźbą recesji w Niemczech, związane jest właśnie z niedyspozycją Renu, czyli z jego pogarszającą się żeglownością związaną z niskim stanem wody. Business Insider opublikował w tym roku tekst zatytułowany: Najpotężniejsza rzeka Europy wysycha, najpewniej powodując recesję w Niemczech. Tak, naprawdę. Niemcy mają świetną sieć dróg oraz kolei, jednak nie mogą się one równać z transportem rzecznym. Według Niemieckiego Federalnego Instytutu Hydrologii, transport towarów z Rotterdamu do Bazylei rzeką jest tańszy o 40% niż koleją. To rzeka daje siłę gospodarczą. Dlatego nazywają Ren „ekonomiczną linią życia". The New York Times nazywa Ren linią życia Niemiec.

Naturalnie, histerycy klimatyczni głoszą, że era transportu rzecznego dobiega końca, „bo globalne ocieplenie". Globalne ocieplenie wyjaśniać ma także problemy Renu. Bloomberg snuje taką narrację: Globalne Ocieplenie powoduje „zagładę" alpejskich lodowców, które zasilają Ren, a które od 1973 mogły się zmniejszyć o ok. 35%, tymczasem od 1985 roku letnia głębokość Renu w porcie Kaub spadła o kilkanaście procent.

Jest to kolejny przykład uzasadniania poprawnych politycznie koncepcji za pomocą pseudonaukowych teorii żerujących na pozornych korelacjach. Jak wykazały bowiem badania Międzynarodowej Komisji Ochrony Renu, w której partycypują kraje leżące nad Renem oraz Unia Europejska: „W czasie pierwszej połowy minionego stulecia okresy niskiej wody na Renie były zdecydowanie obfitsze. Natężenie przepływu było niższe a okresy niskiego przepływu trwały dłużej niż w ostatnich 50 latach. Przeświadczenie, że niska woda zdarza się obecnie częściej niż w przeszłości jest błędne". Jaki natomiast jest związek przyszłego stanu Renu ze zmianami klimatu? Jak podaje ten sam raport: zmiany klimatu mogą spowodować wzrost Renu do 10% lub spadek do 10%. Uśredniając: związek oscyluje w okolicach zera.

Jak widać na poniższym wykresie dla portu w Kaub, okresy niskiej wody w przeszłości były znacznie większe niż obecnie:



Innymi słowy: wbrew medialnym mitom, Ren nie wysycha, lecz fluktuuje.

Istnieje oczywiście możliwość przezwyciężenia naturalnych okresów niskiej wody w rzekach: trzeba je regulować w szczególności poprzez projekty retencjonowania wody.

Warto tutaj dodać, że pogorszenie właściwości żeglownych Renu z ostatnich lat może być także związane z natrętnie forsowaną koncepcją „renaturyzacji rzek", która została sprowadzona do tezy, że rzeki mają służyć rybom a nie człowiekowi. Istnieje oczywiście możliwość pogodzenia obu interesów, poprzez budowę w okolicach tam stosownych przejść dla ryb migrujących. Niemniej hasło „renaturyzacji rzek" w wydaniu ekoreligijnym jest tylko pretekstem do forsowania antyhumanistycznej ideologii degrowth. W Polsce jej popularyzatorem jest prof. Tomasz Mikołajczyk, ekspert WWF, który głosi, że w renaturyzacji chodzi o „odsunięcie działalności człowieka od rzeki". Projekty budowy nowych tam nazywa „demonicznymi planami". Otóż w 2012 ów profesor za wzór renaturyzacji stawiał nam właśnie Ren, gdzie „zburzono 60 progów i zapór". Zaledwie kilka lat później o tym „zrenaturyzowanym" Renie ekonomiści piszą, że może on być kluczową przyczyną recesji w Niemczech. Antyrozwojowe nowe ruchy religijne muszą mieć swoje konsekwencje: potęga Niemiec została zbudowana dzięki regulacji Renu. Jego deregulacja może okazać się drogą do obalenia niemieckiej siły.

Niemcy to jednak państwo poważne. Wystarczyło, by widmo recesji zajrzało im w twarz, by przypomniano sobie, gdzie leżą trzewia niemieckiej siły: w 2019 rząd zapowiedział, że koniec z burzeniem tam, czas na ich budowanie, ogłaszając jednocześnie wielkoskalowe prace regulacji Renu poprzez budowę nowych zapór i śluz.

Na stronie Federalnego Ministerstwa Transportu i Infrastruktury Cyfrowej, rząd zapowiada, że nie tyle nie zamierza wycofywać się z eksploatacji dróg wodnych w związku z mitycznym ich „wysychaniem", lecz zamierza inwestować w dalszą ich ekspansję. Projekt obejmuje nie tylko nową regulację Renu, ale i modernizację kanału łączącego Odrę z Hawelą (opodal Cedyni), na którym budowana jest nowoczesna podnośnia statków (wielka wanna do której wpływają statki, by pokonać różnicę poziomów 36 m).



Budowana podnośnia statków

Ponowna regulacja arterii rzecznych konieczna jest jeszcze z jednego powodu: w ostatnich dekadach dynamicznie zwiększyła się wielkość statków rzecznych. W przypadku Renu statki, które powstawały pół wieku temu jako duże, dziś są już jednymi z mniejszych, więc siłą rzeczy w okresach naturalnie niższych poziomów rzek, zwłaszcza na odcinkach „zrenaturyzowanych", mogą się pojawiać problemy z żeglownością, których nie notowano nigdy dotąd. Hydroinżynieria może jednak i z tym sobie poradzić. Kwestia jest tylko taka, czy wybieramy drogę rozwoju czy antyrozwoju. Niemcy, jak wspomniałem, będą znów regulować Ren.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (8)..   


« Państwo i polityka   (Publikacja: 03-01-2020 Ostatnia zmiana: 04-01-2020)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 948  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Winden: Sic Mundus Creatus Est
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10278 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365