Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
140.157.134 wizyty
Ponad 1056 autorów napisało dla nas 7244 tekstów. Zajęłyby one 28553 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 4586 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jest u nas [w Walii?] takie powiedzenie: 'Jeśli muszę pójść do dżungli, to najlepiej, gdy będę miał za towarzysza Polaka'. Jesteście wierni, trzymacie się do końca razem. Starsze pokolenie Anglików zaświadczy też, jakimi świetnymi jesteście żołnierzami."
« Listy i opinie  
Dr W.Niemann (sekretarz JBP) [6]

Informacje te rozpowszechniają dominikanie, jeśli są nieprawdziwe to oczywiście sprostuję je.

W JBP nie ma stanu duchownego, a więc wyróżnianie liczby duchownych w poszczególnych gminach ariańskich oraz nazywanie ich parafiami budzi naszą wesołość.

Skądś musi to jednak pochodzić. Proszę o sugestie na jakiej podstawie tak napisano (oczywiście, skoro Pan pisze, że nie ma duchowieństwa, ja oczywiście nie utrzymuje, że jest tak jak podają dominikanie, zwłaszcza w świetle ich pomówień pod adresem Jednoty, proszę tylko o jakąś supozycję — na jakiej podstawie oni podają takie informacje?)

Podobnie jak komicznie brzmi określenie: liczba świątyń. Jesteśmy tak biedni, że jedynie Wrocław i Krotoszyn dysponują własnymi pomieszczeniami. Reszta gromadzi się po domach lub wynajętych okazyjnie salach. Tabelkę trzeba więc koniecznie zmodyfikować.
Po drugie, sporo złego uczyniło nam w przeszłości przypisywanie powiązań z innymi Kościołami. Z tymi charyzmatami to wcale nie było tak, że uznano ich ważność w JBP z powodu wejścia jakiejś dużej grupy zielonoświątkowców. Nigdy taka sytuacja nie miała miejsca, ani też JBP nie miała powiązań z zielonoświątkowcami.

Tego nie utrzymuję, absolutnie.

Grupa Roberta Kisiela miała w swoim składzie osoby z różnych denominacji, W TYM dawnych zielonoświątkowców, a charyzmaty pojawiły się i zostały odkryte na nowo w wyniku wprowadzenia zwyczaju modlitwy społecznej i odkrycia ważności prawa mojżeszowego (nie żydowskiego. To dwa różne pojęcia).

Rozumiem. Zastosuję się do wszystkich Pana uwag, wszystkie sprostuję, ponieważ mnie Pan przekonał. Proszę jednak o wyrozumiałość jeśli chodzi o tę kwestię. Pan doskonale wie, że ja staram się być zwykłym religiologiem, obserwuję i notuję wyjaśnialne rozumowo zjawiska dotyczące rożnych religii. Być może coś tracę nie będąc jednocześnie teologiem, być może jakaś część prawdy mi się wymyka. Proszę jednak zrozumieć mój sposób rozumowania — z tego co wiem dawni bracia polscy stronili od mistycyzmu, raczej nie przywiązywali znaczenia dla Ducha Św. w ich wspólnocie; jest to więc wątek który rożni Jednotę od dawnych Chrystian; ową zmianę członkowie Kościoła chrystiańskiego tłumaczą jako pewien impuls od Boga, który pozwolił dostrzec to co kiedyś było zakryte dla Państwa wielkich poprzedników; doskonale to rozumiem, jednak ja jestem poza boskim poznaniem, stoję obok (proszę nie odczytywać tego jako ironię!), toteż muszę poszukiwać jakichś przyziemnych przyczyn, które wpłynęły na tę zmianę (z Państwa punktu widzenia, owe ziemskie przyczyny można tłumaczyć jako pośredni wpływ Boga, który posłużył się czymś naturalnych, aby można było pojąć jego nienaturalne zamierzenia lub wskazówki); dla mnie jest czymś zupełnie naturalnym i oczywistym, że religie wzajemnie wpływają na siebie już od wieków. Czy może być to odczytywane pejoratywnie? To zależy od punktu widzenia, nie sądzę, aby mogło to mieć wielki wpływ dla kogoś kto ma szczerą wiarę. Z tym się Pan chyba zgodzi. Moje rozumowanie jest takie: uznanie „darów Ducha Św." związane było w czasie z przystąpieniem ludzi którzy niegdyś byli członkami Kościoła, który przywiązywał do tego wiele uwagi. Ci ludzie, nie ich Kościół, w jakiś sposób wpłynęli na inne postrzeganie tych kwestii. Pragnę jeszcze zaznaczyć, że uważam to za szczęśliwy krok dla religii. Ja, przyglądając się religiom z boku zdaję sobie doskonale sprawę, że mistyka jest niezbędna w dzisiejszych czasach dla religii. Niezbędna jest również pewna dawka racjonalizmu. Dlatego też uważam Pana zdanie o zrównoważeniu się tych dwóch elementów za niezwykle trafne. Nie widzę dziś szans dla Kościoła odwołującego się do rozumu w takim stopniu jak czynili to dawni Bracia Polscy. Z drugiej strony z politowaniem patrzę na konsekwentne odżegnywanie się od jakiegokolwiek racjonalistycznego postrzegania Biblii, stąd też, pomimo mojego dużego szacunku dla zielonoświątkowców, uważam za coś sztucznego położenie takiego nacisku na jeden tylko element wiary pierwotnych chrześcijan — na charyzmaty duchowe. Kościół katolicki z kolei ma zbyt duży balast przeszłości i tradycji, aby można było z tego zrobić jeszcze coś wartościowego. Uważam to za niemożliwe, katolicyzm z czasem musi umrzeć. Wróćmy jednak do tematu właściwego — spotkałem się z kilkoma opiniami, że mistycyzm Chrystian ma związek z ową grupą wyznawców pochodzenia zielonoświątkowego, przyznam, że moje ściśle racjonalistyczne rozumowanie przychyla się na stronę tego tłumaczenia. Pan mnie w tym umocnił, mówiąc: "...ponieważ część członków miała już wcześniej doświadczenia w Kościele Zielonoświątkowym, uznaliśmy istnienie darów ducha i charyzmatów" Proponuję więc zostawienie tej kwestii tak jak jest. Zaznaczam, że nie chodzi tutaj o wpływ Kościoła zielonośw., ale ludzi pochodzących z tego Kościoła. To duża różnica i mogę to zaznaczyć wyraźniej, jeśli Pan sobie życzy. Ta uwaga nie może w żaden sposób deprecjonować Chrystian.
W tym momencie muszę jednak wspomnieć o tym, że jest to zupełnie wyjątkowe na mojej witrynie, aby jakakolwiek religia lub odłam chrześcijański był przeze mnie traktowany tak przychylnie, jak chrystianie (dość pozytywnie oceniałem np. bahaitów, konfucjonistów, ale byłem w stanie wskazać mimo wszystko również wiele negatywnych aspektów tych religii, zaś odnośnie Chrystian nie odnalazłem ich, proszę więc odnotować ten wyjątek w Klerokratii na swój duży plus (jeśli wiem coś niekorzystnie świadczące o danej religii — nie przemilczałbym tego, więc mój krótki opis braci polskich jest prawdziwym ewenementem)

Podobnie nie mamy niczego wspólnego z adwentystami. Nim ich Ellen G. White zaczęła podkreślać rolę szabatu, u nas dawno już go praktykowano w zborach litewskich. Jeżeli już były toczone formalne rozmowy, to z Kościołem Chrześcijan Dnia Sobotniego. Rozważano wówczas przyłączenie się JBP do tego Kościoła i nadanie JBP tymczasowego statutu zboru autonomicznego. Nie doszło jednak do tego, gdyż sporną kwestią okazała się kwestia Paschy w dniu 14 Nissan oraz chrzest w imieniu Jezusa.
W. Niemann

Tak, zgadzam się. Zasugerowałem się uwagą J. Zabiełły. Nie była ona jednak do końca trafna, z uwagi na Szymona Budnego.
Bardzo dziękuje za uwagi.
Pozdrawiam,
M. Agnosiewicz

16.09.2001.

Szanowny Panie Redaktorze;

Proszę o informacje dot. tego rozłamu w łonie Jednoty: „Jednota Braci Polskich — Unitarianie i Zbór Panmonistyczny"; co było podstawą rozróżnienia, czy oba zbory istnieją do dziś? Do której wspólnoty zaliczają się Chrystianie?

Szczerze mówiąc nie sięgam pamięcią do tamtych czasów. Trudno mi powiedzieć. Musiałbym zapytać jeszcze starszych ode mnie jak to było naprawdę. JBP „Chrystianie" nigdy nie była JBP „Unitarianie". Nasza formacja wyrosła na gruncie JBP „Buddyści" (!). Grupa Roberta Kisiela weszła do Jednoty w chwili, gdy ta przeżywała schyłkową fazę fascynacji buddyzmem. Nadała jej na powrót charakter chrystiański i tak jest do dzisiaj. Żadnego kontaktu z unitarianami formalnie nie mieliśmy, po części z powodu ich nieprzychylnego stosunku do kolejno odkrywanych elementów chrystiańsko-żydowskiej obrzędowości. Może po części dlatego, że w Kościele Unitariańskim także dominowały osoby pochodzenia żydowskiego? Naprawdę nie wiem.

Pan pisał mi, że Jednota odrodziła się przed II wojna św. W tej ulotce od dominikanów podają, że w roku 1945. Proszę o komentarz.

W opracowaniu, które posiadam pastor Grycz-Śmilowski podaje datę 1937. Dominikanie nie maja wiarygodnych informacji, a katolickim zwyczajem unikają jak ognia nazywania naszych zgromadzeń zborami — zwą je po katolicku parafiami, świątyniami, kościołami — nawet w tak drobnych sprawach starając się zatrzeć naszą odrębność kulturową i duchową. Nie wiem, co może być tego przyczyną. Język, który stosujemy we wszystkich oficjalnych wystąpieniach zawiera takie określenia jak: zbór, zgromadzenie, wspólnota, gmina, starszy zboru, minister, biskup, itp. W JBP nie ma też odrębnego stanu duchownego, podziału na kler i laikat. Mówienie o stanie duchownym to mówienie nieprawdy o życiu zboru. Jaki cel chcą w ten sposób osiągnąć Dominikanie i po co to czynią, trudno powiedzieć. Być może zależy im na wytworzeniu wrażenia, że wspólnoty w rodzaju JBP to nie są kulturowo i religijnie całkowicie odr

1 2 3 4 5 6 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Hallelu-Ag.:)
inFrequently Asked Questions nr2

 Dodaj komentarz do strony..   


« Listy i opinie   (Publikacja: 03-07-2002 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 905 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365