 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2011 07:40 | maceox (6766 punktów) | między słowami a wiarą
-1 na 7 | Jest jedna rzecz, która nie ułatwia dyskusji - są nią słowa. Najczęściej o nie właśnie się spieramy, a nie o samą istotę problemu. Kłócimy się najczęściej nie dlatego, że inaczej widzimy rzeczywistość, lecz dlatego, że inaczej rozumiemy słowa, które ją opisują. Moim ulubionym sporem o słowa jest spór ateistów z wierzącymi, o którym pisałem już ostatnio. Zarówno ateista, jak i wierzący stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia, kłócą się natomiast wciąż tylko o jedno słowo.
Nie przeczę, że w praktyce - w wymiarze psychologicznym - podejście wierzącego będzie się mogło różnić od podejścia ateisty. Mówi się, że wiara przenosi góry, tak więc wierzący będzie miał pewnie nieco inną motywację do działania od ateisty. Jednak, nawet w tym aspekcie możemy szybko popaść w pułapkę słów – czy ta wiara, o której mówimy, że przenosi góry staje się nią tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś określone intelektualne stanowisko wobec absolutu? Czy tak naprawdę ateista nie jest przypadkiem również osobą wierzącą, poprzez sam fakt istnienia i poprzez świadomość? Czy wiara, która przenosi góry nie jest po prostu wiarą w siebie, dostępną bez wyjątku każdemu człowiekowi? Kto ma wreszcie większą wiarę – wierzący z przyzwyczajenia i bez refleksji, czy poszukujący ateista?
Niezależnie od różnic psychologicznych i przyjmowanych systemów, wobec zagadki istnienia wszyscy jesteśmy identyczni. Jeśli nie podzielam stanowiska ateistów, czynię to z prostej przyczyny. Uważam mianowicie, że choć słowa mogą stanowić przeszkodę w porozumieniu, to jednak właśnie są one tym kodem, którym ludzie się posługują. I skoro słowo „Bóg” istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie. Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków. Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją. Przede wszystkim jednak – przy pomocy tego słowa i stojących za nim systemów słów – ludzie próbują w jakiś sposób zmierzyć się z zagadką istnienia. Jeśli ateista nie zamierza w ogóle na tym skupiać swej uwagi – to jego prawo – nie oznacza to jednak, że ta zagadka go nie dotyczy. Ten jego brak chęci do zastanowienia się nad tym tematem w żaden sposób nie umniejsza też znaczenia któregokolwiek ze słów.
Jeśli używamy słowa „Bóg”, to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo).
Bóg nie jest zresztą jedynym pojęciem, którego nie da się w pełni wyjaśnić. Już samo istnienie, pomimo że w zasadzie bezsporne, jest nieweryfikowalne, ponieważ nie mamy instrumentów, by wyjść poza nie i się mu dokładniej przyjrzeć.
Istnieją pojęcia, z którymi ludzie mają kłopot, bo nie mieszczą się w pełni w ich naukowo-rozumowej wizji świata, co nie zmienia faktu, że są to pojęcia należące do ich języka. Kto wie, czy właśnie te kłopotliwe pojęcia nie czynią z ludzi tymi, kim są, tzn. zdolnymi do głębszej refleksji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej..#136 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Piszesz o niezgodności fizyki einsteinowskiej z kwantową. I kto nas o tym poinformował? Krytycy nauki, czy naukowcy?Naukowcy. Poszukiwanie bozonu Higgsa jest policzkiem dla Teorii Względności. Pozdrawiam
Aktualnie brak stopki. |
#137 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > > Cytat:Już dawno inteligentni ludzie nie próbują się przy pomocy słów mierzyć się z zagadką istnienia. >>Pięknie powiedziane!> Trudno, najwyraźniej jestem mało inteligentny, co właśnie zostało dowiedzione naukowo. Chętnie zatem posłucham wskazówek jak zmierzyć się z zagadką istnienia bez pomocy słów.Najlepiej szukać najprostszych rozwiązań i najprostszych odpowiedzi. Język, matematyka i logika, to narzędzia do opisu świata, ale żeby coś opisać potrzebna jest wiedza, a tą najpewniejszą daje nam naukowy naturalizm i to nauka winna mierzyć się z zagadką istnienia. Gdybym chciał podać tu stwierdzenie filozoficzne, to może dodałbym jeszcze słowo "wyłącznie", ale w publicystycznej dyspucie taki wymóg nie jest koniecznym. @@@ . |
#138 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Religie mówią, że są całą prawdą na każdy temat. Żądają pozbawionej sceptycyzmu wiary w to. Religie "wiedzą" skąd jest człowiek, po co jest człowiek, co się z nim stanie. Religie "wiedzą" po co jest wszechświat - zazwyczaj definiowany jest jako bezwartościowe, albo niższe tło dla poczynań wierzących w "prawdę", którą trzeba tylko przyjmować. Pozostanie osobą nadal religijną po jakiejś refleksji nad tym (wielu tego nie robi) nazywam chorobą psychiczną. Z pewnością ma ona wiele z patologicznej megalomanii. |
#139 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Dokładnie o tym mówię, Sceptymucho. Chodzi o to, że nauka sama szuka w sobie jakichkolwiek przejawów dogmatyzmu i obala je z radością i bez żadnej litości. Zestawiłem to z religią w wypowiedzi, do której się odniosłeś. Religia z ogromnym przygnębieniem mota się w różne metafory, alegorie, zmuszana przez naukę i przez oświeceniowe postawienie człowieka przed zabobonem. Gdyby nie to, już dawno spłonęlibyśmy na stosach bo długich torturach - wszyscy racjonaliści z Racjonalisty (nie mówię o niektórych gościach, myślę, że wysoka pozycja w barokowym kościele byłaby spełnieniem ich marzeń). |
#140 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Włączyłem się do dyskusji, bo to pytanie, ciekawe skądinąd, pozostało bez odpowiedzi. Pozdrawiam
e<sup>i Pi</sup> + 1 = 0 |
#141 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: między słowami a wiarą |
> Jednakże nie wiem, jak to jest z tym forum.Myślę że dobrze Pan wie, iż różnie. Mamy i profesorów i nawiedzonych seminarzystów - nie mówiąc już o tym, że nawet, od czasu do czasu, jakiś gimnazjalista ze swoim pouczaniem nam się tu trafia, ale moim zdaniem, jest to także prawie jedyne publiczne forum na jakim jeszcze warto rozmawiać. Gdyż jednak myślących ludzi (racjonalistów) jest na nim większość. > Gdy coś się pisze o Dawkinsie, wiele osób sugeruje, iż go czytało (i chwali albo gani). Jednocześnie wiele osób nie jest w stanie wyobrazić sobie nieświadomego zwierzęcia, które działa zgodnie z genetycznym programem.A nie uważa Pan, że jest to naprawdę trudne do wyobrażenia? > To jak w takim razie te osoby "czytały" "Samolubny gen"? Tak jak ja czytam papier toaletowy? Piszę o "wyobrażeniu sobie" nieświadomego organizmu realizującego program genetyczny, nie o zgodzie na taką koncepcję. Chodzi mi tylko o wyobrażenie sobie tego modelu. I wydaje mi się, że jest z tym problem.Tak jest z tym - według mnie całkiem zrozumiały - problem, gdyż ta koncepcja, w czystej postaci, przeczy idei człowieczeństwa. > Jeśli otworzę poważny wątek wskazujący na różne błędy Dawkinsa, nie sądzę, aby dyskusja była na poziomie zważywszy na mrowie tego typu "czytelników". Na pocieszenie dodam, iż mój znajomy biolog stwierdził, iż na jego wydziale wielu doktorów i magistrów też nie jest w stanie zrozumieć koncepcji samolubnego genu (i w związku z tym jak można sobie wyobrazić złożone działanie organizmu nieświadomego). Mimo to owe osoby są pierwsze w wołaniu, iż Dawkins to czysty pop i wogóle, beznadziej.Dawkins jeszcze żyje. Darwin zmarł w 1882 roku dokonując największej w historii rewolucji naukowej - poprzez wyłączenie wpływu wszelkich naprzyrodzonych czynników na rzeczywistość. Dzisiejsza nauka przyjmuje naturalim metodologiczny i ewolucję darwinowską, za podstawę metodologii naukowej. Nie będę nawet pytał ilu forumowiczy rozumie konsekwencje rewolucji darwinowskiej. Zapytam ilu filozofów ma pojęcie, że po Darwinie uprawiać filozofii tylko w oparciu o intelektualne spekulacje już nie sposób. No, chyba że - na sposób poezji. > To wszystko mnie trocję zniechęca do otwieranie takiego wątku. Gdybym miał gwarancję, iż mogę liczyć głównie na osoby, które przeczytały Dawkinsa ze zrozumieniem, zrobiłbym to natychmiast.Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że uważam przedstawiony tu przez Pana wątek za bardzo ciekawy i żeby wziąć w nim merytoryczny udział musiałbym się przez parę dni przygotować. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#142 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Moim zdaniem religia jest uznaną chorobą psychiczną. Spytaj psychologa, który nie jest wierzącym.Wiesz, że to nieprawda. To jest Twoja przenośnia. Wierzę, że wiesz, że nie jest prawdą, że religia jest chorobą psychiczną. Psychoza, schizofrenia, paranoja - to są choroby psychiczne i mają ścisłe definicje. Religie są natomiast tradycjami. Dlaczego o takich oczywistościach muszę polemizować z kimś, kto ceni naukę. Cenisz naukę, a jednocześnie dokonujesz zupełnie nieuzasadnionych poetyckich porównań i dobrze o tym wiesz. Naukowiec PRZYPUSZCZA, osoba wierzaca dostaje WIEDZĘ w formie Bibli, Koranu, ich interpretacji, oraz zajmujących się nimi autorytetów.ale ta wiedza nie jest wiedzą naukową i nauce nie przeszkadza - tak ja uważam - przyznaję, że w przeciwieństwie do niektórych wierzących. Dla mnie cała wiedza religijna jest metaforyczna - a zatem nie stoi w sprzeczności z nauką. Ale znów się powtarzam. Wydaje mi się, że zestawiając smutną chorobę rodzaju ludzkiego (RELIGIĘ) z piękną ciekawością rodzaju ludzkiego (NAUKĄ) poniżasz nas, jako ludzi. Nie prawda, nikogo nie próbuję poniżyć, w przeciwieństwie do Ciebie - to Ty używasz zupełnie nieuzasadnionych, obraźliwych porównań, niemających nic wspólnego z nauką, co widać na przykładzie Twojego pojmowania chorób. Nauka jest piękną ciekawością świata, a religie są pięknym przekazem mitycznego obrazu. To jest moje zdanie. Jedyne co można mu zarzucić, to w obydwu przypadkach użycie słowa "piękne" - ale to jest jedyna kwestia subiektywna w tym zdaniu. Religia wcale nie musi wkraczać na teren nauki, a tylko niektórzy wierzący tak czynią. |
#143 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Wierzę, że wiesz, że nie jest prawdą, że religia jest chorobą psychiczną. Psychoza, schizofrenia, paranoja - to są choroby psychiczne i mają ścisłe definicje.Religia, a raczej wiara, na której religia bazuje nie jest diagnozowana jako jednostka chorobowa do leczenia z powodu tradycji, poprawności politycznej , a przede wszystkim z powodu nadmiaru często nader krewkich chorych. > Religie są natomiast tradycjami.Religie nie są tradycjami, choć w tradycji są zakorzenione. Religia to codzienność, w dodatku ukierunkowana na przyszłość. Religia to podporządkowanie całego życia chorym urojeniom i usilne próby podporządkowania tym urojeniom życia innych ludzi, również kompletnie niezainteresowanych. Mówisz o jakimś wyimaginowanym świecie, a nie o tym, który nas realnie otacza. > Dla mnie cała wiedza religijna jest metaforyczna - a zatem nie stoi w sprzeczności z nauką. Ale znów się powtarzam.Dla Ciebie? Dla katolika prawie cała wiedza religijna jest metaforyczna. Poza katolicką. Dla muzułmanina poza islamem. Etc, etc... I wszystkie religie z lubością płodzą teksty, gdzie metafora metaforę metaforą pogania, ale same do rangi metafory nie aspirują. Mów więc raczej o swojej religii, że jest metaforyczna (a jest tam w ogóle jakieś sacrum?) i zauważ parę miliardów ludzi, którzy Twojego zdania nie podzielają. > Nauka jest piękną ciekawością świata, a religie są pięknym przekazem mitycznego obrazu.Co do nauki - zgoda. Co do religii - uzgodniłeś ten pogląd z głosicielami jakichś religii? Bo ja jakoś nie mogę dostrzec w poczynaniach najbardziej upierdliwego kleru katolickiego mitycznych inscenizacji folklorystycznych. > Religia wcale nie musi wkraczać na teren nauki, a tylko niektórzy wierzący tak czynią.Świat jest jeden.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#144 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Bóg jako metafora, Rydzyk jako symboliczny opowiadacz... - niezłe facecje, ale nie na miejscu w poważnej rozmowie o świecieNie mówię o Rydzyku. Sprowadzanie religii do wizji Rydzyka, to tak jakby sprowadzanie nauki do budowy wadliwego cepa. >Problem jest nie z tymi co widzą Boga w myślach, ale z tymi co "widzą" go w świecie poza myślami.Z tym się zgodzę, aczkolwiek pytanie, czy coś, co jest poza myślami jest pewne - patrz moja wypowiedź: www.racjonalista.pl/forum.php/s,399997#w400628 >A kto podjął próby poszukiwania Raju, pierwszych rodziców, którzy wedle Biblii czy Katechizmu KK dali początek całej ludzkości?nie wiem, chyba jacyś stuprocentowi materialiści, dla których ta opowieść nie jest metaforą, tylko faktem >Tak ja sam jak i wielu znanych mi racjonalistów zgodzi się z Tobą w kwestii metaforyczności wszystkich treści religijnych i ciąg dalszy jest chyba jałowy i niepotrzebny.Ludzie, którze nie chcą badać tych metafor nie muszą tego czynić, ale to nie znaczy, że są one jałowe i niepotrzebne. >Natomiast wybierz się na jakieś forum katolickie na przykład i z tamtejszymi spróbuj uzgodnić metaforyczność treści religijnych. A tu daj link. >dobry pomysł, ale pozwól, że nie skorzystam z sugestii co do przykładu i nie będzie to jednak forum katolickie, na początek dwa drobne linki: pl.wikiped(*)ligioznawstwo_por.C3.B3wnawczewww.gnosis.art.pl/numery/gn01_slowo_wstepne.HTM |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Religia to codzienność, w dodatku ukierunkowana na przyszłość. Religia to podporządkowanie całego życia chorym urojeniom i usilne próby podporządkowania tym urojeniom życia innych ludzi, również kompletnie niezainteresowanych.Protestuję! z punktu widzenia nauki jest absolutnie niedopuszczalne, aby jakikoliwiek przedmiot badania traktować w sposób oczywiście obraźliwy! Chore urojenia w zestawieniu z wielowiekową tradycją i kulturą wyrastającą z tej tradycji jest sformułowaniem niedopuszczalnym dla człowieka, który poważnie chce traktować naukę o człowieku. Mów więc raczej o swojej religii, że jest metaforyczna (a jest tam w ogóle jakieś sacrum?) w mojej religii oczywiście jest sacrum, ale nie chciałem używac tego słowa, bo zaraz spotkałbym się z zarzutem braku uzasadnienia, nienaukowści itp. Nie dyskutuję na temat sacrum z ludźmim którzy sacrum nie dostrzegają, bo to ich problem. Dyskutuję już - mam wrażenie - coraz bardziej tylko po to, by dla dobra poznania bronić praw mitycznego przekazu. Wczoraj oglądałem w telewizji program - gość mówił o Odyseuszu. Niezależnie od tego, czy to religia, czy nie - w każdym razie mit - to było super ciekawe z punktu widzenia przekazywanych treści psychologicznych, a nie chore. Na drugim kanale program o budowie wieżowca - też ciekawe. Religie i mity po prostu mają głęboki sens. Wystarczy trochę na ten temat poczytać. Jak już kilkukrotnie pisałem ja polecam Josepha Campbella, Iliade i Junga >Świat jest jeden.no, nareszcie mogę się z Tobą zgodzić |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >>bo od początku ludzkości >Tak na prawdę, to nie ma początku ludzkości, bo nie było pierwszej pary. Powstawanie ludzkości to proces ewolucyjny pokoleń.W jakim aspekcie Pana wypowiedź przeczy mojemu wpisowi, poza tym, że chwycił mnie pan za słówko? |
#147 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Nie mówię o Rydzyku. Sprowadzanie religii do wizji Rydzyka, to tak jakby sprowadzanie nauki do budowy wadliwego cepa.Ja mówię o Rydzyku. Bo religie to właśnie same takie wadliwe cepy. Ty przedstawiasz jakieś wydumane, poetyckie, pięknoduchowskie, pseudointelektualne wizje, niemające odniesienia do rzeczywistości. > Z tym się zgodzę, aczkolwiek pytanie, czy coś, co jest poza myślami jest pewne - patrz moja wypowiedź:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,399997#w400628W zamian polecę lekturę swojego posta . Elementarz poznawczy może sobie darujmy. Czy jesteśmy nierozpoznanymi Absolutami, czy jedynie programami w komputerze "takie mamy śledzie jakie nam przywieźli" (jak mawiał A. Małachowski szefując PCK) i o tym rozmawiajmy - o zakresie nam dostępnym z naszego punktu widzenia, bo innego nie mamy do dyspozycji. > nie wiem, chyba jacyś stuprocentowi materialiści, dla których ta opowieść nie jest metaforą, tylko faktemBiorąc pod uwagę tylko katolików to już mamy ponad miliard ludzi , którzy mają psi obowiązek twierdzić to co jest w KKK napisane. Nie obrażaj się na fakty, że do twoich wydumań nie przystają. > Ludzie, którze nie chcą badać tych metafor nie muszą tego czynić, ale to nie znaczy, że są one jałowe i niepotrzebne.Badanie metafor kiedy wiadomo, że to metafory jest czym innym, niż spór o ich metaforyczność/realistyczność > dobry pomysł, ale pozwól, że nie skorzystam z sugestii co do przykładu i nie będzie to jednak forum katolickie,> na początek dwa drobne linki:> pl.wikiped(*)ligioznawstwo_por.C3.B3wnawcze> www.gnosis.art.pl/numery/gn01_slowo_wstepne.HTMCo maceox myśli o tym co myślał jakiś myśliciel o myślach innego myśliciela to nie jest to o co mi chodziło. I żaden religioznawca nie stwierdzi, że (będę brutalny, ale konkretny) zlot Rodziny Radia Maryja to seminarium metaforyczno - filozoficzne. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#148 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Protestuję! z punktu widzenia nauki jest absolutnie niedopuszczalne, aby jakikoliwiek przedmiot badania traktować w sposób oczywiście obraźliwy!To przedmiot badania jest obrażalski nad wyraz.  Poza tym nie bardzo jest co badać w sposób naukowy (treści, nie objawów), za to jest dużo użerania się z upierdliwością i nieuctwem religijnych. > Chore urojenia w zestawieniu z wielowiekową tradycją i kulturą wyrastającą z tej tradycji jest sformułowaniem niedopuszczalnym dla człowieka, który poważnie chce traktować naukę o człowieku.Nie mieszaj porządków! Sam jako młody człowiek, choć od dawna ateista, przegadałem wiele nocy przy butelce wina głównie z ewangelikami (katolicy raczej są niedouczeni) o chrześcijaństwie. Moja lewicowa wrażliwość społeczna ma sporo źródeł w inspiracjach Biblijnych (głównie opowieściach o Jezusie). Ale to nie jest powód, żeby szanować niedorzeczności i opartą na nich bezczelność. > w mojej religii oczywiście jest sacrum, ale nie chciałem używac tego słowa, bo zaraz spotkałbym się z zarzutem braku uzasadnienia, nienaukowści itp. Nie dyskutuję na temat sacrum z ludźmim którzy sacrum nie dostrzegają, bo to ich problem.To jakoś tak z definicji jest, że sacrum nie daje się wykazać - inaczej byłby jakiś zwyczajny temat badawczy - element zwyczajnej rzeczywistości. Ciekawsze jest sacrum, które jest tylko metaforą - to dopiero dziwaczne! I dlatego spytałem, bo jak żyję nie widziałem religii z nieprawdziwym sacrum. > Dyskutuję już - mam wrażenie - coraz bardziej tylko po to, by dla dobra poznania bronić praw mitycznego przekazu.O.K. Ale powiedz Rydzykowi, żeby przekazywał mity, a nie prawdę ( w jego "rozumieniu") > Wczoraj oglądałem w telewizji program - gość mówił o Odyseuszu. Niezależnie od tego, czy to religia, czy nie - w każdym razie mit - to było super ciekaweWybacz, ale to jest kwestia fundamentalna czy to religia czy nie. Ludzie religijni poza swoja religią potrafią być normalni do spodu. Problem jest tylko z tym zakresem ich umysłu, który jest objęty wiarą > Religie i mity po prostu mają głęboki sens.Mają, albo i nie mają. Jak bajki, filmy, powieści.... i nie zasługują na nic więcej, niż te inne dziedziny ludzkiej twórczości. A za szkodnictwo intelektualne zasługują na potępienie większe, niż głupie seriale w telewizjach. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| Vancalar (1804 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Cytat:> > Odłupki z Calico> Rzekome "artefakty" z Calico są obecnie przez większość badaczy (i przez wszystkich poważnych) uważane za wytwory naturalne. Były badania nad sposobem powstawania takich pęknięć. Nie cytuj mi tu "Zakazanej archeologii", błagam. Cytuję wikipedię, nie "zakazaną archeologię" (chociaż tę kiedyś tam czytałem) i dopiero Ty mi uświadomiłaś powiązanie. Właśnie dlatego przywołałem ten jaskrawy przykład, żeby pokazać, że przez ładnych parę lat był to jeden z "dowodów" na używanie przez człowieka narzędzi 100-200 tys. lat temu. Dotyczy to właśnie kwestii uczciwości ludzi uprawiających naukę. Pewnie i dziś jakby się dobrze przyjrzeć, znalazłoby się wiele akceptowanych "dowodów", które dowodami nie są. Przywołam chociażby sprawę IDY , szkieletu który został szybko okrzyknięty "brakującym ogniwem", "ósmym cudem świata" itp. ( www.tvn24.(*)-i-8-cud-swiata,wiadomosc.html). Wszystko na pierwszych stronach gazet i w czołówkach wiadomości. Natomiast kontrowersje i sceptycyzm już nie tak głośno, gdzieś na uboczu. Na szczęście można o nich przeczytać choćby i na racjonalista.pl , tyle że większość ludzi nie miewa czasu, aby śledzić odkrycia więc zanotowali, strawili, przyjęli jako prawdę. Mój niepokój budzi tendencja do stawiania założeń a następnie filtrowania danych i faktów poprzez te założenia. Tak robi bardzo często religia ale okazuje się, że i nauka od niej nie odbiega. Według mnie różnica polega tylko i wyłącznie na tym, że jako aksjomat i wyjście wszystkich założeń ludzie religijni wstawiają Boga a ateiści, proces naturalny. podejrzewam, że nawet gdyby w kodzie DNA odkryto niewielkie napisy z molekuł "Made by GOD in Heaven" to i tak tysiące naukowców spędzałoby setki godzin aby znaleźć "naturalistyczne" wyjaśnienie tego co "tylko wygląda jak napis ale oczywiście napisem być nie może". Z drugiej strony, gdyby znaleziono grób Jezusa, udowodniono, że wszechświaty mogą powstawać samoistnie z niczego i pokazano w laboratorium trakt chemiczny powstawania żywej komórki w warunkach ziemskich lub kosmicznych to i tak miliony wiernych szukałoby miejsca dla Boga, chociaż ze mnie zrobiłoby to ateistę. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
#150 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Wszystko jest do ogarnięcia i do poznania?Zdecydowanie tak, jedynym pytaniem jest kiedy i dodatkowym czy ludzie zdążą z tym do swego kresu. > gratuluję optymizmu, ale dla mnie to właśnie jest wiara (w możliwość poznania przez ludzi wszystkiego)Tak, jest to wiara, ale przez cały okres istnienia rozumnego człowieka potwierdzana w praktyce. Uczeni oczywiście spekulują przyjmując różne założenia dla swych badań, ale żadnego z wyników tych badań nie przyjmują na wiarę. Gdy 30 - 20 lat temu np mówiłem, że wielki wybuch nie mógł być początkiem wszystkiego były to moje spekulacje filozoficzne, z których w większości się śmiano. Dziś jeszcze nie ma dowodów na istnienie wszechświata przed wielkim wybuchem, ale jest coraz więcej na to przesłanek i wiara grupy uczonych, że dowody na to się znajdą. Zobaczymy!Żaden z ludzkich języków nie jest dostateczne precyzyjnym aby lapidarnie i dokładnie wyrazić nim swoje przekonania. Najczęściej konieczny jest dłuższy lub krótszy opis. Dlatego uważam tu za konieczne zaznaczyć co termin "wiara" znaczy dla większości uczonych i jak bardzo on się różni od terminu "wiara" przyjmowanego przez ludzi religijnych. Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym. Więc nie wiem, czy myślimy o tym samym używając terminu "wiara"?@@@ |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|