 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2011 07:40 | maceox (6766 punktów) | między słowami a wiarą
-1 na 7 | Jest jedna rzecz, która nie ułatwia dyskusji - są nią słowa. Najczęściej o nie właśnie się spieramy, a nie o samą istotę problemu. Kłócimy się najczęściej nie dlatego, że inaczej widzimy rzeczywistość, lecz dlatego, że inaczej rozumiemy słowa, które ją opisują. Moim ulubionym sporem o słowa jest spór ateistów z wierzącymi, o którym pisałem już ostatnio. Zarówno ateista, jak i wierzący stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia, kłócą się natomiast wciąż tylko o jedno słowo.
Nie przeczę, że w praktyce - w wymiarze psychologicznym - podejście wierzącego będzie się mogło różnić od podejścia ateisty. Mówi się, że wiara przenosi góry, tak więc wierzący będzie miał pewnie nieco inną motywację do działania od ateisty. Jednak, nawet w tym aspekcie możemy szybko popaść w pułapkę słów – czy ta wiara, o której mówimy, że przenosi góry staje się nią tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś określone intelektualne stanowisko wobec absolutu? Czy tak naprawdę ateista nie jest przypadkiem również osobą wierzącą, poprzez sam fakt istnienia i poprzez świadomość? Czy wiara, która przenosi góry nie jest po prostu wiarą w siebie, dostępną bez wyjątku każdemu człowiekowi? Kto ma wreszcie większą wiarę – wierzący z przyzwyczajenia i bez refleksji, czy poszukujący ateista?
Niezależnie od różnic psychologicznych i przyjmowanych systemów, wobec zagadki istnienia wszyscy jesteśmy identyczni. Jeśli nie podzielam stanowiska ateistów, czynię to z prostej przyczyny. Uważam mianowicie, że choć słowa mogą stanowić przeszkodę w porozumieniu, to jednak właśnie są one tym kodem, którym ludzie się posługują. I skoro słowo „Bóg” istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie. Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków. Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją. Przede wszystkim jednak – przy pomocy tego słowa i stojących za nim systemów słów – ludzie próbują w jakiś sposób zmierzyć się z zagadką istnienia. Jeśli ateista nie zamierza w ogóle na tym skupiać swej uwagi – to jego prawo – nie oznacza to jednak, że ta zagadka go nie dotyczy. Ten jego brak chęci do zastanowienia się nad tym tematem w żaden sposób nie umniejsza też znaczenia któregokolwiek ze słów.
Jeśli używamy słowa „Bóg”, to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo).
Bóg nie jest zresztą jedynym pojęciem, którego nie da się w pełni wyjaśnić. Już samo istnienie, pomimo że w zasadzie bezsporne, jest nieweryfikowalne, ponieważ nie mamy instrumentów, by wyjść poza nie i się mu dokładniej przyjrzeć.
Istnieją pojęcia, z którymi ludzie mają kłopot, bo nie mieszczą się w pełni w ich naukowo-rozumowej wizji świata, co nie zmienia faktu, że są to pojęcia należące do ich języka. Kto wie, czy właśnie te kłopotliwe pojęcia nie czynią z ludzi tymi, kim są, tzn. zdolnymi do głębszej refleksji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej..| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Transcendencja zakłada niepoznawalność co jest kompletnym idiotyzmem.jeśli rzeczywistość jest interpretacją bodźców przez nasz rozum, to co innego można poznać, niż tylko nasz umysł? Nie oznacza to jednak, że ten umysł można jakoś wytłumaczyć - nauka nic nie pomoże. >Religie jakiekolwiek to zło i nic więcej jak strach przed rzeczywistością poznawalną i objaśnialną. To ucieczka od rzeczywistości w jakiej sobie Ci ludzie nie radzą.A czym jest rzeczywistość i konfrontacja z nią? Religie współtworzą obraz świata, współtworzą nasze pojęcia, bo od początku ludzkości towarzyszyły człowiekowi przy budowaniu cywilizacji i zespołu norm, na których jest oparta. Trudno się tego wyprzeć tylko na tej podstawie, że ktoś rozumuje logicznie i opiera sądy tylko na obserwacji materii. Tak na prawdę, te wszystkie rzeczy, które są ciekawe i ważne w życiu - są tym ciekawsze i lepsze, im mniej materialne. Przyjaźń, miłość, głęboka refleksja, medytacja, zadowolenie, radość, żart. Samymi atomami, czy biologią trudno to wytłumaczyć. Natomast na kształt, pojmowanie i znaczenie tych pojęć, tak jak je odbieramy wpływają nasze uwarunkowania kulturowe, a te są ściśle związane z religią. Oczywiście, że religie są różne, w różnych zakątkach świata - wszystkie metaforycznie, poprzez symbole i archetypy przekazują ludziom podobną prawdę psychologiczną o nich samych - polecam Josepha Campbella. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >>to ateiści ciągle mówią o Bogu >Niestety, mówią. Wszystko dlatego, że na forum wciąż wchodzą teistyczni nawiedzeni ewangelizatorzy i taką dyskusję rozpoczynają. Oczywiście można ich ignorować bądź od razu banować, ale to nie jest zwyczaj Racjonalisty.pl, W opisie "światopogląd" na głównej stronie racjonalisty.pl czytamy: "Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/d,3propagowanie wolnomyślicielskiej postawy światopoglądowej, w opozycji do postawy religijnej." Wygląd mi więc, że ta opozycja nie wynika stąd tylko, że na forum wchodzą czasem ludzie wierzący, ale ze zgóry przyjętego programu. |
#33 3 na 3 | Appenzeller (3118 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > To tylko zawodowo na tym forum bym mógł o tym pisać, a tak nie mogę? Fajne forum wolnomyślicieli, dzięki za tą formę cenzury.Ależ jesteś nerwowy. Przecież możesz tu pisać, do granic trollingu wedle regulaminu, mnie nic do tego. Chciałem Ci tylko wskazać, że ewangelizowanie racjonalistów jest zajęciem daremnym. Zrozumiałbym, gdyby to było zajęcie zawodowe, ale jeśli nie, to polecam Ci cytat wielkiej literatury (Boska Komedia, Piekło, 3, 9)
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy) |
#34 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > A jednocześnie Bóg jest transcendentny - też prawda.Dla mnie nie jest to prawda. Dla mnie to tylko pojęcie, coś na kształt krasnoludka czy elfa z bajki. To, jakie cechy człowiek nadaje bogom, zależy od człowieka. Jeśli człowiek stwierdza "Bóg jest transcendentny" nie znaczy to, że realnie istnieje taki transcendentny byt. Jeśli człowiek stwierdza "krasnoludki noszą czerwone czapeczki" to też nie jest prawda. To tylko umowna bajkowa wizja.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
#35 4 na 4 | rhotax7 (3947 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > jeśli rzeczywistość jest interpretacją bodźców przez nasz rozum, to co innego można >poznać, niż tylko nasz umysł?Problem wynika z dysproporcji w ilości wiedzy między Panem a mną. Rozum nasz nie wyewoluował by przekazywać nam prawdziwy obraz rzeczywistości a jedynie drobny jej wycinek ze średnimi prędkościami i z aparatem poznawczym wzroku widzącym jedynie wycinki częstotliwości widma fal i słyszący jedynie drobny zakres częstotliwości drgań że podam dle przykładu. Nie pozwala nam też na wyobrażenie sobie ile razy większy jest wszechświat od mojego podwórka ani jak wygląda 10 wymiarów. Dlatego też czysto rozumowe gdybanie w oparciu o interpretację bodżców i odczuć jest bez sensu i od razu skazane na porażkę a potem mamy takie bzdety jak bóg czy transcendent czy wiarę w zaświaty. Nauka pozwala nam spojrzeć obiektywnie i tłumaczy też gdzie nasz umysł nas zwodzi. A religia jedynie zwodzi i mnoży ciemność. Grzebie wiedzę by trwać. Edukacja i jeszcze raz edukacja ale nie teologiczna. > Nie oznacza to jednak, że ten umysł można jakoś wytłumaczyć - nauka nic nie pomoże.Jak to nie a może inkwizycja będzie lepsza? > Tak na prawdę, te wszystkie rzeczy, które są ciekawe i ważne w życiu - są tym >ciekawsze i lepsze, im mniej materialne.To proszę zacząć się żywić energią absolutu a materialne jedzenie mi wysyłać. Muszę lecieć do ćwiczeń fizycznych i trochę popracować na razie żegnam. |
#36 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Jest jedna rzecz, która nie ułatwia dyskusji - są nią słowa. Szanowny Panie! Moim zdaniem, zdecydowanie bardziej utrudniają dyskusję fakty niż słowa. Racjonaliści chcą dyskutować o faktach, ewentualnie ich interpretacjach, idealiści chcą spekulować o ideach (słowach).
>Najczęściej o nie właśnie się spieramy, a nie o samą istotę problemu. Nie można używać tych samych słów do różnych opisów. Język filozofii jest trudnym, a czasem niemożliwym, a język religii wprost niemożliwym, do przełożenia na język nauki.
>Kłócimy się najczęściej nie dlatego, że inaczej widzimy rzeczywistość, lecz dlatego, że inaczej rozumiemy słowa, które ją opisują. Prawie każdy, kto odrzuca fideizm różni się się w swym światopoglądzie. Wiem co rozumieją ludzie religijni pod danym terminem i wiem, że to się ma nijak do języka nauki.
>Moim ulubionym sporem o słowa jest spór ateistów z wierzącymi, o którym pisałem już ostatnio. Zarówno ateista, jak i wierzący stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia, kłócą się natomiast wciąż tylko o jedno słowo. Powyższe uogólnienie jest bzdurą - nie przeczę, że pojedyńczy ateiści stoją - dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia - ale znakomita większość, do której sam należę, ma zupełnie inne od teistów poglądy.
>czy ta wiara, o której mówimy, że przenosi góry staje się nią tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś określone intelektualne stanowisko wobec absolutu? Dla sporej części ateistów "absolut" to pojęcie urojone.
>Czy tak naprawdę ateista nie jest przypadkiem również osobą wierzącą, poprzez sam fakt istnienia i poprzez świadomość? Wiem, że dla fideisty to bardzo trudne do zrozumienia, ale są ludzie, którym jakakolwiek wiara nie jest do niczego potrzebną Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.
Ciąg dalszy nastąpi.
|
#37 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Ciąg dalszy. . > skoro słowo "Bóg" istnieje w języku, to ma ono swoje znaczenie.Tak, wystarczy zajrzeć do słownika. Bóg ma znaczenie w języku religii i w religioznawstwie. Trudno bez tego pojęcia zajmować się historią, a historią kultury szczególnie. Ma znaczenie w historii filozofii i w literaturze. > Na zakres owego znaczenia wskazują te wszystkie myśli ludzkie, które skupiały się nad tym zagadnieniem na przestrzeni wieków.Te wszystkie, które nie zajmowały się innymi zaganieniami - bardziej praktycznymi. Zastanawianie się nad tym zagadnieniem w starożytności miało sens, choć warto tu pamiętać, że choć prawie każdy starożytny myśliciel miał własną koncepcję powstania świata, to żadna jest nie utrzymamania dzisiaj. > Trudno to wszystko przekreślić jedną prostą negacją.Jaką prostą negacją. Czego ta negacja miałaby dotyczyć? Istnienia w ludzkich głowach różnych ideii? Prosta negacją jest tylko jedna. Dla nauki (science) Boga nie ma. Nie jest ona żadnym problemem dla nauki (poza małą grupą specyficznych naukowców) nie jest on przedmiotem żadnych rozważań. Nauki przyrodnicze, które interesują się Bogiem to neuroteologia i psychiatria. > Przede wszystkim jednak - przy pomocy tego słowa i stojących za nim systemów słów - ludzie próbują w jakiś sposób zmierzyć się z zagadką istnienia.Już dawno inteligentni ludzie nie próbują się przy pomocy słów mierzyć się z zagadką istnienia. > Jeśli ateista nie zamierza w ogóle na tym skupiać swej uwagi - to jego prawo - nie oznacza to jednak, że ta zagadka go nie dotyczy.Światopogląd ateistyczny budowany jest indywidulnie. Mnie na poziomie moich możliwości intelektualnych bardzo interesują osiągnięcia współczesnej fizyki i biologii. > Ten jego brak chęci do zastanowienia się nad tym tematem w żaden sposób nie umniejsza też znaczenia któregokolwiek ze słów.Jakim tematem, jakich słów? > Jeśli używamy słowa "Bóg", to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum.Na szczęście stosów już nie można stosować, a więc nie chcę i nie muszę. Natomiast wiem, że współczesna wiedza naukowa wykracza daleko poza rozum, niektórych ludzi. Żyjemy w wolnym kraju i wolno mieć różne poglądy, a ja nie mam zamiaru nikogo nawracać. > A skoro tak, to nie możemy odbierać temu słowu znaczenia akurat z tego względu, że nie w pełni się w tym ludzkim rozumie mieści (że np. nie jest weryfikowalne naukowo).Jakiego znaczenia, jakiemu słowu. Tak jak już powiedziałem, pojęcie Boga w kulturze jest znane i rozumiane, a w naukach przyrodniczych, to pojęcie nie ma żadnego znaczenia. Podobnie do krasnoludków. > Bóg nie jest zresztą jedynym pojęciem, którego nie da się w pełni wyjaśnić.Elfy, krasnale, trolle - ludzka wyobraźnia nie ma granic i nie ma takiego stwora, którego nie można w wyobraźni zbudować. > Już samo istnienie, pomimo że w zasadzie bezsporne, jest nieweryfikowalne, ponieważ nie mamy instrumentów, by wyjść poza nie i się mu dokładniej przyjrzeć.A co mnie obchodzą spekulacje intelektualne różnych fantastów. Mamy zmysły i inteligencję pozwalalącą nam budować narzędzia rozszerzające możliwości tych zmysłów. Mamy metodologię naukową z jej weryfikacją przez praktykę. Nie zajmując się Bogiem, możemy spokojnie stwierdzić, że nie istnieje już żadna dziura w której mógłby się jeszcze schować. > Istnieją pojęcia, z którymi ludzie mają kłopot, bo nie mieszczą się w pełni w ich naukowo-rozumowej wizji świata, co nie zmienia faktu, że są to pojęcia należące do ich języka.Język, podobnie jak matematyka, logika, jest narzędziem opisu świata i nie należy czynić różnych opisów przy pomocy tych samych narzędzi, choć czasem poszczególne daje je wykorzystać. Tak, ludzie przez całą swoją historię mają kłopot z pojęciami, ale największy bezsens powstaje przy mieszniu języków. Jezyk religijny nie ma prawie nic wspólnego z językiem naukowym. W pewnym, choć jednak ograniczonym stopniu, pośrednikiem jest czasami filozofia. Zdecydowany kłopot mają fideiści - idealiści, że zrozumiem postawy sceptycyzmu naukowego i naturalizmu dla zrozumienia rzeczywistości i przyjęcia przekonań ateistycznych. To zdecydowanie przekracza ich możliwości intelektualnej percepcji. > Kto wie, czy właśnie te kłopotliwe pojęcia nie czynią z ludzi tymi, kim są, tzn. zdolnymi do głębszej refleksji.Pan się, w związku z tym, uważa za lepszego ludzia. Ja strając się zredukować jezyk nauki do pojęć, w miarę ściśle (z nadzieją na dalsze uściślenie), zdefiniowanych - jestem gorszym człowiekiem, nie zdolnym do głebszej refleksji nad światem. No cóż, gdy się Pan się sam nie dowartościuje, to na naszym portalu rzeczywiście trudno będzie o to. Pozdrawiam, wraz życzeniami głębszej refleksji nad bezbożnikami. @@@ . |
#38 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > W momencie wejścia na portal proszę pisać racjonalnie a wiarę zostawiać w szatni ...Zdanie jest przykładem typowego, bezrefleksyjnego fundamentalizmu. W konkretnym przykładzie fundamentem (dogmatem) jest przekonanie o nieograniczonej zdolności poznania definiującej swoiście pojmowany racjonalizm. Przypomnieć należy, że będący ojcem duchowym racjonalizmu Sokrates mówił "wiem, że nic nie wiem". Założenie, że możliwe jest zbudowanie jakiegokolwiek światopoglądu bez wstępnych, dowolnie przyjętych założeń (co można nazwać "wiarą"), jest nieracjonalne.
Stach M. G. |
#39 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Racjonaliści chcą dyskutować o faktach, ewentualnie ich interpretacjach, idealiści chcą spekulować o ideach (słowach).Zupełne pomieszanie pojęć: Nie ma sensu zestawiać określeń "racjonalista" i "idealista" jako przeciwstawnych. Idee są wytworem rozumu (łac. ratio) i spekulacje myślowe są dla racjonalisty koniecznością. Ograniczenie dyskusji do omawiania faktów to jakiś skrajny, ciasny pozytywizm, czy mechanicyzm, którego identyfikowanie z racjonalnością jest niedopuszczalnym zawężeniem tego pojęcia.
Stach M. G. |
#40 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | >Jeśli używamy słowa "Bóg", to musimy się pogodzić z wszystkim, co ma >ono oznaczać, a mianowicie przede wszystkim z tym, że wykracza poza ludzki rozum. Jeśli wykracza poza rozum ludzki to nie wiem w jaki sposób prowadzić dyskusję. Ta teza właściwie kończy dyskusję, bo po jednej stronie pozostaje wiara w niepojęte w jakiejś metafizycznej rzeczywistości, a po drugiej stronie uparte trzymanie się realiów. Racjonalista bowiem chce mówić o tym co może rozumem ogarnąć. Gdzie kończą się możliwości rozumu tam otwiera się pole dla wiary. Czy chciałbyś wierzyć w Boga jako łatę do zatykania dziur w ludzkiej wiedzy ? Ja twierdzę np., że Bóg to kwestia definicji, ale... Dobrze jest przed dyskusją zdefiniować podmioty dyskusji, lecz w ujęciu Twoim to zdefiniowanie staje się niemożliwe. Więc może lepiej nie używać słowa Bóg, a podmioty wiary definiować w oparciu możliwości ludzkiego rozumu.
Podziwiam Twoją odwagę i cierpliwość, postaraj się jednak o lepsze argumenty. |
| Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze.Ale istnieje przecież coś takiego jak wiara naukowa. Wtedy gdy naukowiec, badacz wierzy w istnienie czegoś co nie jest jeszcze nauce znane, np. przyczyny jakiejś ciężkiej choroby chociaż nauka dzisiaj tej przyczyny nie zna, lub błędnie określa. Ta wiara daje mu sporo dodatkowej energii do myślenia i działania. Czy to opieranie przekonań na wiedzy naukowej przypadkiem nie nazywa się wiarą w osiągnięcia nauki ? Można, nie umniejszając jej osiągnięć, zadać sobie pytanie, spróbować wyobrazić sobie co będzie warta dzisiejsza wiedza naukowa za tysiąc lat ? To może jednak wiara jest potrzebna, chociaż może niekoniecznie w coś co wykracza poza ludzki rozum. |
#42 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Cytat z Viki. Zarzut fundamentalizmu, ze względu na pejoratywną wymowę tego określenia, często jest umyślnie wykorzystywany w mowie nienawiści w celu zdyskredytowania oponenta. Nazwanie kogoś mianem "fundamentalisty" we współczesnym społeczeństwie zwykle skutkuje przeniesieniem sporu ze sfery merytorycznej dyskusji na płaszczyznę emocjonalną. Takie działanie ma na celu skojarzenie z przeciwnikiem odczuć negatywnych, i tym samym ustawienie się po stronie przeważającej. Ale jak Pan chce mogę być i ateistycznym fundamentalistą dla mnie teoretyczne rozważania nad klasyfikacją nie mają znaczenia- jestem praktykiem i 100% ateistą. Wystarczy bym potrafił obalać i podważać wiarę. Czyli ateizować innych. Tak uważam że z pomocą nauki będzie można poznać wszystko. ( jak w ogóle można myśleć inaczej?) |
#43 1 na 3 | Vancalar (1804 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | Cytat:>> stoją dokładnie w taki sam sposób wobec zagadki istnienia >Jakiej znowu zagadki? Ooo zaciekawiło mnie. Mówisz więc, że nie ma żadnych zagadek? To mam parę podstawowych pytań. 1. Skąd się wziął nasz wszechświat i jak powstał oraz jak mogę to sprawdzić doświadczalnie, przeprowadzić pomiar, zobaczyć dowody. 2. Jak wytłumaczysz zasadę antropiczną oraz jak mogę sprawdzić prawdziwość Twojej ewentualnej odpowiedzi. 3. Jak, gdzie, kiedy i z czego powstała żywa komórka albo przynajmniej pierwszy replikator oraz oczywiście jak mogę to sprawdzić doświadczalnie .. itd. 4. Jak mogę sprawdzić ile lat ma ziemia bez przyjmowania założenia, że poziom izotopów był stały podczas całej jej historii a jeśli mam przyjąć takie założenie, to dlaczego i oczywiście jak mogę Twoją ew. odpowiedź sprawdzić doświadczalnie... itd. 5. Dlaczego kochamy, zachwycamy się sztuką czy krajobrazem, rozpaczamy albo potrafimy racjonalnie postrzegać świat i jakie masz dowody, że Twoja ew. odpowiedź jest prawdziwa. Cytat:Nauka dzisiaj już bardzo dużo nam wyjaśniła o wszechświecie i o nas samych. Czyli co konkretnie? Mam na myśli fundamentalne sprawy, jak te powyżej. Cytat:Zważywszy na to, że tak naprawdę rozwija się od jakichś 200 lat. Zaglądamy coraz dalej w przestrzeń kosmiczną za pomocą space teleskopów , CERN działa pełną parą, coraz to mamy nowe znaleziska z historii życia na ziemi. Chcesz powiedzieć, że "na razie nie wiemy ale się dowiemy" ? To i ja Ci powiem, że "na razie nie wiemy" jaka jest istota Boga, skąd się "wziął" i czy w ogóle skądś się "wziął" a nie po prostu jest ale się dowiemy... Na sądzie ostatecznym... Cytat: Może dla babci z Pcimia to wszystko to wielka zagadka bo ma 4 klasy szkoły powszechnej i nic nie rozumie z tego co ją otacza. Ja mam trochę więcej niż 4 klasy "szkoły powszechnej" a dla mnie to tez zagadka... Rozumiem, że z łatwością ją rozwikłasz? Do tego czasu będę podzielał zdanie babci z Pcimia, że jeśli wszechświat wygląda i sprawia wrażenie zaprojektowanego, to wynika to z tego, że po prostu Ktoś to zrobił... A ty co zakładasz i w czym moje założenie jest "gorsze" od Twojego? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. |
#44 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: między słowami a wiarą |
> Ooo zaciekawiło mnie. Mówisz więc, że nie ma żadnych zagadek?Owszem, są. Na przykład taka: po wodzie pływa, kaczka się nazywa, co to jest? To jest zagadka. Reszta to tematy badawcze. > Chcesz powiedzieć, że "na razie nie wiemy ale się dowiemy" ?Nie lepiej tak, bo to przynajmniej uczciwe, zamiast zapychać luki w wiedzy bogiem-zapchajdziurą? > "na razie nie wiemy" ... ale się dowiemy... Na sądzie ostatecznym...A, to wy się dowiecie. Ja nie. > Do tego czasu będę podzielał zdanie babci z Pcimia, że jeśli wszechświat wygląda i sprawia wrażenie zaprojektowanego, to wynika to z tego, że po prostu Ktoś to zrobił...Tak... Wyjątkowy bałaganiarz i brakorób  Na każdej politechnice dwója z projektowania. Miłego dnia
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
#45 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: między słowami a wiarą | > > Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze.> Ale istnieje przecież coś takiego jak wiara naukowa. Wtedy gdy naukowiec, badacz wierzy w istnienie czegoś co nie jest jeszcze nauce znane [...]Ano zdarza się, ale skutki takiej wiary są zazwyczaj opłakane: www.racjonalista.pl/forum.php/s,399909 |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|